Jump to content

Płytcy, zamknięci w swoim gronie ludzie z klasy


marti1241

Recommended Posts

Mam pytanie. Ostatnio zauważyłam że dużo ludzi zachowuje się arogancko. W tym roku poszłam do liceum gdzie mam nową klasę. Jest dużo super osób wyljzowanych i otwartych, z którymi można fajnie pogadać i się spotkać, ale jest wielu ludzi którzy trzymają się tylko z tymi z którymi się już znają. Albo mam wrażenie że mnie nie lubią ale nie tylko ja lecz parę osób z klasy mi tak powiedziało już. Strasznie mnie denerwuje takie płytkie zachowanie. Wydaje mi się że cały czas chcą być w centrum uwagi i wydają się jakby byli narchstyczmi i nie umieli się bawić i śmiać. Są zamknięci tylko w swoim gronie. Też znacie takie osoby? Może wiecie z czego to wynika? Jak bardziej taka klasę zintegrować? Ja mam w sumie wywalone bo mnie to denerwuje ale nwm czm tacy są xdd

Edited by Kerosine
Sprecyzowanie nazwy tematu (see edit history)
Link to comment
Godzinę temu, marti1241 napisał:

Ostatnio zauważyłam że dużo ludzi zachowuje się arogancko. (...) Jest dużo super osób wyljzowanych i otwartych, z którymi można fajnie pogadać i się spotkać, ale jest wielu ludzi którzy trzymają się tylko z tymi z którymi się już znają. (...) Strasznie mnie denerwuje takie płytkie zachowanie. Wydaje mi się że cały czas chcą być w centrum uwagi i wydają się jakby byli narchstyczmi i nie umieli się bawić i śmiać. Są zamknięci tylko w swoim gronie. 

Osoby, które "trzymają się tylko z tymi z którymi się już znają" i "wydają się jakby (...) nie umieli się bawić i śmiać" niekoniecznie są narcystyczne, mogą być nieśmiałymi introwertykami, których nie interesuje "luz" i "otwarcie na innych" w postaci imprez i litrów alkoholu. Z Twojego opisu nie można wywnioskować zbyt wiele, ale wydaje się to w jakimś stopniu prawdopodobne. Oczywiście druga opcja, którą zakładasz, też jest możliwa - trafiłaś na ludzi przekonanych o własnej wyższości, którzy nie dopuszczają innych do swojego elitarnego grona. Z Twoją teorią gryzą mi się jednak te określenia, które pozwoliłam przytoczyć sobie w cudzysłowie parę linijek wyżej. Zwykle nadęte bufony, lubiące bycie w centrum uwagi, to osoby, które "bawią się i śmieją" aż do przesady; są to ludzie towarzyscy, prowadzący imprezowy i pseudoluksusowy tryb życia na pokaz - a z Twojego opisu wynika coś zupełnie przeciwnego.

Godzinę temu, marti1241 napisał:

Jak bardziej taka klasę zintegrować? Ja mam w sumie wywalone bo mnie to denerwuje ale nwm czm tacy są xdd

Jeżeli nie jesteś charyzmatyczną osobą, która ciągnie za sobą tłumy, to możesz sobie odpuścić. W grupie ludzi zawsze występują różne podgrupki i to jest naturalne. Nie zmusisz nikogo do przebywania w towarzystwie, w którym nie chce przebywać. I Ty się będziesz źle czuła z ludźmi, którzy są z Tobą na siłę, i oni też. To, co możesz zmienić to swoje podejście do innych ludzi. Inność wywołuje w Tobie frustrację, a nie akceptację - a to niedobrze. Przyjrzyj się jeszcze raz tym ludziom, na spokojnie, bez znajomych szepczących Ci do ucha "zobacz, jakie dziwaki!" i zastanów się - co tak naprawdę jest przyczyną, że tamci ludzie Cię odrzucają, jacy oni są - czy rzeczywiście są aroganccy, czy jedynie niepodzielający Twojego lekkiego podejścia do życia. Wpierw wnikliwie obserwuj i analizuj, potem wyciągaj wnioski.

Link to comment

Cześć!

Pamiętam, że gdy poszłam do szkoły średniej borykałam się z podobnym problemem. Wybrałam miejscowość obok, gdzie znałam jedynie wąskie grono osób z gimnazjum i niekoniecznie przepadałam za nimi. Zdecydowana część mojej klasy pochodziła z tej miejscowości, więc siłą rzeczy znali się z poprzedniej szkoły czy podwórka chociażby.

3 godziny temu, marti1241 napisał:

Są zamknięci tylko w swoim gronie

Nie próbuj na siłę wpasować się w ich grono. Weź pod uwagę to, że oni mają już za sobą pewne etapy znajomości, wspólne przeżycia, tematy do rozmów. Możesz delikatnie próbować czasem zagaić rozmowę czy po prostu, "na luzaka" podejść, przedstawić się. Natomiast w swoich działaniach nie możesz być natarczywa - w końcu jesteś dla nich kimś nowym.

3 godziny temu, marti1241 napisał:

Albo mam wrażenie że mnie nie lubią ale nie tylko ja lecz parę osób z klasy mi tak powiedziało już.

Nie kieruj się tym co inni mówią na ten temat. Ludzie lubią plotkować, wymyślać. Często gdy ich życie jest nudne, wolą rozmawiać o życiu innych wprowadzając zamęt. Poza tym wszyscy krótko się znacie, stąd nie radziłabym ufać komukolwiek tak szybko.

Dobrze powiedziałaś - wrażenie. To nie tak, że oni Cię nie lubią. Po prostu jesteś dla nich kimś nowym, często bywa tak, że ludzie boją się nieznanego - bądź w tym przypadku - nieznajomych. Nie możesz oczekiwać, że od razu zostaniecie najlepszymi przyjaciółmi. Jak mówiłam, spróbuj delikatnie zagaić rozmowę. Z uprzejmością, grzecznością i kulturą. Nie nastawiaj się wobec nich negatywnie, oni po prostu również muszą Cię poznać. Nie roztaczaj zatem wokół siebie aury uprzedzenia, to można wyczuć. Jako osoba nieco bardziej doświadczona (różne szkoły, prace, towarzystwa) mogę ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie wobec innych. Dobre słowo, uprzejme gesty. To nie oznacza, że w ten sposób wszyscy Cię polubią (czasem po prostu kogoś nie lubimy, zupełnie bez przyczyny, to naturalne), natomiast na pewno zostaniesz doceniona i zapamiętana jako ktoś życzliwy, a zazwyczaj takimi właśnie ludźmi chcemy się otaczać.

3 godziny temu, marti1241 napisał:

Wydaje mi się że cały czas chcą być w centrum uwagi i wydają się jakby byli narchstyczmi i nie umieli się bawić i śmiać

Z racji, że to nowa szkoła, to tak naprawdę każdy zmaga się z problemem bycia kimś nowym. Każdy ma swój sposób na próbę zaistnienia. To nie narcyzm, to po prostu zwykła potrzeba znalezienia kogoś bliskiego.

To, że ktoś nie potrafi się bawić czy śmiać może wynikać z nieśmiałości, przykrych doświadczeń czy po prostu innego usposobienia. Nie możesz wymagać od wszystkich by byli ekstrawertycznymi duszami towarzystwa.

3 godziny temu, marti1241 napisał:

Jak bardziej taka klasę zintegrować?

Zaproponuj zwykłe wyjście na pizzę, kręgle czy kino w celach integracyjnych, wiem, że rzucenie takiego pomysłu często wypala. Spróbuj też po prostu każdego dnia powitać kogoś nowego, zapytać o dzień, przygotowanie do zajęć czy po prostu jak się czują. Nie bądź przy tym natarczywa, zachowaj odpowiedni dystans. Po prostu zasygnalizuj, że "widzisz" daną osobę i zachowujesz się wobec niej życzliwie.

Generalnie radzę Ci kierować się zasadą, że każdy człowiek może być na swój sposób wyjątkowy, każdemu warto poświęcić chwilke uwagi i nie zrażać się już na początku tych znajomości. Jak mówiłam - nie każdego będziesz lubiła, nie każdy będzie lubił Ciebie - czasem po prostu ludzie nadają na zupełnie innych falach. Polecam jednak zachować pelen profesjonalizm i nie okazywać owej niechęci - to cechuje dorosłych ludzi. W końcu będziecie musieli "wytrzymywać" ze sobą znaczną część swojego obecnego życia i współpracować na polu naukowym.

Pozdrawiam.

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • Zielona.
    • yiliyane
  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Odpowiedziałam w pierwszym   Wyznaczam teraz @Vertigos i @Anarchist, a tematy to:  
    • yiliyane
      Już dawno nie byłam u lekarza państwowego. Nie chodzę za często do lekarzy, ale jak już idę, to raczej prywatnie. Prędzej człowiek umrze niż doczeka się wizyty na NFZ. Pół roku czekania na wizytę u lekarza rodzinnego, potem co najmniej półtora roku na wizytę u specjalisty. NFZ "opłaca się" tylko przy bardzo drogim leczeniu i takim, które może być odwleczone w czasie. Jeżeli jest pilna potrzeba wizyty u lekarza, zrobienia badań i postawienia diagnozy, to w naszym pięknym kraju takie są realia, że się człowiek tej wizyty państwowo nie doczeka. Powinien być państwowy, plus oczywiście możliwość otwarcia i prowadzenia prywatnych klinik i gabinetów. Całkowicie płatna służba zdrowia prowadziłaby do tego co jest w Stanach - że za byle wizytę z katarem dostajesz rachunek na tysiąc dolarów, w efekcie czego na leczenie stać tylko najbogatszych. Nie. Jak już wspomniałam, całkowicie wolny rynek w przypadku służby zdrowia spowodowałby, że większość ludzi de facto straciłaby możliwość leczenia się, bo nie byłoby ich na to stać. Teraz za wizytę u specjalisty płacisz, powiedzmy, 200 zł. To i tak dużo i wiele osób na to nie stać. Ale wyobraźmy sobie byle wizytę za 2 tysiące. Nie chcielibyśmy takiej sytuacji.
    • Kerosine
      @Gloria i @yiliyane, zapraszam  
    • yiliyane
      Nie. Nie mam takiej potrzeby. Stosuję filtry tylko na intensywne letnie słońce, a i też nie zawsze. Słońce rzadko mnie parzy. Ratują mnie włoskie geny Nie. Właściwie tylko na początku lata, kiedy skóra jest jeszcze zupełnie nieopalona po zimie, muszę uważać. W ten sposób trochę mnie przypiekło w czerwcu, kiedy byłam w termach (w Polsce) na świeżym powietrzu. Z kolei jak byłam teraz we wrześniu na Teneryfie, to w ogóle się nie smarowałam i nic mi nie było - bo skóra już się przyzwyczaiła do słońca. Opalanie się nie jest niczym złym, o ile robi się to z umiarem. Spiekanie się na raka, leżąc od rana do wieczora plackiem na plaży to zdecydowanie zły pomysł. Podobnie jak chodzenie na solarium. Ale lekka, naturalna opalenizna, która tworzy się latem, nie jest niezdrowa. Zupełnie nie wystawiając skóry na światło słoneczne blokuje się dopływ witamy D3. Kiedyś więcej się smarowałam kremami z filtrem i unikałam słońca i efektem było stężenie witaminy D3 na poziomie 7 ng/ml (gdzie norma to 31-50 ng/ml, a mój wynik uznawany jest za ciężki niedobór). Więc, jak we wszystkim, trzeba umieć znaleźć złoty środek. Może nie nazwałabym tego obawą, ale nie przepadam za efektami długiego siedzenia przed urządzeniami elektronicznymi. Najczęściej skutkuje to u mnie bólem głowy, silniejszym niż zazwyczaj.
    • yiliyane
      Nie mogłabym oddawać krwi, nawet gdybym bardzo chciała. Ze względu na problemy zdrowotne moja krew nie zostałaby przyjęta. Poza tym nie sądzę, żeby mój organizm zniósłby taki ubytek krwi. Przy krwiodawstwie pobiera się aż 450 ml krwi, co trwa 5-8 minut. Do morfologii pobiera się podobno do 5 ml krwi, a mnie już zdarzyło się raz zemdleć (spadek cukru najprawdopodobniej, spowodowany utratą krwi i byciem wiele godzin na czczo), wielokrotnie też robiło mi się słabo lub też mdliło mnie, ale poza tym obyło się bez większych konsekwencji. Tak więc w moim przypadku bycie dawcą krwi odpada.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Kerosine
      Kerosine
      2
    2. 2
      mw2
      mw2
      1
    3. 3
      Anarchist
      Anarchist
      1
    4. 4
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    9 posts
    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Anarchist
    Anarchist
    2 posts
    trombalski300
    trombalski300
    1 post
    Celt
    Celt
    1 post
    Gloria
    Gloria
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    40 posts
    Anarchist
    Anarchist
    38 posts
    yiliyane
    yiliyane
    19 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    816 posts
    yiliyane
    yiliyane
    705 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    637 posts
×
×
  • Create New...