Jump to content

"Chyba tylko duzo placze"


Baka_tako

Recommended Posts

Posted

Moja internetowa znajoma bardzo cierpi i nie wiem jak jej pomoc. Przesadnie sie wszystkim stresuje. W okresie probnych matur nie odzywala sie do mnie przez trzy dni. Juz tydzien przed mowila mi, ze jest jej z tego powodu niedobrze. Regularnie nie spi po nocach. Kiedy pytam dlaczego, odpowiada, ze nie wie. Ze po prostu nie przychodzil jej sen. Kazde niepowodzenie wyolbrzymia do nie wiadomo jakiej skali. Cos nie idzie po jej mysli - wpada w szal. Jedna nieudana praca powoduje kryzys jej tworczosci na conajmniej kilka dni (pisze i maluje obrazy, przy czym ciagle porownuje sie z innymi przez przeklete social media). Nienawidzi szkoly. Caly czas musi sie uczyc. Wiem, ze duzo placze. Generalnie ma trudny charakter. Jest klotliwa i uparta. Latwo ja rozdraznic. Zdaje sobie sprawe, ze to dlatego, ze cierpi, dlatego zawsze wybaczam jej wybuchy i mimo ze mnie rani, jestem wyrozumiala. Niestety inni tego nie rozumieja - wszelkie poprzednie internetowe znajomosci konczyly sie u niej katastrofa, ludzie nie potrafia jej wybaczyc, choc ona strasznie ich potem za to przeprasza. Zaluje, bo nie kontroluje wlasnego gniewu. Obwinia sie za to do tej pory. Rozpamietuje dawne znajomosci, przeglada zdjecia w telefonie, wmawia sobie, ze to jej wina. Ale gdyby ktos chcial, to zostalby mimo wszystko, prawda? Tak jak ja. Nie zamierzam jej opuscic. Chce jej pomoc. Tylko jak?

Proponowalam wiele rzeczy. Wizyta u psychologa - "dam sobie rade sama", "ja nie mam depresji, chyba tylko duzo placze". Rozmowa z rodzicami - "straca moje zaufanie", "zrozumieja, ze nie mowie im wszystkiego". Ma tez liczne kolezanki. Spotykaja sie regularnie. Wiem, ze dobrze z nimi zyje, ale z jakiegos powodu nie chce ich nazywac przyjaciolkami ("nie moge im zaufac", "dziekuje im za prezenty, jestem naprawde wdzieczna, ale wiem, ze to nie od serca"). W maju stracila psa. Gdy jakis czas temu odszedl z jej ulubionego zespolu jeden czlonek, plakala cala droge do szkoly i nie mogla sie pozbierac przez dobry miesiac (kocham rownie mocno ten zespol, ale nie przezywalam tego tak jak ona. Mysle ze jest za wrazliwa). Wlasnie wtedy zlapal ja nerwobol. Pojawia sie czesto, gdy jej emocje siegaja apogeum. Ona twierdzi, ze spoczywa na niej fatum. Nie wierzy, ze moze byc jeszcze dobrze. Z tego, co mowi, to trwa juz 6 lat i nikt poza mna o tym nie wie. Zasugerowalam raz, ze moze miec nerwice to, sie zdenerwowala i powiedziala, ze mam nie wymyslac jej chorob (zdaje sobie sprawe, ze to bylo niemadre posuniecie, ale chcialam sprobowac). Mowi, ze po prostu ma taki charakter. Ze tego nie da sie zmienic, jest nienormalna i tyle.

Powiedzcie... co ja moge dla niej zrobic? Moze sa tu osoby, ktore przezyly lub przezywaja to samo. Czego mam unikac? Jak sie zachowywac? O co pytac i o co nie pytac, zeby jej nie zrazic? W jaki sposob moge ja przekonac do wizyty u psychologa albo do rozmowy z rodzicami? A moze jest jakis inny sposob? Choc wydaje mi sie, ze ona sama z tego nie wyjdzie...

Sama zamierzam pojsc wkrotce do psychologa, ale z zupelnie innego powodu (fobia spoleczna bardzo mnie dotyka). Moze w ten sposob ja jakos zachece? Moze jesli zobaczy, ze ja poszlam, to ona zrobi to samo? Boje sie, ze ktoregos dnia nie wytrzyma i zrobi sobie krzywde. Wyznala mi, ze myslala o tym, zeby sie zabic, ale doszla do wniosku, ze jest za slaba i nie bylaby w stanie. Poza tym nie chce dac innym satysfakcji.

Wiecie... Mialam kiedys kol, ktora sie ciela. Wyladowala w szpitalu psychiatrycznym po tym jak probowala sie powiesic. Aktualnie jest szczesliwa. Widze to w jej oczach. Ma wspanialych przyjaciol i poskladala swoje zycie w cudowna calosc. Skupila sie na nauce. Odnalazla pasje w historii i planuje przyszlosc. Myslicie, ze gdybym opowiedziala jej o tym przypadku, to uwierzylaby w odzyskanie wlasnego szczescia? Znam jeszcze kilka takich historii, z racji ze jestem dobrym sluchaczem i ludzie lubia mi sie zwierzac. Moze to tez by cos dalo?

Z gory dziekuje i przepraszam, ze tak dlugo :c

Link to comment
Posted

Wpierw muszę zadać Ci kilka ważnych pytań...
1. Czy poznałaś tę znajomą w świecie realnym? Znasz jej rodziców?
2. Czy w tej relacji dostrzegasz jakąś wzajemność? Czy ona pyta (i rzeczywiście się tym interesuje) co u Ciebie? Czy okazuje, że jej na Tobie zależy? Czy kiedykolwiek wysłuchała Twoich problemów, wsparła Cię w potrzebie?
3. Czy znajoma okazuje Ci jakąkolwiek wdzięczność za okazywaną troskę? 
4. Czy w kontaktach ze swoją znajomą sama odczuwasz stres, strach? Boisz się co u niej? Ze zniecierpliwieniem wyczekujesz aż ona napisze?
5. Czy na rzecz pomocy swojej znajomej odkładasz na bok własne życie? Czy koncentrujesz się na jej problemach, zaniedbując swoje, poświęcając relacje z innymi ludźmi, pasje, dobre samopoczucie?

Jeżeli odpowiedzi na pytania numer 2 i 3 są przeczące, a na pytania 4 i 5 twierdzące, to znaczy, że wpadłaś w toksyczną relację. To znaczy, że ona, skoncentrowana w stu procentach na sobie, nawet nie zauważy, kiedy pociągnie Cię na dno razem ze sobą. Nie jesteś jej matką, psychologiem ani psychiatrą. Nie jesteś też jej aniołem stróżem ani Bogiem. Nie masz mocy czynienia cudów. Jeżeli ona nie zechce udać się po pomoc do specjalisty, to żadną siłą jej nie zmusisz. Nie pomogą prośby ani groźby. Jedyne, co osiągniesz, to to, że sama doprowadzisz swoją psychikę do takiego stanu, w którym będziesz musiała skorzystać z fachowej pomocy. Relacja z nią, zamiast polegać na wzajemności, będzie polegać na tym, że ona uzależni Cię od siebie, jednocześnie nie dając z siebie nic. Jej przyjaciele nie odwrócili się od niej dlatego, że byli źli i nie mieli w sobie empatii, tylko dlatego, że to zachowanie Twojej znajomej przekracza wszelkie akceptowalne granice. Powiem Ci, tak na marginesie, że sama byłam w bardzo podobnej sytuacji co Ty. I skończyło się na tym, że osoba, której latami pomagałam własnym kosztem, odwróciła się ode mnie i zrzuciła winę za wszystkie swoje nieszczęścia na mnie. Twój przypadek jest tak podobny do mojego, że ośmielam się stwierdzić, że najprawdopodobniej skończy się tak samo. Oddasz jej wszystko, co masz, i zostaniesz z niczym. Nie idź tą drogą. Pamiętaj, że nawet w ratownictwie jest taka zasada, że najpierw należy zadbać o bezpieczeństwo ratującego, a potem ratowanego. Inaczej zamiast jednej ofiary będą dwie.

Link to comment
Posted

1. Nie poznałam jej w realnym świecie. Nie znam też jej rodziców. Wiem tylko tyle, co mi opowiada. Chyba nie są tacy źli. Na pewno ma lepszy kontakt z mamą.

2. Nie pyta co u mnie, ale ja też jej nie pytam. Nasze rozmowy opierają się głównie na sztuce, muzyce, czytaniu książek. Nie zdajemy sobie relacji z przebytego dnia. Może trochę ponarzekamy na szkołę. Ta znajomość jest dość specyficzna. Jednak jeśli mam jakiś problem i potrzebuję wsparcia, to zawsze mogę na nią liczyć. Powiedziałam jej rzeczy, o których nie ośmieliłam się nikomu wspomnieć. Zawsze mnie wysłucha, służy dobrą radą, wiem, że mnie nie zlekceważy i że mogę jej zaufać. Naprawdę widzę, że się stara i chce być dla mnie dobrą przyjaciółką. Rozumie mnie lepiej niż nikt inny. Na pewno jej zależy. Tylko gdy kończymy taki temat, to później zachowuje się tak, jakby nigdy go nie było. Nie zapyta na przykład następnego dnia, czy udało mi się coś zrealizować albo czy dalej źle się czuję. Jeśli sama nie zacznę, to prawdopodobnie już do tego nie wróci. W odwrotną stronę też staram się tak postępować, aczkolwiek zdarza mi się zapytać ją od czasu do czasu o samopoczucie.

3. De facto nie powiedziała nigdy "dziękuję ci za troskę" albo "to miło, że się troszczysz". Ale robi dla mnie wiele miłych rzeczy. Każde jej opowiadanie jest pisane z myślą o mnie (zależy jej bardzo, żeby mi się podobało), wykonała dla mnie rysunek, zawsze zostawia ciepłe komentarze pod moimi pracami. Jest wdzięczna. Wiem o tym. Może po prostu nie zawsze potrafi powiedzieć o tym wprost. Woli pokazać to w inny sposób. W każdej innej sytuacji naturalnie pada słowo "dziękuję".

4. Czasami boję się wysłać jej wiadomość, bo nie wiem jak zareaguje. Bywa, że atmosfera między nami staje się strasznie napięta, a wtedy staram się wszystko załagodzić, nawet kosztem własnej dumy. Krwawi mi serce, kiedy sprawia mi przykrość, ale mówię sobie, że to tylko przypływ chwili, że ona nad tym nie panuje, że wcale nie ma tego na myśli. Dwa razy nasza znajomość wisiała na włosku i wywołało to u mnie histerię. Dosłownie nie mogłam się uspokoić. Mam takie cholerne poczucie, że nie wolno mi jej zostawić. Że każdy ją zostawił i ja nie mogę być jak wszyscy. Wiem jak to brzmi. Jestem totalnie naiwna i powinnam dać sobie dawno spokój. Ale czy tacy ludzie też nie zasługują na miłość? Każdy patrzy tylko na własny czubek nosa i nie zauważa, że ten człowiek cierpi. Że może nie jest zły, ale niewyobrażalnie smutny. Łatwo jest oceniać i oskarżać, kiedy nie widzi się całego obrazka. Potwór nie jest potworem, kiedy się go kocha. I zdaję sobie sprawę, że wychodzę teraz na totalną ofiarę, która wplątała się w toksyczną relację. Ale hej, mój stosunek ostatnio się zmienił. Nie przeżywam tak jak kiedyś, staram się przyjmować rzeczy na chłodno. A to, że mi zależy na osobie, która tak wiele dla mnie zrobiła, to chyba naturalne. Ufam jej jak nikomu innemu. A ona ufa mnie. Wspieramy siebie nawzajem. To naprawdę cudowny człowiek, który zasługuje na odrobinę zrozumienia.

5. Zdarzyło się, że nie poszłam z jej powodu do szkoły, ale to było dawno temu i teraz wiem, że moja reakcja była przesadna. Nie powtórzę więcej tego błędu. Kontaktów z innymi ludźmi to ja nie mam, więc nie ma czego zaniedbywać. A jeśli chodzi o pasje to wręcz przeciwnie - zainspirowała mnie do malarstwa i aktualnie tworzę własne obrazy, co jest raczej na plus.

To wszystko źle wygląda... prawda? Ja sama to widzę. Ale co ja mam zrobić? Porzucić własne ideały i zachować się tak jak wszyscy? Zostawić ją samą i powiedzieć "radź sobie sama, nie chcę cię więcej znać"? Kiedy ja ją nadal lubię... nie chcę takiego rozwiązania... Jestem jedyną osobą, której ona ufa. Jedyną, która jej nie zawiodła. Złamię jej serce. Sobie zresztą również. Nie czuję się w żaden sposób gotowa.

Link to comment
Posted

@Baka_tako: Z tego co napisałaś wynika, że ta znajoma jest niezrównoważona psychicznie i emocjonalnie. I jest toksyczna i prawdopodobnie wręcz chora psychicznie. I że gdy będziesz kontynuować z nią znajomość, to najpewniej skończy się to źle również dla Twojego zdrowia psychicznego. Więc lepiej by było, gdybyś w trosce o własne zdrowie psychiczne zostawiła ją i przestała się nią przejmować. Przecież nie jesteś dla niej terapeutką. Lepiej niech ona najpierw się wyleczy, a najwyżej dopiero później ma z Tobą kontakty. Możliwe, że ona uzależniła Cię od siebie psychicznie, skoro twierdzisz, że złamałabyś serce jej i sobie, gdybyś zerwała z nią kontakty. Więc lepiej zerwij kontakt na tym etapie, dopóki jeszcze możesz, i nie brnij w to dalej. Możesz postawić jej sprawę jasno: "Twoja relacja ze mną jest toksyczna i odbija się źle na moim zdrowiu psychicznym, więc dopóki stan Twojego zdrowia psychicznego się nie poprawi, dopóty nie mogę kontynuować z Tobą kontaktów". Moim zdaniem, warto się przemóc i przełamać i zrobić właśnie to. Nawet jeśli mówisz, że nie jesteś na to gotowa. Naprawdę nie warto tracić zdrowia psychicznego na taką relację. Lepiej utrzymywać kontakty z kim, kto Cię nie rani, kto jest zrównoważony emocjonalnie i kto nie wchodzi z innymi w toksyczne relacje.

Link to comment
Posted
O 9.02.2020 at 13:18, Celt napisał:

@Baka_tako: Z tego co napisałaś wynika, że ta znajoma jest niezrównoważona psychicznie i emocjonalnie. I jest toksyczna i prawdopodobnie wręcz chora psychicznie. I że gdy będziesz kontynuować z nią znajomość, to najpewniej skończy się to źle również dla Twojego zdrowia psychicznego. Więc lepiej by było, gdybyś w trosce o własne zdrowie psychiczne zostawiła ją i przestała się nią przejmować. Przecież nie jesteś dla niej terapeutką. Lepiej niech ona najpierw się wyleczy, a najwyżej dopiero później ma z Tobą kontakty. Możliwe, że ona uzależniła Cię od siebie psychicznie, skoro twierdzisz, że złamałabyś serce jej i sobie, gdybyś zerwała z nią kontakty. Więc lepiej zerwij kontakt na tym etapie, dopóki jeszcze możesz, i nie brnij w to dalej. Możesz postawić jej sprawę jasno: "Twoja relacja ze mną jest toksyczna i odbija się źle na moim zdrowiu psychicznym, więc dopóki stan Twojego zdrowia psychicznego się nie poprawi, dopóty nie mogę kontynuować z Tobą kontaktów". Moim zdaniem, warto się przemóc i przełamać i zrobić właśnie to. Nawet jeśli mówisz, że nie jesteś na to gotowa. Naprawdę nie warto tracić zdrowia psychicznego na taką relację. Lepiej utrzymywać kontakty z kim, kto Cię nie rani, kto jest zrównoważony emocjonalnie i kto nie wchodzi z innymi w toksyczne relacje.

Wszystko to racja i wszystko to prawda, ale... jeśli rzeczywiście ta osoba jest "niezrównoważona i chora psychicznie", tym samym: jej kontrola nad swoim zachowaniem w zasadzie równa się zeru, skazujesz ją w tym momencie na dość jednoznaczny los. Ja wiem, że z punktu widzenia tej drugiej strony najzdrowszą [ba, jedyną zdrową] opcją jest zerwanie jakichkolwiek kontaktów, czy jednak nie świadczy to zarazem w jakimś stopniu, że pewni ludzie są rzeczywiście... gorsi? Oczywiście, wszystko zależy tu od prawidłowej oceny sytuacji i rozpoznania, czy istotnie mamy do czynienia z aż tak drastycznym przypadkiem - co przy utrzymywaniu kontaktu jedynie drogą internetową musi być szczególnie trudne.

@Baka_tako, jesteś osobą, która zna swoją znajomą najlepiej. Tylko Ty możesz tak naprawdę ocenić sytuację [skoro ona - jak wynika z tego, co napisałaś - nie mówi swoim rodzicom w gruncie rzeczy nic...]. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłaby ingerencja osób trzecich, uczciwie jednak przyznam, że nie mam pomysłu w jaki sposób należałoby sensownie ją przeprowadzić.

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Tatiana876
      Osobiście chciałabym zostać skremowana tradycyjny pogrzeb to relikt przeszłości
    • majorka
      Szczerze mówiąc nie zwalałabym tego kompletnie na wygląd. Widziałam wielu nieatrakcyjnych mężczyzn (jak i nieatrakcyjne kobiety), które były w związkach. Myślę, że to jest bardziej może kwestia tego, że możesz wyglądać przeciętnie + te introwertyczne cechy. Faktycznie, mężczyzna który słucha, uśmiecha się i raczej nigdy wprost nie zainsynuuje, że byłby zainteresowany (zgaduję, że nie jesteś też bezpośrednią osobą) jest dość łatwy do wrzucenia do friendzona. Ale niekoniecznie chodzi o sam wygląd. Druga kwestia - pomysł z prostytutką - nie powiedziałabym, że był taki głupi. Sama uprawiałam seks nieco później niż wszyscy i do pewnego stopnia z własnego doświadczenia wiem, jaka byłam zestresowana na myśl, co ta osoba o mnie pomyśli, kiedy dowie się, że mam tyle lat, ile mam i nie mam żadnego doświadczenia. Czy mnie nie zostawi po prostu, bo jestem jakimś dziwakiem czy coś w ten deseń. Więc to, że masz już jakieś doświadczenie, na pewno odejmie ci stresu przy wchodzeniu w przyszłą relację. A tym, co twoja przyszła dziewczyna może pomyśleć na ten temat, że pierwsze doświadczenia miałeś z prostytutką bym się nie martwiła, bo nie musisz jej właściwie nic mówić. Twoja sprawa prywatna. A gdyby ta dziewczyna pytała o twoje przeszłe związki, a nie chciałbyś powiedzieć, że nikogo nie miałeś, to na dobrą sprawę też nie musisz. Możesz wtedy powiedzieć, że nie chcesz o tym rozmawiać albo że w sumie nikogo na poważnie jeszcze nie miałeś.  Jak najbardziej zgadzam się z wcześniejszym komentarzem - raczej, patrząc na jakąś dziewczynę, powinieneś się skupić na zaprzyjaźnieniu się z nią, a niekoniecznie od razu podejść do niej jak do obiektu zainteresowania. Najlepiej postaraj zaprzyjaźniać się po prostu z dziewczynami, postaw sobie za cel poznanie i zaprzyjaźnienie się z, nie wiem, czteroma dziewczynami. Może trzema, pięcioma, jak dasz radę. Tylko zaprzyjaźnieniu się. To powinno trochę odjąć stresu i te rozmowy raczej będą luźniejsze i bardziej naturalne z twojej strony, a na pewno bardziej przekonujące dla nich. I po jakimś czasie, po może kilku miesiącach, podejrzewam, będziecie ze sobą na tyle blisko, że 1) istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że będziesz się czuł z nią tak komfortowo, że sam może zaczniesz mimowolnie swobodnie okazywać jakieś zainteresowanie, 2) ona po prostu przejmie pałeczkę.  Sytuacje, w których się zapoznajesz i od razu gadacie a potem jesteście razem, mam wrażenie działają raczej u tych spontanicznych, ekstrawertycznych osób. Dla introwertyka chyba bardziej skuteczny sposób to - na początku przyjaźń, a potem (i też nie od razu, mówię, kilka miesięcy może zejść) dopiero zaczynasz wchodzić w jakiejś bardziej romantyczne rzeczy. Też co do introwertyzmu - może spróbuj właśnie znaleźć nie tyle przez warsztaty, ale jakieś, hm, nie wiem fora, albo właśnie przez tą stronę czy tam grupę, którą obserwujesz na Facebooku kogoś poznać? Ludzi można poznawać przez internet niekoniecznie tylko przez Tindera, ale właśnie jakieś wspólne grupy zainteresowań. I chyba one są bardziej skuteczne, bo na start masz coś wspólnego z tą osobą. Mam nadzieję, że chociaż coś pomogłam  
    • Shady-Lane90
      Przed chwilą odebrałam Dodę od weterynarza. Moje psie maleństwo przeszło dzisiaj zabieg i teraz powoli dochodzi do siebie. Łzy jednak cisną się do oczu, kiedy patrzę na to, jak cierpi. We wrześniu zaś, psią miłość mojego życia również czeka zabieg w anestezji. Labo - Bubka to moje oczko w głowie, a z racji jej wieku boję się co może się wydarzyć. Guz jednak musi zostać usunięty. Od jutra zaczynam dwutygodniowy urlop. Nie zmienia to jednak faktu, że będę pracować w domu. Ach ten pracoholizm ♥
    • yiliyane
      @Kreciolek16, cieszę się, że mogłam pomóc  
    • Gloria
      To znaczy najpierw wypadałoby, żebyś się sam sobie podobał, a wtedy oceny innych osób zejdą na drugi plan. Nie będą aż tak istotne.
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Gloria
      Gloria
      2
    2. 2
      xxxhunnybunnyxxx
      xxxhunnybunnyxxx
      1
    3. 3
      CoolKiidOfDeath
      CoolKiidOfDeath
      1
    4. 4
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      1
    5. 5
      Kreciolek16
      Kreciolek16
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    9 posts
    Kreciolek16
    Kreciolek16
    8 posts
    Celt
    Celt
    7 posts
    Kerosine
    Kerosine
    4 posts
    Gloria
    Gloria
    3 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    2 posts
    Neosha
    Neosha
    1 post
    grzechu98
    grzechu98
    1 post
    GabrielkaNoska
    GabrielkaNoska
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Celt
    Celt
    24 posts
    Kerosine
    Kerosine
    19 posts
    yiliyane
    yiliyane
    17 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    481 posts
    yiliyane
    yiliyane
    446 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up