Hector16

Krótka znajomość, jedyne wsparcie i gigantyczny dylemat.

Recommended Posts

Sześć miesięcy temu poznałem dziewczynę. W prawdzie znaliśmy się od ponad roku, ale tylko przez grupkę na Messengerze, na której byliśmy z kilkoma wspólnymi znajomymi.

Sześć miesięcy temu w końcu poznaliśmy się osobiście. Normalna znajomość, typowe dogryzanie nic poza tym. Jakis czas później na grupie napisała, że poszłaby do klubu, ale nie ma z kim. Zaproponowałem swoje towarzystwo, zaznaczając przy okazji, jaki ze mnie marny tancerz. Bawilismy się świetnie, ale do niczego nie doszło. Wciąż traktowaliśmy się jak kumple - nic więcej.

W walentynki zrobiłem jej niemały prezent (maskotka z ulubionej gry i, tradycyjnie, czekoladki). Nie do końca był to jednak prezent walentynkowy - miała wtedy chujowy okres w pracy i chciałem jakoś ją pocieszyć. Raczej się udało i ona sama tego nie odebrała jako jakieś ukazanie uczuć.

Dni mijały, spotykaliśmy się coraz częściej. Czasami w gronie wspólnych znajomych, czasami samotnie. Wciąż jako znajomi, nikt na nikogo nie patrzył z zainteresowaniem. Jestem jednak osobą, która lubi pomagać ludziom i czuję się w obowiązku wspierania ich, więc jak coś tylko się działo, zawsze mogła na mnie liczyć. Mimo niechęci obarczania kogoś własnymi problemami, wybrała mnie kilkukrotnie, aby się wypłakać. Ale wciąż typowo, jak znajomi.

30 kwietnia miałem wypadek samochodowy. Ludzie, których znam od lat, od piaskownicy, nie zainteresowali się co ze mną, jak się czuję, chociaż wielokrotnie korzystali z moich ofert pomocy i wsparcia. Chujowe uczucie, kiedy zauważasz, że jesteś przedmiotem, a nie człowiekiem. Chujowe w takim momencie. Padła mi psychika, musiałem zażywać trochę leków, które miały pomagać, ale w rzeczywistości mnie wykańczały wewnętrznie.

W tym całym syfie, w którym tkwiłem, wsparcie okazała tylko ona. Osoba, którą ledwo znam 6 miesięcy. Osoba, z która oprócz gier, nie mam wiele wspólnych zainteresowań. Nic nigdy nie wymagała, o nic nie prosiła i o wielu rzeczach mówiła, kiedy się z niej to wycisnęło. Nic nigdy nie chciała, ale dała od siebie wystarczająco. Przedziwna sytuacja.

Gdzieś w międzyczasie zmieniłem mieszkanie i fart tak chciał, że dogodna oferta była naprzeciwko. Tak, jesteśmy teraz sąsiadami. Pytałem, czy to nie problem i czy nie będzie czuła się niezręcznie. Niepotrzebnie, bo szybko okazało się, że to tylko sprawi, że będziemy spędzać więcej czasu razem. A to gierki, a to jakieś filmy, a to palenie i wpieprzanie żarcia. Ale wciąż typowo po przyjacielsku.

Dzisiaj wyszliśmy wieczorem na spacer. Często sobie tak chodzimy i rozmawiamy, zwyczajnie. Tematem były związki. Opowiedziała o swoich, jak o tym, jak ostatni toksyczny mnie zniszczył i jak przez to mam blokadę, aby wyznać komuś, co czuję. Bezpośrednio, bez nawiązywania, że moge mówić o niej.

Ona jednak głupia nie jest i z pewnością załapała. Powiedziała, że skrywanie swoich uczuć to tchórzostwo i powinienem to zrobić, po czym wymyślnie przeszła do tego, że jeśli widzę, iż ta osoba tego nie czuje, lepiej nie próbować. 

W ciągu pięciu minut dostałem dwa sprzeczne sygnały. Kopa w dupę, że powinienem coś zrobić i mur przede mną, żeby uważać, aby nie spieprzyć.

Podobne sygnały, mniej wyraźne dawała wcześniej. Jakby była niezainteresowana, ale jednocześnie chciała spróbować. Przy tej dzisiejszej dyskusji powiedziała również, że sama ma ostatnio problem z okazywaniem swoich uczuć. Tutaj nawiązała do jakiegoś kumpla, łudząco z opisu podobnego do mnie, z którym spędza wiele czasu, ale boi się, że może on pomyśleć o czym więcej. A ona sama nie jest pewna, jak się z tym czuję.

Sprzeczne sygnały na każdym kroku. W takiej sytuacji nie jest problemem spróbować, ruszyć krok do przodu i sprawdzić. Z tym że przez te ostatnie miesiące stała się dla mnie osobą ważną. Na tyle ważną, że jeśli ten krok może to zniszczyć - może urwać ostatnia kotwicę trzymająca mnie przy brzegu - jestem gotowy zrobić dwa kroki w tył.

Na czym tkwie? Co robić? Darować sobie?

Jeśli do udzielenia odpowiedzi potrzebujecie więcej danych, dajcie znać. Cholernie mi zależy.

Share this post


Link to post

Cześć! 

Moim zdaniem powinieneś jej wyznać, co czujesz. To zrozumiałe, że się obawiasz, ale być może to będzie najlepsza decyzja w Twoim życiu i stworzycie piękny związek. Czasami trzeba zaryzykować ;) Powodzenia! 

  • + 2

Share this post


Link to post

Witaj! 

Najbardziej oczywistym rozwiązaniem problemu będzie oczywiście szczera rozmowa... i również Ci ją doradzam, bo czas ucieka z każdą minutą, więc nie ma sensu zamartwiać się samymi myślami o jej uczuciach. 

Z takiej rozmowy mogą wyniknąć różne scenariusze: być może ona odwzajemnia Twoje uczucia i jest szansa na stworzenie pięknego związku, jeśli jednak ich nie odwzajemnia to niestety, ale musisz się liczyć z tym, że przez jakiś czas będziecie rzadziej rozmawiać lub ona całkowicie zerwie kontakt dla Twojego i własnego dobra.

Te sprzeczne sygnały mogą wiele oznaczać... Pytanie, na ile ona jest pewną swojej wartości dziewczyną, jeśli jest niepewna to prawdopodobnie nigdy nie zrobi pierwszego kroku (przy założeniu, że coś do Ciebie czuje). Wtedy teoretycznie chciałaby stworzyć z Tobą związek, ale brakuje jej poczucia własnej wartości w takim stopniu, że jest to dla niej niewiarygodne, byś Ty coś czuł do niej.  Kolejna kwestia to jej poprzednie relacje - czy na pewno to dla niej zamknięte rozdziały oraz czy cechy, które Ty reprezentujesz są tym, czego ona oczekuje od osoby, z którą chciałaby być.. a może jest skrycie zakochana w kimś innym? 

Myślę, że na większość pytań też nie będziesz znać odpowiedzi. Niestety (a może wcale nie?) jak to określił Gombrowicz mamy tzw. gęby., czyli zakładamy maski. Dlatego osoba, która wydaje Ci się na pierwszy rzut oka przebojowa i pewna siebie, może być niedowartościowana i oczywiście odwrotnie, stąd zastanawianie się nad tym, co kryje w sobie druga osoba wymaga bardzo dobrej znajomości jej życia i m.in.: dzieciństwa, relacji z rodzicami, relacji między rodzicami...

 

 

  • + 2

Share this post


Link to post
O 25.05.2020 at 02:24, Hector16 napisał:

jeśli ten krok może to zniszczyć - może urwać ostatnia kotwicę trzymająca mnie przy brzegu - jestem gotowy zrobić dwa kroki w tył.

To znaczy jaki krok może to zniszczyć?

Podobny temat przewijał się dosyć niedawno na forum.

Masz 2 opcje:

  • wyznajesz jej co czujesz i patrzysz na jej reakcję - myślę, że to najrozsądniejsza opcja
  • czekasz, dusisz w sobie uczucia i patrzysz jak się rozwinie znajomość - też dobra opcja, o ile masz czas, chęci i cierpliwości, a także nie będzie się denerwował jak nagle znajdzie sobie chłopaka i jeszcze będzie się o Ciebie pytać, czy on jest dla niej ok, bo w końcu jesteście dobrymi przyjaciółmi

Co do sposobu realizacji pierwszej opcji to możesz to zrobić w sposób:

  • bezpośredni - prosto z mostu, kawa na ławę itp.
  • pośredni - w formie żartu, jakieś dwuznaczne stwierdzenia, czyli badanie gruntu

Jak Ty do tego podchodzisz?

O 25.05.2020 at 02:24, Hector16 napisał:

Osoba, którą ledwo znam 6 miesięcy. Osoba, z która oprócz gier, nie mam wiele wspólnych zainteresowań.

Może trochę lepiej ją poznaj. Też to niezbyt dobrze rokuje jak nie macie wiele wspólnych zainteresowań, ale może za to dobrze się dogadujecie?

Czy jakiś kontakt fizyczny macie, w sensie np. przytulanie na przywitanie i pożegnanie czy nic? Możesz próbować inicjować kontakt fizyczny i patrzeć na jej reakcję - jeżeli odsunie się jak poparzona to raczej nie wróży nic dobrego. Kwestia też odpowiedniego wyczucia.

I pytanie przede wszystkim do Ciebie, czy widzisz, że ona jest Tobą zainteresowana? Okazuje to w jakiś sposób? Jak Cię traktuje? Ma do Ciebie szacunek? Raczej Ty inicjujesz kontakt (np. spotkanie) czy ona? 

O 25.05.2020 at 02:24, Hector16 napisał:

Powiedziała, że skrywanie swoich uczuć to tchórzostwo

Myślę, że to dosyć kategoryczne stwierdzenie. Każdy może mieć jakieś blokady w głowie, a porównywanie tego do strachu jest nie na miejscu... W przypadku mężczyzn problem nieokazywanie uczuć jest dosyć powszechny, o czym poruszałem w temacie https://m-forum.pl/topic/59951-okazywanie-uczuć-w-związku-przez-mężczyznę/

O 25.05.2020 at 02:24, Hector16 napisał:

Nic nigdy nie chciała, ale dała od siebie wystarczająco.

Napisz coś więcej. Czego nie chciała, a co dawała od siebie?

  • + 1

Share this post


Link to post
O 25.05.2020 at 22:05, mw2 napisał:

Kolejna kwestia to jej poprzednie relacje - czy na pewno to dla niej zamknięte rozdziały oraz czy cechy, które Ty reprezentujesz są tym, czego ona oczekuje od osoby, z którą chciałaby być.. a może jest skrycie zakochana w kimś innym? 

Po ostatniej rozmowie mogę wręcz ręczyć za to, że to są rozdziały zamknięte. Po tym, co mi opowiedziała, wiem na 100% jedno - nie chce znowu poczuć, że nie będzie miała w kimś wsparcia.

O 25.05.2020 at 22:05, mw2 napisał:

Niestety (a może wcale nie?) jak to określił Gombrowicz mamy tzw. gęby., czyli zakładamy maski.

Cholernie szanuję za nawiązanie do Ferdydurke i masek. Motyw genialny, który wielokrotnie przekładam na własne, jak i innych życia. 

18 godzin temu, Gloria napisał:

To znaczy jaki krok może to zniszczyć?

18 godzin temu, Gloria napisał:

Napisz coś więcej. Czego nie chciała, a co dawała od siebie?

Wyznanie uczuć rzecz jasna. Może sprostujmy parę rzeczy. Poznajcie mnie, a przynajmniej część!

Nie jestem sportowcem, nie wydaje mi się, abym był atrakcyjny. Może i brunet, ale nie wysoki. Ot zwyczajny chłop krępej budowy. Ale z wielkim serduchem, skromnie mówiąc. Nie lubię ludzi, wszak uważam ich za podłą zarazę niszczącą  wszystko, czego się dotkną. Sam oczywiście nie jestem bez winy, ale od bardzo długiego czasu staram się być dobrym człowiekiem. Kiedy widzę, że ktoś potrzebuje pomocy, nawet ktoś obcy, próbuję pomóc. Nie potrafię przejść obok krzywdy i smutku obojętnie, choćby mnie to kosztowało mnóstwo czasu i pieniędzy. I to jeszcze nic, bohatera ze mnie nie czyni - doskonale o tym wiem.

Kilka lat temu odkryłem, że mój znajomy cierpi na depresję. To był początek jego problemów i chyba on sam nie zdawał sobie z tego sprawy. Bezpośrednie uderzenie z tekstem "poszukaj pomocy" to największe zło, jakie można uczynić. Chociaż ciężko się z nim było dogadać, nie skreśliłem go. Codziennie po kilka godzin rozmawialiśmy, ja badałem grunt, czasami doradzałem, ale delikatnie... Nie jestem psychologiem. To co wiem o ludziach wiem z książek i własnego doświadczenia. Próbowałem zrobić wszystko najlepiej, jak mógł to uczynić człowiek z moimi zasobami i wiedzą. Koniec końców, po długiej walce (i oczywiście konsultacjach z psychologiem), gość pozbierał się. Przyznał, że potrafiłem doradzać. Rozmawiać i słuchać. I gdyby nie to, możliwe że skończyłoby się to inaczej.

Wieść, że "pomagam" szybko się rozeszła. Ludzie zawsze będą potrzebować pomocy. Zawsze będą musieli się wygadać i mieć kogoś, kto ich wysłucha. A ja jestem gąbką, która zbiera problemy. Dla ponad dwudziestu osób przez lata byłem "Wujkiem Dobrą Radą". Za darmo, bez jęczenia, o każdej porze. Pogadać, pomóc fizycznie - cokolwiek. "Po prostu powiedz, a ja będę. Zrobię wszystko, aby zobaczyć uśmiech." W pewnym momencie zobaczyłem jednak, że utraciłem w tym wszystkim siebie. Zacząłem żyć problemami innych, a swoje spychałem na trzeci plan. Totalnie bagatelizowałem, a wszystko się kumulowało. Próbowałem więc od tego całego pomagania uciec, ale nie potrafię. Nie potrafię odmówić niesienia pomocy, chociaż teraz widzę to, jak wiele osób wykorzystuje moją "dobroć".

Ona doskonale wiedziała o tym, z czym się zmagam. Wiedziała również, że może się do mnie ze wszystkim zwrócić. Że będę na skinienie palca, ale nigdy z tego nie skorzystała. Nie ze strachu przed otworzeniem się, czy coś takiego (często na chama przyjeżdżałem, gdy wiedziałem, że coś się dzieje). Doskonale widziała, jak to wszystko zaczęło mnie przytłaczać, jak cierpię i kruszę się od wewnątrz. Ludzie wciąż czegoś chcieli, a  ona nie. Ona zrobiła po prostu coś więcej. Pozwoliła mi się otworzyć, wyrzuć to wszystko. Mówi, że nie potrafi słuchać, ale sam fakt, że mogłem o tym wszystkim powiedzieć, wyrzucić z siebie to było coś nowego.  Miałem wypadek, wszyscy ludzie, którym pomagałem przez lata zniknęli. Wiecie kto był przy mnie? Osoba, którą znam ledwo pół roku. Właśnie ona. Nic nigdy nie wymagała, a dała od siebie coś, czego nigdy nikt mi nie dał.

Może to właśnie przez to jest wyjątkową osobą. Może to właśnie przez to obawiam się, że kolejnym krokiem przekreślę wszystko. Boję się stracić takiej osoby. Osoby, która widzi też innych, a nie tylko siebie.

18 godzin temu, Gloria napisał:

Może trochę lepiej ją poznaj. Też to niezbyt dobrze rokuje jak nie macie wiele wspólnych zainteresowań, ale może za to dobrze się dogadujecie?

Może trochę przesadziłem. Mamy wiele wspólnych zainteresowań, ale odchodzą one często od siebie. Coś w stylu "oboje kochamy filmy, ale przemawiają do nas inne gatunki". Jednak, cóż - tematów do rozmów mamy wiele.

18 godzin temu, Gloria napisał:

Czy jakiś kontakt fizyczny macie, w sensie np. przytulanie na przywitanie i pożegnanie czy nic? Możesz próbować inicjować kontakt fizyczny i patrzeć na jej reakcję - jeżeli odsunie się jak poparzona to raczej nie wróży nic dobrego. Kwestia też odpowiedniego wyczucia.

Przytulać się przytulam z każdym, ot taki ze mnie dziwny uczuciowy człek. Niemniej jednak tak, z nią też. Inicjowałem wielokrotnie jakiś większy kontakt - ot łaskotania, po jakieś inne wymysły. Nigdy nie uciekła.

18 godzin temu, Gloria napisał:

I pytanie przede wszystkim do Ciebie, czy widzisz, że ona jest Tobą zainteresowana? Okazuje to w jakiś sposób? Jak Cię traktuje? Ma do Ciebie szacunek? Raczej Ty inicjujesz kontakt (np. spotkanie) czy ona? 

Ma do mnie szacunek, trochę dziwne pytanie. Nasza relacja wygląda zdrowo, tak mi się wydaje. Jak się wyzywamy, to w prześmiewczy sposób. Jeden drugiego nie krytykuje, nie wytka palcem. Ostatnio to ona inicjuje spotkania częściej, aniżeli ja (chociaż wcześniej to ja mogłem się tym pochwalić).

Gdybym był pewny, że jest mną zainteresowana, raczej byśmy nie prowadzili tej rozmowy. ;) W sensie, nie spędza z nikim tyle czasu, co ze mną. Czy poświęca się tyle energii i czasu na zwyczajną znajomość? Nie wydaje mi się, żeby aż tyle. Ale to wciąż nie daje mi jakiegoś większego poczucia bezpieczeństwa, aby zrobić dalszy krok.  Bez większego poczucia, że jest mną zainteresowana, nie zrobię nic. 

Śmieszne, jak teraz moje życie opiera się na jednej osobie. Jednej, która nie odwróciła się plecami, kiedy potrzebowałem wsparcia. Jednej, do której zacząłem czuć coś więcej i zarówno tłumienie uczuć, jak i wyznanie ich może zburzyć ten filar.

Przez ostatnie dwa dni próbowałem całkowicie "wyłączyć" uczucia do niej, aby sprawdzić, czy dam radę. Ale to boli, kumuluje się w środku i chce wyjść. Nie wiem, ile jeszcze wytrzymam i czy wytrzymam. Planowałem porozmawiać z jej przyjaciółką, która jest dziewczyną mojego najlepszego kumpla. Powiedzieć o tym, o czym mówię Wam i poprosić o jakieś sprawdzenie, na czym stoję. Ale wiem, że ona się wygada.

Nie widzę więc żadnego wyjścia, oprócz zero jedynkowego podejścia. Zrobić coś albo udawać, że nie ma nic.

 

  • + 1

Share this post


Link to post
5 godzin temu, Hector16 napisał:

Ale to wciąż nie daje mi jakiegoś większego poczucia bezpieczeństwa, aby zrobić dalszy krok.  Bez większego poczucia, że jest mną zainteresowana, nie zrobię nic. 

Co może sprawić, że nabierzesz większe poczucie bezpieczeństwa?

Share this post


Link to post
O 27.05.2020 at 02:48, Hector16 napisał:

Nie potrafię odmówić niesienia pomocy, chociaż teraz widzę to, jak wiele osób wykorzystuje moją "dobroć".

Skrajności nie są zdrowe. Czynisz dobro pomagając innym, ale w Twoim życiu musi być miejsce na własne potrzeby i czas dla samego siebie. Tutaj masz dwie drogi, jakimi możesz podążać. Osobiście jestem zwolennikiem powiedzenia sobie dość w tym momencie - podobnie jak z alkoholizmem, moim zdaniem metoda powolnego zrywania z nałogiem nie jest tak skuteczna oraz wymaga dużo większej wytrwałości. Drugą opcją jest oczywiście stopniowe zmniejszanie ilości osób, którym pomagasz. Problem jest o tyle bardziej złożony, że zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie potrzebować Twojej pomocy, ale to od Ciebie zależy, czy pomagasz tej osobie czy nie. Jeśli jest to ktoś bliski, to w zasadzie sprawa jest oczywista, natomiast jeśli ktoś chce Cię tylko wykorzystać, poważnie bym się zastanowiła nad pomaganiem takiej osobie. Idąc dalej... być może wcale nie jesteś uzależniony od pomagania innym, tylko od uczucia bycia potrzebnym (ale to tylko takie moje przypuszczenie, wszak nie znam Cię). W każdym razie od nałogów trzeba trzymać się z daleka, nawet jeśli mają powszechną akceptację społeczną, to są wyniszczające dla Ciebie. 

O 27.05.2020 at 02:48, Hector16 napisał:

Nie widzę więc żadnego wyjścia, oprócz zero jedynkowego podejścia. Zrobić coś albo udawać, że nie ma nic.

A chcesz udawać? ;) Oczywiście chciałbyś, żeby ona odwzajemniała Twoje uczucia, na obecną chwilę nie wyobrażasz sobie życia bez niej, nawet w roli przyjaciółki. Jednak jeśli zostaniecie przyjaciółmi przez resztę życia, to i tak będziesz mieć cichą nadzieję, że jednak coś więcej będzie z tej przyjaźni, pytanie retoryczne do Ciebie - czy warto się tak katować? 

Każdy ma inną wytrzymałość na ból,  nikt nie chce być odrzucony przez osobę, na której mu zależy, dlatego to zrozumiałe, że wahasz się, czy wyznać jej uczucia, ale warto mieć świadomość, że każdy ma prawo do bycia szczęśliwym, a tym samym do własnych uczuć. 

O 27.05.2020 at 02:48, Hector16 napisał:

Gdybym był pewny, że jest mną zainteresowana, raczej byśmy nie prowadzili tej rozmowy. ;)

Miałbyś 100% pewność, gdyby wyznała Ci uczucia ;) Kobiety zazwyczaj nie wykonują tzw. "pierwszych kroków" 

  • + 1

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Okresopozytywność
      ... czyli o jednym z nurtów ruchu Body Positivity poświęconemu tym razem społecznej normalizacji postrzegania i traktowania miesiączki (; Pełna otwartość i swoboda przy wypowiadaniu się na tematy związane z okresem oraz wykonywaniu różnorakich czynności z nim związanych [jak np. zakup środków higienicznych], instagramowe fotografie odważnie przedstawiające kobiety w zakrwawionej bieliźnie lub pościeli, ekologiczne tampony / wielorazowe podpaski / kubeczek menstruacyjny, w jednej z [naj]bardziej
    • Kerosine
      Książka, którą aktualnie czytasz
      Polecam wszystkim, którzy jeszcze nie czytali, jedna z najlepszych książek popularnonaukowych wszechczasów.
    • Kerosine
      Jak minął dzień?
      Słabo - prawdopodobnie położyłam ważną rozmowę telefoniczną [oczywiście głównie dlatego, że kompletnie się jej nie spodziewałam i w związku z tym moje przygotowanie do niej wyniosło mniej więcej zero, spontaniczne podejmowanie decyzji i składanie przytomnych zdań w czasie rzeczywistym zaś zdecydowanie NIE są moimi mocnymi stronami]. Co prawda teoretycznie jeszcze nie wszystko stracone, ale... Wypowiedziane przez drugą osobę słowa jak zwykle dźwięczą w uszach znacznie dłużej niż powinny, pogoda e
    • dannonka
      Wzywam Cię do odpowiedzi!
      @mw2 haha nieźle mnie rozbawiłaś z tym tematem o lęku  Dziękuję  Do zabawy zapraszam @Kalafior_Grozy   Wybrałam dla Ciebie:   i/lub  
    • dannonka
      Zwierzanie się rodzicom
      Mam świetną relację z rodzicami. Mogę z nimi porozmawiać o wszystkim i o niczym. Nie wiedzą jednak o pewnych sprawach w moim życiu. Jakieś sekrety trzeba mieć