Gloria

Czy system ocen w szkole jest sprawiedliwy?

Recommended Posts

Dzisiaj rozmyślałem na temat systemu oceniania w szkole. O ile się orientuję (i o ile pamiętam), to w szkole zawsze jest opracowany konkretny system oceniania. Może to zależeć od szkoły albo od samych nauczycieli. Pamiętam, że w podstawówce i gimnazjum miałem tzw. karty ocen, w których wpisywało się oceny obok zadań, które były realizowane. W liceum natomiast było to mniej sformalizowane i nauczyciele po prostu wstawiali oceny i później jakoś podliczali i wychodziła ocena końcowa. Nie pamiętam jak to konkretnie funkcjonowało, pamiętam tyle, że z kartkówek mogły być np. plusy albo minusy, a ze sprawdzianów już normalna ocena (też wszystko zależało od nauczyciela).

Do czego zmierzam? Otóż uważam, że system ocen w Polsce nie jest przystosowany do wydobycia unikalnych cech z człowieka. Wiadomo, że nie każdy z nas będzie w takim samym stopniu biegły z danego przedmiotu, a dodatkowo różnimy się charakterem, sposobem bycia itp. co może wpływać na to, jakie oceny otrzymujemy. Jakby nie patrzeć, wszystko jest względne, i z jednej strony taki system jest dobry, a z drugiej nie. Dobry z tego powodu, że wymaga spełnienia określonych wymagań, które są stawiane uczniom (np. nauczenie się rozwiązywania zadań, przeczytanie książki, aktywność na lekcji). To wszystko sprawia, że w dorosłym życiu taka osoba (kiedyś uczeń) jest przystosowana do rynku pracy, w którym stawiane są konkretne wymagania - tak jak w szkole. Dosyć często przy ocenianiu jest brana pod uwagę aktywność na zajęciach. Jeżeli ktoś jest aktywny, otrzymują dobrą ocenę. Miałem kiedyś taką sytuację, że mi i koledze zabrakło niewiele do zdobycia wyższej oceny i nauczyciel zdecydował, że na następnych zajęciach kto będzie aktywny, to otrzyma podwyższoną ocenę. Kolega akurat był zdecydowanie aktywny, a ja - ze względu na moją naturę - nie odzywałem się. I tak kolega otrzymał lepszą ocenę, a ja pozostałem ze stwierdzeniem nauczyciela "mogłeś być aktywny". Ok, tutaj uczymy się, żeby dążyć do celu, a objawem tego jest m.in. aktywne działanie (w tym przypadku aktywność na zajęciach, zgłaszanie się itp.) Tyle tylko, że młody człowiek może - ze względu na środowisko, w którym się wychowują - nie realizować zamierzeń nauczyciela z powodu np. nieśmiałości. Dochodzimy do wniosku, że wygrywają odważniejsi?

Kolejna sprawa: wypracowania. Zdarzyło mi się napisać wypracowanie, z którego byłem dumny (i widziałem, że podobało się tez klasie), ale ocenę otrzymałem niezbyt satysfakcjonującą... Dlaczego? Subiektywna ocena nauczyciela. Może nie napisałem tego, czego oczekiwał/a? 

Dalej: interpretacja wierszy. Często na języku polskim mieliśmy narzucony schemat interpretowania wierszy. To znaczy wiersz miał być zinterpretowany w taki sposób, w jaki przedstawiała to później pani polonistka. Zasadnicze pytanie: co autor miał na myśli? Owszem, czasami możemy się domyślać analizując wiersz, ale czy zawsze autor miał rzeczywiście to na myśli? Czy może chodziło mu zupełnie o coś innego, a napisał tak, bo tak mu odpowiadało?

Do tego dochodzą matury - pisanie odpowiedzi pod klucz. Wszystko musi się z kluczem odpowiedzi zgadzać! Jeżeli odpowiedzi nie ma w kluczu, to nie dostajesz punktu. Wszystko jest bardzo sformalizowane, nie ma miejsca na własne przemyślenia. To nie jest od nas oczekiwane.

Chodzi mi o to, że wszystko jest bardzo schematyczne. O, i sprawa na kolejny temat - pozycja ucznia w stosunku do nauczyciela. Kształtowanie zachowań konformistycznych.

Jak macie spostrzeżenia co do systemu ocen w szkole? Podoba się wam? Uważacie, że według was jest uczciwy? Sprawiedliwie ocenia każdego ucznia? Czy wychwyciliście kiedyś tzw. podlizywanie się nauczycielowi? Czy niektórzy byli lepiej oceniani od innych z powodu... no właśnie, czego? Jaki według was system oceniania byłby najbardziej sprawiedliwy?

Zapraszam do dyskusji. :) 

  • + 1

Share this post


Link to post
44 minut temu, Gloria napisał:

Otóż uważam, że system ocen w Polsce nie jest przystosowany do wydobycia unikalnych cech z człowieka. Wiadomo, że nie każdy z nas będzie w takim samym stopniu biegły z danego przedmiotu (...)

Z jednym i z drugim się zgadzam... tyle że szkoła jest od tego, by zapewniać ogólne wykształcenie, każdemu takie samo. Dopiero na dalszej ścieżce edukacji powinno się wybierać wąską dziedzinę, w której będzie się specjalistą. Podstawy jakieś być muszą ze wszystkich dziedzin, żebyśmy potem nie wypuścili w świat mądrego... idioty ;) 

49 minut temu, Gloria napisał:

(...) dodatkowo różnimy się charakterem, sposobem bycia itp. co może wpływać na to, jakie oceny otrzymujemy. (...) Dosyć często przy ocenianiu jest brana pod uwagę aktywność na zajęciach. Jeżeli ktoś jest aktywny, otrzymują dobrą ocenę. Miałem kiedyś taką sytuację, że mi i koledze zabrakło niewiele do zdobycia wyższej oceny i nauczyciel zdecydował, że na następnych zajęciach kto będzie aktywny, to otrzyma podwyższoną ocenę. Kolega akurat był zdecydowanie aktywny, a ja - ze względu na moją naturę - nie odzywałem się. I tak kolega otrzymał lepszą ocenę, a ja pozostałem ze stwierdzeniem nauczyciela "mogłeś być aktywny".

To jest to, co powinno ulec zmianie. Nieśmiałych, a zdolnych uczniów należy motywować do aktywności, a nie gnoić. Nie uważam, by należało wycofywać oceny za aktywność - bo przebojowość w dzisiejszym świecie jest ważna, bez niej wiele się traci, ale za to powinno się wyciągać rękę ku nieśmiałym i zdolnym, by pomóc im wykorzystać w pełni swoje możliwości. Też, podobnie jak Ty, byłam wiele razy ofiarą tego systemu, bo byłam zbyt nieśmiała, żeby się zgłosić.

56 minut temu, Gloria napisał:

Dochodzimy do wniosku, że wygrywają odważniejsi?

Niestety tak. I nie tyle nawet odważniejsi, co głośniejsi. I o ile rozumiem podwyższenie oceny komuś, kto ma wiedzę i często się zgłasza, tak nie rozumiem doceniania kogoś, kto się zgłasza, ale plecie bzdury, licząc, że słowotok zmyli nauczyciela i zostanie wzięty za mądrość.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Kolejna sprawa: wypracowania. Zdarzyło mi się napisać wypracowanie, z którego byłem dumny (i widziałem, że podobało się tez klasie), ale ocenę otrzymałem niezbyt satysfakcjonującą... Dlaczego? Subiektywna ocena nauczyciela. Może nie napisałem tego, czego oczekiwał/a? 

Ocena wypracowań zawsze w jakimś stopniu będzie subiektywna. Ważne jest natomiast, żeby uczeń nie czuł, że nauczyciel może się na nim mścić, jeżeli do niego podejdzie i wda się w dyskusję na temat oceny i błędów popełnionych w pracy. W szkole zdecydowanie brakuje dialogu między nauczycielem a uczniem, szczególnie w sytuacji, w której to uczeń ma wątpliwości co do pracy nauczyciela.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Dalej: interpretacja wierszy. Często na języku polskim mieliśmy narzucony schemat interpretowania wierszy. To znaczy wiersz miał być zinterpretowany w taki sposób, w jaki przedstawiała to później pani polonistka. Zasadnicze pytanie: co autor miał na myśli? Owszem, czasami możemy się domyślać analizując wiersz, ale czy zawsze autor miał rzeczywiście to na myśli? Czy może chodziło mu zupełnie o coś innego, a napisał tak, bo tak mu odpowiadało?

image.thumb.png.8851745f6e3feaa3ba8a711894c35356.png

I tyle w temacie :P Interpretacja wierszy jest trudna, szczególnie tych wierszy, które mogą być wielorako interpretowane (i wciąż zachowując logikę w tej interpretacji). Problem jest znów w braku dialogu, w braku kompetencji pedagogicznych nauczyciela. Nauczyciel często nie potrafi przyznać (nawet przed samym sobą), że nie ma monopolu na prawidłowe rozwiązania - szczególnie w przypadku nauk humanistycznych, gdzie wielu rzeczy nie da się określić w ścisły sposób i ze stuprocentową pewnością.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Do tego dochodzą matury - pisanie odpowiedzi pod klucz. Wszystko musi się z kluczem odpowiedzi zgadzać! Jeżeli odpowiedzi nie ma w kluczu, to nie dostajesz punktu. Wszystko jest bardzo sformalizowane, nie ma miejsca na własne przemyślenia. To nie jest od nas oczekiwane.

Problemem nie jest to, że jest klucz. Jakiś musi być, bo jak inaczej sprawdzić egzamin - i to w dodatku sprawdzić go tak samo wszystkim uczniom w całym kraju? Problem jest wtedy, kiedy klucz nie zawiera wszystkich poprawnych odpowiedzi. Kiedy "wybitne" belferskie umysły zapomną o jakiejś możliwości albo w swoim geniuszu zwyczajnie na nią nie wpadną. Ups.

Godzinę temu, Gloria napisał:

O, i sprawa na kolejny temat - pozycja ucznia w stosunku do nauczyciela. Kształtowanie zachowań konformistycznych.

Pozycja ucznia w stosunku do nauczyciela, studenta do wykładowcy, pracownika do pracodawcy, zwykłego obywatela do polityka u władzy... Wszędzie to samo. Równi i równiejsi. 

Godzinę temu, Gloria napisał:

Jak macie spostrzeżenia co do systemu ocen w szkole? Podoba się wam? Uważacie, że według was jest uczciwy?

Nie jest uczciwy. I o ile nigdy nie będzie w pełni obiektywny w przypadku niektórych nauk humanistycznych, o tyle pewne zasady dotyczące oceniania można byłoby ujednolicić i sformalizować, a co za tym idzie - zmniejszyć celową nieuczciwość oceniania. Nie byłoby już podliczania średniej jak się chce czy stawiania ocen za nic (typu prezentacje w PowerPoint czy inne luźne projekty, nie wymagające właściwie żadnej wiedzy).

Godzinę temu, Gloria napisał:

Czy wychwyciliście kiedyś tzw. podlizywanie się nauczycielowi?

Tego na szczęście u mnie nie było, ale i tak widziałam, że jednych nauczyciele lubią bardziej, a innych mniej, co odbijało się bezpośrednio na ocenach.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Czy niektórzy byli lepiej oceniani od innych z powodu... no właśnie, czego?

U mnie w gimnazjum lepiej oceniali tych, którzy wpasowywali się w schemat. Nie w schemat odpowiedzi, ale w schemat zachowania typowego ucznia, typowego nastolatka. Ze mną nauczyciele mieli problem - zdolna, ale nieśmiała, wycofana, nielubiana. I gnoili mnie przez te trzy lata. Uspokoiło się nieco jak zostałam laureatką olimpiady w drugiej klasie, ale i tak nie byłam ich faworytką nawet po tym.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Jaki według was system oceniania byłby najbardziej sprawiedliwy?

Oceny tylko za wiedzę - za sprawdzian, kartkówkę. Jeżeli ma być odpowiedź ustna, to w formie sprawdzianu, dla wszystkich. A nie że pyta się jedną czy dwie osoby (z przymusu) na ocenę, a reszta klasy nic nie robi. Prace domowe odpuszczać*. Nie robią? Wyjdzie na sprawdzianie. Ocena końcowa - średnia ważona. Nie na oko. Do dziś pamiętam jak w pierwszej gimnazjum dostałam 4 na semestr z siedmiu 5, jednej 4 i jednej 4+. Bo nauczycielka mnie nie lubiła. I przede wszystkim system powinien być jednolity dla wszystkich szkół. A nie że w słabej szkole uczeń ma średnią 5,0, bo robi prezentacje, a w dobrej szkole uczeń z wiedzą ma 3,0.

* Od pewnego etapu, powiedzmy, od liceum. Młodsze dzieciaki trzeba bardziej pilnować.

  • + 1

Share this post


Link to post
4 godziny temu, Gloria napisał:

Jak macie spostrzeżenia co do systemu ocen w szkole? Podoba się wam? Uważacie, że według was jest uczciwy? Sprawiedliwie ocenia każdego ucznia? Czy wychwyciliście kiedyś tzw. podlizywanie się nauczycielowi? Czy niektórzy byli lepiej oceniani od innych z powodu... no właśnie, czego? Jaki według was system oceniania byłby najbardziej sprawiedliwy?

System oceniania w szkole jest bezsensowny, jak zresztą mnóstwo innych rzeczy w polskim systemie oświaty. Jest zupełnie nieuczciwy i daje nauczycielowi bardzo dużą władzę, która jest niejednokrotnie wykorzystywana w krzywdzący dla ucznia sposób. Bardzo często na przestrzeni tych wszystkich lat spotkałem się z podlizywaniem się nauczycielom, często zdarzało się, że takie osoby miały później luz, ja natomiast mówię to co myślę (w subtelny jednak sposób) i nie podlizuję się, ani nie próbuję na siłę uzyskać sympatii przełożonych - w tym przypadku nauczycieli. Po prostu jestem sobą. Zdarzało się, że w przypadku recytowania wiersza osoba, która była ulubieńcem nauczyciela powiedziała zaledwie 1/3 wiersza, stresując się po prostu, dostała bdb, a ja, powiedziawszy 2/3 wiersza (reszty po prostu zapomniałem, ze stresu) dostałem ndst, za brak znajomości całego wiersza. Natomiast zbytnio się tym nie przejąłem, życie ma to do siebie, że rzadko kiedy bywa sprawiedliwe.

Nie można w najmniejszym stopniu uznać systemu oceniania, jaki obowiązuje za sprawiedliwy. Bardzo często inteligentni ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie nie mają chęci do uczenia się bezsensownych pierdół, które w życiu do niczego się nie przydadzą otrzymują gorszą ocenę, ponieważ ich wiedza ogólna nie może być wykorzystana, z uwagi na to, iż wszędzie obowiązuje kluczyk odpowiedzi. ;)

Nauczyciele też ludzie, więc wiadome, że ucznia, którego lubią ocenią wyżej, niż ucznia, którego nie lubią, ale czasami jest to aż nadto obvious, no ale cóż, po raz kolejny - to jest życie.

System oceniania powinien po prostu wyglądać w sposób: zaliczone/niezaliczone. Powinno się wprowadzić również możliwość bycia bardziej kreatywnym, aniżeli oczekiwać, że każdy będzie jak szablonik. Później tacy ludzie kończą w korporacji ze wszystkim na kredyt. Natomiast ja się nawet nie łudzę, że cokolwiek się zmieni, ewentualnie za kilkadziesiąt lat, choć i to jest wysoce wątpliwe.

Share this post


Link to post

Wydaje mi się, że najwięcej zależy od tego na jakiego nauczyciela się trafi. Podam tutaj przykład od siebie:

Język polski. Gimnazjum. Napisz wypracowanie.

Ok, piszę to co uważam, interpretację Prusa czy innego Żeromskiego. 5 stron, ja cały zadowolony - oddaję pracę. 

Praca ciekawa, ale nie o to chodziło - 3.

Koleżanka, która większość spisała z internetu - 5.

Mało zachęcające do wysilenia się, żeby spojrzeć na dane zagadnienie szerzej. 

Język polski. Liceum. Napisz wypracowanie.

Ok, piszę o dziełach tych Wyspiańskich i Reymontów, trochę od niechcenia bo w najlepszym razie będzie 3. 

Praca ciekawa, 5.

Wait, that's illegal.

Babeczka oceniała nas w ten sposób, że jeśli ktoś potrafił napisać ciekawie i z sensem uzasadnić swoje zdanie to nie karała nas za odejście od klucza. Przeciwnie, wręcz nas zachęcała i muszę przyznać, że pisanie wypocin nie było dla mnie już taką męczarnią jak wcześniej w gimnazjum.

Jednak zawsze zwracała nam uwagę, że jeśli tak napiszemy na maturze to to nie przejdzie. Dlatego obok wspierania samodzielnego myślenia, uczyła nas jak wstrzelić się w klucz na maturze.

Dlatego jak powiedziałem - dużo zależy od nauczyciela, od przedmiotu którego uczy i trochę od naszego podejścia. 

 

Czy system ocen w szkole jest sprawiedliwy?

Generalnie nie, ale czasem bywa

  • + 1

Share this post


Link to post
O 20.05.2020 at 18:02, Gloria napisał:

Jak macie spostrzeżenia co do systemu ocen w szkole? Podoba się wam? Uważacie, że według was jest uczciwy? Sprawiedliwie ocenia każdego ucznia?

Niektóre rzeczy w systemie oceniania, któremu ja podlegałam uważam za sprawiedliwie, inne za zupełnie nie,a jeszcze inne za niesprawiedliwe ale może potrzebne. Jednak większość tych rzeczy które uważam za niesprawiedliwie leży bardziej po stronie nie samego systemu ale tego jak kryteria oceny interpretowali poszczególni nauczyciele.

Fair: - za wyznaczoną ilość punktów albo procentowy wynik dostajesz taką, a nie inną, ocenę. Napisałeś więcej dobrze, dostajesz lepszą ocenę niż ten, co napisał mniej.

Fair: - oceny ważone. Nawet jak nałapiesz wielu dwój czy jedynek za niezapowiedziane kartkówki czy zadania domowe z przedmiotu, który nie trawisz, możesz to sobie odbić ucząc się na testy z niego, których waga będzie równoważna paru.

Bardzo nie fair. - klucz odpowiedzi nie pozwalający na nieszablonowe aczkolwiek dobre odpowiedzi. To nie tylko pokazuje, że:

O 20.05.2020 at 18:02, Gloria napisał:

system ocen w Polsce nie jest przystosowany do wydobycia unikalnych cech z człowieka

ale zupełnie blokuje jakiekolwiek przejawy unikalności. Możesz nie tylko mieć rację, idealnie wytłumaczyć swój punkt widzenia ale jeśli nie jest to ten, który komisja egzaminacyjna, czy nauczyciel wyznaczył w kluczu nie zostanie on wzięty pod uwagę i zaliczony.

To z kolei prowadzi to czegoś, co fair nie jest ale może jest potrzebne, a na pewno może okazać się przydatne. - ilość swobody dana nauczycielom (szczególnie tym od Polskiego) w interpretacji tego jak narzucone kryteria oceniania spełnili uczniowie. Tak jak Pan wcześniej to ujął:

O 28.05.2020 at 10:38, Vertigos napisał:

Praca ciekawa, ale nie o to chodziło - 3.

(Oh, jak ja to znam!:lol:)

Nie ważne jak dobrą pracę napiszesz, jeśli nie utrafisz w nauczycielskie gusta możesz pomarzyć o wyższej ocenie. Nie jest to sprawiedliwe, może być bardzo deprymujące dla zdolnych uczniów ale! jest to coś, co może okazać się przydatne. Bycie w liceum czy w gimnazjum zmuszonym wybadywać na ile możesz sobie pozwolić czy to lenistwa czy niezależności i nauczyć się trafiać w (czasem bardzo dziwne) gusta i wymagania nauczycieli, okazuje się przydatne później gdy musisz prawie to samo robić w pracy tylko względem pracodawcy czy kadry kierowniczej.

Pewnie jeszcze pare fair i nie fair rzeczy by się znalazło, ale nie są one przynajmniej dla mnie aż tak istotne jak te.

O 20.05.2020 at 18:02, Gloria napisał:

Jaki według was system oceniania byłby najbardziej sprawiedliwy?

 Pewnie nie ma czegoś takiego jak najbardziej sprawiedliwy system oceniania, jednak chciałabym zobaczyć jakby sprawdził się w szkołach podstawowych i liceach system oceniania bez ocen w skali od 1-6 czy A-F, a po prostu na zaliczenie.

Jest podstawa programowa, po prostu niech dzieciaki zaliczają testy. Zdałeś w tej górnej granicy - nauczyciel daje ci listę, co było nie tak, uczysz się tego i jest twoja wiedza sprawdzona w formie odpytywania czy nieformalnego testu zamieszczonego jako załącznik do głównego egzaminu albo jeśli błędy były tak znikome to nawet nie ma potrzeby do tego. Zdałeś w średniej granicy, tak samo lista i piszesz znowu test z tego, co zrobiłeś źle. Zdałeś poniżej średniej, znowu lista błędów i piszesz test tym razem z całego materiału raz jeszcze. Wysokość wyniku może mieć znaczenie dopiero w wyższych klasach, gdy dochodzi wybór profilu, czy potem kierunku studiów. Wcześniej nie ma to sensu, bo po co dziecko ma się czuć, że jest jakoś gorsze bo dostało gorszą ocenę niż ogół rówieśników czy najlepszy kolega lub koleżanka? Gdy może po prostu widzieć, że on nie zrozumiał lub nie nauczył się tego z kolei jego rówieśnicy czegoś innego, bo wszyscy jesteśmy inni. Myślę też że dlatego taki system mógłby pozwolić na lepsze wychwycenie unikalnych talentów i silnych stron dzieci i młodych ludzi.

  • + 2

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Shady-Lane90
    • yiliyane
    • Olga_00
    • Kerosine
    • alegoria
    • dannonka
    • Anarchist
    • MARCEL17101980
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Lato w mieście lesie, wakacje pod sosną.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
      Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
      W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
      W godzinie – nieskończoność czasu.
      ["how the universe ends is how it begins"]
      · 0 replies
  • Posts

    • Olga_00
      Czy wyglądam ma swój wiek?
      Wiem, że to dziwne. Ale gdy miałam 12 lat mamy mojej koleżanka powiedziała, że ze względu na wzrost wyglądam na 14-15 lat, a siostra wtedy gadała, że na 16 lat wyglądam. W wieku 12-13 lat nie kojarzę żeby ktoś dziecko mi mówił tylko proszę pani. Jak byłam gim brali mnie za lo, jak zaczynałam lo czy gim to myśleli że kończę lo lub gim, pod koniec lo brali mnie za studentkę. W wieku 11-16 lat brali mnie za 2-3 lata starsza rzadziej za rok starsza bądź 4 lata starsza. W wieku 14 lat jakiś gościu po
    • Shady-Lane90
      Wzywam Cię do odpowiedzi!
      Dziękuję Ci @Kerosine za wybór świetnych tematów! Udzieliłam odpowiedzi w obu Z mojej strony nominacja leci do @Kalafior_Grozy. Mój drogi braciszku, proszę o odpowiedź w którymś z poniższych tematów.    
    • Shady-Lane90
      Życie po sąsiedzku.
      W swoim prawie 30-letnim życiu mieszkałam w różnych miejscach. Przez pierwsze kilka lat w domu jednorodzinnym z babcią. Przez kolejne naście - w bloku. W wieku 17 lat zamieszkałam w domu jednorodzinnym, który powstał dzięki samozaparciu i heroicznej pracy mojego taty. W międzyczasie jednak wyprowadzałam się kilkukrotnie - a to na studia, a to do "miłości mojego życia". Na studiach również mieszkałam w domu jednorodzinnym. W Legnicy dzieliłam z lubym małą kawalerkę i przyznam szczerze - trafiał m
    • WszyscyZginiemy
      Zazdroszczę innym...
      Wiary, że coś jeszcze jest po śmierci.
    • Kerosine
      Ludzie emitujący negatywną energię
      Moim zdaniem to kwestia tego, że [wielkie] miasto - ze swym ciągłym pędem, hałasem, zanieczyszczeniem i oddzieleniem od natury - ogólnie stanowi niesprzyjające człowiekowi środowisko. Weekendowa czy letnia poprawa sytuacji jest oczywiście zauważalna, jednak prawdziwą różnicę widać i czuć dopiero po przeniesieniu się w rejony położone daleko od centrum, na rubieża miejskiego molocha lub wręcz do strefy suburban. Osobiście jak najbardziej mogę powiedzieć, że przeprowadzka x lat temu w bardziej ruc