Gloria

Nowoczesne technologie a stosunki międzyludzkie

6 postów w tym temacie

Cześć,

chciałbym poruszyć temat wpływu nowych technologi (w szczególności mediów społecznościowych) na relacje międzyludzkie. Czy waszym zdaniem, nowe technologie pozytywnie wpływają na zawieranie nowych znajomości i ich utrzymywanie? Czy może wręcz odwrotnie: wszystko ulega spłyceniu i pomimo tego, że mam sporo znajomych na FB, to w rzeczywistości nie mamy z kim porozmawiać?

Moim zdaniem, jest po prostu inaczej niż kiedyś. Widok ludzi wpatrzonych w smartfony nie jest niczym nadzwyczajnym, chociaż jakby spojrzała na to osoba, która nigdy nie miała z tym do czynienia, to mogłaby mieć wątpliwości, czy z nami jest wszystko w porządku... smartfon, media społecznościowe itd. = źródło wszelkiej informacji i możliwości kontaktu z innymi, a także swego rodzaju narzędzie do stymulowania doznań emocjonalnych. Czy nie jest tak, że nowe technologie obezwładniły nas? Czy może chodzi tu po prostu o sposób używania narzędzie, a nie to, że narzędzia są z natury złe?

PS. Podobny temat pojawił się na jednym z egzaminów językowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
4 godziny temu, Gloria napisał:

Moim zdaniem, jest po prostu inaczej niż kiedyś.

Moim chyba również. Owszem, "samotność w Sieci" to zjawisko, które często niestety ma miejsce, zarazem jednak wraz z rozwojem Internetu wiele osób do tej pory pozbawionych lub posiadających ograniczone możliwości nawiązywania kontaktu ze światem / zawierania interesujących znajomości nagle je zyskało [niepełnosprawni, przedstawiciele wszelkiego rodzaju mniejszości, pasjonaci i hobbyści o mocno zawężonych i egzotycznych zainteresowaniach, ludzie poszukujący znajomych / przyjaciół poza swoim miejscem zamieszkania itp.]. Odnośnie owej "samotności w Sieci" zresztą - moim osobistym zdaniem, brak JAKIEJKOLWIEK bliższej osoby przy 700 znajomych na FB świadczy tylko i wyłącznie o byciu kompletną d*pą w dziedzinie zawierania i podtrzymywania kontaktów nawet w Internecie.

Dla mnie osobiście świat wirtualny zawsze miał większą wartość niż ten prawdziwy. Tylko tutaj miałam / mam możliwość nawiązania dostatecznie satysfakcjonującej relacji / poczucia choćby namiastki autentycznej więzi z drugim człowiekiem, do czego w "prawdziwym" świecie jako osoba autystyczna i obciążona wieloma innymi zaburzeniami nigdy nie byłam i nie będę zdolna. Paradoksalnie było / jest to możliwe właśnie dzięki zubożeniu przekazu i okrojeniu go z tak nieistotnych detali, jak m. in. komunikacja niewerbalna - skądinąd jednak właśnie jej brak lub poważne ograniczenia stanowią dla wielu osób ogromny minus kontaktów przez net. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ta sama cecha może być zarówno zaletą jak i wadą. Nigdy jednak nie byłam fanką Farcebooka ani innych wiodących obecnie mediów społecznościowych, są dla mnie zbyt ludzkie <deep autism trait>.

4 godziny temu, Gloria napisał:

Czy nie jest tak, że nowe technologie obezwładniły nas?

Powiedziałabym, że to raczej kwestia zachłyśnięcia się oszałamiającą swymi możliwościami nowinką. Gdy już człowiek zaspokoi jej głód zaczyna zwykle znacznie ostrożniej i rozważniej z niej korzystać.

4 godziny temu, Gloria napisał:

Czy może chodzi tu po prostu o sposób używania narzędzie, a nie to, że narzędzia są z natury złe?

O to-to.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

To się uzupełnia. Znajomości internetowe nie przeszkadzają mi w realnym życiu i realnych znajomościach. Od znajomości internetowych oczekuję czegoś zupełnie innego, niż od realnych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak w każdym przypadku to jest kwestia umiaru i tzw. "złotego środka". Można utrzymywać kontakty w sieci, wręcz w dzisiejszych czasach trudno się bez tego obyć, jednak nie można zapominać o "realu".

Mojego męża zadziwił i zaniepokoił kiedyś taki wymowny obrazek:

Czekał na samolot w hali odlotów w Paryżu. Do poczekalni weszła duża grupa chłopaków (w wieku plus minus 18-24 lat), widać, że drużyna sportowa, bo mieli drużynowe stroje i jednakowe sportowe torby na bagaż. Było ich kilkunastu. Wszyscy jak przysłowiowy "jeden mąż" zasiedli na krzesełkach, jak na komendę wyjęli smartfony i zatonęli po uszy w klikaniu, przez pół godziny - czyli aż do wejścia na pokład samolotu - nie zamieniając między sobą praktycznie ani słowa.

Jeśli ktoś mi powie, że to jest normalne, to znaczy, że ja jestem nienormalna :)

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ze wszystkim mżna przesadzić, z internetem i mediami społecznymi także. Z jednej strony mamy możliwość poznawania ludzi z podobnymi do nas zainteresowaniami, utrzymywania kontaktu z osobami, które mieszkają daleko od nas, wyszukiwania informacji, rozwijania się itd... Niestety z drugiej strony sprawia to problem a nawet potrafi uzależniać, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Sama jestem w szoku, jak wielu swoim znajomym (predział wiekowy 20-25 lat) muszę zwracać uwagę by zaczeli mnie słuchać, gdy ja do nich mówię, a ci z nosem w telefonie. Nie będę ukrywać, że mam facebooka, intagrama i snapchata także, jednakże używam ich w wolnych chwilach. Trzeba używać technologii z głową i nie zatracić się  tym.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Coś w tym jest, że technologia odsuwa ludzi od siebie. Rzuca mi się to zjawisko w oczy szczególnie wtedy, kiedy wyjeżdżam na urlop z biurem podróży. Kiedy grupa, dajmy na to, 30-osobowa, spędza tydzień czy dwa razem w autokarze, razem zwiedza, razem je posiłki, powinna się jakoś zintegrować. I faktycznie, część grupy - ta 30+, się integruje. Natomiast młodzież, jeżeli takowa się pojawi na wycieczce, zwykle do współwycieczkowiczów nie odezwie się ani słowem. Nawet niekoniecznie siedzą z nosem w telefonie, bo internet mają tylko w niektórych hotelach czy restauracjach, ale zupełnie nie próbują z nikim nawiązać kontaktu - ani ze starszymi, ani z rówieśnikami. Nawet jeżeli ich rodzice się integrują, to dzieci trzymają się z boku. I rzeczywiście to jest pewnego rodzaju wpływ technologii. Taki nastolatek ma kilkuset znajomych na facebooku i z większością z nich kontaktuje się online. Nie odczuwa w ogóle potrzeby nawiązywania znajomości z ludźmi w świecie realnym - choćby takiej krótkiej, na chwilę. Bo przecież zaraz wróci do swoich kolegów w sieci. Jeszcze kilkanaście lat temu, jak byłam na urlopie, nawiązywałam z dzieciakami jakiś przelotny kontakt na wyjazdach. W tej chwili młodzież w ogóle nie jest tym zainteresowana. Dwa miesiące temu, będąc na feriach, miałam naprawdę super grupę wyjazdową, gdzie właściwie wszyscy się zintegrowali - a było nas ponad 40. Wszyscy prócz młodzieży właśnie. Technologia sama w sobie nie jest zła, jest ogromnie przydatna. Tyle że niektórzy ludzie stracili dla niej głowę. Kontakt ze znajomymi przez internet jest okej, to tak jak kiedyś smsy czy listy, ale przecież nie może być podstawą znajomości. Pisze się do kolegi czy koleżanki "hej, masz czas, żeby się spotkać?" i to powinien być koniec konwersacji online - cała reszta powinna być w świecie realnym. Owszem, są wyjątki - jak bliskich dzieli duża odległość, to pewnych rzeczy oczywiście nie da rady przeskoczyć, ale często jest tak, że odległość jest stosunkowo nieduża, a mimo to ludzie wolą siedzieć z nosem w telefonie zamiast spotkać się twarzą w twarz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz