• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

Slipknot87

Jak zrozumieć zachowanie dziewczyny

Recommended Posts

Witam. Jestem mezczyzna mam 32 lata. Z dziewczyna bylismy dwa lata, byla 10 lat mlodsza. Na poczatku zwiazku nawiazala kontakt z bylym. Najpierw zerwala dla niego zeby sprobowac jeszcze raz. Pozniej wrocilismy do siebie ale po jakims czasie spotkal mnie i dziewczyne i powiedzial przy niej ze byla u niego w innym miescie, nocowala, pisali razem. Znow wybaczylem. Ogolnie za kazdym razem kiedy w ziwazku byl kryzys to robila co chciala i klamala. Wyjechala np na kilka dni do kolezanki do warszawy. Ja przez te wszystkie zdrady bylem chorobliwie zazdrosny. O wszystko pytalem. Byly ciagle klotnie (podejrzewam ze moze miec osobowosc narcystyczny bo wszystko idealnie pasuje) ale ogolnie byla bardzo wrazliwa i dobra osoba. Bardzo latwo sie wzruszala. Kochala zwierzeta. Okazywala milosc. Ja jednak okazywalem te uczucia slabo, byly ciagle klotnie, nie moglismy sie dogadac. Nie szanowalem jej. Wyjechalismy do holandii i tam zerwalismy ale nadal mieszkalismy w jednym pokoju. Wtedy byla kolejna zdrada i wyjscie z chlopakiem z ktorym pisala za plecami. Pozniej tlumaczyla ze chciala miec kogos gdybym do niej nie wrocil i ze to nie bylo nic powaznego. W koncu wrocilismy do Polski. Szukalem dla nas znow pracy za granica po nowym roku ale chcialem wybrac jakas dobra dla niej poniewaz nie kazda praca jej odpowiadala. Do tego byl okres poza sezonem. Pozniej zaczely sie moje problemy ze zdrowiem. Mieszkalismy w sumie niedaleko ale rzadko sie widywalismy. Czesto byly klotnie ale jej zalezalo, na spotkaniach, na tym zeby zadzwonic, pogadac, dogadac sie. Zapewniala o swojej milosci. Tez byla zazdrosna. Ogolnie tez potrafila zrobic niezle pieklo podczas klotni. Ale jednak zawsze chyba bardziej starala sie o nas walczyc. Bala sie ze planuje cos za jej plecami, pisala wielkie slowa o milosci, ze nie chce beze mnie zyc. Niejednokrotnie zebym jej nie zostawial. Przyjezdzala pod moj dom kiedy bylo zle. Ja bylem chyba zbyt pewny  siebie. Byla dobra i starala sie. Do lipca. Wtedy wszystko sie zmienilo , po ktorejs klotni powiedziala ze idzie na studia. Ale ze da nam szanse i jesli bedzie dobrze to zostanie i nie pojdzie na studia. Jednak teraz to ona zaczela byc taka jak ja dawniej, prowokowala klotnie (ja byc moze prowokowalem dlatego ze ciezko bylo sie z nia dogadac, nie chciala mowic nic o swoim zyciu, do tego czesto w internecie na jej portalach spolecznosciowych dzialy sie dziwne rzeczy ktore wzbudzaly moje podejrzenia, potrafila klamac o chlopakach ze np polajkowala zdjecia tylko dwom albo trzem, tak naprawde nie wiedzialem caly zwiazek co jest prawda a co nie, czy to co dzialo sie na portalach to przypadki czy cos ukrywa, czy jak milczy to znow gdzies jest czy po prostu ma dosc klotni ale pozniej mowila zawsze ze byla w porzadku , ze zdjecia lajkowala po zlosci ze nigdzie nie byla bez mojej wiedzy ze nikogo nie ma), potrafila wyzywac w najgorszy sposob. Byc agresywna. A z drugiej strony jakby jeszcze zalezalo jej na tym zeby to uratowac. Oddalala sie jednak coraz bardziej byla coraz bardziej chlodna, malo pisala, do tego doszedl pozar u jej sasiada przez ktory nie widzielismy sie dosc dlugo. I tak to trwalo do konca wrzesnia. Przeplatanka klotni (mialem pretensje ze nie okazuje milosci, ze traktuje mnie zle) byly jeszcze jakies trzy spotkania. Jedno u mnie w domu na ktorym byla oziebla ale wypilismy jakies piwo i wtedy stala sie milsza i czulsza. Mowila ze gdyby nie kochala to by nie przyjechala. Ale kiedy do czegos miedzy nami doszlo mowila z eja wykorzystalem zaczela klotnie i wyzwiska. Jednak kiedy ja odprowadzalem i widziala ze mam dosc i jestem oziebly to zaczela sie przytulac itp. Lepiej pisac smsy. Na spotkaniu w aucie przytualem ja sam bez jej inicjatywy ale mowila ze nie robila tego z musu. Do studiow wiem ze takze namawiali ja rodzice. Ale tez i sama chciala. Ostatnie spotkanie nie wiedzialem ze jest pozegnalnym. Przyjechalem sie rozstac chociaz tak naprawde nie chcialem, raczej tylko tak mowilem zeby sie zmienila , pogadalismy troche i mowilem zeby zerwala bo widac po niej ze nie kocha. Nie chciala tego zrobic mowila zebym to ja zrywal. W koncu zadne z nas tego nie zrobilo ale ona bardzo upierala sie ze nie chce. Na koniec przytulila mnie, zaczela plakac i glaskac mnie po glowie co wydalo mi sie troche dziwne. Teraz juz wiem dlaczego. Bo to bylo pozegnanie. Od lipca niejednokrotnie pytalem czy idzie na studia. Ciagle unikala odpowiedzi lub odpowiadala tak zeby do konca nie bylo wiadomo. od dluzszego czasu zmienilem dla niej wszytskie negatywne zachowania jednak to ona teraz byla taka jak ja dawniej. Nie pamietam juz jak sie dowiedzialem o studiach jednak wyjechala bez pozegnania, wczesniej zapewniajac ze mozna przetrwac studia na odleglosc , ze milosc wszystko wytrzyma, ze kocha nadal, ze mozna sie spotykac kidy bedzie zjezdzac. ja oczywiscie bylem zalamany bo wiedzialem jak sie to skonczy z poprzedniego zwiazku. Na poczatku studiow utrzymywala kontakt i byla w miare normalna jednak mowila z enie ma czasu bo musi wszystko ogarnac. Byla przerazona wielkim miastem i studiami. Pozniej zaczela byc coraz gorsza. najpierw mowila ze jesli bedziemy gadac normalnie i nie bede jej robil wyrzutow to bedzie mogla gadac na korytarzu lub w pokoju. jednak pozniej rozmawiala tylko jak gdzies wychodzila lub jesli nikogo nie bylo w pokoju. Czesto byla niemila. Widzialem ze to nie ma sensu a jednoczesnie chcialem z nia byc nawet na odleglosc ale jednak mowilem ze chce zakonczyc znajomosc. Wtedy robila wszystko zeby ja podtrzymac. Zmieniala sposob pisania. Zaczynala dzwonic. Mowila zebym nie blokowal jej numeru. Jednak wiedzialem ze zyje tam swoim zyciem i o niczym mi nie mowi. Tylko to co jej pasuje. Wiec czesto mialem pretensje. Ona natomiast z tygodnia na tydzien stawala sie coraz gorsza. jednego tygodnia potrafila plakac przez telefon i mowic ze nie chce konczyc znajomosci a drugiego ze mnie nienawidzi , nie chce znac i nie kocha. innym razem kiedy okazalo sie ze studia sa ciezkie i nie daje rady z matematyka zaczela pisac lepiej, zartowac, wysylac zdjecia, mowila ze przyjedzie w listopadzie, kiedy napisalem ze miedyz nami juz nic nie ma (chodzilo mi o nia) to napisala (bo nie chcesz zeby bylo) . Pozniej wiedzialem ze na weekend wychodzi na noc lotnictwa ze znajomymi. Kiedy zadzwonilem w sobote byla agresywna i znow to samo. Wyzwiska itp. Ale na koniec powiedziala ze chce sie kolegowac. Nie zgodzilem sie. Milczalem tydzien. Po tygodniu sie odezwalem i powiedzialem ze zaluje takiej decyzji. Powiedziala ze nie wie czy chce sie kolegowac bo poznije znow bedzie to przezywac jesli ja zamilkne. Powiedziala ze da znac. jednak milczala kilka dni wiec zaczalem do niej dzwonic z innego numeru i bombardowac smsami co mialo miejsc praktycznie caly czas odkad wyjechala. W koncu ukryla status zwiazku na fb. Wiec pomyslalem ze jest z kims i napisalem do jakiegos przypadkowego chlopaka z jej roku zeby jej przekazal ze nie gra sie na dwa fronty (tak wiem zle zrobilem). To jeszcze bardziej ja wkurzylo. Zaczela pisac ze mnie nienawidzi, nie kocha, nie chce znac. jednak zgodzila sie mi pomoc jakos sie podniesc i miec kontakt. jednak widac bylo ze robi to z musu. Juz po dniu pisania pytala czy szukam pracy mimo ze mam bardzo wyniszczony orgaznim, duzo pilem odklad wyjechala i mam depresje. W koncu powiedzialem ze odpuszczam. Przez teklefon jeszcze mi powiedziala ze od dawna mnie nie kocha, ze bala sie mnie (mielismy wyjechac razem i oszukiwala mnie od lipca , gdzie wszytskie pieniadze poswiecilem na wyjazd i lekarzy, rozmyslnie udawala ze wszystko jest ok), kiedy pytalem czemu byla zazdrosna o kolezanke przed wyjazdem to powiedziala ze moze przez niska samoocene a moze jeszcze wtedy cos czula, ale ze moze chciala sie rozstac, ze kontakt na studiach i przed studiami byl ze strachu lub dla swietego spokoju. Ale moim zdaniem totak nie wygladalo bo pisala ze kocha. Kiedy chcialem urwac kontakt to walczyla, pisala milej. Zagadywala. Mowila ze przyjedzie i ze to ja nie chce czegos wiecej. Pytalem czy tak robi ktos ze strachu. Mowila ze robila tak bo np wiedziala ze bedzie miec spokoj, ze spotkac sie chciala zeby mi wszytsko wyjasnic dobitnie, ale ze plakanie przez telefon nie bylo ze strachu i sztuczne (raz mi powiedziala ze to nie jest niemilosc tylko chec pozbycia sie uczucia). Ze decyzje ze studiami pewnie podjela w lipcu juz ale nie byla pewna. Teraz kompletnie zero kontaktu. Wszedzie jestem poblokowany. A do spotkania nie doszlo bo jzu sie nie odzywala. Ktos moze mi to wytlumaczyc lub powiedziec czemu taka zmiana skoro przed wyjazdem mowila ze kocha i inne wielkie slowa o milosci, spotkanaich byciu razem. A na studiach nawet nie chciala byc w zwiazku i stawala sie coraz gorsza. az w koncu powiedziala ze nie kocha. ze nie chce mnie znac za to co jej zrobilem i ze kontaktu nie mozemy miec bo wtedy ona bedzie cierpiec. powiedziala ze sie wypalilo. moze kogos ma? mimo ze zaprzecza. ale przeciez nie powie ze w miesiac znalazla nowego. a moze tak to mialo wygladac ze z czasem samo wygasnie i tak to sobie zaplanowala?. a z drugiej strony skoro plakala nie raz przez telefon i nie chciala konczyc znajomosci... moze to byly resztki uczuc? moze otoczenie na studiach zrobilo swoje? juz przed wyjazdem mowila ze ma blokade i jest poraniona ale tam stawala sie coraz gorsza. od milosci przed wyjazdem do nienawisci i braku milosci w ciagu miesiaca. wiedziala ze jak urwie kontakt to powrotu nie bedzie. tyle sprzecznosci bylo w jej zachowaniu. przed wyjazdem mowila ze ja chce sie z nia rozstac i wszystko jej zniszczyc. ze kaze jej wybierac miedzy nami a studiami. w maju czerwcu widac bylo ze jeszcze kocha, starala sie, walczyla, dzwonila pierwsza, byla taka jak zawsze a zawsze uwazalem ze milosc z jej strony jest mocna i szczera. sama pisala ze kocham dopoki mi sie zabawka nie znudzi jeszcze w maju mimo ze nigdy jej tak naprawde nie zostawilem. ze kocha sie pomimo wszystkiego, ze za mocno mnie kocha, ze strasznie mocno mnie kocha. tak bylo jeszcze w marcu , kwietniu. przed studiami pisala ze ona nie uwaza ze widzimy sie ostatnia raz, ze wciaz mnie kocha, ze miliony ludzi na swiecie studiuja i sie kochaja i sa razem, ze milosc na tym polega ze dookola sa ludzie a kocha sie ta jedna osobe, ogolnie mnostwo tekstow o milosci. na studiach pytala czemu nie dam jej po prostu wsparcia i obecnosci. chociaz juz przed wyjazdem potrafila pisac ze nie kocha. Nie ogarniam tego totalnie. Moze ktos sie wypowie i pomoze to zrozumiec. Na studiach tez kilka razy pisala ze sie nie odezwie a pozniej jednak dalej byl kontakt. Ale teraz juz totalna cisza. Mowila przed wyjazdem ze ja gotuje w sobie nienawisc a teraz sama nienawidzi. Czy ta milosc juz po prostu coraz bardziej jej mijala czy po prostu jest poraniona i cie

Share this post


Link to post

Byliście ze sobą jakiś czas. Z pewnością istniało uczucie, które po prostu musiało zaniknąć z jej strony. Zostało przyzwyczajenie i niechęć do utracenia kogoś bliskiego. Dlatego nie chciała zrywać kontaktu. Takie jest moje zdanie.

Ale: znamy tylko Twoją wersję historii, więc nie jesteśmy w stanie ocenić jak tak naprawdę wyglądał Wasz związek i Wasza późniejsza relacja. Z Twojej wypowiedzi wynika, że dziewczyna, z którą byleś, to taki typowy pies ogrodnika - sama Cię nie chciała, jednak nie chciała także, abyś spotykał się z kimś innym. Jednocześnie, za Twoimi plecami, umawiała się z innymi facetami, co oczywiście jest nie fair.

Wydaje mi się, że czas odpuścić. 10 lat to dość duża różnica wieku, kiedy ma się 22 lata. Dziewczyna poszła na studia, poznała nowych ludzi, posmakowała życia w dużym mieście i być może chce po prosu zaszaleć.

To wszystko to jedynie wnioski, jakie nasuwają mi się po przeczytaniu Twojego postu. Nikt tu nie jest w stanie określić dlaczego Jej zachowanie było takie, a nie inne.

Myślę, że czasem lepiej pozwolić komuś odejść, niż starać się na siłę utrzymać znajomość. 

Pozdrawiam.

  • + 1

Share this post


Link to post

dzieki, mysle podobnie, tylko najgorsze jest to jak mnie oszukala ze wszystkim, stracilem zdrowie, kase, plany. dopoki byla tam NOWA to bylem jeszcze potrzebny a im wiecej kolegow, wyjsc z nimi to odstawila mnie jak gdyby nigdy nic. a jeszcze  w maju pytala czy bylbym zdolny wyjechac za granice bez niej i bez pozegnania ;D teraz zrobila tak sama. na dokladne jej byly tez kiedys ja zostawil na studiach bo chcial wolnosci. przezywala to niby rok. teraz zrobila to samo mi. wiedziala ze mam problemy ze zdrowiem, ze duzo pilem a mimo to urwala kontakt calkiem. Czy mozliwe z etak szybko zaczela z kims byc? najbardziej boli ta jej bezwzglednosc. nagle przeszkadzaja jej rzeczy ktore mialy miejsce np rok temu a wczesniej jak sama o nas walczyla to bylo ok. To tak jak ja bym teraz jej powiedzial ze nagle ja nienawidze przez zdrade na poczatku zwiazku. bez sensu. chyba ze to tylko jej wymowki

Share this post


Link to post

Jeśli kogoś poznała i coś do tej osoby poczuła, to całkiem możliwe, że jest w związku z kimś innym. Z uczuciami się nie wygra. Myślę, że nie ma sensu się zadręczać. Pora zacząć nowy rozdział. Ona dokonała wyboru, a Ty nie rozgrzebuj i nie rozdrapuj ran, bo nie przyniesie Ci to niczego dobrego.

Share this post


Link to post

staram sie ale jest cholernie ciezko. depresja itp. tymbardziej ze robila mi nadzieje ze jak nie wyjdzie to wroci i zrezygnuje ze studiow, jak juz tam byla zreszta tez. co opisalem juz wyzej. a teraz jak smiecia do kosza. no nic dzieki za odpowiedz. chociaz mysle ze gdyby kochala to by nie wyjechala, chyba ze to przez rodzicow, wiem ze ciezko jej na studiach i sobie nie radzi. czy myslisz ze jesli ktos caly zwiazek oklamuje i zdradza (nawet jelsi tlumaczy sie tym ze bylo zle ,chociaz jak zdradzila z bylym to nie bylo tak zle) to czy to byla milosc?

Share this post


Link to post

Gdyby kochała, to by nie wyjechała - to nieco błędne myślenie. Nawet jeśli się kogoś kocha, to nie wolno zapominać o sobie, swoim kształceniu i dążeniu do realizacji własnych marzeń. 

Czasem, mimo miłości, trzeba podejmować trudne dla nas wybory, które nie do końca podobają się drugiej stronie. Ale pomyśl - nie wyjechałaby, a związek i tak by się rozpadł. Wyrzygiwałaby Ci, że przez Ciebie nie wyjechała na studia i zaprzepaściła swoją szansę, czyż nie? 

A co do depresji z powodu rozstania. Każdy w naszym wieku przez to przechodził. Każdy ma za sobą jakieś nieudane relacje partnerskie. Nigdy nie jesteśmy pewni, czy spędzimy z daną osobą resztę życia. Sztuką jest jednak wziąć się w garść i kroczyć dalej przez życie z uniesioną głową. :) 

Share this post


Link to post

no tak mowila, ze musi tez dbac o siebie, ale widzisz przed wyjazdem pisala o zwiazku na odleglosc, z emilosc wszystko przetrwa, ze moze bedzie ciezko ale mozna dac rade. kiedy juz tam byla to od razu nagle jakims cudem juz w zwiazku nie bylismy mimo ze nie zerwalo zadne z nas. a teraz juz nagle ze nie kocha i nienawidzi. nie jestem glupim facetem ale tego moj rozum nie jest w stanie ogarnac. jeszcze niedawno placze do telefonu ze nie chce konczyc znajomosci a teraz totalna olewka. a moze juz za duzo sie tam wydarzylo, cos odwalila albo kogos ma. mam miliony mysli i scenariuszy, moze to dlatego ze pojawila sie opcja powtarzania semestru? gdyby jednak kiedys chciala wrocic , powiedzmy do trzech miesiecy to dac szanse? caly czas sie czulem jak bym byl kolem zapasowym na wypadek gdyby studia nie wyszly. 

Share this post


Link to post

Związek na odległość to żaden związek. Bardzo rzadko coś takiego się w ogóle udaje, zwłaszcza, kiedy początkowo mieszkało się w tym samym mieście i widziało się praktycznie na co dzień, a następnie pojawia się odległość. 

Dziewczyna jest jeszcze młoda. Sama być może nie wie, czego chce. To, że płakała do telefonu o niczym nie świadczy. Z resztą kobiety mają zmienne nastroje.

 

Share this post


Link to post

 moze to dlatego ze pojawila sie opcja powtarzania semestru? gdyby jednak kiedys chciala wrocic , powiedzmy do trzech miesiecy to dac szanse? caly czas sie czulem jak bym byl kolem zapasowym na wypadek gdyby studia nie wyszly. jeszcze mowi ze jak bedzie miec kontakt ze mna to sama bedzie cierpiec, potrafila co kilka dni urywac i mowic ze juz sie nie odezwie a pozniej znow mielismy kontakt

Share this post


Link to post

To, czy dasz jej szansę - to zależy wyłącznie od Ciebie. Ale sam pisałeś, że byłeś niejednokrotnie zdradzany, więc nie wiem, czy chcesz, aby rogi urosły Ci aż do nieba. 

Czułeś się jak koło zapasowe, a nadal zastanawiasz się nad ewentualnym powrotem? Osobiście nawet by mi to przez myśl nie przeszło, ale to oczywiście Twoje życie. 

  • + 1

Share this post


Link to post
20 godzin temu, Slipknot87 napisał:

moj rozum nie jest w stanie ogarnac

Nie szukaj logiki tam gdzie jej nie ma.

Przede wszystkim bądź konsekwentny: albo kończysz związek albo coś jeszcze próbujesz. Jednak jeżeli widzisz, że dalej nic z tego nie wychodzi (są jakieś problemy) to po prostu odpuść. Będzie boleć, ale przynajmniej będziesz miał temat zamknięty i sprawę jasną. W tym przypadku to ona podjęła decyzję za Ciebie, bo poblokowała Cię wszędzie, więc nie chce mieć kontaktu. Po tym wszystkim przychodzi ten trudny moment, aby zapomnieć o wszystkim i iść dalej. Jest to dobry moment do zainwestowania w siebie, w swoje zainteresowanie - w końcu możesz robić, to co chcesz, bez patrzenia się na drugą osobę.

Swoją drogą, ile masz już związków za sobą? Jak się poznaliście? Jak się obecnie czujesz z tą relacją?

Pozdrowienia i wszystkiego dobrego

Share this post


Link to post

ona byla strasznie niekonsekwentna przez ostatnie tygodnie. raz mowienie ze to nie jest nie milosc tylko chec pozbycia sie uczucia raz ze nienawisc. w koncu na koniec powiedziala najgorsze rzeczy i urwala kontakt wiec innego wyjscia nie mam. Juz sie nie odzywam do niej. I sie nie odezwe aczkolwiek pewnie mam jeszcze nadzieje. No mam juz kilka zwiazkow za soba w koncu mam 32 lata ;) poznalismy sie w galerii handlowej pracowala na stoisku obok mnie. Jak sie czuje? Jestem totalnie rozwalony psychicznie i fizycznie. Wszyscy mowia i pisza ze to nie mialo sensu skoro byly zdrady i klamstwa ale ja nie potrafie pozbyc sie jej wyidealizowanego obrazu z glowy bo byla dla mnie najlepsza osoba jaka znalem na tej ziemi (taki glupi paradoks). Ciagle o niej mysle, zastanawiam sie czy kogos ma, jak zyje na studiach, ze moze jednak zrezygnuje jak bedzie zbyt ciezko. Nie raz juz wczesniej mowila takie rzeczy i urywala kontakt a pozniej znow sie odzywalismy ale teraz byla bardzo stanowcza wiec juz chyba nic z tego

Share this post


Link to post

Obszerny temat. Nie chce mi się wszystkiego czytać- wybacz. 

Coś Ci powiem i zapamiętaj to sobie. Świadomych kobiet, które wiedzą czego chcą od życia itd można policzyć na palcach jednej ręki. A cała reszta myśli, że są wyjątkowe, księżniczki, że zasługują na coś lepszego, kogoś lepszego. Nie kochają, ba kochają, ale za coś. Za emocje, za hajs itd. U kobiet słowo: bezinteresowność, nie istnieje. 

Chciala coś od Ciebie, dostała i poszła. Ot, całe kobiety. Kobiety są pragmatyczne w relacjach, mężczyźni w biznesie. 

Polecam książkę: kobietopedia. Wygooglaj sobie, przeczytaj i nie dziękuj. :) 

 

Share this post


Link to post

Trzymała Cię pewnie na orbicie w razie wu żeby samej nie być. ;) 

Byłeś takim jej zabezpieczeniem. 

A jak czytałeś to audycji słuchałeś od tego samego autora?

Share this post


Link to post

cos tam kiedys pewnie sluchalem. czyli jak juz mnie wyrzuciła z orbity to jest juz ktos inny? wiem ze zawsze byla taka ze owszem lata do innych ale nie w takim sensie zeby od razu zwiazek powazny tworzyc, bo malo kto sie jej podobal tak konkretnie, zreszta ciagle sie upierala przed zerwaniem kontaktu ze nikogo nie ma. ze niby nie imprezuje tam i jest w miare ok. tak jakby sama mnie chciala przekonac o tym ze jest tam w porzadku. zebym sobie nie myslal nie wiadomo czego. 

wiem tez ze praktycznie nie ma tam czasu bo na WATcie studiuje wiec tylko weekendy ma wolne ale ponoc jets ostry zapier.... a minal w sumie nie caly miesiac odkad zaczela sie robic coraz gorsza. teraz nagle nienawidzi mnie za przeszlosc. a wczesniej jej to nie przeszkadzalo

moze byc tak ze sama chce zapomniec?

 

Share this post


Link to post
17 godzin temu, Slipknot87 napisał:

nie potrafie pozbyc sie jej wyidealizowanego obrazu z glowy bo byla dla mnie najlepsza osoba jaka znalem na tej ziemi

Co by się stało jakbyś zdjął różowe okulary (vide: patrzeć przez różowe okulary) i popatrzył na ten związek obiektywnie? Jakie wady widzisz w tej relacji? Co Ci się nie podobało w niej, w jej zachowaniu? Czy tak sobie wyobrażasz swój idealny związek? Czy są może pewne aspekty, które powinny Cię wcześniej zaniepokoić, ale przymykałeś na to oko? Zauważ też,  że to niekoniecznie musi być czyjaś wina, że związek się rozpadł - być może każde z was wniosło do tego jakąś cegiełkę. 

15 godzin temu, Slipknot87 napisał:

po co te gierki

@Bloody dobrze to wytłumaczyła.

Można w takiej sytuacji tylko przypuszczać i gdybać, bo na przykład mogła wejść w nowy związek lub zawiązała przyjaźń z nowymi koleżankami. W takich sytuacjach - jak kobieta nie wie, czego chce - może być poddawana sugestiom innych osób. I tak (być może) koleżanki doradziły jej, żeby tak i tak się zachowywała. Albo przeczytała gdzieś o tym. W jakiś sposób zadziałał czynnik zewnętrzny (albo nawet i nie) i wtedy zmieniła swoje zachowania, skoro do tej pory - jak piszesz - jej zachowanie mogłeś przewidzieć.

14 godzin temu, Slipknot87 napisał:

zawsze byla taka ze owszem lata do innych

Tu też powinna Ci się lampka ostrzegawcza zapalić...

Share this post


Link to post

no wlasnie ja wiem ile wad bylo w tym zwiazku ale najgorsze jest poczucie winy i wyrzuty sumienia ze to wszystko przezemnie bo klotnie byly bardzo czesto, czesto tez ja nie potrafilem odpuscic ale wtedy wydawalo mi sie ze mam racje. tzn nie zawsze latala do innych no ale trzy razy zdradzila chociaz z tym typem w holandii starala sie mi wmowic ze to nie byla zdrada, a jak robila cos w internecie to mowila ze to tylko zlosliwie. Ale zawsze jak bylo zle to np potrafila pojsc sama na sylwestra bez mojej wiedzy, pojechac do warszawy do kolezanki itp. Nawet jezeli cos na nia wplynelo lub ktos (lub tez nie) to jednak jak ktos mowi przed wyjazdem ze kocha a podczas pobytu na studiach daje nadzieje na spotkanie albo mowi ze to ja nie chce zeby bylo cos wiecej a po kilku tygodniach mowi ze nie kocha to nie jest w porzadku i conajmniej dziwne, Juz przed wyjazdem potrafila podobne negatywne rzeczy mowic a pozniej znow ze kocha. Pewnie nie ma juz szans na nic nie? Jesli ktos odchodzi raz to juz raczej nie wraca. Tymbardziej ze pewnie latwo jej zapomniec w duzym miescie. Nawet wypisalem sobie wszystkie jej zachowania negatywne w zwiazku (wiekszosc pasuje do osoby narcystycznej) ale ja juz sam nie wiem kto byl bardziej winny. Bo to wlasnie taki paradoks ze z jednej strony potrafi byc jak nikt inny a z drugiej potworem. Powinienem byl odejsc juz wtedy kiedy zerwala dla bylego, a juz na pewno wtedy kiedy znow pisala i spotykala sie z nim za plecami bo te zdrady zniszczyly wszystko. Zaoszczedzilbym dwa lata zycia a z drugiej strony wydawala sie taka dobra ze jakos wybaczalem no i mocno cos do niej czulem. Teraz ona ulozy sobie szybko zycie a jak w wieku 32 lat zostalem bez niczego. Juz chyba nigdy nie zbuduje zadnego zwiazku a nawet nie chce

Share this post


Link to post

Nie masz co się obwiniać - było jak było, już tego nie zmienisz. Zachowywałeś się najlepiej, jak potrafiłeś w danej sytuacji (na tamten czas). Później sytuacja się zmieniła, bo ona wyjechała na studia (dobrze zrozumiałem?) Przestaliście mieć bezpośredni kontakt, a jedynie telefon / wiadomości. Trudno jest utrzymać taki związek bez bezpośredniego kontaktu między sobą.

Nigdy nie mów nigdy. Nie ma też co biadolić, że 2 lata są stracone. Przez te 2 lata było raz lepiej, raz gorzej, na pewno były też momenty, że byłeś zadowolony i wydawało Ci się, że wszystko jest w porządku. Najważniejsze z tego wszystkiego jest to, abyś zapamiętał te najprzyjemniejsze sytuacje oraz wyciągnął lekcję z tej relacji. Może następnym razem zachowasz się inaczej?

Może to Cię trochę pocieszy: weź pod uwagę, że nie jesteś pierwszym ani nie ostatnim, który znajduje się w takiej sytuacji. Wyobraź sobie, że codziennie gdzieś w Polsce czy na świecie dochodzi do podobnej sytuacji (rozstanie) i każdy na swój sposób to przeżywa. Niektórzy biorą ślub i rozwodzą się po kilkunastu latach. Czy wtedy przez te wszystkie lata nie było miłości? Jakby jeszcze to tego doszło dziecko - to już nie byłoby tak kolorowo, prawda? Lepiej jak rodzina jest w komplecie i może polegać na sobie.

Co teraz pozostaje? Akceptacja. Pogodzenie się z tym, że jest jak jest. Uświadom sobie, że nie masz już na nią wpływu. Masz jedynie wpływ na siebie: na to co robisz, o czym myślisz. Na pewno wiele myśli będzie zmierzać do dawnych wspomnień z dziewczyną, ale daj sobie po prostu czas, żeby oswoić się z tymi myślami. I powoli zaczynaj wstawać na nogi, idź przed siebie, jeżeli nie masz teraz ochoty na związek - w porządku, nic na siłę. Możesz się w wielu innych rzeczach realizować. Być może potem, gdy już minie trochę czasu, wróci Ci chęć poznania nowej dziewczyny i będzie zupełnie inaczej niż poprzednio.

Zauważ, że uwidacznia się u Ciebie bardzo ważna cecha: wytrwałość. Jesteś zdeterminowany, aby mimo wszystko uratować ten związek. Sądzę, że ta determinacja pomoże Ci przezwyciężyć chwilowe słabości i staniesz się w niedługim czasie jeszcze lepszą wersją siebie.

Pozdrowienia!

Share this post


Link to post

tak wyjechala na studia na ktorych jest bardzo ciezko (WAT) dlatego moze mam jeszcze glupia nadzieje. tylko ja wiem ile sie bede meczyl. po ostatnim zwiazku bol nie mijal dwa lata. musze wyjechac do holandii. tam wspomnienia beda wracac co chwile. zanim mi przejdzie to bede mial 34 lata. Duze szanse na znalezienie kogos normalnego w tym wieku kto nie jest poraniony innymi zwiazkami. Zreszta ja tez jestem. Zreszta zawsze mialem wysokie wymagania co do dziewczyn i nie umiaolem byc z kims dla bycia. Dopoki nie poczulem ze to przeznaczenie i cos wielkiego. Teraz kazda bede porownywal do niej bo byla dla mnie idealem. Wiem to glupie bo zdradzala i oklamywala i samemu ciezko mi to pojac. Juz nawet nie wierze w milosc. Tylko biologiczno psychologiczne dobieranie sie ludzi ktore z czasem mija. 

Edited by Slipknot87
blad

Share this post


Link to post

Nie jest przypadkiem tak, że ją za bardzo idealizujesz? Jakie cechy charakteru Ci się w niej podobały? Co sprawiło, że wciąż za nią jesteś i o niej myślisz? Dla przykładu Zbigniew Lew-Starowicz w swojej książce "O mężczyźnie" wymienia następujące cechy osobowości dobrego partnera: dojrzałość psychiczna, bogata osobowość, wytrwałość, poczucie humoru, refleksyjność, umiejętność rozwiązywania konfliktów i napięć, przyjacielskość, zainteresowanie innymi ludźmi, życzliwość, system wartości, a także stawianie wymagań - sobie i partnerowi.

Share this post


Link to post

pewnie za bardzo. bogata osobowosc, poczucie humoru (idealnie pasujace do mojego), przyjacielskosc, zainteresowanie innymi ludzmi, zyczliwosc, system wartosci (choc z drugiej strony zdrady i klamstwa) stawianie wymagan, jej taka prosta szczera milosc, wrazliwosc (potrafila miec lzy w oczach kiedy jakies zwierze mialo zwichnieta noge , kiedy "zegnala" sie ze zwuerzetami w holandii ktore czasami "odwiedzalismy", potrafila powiedziec mi zebym uwazal na wrobla na parkingu kiedy parkowalem gdzie ja nawet bym nie zwrocil uwagi na niego, potrafila cieszyc sie i smiac z najmniejszych rzeczy, isc ze stacji do mnie tylem bo cieszylo ja to ze swieci slonce, potrafila wkladac duzo wysilku we wlasnorecznie robione prezenty, pisala listy, kochala patrzyc w gwiazdy, miala duzo takich swoich "glupich smiesznych zachowan" ktore ciezko spotkac u innego czlowieka, duzo smiesznych fobii, byla jakby to powiedziec oryginalna w swoich pomyslach i podejsciu do swiata, kreatywna , inteligentna, malowala obrazy, grala na gitarze, ogolnie miala zainteresowania. potrafila plakac z byle powodu lub sie wzruszac. cieszyla sie zyciem i swiatem. potrafila przyjechac pod moj blok gdzies niedaleko i kilka godzin czekac az bede mogl sie spotkac. i wiele innych rzeczy. mowila ze bardzo mnie kochala i ze moglem miec milosc do konca zycia , ze jesli ja strace to tylko z wlasnej winy a nie czyjejs (no ale z drugiej strony zdrady ktore niby pozniej zrozumiala i zalowala)

ale z drugiej strony moge tez wypisac rzeczy ktore pasowaly mi do niej kiedy ogladalem filmy o osobowosci narcystycznej, nie chce jej oceniac czy ma taka osobowosc czy nie ale po prostu mi to pasowalo. czesc z tych rzeczy zarzucalem jej w klotniach kiedy bylo jeszcze z jej strony uczucie a czesc wyszlo kiedy od lipca stala sie potworem i po wyjezdzie na studia: pisanie negatywnie zeby podwazyc meskosc "jestes pizda, ale mezczyzna mi sie trafil, jestes zwykla ciota", masz urojenia, jestes psychopata, dorosnij w koncu, jestes niedojrzaly, to ze cos Ci sie wydaje nie znaczy ze tak musi byc, to z toba jest cos nie tak, odwracanie kota ogonem,klamstwa, zdrady, pretensje o cos co sama robi czyli hipokryzja i obluda, granie na dwa fronty, przylapana na klamstwie oskarza o szpiegowanie i kontrole, nadmierne dbanie o urode, strach przed smiercia i staroscia, podroze, tworzenie nowych watkow i zmiana tematu, rzadkie przepraszanie, wymaganie komplementow gdzie sama rzadko mowila cos pozytywnego, robienie co chce za plecami, wmawianie mi ze cos jest nieprawda nawet jak cos widzialem czy slyszalem, ze czegos nie mowila mimo ze mowila, zazdrosc, lęki, fobie, zycie marzeniami i fantazjowanie, nie dotrzymywanie slowa, mowienie ze czepiam sie malych rzeczyl i robie klotnie o bzdety, nie wybaczenie i dlugie zywienie urazy i nienawisc, wypominanie rzeczy z bardzo dawna, nie znoszenie krytyki i reagowanie wtedy agresja, zostawianie w kryzysowej sytuacji jak choroba czy brak kasy lub kiedy ma lepsza opcje wyniszczonej psychicznie i fizycznie osoby, urywanie kontaktu kiedy ktos jest nie potrzebny lub zrywanie zwiazku, "jakos inni rozumieja lub wiedza co mowie i o co mi chodzi tylko Ty nie", sprzeczne wersje podczas rozmowy, nadwrazliwosc, nie widzi win w sobie tylko kims, twoje zachowania czy winy wyolbrzymi a swoje pomniejszy,proponowanie kolezenstwa po zerwaniu lub karanie cisza a pozniej zrobienie tak ze to ona zrywa ostatecznie, celowe klotnie i prowokacje a kiedy wybuchniesz lub powiesz pare slow za duzo to stajesz sie tym winnym i raniacym, histerie, manipulacje, niechec posiadania dzieci chyba ze w dalekiej przyszlosci, poleganie na wierze i wlasnych przekonaniach a nie faktach mozesz podawac argumenty czy to co mowi nauka a i tak uzna ze wie lepiej, mowienie ze nadal jest taka sama a to ty sie zmieniles,woli budowac dystans niz puszczac w zapomnienie przewinienia innych, wybacza dopoki ktos jest jej potrzebny lub wtedy przeprasza kiedy musi, niechec do mowienia o sobie lub drazenia tematu lub unikanie klopotliwych rozmow, kazda rozmowa konczy sie jeszcze wiekszym zametem, powie ze widocznie sobie na cos zasluzyles, konkurowanie a nie komunikowanie sie dlatego klotnie do upadlego, nie pokazywanie dowodow ze mowi prawde i unikanie tego, racjonalizowanie swoich zachowan i na wszystko znajdzie usprawiedliwienie ale jak Ty cos zrobisz to juz nie mozesz usprawiedliwic nawet jesli zrobisz to samo, jest z reguly bardzo przyjazny  moze byc bardzo zaangazowany w sprawy ludzi ze swojego otoczenia, pomocny i wydaje sie wzbudzac bardzo duze zaufanie ale w zwiazku moze bezwzglednie zniszczyc druga osobe, brak wczuwania sie sie w to co moze czud druga osoba i brak empatii chyba ze jestes potrzebny , przekrecanie czyichs slow, szybki rozwoj zwiazku na poczatku. chociaz mowila ze zla stala sie przeze mnie. a z tego co wiem z bylym tez miala czasami ostre klotnie chociaz mniej ostre niz nasze. wlasnie to jest jakis paradoks ze ma tak dwie rozne jakby osobowosci. nie jestem w stanie tego zrozumiec. a moze kazdy z nas takie ma kiedy jestesmy wkurzeni. czesto tez bylo przechodzenie z nienawisci w milosc w dosc krotkim czasie. i teraz juz nie wiem czy to przez moj upor, zbyt logiczne podejscie do tematow i zazdrosc byly klotnie czy przez jej cechy charakteru. ale tez potrafila bolesnie zranic podczas klotni, moze nie wyzywala(przynajmniej do lipca) ale potrafila mowic takie gleboko raniace rzeczy. ja na pewno bylem zazdrosny do granic mozliwosci ale ona tez czesto ta zazdrosc wzbudzala zamiast pokazac ze jest ok. moze nie umiala moze nie wiedziala jak. teraz te wszystkie powody przez ktore sie klocilismy wydaja mi sie totalnym bezsensem. a z drugiej strony ciagle nie wiedzialem czy mowi prawde czy nie. moze oboje sie ranilismy przez to ze czasami oboje cierpielismy. bo wcale po tych klotniach nie bylo nam dobrze. ale tez czesto uwazalem ze jednak mam racje

Share this post


Link to post

To sam widzisz, że nie było zbyt kolorowo. Może też miałaś jakieś problemy wcześniej (np. w dzieciństwie) i teraz zachowuje się tak jak się zachowuje. Teraz będziesz próbował nadal nawiązać z nią kontakt czy raczej już odpuszczasz?

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Gdzie jest Fifi :> ;D 
      · 17 replies
  • Posts