Gloria

Wizyta u psychoterapeuty

Recommended Posts

Miałem tutaj zamiar stworzyć dziennik z opisem wizyt u terapeuty, ale stwierdziłem, że zrobię po prostu jedno podsumowanie. Nie będę wdawał się w szczegóły dot. moich problemów, odniosę się do samych wizyt. Pierwsza i druga wizyta to było diagnozowanie. Polegało to na tym, że psychoterapeuta zadawał pytania dotyczące problemów jakie u mnie występują, co chciałbym zmienić, jak wyglądały moje relacje z rodziną w dzieciństwie. Do tego dochodziły dodatkowe pytania, zgłębiające temat: "powiedziałeś, że... czy możesz to rozwinąć?" albo "co to znaczy, że...?" Na koniec specjalista opowiadał o rzeczywistości m.in. z perspektywy badań naukowych. Muszę przyznać, że po tych 2 spotkaniach byłem pesymistycznie nastawiony do dalszej terapii. Jednak stwierdziłem, że pójdę trzeci raz. Jak to mówią: do trzech razy sztuka.

Nie żałuję, że poszedłem trzeci raz, ponieważ w końcu coś wyniosłem z tego spotkania. Coś, co może zmienić mój sposób myślenia. Wiadomym jest, że sama terapia niewiele pomoże, jeżeli samemu sobie nie będzie się chciało pomóc. I tak - być może - małymi kroczkami będą następowały zmiany. Wydaje mi się, że cała idea psychoterapii z założenia ma powodować u osoby zmianę sposobu myślenia, postrzegania rzeczywistości czy w ogóle zmiany samego zachowania jako takiego. Na pewno nie jest to proces łatwy, ale po trzecim spotkaniu doszedłem do wniosku, że zmiana jest możliwa, bo przede wszystkim mam chęci, a sam proces zmiany mogę potraktować jako wyzwanie, zabawę. I też liczę się z tym, że proces zmiany może być powolny i pewnie będą wzloty i upadki, ale cóż... trzeba próbować.

Czy będzie kolejne spotkanie u psychoterapeuty? Nie wiem, na razie się nie umawialiśmy. Muszę poświęcić czas na zapoznanie się z materiałami, które otrzymałem, a także spróbować wprowadzić zmiany małymi krokami i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Kiedyś chodziłem też na wizyty do pani psycholog, ale nie byłem do końca zadowolony (pomimo że zostało znalezione źródło problemu). Wtedy nie wiedziałem nawet, że istnieje jeszcze ktoś taki jak psychoterapeuta.

Czy byliście kiedyś u psychoterapeuty albo psychologa? Jak to u was wyglądało? Czy i po jakim czasie widzieliście u siebie zmiany? Czy jesteście zadowoleni z tych wizyt? Jeżeli nie mieliście nigdy takich wizyt (a chcielibyście), to co was przed tym blokuje, zniechęca?

Pozdrowienia :) 

  • + 1

Share this post


Link to post

@Gloria Jako nastolatka chodziłam do psychoterapeuty i psychiatry. Miałam zdiagnozowaną ciężką depresję oraz inne podejrzenia. Za młoda wtedy byłam żeby zrozumieć swoją przeszłość i ułożyć ją sobie. To co się wtedy działo w moim życiu jest dla mnie za trudne nawet na chwilę obecną, wciąż mnie to przerasta i ciągnie się za mną właściwie każdego dnia. Nie umiem znaleźć spokoju.

Chciałabym wsparcia ponownie bo wiem, że go potrzebuję. Nie umiem zrozumieć jeszcze wielu rzeczy, ułożyć ich sobie, wybaczyć i być sobą. 

Trafiłeś tym tematem bo mam ostatnio cięższe chwile, a właśnie miałam podobne rozkminy i zastanawiałam się: czym jest miłość, szacunek, dobro. Kiedy się to kończy, a kiedy zaczyna. Gdzie są granice itd itp. :) 

 

  • + 1

Share this post


Link to post
5 minut temu, Gloria napisał:

Czy byliście kiedyś u psychoterapeuty albo psychologa? Jak to u was wyglądało? Czy i po jakim czasie widzieliście u siebie zmiany? Czy jesteście zadowoleni z tych wizyt? Jeżeli nie mieliście nigdy takich wizyt (a chcielibyście), to co was przed tym blokuje, zniechęca?

Od 7 lat mniej lub bardziej regularnie uczęszczam na terapię. W chwili, gdy naprawdę sięgałam dna pojawił się impuls, który spowodował, że postanowiłam szukać pomocy.

Czy żałuję? Absolutnie nie. Terapia bardzo mi pomaga. Dzięki niej bardzo się zmieniłam. Stałam się odważniejsza, pewna siebie i nauczyłam się walczyć o swoje - z czym dawniej miałam problemy. 

Zmiany zaczęłam obserwować po około 3 miesiącach cotygodniowych wizyt. Aktualnie mam wizytę raz w miesiącu i jest to dla mnie optymalna opcja. 

Oczywiście zmieniałam terapeutów, gdyż nie każdy mi odpowiadał, ale też zmieniałam miejsca zamieszkania, co powodowało przymus zmiany specjalisty. Aktualnie jednak mam świetnie dobraną pod siebie panią psycholog, z którą żyję wręcz na stopie koleżeńskiej. 

Każdemu, kto ma jakiś problem, z którym nie jest w stanie sobie poradzić polecam psychoterapię. Uważam, że to żaden wstyd chcieć sobie pomóc. 

  • + 1

Share this post


Link to post

@Bloody Ja przeczytałem masę książek o "życiu", gdzie było opisane co jest dobre, a co złe, jak się zachowywać itp. Trochę ta wiedza pomogła, ale nie czułem, że to jest to - nie była to trwała zmiana. Myślę, że specjalista (właśnie np. psychoterapeuta) ma odpowiednie kwalifikacje i doświadczenie, aby pomóc drugiemu człowiekowi. Patrzy na sprawy obiektywnie i wyłapuje pewne zdarzenia, które miały wpływ, a także pomaga zmienić schematy myślenia, bo sami jesteśmy ograniczeni własnym tokiem rozumowania. Dopiero ktoś z zewnątrz może pokazać, że można inaczej się zachowywać (inaczej myśleć)... Inna sprawa, że pewne wzorce zachowań są w nas tak mocno zakorzenione, że jakiekolwiek (nawet drobne) zmiany wymagają po prostu czasu.

9 godzin temu, Shady-Lane90 napisał:

zmieniałam terapeutów, gdyż nie każdy mi odpowiadał

Co Ci w nich nie odpowiadało? Ja po 2 spotkaniach byłem negatywnie nastawiony i byłem skłonny zmienić terapeutę (bo nie widziałem żadnych efektów tych spotkań), ale poszedłem jeszcze na 3 spotkanie i powiedziałem, czego oczekuje i wspólnymi siłami doszliśmy do możliwych rozwiązań.

Share this post


Link to post
7 godzin temu, Gloria napisał:

Co Ci w nich nie odpowiadało?

Podejście do mnie i nierozumienie moich problemów. Moja pierwsza terapeutka wysyłała mnie np. do wszelakich religijnych organizacji młodzieżowych, chociaż doskonale znała moje zdanie i poglądy w kwestii wiary. Poza tym wydaje mi się, że w swojej pracy powinna była się hamować od narzucania pacjentowi poglądów religijnych. Zrezygnowałam z terapii u niej po 5 spotkaniach. 

Share this post


Link to post

Kilka razy byłem na psychoterapii (u różnych terapeutów), tylko że na ogół nie dawało mi to nic lub prawie nic. Głównie dlatego, że rzadko kiedy otrzymywałem konkretną informację zwrotną. I również dlatego, że zadawane mi pytania nie były zbyt szczegółowe i nie sięgały głęboko w kwestie takie jak np. dzieciństwo, stany emocjonalne. Nie było drążenia tematu takiego, jakie mogłoby być - byłem wręcz rozczarowany, że pytań było tak mało. Ogólnie to więcej w życiu dały mi intensywne doświadczenia psychodeliczne niż psychoterapia.

  • + 1

Share this post


Link to post

Wracając do mojej wizyty u psychoterapeuty: skończyło się na 4 wizycie. Przyszedłem, w sumie było podobnie jak na 1 czy 2 spotkaniu, więc nic nowego nie wyciągnąłem z tego spotkania (a nie, może coś jednak było - o tym zaraz). Zawsze spotkanie się kończyło na tym, że dostawałem pytanie odnośnie tego, czego się nauczyłem, dowiedziałem na spotkaniu. Coś tam mówiłem, ale tak bez przekonania. W sumie psychoterapeuta dawał do zrozumienia, że bez sensu, aby przychodził i płacił tylko po to, żeby sobie pogadać. Zmiany zachodzą w życiu codziennym, więc na tej płaszczyźnie muszę się przełamać, a to co miałem mieć uświadomione, to zostało mi już uświadomione i reszta jest po mojej stronie. Także co - działam ;) A kolejna wizyta u terapeuty to w razie jakiegoś poważniejszego podłamania, choć i wtedy będę się zastanawiał, czy to jest aż tak konieczne. Niemniej nie żałuję tych wizyt i polecam samemu się przekonać w razie potrzeby.

  • + 1

Share this post


Link to post
O 11.11.2019 at 22:33, Gloria napisał:

Czy byliście kiedyś u psychoterapeuty albo psychologa? Jak to u was wyglądało? Czy i po jakim czasie widzieliście u siebie zmiany? Czy jesteście zadowoleni z tych wizyt? Jeżeli nie mieliście nigdy takich wizyt (a chcielibyście), to co was przed tym blokuje, zniechęca?

Nie było okazji. Chciałem, a może nawet nadal chciałbym się wybrać, przynajmniej raz. Blokuje mnie trochę to, że odnoszę wrażenie, iż bardzo duża część tych terapeutów ma nastawienie na typowe trzepanie kasy. Wygląda to trochę tak (przynajmniej tak wyczytałem z różnych wypowiedzi), że nie tyle nasz problem jest ważny, a zegar na ścianie i upewnienie się, że nie spędzimy w gabinecie minuty dłużej, niż czas, za który zapłaciliśmy. Przekreśla to (przynajmniej według mnie) zupełnie ideę terapii, która miałaby być (dla mnie) czymś w rodzaju rozmowy niczym z "przyjacielem", gdzie mógłbym wyrzucić z siebie cały ból, który towarzyszy mi przez to, że o wielu krzywdach, których doświadczyłem, nie miałem komu opowiedzieć, lub gdy to robiłem spotykałem się z totalną olewką z drugiej strony. Nie wszystko chcę opowiadać ludziom, których uważam za bliskich, po prostu - jak na pewno sami wiecie, są kwestie, których nie mamy ochoty poruszać nawet przy tych najbardziej zaufanych, bo po prostu są one nieco wstydliwe itp., poruszenie ich z nieznajomym mogłoby być nieco prostsze. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie da się wszystkiego opowiedzieć na jednej sesji, ale bardziej mam tu na myśli coś takiego, że jestem w trakcie opowiadania czegoś, a tu nagle moja wypowiedź zostaje przerwana nieśmiałym: "musimy już kończyć". Nie zdzierżyłbym czegoś takiego, mam obawy, że gdybym został postawiony w takiej sytuacji to zamknąłbym się w sobie jeszcze bardziej. Dlatego jeśli już miałbym się wybrać do terapeuty, zrobiłbym to tylko z polecenia kogoś bliskiego, kto zapewniłby mnie o profesjonalnym podejściu danego specjalisty. 

Share this post


Link to post
O 3.12.2019 at 14:25, Filip napisał:

[...] nie tyle nasz problem jest ważny, a zegar na ścianie i upewnienie się, że nie spędzimy w gabinecie minuty dłużej, niż czas, za który zapłaciliśmy

Też miałem na początku takie nastawienie ( i rzeczywiście przy wizycie u psychologa to się sprawdzało), ale zaryzykowałem i u psychoterapeuty było w porządku. I też co istotne było, że terapeuta sam mówił, że mu nie zależy na pieniądzach i też, że patrzy na mnie pod tym kątem (w rozumieniu: nie chcę Cię naciągać na kasę). W przypadku 2 z 4 wizyt na pewno przeciągnąłem czas, a w tym w 1 przypadku z 1 godziny zrobiły się ponad 2... (zapłaciłem za 1) i jeszcze pytał się mnie, czy mam jeszcze jakieś pytania itd. a ja po prostu sam już miałem dosyć, bo za długo to trwało... :tongue: Także moim zdaniem, warto byłoby się bardziej skupiać na rozwiązaniu problemu u psychoterapeuty niż na rozmyślaniu, ile czasu zostało, czy on specjalnie tak to przeciąga itd. Przynajmniej ja tak miałem, że wziąłem pod uwagę, że to może tyle i tyle kosztować i się z tym liczyłem.

  • + 1

Share this post


Link to post

@Gloria, a czy jesteś w stanie powiedzieć zgodnie z jakim nurtem pracował Twój psychoterapeuta? Istnieją różne szkoły psychoterapii [psychodynamiczna, poznawczo-behawioralna, Gestalt i inne], być może brak całkowitej satysfakcji z Twojej strony rezultatami spotkań przynajmniej częściowo wynika z niedostosowania metody pracy do Twoich konkretnych potrzeb.

Osobiście jeśli miałabym kiedykolwiek poddać się psychoterapii, to tylko metodą IFS [Internal Family System odwołujący się do teorii Wewnętrznej Rodziny]. Niestety podejście to w Polsce dopiero raczkuje, aczkolwiek gdy po raz pierwszy przeczytałam o nim na blogu Michała Pasterskiego doznałam niemalże małego olśnienia.

Share this post


Link to post

@Kerosine Masz rację. Myślałem nad tym i czytałem (nawet też chyba mówiłem o tym terapeucie), że w moim przypadku sprawdziłaby się terapia poznawczo-behawioralna. Psychoterapeuta natomiast był zwolennikiem - o ile dobrze pamiętam - psychoterapii psychodynamicznej.

I też myślałem, że te spotkania będą częściej, a nawet chciałem częściej (np. 2 razy w tygodniu), ale stwierdził, że to nie ma sensu i zostało 1 raz / tydzień albo "w miarę potrzeby". Jeszcze jak mam się żalić, to nie podobało mi się, że co spotkanie zaczynaliśmy wszystko od nowa... to znaczy psychoterapeuta zapisywał z czym mam problemy, jak się czuję, zadawał pytania itd. ale nie było to tak,  że:

  1. Ustalone zostało nad czym pracujemy
  2. Pracujemy nad tym. Jest poprawa? Ok, idziemy dalej. Nie ma poprawy? Pracujemy dalej.

Z drugiej strony nie jestem psychoterapeutą, więc nie wiem jak taka terapia miałaby wyglądać :biggrin: Piszę to z perspektywy osoby, która brała udział w spotkaniach. Wydaje mi się, że za mało było mojej interakcji tzn. wyobrażam sobie to tak, że odgrywalibyśmy jakąś scenkę i ja musiałbym się zmierzyć z bodźcem, który wywołuje u mnie lęk, panikę itd. To chyba właśnie o to chodzi w terapii poznawczo-behawioralnej, prawda?

Cytuj

Odnalezienie bodźca odpowiadającego za nieprawidłową reakcję określa się częścią poznawczą terapii. Behawioralna strona terapii to eksperymenty, które mają nauczyć pacjenta nowych reakcji i zachowania, bez bagażu w postaci emocjonalnych obciążeń. Testowanie nowych sytuacji pozwala na zmianę zachowania, wypracowania nawyków, nauczenia całkiem nowych reakcji na bodźce.

 

2 godziny temu, Kerosine napisał:

Osobiście jeśli miałabym kiedykolwiek poddać się psychoterapii, to tylko metodą IFS

Hmm.. nie słyszałem o takiej metodzie, ale skoro może Ci pomóc, to szukaj :) Też może któryś z podstawowych nurtów może o to zahaczać?

Share this post


Link to post
21 godzin temu, Gloria napisał:

Wydaje mi się, że za mało było mojej interakcji tzn. wyobrażam sobie to tak, że odgrywalibyśmy jakąś scenkę i ja musiałbym się zmierzyć z bodźcem, który wywołuje u mnie lęk, panikę itd. To chyba właśnie o to chodzi w terapii poznawczo-behawioralnej, prawda?

Jeśli na tym właśnie polega problem, który skłonił Cię do skorzystania z psychoterapii to owszem, myślę, że można uznać, iż tak by to właśnie - między innymi - wyglądało... skoro jednak Twój psychoterapeuta nie pracował w nurcie poznawczo-behawioralnym trochę trudno oczekiwać od niego stosowania technik dlań charakterystycznych [choć teoretycznie powinien je znać przynajmniej w podstawowym zakresie]. Właśnie dlatego myślę, że przed sięgnięciem po psychoterapię warto rozeznać się przynajmniej pobieżnie w różnych jej rodzajach i dopiero na tej podstawie wybrać sobie osobę, z którą podejmie się współpracę =)

21 godzin temu, Gloria napisał:

Jeszcze jak mam się żalić, to nie podobało mi się, że co spotkanie zaczynaliśmy wszystko od nowa... to znaczy psychoterapeuta zapisywał z czym mam problemy, jak się czuję, zadawał pytania itd. ale nie było to tak,  że:

  1. Ustalone zostało nad czym pracujemy
  2. Pracujemy nad tym. Jest poprawa? Ok, idziemy dalej. Nie ma poprawy? Pracujemy dalej.

Właściwie dość podobne doświadczenie mam [miałam] ze swoim psychiatrą... babeczka wydawała się po prostu nie kojarzyć do końca mojej osoby / historii po pierwszej wizycie pomimo sporządzenia na niej obszernych notatek :D Zgadzam się, że nie do końca tak powinno to wyglądać, aczkolwiek z drugiej strony winne tu jest najprawdopodobniej po prostu duże obciążenie lekarzy / psychoterapeutów obowiązkami i pacjentami / klientami.

21 godzin temu, Gloria napisał:

Też może któryś z podstawowych nurtów może o to zahaczać?

Z tego, co zdążyłam się do tej pory zorientować na pewno zahacza Gestalt, znalazłam też wzmiankę o wykorzystywaniu podejścia mówiącego o tym, że nasza osobowość składa się de facto z części przez tzw. terapię schematów [gałąź terapii poznawczo-behawioralnej] oraz wiele innych mniej lub bardziej odwołujących się do tradycji nurtów. Rzeczywiście kompleksowym podejściem do tematu wydaje się jednak charakteryzować tylko IFS, dlatego też z niecierpliwością czekam na rozwój tej metody w naszym kraju :) 

Edited by Kerosine

Share this post


Link to post

Kiedy według Was, warto pomyśleć o terapii? Staram się sama radzić sobie z problemami, sporo wydarzyło się w ostatnich miesiącach w moim życiu... Niby funkcjonuje, ale są wieczory kiedy mam takiego doła, że chętnie bym z kimś o wszystkim pogadała... Jak szukać terapeuty który podejdzie do tematu właściwie, nie olewczo? Złe mam doświadczenia z lekarzami, także prywatnie stąd obawy

Share this post


Link to post

@teresa.oros Jeżeli czujesz taką potrzebę, to warto abyś spróbowała. Co do znalezienia odpowiedniego terapeuty... na pewno warto poprzeglądać opinie o nim (jeżeli są dostępne), poczytać o jego doświadczeniu, posiadanych certyfikatach. I ostatecznie zaufać/zaryzykować. Ja do swojego terapeuty też nie byłem przekonany, ale zaryzykował i w sumie dobrze wyszło. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor...
      · 0 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Praca w domu POMOCY !!
      Jako że analiza IP wykazała, iż autor tematu i spamer powyżej to jedna i ta sama osoba - zabieram wątek na Śmietnik.
    • Maestro23
      Praca w domu POMOCY !!
      Ja osobiście od ponad roku inwestuje już tylko i wyłącznie w BitCoiny na platformie [ciach] Na start nie wymagało to ode mnie żadnej wiedzy, wszystkiego się nauczyłem tam od specjalisty który doradzał mi co i jak robić.  Aktualnie zarabiam po 4-5 tysięcy tygodniowo i nie wyobrażam znowu pracować fizycznie. Wszystkie informacje znajdziesz na [ciach]
    • mw2
      Praca w domu POMOCY !!
      Wszystko zależy od tego, jakie masz kompetencje... Jeśli praca zdalna to pewnie coś w rodzaju copywritera, jeśli się w tym czujesz bądź coś związanego z IT. Jeśli chcesz inwestować to pytanie w co? Papiery wartościowe, waluty, inwestycje alternatywne...  Możliwości wbrew pozorom trochę jest  
    • Bloody.
      Sztuka współczesna
      @yiliyane Sztuka współczesna – aktualny okres w dziejach sztuki, którego początek umownie wyznaczono na połowę XX wieku (po II wojnie światowej). Nie podlega on jeszcze ustalonym, czasowym podziałom. Na skomplikowany obraz tej sztuki składają się: ruchy artystyczne, tendencje i manifesty.   Trochę słabo, że ograniczasz to do kropki na białej kartce albo do banana przyklejonego na ścianie. 
    • Kerosine
      Masz czy nie masz
      Nie. Masz głowę w chmurach?