Nieznajoma940801

Ciągły obserwator

Recommended Posts

Witam. Mam problem z facetem z pracy. Ciągle mnie obserwuje z daleka patrzy się na mnie notorycznie jak idę jak mówię jak coś robię jak siedzę. A z drugiej strony kiedy jestem blisko udaje że mnie olewa nie widzi nie zwraca uwagi. Czasami się uśmiechnie jak przejdzie obok mnie. Ogólnie ciągle czuję jego wzrok na sobie czuje się obserwowana no i staje się to dość męczące, wkurzające. Ogólnie jako facet podoba mi się ale ciężko się z nim rozmawia. W pracy też nie mam jak za bardzo podejsc i zapytać gdyz nie mam czasu. Znalazłam jego profil na FB ale pod inną nazwą ogólnie mało ma ludzi znajomych jakby chciał ten profil zataić i myślę czy dobrym pomysłem było by napisać do niego i zapytać o to czy zaproponować spotkanie, może macie inne pomysły jak rozwiązać ten problem.  Pomóżcie 

Share this post


Link to post
1 godzinę temu, Nieznajoma940801 napisał:

Znalazłam jego profil na FB ale pod inną nazwą ogólnie mało ma ludzi znajomych jakby chciał ten profil zataić

Ewentualnie po prostu przywiązuje dużą wagę do swojej anonimowości i nie jest zbyt dobry w nawiązywaniu znajomości [tudzież skrajnie selektywny]. Nie zawsze aż tak daleko idące / negatywne wnioski znajdują pokrycie w rzeczywistości.

W mojej absolutnie niefachowej i opartej tak naprawdę jedynie na kilku zdaniach ocenie - gość ewidentnie jest Tobą zainteresowany, ale ma zarazem potężne braki na polu kompetencji społecznych. Dlaczego konkretnie ciężko się z nim rozmawia? Co jesteś w stanie powiedzieć o jego relacjach z innymi osobami w pracy oraz ogólnie jak wiele o nim wiesz?

Edited by Kerosine

Share this post


Link to post

Zastanawiam się czego tak naprawdę od niego oczekujesz. Z jednej strony można odnieść wrażenie, że przeszkadza Ci jego wgapianie się w Ciebie i że chciałabyś, żeby zwyczajnie zajął się sobą i dał Ci spokój, a z drugiej strony chcesz zaproponować mu spotkanie... Najpierw zastanów się czego konkretnie byś chciała. Czy żeby, kolokwialnie mówiąc, odczepił się od Ciebie, czy żeby zamiast wpatrywać się w Ciebie jak w sroka w gnat, zaprosił Cię na randkę. Bez tej decyzji nie można wiele Ci doradzić.

+ Zgadzam się z wypowiedzią Kerosine:

57 minut temu, Kerosine napisał:

Ewentualnie po prostu przywiązuje dużą wagę do swojej anonimowości i nie jest zbyt dobry w nawiązywaniu znajomości [tudzież skrajnie selektywny]. (....) gość ewidentnie jest Tobą zainteresowany, ale ma zarazem potężne braki na polu kompetencji społecznych. 

 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • kinga223
      By kinga223
      Hejka,a więc poznałam 2 miesiące temu chłopaka na tinderze,bardzo miło nam się pisało. Tydzień temu spotkaliśmy się 1 raz,było okej. W poniedziałek wyznalam mu uczucia,napisalam mu ze się w nim zakochalam. Bardzo się zdziwił,napisalam mu wszystko bardzo szczegółowo,odpowiedzial mi ze musi się nad tym Zastanowić ale mam sobie nie robić nadziei. Po 1 dniu napisal ze sie zastanowił i ze mozemy spróbować,nie wiem jak mam to interpretować. Napisal tez ze chce zobaczyć jak to się wszystko potoczy... zaniepokoiło mnie jego zachowanie,przestał pisać sam od siebie,odpowiada bardzo zdawkowo,jednym slowem,jak zapytalam czy się spotkamy jeszcze napisal ze nie wie i zdziwil mnie tym ze zaczal wymyslac jakies wymówki skoro codziennie jest na dworze. Nie wiem co z tym zrobic,myslę o nim codziennie. Nie chcę się narzucać. Jak z nim o tym porozmawiac? 
    • karo123
      By karo123
      Mam 16 lat.Nie miałam nigdy chłopaka, wiem że mam powodzenie. Moim problemem jest to, że nie wiem jak się zbliżyć.Boje się tego, nie jestem jakaś desperatka ze musze mieć chlopaka, ale jednak fajnie by bylo z kims byc. Jednak do tej pory poznawalam nieodpowiednich kandydatow, albo ci którzy byli we mnie zakochani nie podobali mi się.. Nawet nigdy sie nie calowalam..boje się to zrobic gdyz czuje ze mnie wysmieje.
      Jak już ma zaczac sie jakies zbliżenie to ja uciekam.Nie przytule sie  na pożegnanie przy pierwszym spotkaniu.. w myslach nie boje sie niczego, ale jesli cos ma przyjsc na zywo boje sie.Jesli chodzi o flirtowanie to tez do odpowiedniego stopnia.Nie chce wyjsc tez na nieszanujaca sie i przy pierwszym spotkaniu wole pogadac i zachowuje sie oschle bez zadnych slodkich slowek, pozegnan.
      pomóżcie boje sie zakochac przez to ze taka jestem..a jak juz sie zakocham to cierpie pozniej ze mi nie wyszlo.
    • truemaknae
      By truemaknae
      Cześć Wam wszystkim. Trafiłam na to forum, ponieważ chciałabym się gdzieś wygadać, może otrzymam jakąś poradę.  Zaczynając od początku, pare miesięcy temu na pewnym portalu poznałam 25-latniego obcokrajowca. Ja mam 16 lat. Od początku wpadł mi w oko i dobrze nam się rozmwawiało. Rożnica wieku, rożnica kulturowa i czasowa oraz bariera językowa - jakby nagle zniknęły. Z czasem poczułam, że to jest coś więcej. Pierwsza rzecz jaką robiłam rano i ostatnia jaką robiłam nocą to sprawdzanie czy napisał. Zakochałam się. Jak się potem okazało - ze wzajemnością. On wyznał mi miłość pierwszy, od tamtej pory jesteśmy w internetowym związku, nie ma dnia abyśmy nie pisali czy rozmawiali, ufamy sobie i jesteśmy cierpliwi. Cała ta sytuacja nie trwa nawet pół roku, a ja już czuję, że to jest to. To moja pierwsza prawdziwa miłość. I chyba jedyna osoba na jakiej aktualnie mogę polegać. W zimę mój chłopak planuje podróż po Europie wraz z przyjacielem. Odwiedzą również Polskę. Chciałabym się oczywiście z nim spotkać, nie mogę przepuścić takiej szansy, zanim ja będę w stanie do niego pojechać miną jakieś 3 lata. Nie wiem dokładnie kiedy będzie (prawdopodobnie w okresie moich ferii) na jak długo, ale planuje zatrzymać się w hotelu w mieście 30 minut drogi od mojego. I teraz przejdę do tej problematycznej części mojego zwierzenia, która są moi rodzice. Są oni strasznie nadopiekuńczy i przewrażliwieni. Nigdy nie dałam im powodów, aby tacy byli, zawsze wracam do domu wtedy kiedy powinnam w nim być i mówię im z kim się spotkam. Większość moich znajomych kojarzą. Pomimo tego, oni ciągle myślą, że idę robć nie wiadomo co z kolegami, a z koleżankami idę pić. Dodatkowo uważają mnie za strasznie dziecinną i nie odpowiedzialną. Boją się nawet, gdy sama mam zamykać drzwi od domu. Rany, ludzie, przecież mam 16 lat...Ciągle mają podejrzenia o wszystko, ledwo mi się udaje namówić ich, aby pozwolili mi nocować u mojej przyjaciółki, która mieszka 2 minuty drogi od nas. Obawiam się co zrobię, kiedy on juz będzie w Polsce, chciałabym spędzić z nim każdą dobę jaką tu zostanie. Możliwe, że nie zobaczymy się kolejny raz szybko, ponieważ on studiuje i pracuje, musi się skupić na swoich sprawach. Najlepiej by było gdybym ten zakładając tydzień, jaki tu będzie została z nim w hotelu. Ale wtedy musiałabym powiedzieć o wszystkim rodzicom, odpada zmyślenie, że zostaje u przyjaciółki, dzwoniliby i chcieli usłyszeć ją jako dowód. Jeszcze jak to jednak nie będą ferie tymbardziej nie zgodziliby się, abym olała pare dni szkoły, to musiałby być ważny powód. Wiem, że jak powiem o mojej sytuacji nie uznają to w ten sposób, zaczną się na mnie wydzierać, kazać usunąć jakiekolwiek aplikacje gdzie mogę poznać obcych ludzi i przeszukiwać mi telefon. Zresztą trochę się nie dziwię, różni ludzie są w internecie, mogą uznać, że jest on jakimś starym zboczencem, zresztą różnica 9 lat już sama w sobie jest duża, tymbardziej, że dla większości osób mogę dalej być tylko dzieckiem. Musieliby go poznać, przekonać się, że jest dobrym człowiekiem, ale nie wyobrażam sobie tego. Moi rodzice po prostu by się z nim nie dogadali, nie znają dobrze angielskiego. Gdybym miała nie mówić o niczym rodzicom i ukrywać ten fakt, że mam chlopaka, który teraz jest blisko mnie to od razu mówię nie opłacałoby mi się jechać codziennie do tego miasta na pare godzin po szkole (wciąż zakładając, że to nie będą ferie) i wracać zanim się ściemni, mielibyśmy dla siebie może 2 godziny, dodatkowo samo wyjście w zimę, w trakcie roku szkolnego jest dla mnie czymś co mi rzadko wolno. Po prostu jestem w kropce. Znam moich rodziców, boję się im powiedzieć prawdy, ale wiem, że nie ma innej możliwości niż powiedzieć im prawdziwy powód dlaczego miałabym zrezygmować z kilku dni szkoły co usprawiedliwią mi chorobą i nie wracać w ten czas do domu. Dlatego moja prośba do Was, powiedzcie mi, tymbardziej jeśli ktoś miał podobną sytuację do mnie, jak powiedzieć rodzicom o związku z obcokrajowcem? Dodam, że jedynym faktem, który może sprawić, że nie będą aż w takim szoku, jest to, że zawsze mówiłam jakiej narodowości chłopcy mi się podobają i że chce tam kiedyś wyjechać i poznać jakiegoś. Pomijając kewstię wieku, bo wygląda on na co najmniej 5 lat mniej. Ale dla nich to pewnie wciąż za duża różnica wieku będzie i obawy o złe zamiary wobec mnie. Proszę, doradźcie mi. A może macie jakieś inne pomysły? I bardzo bym chciała, abyście oszczędzili sobie komentarze na temat różnicy wieku, sposobie w jaki go poznałam, że to szybko może się skończyć i jestem łatwowierna, że w realu on może być inny i się odkocham lub będzie mnie chcial tylko wykorzystać - jestem tego wszystkiego świadoma, ale żyję tym co jest teraźniejsze i się tym cieszę, chcę mu ufać bo pierwszy raz czuję się z kimś taka szczęśliwa, a on nigdy nie powiedział nawet nic złego w moim kierunku. Chcę jedynie porady dotyczące kwestii poinformowania o moim związku moich rodziców, reszta mnie nie interesuje. Przepraszam, rozpisałam się, mam nadzieję, że chociaż jedna osoba wytrwa do końca  I wybaczcie jakiekolwiek błędy, pisałam to póżno w nocy.
    • majaalys
      By majaalys
      Hej,
      Moj problem jest taki ze od kiedy mam gdzies 7 lat masturbuje sie przy pornografi (aktualnie 17). Zaczelo sie to tak ze w nocy nie umialam zasnac, poszlam poogladac telewizje i natrafilam na erotyczny film i zaczelam z ciekawosci robic to co robila pani w filmie. Nastepnie to sie kontynuowalo kiedy bylam sama w jakims pokoju z komputerem. Nie pamietam dokladnie, ale to sie stalo prawie ze moja codziennoscia. I chyba wtedy przezywalam tez orgazmy. Teraz to stanowi dla mnie wielki wstyd z wiedza rowniez ze to grzech dla wierzacych. Nie wiem czy to z nudow czy po prostu z checi, ogladam jeszcze dzis takie filmy, czuje jakas przyjemnosc ale za to nie umiem dojsc do orgazmu. Jestem tez od zawsze skryta i dosc niesmiala osoba (w moim gronie znajomych wszystko ok) i zastanawiam sie czy to wlasnie przez to wszystko. Czy ktos moglby mi w tym pomoc ? Myslalam nad wizyta u psychologa ale jest to zbyt upokazajace dla mnie. I rowniez jak moi znajomi rozmawiaja czasami o erotycznych sprawach to udaje ze mnie to nie interesuje i nie mam pojecia o czym gadaja.
    • Rhozv
      By Rhozv
      Nawet nie wiem, od czego zacząć. Szukałam miejsca, w krórym znalazłaby się osoba, która mogłaby mi dać poradę, gdyż aktualnie, w moim odczuciu znajduje się w kozim rogu.
      Chodzę do drugiej klasy liceum. Rok temu po raz pierwszy zderzyłem się z osobą, która wywarła na mnie ogromne wyrażenie. Gdyby ktoś mi powiedział w tamtym momencie, że to właśnie przez tę osobę moje życie miłosne już na zawsze zostanie spisane na straty - nie uwierzyłabym. 
      Spodobał mi się od samego początku. Nie chodzi o jego wygląd, bo jest to czynnik, na który zwracam najmniejszą uwagę. Moja przyjaciółka wręcz uznała, że nie jest on urodziwy, jednak ja na to nie zwracam najmniejszej uwagi, gdyż zostałam zaćmiona jego inteligencją i świetnym poczuciem humoru. 
      W pewnym momencie odważyłam się i powiedziałam o tym uczuciu mojemu dobru koledze, który jest równocześnie  przyjacielem wcześniej wspomnianego chłopaka. Jedyne, co mi odpowiedział to to, że ten był swego czasu we mnie zakochany, jednak „postanowił nabrać do mnie dystansu”. Możnaby rzec, że nie ma w tym nic dziwnego. Jestem osoba bardzo śmiałą i pewną siebie, co wielu osobnikom płci przeciwnej daje mylne wrażenie o moich intencjach. 
      Potem weszłam w pierwszy związek. Chłopak należał do swoistej elity w moim roczniku i tak, wiem, jak okropnie to brzmi, jednak jest w tym dużo prawdy. Dzięki niemu właśnie poznałam wielu ludzi i sama zaistniałam. Był we mnie zakochany na zabój. Chciał mi podarować wszystko to, co tylko mógł. Jednak ja go nie kochałam. Nie czułam kompletnie nic. W tamtej chwili nie zaglądałam głębiej, nie chciałam poznawać przyczyn. Myślałam, że zwyczajnie nie jestem w stanie kochać, a jednak byłam w ogromnym błędzie, co uzmysłowiłam sobie dużo później. 
      Kolejne miesiące pozostawałam singielką. Miałam kilku adoratorów, których zaloty bardziej lub mniej skutecznie odprawiałam.
      Aż w pewnym momencie pojawił się kolejny chłopak. Podobnie jak ten poprzedni obdarzył mnie ogromnym uczuciem i troską. Był dla mnie naprawdę dobry, ale ja tego nie potrafiłam docenić. Irytował mnie. Okropnie mnie irytował, ale chyba najbardziej tym, że nie był on tym, którego skrycie tak bardzo kochałam.
      Na szczęście uzmysłowiłam sobie to w czas. Zerwałam z nim, twierdząc, że chce jego szczęścia, jednak ja nie jestem w stanie go nim obdarzyć.
      Po 1,5 roku znajomości rozumiałam, że to zawsze chodziło o niego. Zawsze był gdzieś ukryty głęboko w mojej podświadomości. Mój umysł go zsakralizował, tworząc z niego wielkie Bóstwo, któremu nikt nie dorastał do pięt. 
      Mój problem polega na tym, że nie wiem, co w tej sytuacji powinnam zrobić. Mogłabym sobie go odpuścić, jednak nie potrafię tego zrobić. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie odgrywa w moim życiu żadnej roli, stanowi on podświadomy archetyp partnera. Nie zniknął on z mojego życia fizycznie. Chodzimy wciąż do jednej szkoły i widujemy się codziennie. Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym, że nabrał do mnie ogromnego dystansu. Nawet nie wiem, kiedy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy. Chciałabym, by był w moim życiu i żebym ja zaistniała w jego. Mam jednak ogromne obawy. Jak sądzicie, co powinnam zrobić w tej sytuacji? 
       
  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • Celt
    • yiliyane
    • Bloody.
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor...
      · 0 replies
  • Posts

    • Shady-Lane90
      Książka, którą aktualnie czytasz
      W przerwach między pracą a ... pracą.
    • Martusiaaaaaa92
      Francuska muzyka
    • Celt
      Najgorszy zawód świata.
      @Kalafior_Grozy: Wbrew pozorom, policjant nie należy do najniebezpieczniejszych ani najbardziej nieprzyjemnych zawodów. Już znacznie bardziej niebezpieczny jest zawód listonosza, głównie z powodu częstości przypadków pogryzienia przez psy. A ludzie, którym wręcza się korespondencję, też potrafią być bardzo niemili i nieprzyjemni. Podobnie zresztą jak ludzie, do których dzwonią telemarketerzy. Spróbuj mnie więc przekonać, że istnieje gorszy zawód niż telemarketer.  To jest dopiero zawód wyczerpuj
    • Bloody.
      Zdrada czy nie
      @Borys Beta płaci alfa szmaci.  Mieszkacie razem? Jak wyglądają Wasze finanse?   Zdrowa reakcja kobiety, która jest w związku i kocha swojego mężczyznę byłaby taka, że nie pozwoliłaby sobie na takie traktowanie.    Głupota.  Zastanów się czy chcesz do końca życia być odpowiedzialnym za kogoś psychicznie chorego, zastanów się czy taka osoba da Ci normalne życie, stabilizację, miłość, dzieci itd. 
    • Kerosine
      Zdrada czy nie
      Nie sądzę, by można było mówić w tym przypadku o zdradzie - gesty, na które pozwoliła Twoja dziewczyna [choć mogące budzić uzasadniony niepokój] są mimo wszystko wciąż zbyt niewinne jak na słowo tak wielkiego kalibru. Zważ, iż sama powiedziała "nie" gdy rzeczy zaczynały przybierać naprawdę gorętszy obrót oraz, że ogólnie wyznała Ci całą sprawę [fakt, w ataku paniki, ale jednak]. Uznanie jej za niewierną byłoby moim zdaniem sporym nadużyciem. Oczywiście, że tak. Natomiast...  ... os