Jump to content

Gdy śmierć niespodziewanie puka do drzwi. Otworzysz?


michaelowax3

Recommended Posts

michaelowax3
Posted

Przyszedł mi pomysł na temat. Postaram się to jakoś zgrabnie ułożyć w całość. Z tego co przeszukałam dział nie ma takiego tematu. Ale jeśli jednak przeoczyłam to sorka. 

Czy można uznać, że jest jakiś odpowiedni wiek na śmierć? Czy śmierć w przypadku tego gdy ktoś odchodzi ze starości boli mniej niż w przypadku osoby która choruje i odchodzi w młodym wieku? Dlaczego Ci ludzie którzy wierzą w życie wieczne często tracąc kogoś nie potrafią sobie z tym poradzić? Skoro wierzą, że ich bliscy trafią w lepsze miejsce niż łez padół powinni umieć przyjąć to z godnością. Nie da się oczywiście przejść obojętnie nad utratą bliskiej osoby naszemu sercu ale cierpienie powinno ustać gdy jest w nas wiara, że faktycznie ktoś jest już pod opieką Boga w lepszym miejscu. 

Czym jest lepsze miejsce? Mówi się, że niebo. Wszyscy są szczęśliwi i już nie cierpią. Czy faktycznie to ma sens? 

Jest też teza, że każdy kto przychodzi na świat ma jakąś misję do wykonania. Jeśli zatem ją wykona to idzie do domu Bożego. Na przykład gdy rodzice tracą dziecko od razu po przyjściu na świat który jest rzekomo owocem ich miłości jak to rozumieć? Miałoby nauczyć czegoś dwoje małżonków? Jeśli tak czego? 

Jeszcze jedna sprawa gdy odchodzi ktoś z powodu choroby i czego ma i mogłoby nauczyć ludzi którzy patrzą na cierpienie bliskich? Dlaczego akurat w taki sposób ktoś miałby coś zrozumieć? Skoro dla każdego życie jest darem i każdy z nas to indywidualna jednostka. 

Zapraszam do dyskusji :)

Link to comment
Posted

Od dawien dawna jest wiadome, że gdy światopogląd w ujęciu filozoficzno-religijnym wreszcie zderzy się z rzeczywistością to wiele z niego nie zostaje. Niektóre są dla ludzi bzdurą już a priori, przy innych kulturowe korzenie sprawiają, że próbuje się to jakoś tłumaczyć i bronić, w związku z czym to trwa, i trwa. Właściwie całe wieki personifikacji absolutu to błazeństwo, przynajmniej dziś próbują go dematerializować, bo historie o alegorii już pospólstwu nie wystarczają.

Te przykłady o których mówisz są nie do wybronienia, po prostu. Śmierć nigdy nie będzie nagrodą, nigdy nie będzie też karą. Śmierć to śmierć. Żadna próba, żadne testy, żadne nauki. Niewinni umierają, winni też, dobrzy i źli, nie ma żadnego uzasadnienia dlaczego uczciwy miałby cierpieć. Przecież jakby wiara byłą w ludziach prawdziwa i żarliwa, to byśmy mieli zbiorowe sepuku każdego dnia, żeby przejść przez bramę wiecznej szczęśliwości.

Wiek na śmierć jest zawsze za młody. Jestem zdania, że śmierć jest zjawiskiem wysoce niedopracowanym i jeżeli spotkam kiedyś demiurga, zareklamuje ją i zażądam rekompensaty.

Link to comment
Posted
1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Czy można uznać, że jest jakiś odpowiedni wiek na śmierć?

Ja bym pewnie potrafiła wskazać, choć raczej nie odwołując się do konkretnej liczby lat :rolleyes: Ostatnio zaczyna mi się zresztą wydawać coraz bardziej prawdopodobne, że faktycznie nikt nie odchodzi z tego świata nim nie wybije jego godzina / spełni swoją misję.

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Czy śmierć w przypadku tego gdy ktoś odchodzi ze starości boli mniej niż w przypadku osoby która choruje i odchodzi w młodym wieku?

Zazwyczaj tak, ostatecznie owa osoba w powszechnym rozumieniu "przeżyła już swoje", podczas gdy ta młoda "miałaby jeszcze całe życie przed sobą".

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Dlaczego Ci ludzie którzy wierzą w życie wieczne często tracąc kogoś nie potrafią sobie z tym poradzić? Skoro wierzą, że ich bliscy trafią w lepsze miejsce niż łez padół powinni umieć przyjąć to z godnością. Nie da się oczywiście przejść obojętnie nad utratą bliskiej osoby naszemu sercu ale cierpienie powinno ustać gdy jest w nas wiara, że faktycznie ktoś jest już pod opieką Boga w lepszym miejscu.

To cierpienie nie jest tak naprawdę [zazwyczaj, w głównej mierze] spowodowane troską czy obawą o pośmiertny los bliskich, ale nas samych. W żałobie chodzi przede wszystkim o opłakanie i pogodzenie się z własną utratą.

Zresztą, "papierowa wiara" wielu ludzi to temat na osobny temat.

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Czym jest lepsze miejsce? Mówi się, że niebo.

Moim zdaniem to, co ludzie nazywają "Niebem" [i wyobrażają sobie z grubsza jako świat podobny do naszego, tyle że pozbawiony jego skaz] stanowi w gruncie rzeczy złączenie z Absolutem =) To jednak tylko mój prywatny pogląd nie oparty zbyt mocno na chrześcijańskim / katolickim nauczaniu [do którego mój stosunek jest dość... sceptyczny].

Możliwe też, iż podobnie jak w ostatniej części Harry'ego Pottera, po śmierci przechodzi się po prostu... dalej. W ogóle wiele rzeczy jest możliwych i na dobrą sprawę wierzę w nie wszystkie :laugh:

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Wszyscy są szczęśliwi i już nie cierpią. Czy faktycznie to ma sens?

Według mnie tak, choć dopuszczam zarazem możliwość istnienia m. in. reinkarnacji.

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Jest też teza, że każdy kto przychodzi na świat ma jakąś misję do wykonania. Jeśli zatem ją wykona to idzie do domu Bożego. Na przykład gdy rodzice tracą dziecko od razu po przyjściu na świat który jest rzekomo owocem ich miłości jak to rozumieć? Miałoby nauczyć czegoś dwoje małżonków? Jeśli tak czego?

Być może niczego. Równie dobrze jego rolą jest stanowić dla nich próbę.

<dom Boży, brr>

1 godzinę temu, michaelowax3 napisał:

Jeszcze jedna sprawa gdy odchodzi ktoś z powodu choroby i czego ma i mogłoby nauczyć ludzi którzy patrzą na cierpienie bliskich? Dlaczego akurat w taki sposób ktoś miałby coś zrozumieć? Skoro dla każdego życie jest darem i każdy z nas to indywidualna jednostka.

Jak wyżej, tu wcale niekoniecznie musi chodzić o jakąkolwiek naukę. Bóg czy też bogowie mogą chcieć po prostu przekonać się, jak postąpimy w danej sytuacji.

Poza tym... cały sens [nasz osobisty, lekcja jaką M Y mamy wynieść] choroby i cierpienia oraz - dajmy na to - związanego z nimi pobytu w szpitalu bliskiej nam osoby może zawierać się w trwającym pięć minut spotkaniu z pracującą tam pielęgniarką i przeprowadzonym z nią w tym czasie dialogu, który w istotny [choć niewykluczone, że nieskończenie subtelny!] sposób wpłynie na nasze dalsze życie. To akurat przykład bardzo alegoryczny / skrajny / abstrakcyjny, a nawet absurdalny - jednak [pozornego?] absurdu jest moim zdaniem w boskich planach naprawdę bardzo wiele. Wręcz stanowi on ich materię.

Nie sądzę również, aby wspomniane plany ludzki rozum naprawdę był w stanie ogarnąć. Zbyt wiele nitek łączy się tutaj ze sobą, niektóre [większość] z nich są zbyt cienkie byśmy w ogóle byli w stanie je dostrzec, a splecione razem układają się we wzór, który można w pełni [bądź w ogóle] ujrzeć i ewentualnie podziwiać jedynie z odpowiednio odległej i zdystansowanej perspektywy - jak Drogę Mleczną, która z naszego ziemskiego punktu widzenia nigdy nie będzie mieć kształtu świetlistego wiru, bo znajdujemy się przecież wewnątrz niej samej [a konkretnie w jednym z jej ramion spiralnych].

Link to comment
Posted
2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Czy można uznać, że jest jakiś odpowiedni wiek na śmierć?

Taki, w którym człowiek nie jest w stanie normalnie funkcjonować, w którym nie jest świadom niczego wokół i/lub w którym odczuwa nieustanny ból.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Czy śmierć w przypadku tego gdy ktoś odchodzi ze starości boli mniej niż w przypadku osoby która choruje i odchodzi w młodym wieku?

Rodzina jest bardziej przygotowana na odejście starszego człowieka niż człowieka w pełni sił. Kiedy babcia czy dziadek mają 90 lat, rodzina powoli godzi się z faktem, że każdy dzień może być dla tej osoby ostatnim. Natomiast w przypadku dużo młodszych ludzi śmierć jest zaskoczeniem dla rodziny. Młody człowiek wydaje się być w pełni sił, całe życie przed nim, a tu nagle bach! i go nie ma. Bo przyszła ciężka choroba, która go zmogła, bo zdarzył się wypadek. Myślę, że zaskoczenie jest tu kluczowym czynnikiem.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Dlaczego Ci ludzie którzy wierzą w życie wieczne często tracąc kogoś nie potrafią sobie z tym poradzić?

To wynika z przywiązania do zmarłego. Ludzie, którzy tracą bliskich, mniej się zastanawiają jak zmarły radzi sobie po śmierci, a bardziej jak oni poradzą sobie z życiem bez niego.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Skoro wierzą, że ich bliscy trafią w lepsze miejsce niż łez padół powinni umieć przyjąć to z godnością. Nie da się oczywiście przejść obojętnie nad utratą bliskiej osoby naszemu sercu ale cierpienie powinno ustać gdy jest w nas wiara, że faktycznie ktoś jest już pod opieką Boga w lepszym miejscu. 

Tu, jak pisałam wyżej, działa egoizm. Bliscy nie boją się o pośmiertne losy zmarłego, tylko o własne, ziemskie funkcjonowanie bez niego.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Czym jest lepsze miejsce? Mówi się, że niebo. Wszyscy są szczęśliwi i już nie cierpią. Czy faktycznie to ma sens? 

Osobiście nie wierzę (wierzę za to w nicość i w piekło), ale szanuję wiarę innych. Czy wiara w życie pośmiertne (w jakiejkolwiek formie) ma sens? Trzeba zapytać inaczej - czy w wierze w ogóle należy doszukiwać się sensu? Sens ma to, do czego można zastosować zasady logiki. Do wiary nie można, bo wiara... to wiara, nie wiedza. Jest czymś nieuchwytnym, niewymiernym, niepodlegającym ziemskim, racjonalnym zasadom. Wiara niektórym pomaga przetrwać trudne chwile, innym nie jest potrzebna, bo potrafią znaleźć pocieszenie i nadzieję gdzie indziej.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Jest też teza, że każdy kto przychodzi na świat ma jakąś misję do wykonania. Jeśli zatem ją wykona to idzie do domu Bożego.

To, moim zdaniem, jest bzdurą. Porozmawiajmy np. o misji Hitlera. Więc Bóg zesłał Hitlera na Ziemię, by wywołał wojnę, zamordował miliony i gdy wypełnił swoją misję, mógł radośnie pomaszerować do domu Bożego? O nie, nie. W to nie wierzę. Nie wierzę, by ludzki los był z góry zdeterminowany tak samo jak nie wierzę, by każdy miał swoją górnolotną misję.

2 godziny temu, michaelowax3 napisał:

Jeszcze jedna sprawa gdy odchodzi ktoś z powodu choroby i czego ma i mogłoby nauczyć ludzi którzy patrzą na cierpienie bliskich?

Chwytaj dzieńnie znasz dnia ani godzinyśpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. Ale to wszystko brzmi cynicznie w obliczu śmierci kogoś, kogo się kocha. Trzeba o tych prostych powiedzonkach pamiętać ZANIM będziemy tracić kogoś bliskiego.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Celt
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • grzechu98
      @Gloria Ale sam w sobie już jestem alertem, jeśli wszystko zbierzemy do kupy. Jeśli nie widziałem do tej pory np spojrzeń.  Tylko nie mam gdzie poznawać młodszych, gdyż na studia nie chodzę, dzienne i zaoczne. Zauważyłem, że dużo właśnie młodszych dziewczyn mało coś od siebie daje; prowadzi tak rozmowę bym ją prowadził i ciągle dawał. Facet introwertyk ma o wiele gorzej w tych sprawach.
    • Gloria
      Moim zdaniem, mógłbyś troszeczkę popracować nad dowartościowaniem się. Na pewno posiadanie dziewczyny nie może być wyznacznikiem tego, jakim człowiekiem jesteś. Co do samego poznawania kobiet, to trzeba by po prostu udać się w miejsca, gdzie kobiety można spotkać (w zasadzie może być to jakiekolwiek miejsce). Piszesz o rówieśniczkach - być może warto zapoznać się z młodszymi dziewczynami? W końcu one także nie powinny mieć dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Często zdarza się, że kobiety szukają starszych od siebie mężczyzn.
    • Gloria
      Słabo się znam, ale jak już mam coś wybierać to może przedział 14 - 17 lat?
    • grzechu98
      Nie wiem jaki sam jestem w skali 1-10. Nigdy nikogo nie pytałem o to, ale jeśli nigdy nie widziałem zaintesowania od drugiej strony, to znaczy że jestem odpadem genetycznym. Warsztów z moich ulubionych dziedzin brak w mojej okolicy. Przeglądam grupy na Facebooku z tym. Oswoilem się wokół kobiet dzięki tej pracy i poprzedniej, gdzie 90% kadry to kobiety w różnym wieku. Dwie tylko moje rówieśniczki. Nie biorę pod uwagę z pracy, bo romansowanie itp w pracy to się źle kończy.  Facet chodzący na prostytutki, pokazuje że nie jest pożądany przez kobiety. A kobiety z tego co widzę, wola tych, co kręci się wokół kobiety. Zresztą skreślamy jest facet, co ma 25 lat i "czystą kartkę" posiada.
    • yiliyane
      I to był błąd. Po pierwsze, skoro ich nie znałeś, nie mogłeś wiedzieć, czy były wolne. Po drugie, jeśli startowałeś do dziewczyn typu supermodelka, samemu będąc przeciętnym... to też nie mogło skończyć się dobrze. Nie zrozum mnie źle, to nie tak, że przeciętny mężczyzna nie może być z piękną kobietą. Tylko musi czymś to nadrobić. A trudno jest to nadrobić, jeśli kompletnie się wcześniej nie znaliście. Bo ona widzi tylko Twoją powierzchnię i wyłącznie na tej podstawie Cię ocenia. Aplikacje randkowe też bazują wyłącznie na wyglądzie. Niczym innym nie można się tam wykazać, więc przeciętni mają znacznie trudniej. I to dotyczy obu płci. Warto to zmienić. Nie po to, by podrywać wszystkie dziewczyny jak leci i a nuż się uda, a by nauczyć się czuć swobodnie w damskim towarzystwie. Gdy się nauczysz, będzie Ci dużo łatwiej poderwać jakąś dziewczynę. Może jakieś warsztaty, kursy, wykłady byłyby dobrym pomysłem? Jako rozwijanie swoich hobby i jako poznawanie nowych ludzi. Czy Twoi znajomi nie spotykają się czasem w szerszym gronie, tj. gronie mieszanym? Może warto byłoby na takie spotkanie pójść. Po to, żeby interakcje z płcią przeciwną były dla Ciebie równie proste jak interakcje z tą samą płcią. Żadna koleżanka z pracy Ci się nie podoba? Mielibyście wspólny punkt zaczepienia. Mógłbyś którąś zaprosić np. na lunch, jeśli macie lunchowe przerwy w pracy. To stereotyp. Chociaż też zależy w jakim środowisku się obracasz. Normalna, zdrowa psychicznie, dojrzała kobieta, szukająca stałego związku będzie chciała wspierającego partnera, który umie słuchać i chce pomagać. Trudno mi to oceniać z medycznego punktu widzenia, ale z punktu widzenia kobiety mężczyzna chodzący na prostytutki jest mało ciekawą partią. Jak rozwiązać ten problem, może by Ci seksuolog doradził. Ja niestety w kwestii medycznej nic Ci nie powiem.
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      wolnaczeczenia
      wolnaczeczenia
      2
    3. 3
      Celt
      Celt
      2
    4. 4
      wabbit
      wabbit
      1
    5. 5
      Weronika
      Weronika
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    grzechu98
    grzechu98
    4 posts
    Celt
    Celt
    3 posts
    MightyWozz
    MightyWozz
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    2 posts
    Kreciolek16
    Kreciolek16
    1 post
    Olcia15273
    Olcia15273
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    24 posts
    Celt
    Celt
    17 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    480 posts
    yiliyane
    yiliyane
    440 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up