edipunk88

Jak umówić się z dziewczyną

Recommended Posts

Witam proszę o pomoc Konrad lat 19 

widuje dziewczynę w pewnym miejscu , co tydzień nie mam możliwości do niej zagadać + wstydzę się trochę ,znalazłam jej fb ogólnie nic nie ma na nim żadnego zdj , ani nic ale była raz z bratem a brata kojarzę i jego nazwisko tez i znalazłem ja w jego znajomych na fb i była oznaczona na zdj koleżanek.Jak myślcie jak zagadać do niej na fb i powiem ze mi się spodoba i zaproszę ja na kawę to będzie to dobrze rozegrane i nie wyjdę na stalkera czy co ?

-Widuje ją  w kościele od kilku miesięcy przychodzi sama.

-Znam jej kolegę opowiadał mi o niej jest spokojna miła dobroczynna religijna ma 16 lat ja mam 19 lat , chodzi do mojej byłej szkoły

-Ja przychodzę do kościoła z rodzicami wiec lipa zagadać po kościele lub w nim , podoba mi się jak zagadać , jak umówić się na randkę z nią 

jestem wstydliwy , wrażliwy

Obydwoje jesteśmy przeciętni 

napisałem do niej na fb „ hej i buźka  „ chcialem się zapoznać nie odrazu ma randkę sie umawiać ale coz zablokowała mnie mogła mnie rozpoznać na fb i kosciele ale pewien nie jestem co robić ?

Dziękuje za odpowiedzi 
Pozdrawiam

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • def750
      By def750
      Zaznaczę że napiszę ten post w formie opowiadania kawałka mojego życia w latach 2011-2017
      Była wiosna 2011, miałem 11 lat Nudziłem się i pogrywałem jak każdy inny w znaną klockową grę o nazwie "Minecraft". Kiedyś na serwerach były popularne gierki typu: Konkurs skinów, rodzinka itp. W ten sposób poznałem dziewczynę o imieniu Wiktoria. Graliśmy właśnie w tą znaną "rodzinkę" i żeby było wygodniej się komunikować jak każdy w tamtych czasach podaliśmy sobie skype`a. Wymienialiśmy się  coraz większą ilością informacji, poznaliśmy swoje imiona, po ile mamy lat lub w jakich województwach mieszkamy. Nic szczególnego, miała tyle samo lat co ja itd. W tym momencie przejdę do dalszej części historii.
      W 2013 roku znaliśmy się bardzo dobrze i byliśmy dobrymi przyjaciółmi, jedynymi przyjaciółmi. Dlaczego? Ponieważ żadne z nas nie miało żadnych przyjaciół poza sobą ja byłem agresywnym w szkole ale spokojnym poza chłopakiem a ona typową nieśmiałą dziewczyną. Mimo że dzieliła nas odległość 200 km, no właśnie dlaczego 2013...? Otóż tym roku wymieniliśmy się lokalizacjami zamieszkania, co ciekawe ona mieszkała dokładnie w tym samym mieście co mój tata.  Już następnego roku podczas ferii zimowych spotkaliśmy się po raz pierwszy, nigdy się wcześniej nie widzieliśmy. Ona była śliczna ciut drobną blondynką z długimi włosami o niebieskich oczach a ja (dziwnie brzmi w tym miejscu opis siebie, wiem) trochę przygrubym chłopakiem o ciemnych blond włosach i niebiesko-szarawych oczach. Spotykaliśmy się codziennie gadaliśmy bawiliśmy się graliśmy razem, jak przyjaciele. Następne 3 lata wspominam bardzo ciepło. Niestety nic nie trwa wiecznie...
      Nastała wiosna 2017 roku, Wtedy wiktoria przyjechała do mojego miasta, do Łeby. Było to 10 marzec, spotkaliśmy się około godziny 16 w parku i usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać jak zawsze, w końcu rozmowy ucichły siedzieliśmy tak przez 10 minut nic nie mówiąc patrząc się w niebo i rozmyślając, w końcu zapytała mnie co bym zrobił jeżeli by się we mnie zakochała, ja nie wiedziałem co odpowiedzieć więc po prostu siedziałem cicho. Po chwili wyznała mi miłość i mnie przytuliła; Siedziałem wtedy chicho i nie wiedziałem co powiedzieć ponieważ od kilku lat byłem dość nieśmiały; Odwzajemniłem to uczucie i oboje się przytuliliśmy oboje płacząc i nie wiedząc co do siebie nawet powiedzieć. Reszta dnia minęła bardzo szybko przez ilośc emocji w tamtym momencie nie pamiętam co robiliśmy, lecz rzecz która mi najbardziej zapadła w pamięć to spacery ulicą szkolną, nabrzeża oraz spacer plażą wieczorem. I tutaj właśnie ten wątek o tym że nic nie trwa wiecznie. Dwa dni później (13 marca, poniedziałek) wracając do swojego miasta na drodze Słupsk-Darłowo miała wypadek samochodowy. Kiedy dowiedziałem się o tym godzinę później od jej ojca wybiegłem ze szkoły ubrałem się i z jak największą prędkością pojechałem do szpitala w Słupsku. Była na oiomie. 13 godzin później wpuścili mnie do niej, Ja zdruzgotany wszystkimi emocjami w tamtym momencie. Nie wiedziałem co powiedzieć jak zawsze i żałuj tego z całego serca i nadal nie mogę się z tym pogodzić, jedyne co mogłem zrobić to przytuliłem się do niej i modliłem się by nic się nie stało niestety o godzinie około 3 pożegnaliśmy się po raz ostatni, Wiktoria O w wieku 17 lat odeszła z tego świata na zawszę. Popadłem w depresję próbowałem popełnić samobójstwo 7 razy. Teraz jest to huśtawka nastrojów nie wiem co ze sobą zrobić a psycholog ani psychoterapeuta mam wrażenie że mnie nie rozumieją.
      Wyżaliłem się tu bo nie mam komu innemu, jestem beztalenciem który nie potrafi z siebie wyrzucić emocji. I mam pytanie teraz co ciebie osobo która to czyta, czy był byś w stanie mi dopomóc i mnie wesprzeć, może miałeś podobną sytuację w życiu, proszę jeżeli możesz podziel się nią, dziękuję bardzo.
    • majaalys
      By majaalys
      Hej,
      Moj problem jest taki ze od kiedy mam gdzies 7 lat masturbuje sie przy pornografi (aktualnie 17). Zaczelo sie to tak ze w nocy nie umialam zasnac, poszlam poogladac telewizje i natrafilam na erotyczny film i zaczelam z ciekawosci robic to co robila pani w filmie. Nastepnie to sie kontynuowalo kiedy bylam sama w jakims pokoju z komputerem. Nie pamietam dokladnie, ale to sie stalo prawie ze moja codziennoscia. I chyba wtedy przezywalam tez orgazmy. Teraz to stanowi dla mnie wielki wstyd z wiedza rowniez ze to grzech dla wierzacych. Nie wiem czy to z nudow czy po prostu z checi, ogladam jeszcze dzis takie filmy, czuje jakas przyjemnosc ale za to nie umiem dojsc do orgazmu. Jestem tez od zawsze skryta i dosc niesmiala osoba (w moim gronie znajomych wszystko ok) i zastanawiam sie czy to wlasnie przez to wszystko. Czy ktos moglby mi w tym pomoc ? Myslalam nad wizyta u psychologa ale jest to zbyt upokazajace dla mnie. I rowniez jak moi znajomi rozmawiaja czasami o erotycznych sprawach to udaje ze mnie to nie interesuje i nie mam pojecia o czym gadaja.
    • monika_jkl
      By monika_jkl
      Piszę tutaj w trudnej dla mnie sprawie. Od kilku lat przyjaźnię się z Y (ostatnio zaczęłam wątpić w tą przyjaźń, ale nie o tym dzisiaj). Y jest dosyć głośną osobą, buntowniczką. Wiecie, nastolatka, która ma styczność z imprezami, alkoholem itd.
       W zeszłym roku natomiast zaczęłam przyjaźnić się z X. Ona także jest typem nastolatki, która przechodzi mocno ten ,,bunt”. Używki i te sprawy. Zapoznała mnie z masą znajomych, którzy też, np. palili. Byłam wtedy osobą o niskiej pewności siebie, więc pod wpływem wejścia w ,,nowy” świat bardzo zmieniłam się. Po prostu pierwszy raz poczułam się doceniona przez kogoś i chciałam się przypodobać. Zaczęłam się mocniej malować, ciągle narzekałam na rodziców, przeklinałam, imprezowałam. Moi rodzice to zauważyli i zaczęli zwracać mi uwagę, że to wszystko przez X. Gdy dowiedzieli się o moim przeklinaniu i kłamstwach całkiem zakazali mi z nią utrzymywać jakikolwiek kontakt. (Były to wakacje, na codzień chodzimy razem do klasy z X i Y). Nigdy nie chciałam zawieść rodziców, więc zrobiłam co mi kazali, przyjaźń się skończyła. Zresztą z perspektywy czasu wiem, że postąpili tak, jak rodzic powinien i nie mam im tego za złe. 
      Jednak, wbrew pozorom, X była pierwszą taką osobą w moim życiu, którą mogłam nazwać przyjaciółką. Mimo, że używkuje, to nie przeszkadza mi to, bo w takim razie wśród moich rówieśników nie mogłabym gadać z niemalże nikim. Poza tym nie mogłabym też spotykać się z Y (ale o tym za chwilę). To też nie jest tak, że jej spędzanie czasu opiera się tylko na tym. W tamtym okresie, w zeszłym roku, gdy nie było przy nas innych znajomych, spędzałyśmy normalnie czas, np. oglądając seriale i żartując. Żadnych ,,zakazanych rzeczy”.
      Przez ten okres niespotykania się z X zmieniłam się. Przestałam przeklinać, ubieram się i maluję skromnie, jestem kulturalna. Przestałam wyśmiewać się z innych i plotkować, staram kierować się dobrem. Na nowo zyskałam zaufanie rodziców. Staram się im pomagać, na tyle, na ile mogę.
      Po powrocie do szkoły zaczęłyśmy znowu rozmawiać ze sobą, powoli, od krótkich pogawędek do dłuższych rozmów na przerwach. Od początku roku szkolnego minęło wiele miesięcy i od jakiegoś czasu jesteśmy znów prawie na etapie przyjaźni. X też się od wtedy trochę zmieniła. Zmieniła też znajomych.
       Problemem jest to, że możemy spędzać czas tylko w szkole. Moi rodzice są bardzo wrogo do niej nastawieni. Myślą, że gdy zacznę się z nią znowu spotykać, to zmienię się na gorsze. Zresztą mają o niej bardzo złe zdanie. (Gdyby tylko dowiedzieli się co Y wyczynia...) Natomiast ja teraz nonstop przebywam z X w szkole, siedzimy razem na lekcjach, na przerwach też. Zwierzamy się sobie, przekazujemy tajemnice. Czuję się po prostu przy niej uskrzydlona. Jest ona pozytywną osobą, która zawsze poprawi humor. Gdy mam jakiś problem to ona wysłucha mnie i pomoże. Mogłabym z nią konie kraść. I tym razem nie upodabniam się do niej na siłę, bo przecież wcale nie muszę. Na propozycję papierosa grzecznie odmawiam. Ona akceptuje moje zachowanie, a ja jej. Zauważyłam, że nasza relacja właśnie opiera się na zaufaniu i tym, że dobrze się przy sobie czujemy. Nasze rozmowy dają mi wyrzucić z siebie emocje. Jednak boli mnie fakt, że jedyny czas, który możemy spędzać jest w szkole.
      Zwłaszcza, że Y ,,odwala” takie same akcje jak X. A z Y cały czas wychodzę, ona przychodzi do mnie itd. Gdyby rodzice naprawdę chcieli mnie uchronić od styczności z osobami przeklinającymi i używkującymi musieliby zamknąć mnie w klatce. Niemal każda osoba, z którą rozmawiam w szkole, po lekcjach idzie na fajkę. 
      Rodzice myślą, że wtedy taka stałam się przez konkretne osoby, a nie przez własne głupie wybory i mechanizmy działania. Moja ówczesna podatność zniszczyła wszystko.
      Jak przekonać rodziców do tego, że ta przyjaźń daje mi radość i, że naprawdę X jest wartościową osobą mimo, że nie zachowuje się tak, jakby sobie tego dorośli życzyli? I, że mogą mi ufać, bo już ich nie okłamuję? Nie mam teraz ani jednego znajomego, ani jednej koleżanki, została mi tylko X i serce mi się złamie jeśli zostanę na tym świecie zupełnie sama. Zwłascza, że niedługo ciepłe dni, a ja będę zdana tylko na siebie i własne myśli... Przecież rodzice nie mogą mi zakazać przyjaźni. Pomocy!
      Dodam, że mamy po 16 lat.
    • Rhozv
      By Rhozv
      Nawet nie wiem, od czego zacząć. Szukałam miejsca, w krórym znalazłaby się osoba, która mogłaby mi dać poradę, gdyż aktualnie, w moim odczuciu znajduje się w kozim rogu.
      Chodzę do drugiej klasy liceum. Rok temu po raz pierwszy zderzyłem się z osobą, która wywarła na mnie ogromne wyrażenie. Gdyby ktoś mi powiedział w tamtym momencie, że to właśnie przez tę osobę moje życie miłosne już na zawsze zostanie spisane na straty - nie uwierzyłabym. 
      Spodobał mi się od samego początku. Nie chodzi o jego wygląd, bo jest to czynnik, na który zwracam najmniejszą uwagę. Moja przyjaciółka wręcz uznała, że nie jest on urodziwy, jednak ja na to nie zwracam najmniejszej uwagi, gdyż zostałam zaćmiona jego inteligencją i świetnym poczuciem humoru. 
      W pewnym momencie odważyłam się i powiedziałam o tym uczuciu mojemu dobru koledze, który jest równocześnie  przyjacielem wcześniej wspomnianego chłopaka. Jedyne, co mi odpowiedział to to, że ten był swego czasu we mnie zakochany, jednak „postanowił nabrać do mnie dystansu”. Możnaby rzec, że nie ma w tym nic dziwnego. Jestem osoba bardzo śmiałą i pewną siebie, co wielu osobnikom płci przeciwnej daje mylne wrażenie o moich intencjach. 
      Potem weszłam w pierwszy związek. Chłopak należał do swoistej elity w moim roczniku i tak, wiem, jak okropnie to brzmi, jednak jest w tym dużo prawdy. Dzięki niemu właśnie poznałam wielu ludzi i sama zaistniałam. Był we mnie zakochany na zabój. Chciał mi podarować wszystko to, co tylko mógł. Jednak ja go nie kochałam. Nie czułam kompletnie nic. W tamtej chwili nie zaglądałam głębiej, nie chciałam poznawać przyczyn. Myślałam, że zwyczajnie nie jestem w stanie kochać, a jednak byłam w ogromnym błędzie, co uzmysłowiłam sobie dużo później. 
      Kolejne miesiące pozostawałam singielką. Miałam kilku adoratorów, których zaloty bardziej lub mniej skutecznie odprawiałam.
      Aż w pewnym momencie pojawił się kolejny chłopak. Podobnie jak ten poprzedni obdarzył mnie ogromnym uczuciem i troską. Był dla mnie naprawdę dobry, ale ja tego nie potrafiłam docenić. Irytował mnie. Okropnie mnie irytował, ale chyba najbardziej tym, że nie był on tym, którego skrycie tak bardzo kochałam.
      Na szczęście uzmysłowiłam sobie to w czas. Zerwałam z nim, twierdząc, że chce jego szczęścia, jednak ja nie jestem w stanie go nim obdarzyć.
      Po 1,5 roku znajomości rozumiałam, że to zawsze chodziło o niego. Zawsze był gdzieś ukryty głęboko w mojej podświadomości. Mój umysł go zsakralizował, tworząc z niego wielkie Bóstwo, któremu nikt nie dorastał do pięt. 
      Mój problem polega na tym, że nie wiem, co w tej sytuacji powinnam zrobić. Mogłabym sobie go odpuścić, jednak nie potrafię tego zrobić. Nawet, gdy wydaje mi się, że nie odgrywa w moim życiu żadnej roli, stanowi on podświadomy archetyp partnera. Nie zniknął on z mojego życia fizycznie. Chodzimy wciąż do jednej szkoły i widujemy się codziennie. Jednak nie sposób się nie zgodzić z tym, że nabrał do mnie ogromnego dystansu. Nawet nie wiem, kiedy ostatni raz ze sobą rozmawialiśmy. Chciałabym, by był w moim życiu i żebym ja zaistniała w jego. Mam jednak ogromne obawy. Jak sądzicie, co powinnam zrobić w tej sytuacji? 
       
    • Janek99
      By Janek99
      Hej, mam 18 lat i pewnego rodzaju problem. W opisie tego wątku jest napisane że wszystkie tematy są brane na poważnie, mam taką nadzieję bo na innych forach ludzie albo się śmiali albo wyzywali :/ Chodzi o to że mam wrażenie że coś jest ze mną nie tak. W liceum poznałem fajną dziewczynę. Spoko, podoba mi się, ale nie tylko ona. W między czasie umawialiśmy się z kumplami na różne wyjazdy a ja odczuwam jakby podobał mi się kolega, tak jak ta dziewczyna ze szkoły. To dziwne i trochę mnie to niepokoi :/ Pierwsze "objawy" homoseksualizmu miałem już w gimnazjum czyli w wieku 15 mnie więcej lat ale zlałem to bo miałem dziewczynę i było dobrze. Jednak teraz z biegiem czasu zaczyna się to nasilać. Wiem że może to być biseksualizm, ale co do tego nie jestem pewien bo w tym momencie mam wrażenie że ciągnie mnie bardziej w tę drugą stronę. Wiem że to głupie i nie powinienem się tego bać albo wypierać ale prawda jest taka że się boję... Nie chciałbym aby ktoś się z tego śmiał czy coś, ale chcę poznać waszą opinię czy znacie kogoś takiego (ja nikomu jeszcze tego nie mówiłem), jak sobie z tym poradzić, jakieś rady wskazówki może psycholog, seksuolog. 

      Liczę na pozytywny odzew.
      Dzięki!
  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
    • Borowy

      Borowy

      Witajcie, mam do Was ogromną prośbę... potrzebuje wypełnionych ankiet do badań naukowych... na koniec maja mam termin oddania. Temat Tabu - SEKSUALNOŚĆ, dlatego rodzice do których kierowałem tą ankietę nie chcą mi jej wypełniać, choć uważam, że nie ingeruję w ich życie intymne. 2 miesiące temu ankieta już istniała online, a dostałem tylko 4 odpowiedzi :c Zajmie od 5 do 10 minut. Prawie wszystkie zadania zamknięte.
      Musielibyście wcielić się w rodzica, który ma dziecko z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Ankieta jest oczywiście anonimowa.

      https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc35FjqvALX9OYdkmC8p4LFMjfvp9sEyGFAuHiG6MCFurqWBQ/viewform?fbclid=IwAR0BBy3Clovc9HZH-pMkOzC8sUF6UJ-LuOPcDC2HSLdZsHL_dVYN5zb9mzE
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Czy posiadanie "judasza" w drzwiach to już antysemityzm?
      · 3 replies
  • Posts

    • Crusoe
    • Kerosine
      Książka, którą aktualnie czytasz
      Pozycja z rodzaju "fraszki-igraszki", ale skoro już zgłębiać jakąś dziedzinę to kompleksowo - nawet takie tytuły znajdują swoje miejsce na jednej z moich ulubionych [ostatnimi czasy zdecydowanie najulubieńszej] półek tematycznych.
    • Martusiaaaaaa92
      Witam
      Cześć, Sandra Oby Twoja przygoda z tym forum była długa i udana
    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Miałem ze znajomym niezły ubaw ostatnio gdy jego Hyundaiem i20 powolutku jeździliśmy około godziny 21-22 po osiedlowych dróżkach
    • obrona1
      oficjalny program UE
      Zaznaczam, tutaj jest mowa nie o jakichś tekstach, których przywoływanie stoi w sprzeczności z prawem, ale o oficjalnie zatwierdzonych i obowiązujących deklaracjach Unii Europejskiej. W marcu 2017 została opublikowana Biała księga w sprawie przyszłości Europy, która następnie została zatwierdzona przez głowy państw UE (Polskę reprezentowała Beata Szydło) w Deklaracji Rzymskiej. Jedynym wskazanym w Białej księdze dokumentem programowym jest "Manifest z Ventotene" napisany w 1941 roku przez w