Jump to content

Ciekawe historie w urzędach


Gloria

Recommended Posts

Posted

Cześć!

Zastanawia mnie, jakie macie doświadczenia w kontaktach z urzędnikami w Polsce. Czy macie z takich spotkań miłe wspomnienia? Czy może macie do tego obojętny stosunek albo w ogóle nienawidzicie załatwiać jakichkolwiek sprawy w urzędach... ?

Zacznę od siebie i zacznę dosyć neutralnie. Odkąd pamiętam, zawsze udaje mi się załatwić sprawy w urzędzie, choć nie zawsze może to oznaczać ten sam dzień. Swój stosunek do urzędów oraz urzędników określiłbym jako neutralny z lekkim nacechowaniem negatywnym...

Moje historie w urzędach, które utknęły mi w pamięci:

Nieaktualne zdjęcie na dokumencie

Swego czasu udałem się do urzędu, a konkretniej do Wydziału Komunikacji tego urzędu celem wyrobienia nowego dokumentu - prawa jazdy. W tym celu dostarczyłem wymagane dokumenty, w tym zdjęcie. Jakież moje było zdziwienie, gdy przy odbiorze dokumentu zobaczyłem, że na dokumencie jest nieaktualne zdjęcie (jest zdjęcie, które przyniosłem jak poprzednim razem wnioskowałem o prawo jazdy). Pani wydająca dokument była bardzo zdziwiona na przekazaną informacje o innym zdjęciu i z wyrzutem sumienia oznajmiła, że otrzymam nowe prawo jazdy z prawidłowym zdjęciem, ale one (urzędniczki) będą musiały się na to złożyć... Cóż, to nie moja wina, a koszt wydania prawa jazdy to ok. 100 zł... Ogólnie niesmak pozostał, bo nie przypominam, żebym został przeproszony, ale koniec końców prawo jazdy otrzymałem - tylko, że w innym terminie.

* * *

"Tak prawnik powiedział i tego musimy się trzymać"

Ten sam urząd, ten sam wydział, inny pokój. Chodziło o przerejestrowanie samochodu. Niestety, nie było takiej możliwości, bo dokumenty, które posiadałem nie były wystarczające do tego, aby przerejestrować od ręki auto. Pamiętam, że kierowniczka nawet skonsultowała się z prawnikiem pracującym w urzędzie miasta i takie dostała wytyczne, ale nie chciała udostępnić kontaktu do tego prawnika, abym mógł przedstawić swoje stanowisko. Nie i koniec. Muru nie przeskoczysz. Pani zaproponowała, że może przyjąć wniosek wraz z tablicami rejestracyjnymi, ale będą mieli 30 dni na rozpatrzenie. Przez 30 dni nie mógłbym poruszać się samochodem. Byłem zmuszony w takim przypadku czekać na odpowiedni dokument z sądu, co zajęło w sumie prawie 2 miesiące. Uwaga: inny urząd nie robił tego typu problemów i wszystko zostało sformalizowane na podstawie wcześniejszych dokumentów. Wniosek: co urząd to inna polityka.

* * *

Krajowa (dez)Informacja Skarbowa

Zdarzyło mi się zadzwonić na numer Krajowej Informacji Skarbowej. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się jest kilkadziesiąt osób w kolejce oczekujących na konsultanta. Trochę się naczekałem, ale do rzeczy. Pan na infolinii był wyjątkowo słabo komunikatywny (być może w związku z przemęczeniem pracą?). Gdy ja zadawałem pytanie o A, to konsultant odpowiadał nie na temat, o czymś zupełne innym. Gdy informowałem go, że rozumiem przekazane przez niego informacje, ale dzwonie w sprawie A i proszę o pomoc, to dalej powtarzał to samo, jak mantrę. Rosło moje zniecierpliwienie, kilka razy tak odbijaliśmy piłeczkę, aż w końcu konsultant rzucił słuchawką. Niebywała sytuacja! Jednakże dodzwoniłem się później drugi raz i wtedy trafiłem już na zdecydowanie bardziej kompetentną osobę.

* * *

"Cy umie Pan czytać?" (Urząd Skarbowy)

Sytuacja świeża. Otrzymałem niedawno pismo, w którym zostałem wezwany do "przedłożenia" dokumentów. Nie bardzo rozumiałem, na czym ma polegać przedłożenie i jak mam tego dokonać (bo wychodziłem z założenia, że "przedłożenie" = pokazanie do wglądu), więc zadzwoniłem na numer kontaktowy podany w piśmie i poprosiłem o kontakt z osobą prowadzącą sprawę. Usłyszałem, że tej osoby chwilowo nie ma, ale Pani przy telefonie może mi pomóc w razie wątpliwości. Powiedziałem w czym rzecz, a moja rozmówczyni stwierdziła, że wszystko jest napisane w piśmie i zapytała się mnie, czy potrafię czytać. Na szczęście sytuacje uratowało pojawienie się nieobecnej wcześniej kobiety i po krótkiej rozmowie udało nam się dojść do porozumienia, choć na początku czułem się jako ktoś gorszy. Ktoś, kto zakłóca pracę urzędniczki. Natomiast ostatecznie wyszło w miarę w porządku.

* * *

I teraz pytanie do Was: czy byliście świadkami niestandardowych sytuacji w urzędach? Jak się czujecie w kontaktach z urzędnikami? A może sami pracujecie w urzędzie i macie widok na to, jak to wygląda z drugiej strony... ? :)

Link to comment
yiliyane
Posted

Nie mam zbyt wielkiego kontaktu z urzędami, ale ze swojego skromnego doświadczenia i z obserwacji doświadczeń osób bliskich widzę, że urzędy są miejscem mało przychylnym obywatelowi. Nie dlatego, że wszyscy urzędnicy są niesympatyczni, powiedziałabym raczej, że tacy mimo wszystko należą do mniejszości, ale dlatego, że ze świecą szukać takich, którym faktycznie zależy na pomocy. Urzędnik klepie to samo od 8 do 16 i wszystko co wychodzi poza standardowy zakres klepania to dla urzędnika już zbyt wymagające zadanie. Urzędnicy sprawiają wrażenie, że celem ich pracy nie jest poprowadzenie sprawy tak, aby obywatel otrzymał realną pomoc, tylko wykonanie zadań w zakresie absolutnego minimum, które to minimum narzuca prawo. A jeżeli to minimum nie wystarcza do rozwiązania problemu, to już jest to zmartwienie obywatela. Nawet jeżeli urząd fizycznie byłby zdolny do pomocy, bez szkody dla samego siebie za wyjątkiem poświęconego czasu, tej pomocy nie udzieli, jeśli nie obliguje go do tego prawo. Krótko mówiąc, inicjatywy urząd nie wykaże żadnej. Częściowo z pewnością wynika to z niezbyt wysokich płac urzędniczych, a częściowo ze "zmęczenia materiału" zwanego urzędnikiem, który po 20 latach pracy i klepania w kółko tego samego nie jest już ani zdolny, ani chętny do samodzielnego myślenia.

Link to comment
  • 2 months later...
Gloria
Posted

Ha, wracając do wzmianki "czy umie Pan czytać?" to podobna sytuacja przytrafiła mi się ostatnio w urzędzie pocztowym. Wypełniłem pewien druczek i na końcu dopytałem się jeszcze pani w okienku celem doprecyzowania, czy dobrze wszystko zrozumiałem. Jakie było moje zdziwienie, gdy owa pani zapytała mnie: "czy czytał Pan co podpisywał?". Wtedy rzeczywiście jeszcze raz przeczytałem to, co było napisane małym druczkiem i co wydawało mi się, że jest napisane mało zrozumiałym językiem. Wtedy wszystko zrozumiałem, jednakże pozostał niesmak, bo owa pani mogła przecież w kilku słowach wyjaśnić, w czym jest rzecz, a nie odsyłać do kartki papieru.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Pizzaro
Posted
O 7.06.2022 at 21:47, Gloria napisał:

Ha, wracając do wzmianki "czy umie Pan czytać?" to podobna sytuacja przytrafiła mi się ostatnio w urzędzie pocztowym. Wypełniłem pewien druczek i na końcu dopytałem się jeszcze pani w okienku celem doprecyzowania, czy dobrze wszystko zrozumiałem. Jakie było moje zdziwienie, gdy owa pani zapytała mnie: "czy czytał Pan co podpisywał?". Wtedy rzeczywiście jeszcze raz przeczytałem to, co było napisane małym druczkiem i co wydawało mi się, że jest napisane mało zrozumiałym językiem. Wtedy wszystko zrozumiałem, jednakże pozostał niesmak, bo owa pani mogła przecież w kilku słowach wyjaśnić, w czym jest rzecz, a nie odsyłać do kartki papieru.

A tak z ciekawości? To było jakieś wezwanie z art. 155 albo 169 Ordynacji podatkowej? ^^

Link to comment
Posted

@Pizzaro Tamta sprawa z Urzędu Skarbowego to o ile pamiętam to rzeczywiście mógł być art. 155 Ordynacji podatkowej ("Organ podatkowy może wezwać stronę lub inne osoby do złożenia wyjaśnień, zeznań, przedłożenia dokumentów [...]"). Natomiast co do placówki pocztowej to tam po prostu składałem wniosek o awizo w wersji elektronicznej.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • grzechu98
      @Gloria Ale sam w sobie już jestem alertem, jeśli wszystko zbierzemy do kupy. Jeśli nie widziałem do tej pory np spojrzeń.  Tylko nie mam gdzie poznawać młodszych, gdyż na studia nie chodzę, dzienne i zaoczne. Zauważyłem, że dużo właśnie młodszych dziewczyn mało coś od siebie daje; prowadzi tak rozmowę bym ją prowadził i ciągle dawał. Facet introwertyk ma o wiele gorzej w tych sprawach.
    • Gloria
      Moim zdaniem, mógłbyś troszeczkę popracować nad dowartościowaniem się. Na pewno posiadanie dziewczyny nie może być wyznacznikiem tego, jakim człowiekiem jesteś. Co do samego poznawania kobiet, to trzeba by po prostu udać się w miejsca, gdzie kobiety można spotkać (w zasadzie może być to jakiekolwiek miejsce). Piszesz o rówieśniczkach - być może warto zapoznać się z młodszymi dziewczynami? W końcu one także nie powinny mieć dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Często zdarza się, że kobiety szukają starszych od siebie mężczyzn.
    • Gloria
      Słabo się znam, ale jak już mam coś wybierać to może przedział 14 - 17 lat?
    • grzechu98
      Nie wiem jaki sam jestem w skali 1-10. Nigdy nikogo nie pytałem o to, ale jeśli nigdy nie widziałem zaintesowania od drugiej strony, to znaczy że jestem odpadem genetycznym. Warsztów z moich ulubionych dziedzin brak w mojej okolicy. Przeglądam grupy na Facebooku z tym. Oswoilem się wokół kobiet dzięki tej pracy i poprzedniej, gdzie 90% kadry to kobiety w różnym wieku. Dwie tylko moje rówieśniczki. Nie biorę pod uwagę z pracy, bo romansowanie itp w pracy to się źle kończy.  Facet chodzący na prostytutki, pokazuje że nie jest pożądany przez kobiety. A kobiety z tego co widzę, wola tych, co kręci się wokół kobiety. Zresztą skreślamy jest facet, co ma 25 lat i "czystą kartkę" posiada.
    • yiliyane
      I to był błąd. Po pierwsze, skoro ich nie znałeś, nie mogłeś wiedzieć, czy były wolne. Po drugie, jeśli startowałeś do dziewczyn typu supermodelka, samemu będąc przeciętnym... to też nie mogło skończyć się dobrze. Nie zrozum mnie źle, to nie tak, że przeciętny mężczyzna nie może być z piękną kobietą. Tylko musi czymś to nadrobić. A trudno jest to nadrobić, jeśli kompletnie się wcześniej nie znaliście. Bo ona widzi tylko Twoją powierzchnię i wyłącznie na tej podstawie Cię ocenia. Aplikacje randkowe też bazują wyłącznie na wyglądzie. Niczym innym nie można się tam wykazać, więc przeciętni mają znacznie trudniej. I to dotyczy obu płci. Warto to zmienić. Nie po to, by podrywać wszystkie dziewczyny jak leci i a nuż się uda, a by nauczyć się czuć swobodnie w damskim towarzystwie. Gdy się nauczysz, będzie Ci dużo łatwiej poderwać jakąś dziewczynę. Może jakieś warsztaty, kursy, wykłady byłyby dobrym pomysłem? Jako rozwijanie swoich hobby i jako poznawanie nowych ludzi. Czy Twoi znajomi nie spotykają się czasem w szerszym gronie, tj. gronie mieszanym? Może warto byłoby na takie spotkanie pójść. Po to, żeby interakcje z płcią przeciwną były dla Ciebie równie proste jak interakcje z tą samą płcią. Żadna koleżanka z pracy Ci się nie podoba? Mielibyście wspólny punkt zaczepienia. Mógłbyś którąś zaprosić np. na lunch, jeśli macie lunchowe przerwy w pracy. To stereotyp. Chociaż też zależy w jakim środowisku się obracasz. Normalna, zdrowa psychicznie, dojrzała kobieta, szukająca stałego związku będzie chciała wspierającego partnera, który umie słuchać i chce pomagać. Trudno mi to oceniać z medycznego punktu widzenia, ale z punktu widzenia kobiety mężczyzna chodzący na prostytutki jest mało ciekawą partią. Jak rozwiązać ten problem, może by Ci seksuolog doradził. Ja niestety w kwestii medycznej nic Ci nie powiem.
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      wolnaczeczenia
      wolnaczeczenia
      2
    3. 3
      Celt
      Celt
      2
    4. 4
      wabbit
      wabbit
      1
    5. 5
      Weronika
      Weronika
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    grzechu98
    grzechu98
    4 posts
    Celt
    Celt
    3 posts
    MightyWozz
    MightyWozz
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    2 posts
    Olcia15273
    Olcia15273
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    24 posts
    Celt
    Celt
    17 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    480 posts
    yiliyane
    yiliyane
    440 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up