Seithr

Nocne filozofowanie

Recommended Posts

Zastanawiam się, czy w prezentacji na zaliczenie umieścić pośmiertne zdjęcia ofiar jednego z moich ulubionych seryjnych morderców. Ryzykuję tym, że wylecę z sali z hukiem.. z drugiej strony.. to kryminologia do jasnej cholery.. E tam. Walić to. W końcu no risk - no fun ;) 

Share this post


Link to post

I on mówi do niej, że jest piękna
Na co ona, że uroda to jej klątwa, nie spotkało ją przez nią nic dobrego.

Po czym dodaje:

 Tak jak ciebie przez twoją dobroć.

 

Share this post


Link to post

Tak mi chodzi po głowie wszystko co najgorsze. Okno przypomina o samobójcach, palnik o spalonych żywcem, ulica o potrąconych, ciemne alejki o zgwałconych, pies o pogryzionych, nóż o zamordowanych, poduszka o uduszonych, szkło o podźganych, noc o obłąkanych, a ciemność o szatanie.

Myśli. Gdybym żyła w 1984r. i była jedną z bohaterek George'a Orwell'a już dawno siedziałabym w więzieniu. Zamknęliby mnie w czarnej celi, torturowali, bili, robili wszystko, aby zatrzymać pędzący pociąg w mojej głowie i stworzyć mnie na nowo. Ale nawet to nie wiem, czy by mi pomogło. Ten pociąg nadciąga. Jedzie trzysta kilometrów na godzinę. Nie jestem w stanie go zatrzymać. Czasami tylko zerkam w prawo i w lewo z nadzieją, że zobaczę za oknem coś innego, jak nie rozmazany obraz świata namalowany prędkością.

To takie strasznie smutne, gdy nie możesz nic zrobić, gdy się starasz, gdy próbujesz, gdy walczysz z całych sił, ale nagle przychodzi Konduktor i wlepia Ci mandat. Pytam się, za co? Przecież mam bilet, to moje miejsce.

-To miejsce już dawno nie należy do pani.

Share this post


Link to post

W świecie, który od dawna już nie tylko promuje, ale wywiera presję na sukces, bycie zwycięzcą, zdobywanie szczytów, pokonywanie przeszkód i osiągnięcie perfekcji... czasami tym, co rzeczywiście potrzebne jest odpuszczenie. Przyznanie sobie prawa do porażki. Powiedzenie lub uświadomienie wreszcie swemu skołowanemu ja: "Nie zawsze musi się udać. Nie wszyscy mogą dobiec do mety". Tak przecież od zarania dziejów jest w najdoskonalszym ze wzorców, naturze - wystarczy jej się dobrze przyjrzeć. I nie ma w tym absolutnie nic złego.

Gloria victis.

Share this post


Link to post

Czy tylko mi się wydaje, czy czasy rzeczywiście się skończyły? "Kiedyś to były czasy, teraz nie ma czasów". No, nie ma.

Share this post


Link to post

@Lilla WenedaNie do końca masz rację. Zawsze się udaje ale trzeba rozróżnić, która potrzeba, który sukces wychodzi ode mnie, a który jest narzucony przez społeczeństwo. Konsumpcjonizm też doprowsdza do tego, że ludzie chcą czegoś nie wiedząc czemu.

Ja nie śledzę trendów, tv nie oglądam itd bo moje zdanie jest takie, że nie wiem, że czegoś chcę dopóki o tym nie usłyszę. 

Jeżeli dążenie do sukcesu jest dyktowane moją własną wolą to ten sukces osiągnę. 

Share this post


Link to post

Nie miałam na myśli jedynie sukcesu materialnego (często rzeczywiście zakorzenionego w sztucznie rozbudzonej żądzy konsumpcji) =) To tylko jedna z możliwych interpretacji, choć jeśli pochylić się właśnie nad nią oczywiście również okaże się trafna. Mnie jednak chodziło o coś bardziej uniwersalnego i ogólnego. Sukcesem może być zarówno zarabianie pewnej określonej kwoty czy piastowanie odpowiednio wysokiego stanowiska, przebiegnięcie maratonu jak i... zaakceptowanie wreszcie samego siebie czy porzucenie trudnej przeszłości. Przy czym naprawdę podaję jedynie przykładowe przykłady.

Przede wszystkim jednak chodziło mi nie o samą możliwość dokonania tego lub owego, ale presję na to wywieraną (często zresztą zakamuflowaną i niezamierzoną, w jak najlepszej wierze ze strony danej osoby / osób i z intencją zmotywowania kogoś).

Share this post


Link to post

Tak trudno zrobić dla siebie coś naprawdę dobrego [tym bardziej trudnego zarazem], gdy w głębi serca życzy się sobie jak najgorzej.

Share this post


Link to post
O 22.10.2018 at 01:02, Nineku napisał:

Życie zaczyna się po 30.

Zaczyna się ale kończyć. Dlatego zalecam kasować licznik po 30. Tak mi się nasunęło, mimo że temat nie do cytowania.

Moment szokującej w swoim rezultacie autorefleksji powinien chyba być swoistym katharsis, nowym kierunkiem, drogowskazem, rozwiązaniem. Wszak odkrywanie prawdy leży w ludzkiej naturze. Tyle tylko, czy my na pewno potrzebujemy prawdy? Przecież czym człowiek głupszy, tym szczęśliwszy - nikt tego nie podważy. Zatem destrukcyjna odkrywczość, generująca bezsilność, czy jednak niefrasobliwa i obojętna niewiedza. O ile świat byłby biało czarny, biorę bramkę nr 2. Niestety niewiedza nie zawsze jest niefrasobliwa i obojętna.

Share this post


Link to post
O 15.02.2019 at 20:51, Cwaniaczek napisał:

Zaczyna się ale kończyć. Dlatego zalecam kasować licznik po 30. Tak mi się nasunęło, mimo że temat nie do cytowania.

Co masz na myśli pod pojęciem "kasowania licznika" [i niby czemu temat nie jest do cytowania]...? :rolleyes:

Chcąc nie chcąc chyba się zgadzam. Od momentu przekroczenia w listopadzie ubiegłego roku tej magicznej granicy coś w moim sposobie patrzenia na własne życie uległo dogłębnej przemianie i jest to transformacja związana niestety właśnie bardziej z nieodwracalnym zamknięciem pewnego etapu oraz rozpoczęciem się już na dobre procesu nieuchronnego, postępującego rozkładu niż rozkwitem i osiąganiem [na dobrą sprawę dopiero w wieku lat 30-40!] pełnej dojrzałości. Sporo w tym niepokoju i dysharmonii, ale także mimowolnego zdziwienia "wewnętrznego ja", że ten moment w ogóle nadszedł. I to ostatnie byłoby nawet optymistyczne, gdyby razem z nim nie napływało równie instynktowne i ulokowane gdzieś głęboko poczucie przeterminowania.

O 15.02.2019 at 20:51, Cwaniaczek napisał:

Moment szokującej w swoim rezultacie autorefleksji powinien chyba być swoistym katharsis, nowym kierunkiem, drogowskazem, rozwiązaniem. Wszak odkrywanie prawdy leży w ludzkiej naturze. Tyle tylko, czy my na pewno potrzebujemy prawdy? Przecież czym człowiek głupszy, tym szczęśliwszy - nikt tego nie podważy. Zatem destrukcyjna odkrywczość, generująca bezsilność, czy jednak niefrasobliwa i obojętna niewiedza. O ile świat byłby biało czarny, biorę bramkę nr 2. Niestety niewiedza nie zawsze jest niefrasobliwa i obojętna.

Zatem loss-loss? Prawda nie dość, że bywa destrukcyjna, to w pewnych sytuacjach oznacza także stagnację, nudę i brak wyzwań [a co za tym idzie rozwoju]. "Poznaliśmy wszystkie fakty, znamy szczegóły każdego procesu, do odkrycia nie zostało już nic".

Share this post


Link to post
O 16.02.2019 at 21:25, Lilla Weneda napisał:

Co masz na myśli pod pojęciem "kasowania licznika"

Pod koniec tamtego roku koleżanka przyniosła tort do pracy, jak się okazało urodzinowy. Ktoś zapytał, które to z kolei, na co odparła: dwudzieste... Drugie dwudzieste.

Prawda jest taka, że mamy tyle lat na ile się czujemy, sprowadzane auta zza niemieckiej granicy z przebiegiem 400k km, są skręcane na 150k km, a odpicowane przeżywają drugą młodość w Polsce. Nowe natomiast potrafią się rozkraczać po 50-100k. Z ludźmi jest tak samo, rok produkcji jest istotny, nie dlatego, że wskazuje wiek, a stosowane w tym okresie materiały :)

W sumie to nie wiem czemu się tak nakręciłem z tą trójką z przodu, w zasadzie sam nigdy  nie wierząc w jakieś spektakularne zmiany, które miałyby nastąpić po jej przypisaniu do konta. Tak czy inaczej, autosugestia była na tyle mocna, że kompostowy swąd rozkładu od biednej 30-tki czuć będę już zawsze.

 

O 16.02.2019 at 21:25, Lilla Weneda napisał:

Zatem loss-loss?

Katastroficzne, nie? Cóż, gdy jest źle, to jest źle. Gdy sobie uświadamiamy co jest tego realnym powodem, nie ma co oczekiwać, że zacznie być dobrze. Można natomiast oczekiwać, że ta świadomość jeszcze nas przytłoczy.

O 16.02.2019 at 21:25, Lilla Weneda napisał:

[i niby czemu temat nie jest do cytowania]...? 

Mam dosyć specyficzne i sentymentalne podejście do tego tematu (okazuje się, że pisałem w nim 12 lat temu :blink:) uznając go za jeden z najistotniejszych na tym forum. Uważam go za taki garniec nieposkładanych myśli, które można z siebie wyrzucić w sposób mało zrozumiały dla kogokolwiek innego niż autor, dzięki czemu można poczuć ulgę bez obnażania się. I w tym miejscu, to niezrozumienie nie jest powodem do jakichkolwiek wyjaśnień, nie jest powodem do krytyki czy pytań. Dlatego napisałem, że temat jest nie do cytowania. Dla mnie to historie zaczynające się i kończące w jednym poście. Tak, wiem, sam też to profanuję ^^

Share this post


Link to post

A najlepsze - najgorsze - jest to, że główna [prawdziwa?] przyczyna leżała zupełnie w czymś innym...

Worry not? :rolleyes:

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Borowy

      Do lasu grzybów szukać! 
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  mw2

      Dawaj koty do wyprzytulania! ♥
      · 12 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tu jakaś cywilizacja? 
      · 8 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 3 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 14 replies
  • Popular Now

    • Asamix
      4
  • Posts

    • Anarchist
      O czym teraz myślisz?
      Przy zapalonej świecy zaczyna się odczyt...
    • Kerosine
      O czym teraz myślisz?
      I jest tylko to jedno... taki mały szczegół, który może zrobić tak wielką różnicę. Tylko z tego powodu, że nie wie o nim nikt. Zabawne, zawsze myślałam o "tym" jako o swoim największym przekleństwie, a wychodzi na to, że może okazać się czymś wręcz przeciwnym ^^
    • Shady-Lane90
      On piszę z inną
      Jeśli zauważyłaś zmianę w jego zachowaniu wobec Ciebie, to porozmawiaj z nim. To chyba najlepsze wyjście. Inaczej będziesz się zadręczać cały czas. 
    • xckcd
      On piszę z inną
      Witam, jestem z moim chłopakiem już od ponad 2 lat. Ostatnio zobaczyłam, że od kilku dni piszę ze swoją koleżanką z pracy. Nie są to wiadomości typu : hej , jak tam ? itp. Ona pisze do niego,że się o niego troszczy wysyłają buziaki itp. Zawsze mu ufałam, choć jest małomównym człowiekiem. Ostatnio zrobił się trochę inny chodził bardziej zamyślony cały czas z telefonem.  Nie wiem co powinnam w takiej sytuacji zrobić, powiedzieć mu o tym że wiem że z nią pisze czy dać sobie spokój i się nie martwić
    • Shady-Lane90
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Szukałam pewnego filmu kilka dni. Wiedziałam kto może mi pomóc! Dla @Kalafior_Grozy nie ma rzeczy niemożliwych! ♥  Thank You Bro! ♥