• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

Gloria

Nowoczesne technologie a stosunki międzyludzkie

Recommended Posts

Cześć,

chciałbym poruszyć temat wpływu nowych technologi (w szczególności mediów społecznościowych) na relacje międzyludzkie. Czy waszym zdaniem, nowe technologie pozytywnie wpływają na zawieranie nowych znajomości i ich utrzymywanie? Czy może wręcz odwrotnie: wszystko ulega spłyceniu i pomimo tego, że mam sporo znajomych na FB, to w rzeczywistości nie mamy z kim porozmawiać?

Moim zdaniem, jest po prostu inaczej niż kiedyś. Widok ludzi wpatrzonych w smartfony nie jest niczym nadzwyczajnym, chociaż jakby spojrzała na to osoba, która nigdy nie miała z tym do czynienia, to mogłaby mieć wątpliwości, czy z nami jest wszystko w porządku... smartfon, media społecznościowe itd. = źródło wszelkiej informacji i możliwości kontaktu z innymi, a także swego rodzaju narzędzie do stymulowania doznań emocjonalnych. Czy nie jest tak, że nowe technologie obezwładniły nas? Czy może chodzi tu po prostu o sposób używania narzędzie, a nie to, że narzędzia są z natury złe?

PS. Podobny temat pojawił się na jednym z egzaminów językowych.

Share this post


Link to post
4 godziny temu, Gloria napisał:

Moim zdaniem, jest po prostu inaczej niż kiedyś.

Moim chyba również. Owszem, "samotność w Sieci" to zjawisko, które często niestety ma miejsce, zarazem jednak wraz z rozwojem Internetu wiele osób do tej pory pozbawionych lub posiadających ograniczone możliwości nawiązywania kontaktu ze światem / zawierania interesujących znajomości nagle je zyskało [niepełnosprawni, przedstawiciele wszelkiego rodzaju mniejszości, pasjonaci i hobbyści o mocno zawężonych i egzotycznych zainteresowaniach, ludzie poszukujący znajomych / przyjaciół poza swoim miejscem zamieszkania itp.]. Odnośnie owej "samotności w Sieci" zresztą - moim osobistym zdaniem, brak JAKIEJKOLWIEK bliższej osoby przy 700 znajomych na FB świadczy tylko i wyłącznie o byciu kompletną d*pą w dziedzinie zawierania i podtrzymywania kontaktów nawet w Internecie.

Dla mnie osobiście świat wirtualny zawsze miał większą wartość niż ten prawdziwy. Tylko tutaj miałam / mam możliwość nawiązania dostatecznie satysfakcjonującej relacji / poczucia choćby namiastki autentycznej więzi z drugim człowiekiem, do czego w "prawdziwym" świecie jako osoba autystyczna i obciążona wieloma innymi zaburzeniami nigdy nie byłam i nie będę zdolna. Paradoksalnie było / jest to możliwe właśnie dzięki zubożeniu przekazu i okrojeniu go z tak nieistotnych detali, jak m. in. komunikacja niewerbalna - skądinąd jednak właśnie jej brak lub poważne ograniczenia stanowią dla wielu osób ogromny minus kontaktów przez net. Jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, ta sama cecha może być zarówno zaletą jak i wadą. Nigdy jednak nie byłam fanką Farcebooka ani innych wiodących obecnie mediów społecznościowych, są dla mnie zbyt ludzkie <deep autism trait>.

4 godziny temu, Gloria napisał:

Czy nie jest tak, że nowe technologie obezwładniły nas?

Powiedziałabym, że to raczej kwestia zachłyśnięcia się oszałamiającą swymi możliwościami nowinką. Gdy już człowiek zaspokoi jej głód zaczyna zwykle znacznie ostrożniej i rozważniej z niej korzystać.

4 godziny temu, Gloria napisał:

Czy może chodzi tu po prostu o sposób używania narzędzie, a nie to, że narzędzia są z natury złe?

O to-to.

Share this post


Link to post

To się uzupełnia. Znajomości internetowe nie przeszkadzają mi w realnym życiu i realnych znajomościach. Od znajomości internetowych oczekuję czegoś zupełnie innego, niż od realnych.

Share this post


Link to post

Jak w każdym przypadku to jest kwestia umiaru i tzw. "złotego środka". Można utrzymywać kontakty w sieci, wręcz w dzisiejszych czasach trudno się bez tego obyć, jednak nie można zapominać o "realu".

Mojego męża zadziwił i zaniepokoił kiedyś taki wymowny obrazek:

Czekał na samolot w hali odlotów w Paryżu. Do poczekalni weszła duża grupa chłopaków (w wieku plus minus 18-24 lat), widać, że drużyna sportowa, bo mieli drużynowe stroje i jednakowe sportowe torby na bagaż. Było ich kilkunastu. Wszyscy jak przysłowiowy "jeden mąż" zasiedli na krzesełkach, jak na komendę wyjęli smartfony i zatonęli po uszy w klikaniu, przez pół godziny - czyli aż do wejścia na pokład samolotu - nie zamieniając między sobą praktycznie ani słowa.

Jeśli ktoś mi powie, że to jest normalne, to znaczy, że ja jestem nienormalna :)

 

Share this post


Link to post

Ze wszystkim mżna przesadzić, z internetem i mediami społecznymi także. Z jednej strony mamy możliwość poznawania ludzi z podobnymi do nas zainteresowaniami, utrzymywania kontaktu z osobami, które mieszkają daleko od nas, wyszukiwania informacji, rozwijania się itd... Niestety z drugiej strony sprawia to problem a nawet potrafi uzależniać, zwłaszcza wśród młodych ludzi. Sama jestem w szoku, jak wielu swoim znajomym (predział wiekowy 20-25 lat) muszę zwracać uwagę by zaczeli mnie słuchać, gdy ja do nich mówię, a ci z nosem w telefonie. Nie będę ukrywać, że mam facebooka, intagrama i snapchata także, jednakże używam ich w wolnych chwilach. Trzeba używać technologii z głową i nie zatracić się  tym.

Share this post


Link to post

Coś w tym jest, że technologia odsuwa ludzi od siebie. Rzuca mi się to zjawisko w oczy szczególnie wtedy, kiedy wyjeżdżam na urlop z biurem podróży. Kiedy grupa, dajmy na to, 30-osobowa, spędza tydzień czy dwa razem w autokarze, razem zwiedza, razem je posiłki, powinna się jakoś zintegrować. I faktycznie, część grupy - ta 30+, się integruje. Natomiast młodzież, jeżeli takowa się pojawi na wycieczce, zwykle do współwycieczkowiczów nie odezwie się ani słowem. Nawet niekoniecznie siedzą z nosem w telefonie, bo internet mają tylko w niektórych hotelach czy restauracjach, ale zupełnie nie próbują z nikim nawiązać kontaktu - ani ze starszymi, ani z rówieśnikami. Nawet jeżeli ich rodzice się integrują, to dzieci trzymają się z boku. I rzeczywiście to jest pewnego rodzaju wpływ technologii. Taki nastolatek ma kilkuset znajomych na facebooku i z większością z nich kontaktuje się online. Nie odczuwa w ogóle potrzeby nawiązywania znajomości z ludźmi w świecie realnym - choćby takiej krótkiej, na chwilę. Bo przecież zaraz wróci do swoich kolegów w sieci. Jeszcze kilkanaście lat temu, jak byłam na urlopie, nawiązywałam z dzieciakami jakiś przelotny kontakt na wyjazdach. W tej chwili młodzież w ogóle nie jest tym zainteresowana. Dwa miesiące temu, będąc na feriach, miałam naprawdę super grupę wyjazdową, gdzie właściwie wszyscy się zintegrowali - a było nas ponad 40. Wszyscy prócz młodzieży właśnie. Technologia sama w sobie nie jest zła, jest ogromnie przydatna. Tyle że niektórzy ludzie stracili dla niej głowę. Kontakt ze znajomymi przez internet jest okej, to tak jak kiedyś smsy czy listy, ale przecież nie może być podstawą znajomości. Pisze się do kolegi czy koleżanki "hej, masz czas, żeby się spotkać?" i to powinien być koniec konwersacji online - cała reszta powinna być w świecie realnym. Owszem, są wyjątki - jak bliskich dzieli duża odległość, to pewnych rzeczy oczywiście nie da rady przeskoczyć, ale często jest tak, że odległość jest stosunkowo nieduża, a mimo to ludzie wolą siedzieć z nosem w telefonie zamiast spotkać się twarzą w twarz.

Share this post


Link to post

Nie da sie odpowiedziec na to jednoznacznie.

Nowe technologie maja  niezaprzeczalny potencjal i daja ogormne mozliwosci, jakich nie mielismy te kilkadziesiat lat temu - to dzieki internetowi nikt nie ma problemu aby utrzymywac staly i szybki kontakt z praktycznie każdym człowiekiem na globie lub komunikować ise nawet gdy leży w lozku i nie ma ochoty na spotkania.

Z drugiej strony - mam wrażenie, że technologia upośledza wielu ludzi pod kątem bezpośrednich kontaktów. Bo w sumie co z tego ze z kimś gada mi sie super przez internet skoro gdy spotykam go na żywo to kompletnie nie klei sie nam rozmowa, on ogolnie tylko czasem wymamrocze jedno zdanie pod nosem itd. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • isia2408
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Gdzie jest Fifi :> ;D 
      · 17 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Borowy

      Bierz kalendarze z pracy.
      Rozkręcamy biznes. Zyskiem podzielimy się po połowie ;D
      · 19 replies
  • Posts

    • Shady-Lane90
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Świetny dzień w pracy. I jeszcze lepsze popołudnie spędzone z przyjaciółmi ♥
    • Borowy
      Wraca isia2408
      Sorry ale muszę znów słodzić. <3 <3 <3   
    • Kalafior_Grozy
      Jak zginęło 1000 chomików?
      Chomik 636. Był domorosłym hodowcą świń. Jedną ze świnek właśnie chciał ubić, ale jako typowy  majsterkowicz chciał sobie jakoś ów proces usprawnić. Chciał on opracować domowej roboty paralizator. Świnka była pokaźnych rozmiarów, więc nasz dzielny chomiczek "zaprosił" do pomocy dwóch swoich koleżków. Plan nie był skomplikowany: nasz chomiczek miał złapać świniaka, pierwszy kolega miał mu zapodać odpowiednią dawkę prądu a drugi miał jak to mówią "pomagać". Dodam, że testów urządzenia wc
    • Kalafior_Grozy
      Oceń muze
      Kompletnie nie moje klimaty.    
    • Kalafior_Grozy
      Pytania i odpowiedzi
      Osobiście należę do tej nielicznej grupy facetów, którym chu*owo jest zarówno z zarostem jak i bez niego. Wydaje mi się, że nie ma na to złotego środka. Przy pewnych rysach twarzy lepiej mieć zarost, przy innych nie. Dla mnie ideałem typa z zarostem jest Leszek Lichota w czasie pierwszego sezonu "Watahy". Chciałbym wyglądać choć w połowie tak jak on.   Jakie masz poglądy polityczne i dlaczego akurat takie?