Mvrtynv

Czy warto chodzić do szkoły mimo dojazdu +2 godziny?

Recommended Posts

Hej jestem tu pierwszy raz i przychodzę z pytaniem bo mam ciężką rozkmine.. No więc tak chodzę do super technikum ale dojazd do szkoły zajmuje mi rano około 2 godzin a popołudniu około 2,5 godziny przez korki i zastanawiam się czy przepisać się do technikum bliżej mojej miejscowości które oddalone jest tylko 20 km od domu. W szkole która jest oddalona jest wysoki poziom i wiem że codziennie praktycznie będę uczęszczać na 8 lekcji czyli około 18 będę w domu i boje się że nie dam sobie rady.. Szkoła bliżej mnie ma słaby poziom. Dlatego przychodzę z pytaniem czy warto się przepisać czy jednak dalej chodzić do obecnej szkoły?

Share this post


Link to post

A na co chciałbyś przeznaczyć zaoszczędzony czas?

Jeśli masz jakieś (ambitne) pasje, które chciałbyś realizować, to przepisz się do szkoły bliżej. Jeśli nie, to zostań. Dobra szkoła procentuje.

Share this post


Link to post
8 minut temu, Borcejn napisał:

A na co chciałbyś przeznaczyć zaoszczędzony czas?

Jeśli masz jakieś (ambitne) pasje, które chciałbyś realizować, to przepisz się do szkoły bliżej. Jeśli nie, to zostań. Dobra szkoła procentuje.

Na pewno na chwile wytchnienia. W mojej szkole jak wracałam do domu to jedyne o czym marzyłam to drzemka bo byłam bardzo zmęczona a nie mogłam sobie na to pozwolić. Trzeba mieć czas żeby zjeść, odrobić lekcje i przygotować się na drugi dzień a zanim to wszystko zrobiłam to była godzina 22/23 a o 5 pobudka to zanim się ogarnęłam ze wszystkim to była godzina 24 i  tak dzień w dzień. 

Share this post


Link to post

A myślałaś na przykład o zamieszkaniu na stancji czy o wynajęciu pokoju/mieszkania w pobliżu swojej szkoły? Rozwiązałoby to problem codziennych dojazdów, a jednocześnie nie musiałabyś rezygnować z wysokiego poziomu nauczania. Pamiętaj też, że gorsza szkoła to nie tylko gorsza jakość wykształcenia, ale też nierzadko niższy poziom kultury uczęszczających do niej uczniów. Osiedlowe Seby też muszą się gdzieś uczyć i, jak się domyślasz, nie robią tego w renomowanych szkołach, tylko w przeciętnych, żeby nie powiedzieć, kiepskich, placówkach położonych niedaleko ich domów. Nie wiem jakie relacje masz ze swoją obecną klasą, ale wchodząc w nowe środowisko, znające się już od jakiegoś czasu, nie będzie Ci łatwo, szczególnie jeżeli jest to środowisko osób o niezbyt lotnych umysłach i, co gorsza, o niezbyt przyzwoitym zachowaniu. Na Twoim miejscu nie zmieniałabym szkoły, tylko raczej pomyślałabym o czasowej zmianie miejsca zamieszkania. Szczególnie jeśli jesteś już w trzeciej czy czwartej klasie - wówczas nie ma sensu zmieniać dobrej szkoły, kiedy zostało Ci tak niewiele do jej ukończenia.

Share this post


Link to post
4 minuty temu, yiliyane napisał:

A myślałaś na przykład o zamieszkaniu na stancji czy o wynajęciu pokoju/mieszkania w pobliżu swojej szkoły? Rozwiązałoby to problem codziennych dojazdów, a jednocześnie nie musiałabyś rezygnować z wysokiego poziomu nauczania. Pamiętaj też, że gorsza szkoła to nie tylko gorsza jakość wykształcenia, ale też nierzadko niższy poziom kultury uczęszczających do niej uczniów. Osiedlowe Seby też muszą się gdzieś uczyć i, jak się domyślasz, nie robią tego w renomowanych szkołach, tylko w przeciętnych, żeby nie powiedzieć, kiepskich, placówkach położonych niedaleko ich domów. Nie wiem jakie relacje masz ze swoją obecną klasą, ale wchodząc w nowe środowisko, znające się już od jakiegoś czasu, nie będzie Ci łatwo, szczególnie jeżeli jest to środowisko osób o niezbyt lotnych umysłach i, co gorsza, o niezbyt przyzwoitym zachowaniu. Na Twoim miejscu nie zmieniałabym szkoły, tylko raczej pomyślałabym o czasowej zmianie miejsca zamieszkania. Szczególnie jeśli jesteś już w trzeciej czy czwartej klasie - wówczas nie ma sensu zmieniać dobrej szkoły, kiedy zostało Ci tak niewiele do jej ukończenia.

Na początku mieszkałam w internacie przez 2 tygodnie ale nie dałam rady tam wytrzymać przez panie które o wszystko się czepiały jak Np rozmawianie z rodzicami po 22 przez telefon i inne bzdety. Na wynajęcie pokoju czy mieszkanie mnie nie stać dlatego zostaje tylko autobus i milion przesiadek. Właśnie dlatego tak bardzo się zastanawiam bo jednak szkoła do której chce się przepisać nie ma dobrej opinii. 

Share this post


Link to post

Nie masz jakichś koleżanek, które miałyby podobny problem co Ty? Wtedy wynajęcie wspólnie jakiegoś lokum dałoby się załatwić w miarę tanio, bo koszta by się rozłożyły na kilka osób. Praca dorywcza, np. w wakacje, też mogłaby pomóc podreperować budżet. Ewentualnie już lepiej by przecierpieć ten internat, chyba że problem jest poważniejszy niż tylko zwracanie uwagi za rozmowy przez telefon, niż zmieniać dobrą szkołę na wątpliwą. Po takiej zmianie mogłoby się okazać, że problem z dojazdami czy opiekunkami z internatu to był pikuś w porównaniu z tym co Cię spotka w nowej szkole.

Share this post


Link to post
1 minutę temu, yiliyane napisał:

Nie masz jakichś koleżanek, które miałyby podobny problem co Ty? Wtedy wynajęcie wspólnie jakiegoś lokum dałoby się załatwić w miarę tanio, bo koszta by się rozłożyły na kilka osób. Praca dorywcza, np. w wakacje, też mogłaby pomóc podreperować budżet. Ewentualnie już lepiej by przecierpieć ten internat, chyba że problem jest poważniejszy niż tylko zwracanie uwagi za rozmowy przez telefon, niż zmieniać dobrą szkołę na wątpliwą. Po takiej zmianie mogłoby się okazać, że problem z dojazdami czy opiekunkami z internatu to był pikuś w porównaniu z tym co Cię spotka w nowej szkole.

Niestety koleżanek z takim problemem nie mam a do internatu już bym się nawet nie dostała bo jest za późno, a poza tym nie wyobrażam sobie tam wrócić

Share this post


Link to post

Zatem masz tak naprawdę dwa wyjścia: dobra, sprawdzona szkoła + męczące dojazdy albo słaba szkoła i nowe środowisko (tzw. kot w worku) + brak dojazdów. Na Twoim miejscu zostałabym mimo wszystko w starej szkole, ale to Twoja, nie moja decyzja. Jedyne co mogłoby Ci pomóc w przypadku zostania w starej szkole, to lepsza organizacja czasu - jeśli jesteś w stanie uczyć się w trakcie jazdy, warto popchnąć robotę do przodu zamiast patrzeć się przez okno przez dwie godziny. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Borcejn
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts