Jump to content

yiliyane (II)


Kerosine

Ogólna ocena użytkownika  

  1. 1. Ogólna ocena użytkownika

    • 10
      0
    • 9
      0
    • 8
      0
    • 7
      0
    • 6
      0
    • 5
      0
    • 4
      0
    • 3
      0
    • 2
      0
    • 1
      0
    • Nie mam zdania
      0


Recommended Posts

Posted

Na jakiej planecie gwiezdnowojennej chciałabyś wylądować?

Link to comment
Posted
3 godziny temu, Kerosine napisał:

Zgadzam się =) To przede wszystkim Twój temat i Ty jesteś jego bohaterką - jeśli nie widzisz żadnego problemu w możliwości zadawania Ci pytań ponad limit, ja również go nie dostrzegam.

W takim razie @WszyscyZginiemy, zapraszam, pytaj o co chcesz :)

Godzinę temu, Vertigos napisał:

Na jakiej planecie gwiezdnowojennej chciałabyś wylądować?

Na Naboo. Sprzyjający klimat (temperatury ok. 20 st. C), dobre położenie (bo ani w ścisłym centrum galaktyki, ani na zadupiu), ładne krajobrazy i architektura, brak krwiożerczych stworzeń, co by mnie chciały zjeść, ustrój demokratyczny. Jak dla mnie w sam raz, by zamieszkać :D Zwiedzić oczywiście chciałabym całe mnóstwo innych planet, ale jeżeli gdzieś zamieszkać, to właśnie na Naboo.

Link to comment
WszyscyZginiemy
Posted
6 godzin temu, yiliyane napisał:

Nie mam kosztownych zachcianek, więc nie potrzebuję dodatkowych pieniędzy, takich, których mój ojciec nie chciałby czy nie mógłby mi dać.

11. Nie sądzisz, że możliwość kupna czegoś za swoje mogłaby być miła, nawet jeśli nie masz takiej potrzeby bo w domu nic nie brakuje? 

12. Co z możliwością zdobycia wcześniej doświadczenia w pracy jakiejś dorywczej lub kilku? Są te bardzo przydatne w innych, szczególnie tych "lepszych", bo bycie praktykantem a pracownikiem nie jest raczej takie same.

6 godzin temu, yiliyane napisał:

A jeszcze tak w kontekście pracy, to moich studiów nie dałoby się połączyć z pracą

13. Nikt na Waszym kierunku nie pracuje?

14. Rozumiem, że żyjesz na jakimś standardzie. Od zawsze? Jeśli tak, to myślisz na jak dużo niższym potrafiłabyś żyć? Czy są jakieś wygody, z któryś nie potrafiłabyś zrezygnować?

15. Czy gdy Twoi rodzice będą starsi skłonna byś była nie tyle tylko im pomagać finansowo ale ich utrzymywać?

2 godziny temu, yiliyane napisał:

W takim razie @WszyscyZginiemy, zapraszam, pytaj o co chcesz :)

O większość, się spyta(ła)m ale mam nadal jakieś opory, czy wypada i nie przesadzam, z byciem wścibską. :unsure:

Link to comment
Posted

A ja pociągnę może dla odmiany temat Gwiezdnych Wojen =) 

5. Planetę stanowiącą idealne miejsce Twojego zamieszkania w universum SW już znamy, a kim konkretnie chciałabyś być w nabooańskim społeczeństwie? Domyślam się, że - w uogólnieniu - interesowałaby Cię pozycja pozwalająca przede wszystkim wieźć spokojne, bezpieczne i komfortowe życie [choć i tak poproszę szczegóły :D], natomiast w kogo najchętniej wcieliłabyś się w gwiezdnowojennej grze?

Link to comment
Posted
Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

11. Nie sądzisz, że możliwość kupna czegoś za swoje mogłaby być miła, nawet jeśli nie masz takiej potrzeby bo w domu nic nie brakuje? 

Czy ja wiem, ja tam wolę jak moje pieniądze dalej siedzą sobie w przysłowiowej skarpecie, nie niepokojone przez nikogo :P Jak mówiłam, trochę swojego mam, z samego stypendium przez te wszystkie lata studiów zgarnęłam kilkanaście tysięcy, więc jeżeli mam jakąś zachciankę (typu kolejna książka xD), na którą sponsor rodzicielski nie chce się znaleźć, to mam z czego brać. Tak samo jak wszystkie prezenty, jakie kupuję najbliższym z różnych okazji, też idą z tej mojej odłożonej kasy. Więc czasem wydaję swoje ;) A poza tym to chomikuję na czarną godzinę.

Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

12. Co z możliwością zdobycia wcześniej doświadczenia w pracy jakiejś dorywczej lub kilku? Są te bardzo przydatne w innych, szczególnie tych "lepszych", bo bycie praktykantem a pracownikiem nie jest raczej takie same.

To prawda. To jest pewien minus niepracowania wcześniej. Ale teraz mam wymówkę, że koronawirus :D Moja branża stoi. Na swoją obronę powiem też, że próbowałam znaleźć pracę zdalną (nie w zawodzie) w kwietniu, żeby pomóc podreperować rodzinny budżet, ale niestety się nie odezwali :( 

Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

13. Nikt na Waszym kierunku nie pracuje?

Pracują dorywczo, niektórzy też pracowali w pełnym wymiarze godzin na 7 semestrze, kiedy było mało zajęć. Ci co wtedy załapali pracę, teraz już nie studiują albo studiują zaocznie. Generalnie jest tak, że jak ktoś ma dobre zdrowie i może nie spać po nocach, żeby się uczyć, a w dzień pracować, to da radę. Ja tak niestety nie mogę. Wytrzymałość mojego organizmu nie jest duża, stąd też nie łączę studiów z pracą ani też nie zasuwam w wakacje, bo po prostu długo bym tak nie pociągnęła.

Godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

14. Rozumiem, że żyjesz na jakimś standardzie. Od zawsze? Jeśli tak, to myślisz na jak dużo niższym potrafiłabyś żyć? Czy są jakieś wygody, z któryś nie potrafiłabyś zrezygnować?

Moja rodzina nigdy nie była biedna (chleb zawsze był, ubrania i dach nad głową też), ale nie jesteśmy też nie wiadomo jak bogaci. Jesteśmy średniozamożni. W pewnych dziedzinach życia żyjemy bardzo oszczędnie. Są na przykład rzeczy, które dla moich znajomych ze studiów nie są niczym niecodziennym (typu nowy telefon co rok czy dwa lata, laptop za 7 tys., obiad ze znajomymi w dość drogiej restauracji), na które u mnie w domu nie ma przyzwolenia. Ojciec, właściciel wszelkich pieniążków, bardzo zazdrośnie strzeże swojego skarbu, każdej monety potrafi poskąpić :P Za to podróżujemy więcej i dalej niż większość ludzi. Takie rodzinne hobby. Ale też robimy to oszczędnie. Jakbyś pytała czym się żywiłam w trakcie prawie miesięcznego (i nieodżałowanego, przerwanego przez tego przeklętego koronawirusa) wyjazdu w marcu br., to byś się zdziwiła. Na dzienny posiłek składały się dwie małe bułeczki, dwa plasterki żółtego sera i jeden batonik. Więc to nie tak, że ja w luksusy opływam :laugh: Niestety xD

Na jak dużo niższym poziomie potrafiłabym żyć? Hm... człowiek do dobrego niestety się przyzwyczaja i bardzo bym nie chciała rezygnować z tego co mam, ale jestem typem osoby walczącej o przetrwanie do upadłego, więc walczyłabym o siebie i swój byt nawet po utracie wszystkiego. Praktycznie z każdej wygody dla się zrezygnować i przeżyć, ale bardzo, ale to bardzo bym nie chciała rezygnować z ciepłej, bieżącej wody. I ogólnie z domu/mieszkania, w który się nie zawala, w którym nic nie przecieka, nie śmierdzi, nie ma robactwa itp.

1 godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

15. Czy gdy Twoi rodzice będą starsi skłonna byś była nie tyle tylko im pomagać finansowo ale ich utrzymywać?

Rodzice (ojciec konkretniej, matka tylko dopóki jest w małżeństwie z ojcem) są zabezpieczeni finansowo, więc do tego raczej nie dojdzie, ale gdyby tak się stało - pomogłabym. W sytuacji gdyby rodzice się rozwiedli, na pewno pomogłabym mojej mamie, której ojciec by złamanego grosza nie dał. I zrobiłabym to nawet nie tyle z poczucia obowiązku, co z miłości. Nie zostawiłabym jej bez dachu nad głową i bez grosza przy duszy, nawet gdybym sama miała mało.

1 godzinę temu, WszyscyZginiemy napisał:

O większość, się spyta(ła)m ale mam nadal jakieś opory, czy wypada i nie przesadzam, z byciem wścibską. :unsure:

Nie, w porządku, gdybym uznała jakieś pytanie za zbyt osobiste, to bym Ci o tym powiedziała albo odpowiedziała na nie jedynie skrótowo ;) 

Godzinę temu, Kerosine napisał:

5. Planetę stanowiącą idealne miejsce Twojego zamieszkania w universum SW już znamy, a kim konkretnie chciałabyś być w nabooańskim społeczeństwie? Domyślam się, że - w uogólnieniu - interesowałaby Cię pozycja pozwalająca przede wszystkim wieźć spokojne, bezpieczne i komfortowe życie [choć i tak poproszę szczegóły :D], natomiast w kogo najchętniej wcieliłabyś się w gwiezdnowojennej grze?

Gdybym była zwykłym człowiekiem, takim jak teraz, to byłabym inżynierem - jak i jestem na Ziemi. Zajmowałabym się statkami kosmicznymi. To by dopiero był bajer! Ale gdybym była wrażliwa na Moc, to zamiast mieszkać w spokoju na Naboo, wolałabym zostać imperatorem xD

Link to comment
WszyscyZginiemy
Posted
30 minut temu, yiliyane napisał:

Wytrzymałość mojego organizmu nie jest duża, stąd też nie łączę studiów z pracą ani też nie zasuwam w wakacje, bo po prostu długo bym tak nie pociągnęła.

16. Jaki jest powód braku Twojej wytrzymałości jak mogę wiedzieć?

Gdzieś pisałaś, że uprawiałaś wiele(8?) dyscyplin sportowych, więc chyba nie masz albo przynajmniej nie miałaś złej kondycji. Coś się stało, że ją utraciłaś?

17. Skąd pewność, że nie pociągnęłabyś skoro nie próbowałaś? ;)

18. Czy po studiach będziesz skłonna pracować nie w branży jeśli nie znajdziesz w niej pracy?

19. Czy są jakieś prace, których nie mogłabyś lub bardziej nie chciałabyś mimo wszystko wykonywać(oprócz oczywiści tych niemoralnych lub nielegalnych -normalne prace) nawet zmuszona do znalezienia pracy zarobkowej?

 

Link to comment
Posted
22 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

16. Jaki jest powód braku Twojej wytrzymałości jak mogę wiedzieć?

Zdrowie mi się posypało na wielu płaszczyznach. Począwszy od złej morfologii przez pochrzanioną gospodarkę hormonalną, na problemach ze snem i życiu w chronicznym stresie skończywszy; gdzieś w międzyczasie przewija się też jakieś diabelstwo neurologiczne, co mi wyszło na tomografii parę lat temu, cholera wie co to jest. Jeszcze do tej litanii mogłabym dodać gdzie mnie łupie i gdzie mi strzyka, to byłaby ze mnie pełnoprawna emerytka :D

25 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

Gdzieś pisałaś, że uprawiałaś wiele(8?) dyscyplin sportowych, więc chyba nie masz albo przynajmniej nie miałaś złej kondycji. Coś się stało, że ją utraciłaś?

To prawda, ale to było kiedy byłam dzieckiem. Ostatni sport zakończyłam uprawiać w wieku 13 lat (po wypadku). Nigdy nie byłam herkulesem (chociażby z powodu niedomykalności zastawki sercowej, co mam od urodzenia), nigdy też nie uprawiałam sportów wyczynowo. A kondycja do sportów to trochę co innego niż wytrzymałość organizmu np. na brak snu. Przykład: nadal zrobię 40 basenów. Trochę się zmęczę więcej niż kiedyś, ale zrobię i nie wykituję od tego. Natomiast z wytrzymałością na wspomniany brak snu jest zupełnie inaczej. Niezależnie od tego ile śpię, budzę się zmęczona. Bez sił do życia. Jak śpię 8 godzin, to potem ledwo dociągnę do końca dnia, ale następnego dnia przy tej samej ilości snu padam. Jak śpię jeszcze krócej, mam zawroty głowy, problem z utrzymaniem "łączności" z rzeczywistością. Coś w stylu mikro omdlenia. Żeby w ogóle znośnie funkcjonować, potrzebuję 10-12 godzin snu. A i tak, jak pisałam, czuję się kompletnie bez energii. Jakbym była zmęczoną życiem emerytką -.- To jest dobijające kiedy rówieśnicy są ludźmi pełnymi energii, mogącymi robić niemalże wszystko co chcą, a ja chodzę jak przetrącona.

33 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

17. Skąd pewność, że nie pociągnęłabyś skoro nie próbowałaś? ;)

Widzę co się z moim organizmem dzieje przy samych studiach, bez pracy. Jak jestem wykończona. O tym w jakim stanie znajduję się pod koniec roku akademickiego, to już nie chcę wspominać. Po pierwszym roku, po zakończeniu sesji (bardzo "ciężkiej", bo, uwaga, z jednym egzaminem - z reszty zwolniłam się ocenami z kolokwiów) przez następny tydzień w zasadzie tylko spałam. Nie miałam siły na nic. Studia mnie wykańczają, ale że nie jestem typem genialnej bizneswoman co bez studiów i tak wymyśli coś genialnego, dzięki czemu stanie się bogata, to zaciskam zęby i się uczę, żebym w przyszłości miała jakieś szanse na godne zarobki.

37 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

18. Czy po studiach będziesz skłonna pracować nie w branży jeśli nie znajdziesz w niej pracy?

Inżyniera raczej w końcu przygarną, ale jeżeli nie znajdę w ogóle niczego w lotnictwie po dłuższych poszukiwaniach, będę szła w inne, jakieś pokrewne branże. Nie wykluczam też dalszego doszkalania się, może niekoniecznie w postaci pięcioletnich studiów (ile można pisać kolokwia? :P), ale w jakiejś bardziej skondensowanej formie. Pracy w zupełnie innej, mniej ambitnej dziedzinie, typu sprzątanie ulic albo siedzenie na kasie, nie przewiduję - poza sytuacjami, w których okazałoby się, że rodzina znalazła się w krytycznej sytuacji finansowej, a ja nigdzie indziej nie mogę znaleźć pracy.

41 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

19. Czy są jakieś prace, których nie mogłabyś lub bardziej nie chciałabyś mimo wszystko wykonywać(oprócz oczywiści tych niemoralnych lub nielegalnych -normalne prace) nawet zmuszona do znalezienia pracy zarobkowej?

Prostytucja. Nigdy w życiu, choćbym przymierała głodem. Już wolałabym zostać szambonurkiem. Z prac normalnych, jak mówiłaś, czyli nie tych niemoralnych (typu prostytucja) czy nielegalnych (jakaś mafia, czy w ogóle cokolwiek co by się wiązało z krzywdzeniem innych), nie mam jakiejś pracy, którą uważałabym za hańbiącą/niegodną mnie. Wiele zawodów nie jest szczytem moich marzeń, do wielu nie mam też predyspozycji, ale póki praca nie godzi w moją godność bądź nie polega na krzywdzeniu innych, póty, będąc w trudnej sytuacji finansowej, mogłabym się chwytać wszystkiego.

Link to comment
WszyscyZginiemy
Posted
6 minut temu, yiliyane napisał:

godne zarobki

20. Czyli jakie?

Nie chce zaniżać w żadnym wypadku Twoich problemów zdrowotnych ale z takowymi, a nawet gorszymi, byś bez problemu dostała zdolność, więc nie jest ot coś uniemożliwiającego pracę. ;) Dlatego też pytanie:

21. Czy uważasz, że ludzkie limity są nie do przeskoczenia? I jeśli coś jest ciężkie, nawet bardzo, i uważa się że np. "nie pociągnęłoby się" to powinno się z tego zrezygnować? 

22. Czy posiadanie pracy według Ciebie ma jeszcze jakieś inne cele niż zdobywanie pieniędzy i samodoskonalenie się i zdobywanie doświadczenia w swoim lub danym zawodzie? Jeśli tak to jakie? 

Link to comment
Posted
Teraz, WszyscyZginiemy napisał:

20. Czyli jakie?

Godne zarobki zaczynają się gdzieś między minimalną a średnią krajową. Co szczytem marzeń nie jest, ale jest jakimś tam minimum. 

2 minuty temu, WszyscyZginiemy napisał:

Nie chce zaniżać w żadnym wypadku Twoich problemów zdrowotnych ale z takowymi, a nawet gorszymi, byś bez problemu dostała zdolność, więc nie jest ot coś uniemożliwiającego pracę. ;) 

Chodziło mi o zdolność do łączenia studiów z pracą, nie o samą pracę. Jak skończę studia, to z pracą dam radę. Nie dałabym jedynie rady łączyć jednego z drugim.

3 minuty temu, WszyscyZginiemy napisał:

21. Czy uważasz, że ludzkie limity są nie do przeskoczenia? I jeśli coś jest ciężkie, nawet bardzo, i uważa się że np. "nie pociągnęłoby się" to powinno się z tego zrezygnować? 

Granice komfortu można przekraczać, natomiast z przekraczaniem granic zdrowotnych trzeba uważać. Jak przeszarżujesz, to nie tylko nie osiągniesz celu, ale też znajdziesz się w sytuacji jeszcze gorszej niż byłaś - czasem bez możliwości powrotu do stanu wyjściowego. Przykład: teoretycznie rzecz biorąc można z Parkinsonem używać piły, ale jak tak zrobisz, prędzej obetniesz sobie palec niż odpiłujesz kawałek deski. I efekt jest taki, że a) deska nieprzecięta, b) Parkinsona masz nadal, c) nie masz palca. I nic już nie zrobisz, żeby tę sytuację cofnąć. W stanie wyjściowym z kolei była tylko nieprzecięta deska i Parkinson, więc mniejsza "strata". Inny przykład: z takim sobie zdrowiem możesz pochodzić po Tatrach. Trochę potrenujesz, może być ciężko, ale zdobędziesz szczyt. Ale na Mount Everest już nie dasz rady wejść. A jak spróbujesz, to albo Cię ściągnie ekipa ratunkowa, albo tam zginiesz.

Uważam, że nie należy porywać się z motyką na słońce. Nie wszystko jest w zasięgu każdego człowieka. Każdy ma ograniczenia, z których trzeba sobie zdawać sprawę. Jeżeli myśli się, że jest się niepokonanym i nieśmiertelnym, to życie szybko sprowadza takiego delikwenta do pionu - czasem brutalnie. Dla mnie pokonaniem granic komfortu jest samo studiowanie - moje zdrowie już na tym wymiernie traci. Godzę się na to i akceptuję tę cenę. Ale nie zamierzam przesadzić, bo w ten sposób można łatwo stracić wszystko. Gdybym znalazła się w bardzo złej sytuacji finansowej zanim ukończyłabym studia, wzięłabym urlop dziekański i poszłabym do pracy. Nie ciągnęłabym jednego i drugiego, bo to (w moim przypadku) nie zdałoby egzaminu.

16 minut temu, WszyscyZginiemy napisał:

22. Czy posiadanie pracy według Ciebie ma jeszcze jakieś inne cele niż zdobywanie pieniędzy i samodoskonalenie się i zdobywanie doświadczenia w swoim lub danym zawodzie? Jeśli tak to jakie? 

Praca może być też hobby. Chociaż, nie oszukujmy się, głównie chodzi o pieniądze. Większość ludzi, gdyby miała z góry zapewniony stały dopływ gotówki za nic, zrezygnowałaby z pracy. Zostaliby jedynie pasjonaci i pracoholicy.

Link to comment
WszyscyZginiemy
Posted
10 minut temu, yiliyane napisał:

Większość ludzi, gdyby miała z góry zapewniony stały dopływ gotówki za nic, zrezygnowałaby z pracy. Zostaliby jedynie pasjonaci i pracoholicy.

Tu się nie zgodzę. Myślę, że więcej osób zostałoby jednak w swoich pracach. Choćby ze względu na jakieś oderwanie i poczucie, że robią coś pożytecznego i produktywnego. Żeby wyrwać się z domu na parę godzin. Żeby zarobić jeszcze coś dodatkowo ponad to. I pewnie znaleźli by się jeszcze inni z różnymi innymi powodami i motywacjami.

Ogólnie dziękuje za odpowiedzi. Już zaspokoiłam swoją ciekawość w temacie. :smile:

Link to comment
Posted

6. W jednej z dawniejszych wypowiedzi negujesz swą ewentualną przynależność do spektrum autyzmu - jednak mnie się szczerze mówiąc wydaje, że mimo to coś może być na rzeczy. W związku z tym dopytowuję: jak dużą wiedzę masz na temat ASD i czy brałaś pod uwagę możliwość / zrobiłaś research także w kierunku jego mniej charakterystycznej, "kobiecej" odmiany? Byłaś kiedykolwiek oficjalnie diagnozowana pod kątem wykluczenia / potwierdzenia zespołu Aspergera?

Link to comment
Posted
2 godziny temu, Kerosine napisał:

6. W jednej z dawniejszych wypowiedzi negujesz swą ewentualną przynależność do spektrum autyzmu (...)

Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, żebym w ogóle o autyzmie kiedykolwiek pisała :unsure: Ale może po prostu nie pamiętam xD

2 godziny temu, Kerosine napisał:

(...) jednak mnie się szczerze mówiąc wydaje, że mimo to coś może być na rzeczy. 

Nie strasz mnie xD Jeszcze brakuje mi tylko przysłowiowej spadającej cegły na głowę.

2 godziny temu, Kerosine napisał:

W związku z tym dopytowuję: jak dużą wiedzę masz na temat ASD i czy brałaś pod uwagę możliwość / zrobiłaś research także w kierunku jego mniej charakterystycznej, "kobiecej" odmiany?

Mam wiedzę dość powierzchowną. Nigdy nie interesowałam się tym tematem, nie znam też osobiście nikogo chorego. Po szybkim wygooglowaniu objawów autyzmu, zauważyłam, że na pewno nie miałam autyzmu dziecięcego, tj. żadne z podanych objawów (trud­no­ści w zakresie ko­mu­ni­ko­wa­nia swoich stanów uczu­cio­wych, problemy w kon­tak­tach spo­łecz­nych, kłopoty z in­te­gra­cją wrażeń zmy­sło­wych, przymus stałości oto­cze­nia, au­ty­stycz­na izolacja, ste­reo­ty­po­we czyn­no­ści, za­bu­rze­nia mowy, echo­la­lia, wybitna pamięć me­cha­nicz­na, brak reakcji na własne imię, nie­wy­ma­wia­nie ani jednego słowa w wieku 16 miesięcy, unikanie kontaktu wzro­ko­we­go) u mnie nie występowały. W przypadku zespołu Aspergera podanymi objawami są upo­śle­dze­nie umie­jęt­no­ści spo­łecz­nych, niechęć pracy w grupie, ogra­ni­czo­na ela­stycz­ność myślenia, ob­se­syj­ne za­in­te­re­so­wa­nia, trud­no­ści w ak­cep­ta­cji zmian otocznia, za­cho­wa­nia rutynowe, trud­no­ści w ko­mu­ni­ka­cji nie­wer­bal­nej, gdzie u mnie może i występuje niechęć do pracy w grupie czy trudności w komunikacji niewerbalnej, ale nie sądzę, żeby wynikało to z choroby, a z przykrych doświadczeń z rówieśnikami. Nic dziwnego, że nie lubię pracować w grupie, jeżeli w przeszłości ta forma pracy się nie sprawdzała, czy że jestem odbierana jako osoba nieprzystępna i sztywna, bo tak reaguje moje ciało na stres w kontaktach z obcymi ludźmi - nawet jak naprawdę chcę zawrzeć z kimś znajomość. Pozostałych wymienionych objawów u mnie nie ma.

O kobiecym autyzmie słyszałam niewiele, a Google nie podpowiada żadnych szczegółów. Masz jakiś dobry, naukowy artykuł?

2 godziny temu, Kerosine napisał:

Byłaś kiedykolwiek oficjalnie diagnozowana pod kątem wykluczenia / potwierdzenia zespołu Aspergera?

Nie. Nigdy to nie przyszło do głowy ani mnie, ani moim bliskim. Zresztą, jak pisałam wyżej, objawów Aspergera za bardzo nie mam. A te dwa, co wystąpiły, są raczej efektem działań moich wspaniałych koleżanek z podstawówki niż jakiejkolwiek choroby.

Link to comment
Posted
O 11.11.2020 at 17:15, yiliyane napisał:

Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, żebym w ogóle o autyzmie kiedykolwiek pisała :unsure: Ale może po prostu nie pamiętam xD

To było bodajże w jednym z tematów na Placu Zabaw, więc jak najbardziej mogło się nie zapisać w pamięci xD

O 11.11.2020 at 17:15, yiliyane napisał:

O kobiecym autyzmie słyszałam niewiele, a Google nie podpowiada żadnych szczegółów. Masz jakiś dobry, naukowy artykuł?

Poleciłabym bardziej konkretne książki [napisane przez same kobiety w spektrum] - np. tę:

d827712.jpg

7. Jakie są Twoje forumowe sympatie i antypatie? Nie angażujesz się - z tego co wiem - w życie towarzyskie tego miejsca, zatem pytanie dotyczy głównie warstwy samych wypowiedzi / dyskusji tu prowadzonych. Kogo najbardziej lubisz czytać, a komu najczęściej zdarza się wzbudzić w Tobie irytację? Czy możesz powiedzieć, że ktoś Cię tu inspiruje bądź imponuje Ci?

8. Co Ci się obecnie najbardziej na forum podoba, a co przeszkadza? Jakie zmiany przydałoby się Twoim zdaniem tutaj wprowadzić?

Link to comment
Posted
10 godzin temu, Kerosine napisał:

7. Jakie są Twoje forumowe sympatie i antypatie? Nie angażujesz się - z tego co wiem - w życie towarzyskie tego miejsca, zatem pytanie dotyczy głównie warstwy samych wypowiedzi / dyskusji tu prowadzonych. Kogo najbardziej lubisz czytać, a komu najczęściej zdarza się wzbudzić w Tobie irytację? Czy możesz powiedzieć, że ktoś Cię tu inspiruje bądź imponuje Ci?

Nie mam szczególnych forumowych sympatii ani antypatii tym bardziej (nikt mi jeszcze na tyle nie podpadł :P); lubię czytać wypowiedzi szeregu użytkowników, którzy piszą rozbudowane posty i na temat - nawet jeżeli nie zawsze mamy identyczne zdania. Mogłabym oznaczyć te wszystkie osoby, ale wyszłoby mi ich kilkanaście, więc nie wiem czy ma to sens.

Nie mam nikogo kto by mi imponował albo mnie inspirował - w sumie nie tylko na forum, ale i w życiu prywatnym także. Chyba jestem zbyt dużą indywidualistką, by chcieć się na kimś stricte wzorować.

10 godzin temu, Kerosine napisał:

8. Co Ci się obecnie najbardziej na forum podoba, a co przeszkadza? Jakie zmiany przydałoby się Twoim zdaniem tutaj wprowadzić?

Podoba mi się schludność forum, szeroki wybór tematów i kultura użytkowników, cieszę się też, że zwiększyła się aktywność na forum (szkoda tylko, że akurat w momencie kiedy zaczął się rok akademicki xD). Przeszkadza mi... hmm... wolno mi to pisać?

Spoiler

...jeśli mogę być szczera, to nie zawsze jestem przekonana co do bezstronności i obiektywizmu przy wyborze osób do rang (za wyjątkiem Użytkownika Miesiąca i Forumowego Komentatora, bo o tych rangach decydują liczby - w pierwszym przypadku liczby głosów użytkowników na daną osobę, a w drugim przypadku liczby napisanych postów). To nie tak, że czuję się niedoceniana (po moim kolorze zresztą widać, że mnie doceniono ;)), tylko po prostu mam "bzika" na punkcie sprawiedliwości ;) 

Co do zmian technicznych, to ostatnio różne fajne pomysły wprowadzono (a w każdym razie te, które się dało zrealizować), jedyne co bym jeszcze chciała to dokonanie lepszego podziału Codzienności (coś, co proponowałam wcześniej, ale chyba źle się wysłowiłam :P), tj. 

image.png.7d9949567083e21249228c74fcd19ff1.png

image.png.a4d5b99e065321f10c76e99552ae5e53.png

Link to comment
Posted
32 minut temu, yiliyane napisał:

dokonanie lepszego podziału Codzienności (coś, co proponowałam wcześniej, ale chyba źle się wysłowiłam :P)

W ramach dygresji - swoje propozycje dodaj w wiadomym temacie, albo napisz mi w wiadomości prywatnej. Utworzę odpowiednie podfora ;) 

Link to comment
Posted

Dziękujemy @yiliyane i wszystkim osobom zadającym jej w ciągu minionych siedmiu dni pytania za udział w zabawie. Tydzień dobiegł końca, zatem zamykamy temat =)

Link to comment
  • Kerosine locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Hsbxbxb
      Siema, Doradzi ktoś w sprawie miłosnej? Otóż od 2 miesięcy jestem z laską która chyba nie jest w 100% dojrzała, od początku związku spotkaliśmy może 2 razy sam na sam i 3 razy z jej koleżankami . Ostatni raz kiedy spotkaliśmy się sam na sam był chyba 4 tyg temu. Akutalnie próbuje z nią się umówić na kolejne spotkanie ale ona tak samo jak wcześniej mówi mi coś typu "Nie chcę mi się" lub "Nie mam ochoty". Ona twierdzi że 1-2 razy w tyg to jest za dużo dla niej bo ona jest prawie aspołeczna i jeszcze do tego twierdzi że ma depresje. Według niej 2-3 razy w miesiącu to jest wystarczająco i jak mi nie pasuje to moge zerwać. Po tym zaczęła się gatka o takim jej byłym znajomym z ukrainy z którym się zadawała pare tyg temu, to się spytałem czemu tak za nim tęskni(aktualnie jest na ukrainie), a ona odparła że się przywiązuje szybko do ludzi, no to się spytałem to ile razy się spotkali, a ona mi dopierdoliła że prawie codziennie i generalnie pamiętam że ona go często odwiedzała to się zagotowałem że dla mnie nie ma czasu i chęci żeby się spotkać 2 razy w tyg, a z jakimś ukraińcem ma to ona mi odpowiedziała że nie chcę jej się tego tłumaczyć i do teraz nie dostałem odpowidzi bo śpi. Mam wrażenie że ona nie traktuje tego związku jakby miał trwać dłużej niż jeszcze miesiąc. Od pewnego czasu zauważyłem że za każdym razem jak wspominam o innych dziewczynach to ona na mnie się obraża, przy czym ona ciągle pisze z takim jednymi i chyba na złość mi mówi jaki to on nie jest super i wgl. chociaż wiem że go nie kocha to się wściekam, kiedyś nawet przez to z nią się tak pokłóciłem że byłem bliski zerwania ale ona mnie przeprosiła i obiecała że przestanie. Pare razy ją nakryłem na kłamaniu ale w mało ważnych sprawach. Dodam że w zeszły piątek byłem z nią umówiony ale ona 5 godz przed odwołała bo jej stary nie pozwolił. Powiedziała mi że jej się nie chcę spotykać i najlepiej by spała cały dzień ale czasami mi wysyła filmy ze szkoły jak się bawi ze znajomymi(normalnie się śmieje i gada) więc nie wiem czy ona też tego nie wymyśla. Najgorsze jest to że znam ją od pół roku to od momentu bycia razem zaczęło jej odwalać. Jestem osobą która potrzebuje spotkań żeby czuć się kochana więc nie wiem czy jest sens to dalej ciągnąć.
    • Martusiaaaaaa92
      Masz dziewczynę i szukasz nowej na Sympatii zamiast najpierw zakończyć związek, a potem szukać nowej? Po co Ty wciąż z nią jesteś, skoro Ci tak niedobrze w tym związku?
    • fotograf1981
      Witam. Mam na imię Michał, w tym roku skończę 41 lat. Mieszkam w małej miejscowości gdzieś pomiędzy Wrocławiem a Jelenią Górą (nie chcę podawać dokładnej lokalizacji) we własnym własnościowym mieszkaniu w którym także zamieszkuje mój brat oraz 83-letnia babcia. Od 15 lat pracuję w ochronie z orzeczeniem o niepełnosprawności P-02. Przez długie lata nie miałem dziewczyny, poznałem ją w wieku 30 lat, ale w ogóle nie jestem z tego powodu szczęśliwy. Ona nigdy nie pracowała!!! A jej zachowanie jest po prostu żałosne! Utrzymuje się z tego co dostanie od Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej czyli z jakichś około 400 PLN miesięcznie plus 215 PLN zasiłku pielęgnacyjnego. Nie chce mieć dzieci, nie chce iść do pracy, po prostu ręce opadają. Ubiera się w ciuchy które mają przynajmniej 15 lat!!! bo po prostu jej nie stać na to aby sobie coś nowego kupić. Ja w porównaniu z nią kupuję sobie to co dusza zapragnie, mam sprzęt fotograficzny z najwyższej półki z czterema obiektywami NIKONA w zależności co chcę fotografować, zazwyczaj jest to fotoreportaż zawodów sportowych. Kupuję firmowe ciuchy LACOSTE, Jack Wolfskin, Asics. O srebrnych jednouncjowych monetach z wizerunkami zwierząt, głównie z Australii już nie wspomnę, albo o karbonowej kolarzówce. Żebym miał znacznie więcej szczęścia do kobiet o po prostu bym zakończył ten związek w 5 minut, bez zastanowienia. Ale niestety, korzystam z przerwami z portalu sympatia od około 20 lat prawie bez powodzenia. Pamiętam jak udało mi się umówić na dwie randki przez ten portal ale to było kupę lat temu. Na żywo zagadać do jakiejś kobiety, chyba nie możliwe, po prostu się czegoś boję, wstydzę, po prostu nie wiem jak zagadać? Chodziłem na prywatne sesje psychoterapeutyczne które kosztowały mnie kilka tysięcy i nic, po prostu nic! Sam nie wiem co mam robić aby poznać kobietę z którą był bym szczęśliwy, która by wiedziała czym jest praca, czym jest dbanie o siebie etc. Kiedyś było prościej kogoś poznać – to w szkole, to przez chata, gadu-gadu, było dużo możliwości ale i tak się kończyło na niczym… Może to ma jakieś znaczenie psychologiczne, że przez całą podstawówkę i zawodówkę w szkole jak i po za nią byłem poniżany, bity, wyzywany przez rówieśników z klasy jak i po za niej. Nikt nic z tym przez całe lata nie robił, nawet policja. A dzisiaj, wczoraj był taki przypadek w TV, policja od razu zaczęła działać. Proszę o pomoc!!!
    • Gloria
      Pora reaktywować temat Zapraszam @Kerosine do wypowiedzenia się w temacie: oraz / lub  
    • Gloria
      Cześć! Chciałbym się zapytać, czy macie podobne spostrzeżenia do moich i ewentualnie jak często zdarza się Wam to ujrzeć. Chodzi mi mianowicie o wyraz twarzy ludzi, których mijamy chociażby na ulicy czy w sklepie. W moim przypadku dosyć często zdarza się ujrzeć twarze spoglądające na mnie złowrogo albo po prostu ludzie przyjmują taki wyraz twarzy. Czym to jest spowodowane?  Oczywiście, nie dotyczy to 100% osób, ale dosyć często można ujrzeć taki widok (nawet wśród młodych osób). Czy chodzi o troski dnia codziennego? Wydaje mi się, że niektórzy nie potrafiliby się nigdy uśmiechnąć... Czy także zauważacie tę zawziętość na twarzach innych osób... ? Mam także na myśli interakcje z takimi osobami, gdzie można odczuć znudzenie, obojętność, a zdarza się i czasami agresja. Czy może ludzie wychodząc na ulicę przyjmują maski, tak aby nie wdawać się w niepotrzebne interakcje? Jak to wygląda z Waszej perspektywy?
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      dali
      dali
      5
    2. 2
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      3
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      3
    4. 4
      rademenes91
      rademenes91
      1
    5. 5
      Jason1983
      Jason1983
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    wardrum
    wardrum
    13 posts
    dali
    dali
    10 posts
    Kerosine
    Kerosine
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    7 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    supermati2009
    supermati2009
    1 post
    fotograf1981
    fotograf1981
    1 post
    Hsbxbxb
    Hsbxbxb
    1 post
    rademenes91
    rademenes91
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    36 posts
    wardrum
    wardrum
    23 posts
    yiliyane
    yiliyane
    18 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    442 posts
    yiliyane
    yiliyane
    364 posts
    Gloria
    Gloria
    116 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up