Marta1991

Dziwne zachowanie

Recommended Posts

Hej, zwracam sie do Was z takim problemem, bo nie do końca rozumiem jego zachowanie... spotkalismy sie na pewnym spotkaniu grupowym (zaczelo sie tak ze spadł mi telefon a on pomogl mi go podnieść) i potem caly czas mnie zagadywal (gralismy w gry planszowe) na facebooku ciagle mi komentuje moje posty ta emotką z serduszkiem (każdy jeden post własnie serduszkiem) a co najdziwniejszych jak sie ostatnio grupowo widzielismy to powiedzial ze musimy sie kiedys spotkac i ze ma dla mnie cos słodkiego. 

Natomiast nie wykonuje zadnych innych ruchów wiec nie bardzo wiec co o tym myslec.

 

Macie jakieś pomysly? 

Share this post


Link to post

Cześć, jakie inne ruchy według Ciebie powinien wykonywać?

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • karo123
      By karo123
      pisze z chłopakiem z tego samego miasta już 3 miesiące.Spotkaliśmy sie dwa razy chociaż to drugie spotkanie było naprawdę udane.Dopiero co sie poznajemy, nawet sie z nim nie przytulalam, ale naprawde go polubilam lecz nadal jego charakteru nie znam..no i chodzi o to ze piszemy CODZIENNIE.Od tych trzech miesięcy, a do żadnego zblizenia pomiędzy nami nie doszlo, bo ja sie wstydze bliskosci z chlopakiem bo nigdy nie mialam ani tego co może sobie pomyśleć..dziwnie że poświęca mi tyle uwagi ze codziennie pisze.. chodzi o to ze ja sie tak cholernie go wstydze jak i wszyskich chłopaków..Nie umiem sie całować, brak mi odwagi na jakis kontakt fizyczny..a pozatym nie wiem jakie ma zamiary jestem dziwna.Macie podobnie?
      Sprecyzowałam nazwę tematu. Shady.
    • karo123
      By karo123
      Poznałam się z chłopakiem.Zaczelismy pisac zaproponowal spotkanie po tym jak widzial mnie juz raz na zywo gdy sie mijalismy, ale ja go nie poznałam.Spotkalismy sie, spacerowalismy dosc dlugo, rozmawialismy, mielismy tematy nie odczuwałam może specjalnej chemii nie wiem jak on, odmowilam mu tez przytulenia na pożegnanie, poniewqz troche boje sie zbliżyć i nie wyjsc przed nim takze na desperatke wiem ze to glupie.. jednak po spotkaniu pisalismy do siebie codziennie ale minely juz prawie 2 miesiace a nie zaproponowal drugiego spotkania.Nie rozumiem dlaczego piszemy a on nie chce mnie widywać? z innymi dziewczynami sie spotyka i sa to jego kolezanki widuje sie z nimi do jednego razy w tygodniu, dlaczego tak jest że ze mną tylko utrzymuje kontakt wirtualny?
    • Lisa June
      By Lisa June
      Miałam chłopaka, ale on zerwał ze mną ponad pół roku temu, chodzę z nim do klasy. Dzięki niemu zapoznałam się lepiej z chłopakami z naszej klasy. Jest kilku z nich którzy mam wrażenie podkochują się we mnie:
      Sebastian - jest moim "wrogiem" cały czas mi dokuczał i wyzywał, ale teraz zrobił się milszy i mówi do mnie o coraz dziwniejszych tematach. 
      Maks - jest moim przyjacielem coraz częściej i śmielej ze mną rozmawia. 
      Tzw. "Brukwa" - lubię go, ale nie za bardzo jest bardzo wysoki, z dziewczyn rozmawia tylko ze mną. 
      Również tzw. "cherry" (mój były) - jest przystojny, ma fajny charakter, mówi do mnie tak jabyśmy nadal byli razem. W sumie to nawet nie wiem czemu ze mną zerwał. 
      Nie wiem co mam z tym zrobić. No i to na tyle liczę na waszą pomoc, nie wiem co mam robić wtakiej sytuacji, więc na razie po prostu z nimi gadam i nie ingeruję w sprawę. Sprawę powierzam w wasze ręce. 
    • Rhozv
      By Rhozv
      Nawet nie wiem, od czego zacząć. Szukałam miejsca, w krórym znalazłaby się osoba, która mogłaby mi dać poradę, gdyż aktualnie, w moim odczuciu znajduje się w kozim rogu.
      Chodzę do drugiej klasy liceum. Rok temu po raz pierwszy zderzyłem się z osobą, która wywarła na mnie ogromne wyrażenie. Gdyby ktoś mi powiedział w tamtym momencie, że to właśnie przez tę osobę moje życie miłosne już na zawsze zostanie spisane na straty - nie uwierzyłabym. 
      Spodobał mi się od samego początku. Nie chodzi o jego wygląd, bo jest to czynnik, na który zwracam najmniejszą uwagę. Moja przyjaciółka wręcz uznała, że nie jest on urodziwy, jednak ja na to nie zwracam najmniejszej uwagi, gdyż zostałam zaćmiona jego inteligencją i świetnym poczuciem humoru. 
      W pewnym momencie odważyłam się i powiedziałam o tym uczuciu mojemu dobru koledze, który jest równocześnie  przyjacielem wcześniej wspomnianego chłopaka. Jedyne, co mi odpowiedział to to, że ten był swego czasu we mnie zakochany, jednak „postanowił nabrać do mnie dystansu”. Możnaby rzec, że nie ma w tym nic dziwnego. Jestem osoba bardzo śmiałą i pewną siebie, co wielu osobnikom płci przeciwnej daje mylne wrażenie o moich intencjach. 
      Potem weszłam w pierwszy związek. Chłopak należał do swoistej elity w moim roczniku i tak, wiem, jak okropnie to brzmi, jednak jest w tym dużo prawdy. Dzięki niemu właśnie poznałam wielu ludzi i sama zaistniałam. Był we mnie zakochany na zabój. Chciał mi podarować wszystko to, co tylko mógł. Jednak ja go nie kochałam. Nie czułam kompletnie nic. W tamtej chwili nie zaglądałam głębiej, nie chciałam poznawać przyczyn. Myślałam, że zwyczajnie nie jestem w stanie kochać, a jednak byłam w ogromnym błędzie, co uzmysłowiłam sobie dużo później. 
      Kolejne miesiące pozostawałam singielką. Miałam kilku adoratorów, których zaloty bardziej lub mniej skutecznie odprawiałam.
      Aż w pewnym momencie pojawił się kolejny chłopak. Podobnie jak ten poprzedni obdarzył mnie ogromnym uczuciem i troską. Był dla mnie naprawdę dobry, ale ja tego nie potrafiłam docenić. Irytował mnie. Okropnie mnie irytował, ale chyba najbardziej tym, że nie był on tym, którego skrycie tak bardzo kochałam.
      Na szczęście uzmysłowiłam sobie to w czas. Zerwałam z nim, twierdząc, że chce jego szczęścia, jednak ja nie jestem w stanie go nim obdarzyć.
      Po 1,5 roku znajomości rozumiałam, że to zawsze chodziło o niego. Zawsze był gdzieś ukryty głęboko w mojej podświadomości. Mój umysł go zsakralizował, tworząc z niego wielkie Bóstwo, któremu nikt nie dorastał do pięt. 
      Mój problem polega na tym, że nie wiem, co w tej sytuacji powinnam zrobić. Mogłabym sobie go odpuścić, jednak nie potrafię tego zrobić. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie odgrywa w moim życiu żadnej roli, stanowi on podświadomy archetyp partnera. Nie zniknął on z mojego życia fizycznie. Chodzimy wciąż do jednej szkoły i widujemy się codziennie. Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym, że nabrał do mnie ogromnego dystansu. Nawet nie wiem, kiedy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy. Chciałabym, by był w moim życiu i żebym ja zaistniała w jego. Mam jednak ogromne obawy. Jak sądzicie, co powinnam zrobić w tej sytuacji? 
       
    • AdorableMe
      By AdorableMe
      Cześć Może zacznę od tego, że jestem osobą dość nieśmiałą i od zawsze trudno mi było nawiązywać nowe kontakty. Ponadto pewnie uznasz to za dziwne, ale jak do tej pory nigdy nie miałam przyjaciół.. Tak mi się przynajmniej wydaje.
      Gdy przyszłam do gimnazjum, pojawiła się nowa klasa i od samego początku zaczepiał mnie pewien chłopak. Często zdarzało się, że gdy tradycyjnie "podpierałam ścianę", on zwyczajnie podchodził do mnie i rozpoczynał rozmowę. Wtedy było to dla mnie coś niecodziennego. Zazwyczaj ludzie mnie unikali, wręcz się bali... Zawsze śmieszyło mnie, jak zmieniają tak nienaturalnie swój ton głosu na poważny, gdy mieli się do mnie odezwać. Ale co jak co, przynajmniej zawsze mieli do mnie ogromny szacunek.
      Wracając do chłopaka... Bardzo go polubiłam. To była pierwsza osoba, która naprawdę się mną zainteresowała. Zawsze był taki pomocny i dobry.. Potrafił rozśmieszyć... Ceniłam go za to. Z czasem w szkole zaczęły nawet krążyć plotki, że ze sobą chodzimy.
      Gdy nadszedł koniec gimnazjum, wszyscy wiedzieli, że czeka nas rozłąka.. Ja miałam iść do liceum, on wybrał technikum. Specjalnie dla niego założyłam więc konto na Facebooku, by mógł się ze mną częściej kontaktować (byliśmy z różnych miejscowości, blisko co prawda, ale jednak). Wtedy rzeczywiście zaczął ze mną często pisać, niemal codziennie, nalegając na kolejne spotkania. To były wspaniałe chwile...
      Pewnego jednak dnia, gdy jak to miał w zwyczaju odprowadzał mnie do domu (prawdziwy gentelman, mówię wam), tak dziwnie na mnie spojrzał.. Jak nigdy dotąd. Wcześniej w życiu go takiego nie widziałam. Miałam wrażenie, że zaraz do mnie podejdzie i mnie pocałuje... Speszyłam się i od razu wskoczyłam do mieszkania, rzucając tylko krótkie "cześć" na pożegnanie. Od tego momentu zaczęłam naprawdę podejrzewać, że się we mnie podkochuje.
      Po tamtym wydarzeniu spotkaliśmy się jeszcze kilka razy, ale nic podobnego nie miało już nigdy miejsca. Rok szkolny ponownie się zaczął i kontakt stopniowo zanikał.. Wiecie jak to jest, każdy zostaje przytłoczony obowiązkami, poznaje nowe otoczenie.. Od tego momentu zaczęłam się czuć cholernie samotna.. O ile wcześniej, gdy nie było przy mnie nikogo, wydawało mi się to normalne i nawet nie zależało mi na poznawaniu kogokolwiek, tak teraz czuję totalną pustkę...
      Przeglądając Facebooka dowiedziałam się, że ma on aktualnie dziewczynę. Najprawdopodobniej poznał ją w nowej szkole i wiecie co? Trochę zabolało. Nie wiem czemu, przecież go nie kochałam... Nawet nie potrafię stwierdzić, czy byliśmy przyjaciółmi.
      Przechodząc jednak do sedna, on się do mnie więcej nie odzywa. Kontakt zanikł całkowicie. Jasne, próbowałam do niego napisać, ale to już nie jest to co kiedyś.. Zbywa mnie krótkimi odpowiedziami, nie siląc się na podtrzymanie rozmowy. Jak wspomniałam o spotkaniu, przytaknął, lecz bez większego entuzjazmu. Czy mimo wszystko powinnam próbować? Brakuje mi go w jakiś sposób, ale jeśli czuję, że stałam się mu obojętna, to czy nie lepiej byłoby dać sobie spokój?
      Ech... Z góry dziękuję za odpowiedź i wolę przeczytania tego shitu.
       
  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Kerosine

      Mimo wszystko polecam Ci ten film, choć to raczej nie Twoje klimaty.
       
      · 1 reply
    • Kerosine

      Kerosine

      Zaraza była w drodze do Damaszku i przemknęła obok karawany na pustyni.
      – Dokąd pędzisz? – zapytał wódz.
      – Do Damaszku. Mam zamiar zabrać tysiąc istnień.
      W drodze powrotnej z Damaszku, Zaraza znowu mijała karawanę. Wódz powiedział:
      – Zabrałaś pięćdziesiąt tysięcy istnień, a nie tysiąc.
      – Nie – rzekła Zaraza.  – Ja wzięłam tysiąc. To strach zabrał resztę.

      Anthony de Mello, Modlitwa Żaby II
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      TVP INFO: Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.
      TVN24: Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.
      Polsat News: Syn zjadł matkę a ojca tylko pogryzł.
      Superstacja: Michał Szpak kupił stringi w Nowym Targu.
      · 2 replies
    • Soqhii

      Soqhii

      Najdziwniejsze przeżycie w tym tygodniu!
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nietoperze w Polsce: wszystkie gatunki chronione, wielu ludzi się ich boi.
      Nietoperze w Chinach: "cing ciang ciąg, oooo dobra ziupa niam niam, apsik".
      · 2 replies
  • Posts

    • yiliyane
      Comfort food
      Mój organizm działa zupełnie na odwrót. Kiedy się stresuję, nie mogę jeść. Do tego stopnia, że nie jestem w stanie nawet przełknąć słodyczy, które normalnie bardzo lubię. Tak więc nie sięgam po comfort food. Owszem, lubię wyróżnione tu specjały, ale nie służą mi za poprawiacze nastroju. A w każdym razie nie czuję, żeby nawet po zjedzeniu mojego ulubionego dania czy przysmaku mój nastrój w jakikolwiek sposób się zmieniał. Wręcz przeciwnie. Zajadanie emocji czy poprawianie sobie nastroju pr
    • Kalafior_Grozy
      Co wam dziś zryło beret?
      Ilość ludzi na działkach. Na "moich" ogródkach parking był zapchany niemal do ostatniego miejsca. Ludzie całymi rodzinami imprezowali, robili grille itd. W sumie nie dziwię się, bo pogoda na takie rzeczy była niemal idealna. Co prawda też mimo pewnych ograniczeń byłem na działce, ale byłem sam. Niestety granice domku same się nie wyznaczą a stara podmurówka sama się nie skuje. Na plus, że zrobiłem wszystko to co chciałem.
    • Kerosine
      Comfort food
      ... czyli "jedzenie na pocieszenie": dania [zwykle tradycyjne, przygotowywane w domu i związane z nader przyjemnymi dziecięcymi wspomnieniami] bądź produkty, które mają dla nas szczególne, sentymentalne znaczenie oraz po które lubimy sięgać w chwilach napięcia, stresu i emocjonalnego kryzysu. Przeważnie wysokokaloryczne i o dużej zawartości węglowodanów / tłuszczu / soli [także proste w przyrządzeniu], uruchamiają w mózgu układ nagrody i zapewniają natychmiastowe - choć krótkotrwałe - doznanie w
    • mw2
      POMOOCY! Dać mu drugą szansę?
      Widzieliście się? Porozmawialiście o tych sytuacjach?  Związki nawet chwilowe na odległość, nie należą do łatwych. Myślę, że gdyby to on Cię olał, czułabyś się jeszcze gorzej. Zależy, jak się z tym wszystkim czujesz. Jeśli to jakoś racjonalnie wyjaśni, to możesz spróbować z nim być, natomiast jeśli będzie kręcił, a Ty nie będziesz mogła sobie z tym poradzić, to nie ma co się zadręczać i żyć w takim związku. Profil na portalu randkowym będąc w związku uważam za przesadę. To samo z zaczepiani
    • Shady-Lane90
      Co Cię dzisiaj wkurzyło ?
      To, że nasza władza ma nas głęboko w dupie - nie dziwi mnie od dawna. Dziwi mnie jednak to, że Konstytucja wykorzystywana jest przez pisiorów jak im się podoba. Bo kiedy coś jest nie po ich myśli - to niekonstytucyjne. A kiedy coś ma być koniecznie po ich myśli - je*ać Konstytucję. Jako prawnik - pluję na was sku*wysyny!