Indykk

Wasz stosunek do innych narodów?

185 postów w tym temacie

Jak prawdziwy Polak nienawidzę Rosjan, Niemców i Żydów, choć to tylko początek, bo mógłbym tak wymienić i wymieniać. ;x
i ciapapatych, zapomniałeś o ciapatych bo terroryści.

Tak, Janusze ponarzekają i wieczorem zamawiają kebaba do piwa.

I ruską wódkę.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

karr. Tak, jednak Janusz akurat posłużył tylko mi jako idealnie określenie. Chciałem tutaj jedynie zwrócić uwagę na hipokryzję. Choć oczywiście nawiązuje do stereotypów, które sam wyżej negowałem.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Chciałem tutaj jedynie zwrócić uwagę na hipokryzję.

Własną?

Nie stworzyłem i nie powielałem żadnego stereotypu. Nadinterprtujesz moja wypowiedź. Użyłem słowa Janusz, bo najłatwiej utożsamić z taką postawą- powielania stereotypu, narzekania na innych, jednak ich korzystając z ich produktów lub dóbr. Rozumiem Twoje oburzenie, bo rzeczywiście jest to pogardliwie określenie, ale nie dla osób, tylko zachowania. Polaków? Nie, także chociażby Brytyjczyków- James-ów, którzy uwielbiają narzekać na imigrantów w tym Polaków, ale nie mających oporów przed korzystaniem z "owoców pracy" naszych rodaków. Czy to jest stereotyp? Raczej stan rzeczywisty.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ciężko jest jednoznacznie powiedzieć, że za danym narodem nie przepada się, skoro ma się kontakt szczątkowy ledwie i to najczęściej z pojedynczymi jednostkami.

Kiedyś w pracy, gdy byłam barmanką, poznałam z bardzo złej strony Ukraińców, trzech gości w wieku 30 i 40 +, którzy wraz z panami z Nowego Sącza dali popis męskich, ordynarnych zachowań.

Teraz zaś,w pracy w szpitalu poznałam anestezjologa z Ukrainy, który ma więcej kultury osobistej niż nie jeden "nasz" lekarz, a moi sąsiedzi z mieszkania obok choć nie mówią nawet dobrze po Polsku, także są o wiele bardziej w porządku niż rodacy z pozostałych mieszkań w bloku.

Niemcy mógłby być tematem rzeką, gdyby nie fakt, że nawet będąc u nich (odwiedzając rodzinę) odnoszę wrażenie, że burakami i skończonymi chamami są Polacy, którzy wracają potem na niemieckich blachach do kraju, podczas gdy gospodarze są jacy są, zależy od człowieka, kontaktu z nim. :)

Norwega poznałam w liczbie pojedynczej i przyznam, że pomimo olbrzymiego nawet dla mnie wzrostu, łagodniejszej osoby nie spotkałam.

O Irlandczykach i Szkotach pozytywnie wypowiadają się moi znajomi, na stałe mieszkający już za granicą. Nie będę wyrabiać sobie opinii na bazie mediów, dopóki sama kogoś nie poznam, mój stosunek będzie zatem neutralny, ze wskazaniem, że można trafić na życzliwe jednostki.

Reasumując, nasz stosunek do innych jest pewnie sumą tego, jak konstruowane są kontakty z danymi obcokrajowcami.

O ile w każdej grupie trafi się jeden burak, cham i głąb, nie ma co podchodzić negatywnie.

Próbuję przełamać swój lęk przed Muzułmanami z krajów Islamskich. Nabrać więcej tolerancji, zwalczyć w sobie pokłady nieufności, strachu do negatywnego wizerunku, jaki pokazywany jest w mediach, ale nie mam ani znajomych, ani styczności z takowymi.

Generalnie to najbardziej dla mnie wkurzający jesteśmy my, Polacy.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ciężko jednoznacznie powiedzieć jaki mam stosunek do danego narodu. Ale jako, że obcuję wśród erasmusowej ekipy dosyć często, powiem, że w większości przypadków są to ludzie bardzo pozytywni.

Gruzini to chyba jedni z najlepszych ludzi na świecie, bardzo dobrze wypowiadający się o Polakach i Polsce. Ogólnie nawet Niemcy czy Ukraińcy, z którymi miałem kontakt nie byli takimi stereotypowymi zasłyszanymi ludźmi typu niemiec-nazista-szwab, ukainiec- rzeź Wołyńska. Normalnie rozmawiałem na te tematy z nimi i nie czuło się żadnych "ale"

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Szczerze to do każdej osoby podchodzę jednostkowo a nie jak do zlepka stereotypowych cech - tylko tyle. Najlepiej znam Polskę, Hiszpanię i Włochy i w każdym z tych krajów poznałam ludzi wspaniałych, zabawnych, otwartych, którzy stali się moimi wielkimi przyjaciółmi jak i chamów, gburów i buraków, więc...? Ja nie potrafię ocenić "całości narodu" bo naród nie jest jednym ciałem o jednakowych cechach. Prawda??

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Uważam, że nienawiść do konkretnego narodu jako ogółu jest przesadzona. Nie znamy przecież każdego jego obywatela, by móc pewnie powiedzieć, że Niemcy są tacy, a Hiszpanie jeszcze inni. Oczywiście można nie przepadać za pewnymi cechami, co do których utarło się, że charakteryzują dany kraj, co nie zmienia faktu, że raczej nie wszyscy je uosabiają.

1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mieszkam w Londynie, więc wśród ludzi których lubię są ludzie wielu narodowości. Miałam kiedyś chłopaka Francuza, mój synek jest pół-Francuzem.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Napisano (edytowane)

Kiedyś bardzo nie lubiłem Niemców, teraz jest mi ich zwyczajnie trochę szkoda. Można ulegać stereotypom że np. Francuzi to tchórze, Anglicy to snoby, Amerykanie to grubasy a w Australii woda z kranu cieknie do góry, lecz na zdrowy rozsądek nijak ma się to do jednostki, która może okazać się zajebistym człowiekiem.

Gdyby do mojego miasta przyjechał Szwed, Niemiec, Francuz albo Japończyk i zbudował tu fabrykę, cieszyłbym się bo on da ludziom pracę, zapłaci tu podatki i sam na tym zarobi. Gość wybiera moje miasto bo uważa je za dobre dla swojego biznesu, można to traktować jako swego rodzaju wyróżnienie. Niemądrym jest dla mnie uprzedzenie do czegoś lub kogoś tylko i wyłącznie dlatego bo jest z zagranicy. Oczywiście istnieją pewne "grupy ryzyka", ale one solidnie pracują na swoją opinię i raczej nie wchodzi tu w grę narodowość a inne czynniki, których w tym temacie nie chce poruszać.

Edytowane przez Kalafior_Grozy
0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 10.1.2017 at 17:05, Kalafior_Grozy napisał:

Kiedyś bardzo nie lubiłem Niemców, teraz jest mi ich zwyczajnie trochę szkoda. Można ulegać stereotypom że np. Francuzi to tchórze, Anglicy to snoby, Amerykanie to grubasy a w Australii woda z kranu cieknie do góry, lecz na zdrowy rozsądek nijak ma się to do jednostki, która może okazać się zajebistym człowiekiem.

Gdyby do mojego miasta przyjechał Szwed, Niemiec, Francuz albo Japończyk i zbudował tu fabrykę, cieszyłbym się bo on da ludziom pracę, zapłaci tu podatki i sam na tym zarobi. Gość wybiera moje miasto bo uważa je za dobre dla swojego biznesu, można to traktować jako swego rodzaju wyróżnienie. Niemądrym jest dla mnie uprzedzenie do czegoś lub kogoś tylko i wyłącznie dlatego bo jest z zagranicy. Oczywiście istnieją pewne "grupy ryzyka", ale one solidnie pracują na swoją opinię i raczej nie wchodzi tu w grę narodowość a inne czynniki, których w tym temacie nie chce poruszać.

I wiele jest racji w tym co napisałeś, ale czy uważasz, że nie znalazłby się ktoś - jeden czy kilku - którzy zaczęliby  "nowych" traktować tak jak się nieraz słyszy w mediach? bo Murzyn,to zaczynają Go bić, czy Wietnamczyk, Japończyk itd - mało to się ostatnio słyszy jak są traktowane z innych narodowości - osoby o wyglądzie,nie przypominającym Europejczyka? A co do Niemców też jestem tego samego zdania,z tym, że osoby które przeżyły II wojnę św. czy obóz koncentracyjny - nie będą się Niemcami zachwycać - ale o tym chyba nie muszę nawet pisać, bo to raczej jest zrozumiałe. Dzisiaj Polki wychodzą za mąż za osoby z innego - nawet bardzo odległego państwa, położonego gdzieś na krańcu świata i wszystko jest w porządku,chociaż znajdą się i tacy co będą bruździć i dokuczać, ale tego chyba nigdy się z narodu Polskiego nie wypleni.To tak jak jest w powiedzeniu : dwóch braci z jednej matki i jednego ojca,a jeden jest mordercą,a drugi księdzem. Bywa. Podobnie jest i z Polakami,jednemu nie będzie przeszkadzał skośnooki mężczyzna,ale drugi potrafi mu "dokopać".

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Kto jest na czacie

    Obecnie brak użytkowników na czacie

  • Posty

    • Pustka, brak zainteresowania ? Co robię źle ?
      Cześć wszystkim Przepraszam jeżeli to do złego tematu. Jestem w związku od półtora roku z piękną dziewczyną. Związek na odległość ( ale to da się normalnie przeżyć, mimo 250 km różnicy ). Wszystko zaczęło się od zostania jej przyjacielem ( tak wyszedłem z friendzone-u ) trwało to rok zanim jej wyznałem, że jestem w niej zakochany. W tym czasie zdążyła mi wiele o sobie powiedzieć, jak i o wszystkich jej nie udanych związkach i miłościach, o tym na jakich to dupków trafiała, zawsze przy niej byłem, poświęcałem jej mnóstwo czasu, odbierałem telefony nawet o 1 w nocy by mogła mi się wypłakać, ponieważ w czasie naszej rocznej przyjaźni była jeszcze w dwóch związkach. Byłem strasznie nieśmiałym facetem, wszystko się zmieniło w pewnym psychicznym przełomie dla mnie, ale to zupełnie inna historia. Wyznałem jej miłość i po dwóch miesiącach zgodziła się. Byłem przeszczęśliwy, mogłem jej mówić komplementy ( co dalej robię ) mogłem nazywać ją moim kotkiem, kwiatuszkiem, aniołkiem itd. super uczucie dla faceta który pragnął tej bliskości, czułości i miłości, który zawsze dostawał kosza bo był głupim nerdem i nieudacznikiem. Na początku jak to zawsze bywa wszystko jest w porządku i po jakimś czasie się zaczęło. Wpierw nic nie zauważałem bo byłem zaślepiony miłością. Wyznała mi, że nigdy nie przeżyła orgazmu, nie było to dla mnie dziwne, a nawet w pewnym sensie zrozumiałe, teraz pewnie się domyślacie co było dalej i pewnie macie trochę racji, okazałem się w jej oczach cudownym facetem, widziała moje wady, ale byłem przecież taki inteligenty( nie mądry, nie mylmy tych dwóch pojęć ), widziałem bardzo dużo, byłem dobrym słuchaczem, prawiłem komplementy, potrafiłem jej dać wspaniały orgazm, nasza seksualna znajomość nie szła tak szybko, nie wskoczyliśmy od razu do łóżka. Robiłem jej dobrze głównie moimi paluszkami  czasem ustami, tu się zaczęły pierwsze problemy. Za każdym razem jak do niej przyjechałem dawałem jej przez te kilka dni od siebie ile mogłem, podrapałem po główce, masowałem, słuchałem, rozmawiałem, pomagałem, dawałem ten orgazm, prawie zawsze sam wychodziłem z inicjatywą by było jej przy mnie dobrze, wygodnie i przyjemnie, tak jest do teraz nadal się staram tak robić ale ona już mniej, kiedy ja jej dawałem to wszystko ona nic, okej przytuliła się do mnie dała buzi ( okazało się, że mimo iż nigdy się nie całowałem, bo to mój pierwszy związek, jestem w tym niesamowity ) ale to wszystko, nie włoży ręki pod koszulkę żeby pogłaskać, nie podrapie po głowie, a tym bardziej nie wspominając już żeby dotknęła mnie w miejscu intymnym, oczywiście to nie wszystko bo jest wiele takich małych rzeczy które są przyjemne jak np całowanie po szyi ( tak facetowi też to może się podobać ) czy lekkie podgryzanie uszka. Tak było na początku, oczywiście rozmawiałem z nią o tym wiele razy, zachodzą pewne powolne zmiany, ale wciąż mam wrażenie, że ona tego nie chce, wszystko muszę jej powiedzieć, zapytać się, bo sama mnie nie dotknie, nie chcę wydawać jej rozkazów i cały czas prosić o to by mnie dotknęła, a rozmowy nie wiele dają. Na tą chwile jest trochę śmielsza, ale i tak wydaje mi się, że po tym wszystkim co dla niej robię, ona dobrze wie, że nie musi się przy mnie bać, wstydzić, ani nic z tych rzeczy jestem dla niej cały, umiem ją zrozumieć, gdzie popełniam błąd, czy ja nie zasługuję by być dobrze traktowany, cały czas mi powtarza jak to się cieszy, że mnie ma, że jestem jej ideałem, że chce być ze mną do końca życia itp, chcę to słyszeć, ale czemu ona tego nie okazuję ? Nie wiem gdzie popełniłem błąd, to też nie wszystko bo uprawiamy seks i jak zwykle słyszę, że jestem super nieziemski w łóżku, ale zadam paniom pytanie, czy facet nie może dostać gry wstępnej, czy tylko kobieta na nią zasługuję ? Za każdym razem jest tak, że robię jej tą grę wstępną, pieszczę ją delikatnie no wiecie mniej więcej jak to może wyglądać, a później ona przechodzi od razu do seksu, mnie już tak nie popieści, o tym też jej mówiłem. Czy taka jest rola faceta, poświęcać siebie, swoją przyjemność, swoje hobby, czas wolny dla kobiety, cóż to jest chyba jedyna racjonalna odpowiedź, nie moja ukochana nie zabrania mi grać w gry, oglądać anime, czytać książek, czy spotykać się z moją paczką, jestem zdruzgotany nie wiem co mam myśleć, z jednej strony jest to kobieta idealna dla mnie, z moich marzeń, ale czy to co chciałbym by mi dawał to za dużo, to są tak ogromne wymagania ? Silny ze mnie facet, wiele w życiu przeszedłem, ale w takich momentach chce mi się płakać bo nie wiem co mam ze sobą zrobić, czuję się czasem taki nie kochany, odepchnięty, bo wiem ile dla niej robię, ona mi jeszcze to uświadamia, a sam nie dostaje tego samego w zamian. Nie chcę jej zostawiać, ale też nie chcę czuć takiej pustki, ona jest blisko, ale nie pocałuje mnie w policzek, nie podrapie, wielu takich zachowań jej brakuje przynajmniej teoretycznie, nie wiem jak się powinna zachowywać kobieta w związku jestem przecież tylko głupim nic nie wartym facetem. Przepraszam za ten bezsensowny stek bzdur ale musiałem to z siebie wyrzucić, trochę mi teraz lepiej, powinienem się pogodzić z tym losem i cieszyć, że tak ładna i miła dziewczyna chce być z tak ohydnym, brzydkim i głupim debilem jak ja.  PS. Jesteśmy pełnoletni o to się nie martwcie.
    • O czym teraz myślisz?
      Pierwszy raz w życiu byłam w kościele(nie w celach turystycznych ale na mszy, czy czymś takim). Pierwszy i ostatni.
    • Witam
      Witaj Tomku na forum i baw się tu dobrze! Chciałbyś powiedzieć nam może coś więcej o sobie i swoich zainteresowaniach, czy pasjach, czy czymś takim?
    • Perfum męski
      Zależy jakie. Bo jak kupisz sobie jakieś tanie z allegro za kilka złotych to raczej nie masz co sie nastawiać na to,że coś takiego zadziała. Jest jednak wiele droższych zapchów z tej wyższej półki, które zawieraja w sobie rzeczywiste syntetyczne feromony ( ktore imitują naturalne feromony ludzkie)
    • Zaparcia
      Najlepiej jest kupić sobie błonnik ( szczeglnie jeśli nie ma możliwości dostarczenia błonnika z pożywieniem). Dobre są na przykład błonniki w suszu ( z babką). Które rozpuscza się w wodzie i pije. Wypróbowałem wiele tabeltek, ale to jedynie działanie doraźne ( wątpliwej skuteczności) 
  • Statystyki użytkowników

    • Użytkowników
      86070
    • Najwięcej online
      7884

    Najnowszy użytkownik
    Mad_Psycho_Wolf
    Rejestracja
  • Aktywni użytkownicy

  • Statystyki forum

    • Tematów
      58154
    • Postów
      1419748