Gloria

Wychowanie bez ojca - jak to jest?

Recommended Posts

Hej! 

Moim zdaniem udział obojga rodziców w wychowywaniu dziecka jest bardzo ważny. Generalnie jeśli chodzi o budowanie relacji i związku to tutaj dzieciństwo odgrywa zasadniczą rolę. Tak, jak napisałeś, dziecko obserwuje zachowanie rodziców i przechwytuje niektóre wzorce zupełnie nieświadomie, by potem przemycać je do własnego życia. Oczywiście upraszczam bardzo sugerując, że w dorosłym życiu będziemy mieli do czynienia z powieleniem lub odwróceniem schematów rodzinnych, bo nigdy nie jest to proporcja 1:1, jednak im częściej analizuję własne życie lub problemy moich znajomych, tym większe podobieństwa bądź różnice zauważam między życiem obecnie a sytuacją rodzinną, w jakiej dana osoba się wychowywała. 

Godzinę temu, Gloria napisał:

Albo ojciec był alkoholikiem i matka odeszła od ojca?

Tutaj bardziej mamy do czynienia z syndromem DDA. Jeśli o tym mowa, to jedna z moich bliskich znajomych wychowywała się w domu, w którym ojciec nadużywał alkoholu. Abstrahując od jej dzieciństwa, obecnie ma problem z nawiązywaniem kontaktów z mężczyznami i w ogóle jeśli może, to bardzo ogranicza ten kontakt, ponieważ w myślach cały czas ma obrazy ze swojego dzieciństwa. 

Godzinę temu, Gloria napisał:

Czy jest szansa poprawy postrzegania świata u takiej osoby? Czy nie jest to też tak, że takie osoby częściej wpadają w złe towarzystwo, uzależnienia itp.?

To zależy jak zła była sytuacja rodzinna oraz dzieciństwo. Zazwyczaj są to bardzo skrzywdzone osoby, najważniejsze jest chyba uświadomienie sobie, z czego ich zachowanie wynika oraz, że to wcale nie musi tak wyglądać, że jest wiele pięknych uczuć, jakie można żywić w stosunku do bliskich osób. Następnie czas rozpocząć pracę nad sobą. Tutaj jest kilka ścieżek...może być to psychoterapia, zgłębianie literatury opisującej dane prawidłowości i działanie psychiki ludzkiej, a przede wszystkim praca nad sobą.

 

 

  • + 1

Share this post


Link to post

Wychowywałam się bez ojca, tak więc temat wydaje się niejako stworzony dla mnie / pode mnie - mimo to trudno mi jednoznacznie ocenić wpływ tego faktu na moją psychikę i późniejsze życie. Tatusia, owszem, nie było i to praktycznie od samego początku [opuścił rodzinę gdy byłam jeszcze niemowlęciem], był jednak dziadek - ojciec chrzestny - i to on zastępował nieobecnego rodzica. Z drugiej strony, ten sam dziadek dopóki żyła babcia znajdował się niemal całkowicie pod pantoflem swojej małżonki, rodzina więc tak czy siak cierpiała na pewien niedobór męskiego pierwiastka [czy może raczej: niewłaściwe jego ulokowanie]. Zastanawiam się także, czy ze względu na bądź co bądź odmienną przynależność pokoleniową i wiek dziadkowie rzeczywiście są w stanie całkowicie / we właściwy sposób zastępować ojców dzieciom... Pamiętam jednak, że taki stan rzeczy nigdy specjalnie mi nie przeszkadzał, ot, przyjęłam go po prostu za zastaną rzeczywistość, która jest i już. Trzeba zaznaczyć, że wychowywałam się w rodzinie bardzo zamkniętej na świat, sama też byłam i jestem osobą żyjącą przede wszystkim we własnej głowie.

Koniec końców wydaje się, że przynajmniej na poziomie świadomości w grę weszła zasada "czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal". Skoro nigdy nie dane mi było poznać swojego ojca [posiadałam za to pewien jego substytut], nie było więc za kim tęsknić. W dorosłym życiu rzadko o nim myślę, nigdy też nie próbowałam się z nim skontaktować [chociaż zapewne nie nastręczyłoby to większych trudności]. Wpływ na szeroko rozumiane relacje z mężczyznami [które nawiasem mówiąc wcale nie są ograniczone jedynie do relacji romantycznych czy seksualnych ;) ] zapewne dałoby się uchwycić, jednak przy moim samotniczym trybie życia takie rzeczy tracą mocno na znaczeniu [zaobserwowałam jednak również, iż nie mam przesadnej ochoty badać tych rejonów]. Wydaje mi się, że większy wpływ na mnie miały inne traumy, nie przypisuję akurat temu czynnikowi szczególnej roli.

Z całą pewnością zgadzam się, że w przypadku bardziej normalnych typowych [choć nadal niepełnych] rodzin i jednostek wpływ braku ojca jest wyraźnie zauważalny i trudno doszukać się w nim pozytywów. Aczkolwiek warto zaznaczyć, że...

Godzinę temu, Gloria napisał:

Czy nie jest to też tak, że takie osoby częściej wpadają w złe towarzystwo, uzależnienia itp.?

... to ogólna cecha osób z rodzin dysfunkcyjnych i o pokiereszowanej psychice =)

Share this post


Link to post
57 minut temu, Gloria napisał:

Zastanawia mnie, jaki wpływ ma obecność ojca w wychowaniu dziecka. Jak bardzo ojciec jest istotny w tym procesie i czy wychowanie bez ojca oznacza, że w dziecko w dorosłym życiu będzie miało problemy?

Można by z łatwością zadać odwrotne pytane - jak bardzo istotna jest matka w procesie wychowywania dziecka? Albo w ogóle - jak bardzo istotni są rodzice w procesie wychowywania dziecka? Przecież równie dobrze dziecko może być chowane przez dziadków. Myślę, że kluczowe w wychowywaniu dziecka jest zaspokojenie jego potrzeb - nie mówię tu o podstawowych potrzebach takich jak jedzenie, ubrania i dach nad głową, a o potrzebach emocjonalnych, oraz pokazanie prawidłowych wzorców - zarówno wzorców kobiecych jak i męskich, ale także wzorców prawidłowych relacji międzyludzkich. Samotny rodzic może zaspokoić potrzeby emocjonalne dziecka (na pewno lepiej niż pełna rodzina, ale za to dysfunkcyjna), ale może pojawić się pewien zgrzyt przy pokazywaniu wzorców. Zakładając sytuację, o której piszesz - jest matka, ale nie ma ojca, dziecku może brakować męskiego wzorca, jeżeli nie jest on dostarczany przez innego członka rodziny - np. dziadka, wujka, ojczyma. Matka, nawet jeśli nie szkaluje rodzaju męskiego, nie będzie w stanie w stu procentach zastąpić mężczyzny w domu. I odwrotnie - jeżeli jest ojciec, ale nie ma matki, nie będzie on w stanie w pełni jej zastąpić. Mówię tu o zastąpieniu wzorca męskiego/żeńskiego, a nie o przejęciu obowiązków domowych wynikających stereotypowo z roli męskiej lub żeńskiej.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Z artykułów, które przeczytałem wynika, że rola ojca jest niewyobrażalnie ważna w procesie wychowania młodego dziecka. Jeżeli ojciec z mamą żyją w bardzo dobrym układzie, to wszystko jest w porządku: oznajmiają, że dwoje ludzi może się kochać, szanować, żyć ze sobą. Jest bezpiecznie.

To prawda. Sytuacja w domu bardzo wpływa na psychikę dziecka. Nie jest co prawda gwarantem, że w życiu dziecka będzie wszystko różowe - są jeszcze sytuacje losowe oraz relacje z rówieśnikami, które również mocno wpływają na kształtującego się człowieka, ale dobra atmosfera w domu rodzinnym jest podstawą, na której opiera się prawidłowy rozwój dziecka.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Natomiast co się dzieje, jak ojca nie ma? Albo ojciec był alkoholikiem i matka odeszła od ojca? Albo stosował przemoc fizyczną, psychiczną? Jaki wpływ takie zdarzenia mają na psychikę dziecka - młodej dziewczyny czy chłopca? Z badań, które przeczytałem wynika, że zmiany mogą być praktycznie nieodwracalne. Pewne rzeczy są tak głęboko zakorzenione w psychice, że dopiero długotrwała praca nad taką osobą może przynieść zmianę postrzegania świata.

I tak, i nie. Są rodziny niepełne, z których wyszli normalni ludzie, silni psychicznie i zaradni życiowo, a są też rodziny, w których rodzice żyją zgodnie, a mimo to dziecko ma problemy psychiczne. Na psychikę dziecka wpływa wiele rzeczy. Sytuacja rodzinna, to raz. Sytuacja z rówieśnikami, to dwa. Sytuacje losowe, przebyte trudne doświadczenia, traumy, choroby itd. - to trzy. Własna, wrodzona odporność psychiczna na trudności życiowe, to cztery. W pełni zdrowy człowiek wyrasta wtedy, kiedy ma kochających jego i siebie nawzajem rodziców, przynajmniej nie najgorszą sytuację bytową, ma wokół siebie przyjaciół, nie ma większych problemów z nauką ani ze zdrowiem, nie miał żadnych traumatycznych wydarzeń i z natury jest osobą dość odporną psychicznie. Jeżeli którykolwiek z tych warunków nie jest spełniony, psychika zaczyna siadać. A im dłużej nie ma zmiany w bieżącej sytuacji życiowej i próby naprawienia szkód, tym zmiany w psychice są poważniejsze i tym trudniej je później odkręcić.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że brak ojca podczas wychowywania dziecka wpływa na rozwój tego dziecka? I wpływ ten jest negatywny? Czy macie doświadczenia z tym związane? Czy znacie kogoś, kto wychowywał się bez ojca?

Zgadzam się, że brak ojca wpływa na dziecko. I zgadzam się, że ten wpływ jest negatywny, CHYBA ŻE ojciec był osobą toksyczną, stosującą przemoc itd. Lepszy brak ojca niż zły ojciec. (Podobnie w przypadku matki... I ogólnie w każdym przypadku, nie tylko rodziców.) Oczywiście ten negatywny wpływ można minimalizować, ale zawsze pozostaje jakaś zadra w sercu dziecka spowodowana tym, że ojca nie było.

Jeżeli chodzi o osobiste doświadczenia, to oboje moich rodziców wychowywało się bez ojca (mama od 9 roku życia, tata od 18). Złe męskie wzorce wpłynęły na nich oboje, moja mama na przykład późno wyszła za mąż z tego powodu, a mój tata przejął niestety niektóre (choć nie te najgorsze) zwyczaje mojego dziadka. Chociaż jeżeli chodzi o mojego ojca, to na niego przede wszystkim wpłynęło jednak to, że moja babcia, czyli jego matka, nie dawała mu odpowiedniej dawki miłości i ciepła, kiedy był dzieckiem. I teraz ma przez to deficyty emocjonalne. Z kolei ja sama wychowuję się w pełnej rodzinie, ale w której sytuacja jest mocno niestabilna - krótko mówiąc, mój ojciec to tykająca bomba, która nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie. I jeżeli pytasz o wpływ sytuacji rodzinnej na moje życie, to jest on duży i zdecydowanie negatywny... Czy wolałabym, żeby moi rodzice się rozwiedli? Chyba nawet nie potrafię spojrzeć na to w ten sposób... Nie chciałabym, żeby moja rodzina się rozpadła, tylko chciałabym mieć dobrą rodzinę.

Godzinę temu, Gloria napisał:

Znałem 2 dziewczyny, które były wychowywane bez ojca i muszę przyznać, że ich zachowania odbiegają od oczekiwanych - szczególnie jeżeli chodzi o budowanie trwałych relacji. Wydaje mi się, że brakuje im wzorców właściwego zachowywania się. Jako właściwe rozumie takie zachowanie, które nie krzywdzi drugiej osoby (i w konsekwencji samego siebie). Brak również swego rodzaju poświęcenia, dążenia do osiągnięcia celu, bardziej wyróżnia się depresja i marazm w działaniu. Obniżone poczucie własnej wartości, nieodpowiednie stereotypy i uwarunkowania (często wpajane przez samotne matki, które się użalają: np. mężczyźni są źli). Wydaje mi się, że są także zagubione.

Podejrzewam, że nie znasz całej historii. Sam brak ojca, ale za to zaspokojone wszystkie pozostałe potrzeby, nie powinien dać takiego efektu. Poza tym może ojciec, zamiast po cichu i w pokojowej atmosferze rozstać się z matką, po prostu zachował się jak przysłowiowa świnia, raniąc nie tylko żonę, ale także i córkę? A może, oprócz sytuacji rodzinnej, w życiu tych dziewczyn było coś jeszcze, co na nie wpłynęło? Nie wiesz. Nie skreślałabym z góry ludzi tylko z takiego powodu, że wychowywali się w niepełnej rodzinie. 

1 godzinę temu, Gloria napisał:

Czy jest szansa poprawy postrzegania świata u takiej osoby?

Oczywiście, że tak. Czasem po prostu wystarczy wyciągnąć pomocną dłoń. Czasem jest też potrzebna pomoc specjalisty. Ale nie oszukujmy się, żaden psycholog nie pomoże, jeżeli taka osoba nie ma wokół siebie życzliwych ludzi, którzy swoim zachowaniem przełamią skrzywione postrzeganie świata, jakie ma taka osoba.

1 godzinę temu, Gloria napisał:

Czy nie jest to też tak, że takie osoby częściej wpadają w złe towarzystwo, uzależnienia itp.?

Według mnie nie. Wpadają w złe towarzystwo i uzależnienia przede wszystkim ci, którzy nie są asertywni i którzy za wszelką cenę chcą się przypodobać innym. Problemy rodzinne mogą popychać w tę stronę, ale nie muszą.

  • + 1

Share this post


Link to post
3 godziny temu, Gloria napisał:

Czy zgadzacie się ze stwierdzeniem, że brak ojca podczas wychowywania dziecka wpływa na rozwój tego dziecka? I wpływ ten jest negatywny? Czy macie doświadczenia z tym związane? Czy znacie kogoś, kto wychowywał się bez ojca?

Moim zdaniem wpływa bardzo znacząco, negatywnie. Wielu moich rówieśników/rówieśniczek doświadczyło wychowywania bez obecności ojca. Różnice pomiędzy takim wychowaniem, a wychowaniem w powiedzmy - pełnej rodzinie, są zauważalne, przynajmniej przeze mnie. Inaczej reagują na to chłopcy, a inaczej dziewczęta. U chłopaków zauważyłem większą agresję oraz potrzebę pokazywania tego jakim to mocnym, potężnym samcem jest. Natomiast u dziewczyn objawia się to różnie, niektóre zamykają się w sobie, a niektóre otwierają się aż nadto. W późniejszych latach takie dziewczyny dobierając sobie partnera szukają w nim cech "ojcowskich", wydaje mi się, że stąd m.in. wzięła się ta moda na rzekomo "seksowne" teksty pokroju "daddy" etc. Niektóre dziewczyny natomiast wylewają swoje żale na innych mężczyzn i brną przez życie z klapkami na oczach, myśląc, że każdy samiec jest najgorszy na świecie. 

 

3 godziny temu, Gloria napisał:

Czy jest szansa poprawy postrzegania świata u takiej osoby? Czy nie jest to też tak, że takie osoby częściej wpadają w złe towarzystwo, uzależnienia itp.?

Wydaje mi się, że może tak być, ale jest to trudne do stwierdzenia. Zależy od charakteru osoby oraz jej asertywności. Natomiast jeśli jakaś dziewczyna odczuwa silną potrzebę akceptacji oraz aprobaty jej osoby przez męskie środowisko, wówczas wstąpienie w owe towarzystwo jest jedną z łatwiejszych dróg. 

Share this post


Link to post

W kryminologii i psychologii wiadomym nie od dzisiaj jest, że największy wpływ na rozwój dziecka ma środowisko wychowawcze. Oczywiście większość naukowców skłania się ku temu, że najistotniejsze są relacje dziecka z matką - zwłaszcza w wieku wczesnego dzieciństwa. Absolutnie tego nie neguję, jednak wiem doskonale, że obecność ojca ma ogromny wpływ na rozwój człowieka.

Z doświadczenia niestety wiem jak to jest wychowywać się bez ojca. I nie - mój ojciec nie umarł, nie odszedł od mojej mamy. Niestety jednak lata 90 nie były zbyt dobrym czasem, by zarabiać pieniądze w takiej wysokości, aby zapewnić rodzinie godne życie. Stąd też w 1991 roku, kiedy miałam niecały rok, mój tata postanowił szukać szczęścia na obczyźnie. Padło - jak to wówczas najczęściej było - na Niemcy. 

Od 1991 roku więc wychowywałam się bez ojca. Początkowo wiele czasu spędzał on w domu, wyjeżdżając np. na miesiąc. Z biegiem lat zaczął większość czasu spędzać w Niemczech, a rolę taty przejęła w moim domu mama. Zawsze byłam bardzo zżyta z tatą i do dzisiaj wyczekuję jego powrotów do domu. Jest jednak pewne ale. 

Przez te wszystkie lata, kiedy taty nie było w domu, byłam dzieckiem wystraszonym, które nie czuło, że gdy będzie działo się coś złego - tata stanie w jego obronie. Zawsze oczywiście mogłam liczyć na mamę, ale to nie było to samo. Mam starszego brata i po nim również widzę, że w naszym domu brak było męskiej ręki. Tata zawsze kiedy wracał starał się nam wynagrodzić swoją nieobecność - rozpieszczał nas, na wszystko nam pozwalał. Uważam jednak, że nie tylko na tym polega rola ojca - czasem potrzeba stanowczości, której brakowało mojemu tacie. 

Najbardziej przykre w tym wszystkim jest jednak to, że przez ciągły brak taty w domu, aktualnie (mimo uczucia, którym wzajemnie się darzymy) nie mamy czasem nawet o czym rozmawiać. Wiem, że tata zrobiłby dla mnie wszystko, ale czasem brakuje mi po prostu takich chwil, w których jesteśmy sam na sam i rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Czasem jest mi wręcz głupio, kiedy łapię się na tym, że podczas spędzania czasu z rodzicami, zwracam się głównie do mamy. Nie ma się jednak czemu dziwić, skoro to ona stała się moją najlepszą przyjaciółką i powierniczką, podczas gdy tata musi ciężko harować na utrzymanie domu. 

Nigdy w życiu nie chciałabym, aby moje dzieci doświadczyły tego, czego doświadczyłam ja wraz z moim bratem. Myślę nawet, że taki brak ojca w życiu codziennym - mimo tego, że on tak naprawdę jest - jest o wiele gorszy niż całkowity brak taty w życiu dziecka. 

  • + 2

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor...
      · 0 replies
  • Posts