Jump to content

Związek z kobietą z dzieckiem


Mcsente

Recommended Posts

Mcsente

Witam,

od około 8 miesięcy jestem w związku z kobietą, która posiada dziecko z poprzedniego związku. Od początku związek był ciężki, akceptacja cudzego dziecka, pojawiający się i znikający ojciec oraz częste kłótnie. Po pewnym czasie zaczęło mnie to męczyć. Dodatkowo teraz weszło wtrącanie się do życia jej rodziców, ingerowanie w życie dziecka. Ja jako jej partner nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii. I formalnie i prawnie. Zresztą też nie ma co się dziwić, w końcu nie jestem ojcem. Chciałbym się z nią rozstać, bo nie potafię w taki sposób funkcjonować. Przez tyle miesięcy nigdy nie spędziliśmy chwili razem, zawsze dziecko będzie na pierwszym miejscu. Gdy płacze lub coś mu się stanie to nie mam nic do powiedzenia lub to co mówie puszczane jest mimo chodem. Gdy trzeba coś kupić to nagle jesteśmy rodzicami. Dodatkowo ojciec dziecka pojawia się co jakiś czas i potrafi go nie być 3 tyg. po czym przyjdzie raz do dziecka i słyszę "on się zmienił, ma do tego prawo itd". Płace za cudze dziecko więcej niż on, wychowuje mu a na końcu i tak dostane kopa w dupę.

Link to post
WszyscyZginiemy
2 godziny temu, Mcsente napisał:

zawsze dziecko będzie na pierwszym miejscu

I prawidłowo. Jeśli Ty już myślisz o tym, żeby się zmyć bo nie dostajesz tyle uwagi ile byś chciał i bo jest trochę ciężej niż w "normalnym" związku to naprawdę dobrze, że ta kobieta stawia swoje jedyne dziecko na pierwszym miejscu. :smile:

2 godziny temu, Mcsente napisał:

Chciałbym się z nią rozstać, bo nie potafię w taki sposób funkcjonować.

Jeśli chcesz odejść - odejdź. Nikt tam Cię nie trzyma na siłę. Jeśli ją naprawdę kochasz, to zostań i naucz się. Nie masz innego wyjścia. 

Dziecko potrzebuje czasu i uwagi, to się nie zmieni z dnia na dzień. 

Rodzice Twojej drugiej połowy są dziadkami, więc będą się "wtrącać" i chcieć pomóc w wychowaniu i opiece nad swoim wnukiem.

Biologiczny ojciec dziecka ma prawo je widywać, o ile nie zostało mu zabrane przez sąd, i matka nie widzi w tym nic złego.

Jeśli mieszkacie razem, to i Wasze wydatki będą wspólne, łącznie z tymi na "nie Twoje" dziecko.

Takie są realia.

Jeśli jednak jej nie kochasz, nie marnuj jej i swojego czasu i odejdź.

Link to post
Martusiaaaaaa92

W 100% się z Tobą zgadzam co do rozstania. Jeśli nie potrafisz zaakceptować tego, że dla niej najważniejsze jest dziecko i tego, że dziecko ma ojca, który ma prawo do kontaktów tak długo, jak tego prawa nie pozbawi go sąd, to lepiej się rozstań. Tak będzie lepiej dla wszystkich, w tym również dla Ciebie.

Link to post
Gloria

Piszecie, że najważniejsze jest dziecko, ale z drugiej strony skoro kobieta i mężczyzna są w związku to wypadałoby ten związek pielęgnować - w innym przypadku związek nie ma sensu, jeżeli partner/partnerka ma się źle czuć, nie może mieć nic do powiedzenia albo czuje się wykorzysywana/-y.

12 godzin temu, Mcsente napisał:

a na końcu i tak dostane kopa w d...

Dlaczego tak uważasz?

Link to post
Shady-Lane90

@Gloria dla rodzica dziecko zawsze będzie priorytetem. Zapewne stąd takie wypowiedzi dziewcząt. Oczywistym jest, że partner, angażując się w relację z drugą osobą, która ma już dziecko z poprzedniego związku, musi pogodzić się z tym, że nigdy nie będzie na pierwszym miejscu. Tak samo jest np. w małżeństwach. Kiedy dwoje ludzi się pobiera i pojawiają się dzieci, to siła wyższa - dzieci stają się ważniejsze od partnera.

Masz oczywiście rację, że związek należy pielęgnować. Ale nie można jednocześnie wymagać od drugiej strony, aby poświęcała nam więcej czasu/uwagi kosztem dziecka. Partnerów można mieć niezliczoną ilość, a dziecko, to zawsze dziecko. 

Rozumiem rozgoryczenie autora tematu, ale z drugiej strony sam przyznał, że to od początku ciężka dla niego sytuacja. Przyznał także, że miał problem właśnie z akceptacją dziecka partnerki. Wypowiedź autora brzmi nieco jak wyrzuty, że nie jest na tyle ważny co potomek jego partnerki. To jego subiektywne, ale słuszne odczucia. Bo nigdy nie będzie tak samo dla niej ważny jak dziecko. Jeżeli więc - jak przyznaje - męczy się w tej relacji, to absolutnie nie ma sensu w niej tkwić. Może to egoistyczne, ale powinien także pomyśleć o sobie. Skoro już po 8 miesiącach czuje, że nie daje rady, to dla własnego dobra powinien odejść. 

Link to post
Markiz

Ja dodam z punktu widzenia faceta coś czego nie napisałeś albo jeszcze nie wiesz. W tej sytuacji ojciec biologiczny dziecka wcześniej lub później zacznie przeciwko Tobie podburzać dziecko, co dodatkowo zaogni sprawę.

Uważam też, że dziewczyna związująca się z facetem musi mieć świadomość, iż jej uwaga nie może być w całości skierowana na dziecko, skoro chce stworzyć relację. Musi mieć świadomość, że facet nie może się czuć jako wyłącznie osoba finansująca dziecko, niemająca prawa głosu. A tu dokładnie tak to wygląda.

Jeśli jestem maniakiem oglądania codziennie meczy wieczorem w TV, to chcąc stworzyć relację z dziewczyną muszę mieć świadomość, że z części oglądania mam zrezygnować, żeby poświecić dziewczynie czas. To chyba oczywiste. Ale to działa w dwie strony. 

Jesteś w sytuacji delikatnie mówiąc niekomfortowej, a nic nie wskazuje na to, aby było lepiej w przyszłości, wręcz przeciwnie. Teoretycznie mógłbyś próbować sprawę przedstawić dziewczyny i równie teoretycznie ją przekonać, ale ani teściów nie przekonasz, ani biologicznego ojca. Z mojej strony sugestia jest taka sama jak przedmówców, chociaż może z nieco innych motywacji - podziękuj jej i zakończ to.

 

Link to post
Martusiaaaaaa92
18 godzin temu, Gloria napisał:

Piszecie, że najważniejsze jest dziecko, ale z drugiej strony skoro kobieta i mężczyzna są w związku to wypadałoby ten związek pielęgnować - w innym przypadku związek nie ma sensu, jeżeli partner/partnerka ma się źle czuć, nie może mieć nic do powiedzenia albo czuje się wykorzysywana/-y.

Nie kosztem dziecka.

17 godzin temu, Markiz napisał:

Ja dodam z punktu widzenia faceta coś czego nie napisałeś albo jeszcze nie wiesz. W tej sytuacji ojciec biologiczny dziecka wcześniej lub później zacznie przeciwko Tobie podburzać dziecko, co dodatkowo zaogni sprawę.

W mojej rodzinie jest zupełnie inaczej. Nikt nie podburza moich dzieci przeciwko rodzicom ani ich partnerom i partnerkom. :) Ale to wymaga odpowiedniego nastawienia z wszystkich stron. A nie takiego roszczeniowego podejścia jak @Mcsente.

Link to post
yiliyane
O 19.11.2020 at 13:04, WszyscyZginiemy napisał:

Jeśli mieszkacie razem, to i Wasze wydatki będą wspólne, łącznie z tymi na "nie Twoje" dziecko.

Partner, niebędący rodzicem/opiekunem prawnym, nie ma obowiązku łożenia na cudze dziecko. Nie jestem do końca pewna jak to by było pod względem prawnym, gdyby się pobrali i mieliby wspólnotę majątkową, ale wydaje mi się, że póki nie jest opiekunem prawnym dziecka, póty nie ma obowiązku go utrzymywać. Jeżeli mieszkają we trójkę razem, wydatki domowe powinny być dzielone na trzy, z czego on płaci 1/3, ona 2/3 (a konkretniej to 1/3 za siebie i 1/6 za dziecko, bo pozostałą 1/6 na dziecko powinien płacić ojciec dziecka).

Link to post
Shady-Lane90
4 minuty temu, yiliyane napisał:

Partner, niebędący rodzicem/opiekunem prawnym, nie ma obowiązku łożenia na cudze dziecko.

@WszyscyZginiemy miała tu raczej na myśli wydatki związane z utworzeniem wspólnego gospodarstwa domowego. Logiczne, że rachunki, wyżywienie itp. opłacane są przez obie strony i trudno byłoby wymagać, aby np. robiąc zakupy osoba, która nie jest rodzicem odliczała sobie wydatki na jedzenie, z którego korzysta także dziecko. 

Link to post
yiliyane
6 minut temu, Shady-Lane90 napisał:

@WszyscyZginiemy miała tu raczej na myśli wydatki związane z utworzeniem wspólnego gospodarstwa domowego. Logiczne, że rachunki, wyżywienie itp. opłacane są przez obie strony i trudno byłoby wymagać, aby np. robiąc zakupy osoba, która nie jest rodzicem odliczała sobie wydatki na jedzenie, z którego korzysta także dziecko. 

Wiadomo, że nie będą każdej kromki chleba odliczać, raczej widziałabym to w formie dzielenia całej sumy z paragonu sklepowego na trzy.

Link to post
Shady-Lane90
1 minutę temu, yiliyane napisał:

Wiadomo, że nie będą każdej kromki chleba odliczać, raczej widziałabym to w formie dzielenia całej sumy z paragonu sklepowego na trzy.

A nie wpadłaś na to, że raz zakupy robi jedna osoba, a innym razem druga? ;D Takie rozliczanie się co do grosza jest naprawdę bez sensu, jeśli chce się utworzyć z kimś trwałą relację i jeśli decydujemy się z kimś zamieszkać. Takie związki oparte na żydowskim rozliczaniu się, prędzej czy później i tak się rozlecą. Oczywiście - jeśli chodzi o jakieś większe wydatki na dziecko - meble, wakacje, ubrania, zabawki itp. to powinien je pokrywać rodzic (chyba, ze partner chce się dołożyć). 

Link to post
Markiz
37 minut temu, yiliyane napisał:

póki nie jest opiekunem prawnym dziecka, póty nie ma obowiązku go utrzymywać.

Tu zdaje się bardziej chodzi o to, że wprawdzie obowiązku nie ma, ale wg rodziny musi utrzymywać, a równocześnie ci inni odmawiają mu prawa głosu. Jeśli dobrze rozumiem jego punkt widzenia, to jest to wysoce jednostronny układ, który można najkrócej ująć: finansuj i nie przeszkadzaj, bo to my decydujemy.

Wybaczcie panie, które dość emocjonalnie pisałyście tu posty ustawiając się w linii obrony tejże damy, ale dla mnie ta sytuacja wygląda tak, że jej nie wyszło małżeństwo, poczuła jednak konieczność wsparcia faceta (szeroko rozumianego) więc zdecydowała się na kogoś kto ma w całości zaakceptować, że się nie liczy bo koronny argument "dziecko" w założeniu ma ucinać jakiekolwiek oczekiwania, a za to ma zagwarantować oparcie materialne i inne.

27 minut temu, Shady-Lane90 napisał:

A nie wpadłaś na to, że raz zakupy robi jedna osoba, a innym razem druga?

Myślę, że tu nie jest istotne szczegółowe rozliczanie pieniędzy, to sprawa drugorzędna, choć pewnie ważna. Akurat sprawy bieżących wydatków można zawsze w taki czy inny sposób ustalić przecież. Facet, co ja doskonale rozumiem, czuje się po prostu wykorzystywany i pozbawiony uwagi drugiej strony.

On powinien sobie zdawać sprawę, że jeśli wchodzi w relację z osobą z dzieckiem, to wiąże się z tym szereg spraw. To chyba do końca tu nie zadziałało. Ona zaś skoro chce być z facetem musi zaakceptować partnerskie relacje między nimi, a nie traktować go jak jelenia, którego zdanie się nie liczy bo jest dziecko.

5 godzin temu, Martusiaaaaaa92 napisał:

W mojej rodzinie jest zupełnie inaczej. Nikt nie podburza moich dzieci przeciwko rodzicom ani ich partnerom i partnerkom. :)

Fantastycznie. I ja nie mówię, że tak jest zawsze.

Ja tylko stwierdzam, że skoro na tym etapie relacji są już tego typu tarcia, to temat podburzania dziecka i teściów jest raczej kwestią czasu, a nie pytaniem czy wystąpi. Między nimi bowiem już teraz jest konflikt, który ma niewielkie szanse na zniknięcie.

Link to post
Shady-Lane90
1 minutę temu, Markiz napisał:

Myślę, że tu nie jest istotne szczegółowe rozliczanie pieniędzy, to sprawa drugorzędna, choć pewnie ważna. Akurat sprawy bieżących wydatków można zawsze w taki czy inny sposób ustalić przecież. Facet, co ja doskonale rozumiem, czuje się po prostu wykorzystywany i pozbawiony uwagi drugiej strony.

Nie odniosłam się do tego, czy facet czuje się wykorzystywany. Odniosłam się do wypowiedzi Yiliyane :). Swoją drogą dodałabym jeszcze, że nawet dzielenie rachunku na 3 byłoby niesprawiedliwe. W końcu dziecko nie zużywa tyle samo wody/prądu itp. co osoba dorosła. Nie spożywa także tyle samo pokarmu co osoba dorosła. ;) 

Link to post
WszyscyZginiemy
2 minuty temu, Markiz napisał:

Tu zdaje się bardziej chodzi o to, że wprawdzie obowiązku nie ma, ale wg rodziny musi utrzymywać, a równocześnie ci inni odmawiają mu prawa głosu. Jeśli dobrze rozumiem jego punkt widzenia, to jest to wysoce jednostronny układ, który można najkrócej ująć: finansuj i nie przeszkadzaj, bo to my decydujemy.

Tak wynika z postu tego Pana, który jest znacznie bardziej rozemocjonowany niż nasze, więc brałabym na to, co w nim zawarte poprawkę.:wink:

A tak poza tym @Shady-Lane90 dobrze mnie zrozumiałaś, wytłumaczyłaś i uprzedziłaś :wink:, bo już miałam się wtrącać jak to idio... znaczy niesprawiedliwym byłoby dzielenie na 3 rachunków i uwzględnianie jako jednej cząstki małego dziecka. To brzmi śmiesznie. :lol::sweatdrop:

Link to post
Markiz

Hehe to wymagałoby jakiejś totalnej analizy poziomu spożycia, zużycia energii elektrycznej, korzystania z telefonu i nie wiem czego jeszcze :D Czyli krótko mówiąc absurd. Dlatego też stwierdziłem, że temat kasy nie jest tu najważniejszy, choć stanowi on pewien rodzaj demonstracji stosunków w tej relacji.

Bo oczywiste dla mnie jest, że facet w jakieś części czy całości sprawę finansuje, ok, tak to działa i nie rozdzielajmy włosa na czworo. Ale (upraszczam) jeśli chce mieć równocześnie coś do powiedzenia i dostaje strzał w nos typu "nie masz żadnych praw bo nie jesteś ojcem" to może się jednak poczuć niefajnie, prawda?

 

Teraz, WszyscyZginiemy napisał:

Tak wynika z postu tego Pana, który jest znacznie bardziej rozemocjonowany niż nasze

To zrozumiałe, przecieś sprawa dotyczy jego, nie nas. Każdy znajdowałby się pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych w tej sytuacji.

Link to post
Shady-Lane90
Teraz, Markiz napisał:

może się jednak poczuć niefajnie, prawda?

Oczywiście, że tak. Ale dla rodzica zawsze jego dziecko będzie na pierwszym miejscu. Tak to już jest na świecie. No i wspominam, że moje poprzednie wypowiedzi odnosiły się wyłącznie do kwestii poruszonej przez Yiliyane ;D 

Link to post
WszyscyZginiemy
3 minuty temu, Markiz napisał:
4 minuty temu, WszyscyZginiemy napisał:

Tak wynika z postu tego Pana, który jest znacznie bardziej rozemocjonowany niż nasze

To zrozumiałe, przecieś sprawa dotyczy jego, nie nas. Każdy znajdowałby się pod wpływem silnych bodźców emocjonalnych w tej sytuacji.

A jakiej dokładnie sytuacji? Takiej, że dostaje się mniej uwagi niż jedyne dziecko partnerki?

Uwagi, która się należy! bo, bo tak 

Tragedia.

Proszę wybaczyć - nie przeczę, że jakaś "sytuacja" tam mieć miejsce może ale! z tymi nikłymi informacjami jakie mamy, wygląda to jak użalanie się nad sobą i zapodawanie mantry przez dorosłego faceta. :sweatdrop: Miło, że chcesz stawać w obronie "swojego" ale um... nic z tego dobrego nie wyjdzie jak się będzie mu przyklaskiwać. "Tak baba niedobra!" "Ojciec biologiczny będzie dzieciaka na Ciebie burzyć." "Nie masz głosu" - upraszczając. :wink:

(A dopiero Świeżak uznał, żem sympatyczna a ja już muszę psuć to wrażenie, eh :sad:)

Link to post
Markiz

Z absolutnie pełnym przekonaniem uważam, że fakt różnych zdań nie oznacza, iż nie uważam Ciebie za osobę sympatyczną ;)  Ludzie się różnią punktem widzenia i to jest normalne. Zresztą jak już pisałem, fajnie się czyta co piszesz, a nie to, że mi przyklaskujesz. Różne zdania wynikają z doświadczeń, płci, jakiegoś pojmowania świata i tak dalej. Mamy inne i to jest ok, a nie powód do nielubienia. Pomijając to, że ja osobiście uważam, że czytanie czyjejś oceny różnej od własnej zwiększa człowiekowi szanse na lepsze rozumienie świata, jakkolwiek to górnolotnie brzmi, ja w to po prostu wierzę.

No dobra, to tyle wyjaśnień, a teraz krótki komentarz.

17 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

Uwagi, która się należy! bo, bo tak 

No właśnie nie do końca tylko "bo tak". Skoro jest relacja damsko-męska, nieważne czy z dzieckiem czy nie, to każda ze stron ma chyba prawo oczekiwać zainteresowania sobą drugiej osoby i respektowania jej punktu widzenia, nie sądzisz? Tu oczywiście jest pełna świadomość, że mamy relację tylko od jednej strony co czyni ją dość subiektywną, ale innej nie ma, więc też tylko do tego się odnoszę. Zauważ to relacja w której od faceta oczekuje się mówiąc w uproszczeniu utrzymania, a po drugiej stronie jest ignorowanie jego zdania, wtrącanie się teściów (na co dziewczyna pozwala), kłótnie, itd., czyli sprawy dalekie od stosunków partnerskich. Ja nie bronię faceta jak to oceniasz, bo uważam, że powinien był mieć świadomość w co wchodzi, chociaż obecny stan zapewne daleki jest od ewentualnych obaw które mógł mieć. Ja stwierdzam tylko, że w takiej relacji znaczny ciężar winy leży po strone drugiej osoby, która decydując się na faceta powinna była mieć świadomość, że facet również ma jakieś oczekiwania, chyba, że to było klasyczne polowanie na jelenia, który ma dawać i zaakceptować swój zerowy wpływ na wspólne życie.

 

 

Link to post
WszyscyZginiemy

Kontekst, kontekst, kontekst i jeszcze raz kontekst - @Markiz.

19 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

A jakiej dokładnie sytuacji? Takiej, że dostaje się mniej uwagi niż jedyne dziecko partnerki?

Uwagi, która się należy! bo, bo tak 

Miałam tu na myśli, że główny "ból" autora postu leży w tym, że nie dostaje całej uwagi, a przynajmniej nie tyle, co dziecko partnerki. Bo nie przeczę, są w związku więc przynajmniej trochę uwagi mu się należy. Jednak, co próbowałyśmy z dziewczynami mu uzmysłowić to, że nie ma, co liczyć na więcej i bycie ważniejszy niż dziecko. Bo dziecko to dziecko - go nie wymienisz, faceta już tak.

Godzinę temu, Markiz napisał:

Zauważ to relacja w której od faceta oczekuje się mówiąc w uproszczeniu utrzymania, a po drugiej stronie jest ignorowanie jego zdania, wtrącanie się teściów (na co dziewczyna pozwala), kłótnie, itd., czyli sprawy dalekie od stosunków partnerskich.

Tak jest to dalekie ale nie wiemy czy to ma miejsce, to raczej lekka nadinterpretacja rozemocjonowanego posta. Nie upraszczając więc spójrzmy na "fakty" zamieszczone w samym poście:

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

Przez tyle miesięcy nigdy nie spędziliśmy chwili razem

- mało prawdopodobne, przykład pisania w emocjach i wyolbrzymiania, tym też mijania się z prawdą, bo skoro prowadzą wspólne gospodarstwo domowe przynajmniej do pewnego stopnia, na co mogłoby wskazywać wspólne zakupy, a propo owych

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

Gdy trzeba coś kupić to nagle jesteśmy rodzicami

- l. mnoga, zakupy raczej są robione razem, więc nie jest tak, że wszystko idzie z jego portfela i jak powiedziałeś on ich utrzymuje, bo też:

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

Płace za cudze dziecko więcej niż on

- czyli biologiczny ojciec też się dokłada do budżetu.

Jeśli zaś chodzi o ignorowanie zdania, fakt tu o tym pisze:

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

Ja jako jej partner nie mam nic do powiedzenia w tej kwestii.

(chociaż nie jest pewne, czy to jego opinia/odczucie czy jak to faktycznie działa jak weźmie się kontekst tu pod uwagę)

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

Gdy płacze lub coś mu się stanie to nie mam nic do powiedzenia lub to co mówie puszczane jest mimo chodem.

- straszne! Logiczne, że nikt nie będzie słuchał Cię w momencie, w którym dziecko płacze lub coś mu się stało, bo odpowiedzialny dorosły zajmie się uspokajaniem dziecka lub opatrywaniem lub cokolwiek, w zależności co konkretnie się stało. Zresztą, co można mówić w trakcie płaczu dziecka, w czym miałby mieć coś do powiedzenia, bo nie czaję?

Dziecko płacze - uspokajamy je.

Nie ma nic dopowiedzenia, a jednak

O 19.11.2020 at 10:28, Mcsente napisał:

wychowuje mu

to jak to w końcu jest? Chyba, gdy nie ma się nic do powiedzenia nie można wychować, nie sądzisz?

Rozumiem podejście jakie obrałeś podchodząc do tego problemu i nawet jeśli nie bronisz, uważam niestety, że wiadomości, które przekazujesz mogą jedynie podsycić niewłaściwe emocje w tym mężczyźnie. Spójrz raz jeszcze na swoje posty tylko nie ze swojej perspektywy, a rozemocjonowanego, pewnie zranionego i dość zezłoszczonego, a jeśli nie to przynajmniej porządnie zirytowanego autora, tego tematu - nie sądzisz, że to co piszesz ten mężczyzna mógłby zawężyć w swojej głowie do tego, co napisałam wcześniej:

19 godzin temu, WszyscyZginiemy napisał:

"Tak baba niedobra!" "Ojciec biologiczny będzie dzieciaka na Ciebie burzyć." "Nie masz głosu" - upraszczając. :wink:

I czy z kolei z takich przesłanek wyciągnąłby, coś dobrego, co pozwoliłoby mu stać się lepszym człowiekiem? Czy raczej tkwiłby nadal jeszcze bardziej przez Ciebie utwierdzony w żalu? Może nawet przekonany, że racja jest po jego i tylko i wyłącznie jego stronie?

Z dziewczynami nie bawiłyśmy się w bycie delikatnymi ale taka prawda i taki kopniak w dupę ma większą szanse otworzyć mu oczy, a jeśli nie to przynajmniej oprócz narzekania zmotywować do działania w postaci zakończenia związku, w którym nie potrafi się odnaleźć) dla swojego i innych (kobiety i dziecka) dobra.

Link to post
Markiz

Szacunek za tak szczegółową i analityczną interpretację.
Pewne nieścisłości które wskazujesz wynikają jednak z emocjonalnego potraktowania wypowiedzi co akurat dla mnie jest zrozumiałe. Post tego faceta to nie jest analityczna praca naukowa w której każde zdanie przynajmniej z założenia jest wycyzelowane i przemyślane, ale ciąg emocji przelewanych na "papier".
W tym wszystkim jednak nie bierzesz pod uwagę jednej dość istotnej sprawy - subiektywizmu oceny osoby czytającej. Czyli w tym przypadku Ciebie, mnie czy innych piszących.
To jak z przysłowiową połową szklanki, jeden się cieszy, że została połowa, a drugi jest w stanie przysiądz, że jest fatalnie bo połowy już nie ma. I co ważne, każdy jest bez wahania pewny swoich racji.

Kobiety w większości odruchowo przyznają rację matce z dzieckiem od razu wizualizując sobie obraz roszczeniowego i irytującego faceta na tej podstawie budując jakąś ocenę. Zobacz sama, nawet pisząc "co pozwoliłoby mu stać się lepszym człowiekiem" w domyśle zakładasz, że facet jest zły. Ja patrząc nie wizualizuję sytuacji (faceci w przeciwieństwie do kobiet tego zazwyczaj nie robią), ale staram się odebrać przekaz z punktu widzenia piszącego. I ten przekaz był trochę inny niż Ty go odbierasz. Stąd też napisałem na tej podstawie swoją ocenę i sugestię. Bo podkreślam, iż pomimo że każdemu się wydaje, iż jego punkt widzenia jest oczywisty i jednoznaczny oraz jest zdziwienie, że inni muszą to widzieć przecież dokładnie tak samo, to w życiu nie istnieje coś co można nazwać obiektywnym i jednoznacznym punktem odniesienia. Aby nie było wątpliwości, nie uważam, że cokolwiek tu napisałem to Biblia, która nie podlega dyskusji. Absolutnie nie. To wypowiedź tego co sądzę. Tyle. Można się z tym zgodzić, można stwierdzić, że to absurd. Przyjmuję to z pokorą ;) 

Pierwsze dwa posty jako odpowiedzi były generalnie w stylu "jesteś zły" napisane przez kobiety. Postanowiłem jednak pokazać inny punkt widzenia co wyraźnie zaznaczyłem na początku wypowiedzi, wskazując, iż piszę z punktu widzenia faceta. I o ile rozumiem motywację kobiet patrzenia w ten sposób, to w ciemno powiem, że pewnie z 90% facetów nie zgodziłoby się z takim sposobem stawiania sprawy. To są właśnie te różnice w ocenie o których pisałem. W takich sytuacjach z zasady rozumiem i szanuję punkt widzenia drugiej strony, ale też wiem, iż jak z tą szklanką nie ma sensu tworzyć eleboratów próbując przekonać, że połowa szklanki to dobrze albo źle. Oceniłaś (i inne Panie) to z punktu widzenia dziewczyny, ja faceta. Tyle. Ja szanuję Twój punkt widzenia. A Ty mój?

 

Link to post
Shady-Lane90
1 minutę temu, Markiz napisał:

Kobiety w większości odruchowo przyznają rację matce z dzieckiem

Krzywdząca opinia. To samo pisałybyśmy (a przynajmniej ja), gdyby to kobieta założyła taki post, skarżąc się na partnera, który jest ojcem dziecka i wychowuje je na co dzień.

Podkreślam to po raz chyba 10. Dla rodzica dziecko ZAWSZE będzie na pierwszym miejscu. Nawet, jeżeli chodzi o związek będący już sformalizowany, a dziecko pochodzić będzie z tegoż związku.

3 minuty temu, Markiz napisał:

pewnie z 90% facetów nie zgodziłoby się z takim sposobem stawiania sprawy

Gdyby mieli dzieci i je wychowywali, to zapewne ich zdanie byłoby łudząco podobne do naszego. ;)

 

Link to post
WszyscyZginiemy
5 minut temu, Markiz napisał:

Pewne nieścisłości które wskazujesz wynikają jednak z emocjonalnego potraktowania wypowiedzi co akurat dla mnie jest zrozumiałe.

Wiem o tym. Jak napisałam:

2 godziny temu, WszyscyZginiemy napisał:

przykład pisania w emocjach i wyolbrzymiania, tym też mijania się z prawdą

I chyba z przynajmniej parę razy podkreślałam, że facet jest rozemocjonowany, pisał w emocjach i trzeba brać na to poprawkę itp. itd.

7 minut temu, Markiz napisał:

Post tego faceta to nie jest analityczna praca naukowa w której każde zdanie przynajmniej z założenia jest wycyzelowane i przemyślane, ale ciąg emocji przelewanych na "papier".

więc po co mi to tłumaczyć? Bo nie rozumiem ale nie tłumacz, bo pewnie i tak to nie wniesie nic do dyskusji tylko powiększy offtop.

A do dyskusji wracając, tak jak @Shady-Lane90powiedziała, to nie jest kwestia kobiecej perspektywy, a kwestia perspektywy osoby która potrafi sobie wyobrazić jak to jest mieć dziecko, lub jak np. w przypadku @Martusiaaaaaa92ma dzieci i wie, że gdy ma się dziecko - facet, związek, cokolwiek nie będzie liczyć się bardziej niż dziecko. I każdy argument, nawet argument równości w związku i relacji partnerskich, to argument inwalida przy dziecku. Dobro dziecka jest dobrem najważniejszym, a przynajmniej powinno. Milion razy niż dobro związku czy to żeby męskie ego potrzebujące uwagi i głosu czuło się zaspokojone.

18 minut temu, Markiz napisał:

To są właśnie te różnice w ocenie o których pisałem. W takich sytuacjach z zasady rozumiem i szanuję punkt widzenia drugiej strony, ale też wiem, iż jak z tą szklanką nie ma sensu tworzyć eleboratów próbując przekonać, że połowa szklanki to dobrze albo źle.

W działach dyskusji na poważnie tak, ale to jest dział porad. Zdanie możesz mieć jakie chcesz, uszanuję je bez osądów czy jest dobre lub złe, ale porady mogą być lepsze lub gorsze. I jeśli uważam, że Twoja czy czyjaśkolwiek porada może nieś więcej złego niż dobrego dla problemu to się odezwę. I nie nie uważam, żeby był to brak szacunku. :smile:

Powiedziałam, co miałam(nawet parę razy niektóre rzeczy:sweatdrop:). Tyle ile zostało zrozumiane to dobrze, co nie to nie - trudno. 

Link to post
Markiz
17 minut temu, Shady-Lane90 napisał:
21 minut temu, Markiz napisał:

Kobiety w większości odruchowo przyznają rację matce z dzieckiem

Krzywdząca opinia. To samo pisałybyśmy (a przynajmniej ja), gdyby to kobieta założyła taki post, skarżąc się na partnera, który jest ojcem dziecka i wychowuje je na co dzień.

Ale ja właśnie o tym mówię :) Że kobiety zareagują tak samo w tej sytuacji. Ja nie pisałem, że na reakcję ma wpływ kto pisze. Ja to jak mówiłem rozumiem i szanuję.

19 minut temu, Shady-Lane90 napisał:

Gdyby mieli dzieci i je wychowywali, to zapewne ich zdanie byłoby łudząco podobne do naszego. ;)

Pewnie masz zupełną rację.

Link to post
Shady-Lane90
1 minutę temu, Markiz napisał:

Ale ja właśnie o tym mówię :) Że kobiety zareagują tak samo w tej sytuacji. Ja nie pisałem, że na reakcję ma wpływ kto pisze. Ja to jak mówiłem rozumiem i szanuję.

Tu nie ma solidarności jajników. Tu jest solidarność z osobą wychowującą dziecko.

1 minutę temu, Markiz napisał:

Pewnie masz zupełną rację.

Zapewne tak. Znam takie przypadki z życia codziennego i uwierz, że ich zdanie w takich kwestiach jest takie, jak damskiej części w tym temacie :) 

Link to post
Martusiaaaaaa92

Oczywiście, tak jak @WszyscyZginiemy zauważyła, nie mówię tego z perspektywy kobiety, tylko z perspektywy matki. Albo szerzej: rodzica. Bo wprawdzie nigdy nie związałam się z mężczyzną mającym dziecko (tak się po prostu złożyło, nie żeby tacy byli u mnie skreśleni), ale tak samo broniłabym takiego mężczyzny i jego dziecka przed zaborczą partnerką. Jako rodzic potrafię zrozumieć to, że budując następny związek dana osoba uwzględnia dobro swojego dziecka i wymaga od partnera/partnerki akceptacji. Niekoniecznie miłości do tego dziecka - super by było, gdyby potrafił pokochać to dziecko, mój chłopak potrafił pokochać mojego synka, a narzeczona ojca mojej córki potrafiła pokochać ją, ale nie każdy tak potrafi - ale co najmniej akceptacja i traktowanie jak członka rodziny to warunek sine qua non związku z osobą mającą dziecko.

Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Aśika
    • Shady-Lane90
  • Popular Now

    • Shady-Lane90
      13
  • Najnowsze posty

    • Shady-Lane90
      Stan zdrowia mojego brata bardzo się pogorszył. W środę muszę odstawić go do centrum pulmonologii. Sarkoidozo, weź się wynoś :/ 
    • Shady-Lane90
      To mnie nawet nie wkurzyło, ale wręcz wkurwiło! Kolejne 2 mld na propagandową tv pis... Brak mi słów. 
    • Shady-Lane90
      Rok 2020 ma się ku końcowi (na szczęście). Rok ten już od samego początku usłany był masą negatywnych zdarzeń. Właściwie z miesiąca na miesiąc wydawać się mogło, że gorzej być już chyba nie może, po czym okazywało się, że jak najbardziej może. Pożary w Australii, eksplozja w Bejrucie, strzelanina w Wiedniu, pandemia koronawirusa na całym świecie, ale także wydarzenia takie jak wybory na Białorusi, w Polsce, trwające nadal strajki w Polsce oraz inne z reguły negatywne wydarzenia na całym świecie. Czy tylko ja mam wrażenie, że ten rok to jakieś apogeum negatywnych zdarzeń? Jak myślicie, czy możemy liczyć, że kolejny rok przyniesie zmiany na lepsze, czy wręcz przeciwnie - będzie tylko gorzej? Jakie wg Was wydarzenia w bieżącym roku zaliczyć można do zdecydowanie najgorszych? Osobiście obawiam się, że 2020 r. zrobi nam psikusa i wszystko zakończy się tak:
    • NYC
      Nigdy nie brałam udziału w trójkącie i nie zamierzam. Czułabym, że zdradzam partnera i on mnie także. Uważam, że seks jest tak intymna sprawa, że nikt inny poza partnerem nie powinien tego oglądać ani dodatkowo w stosunku uczestniczyć. Poza tym taki stosunek byłby trochę homoseksualny, bo gdyby w seksie oprócz partnera uczestniczyłby kobieta, to także uprawiała bym stosunek z nią, a gdyby był tam facet, to mój partner odbyłby coś na kształt stosunku homoseksualnego. Pomijając to, że czułabym się w trójkącie źle, nie mam też pociągu do osób tej samej płci. Podejrzewam też, że gdybym miała faceta heteroseksualnego (bo mógłby by też być bi), to on też nie chciałby przespać się dodatkowo z facetem. 
    • NYC
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Aston Wilydź mnie zmiażdżyło xD 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Sis, dziś na Discovery Chanell o 21 będzie film dokumentalny o wypadku PKSu pod Gdańskiem w 1994 roku. Jedną z ocalałych osób z tego wypadku i uczestniczką tego programu będzie sąsiadka mojej ciotki, pani Sabina. W 2008 roku ją poznałem osobiście.
      Polecam ten odcinek jak i całą serię "Największe polskie katastrofy".
      · 4 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Zapewne znasz sprawę zbiorowego samobójstwa w Jonestown (chociaż ja nazwałabym to zaplanowanym masowym zabójstwem). Nie wiem czy miałeś okazję słuchać taśmy z ostatnich minut sprzed całej tej katastrofy, więc podsyłam. Mrozi krew w żyłach, ale wiem, że jako fan spraw kryminalnych, powinieneś to przesłuchać. 
       
      · 13 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Pacz co dla Ciebie mam  
      https://www.youtube.com/channel/UCynFZm_tin-9SgtaupR6TIA
      https://www.youtube.com/channel/UC3FBrY3U9fQslzrGxq1jqhQ
      · 2 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Shady-Lane90
      Shady-Lane90
      17
    2. 2
      Aśika
      Aśika
      9
    3. 3
      Kerosine
      Kerosine
      7
    4. 4
      WszyscyZginiemy
      WszyscyZginiemy
      7
    5. 5
      NYC
      NYC
      6
  • Top użytkownicy (7 dni)

    holdem
    holdem
    67 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    45 posts
    WszyscyZginiemy
    WszyscyZginiemy
    39 posts
    Kerosine
    Kerosine
    39 posts
    NYC
    NYC
    27 posts
    michaelowax3
    michaelowax3
    21 posts
    Vertigos
    Vertigos
    19 posts
    Markiz
    Markiz
    19 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    15 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    241 posts
    WszyscyZginiemy
    WszyscyZginiemy
    226 posts
    Kerosine
    Kerosine
    147 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    1021 posts
    yiliyane
    yiliyane
    822 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    787 posts
×
×
  • Create New...