truemaknae

Starszy chłopak, związek na odległość i problem z rodzicami.

Recommended Posts

Cześć Wam wszystkim. Trafiłam na to forum, ponieważ chciałabym się gdzieś wygadać, może otrzymam jakąś poradę.  Zaczynając od początku, pare miesięcy temu na pewnym portalu poznałam 25-latniego obcokrajowca. Ja mam 16 lat. Od początku wpadł mi w oko i dobrze nam się rozmwawiało. Rożnica wieku, rożnica kulturowa i czasowa oraz bariera językowa - jakby nagle zniknęły. Z czasem poczułam, że to jest coś więcej. Pierwsza rzecz jaką robiłam rano i ostatnia jaką robiłam nocą to sprawdzanie czy napisał. Zakochałam się. Jak się potem okazało - ze wzajemnością. On wyznał mi miłość pierwszy, od tamtej pory jesteśmy w internetowym związku, nie ma dnia abyśmy nie pisali czy rozmawiali, ufamy sobie i jesteśmy cierpliwi. Cała ta sytuacja nie trwa nawet pół roku, a ja już czuję, że to jest to. To moja pierwsza prawdziwa miłość. I chyba jedyna osoba na jakiej aktualnie mogę polegać. W zimę mój chłopak planuje podróż po Europie wraz z przyjacielem. Odwiedzą również Polskę. Chciałabym się oczywiście z nim spotkać, nie mogę przepuścić takiej szansy, zanim ja będę w stanie do niego pojechać miną jakieś 3 lata. Nie wiem dokładnie kiedy będzie (prawdopodobnie w okresie moich ferii) na jak długo, ale planuje zatrzymać się w hotelu w mieście 30 minut drogi od mojego. I teraz przejdę do tej problematycznej części mojego zwierzenia, która są moi rodzice. Są oni strasznie nadopiekuńczy i przewrażliwieni. Nigdy nie dałam im powodów, aby tacy byli, zawsze wracam do domu wtedy kiedy powinnam w nim być i mówię im z kim się spotkam. Większość moich znajomych kojarzą. Pomimo tego, oni ciągle myślą, że idę robć nie wiadomo co z kolegami, a z koleżankami idę pić. Dodatkowo uważają mnie za strasznie dziecinną i nie odpowiedzialną. Boją się nawet, gdy sama mam zamykać drzwi od domu. Rany, ludzie, przecież mam 16 lat...Ciągle mają podejrzenia o wszystko, ledwo mi się udaje namówić ich, aby pozwolili mi nocować u mojej przyjaciółki, która mieszka 2 minuty drogi od nas. Obawiam się co zrobię, kiedy on juz będzie w Polsce, chciałabym spędzić z nim każdą dobę jaką tu zostanie. Możliwe, że nie zobaczymy się kolejny raz szybko, ponieważ on studiuje i pracuje, musi się skupić na swoich sprawach. Najlepiej by było gdybym ten zakładając tydzień, jaki tu będzie została z nim w hotelu. Ale wtedy musiałabym powiedzieć o wszystkim rodzicom, odpada zmyślenie, że zostaje u przyjaciółki, dzwoniliby i chcieli usłyszeć ją jako dowód. Jeszcze jak to jednak nie będą ferie tymbardziej nie zgodziliby się, abym olała pare dni szkoły, to musiałby być ważny powód. Wiem, że jak powiem o mojej sytuacji nie uznają to w ten sposób, zaczną się na mnie wydzierać, kazać usunąć jakiekolwiek aplikacje gdzie mogę poznać obcych ludzi i przeszukiwać mi telefon. Zresztą trochę się nie dziwię, różni ludzie są w internecie, mogą uznać, że jest on jakimś starym zboczencem, zresztą różnica 9 lat już sama w sobie jest duża, tymbardziej, że dla większości osób mogę dalej być tylko dzieckiem. Musieliby go poznać, przekonać się, że jest dobrym człowiekiem, ale nie wyobrażam sobie tego. Moi rodzice po prostu by się z nim nie dogadali, nie znają dobrze angielskiego. Gdybym miała nie mówić o niczym rodzicom i ukrywać ten fakt, że mam chlopaka, który teraz jest blisko mnie to od razu mówię nie opłacałoby mi się jechać codziennie do tego miasta na pare godzin po szkole (wciąż zakładając, że to nie będą ferie) i wracać zanim się ściemni, mielibyśmy dla siebie może 2 godziny, dodatkowo samo wyjście w zimę, w trakcie roku szkolnego jest dla mnie czymś co mi rzadko wolno. Po prostu jestem w kropce. Znam moich rodziców, boję się im powiedzieć prawdy, ale wiem, że nie ma innej możliwości niż powiedzieć im prawdziwy powód dlaczego miałabym zrezygmować z kilku dni szkoły co usprawiedliwią mi chorobą i nie wracać w ten czas do domu. Dlatego moja prośba do Was, powiedzcie mi, tymbardziej jeśli ktoś miał podobną sytuację do mnie, jak powiedzieć rodzicom o związku z obcokrajowcem? Dodam, że jedynym faktem, który może sprawić, że nie będą aż w takim szoku, jest to, że zawsze mówiłam jakiej narodowości chłopcy mi się podobają i że chce tam kiedyś wyjechać i poznać jakiegoś. Pomijając kewstię wieku, bo wygląda on na co najmniej 5 lat mniej. Ale dla nich to pewnie wciąż za duża różnica wieku będzie i obawy o złe zamiary wobec mnie. Proszę, doradźcie mi. A może macie jakieś inne pomysły? I bardzo bym chciała, abyście oszczędzili sobie komentarze na temat różnicy wieku, sposobie w jaki go poznałam, że to szybko może się skończyć i jestem łatwowierna, że w realu on może być inny i się odkocham lub będzie mnie chcial tylko wykorzystać - jestem tego wszystkiego świadoma, ale żyję tym co jest teraźniejsze i się tym cieszę, chcę mu ufać bo pierwszy raz czuję się z kimś taka szczęśliwa, a on nigdy nie powiedział nawet nic złego w moim kierunku. Chcę jedynie porady dotyczące kwestii poinformowania o moim związku moich rodziców, reszta mnie nie interesuje. Przepraszam, rozpisałam się, mam nadzieję, że chociaż jedna osoba wytrwa do końca ;) I wybaczcie jakiekolwiek błędy, pisałam to póżno w nocy.

Share this post


Link to post

Przede wszystkim nie pisz w nocy - człowiek zmęczony jest gorszy niż pijany.

Po drugie, miłość na odległość nie istnieje.

Po trzecie, jakbym się dowiedział, że moja córeczka spotyka się z 9 lat starszym Arabem, to zamknąłbym ją w szafie. Będziesz dorosła i głupia - trudno, widocznie moje metody wychowawcze nie podziałały. xD Ale na razie jesteś dzieckiem, więc masz słuchać swoich rodziców. Rodzice angielskiego nie znają, ale życie znają lepiej niż Ty.

Nie ma znaczenia, w jaki sposób im o tym powiesz, podniesiesz im ciśnienie tak samo. I słusznie.

 

Share this post


Link to post
13 godzin temu, truemaknae napisał:

(...) kiedy on juz będzie w Polsce, chciałabym spędzić z nim każdą dobę jaką tu zostanie. (...) Najlepiej by było gdybym ten zakładając tydzień, jaki tu będzie została z nim w hotelu.

Cóż, on na pewno byłby wniebowzięty. Młoda, niedoświadczona dziewczyna sama mu się pcha do łóżka. ...Bo Ty zdajesz sobie z tego sprawę jak takie spotkanie by przebiegało? To nie byłaby romantyczna randka przy świecach. Dziewczyna z chłopakiem spotykają się w pokoju hotelowym w jednym celu.

13 godzin temu, truemaknae napisał:

Musieliby go poznać, przekonać się, że jest dobrym człowiekiem (...)

A skąd Ty sama masz takie przekonanie, że jest? Nigdy nie widzieliście się nawet na oczy. Czasem ludzie znają się całe życie i tak naprawdę nie wiedzą co ten drugi człowiek kryje w środku.

13 godzin temu, truemaknae napisał:

I bardzo bym chciała, abyście oszczędzili sobie komentarze na temat różnicy wieku, sposobie w jaki go poznałam, że to szybko może się skończyć i jestem łatwowierna, że w realu on może być inny i się odkocham lub będzie mnie chcial tylko wykorzystać - jestem tego wszystkiego świadoma, ale żyję tym co jest teraźniejsze i się tym cieszę, chcę mu ufać bo pierwszy raz czuję się z kimś taka szczęśliwa, a on nigdy nie powiedział nawet nic złego w moim kierunku. 

Właśnie nie jesteś świadoma. Jesteś łatwowierna, a on Cię omamił. To oczywiste, że nie powiedział Ci niczego złego - w końcu nagroda dopiero na niego czeka - upojne noce w pokoju hotelowym. Nie przyszło Ci do głowy, że ta cała podróż po Europie może być jedynie przykrywką dla odwiedzania różnych młodocianych europejek, którym zawrócił w głowie? Handel ludźmi, gwałty - nic Ci to nie mówi w kontekście takich znajomości? Nie zapala Ci się czerwona lampka?

4 godziny temu, Borcejn napisał:

Po trzecie, jakbym się dowiedział, że moja córeczka spotyka się z 9 lat starszym Arabem, to zamknąłbym ją w szafie. (...) Rodzice angielskiego nie znają, ale życie znają lepiej niż Ty.

thhpng_qswhwpa.png

Share this post


Link to post

Mam trochę więcej lat niż Ty i powiem tak - niektórzy faceci potrafią znajdować właśnie takie kobiety. O co mi chodzi? O to, że potrafią wyczuć gdy jakaś jest lekko zagubiona. Gdy jakaś jest w stanie szybko się zauroczyć i nie potrzeba wiele aby zawrócić w głowie. Mnie się wydaje, że wcale nie jest tak jak napisałaś że 'żyjesz tym co tu i teraz' tylko po prostu jesteś naiwna. Nie wiem jak to jest, że niektórzy ludzie sami ściągają na siebie kłopoty. Jesteś jeszcze młoda i jest tyle rzeczy jakimi możesz się zająć a przede wszystkim poznać samą siebie nim wejdziesz w poważny związek oparty na solidnych fundamentach. Naprawdę myślisz, że jesteś na to gotowa? Ja Ci powiem - po Twojej wypowiedzi, nie jesteś.

A skoro jesteś na tyle dorosła, że już jesteś pewna całkowicie swoich uczuć i tego, że to ten jedyny to idź usiądź i porozmawiaj z rodzicami. Poza tym skoro sama masz tyle obaw po tym co piszesz to chyba jednak nie wszystko jest takie jak być powinno, hm?

Mam lepszy pomysł - skoro on się zakochał i chcę być z Tobą niech przyjedzie do Twojego domu rodzinnego. Niech pozna Twoich rodziców i niech rodzice go prześwietlą. W końcu masz dopiero 16 lat i jesteś pod ich opieką.

Sama rozumiem jak jest z tym, że rodzice mają skłonności do przesady, czasami są zbyt przewrażliwieni - ale może słusznie. A skoro jednak tak Cię traktują to może właśnie dałaś im do tego powody - i to o czym piszesz jest jednym z nich.

Otwórz oczy i oceń sytuację na chłodno.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • ariana
      By ariana
      Hej. Mam 23 lat i mam ogromny problem. Mam znajomych bardzo dobrych którzy są po 40stce maja syna który ma 20 lat. Problem jest taki, przyjaźnie się z nim od paru lat ich syna znam od paru miesięcy a ich długi czas. Kiedyś ich syn mieszkał w innym kraju a teraz przeprowadził się do rodziców. Przyjeżdżał już kiedyś i mieliśmy dobry kontakt, odkąd  mieszka z nim nasze relacje się pogłębiły. Widzę że coś jest między nami on także ale nie rozmawialiśmy o tym otwarcie. Nie wiem co zrobić bo coś do niego czuje ale jego rodzice są moimi przyjaciółmi. 
    • monika_jkl
      By monika_jkl
      Piszę tutaj w trudnej dla mnie sprawie. Od kilku lat przyjaźnię się z Y (ostatnio zaczęłam wątpić w tą przyjaźń, ale nie o tym dzisiaj). Y jest dosyć głośną osobą, buntowniczką. Wiecie, nastolatka, która ma styczność z imprezami, alkoholem itd.
       W zeszłym roku natomiast zaczęłam przyjaźnić się z X. Ona także jest typem nastolatki, która przechodzi mocno ten ,,bunt”. Używki i te sprawy. Zapoznała mnie z masą znajomych, którzy też, np. palili. Byłam wtedy osobą o niskiej pewności siebie, więc pod wpływem wejścia w ,,nowy” świat bardzo zmieniłam się. Po prostu pierwszy raz poczułam się doceniona przez kogoś i chciałam się przypodobać. Zaczęłam się mocniej malować, ciągle narzekałam na rodziców, przeklinałam, imprezowałam. Moi rodzice to zauważyli i zaczęli zwracać mi uwagę, że to wszystko przez X. Gdy dowiedzieli się o moim przeklinaniu i kłamstwach całkiem zakazali mi z nią utrzymywać jakikolwiek kontakt. (Były to wakacje, na codzień chodzimy razem do klasy z X i Y). Nigdy nie chciałam zawieść rodziców, więc zrobiłam co mi kazali, przyjaźń się skończyła. Zresztą z perspektywy czasu wiem, że postąpili tak, jak rodzic powinien i nie mam im tego za złe. 
      Jednak, wbrew pozorom, X była pierwszą taką osobą w moim życiu, którą mogłam nazwać przyjaciółką. Mimo, że używkuje, to nie przeszkadza mi to, bo w takim razie wśród moich rówieśników nie mogłabym gadać z niemalże nikim. Poza tym nie mogłabym też spotykać się z Y (ale o tym za chwilę). To też nie jest tak, że jej spędzanie czasu opiera się tylko na tym. W tamtym okresie, w zeszłym roku, gdy nie było przy nas innych znajomych, spędzałyśmy normalnie czas, np. oglądając seriale i żartując. Żadnych ,,zakazanych rzeczy”.
      Przez ten okres niespotykania się z X zmieniłam się. Przestałam przeklinać, ubieram się i maluję skromnie, jestem kulturalna. Przestałam wyśmiewać się z innych i plotkować, staram kierować się dobrem. Na nowo zyskałam zaufanie rodziców. Staram się im pomagać, na tyle, na ile mogę.
      Po powrocie do szkoły zaczęłyśmy znowu rozmawiać ze sobą, powoli, od krótkich pogawędek do dłuższych rozmów na przerwach. Od początku roku szkolnego minęło wiele miesięcy i od jakiegoś czasu jesteśmy znów prawie na etapie przyjaźni. X też się od wtedy trochę zmieniła. Zmieniła też znajomych.
       Problemem jest to, że możemy spędzać czas tylko w szkole. Moi rodzice są bardzo wrogo do niej nastawieni. Myślą, że gdy zacznę się z nią znowu spotykać, to zmienię się na gorsze. Zresztą mają o niej bardzo złe zdanie. (Gdyby tylko dowiedzieli się co Y wyczynia...) Natomiast ja teraz nonstop przebywam z X w szkole, siedzimy razem na lekcjach, na przerwach też. Zwierzamy się sobie, przekazujemy tajemnice. Czuję się po prostu przy niej uskrzydlona. Jest ona pozytywną osobą, która zawsze poprawi humor. Gdy mam jakiś problem to ona wysłucha mnie i pomoże. Mogłabym z nią konie kraść. I tym razem nie upodabniam się do niej na siłę, bo przecież wcale nie muszę. Na propozycję papierosa grzecznie odmawiam. Ona akceptuje moje zachowanie, a ja jej. Zauważyłam, że nasza relacja właśnie opiera się na zaufaniu i tym, że dobrze się przy sobie czujemy. Nasze rozmowy dają mi wyrzucić z siebie emocje. Jednak boli mnie fakt, że jedyny czas, który możemy spędzać jest w szkole.
      Zwłaszcza, że Y ,,odwala” takie same akcje jak X. A z Y cały czas wychodzę, ona przychodzi do mnie itd. Gdyby rodzice naprawdę chcieli mnie uchronić od styczności z osobami przeklinającymi i używkującymi musieliby zamknąć mnie w klatce. Niemal każda osoba, z którą rozmawiam w szkole, po lekcjach idzie na fajkę. 
      Rodzice myślą, że wtedy taka stałam się przez konkretne osoby, a nie przez własne głupie wybory i mechanizmy działania. Moja ówczesna podatność zniszczyła wszystko.
      Jak przekonać rodziców do tego, że ta przyjaźń daje mi radość i, że naprawdę X jest wartościową osobą mimo, że nie zachowuje się tak, jakby sobie tego dorośli życzyli? I, że mogą mi ufać, bo już ich nie okłamuję? Nie mam teraz ani jednego znajomego, ani jednej koleżanki, została mi tylko X i serce mi się złamie jeśli zostanę na tym świecie zupełnie sama. Zwłascza, że niedługo ciepłe dni, a ja będę zdana tylko na siebie i własne myśli... Przecież rodzice nie mogą mi zakazać przyjaźni. Pomocy!
      Dodam, że mamy po 16 lat.
    • BrownWoolf
      By BrownWoolf
      Hej, od pewnego czasu już nie daję rady. Mam już dość codziennych kłutni z rodzicami.
      Od kiedy pamiętam dla nich zawsze liczyły się oceny. Teraz jestem w 3 gimnazjum i wiem, że to jest ostatni rok, najważniejszy. Uczę się całymi wieczorami, czasem i nocami, chodzę na wszelakie zajęcia dodatkowe, by tylko zadowolić rodziców. Kiedy dostane 3 lub 4 robią mi awanturę, że się nie uczę. Nie mam czasu przez to dla znajomych i dla siebie. Rozumiem, że ten rok jest ważny, ale mogli by okazać choć cień zrozumienia. Dodatkowo muszę zajmować się i pomagać młodszemu bratu oraz zajmować się dwójką moich ruchliwych zwierzaków. 
      Nie wiem co mogę zrobić, mam już dość takich sytuacji w domu. Kiedyś próbowałam z nimi o tym porozmawiać lecz bez skutecznie. 
    • Michalinka
      By Michalinka
      Hejka. Mam 16 lat i jestem dziewczyną. Od zawsze podobali mi się tylko chłopcy. Jednak w tym roku poszłam do liceum i zaczęła mi się podobać nauczycielka. Ma około 40, jest bardzo miła i zawsze pomaga. Jestem bardzo dobra w jej przedmiocie (angielski). Jak się do niej zbliżyć?
    • KtośMiły
      By KtośMiły
      Witam! Mam 17 lat i od pewnego czasu nie mogę w pewnych kwestiach dogadać się z rodziną (tj. młodszym bratem i rodzicami). Czuję, że mnie nie rozumieją. Ponadto dochodzi sprawa nadopiekuńczości...
      Mój tata chciał iść ostatnio ze mną do sklepu spożywczego. Nie byłoby w tym normalnie nic złego, gdyby nie fakt, że sklep ten znajdował się zaledwie po drugiej stronie ulicy... Stwierdził, że jest późno i się o mnie boi. Okej, było kilka minut po godzinie dwudziestej, ale czy to nie lekka przesada? Innym razem, wybrałam się na rolki, by pojeździć po mieście (jest to miasto bardzo małe, nie sposób się w nim zgubić, znam każdy zakątek na wylot). Po godzinie, wracając do domu, spotkałam na chodniku roztrzęsionego ojca, który zaczął mnie już zwyczajnie szukać. Spojrzałam na zegarek - było w pół do dziewiątej, wciąż widno. Mówiłam mu wcześniej, gdzie się wybieram, wiedział, że wrócę za godzinę... Kolejny przykład to gdy chodzę na strych, by trochę poćwiczyć lub potańczyć. Uwielbiam to miejsce i odwiedzam je dość często, głównie wieczorami, gdy robi się chłodniej. Niestety, jak się już pewnie domyślacie, mój tata nie jest w stanie przejść koło tego obojętnie. Za każdym razem musi do mnie zajrzeć, sprawdzić czy wszystko w porządku. Raz powiedział też, że przyszedł tylko sprawdzić, czy nikt mi nie przeszkadza (mieszkamy w bloku, na strych może wejść każdy). To dość irytujące, gdyż zmusza mnie to do przerywania na czas jego wizyty wszelkich ćwiczeń. Rozumiem, że on mnie kocha, troszczy się... ale wydaje mi się, że powinien trochę wyluzować... To w sumie dość dziwne, bo niby często mi mówi, że powinnam studiować we Francji czy Niemczech i widzę po nim, że by tego chciał, ale w rzeczywistości nie pozwolił mi nawet jak do tej pory wybrać się samej autobusem do pobliskiej miejscowości... Nigdy nie byłam też za granicą.
      Mama z kolei... Też bywa momentami nadopiekuńcza, ale trochę rzadziej. Boi się przede wszystkim mojego odejścia na studia. Nie chce, bym wyjeżdżała gdzieś daleko. Kilka dni temu, gdy chyba po raz pierwszy porozmawiałam z nią na temat mojej przyszłości, zaraz po tym zamknęła się w łazience. Po dłuższym czasie wyszła z niej z napuchniętymi, czerwonymi oczami - płakała. Brat próbował wypytać ją co się stało, ale udawała, że nic takiego nie miało miejsca. Domyślam się, że chodziło o mnie. Inną sprawą jest to, że czasami nie czuję z jej strony wsparcia. Mam wrażenie, że nie zawsze we mnie nie wierzy... Kiedyś dla przykładu, wzięłam udział w konkursie filmowym. Po wielu dniach żmudnej pracy, mogłam w końcu pokazać swoje dzieło rodzicom. Niestety, nie usłyszałam z ich ust żadnej aprobaty. Byłam zawiedziona. Tak wiele serca włożyłam w realizację tego filmu, podobał mi się. Mama stwierdziła jednak, że nie mam co liczyć na żadne miejsce. Naprawdę było mi przykro. Nadszedł jednak dzień werdyktu i wiecie co się okazało? Zdobyłam pierwsze miejsce. Wygrałam nagrodę o łącznej wartości 5 tys. złotych. Na tę wieść mama bardzo się ucieszyła i niespodziewanie zaczęła mój film wychwalać. Nagle stwierdziła, że jest świetny i całkowicie zasłużyłam na wygraną... Często tak robi, że najpierw we mnie nie wierzy i stara się zarazić własnym pesymizmem, a jak przyjdzie mi coś osiągnąć, raptem zmienia zdanie. Czy to nie jest hipokryzja? Nie znoszę tego. Kilka dni temu powiedziałam jej na przykład, że zamierzam się uczyć języka koreańskiego (od roku bardzo interesuję się Koreą). Zaśmiała się lekko pod nosem i rzuciła do mojego brata "Przejdzie jej". Nie trzeba chyba mówić, jak bardzo mnie to rozzłościło. Ona twierdzi, że to chwilowe, że się tym tak szybko znudzę... Ale to nieprawda. Wiem, że gdybym tylko się tego języka nauczyła, byłaby ze mnie dumna i chwaliła się, jaką to ma zdolną córkę. Tak jest ze wszystkim.
      No i brat, który jakby to powiedzieć... Postanowił wcielić się w rolę mojego trzeciego rodzica. Wciąż mówi mi co mam robić.. "Pościel łóżko", "ubierz się", "pomódl się", "zjedz śniadanie", "idź spać"... I tak niemal każdego dnia. Poza tym co rusz pyta co robię, chciałby wszystko wiedzieć. Nie dociera do niego, że mogę mieć własne sekrety. Żeby tego było mało, prawi mi różnego rodzaju morały. Mówi jak mam żyć, jakby sam wiedział więcej ode mnie (ma 13 lat). Uważa, że wszystko co powiedzą rodzice jest rzeczą świętą. Nie rozumie, że jest coś takiego jak własne zdanie. Ba! Nie pozwala mi takowego mieć (bo właściwe jest przecież tylko to, co mówią rodzice!). To okropnie irytujące, gdy mój cztery lata młodszy brat śmie mi mówić, co mi wolno, a czego nie. To w pewien sposób uwłacza mojej godności... Próbowałam z nim o tym rozmawiać, chciałam by przestał, ale zero skutków. Zwróciłam się z tym nawet do rodziców, ale od razu mnie zbyli sądząc, że przesadzam. Nie wiem jak sobie z tym radzić... Zauważyłam, że mój brat jest niezwykle podatny na przejmowanie zachowań zaczerpniętych ze środowiska (chociażby nawet z telewizji, oglądając słynny "Świat według kiepskich", zaczął posługiwać się tamtejszym językiem).
      Czego od was oczekuję? Chciałabym, żebyście wypowiedzieli się w tej kwestii, powiedzieli co o tym sądzicie. Czy ja naprawdę przesadzam? Wszyscy wkoło mnie nie rozumieją. Gdy zwracam na coś uwagę, mówią, że przechodzę okres buntu... Naprawdę? Czy okres buntu to znaczy mieć własne, odmienne zdanie; wracać do domu później aniżeli godzina dwudziesta, posiadać sekrety, uczyć się nowych rzeczy, chcieć zwiedzać świat? Jeśli tak, to proszę oświećcie mnie.
      Poza tym chętnie przyjmę też od was jakieś rady. Może macie jakieś pomysły na to, w jaki sposób mogłabym wpłynąć na zachowanie mojego brata lub nawet rodziców? Wiem, że nie jestem w stanie nikogo zmienić prócz siebie, ale może jednak... Może macie choć rady, jak JA mogłabym sobie z tym lepiej radzić... To byłoby dla mnie równie ważne, jak i wasze opinie. Dziękuję
  • Who's Online (See full list)

    • Borcejn
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Wybitny radziecki profesor anatomii Anatolij Jebiedrewienko w 1969 roku odkrył, że oko i dupa połączone są nerwowo.
      Aby dowieść swej tezy potrzebował ochotnika, na którym przeprowadziłby swój eksperyment. Na ochotnika zgłosił się 27-letni Dymitri Starodupcew.
      Eksperyment miał rozwiać wszelkie wątpliwości, gdyż środowisko naukowe wątpiło w śmiałą tezę Jebiedrewienki. I ostatecznie tak też się stało. Najpierw profesor z całej siły uszczypał w pośladek Starodupcewa, któremu z oka niemal natychmiast poleciała łza. Następnie z impetem wsadził mu palce do oczy wskutek czego ochotnik się zesrał.
      · 2 replies
    • Borowy

      Borowy

      Ej, czemu nie jestem zielony?! 
      · 9 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
  • Posts