Jump to content

Dorosłe singielki - egoistki?


Kobieteria

Czy widzisz siebie w roli...  

50 members have voted

  1. 1.

    • maÅ?żonki troszczÄ?cej siÄ? o życie rodzinne, matki wychowujÄ?cej dzieci
      24
    • samodzielnej singielki inwestujÄ?cej w siebie - wyksztaÅ?cenie, pracÄ?, pasje
      27


Recommended Posts

Zaznaczyłam pierwszą opcję, ponieważ jakby nie patrzeć drugą można w telegraficznym skrócie jako "pełna sukcesów SAMOTNA kobieta".

Chciałabym zachowac rownowage miedzy byciem kobieta sukcesu, jednoczesnie bedac zona i matka.

Link to post
  • 4 years later...
Niedopowiedzenia

Zrezygnowałybym z zakładania rodziny na rzecz własnych marzeń, pasji.

Egoistycznym nie jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny. To jest hedonistyczne.

W roli singielki się nie widzę,ale w roli matki też nie.

Partner-owszem. Dzieci-nie.

-- Dodano 26 Gru 2014, 21:13: --

Nie widzę siebie w roli matki, żony, kury domowej, co to to nie. Ale też nie mogłabym być całe życie sama, nie mogłabym pozwolić, by jedynym sensem mojego życia była praca. Tak więc praca + partner i będę szczęśliwa, na dzień dzisiejszy.

Uważam tak samo.

Link to post
Księżycowa
Czy Wy, kobietki, wyobrażacie sobie, planujecie takie życie?

Można mieć wiele planów, ale tak naprawdę to życie wszystko weryfikuje. Ja osobiście nie wyobrażam sobie siebie samej do końca życia. Dzieci nie ma w moich planach, ale życie jest pełne niespodzianek.

Czy zrezygnowałybyście z zakładania rodziny na rzecz własnych marzeń, pasji?

Zdecydowanie tak.

Czy egoistycznym jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny?

Według mnie nie ma w tym nic egoistycznego. Każdy kieruje swoim życiem jak chce. Wydaje mi się, że teraz na kobiety nie ma już takiego nacisku w sprawie dzieci jak kiedyś. Czasy trochę się zmieniły, a przede wszystkim myślenie ludzi i nie ma w tym nic złego.

Czy dobrze czułybyście się jako "dożywotnie singielki"?

Nie.

Link to post

Nie wiem co ma to wspólnego z egoizmem. Chyba, że mówimy o zdrowym egoizmie, który łączy się ze świadomością własnych potrzeb. Samorozwój nie wyklucza możliwości stworzenia udanego związku, ale jestem w stanie zrozumieć kobiety, które w ogóle tego nie poszukują w swoim życiu.

Link to post
michaelowax3

w gruncie rzeczy każdy ma prawo żyć tak jak chcę wybierając albo życie w samotności albo z kimś. Niczego nikomu nie można narzucać co i tak nie od dziś wiadomo, że człowiek od zawsze żył w stadzie więc każdy potrzebuje bratniej duszy. :)

Ja marzę o tym by być żoną, matką dzieci. Kariera karierą ale czy pieniądze to wszystko? :)

Zresztą można to pogodzić, chociaż zazwyczaj jak wyjazdy służbowe i te sprawy to kończy się zdradą więc już lepiej aby ktoś taki rodziny nie zakładał i oszczędził bólu dzieciom

Link to post
  • 5 months later...
black-lips

Nie zaznaczyłam nic, ponieważ dla mnie jedno z drugim nie powinno (i nie musi) się wykluczać. Jedyne co mi się tu gryzie to ta singielka.

Można być kochającą matką i żoną, która jedną ręką ogarnia pranie, a drugą buduje wieżę razem ze swoim dwuletnim synem. Po tym wszystkim może wyskoczyć na szkolenie podnoszące jej zawodowe klasyfikacje, a na końcu może opierdzielić podwładnego za to, że nie zrobił raportu na wczoraj.

Chyba mentalnie zatrzymałam się na etapie tzw "Matki Polki" . Uważam, że kobieta może się czuć w pełni spełniona dopiero wtedy, kiedy zostanie matką. Osiągnięcia zawodowe też są istotne, jednak drugoplanowe.

Rozumiem, że mogą się podnieść teraz krzyki przeciwniczek - kobiet, które nie chcą mieć dzieci, bo one nie muszą ich mieć, aby być prawdziwymi i spełnionymi kobietami. Owszem, nie muszą, i nikt im nie każe posiadać potomka. Będziecie spełnione, ale nie w pełni. I nawet zapewnienia, że dziecko nie jest potrzebne do szczęścia tego nie zmieni. Tak samo tyczy się to kobiet, które dzieci mieć po prostu nie mogą.

Link to post
  • 3 months later...

Czasem kobiety są samotne, bo nigdzie się nie pokazują poza domem, pracą i tymi samymi trzema koleżankami. Jeżeli któraś jest samotna, warto pokazać się, wyjść z domu.

Link to post

Oczywiście, bo każda kobieta powinna urodzić syna, pielęgnować drzewo i siedzieć w tym wybudowanym domu.

Link to post
Jakie jest Wasze zdanie o kobietach, które nie są zainteresowane wiązaniem się z nikim na stałe? Bywają z różnymi mężczyznami, ale dla obydwu stron jest to wygodny układ, dobra zabawa, seks.

Jeżeli czują się z tym dobrze, nie widza potrzeby zmiany status quo, ani tym bardziej nie zatruwają życia innym utyskiwaniem na to- co mi do tego?

Podziwiam takie kobiety za niezależność, z drugiej strony bardzo czarno widzę siebie bez mego małża.

Czy zrezygnowałybyście z zakładania rodziny na rzecz własnych marzeń, pasji?

Rodzina nie przeszkadza mi w realizacji powyższych, na wszystko jest właściwy czas. Teraz zaś można powiedzieć, że z innej perspektywy patrzy się na cele, mając całkowicie inne możliwości w ich realizacji.

Czy egoistycznym jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny?

Egoizmem jest zakładać rodzinę, czując, że będzie się o dupę roztrzaskać rodzicem, skupionym wyłącznie na karierze, czy przyszłości napisanej pod siebie.

Lepiej jest zostawić ludziom furtkę wyboru, nie każdy jest zwierzęciem stadnym.

Czy dobrze czułybyście się jako "dożywotnie singielki"?

Nie. :)

Link to post

To w sumie odrażające, że kobieta układa sobie życie tak, jak sama tego pragnie. Upadek obyczajów. ;/

Link to post

Chciałabym w przyszłości mieć dzieci, męża ale nie widzę siebie tylko i wyłącznie w roli matki i żony. Można doskonale łączyć życie rodzinne i zawodowe choć wiadomo, że nie jest to łatwe. Nie postrzegam kobiet, które nie chcą zakładać rodziny jako egoistek, czują po prostu inne "powołanie".

Link to post
  • 1 year later...

Sama na chwilę obecną jestem dorosła singielka i serio, dobrze mi z tym. Szukam jedynie jakiegoś męskiego ramienia, żeby ktoś byl bez zobowiązań, bez uczuć i wyznań. Nie szukam związku bo związki się po prostu dzieją. I najważniejsza dla mnie jest w przyszłym związku akceptacja. Jeżeli ktoś będzie chciał mnie zmienić to tym razem będę asertywna. Teraz chce się po prostu spełnić jako kobieta i sprawdzić swoje możliwości. Na ile mogę być niezależna :) Póki co to mi się taki stan rzeczy podoba.

Link to post
  • 2 months later...

Co ja myślę o takich kobietach? Myślę, że każdy ma prawo do decydowania o swoim życiu. A nazywanie kogoś takiego egoistą jest niesprawiedliwe. Każdy ma swoje priorytety, jeśli w nich nie ma rodziny, dzieci, mężczyzny, nic nam do tego, taka decyzja takiej kobiety. Jednak wydaje mi się, że jest to przejściowy okres, taki okres buntu, moża zafascynowania pracą, takim "dorosłym" życie, kobiety myślą, że spełniać się będą w karierze, jednak na pewnym etapie budzą się i stwierdzają, że jednak trochę się zapędziły, mają karierę, mają pieniądze, jednak to nie tylko wokół tego toczy się życie. Nie twierdzę, że to jest reguła, ale u mnie coś takiego było i wydaje mi się, że nie jestem mniejszością...

 

Ja w wieku 30 kilku lat obudziłam się i zobaczyłam, że niby jestem szczęśliwa, mam to, czego chciałam (a przynajmniej tak mi się wydawało), jednak czegoś mi brakowało... Bo przecież nie można żyć cały czas pracą. Jednak udało mi się wybrnąć z tej sytuacji całkiem szczęśliwie, jak zauważyłam, że jednak brakuje mi związku, zaczęłam dość intensywnie szukać odpowiedniego mężczyzny. W końcu udało mi się na mydwoje takiego znaleźć, to było miejsce w sam raz dla mnie, czyli dla kobiety, która już wie czego chce, kogo szuka, podobne podejście było facetów, którzy tam też mieli konta. I czasem zastanawiam się czy jakbym mogła życie przeżyć raz jeszcze, to czy zmieniłabym swoje podejście. Wciąż nie potrafię sobie na to odpowiedzieć, akurat miałam szczęście, że spotkałam tego odpowiedniego mężczyznę, jednak prawda jest taka, że nie musiałam mieć takiego szczęścia. I tylko z dobrą pracą, ze spełnieniem zawodowym, niekoniecznie byłabym szczęśliwa, na pewno nie tak jak teraz. I teraz jak rozmawiam z koleżankami, które zaniedbuję gdzieś siebie, swoje stosunki z innymi osobami i za bardzo skupiają się na pracy, daję im przykład swojego przypadku i ostrzegam, że chyba jest tak, że prędzej czy później zaczyna się odczuwać potrzebę bycia z kimś, posiadania bliskiej osoby, która będzie Cię wspierać, będzie przy Tobie, po prostu będzie Cię kochać.

Link to post
Martusiaaaaaa92

Każda kobieta ma prawo sama decydować o tym, czy się z kimś związać i czy założyć rodzinę. Nie uważam, by bycie singielką świadczyło o egoizmie (mówię to jako matka trójki dzieci i osoba będąca w szczęśliwym związku).

Link to post
O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy egoistycznym jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny?

Co takiego nagannego jest w dbaniu o własne potrzeby? Dlaczego to kobiety poświęcające się dla rodziny są niemal gloryfikowane? Oraz dlaczego egoizm jest taki zły? Każdy jest egoistą i to nie jest cecha pejoratywna. Nawet kobieta, która chce zająć się tylko wychowywaniem dzieci i dbaniem o dom, nie robi tego bezinteresownie - przecież w ten sposób spełnia swoje potrzeby. 

Link to post
  • 2 weeks later...
  • 2 years later...
O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Jakie jest Wasze zdanie o kobietach, które nie są zainteresowane wiązaniem się z nikim na stałe? Bywają z różnymi mężczyznami, ale dla obydwu stron jest to wygodny układ, dobra zabawa, seks.

To nie jest definicja singielki, tylko kobiety o lekkich obyczajach. Singielką jest kobieta, która nie jest w związku, a nie kobieta, która sypia z kim popadnie i z nikim nie wiąże się na stałe. 

O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Nie chcą być matkami, nie czują takiej potrzeby, nie chcą obciążać się związaną z tym odpowiedzialnością. W pełni poświęcają się karierze naukowej i zawodowej, oddają swoim pasjom. Są niezależne życiowo, finansowo emocjonalnie - i same.

Straszliwe generalizowanie. Po pierwsze: czasem niechęć do bycia matką wynika właśnie z odpowiedzialności. Bo kobieta zdaje sobie sprawę, że nie byłaby dobrą matką bądź mogłaby sprzedać swojemu dziecku poważne wady/choroby genetyczne i dlatego, zamiast się bezmyślnie rozmnażać, decyduje się, że nie będzie mieć dzieci. Po drugie: co jest złego w oddawaniu się karierze i pasjom? Po trzecie: można łączyć życie rodzinne z pracą i hobby (na przykład wystarczyłby mąż, który by pomagał w obowiązkach domowych, a nie tylko czekał aż kobieta po pracy jeszcze będzie go obsługiwać). Po czwarte: co jest złego w niezależności życiowej, finansowej i emocjonalnej? A potem ludzie się dziwią, że kobieta i dzieci tkwią pod jednym dachem z przemocowym mężem i ojcem. Dlaczego nie odejdą, kiedy on taki zły? A bo jak się nie ma pieniędzy, to się nie ma dokąd pójść. Właśnie dlatego tak ważne jest, żeby kobieta była zaradna życiowo i finansowo, i niezależna emocjonalnie. Żeby miała dokąd pójść, kiedy małżeństwo jak z bajki okaże się piekłem.

O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy Wy, kobietki, wyobrażacie sobie, planujecie takie życie?

To, czy będę singielką, czy mężatką, nie zależy tylko ode mnie. Jeżeli nikt nie będzie chciał ze mną stworzyć relacji, to pozostanę sama. Ale nie w Twoim rozumieniu słowa singielka, które implikuje, że każda niezamężna kobieta jest darmową prostytutką.

O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy zrezygnowałybyście z zakładania rodziny na rzecz własnych marzeń, pasji?

Gdybym znalazła kogoś, kogo bym pokochała i kto by pokochał mnie, to oczywiste, że byśmy się w końcu pobrali - czyli założyli rodzinę. Więc nie zrezygnowałabym z założenia rodziny, gdybym miała taką szansę. Ale też nie zrezygnowałabym z siebie dla rodziny. Kobieta nie jest posługaczką, podporządkowaną mężowi i opiece nad domem. 

O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy egoistycznym jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny?

Nie. Zdrowy egoizm jest jak najbardziej potrzebny. Bez tego kończy się potem w toksycznej relacji, gdzie zamiast partnerstwa męża i żony jest relacja pan-niewolnica. I powtarzam po raz drugi, że czasem niezałożenie rodziny jest odpowiedzialnością, a nie na odwrót.

O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy dobrze czułybyście się jako "dożywotnie singielki"?

Lepiej być samemu niż w toksycznym związku. Nie będę pchała się w małżeństwo na siłę, ale też jeśli znajdę swojego "księcia", to nie będę się głupio upierać przy staropanieństwie. W każdej sytuacji trzeba zachować rozsądek i w tym wypadku nie jest inaczej.

Link to post
Godzinę temu, yiliyane napisał:

To nie jest definicja singielki, tylko kobiety o lekkich obyczajach. Singielką jest kobieta, która nie jest w związku, a nie kobieta, która sypia z kim popadnie i z nikim nie wiąże się na stałe. 

Będę bronił kobiet ;) To, że kobieta idzie do łóżka z facetem którego powiedzmy zna jakiś czas i lubi, ale z nim nie jest w szerokim rozumieniu związku bo po prostu ma na to ochotę, nie oznacza chyba lekkości obyczajów. Poza wszystkim jest jeszcze tzw. biologia i potrzeby fizyczne. Tak mi się wydaje.

Link to post
Shady-Lane90

A może tak dajmy każdemu żyć tak jak mu się podoba i nie wpieprzajmy się w to co robi? Zajmijmy się własnym życiem, a nie ocenianiem innych? Ludzie dorośli mają wolną wolę. Mogą robić to co chcą. Nikt nie powinien nikogo oceniać i ingerować, mówiąc, co jest be a co jest cacy. 

Link to post
  • 10 months later...
Kerosine
O 24.06.2007 at 23:20, Kobieteria napisał:

Czy egoistycznym jest podporządkowanie życia sobie, swoim potrzebom i zachciankom oraz unikanie odpowiedzialności związanej z założeniem rodziny?

Zapewne, ale ten egoizm wcale nie musi być niczym złym - tak jak pisze @yiliyane może wręcz stanowić przejaw altruizmu [!] i dojrzałości jeśli przykładowo wiemy, że w roli matki zupełnie byśmy się nie sprawdziły [zarówno pod względem wychowawczym, jak i przekazując dziecku predyspozycje do pewnych chorób]. Poza tym myślę, że jeśli rezygnujemy z założenia rodziny dla kariery naukowej bądź pasji tak czy siak wzbogacamy świat, tylko po prostu w inny sposób.

Przede wszystkim jednak, serio... wchodzenie w związek [najlepiej zapewne jeszcze oficjalny] oraz powoływanie na świat potomstwa z obowiązku i "bo tak wypada"? Jeśli to naprawdę miałaby być główna motywacja dla założenia rodziny rzekłabym, iż wbrew temu, co zasugerowała autorka tematu wiele lat temu stanowi ona wręcz zaprzeczenie moralności [nie wspominając o tym, że nasuwa skojarzenia z dawno minionymi wiekami]. Poza tym wydaje mi się, że kobiety mimo wszystko zrezygnują prędzej z ciepła domowego ogniska motywowane niepewną sytuacją życiową i obawami o przyszłość niż chęcią zaspokajania jedynie własnych potrzeb i pragnień; instynkt macierzyński również tak łatwo nie da o sobie zapomnieć :wink2:

Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Zielona.
  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Morsowania jako takiego nie uprawiałem, ale zdarzył mi się epizod, że brałem zimne prysznice. Wzięło się to z tego, że wyczytałem o prozdrowotnych właściwościach takich kąpieli. Pamiętam, że codziennie rano brałem zimny prysznic... Na początek trwało to parę chwil, a później - w miarę upływu czasu - wydłużałem stanie w zimnie. Po pewnym czasie wytrzymywałem dosyć długo (jak na moje wyobrażenie!). Podobało mi się to. Niestety, po kilkunastu dniach zaczęła dobierać się do mnie choroba. I tak po czasie pomyślałem, że chyba za często brałem te zimne (a w zasadzie to lodowate) prysznice. Myślę, że zimny prysznic raz na 2 dni albo chociaż raz w tygodniu byłby wystarczający. Mimo wszystko przyznam, że lubię po ciepłej kąpieli spłukać się na koniec zimniejszą wodą... Do samego morsowania mnie nie ciągnie, bo przeraża mnie wizja zdjęcia z siebie ubrań w zimowej porze. Pewnie wszystko by się zmieniło, gdybym trochę więcej poczytał o tym, bo nawet jakbym chciał morsować to nie wiem, jakbym miał się za to zabrać, a nie chciałbym sobie zrobić krzywdy.
    • Kerosine
      ... maila z umową o pracę >.<
    • Kerosine
      @mw2, wyznacz jeszcze następną parę i wybierz dla niej tematy 
    • Kerosine
      Dla mnie zawsze największą zaletą for była możliwość z jednej strony oderwania się od swego "realnego" ja [choćby poprzez posługiwanie się nickiem zamiast prawdziwego imienia i nazwiska czy avatarem w miejsce zdjęcia], a z drugiej poniekąd bycia z innymi, ale jednak obok nich. Następca - pożal się borze - tej formy dyskusji, czyli Facebook i jego grupy umożliwiają istotnie poczucie bliższej więzi z naszymi rozmówcami i ogólnie w większym stopniu sprzyjają nawiązywaniu / utrzymywaniu bliskich znajomości, ale dla mnie to właśnie wada, ponieważ wcale nie głębokich relacji szukam / szukałam w internetach... przynajmniej nie w takim rozumieniu, które cechuje 99,99% osób. Aby w pełni zaspokoić swe społeczne [i nie tylko] potrzeby z powodzeniem wystarcza mi samo udzielanie się na forum; dawno już zauważyłam, że przy próbie przeniesienia zawartych za jego pośrednictwem znajomości na bardziej prywatny grunt szybko tracę nimi zainteresowanie [ostatecznie m. in. na powrót zbliżają mnie one do "prawdziwego" świata...]. Zdaję sobie jednak sprawę, że ze swym szczególnym podejściem do tematu jestem niczym prawdziwy jednorożec. Fora takie jak nasze, uzupełniłabym. Tematyczne wciąż potrafią cieszyć się zaskakującą [a może wcale nie?] popularnością... niestety także i tam zaczynają się coraz bardziej wkradać FB / Messenger, Skype'y i inne koszmarki, zwłaszcza na poziomie zarządzania stroną [które przy braku zgody na korzystanie z wyżej wymienionych może okazać się wręcz niemożliwe (!)].
    • Celt
      "Clickbait" - przez pierwsze odcinki zapowiada się ciekawie, i widać wtedy, że aspiruje do miana czegoś ambitniejszego i poruszającego ważne społecznie tematy, jednak koniec końców serial rozczarowuje i marnuje swój potencjał. Zwłaszcza ostatnie trzy odcinki. Fabuła jest zawiła i przekombinowana. Wątki i postacie drugoplanowe pojawiają się i znikają, nie są rozwijane tak, jak by mogły. Np. w pewnym momencie kluczowymi postaciami wydają się być Ben Park i Roshan Amiri, jednak w pewnym momencie twórcy zdają się o nich zapominać, gdy twórcy chcą zrobić kolejny zwrot akcji - i te postacie albo znikają, albo stają się zupełnie epizodyczne i nieistotne, stają się jedynie tłem. Serial wciąga m.in. właśnie tymi zwrotami akcji. Jednak z czasem wychodzi na to, że nie mieli dopracowanego pomysłu na to, ile czasu poświęcić fabule, a ile postaciom - i wychodzą płaskie postacie o motywacjach nie wiadomo skąd, a przynajmniej niektóre z postaci. A najbardziej rozczarowuje końcówka, która jest naprawdę mocno naciągana i wydaje się być wymyślona w ostatniej chwili i nie kleić się z tym, co widzieliśmy wcześniej. Twórcy chcieli zaskoczyć widzów rozwiązaniem, które by wszystkich zaskoczyło, jednak to rozwiązanie jest fabularnie dziurawe i wręcz niewiarygodne. Nie kupuję zachowania i motywacji tego, kto okazał się być sprawcą. Twórcy chcieli złapać za ogon naprawdę wiele srok, jednak tylko w kilku przypadkach im się to udało - i to nie wystarczyło, żeby efekt końcowy był satysfakcjonujący. Ten serial mógłby być czymś więcej - mógłby być bardziej zaangażowaną opowieścią o tym, co z ludźmi robią media społecznościowe, poruszającą przy tym temat np. rasizmu czy obwiniania ofiar (w tym tzw. kultury gwałtu), czym momentami nawet wydaje się być. Jednak z czasem zrobił się z tego zbyt typowy i schematyczny kryminał i dreszczowiec w jednym. Im dalej w odcinki, tym więcej absurdów i tym bardziej naciągane to wszystko. Widać tu inspirację Davidem Fincherem, jednak bez jego talentu i polotu. Tak że w sumie, pierwsze 5 odcinków to jak dla mnie 8/10, jednak ostatni odcinek to 3/10. Szósty i siódmy to jakieś 6/10.
  • Recent Status Updates

    • Anarchist

      Anarchist

      Och, te remonty w mieście, nie widać końca :C 
      · 2 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Więcej czasu potrzebne od zaraz! :/
      · 2 replies
    • NYC

      NYC  »  Martusiaaaaaa92

      Odpisałam;)
      · 0 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Z okazji dzisiejszego święta - ku przypomnieniu, że pokochanie drugiego człowieka [przynajmniej tym zdrowym rodzajem miłości] jest niemożliwe bez uprzedniego przynajmniej zaakceptowania i uszanowania samego siebie, a każdy z nas już na starcie jest kompletną całością, nie zaś czyjąkolwiek połówką 
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
      Zimowo. O.
      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      Anarchist
      Anarchist
      6
    2. 2
      yiliyane
      yiliyane
      3
    3. 3
      Kerosine
      Kerosine
      2
    4. 4
      Highline
      Highline
      1
    5. 5
      mw2
      mw2
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    20 posts
    Jolkaa
    Jolkaa
    17 posts
    Anarchist
    Anarchist
    15 posts
    Monalissa
    Monalissa
    15 posts
    yiliyane
    yiliyane
    5 posts
    kacper2001
    kacper2001
    2 posts
    Xavery
    Xavery
    1 post
    Karolek998
    Karolek998
    1 post
    beata111
    beata111
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    39 posts
    Anarchist
    Anarchist
    36 posts
    yiliyane
    yiliyane
    25 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    828 posts
    yiliyane
    yiliyane
    704 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    639 posts
×
×
  • Create New...