• Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

Gloria

"Chemia" między ludźmi

Recommended Posts

Jak sobie radzicie z tzw. chemią, gdy takie zjawisko występuje? ;) Jaka jest wasza reakcja? Czy coś z tym robicie? Jakie macie doświadczenia z relacjami opartymi na "chemii"?

Dzisiaj przydarzyła mi się nietypowa sytuacja (nie pamiętam, kiedy czułem się podobnie), że wymieniłem spojrzenie z pewną dziewczyną i momentalnie poczułem, że "to jest to". Chemia? Czułem, aby pogłębić relację i wyczuwałem (nie wiem, czy dobrze), że ona tez chętnie by mnie poznała. Ostatecznie - jak to bywa - skończyło się na niczym, ale zastanawiam się, czy następnym razem nie pójść o krok dalej. Albo chociaż spróbować nawiązać jakikolwiek bliższy kontakt? Ciekawość jest dużą. 

Nie wiem za bardzo, jak interpretować taką chemię między dwiema osobami. Nie chcę polegać tylko i wyłącznie na niepojętym siłom - w końcu samo zauroczenie czy wygląd fizyczny to nie wszystko. Czy może natura tak ukierunkowuje nas, aby koniecznie z daną osobą nawiązać bliższą relację?

Kiedyś efekt mojej chemii był taki, że dziewczyna, która mi się podobała ostatecznie okazała się nie aż tak bardzo tą, za kogo ją miałem. Oczywiście, w kwestii wyglądu fizycznego nie było żadnych zastrzeżeń, ale mentalnie to nie było zbyt dobre zgranie.

Jakie są wasze doświadczenia?

Share this post


Link to post

Co prawda osobiście nie zdarzyło mi się nigdy doświadczyć owego wrażenia, ale...

17 godzin temu, Gloria napisał:

Dzisiaj przydarzyła mi się nietypowa sytuacja (nie pamiętam, kiedy czułem się podobnie), że wymieniłem spojrzenie z pewną dziewczyną i momentalnie poczułem, że "to jest to". Chemia? Czułem, aby pogłębić relację i wyczuwałem (nie wiem, czy dobrze), że ona tez chętnie by mnie poznała. Ostatecznie - jak to bywa - skończyło się na niczym, ale zastanawiam się, czy następnym razem nie pójść o krok dalej. Albo chociaż spróbować nawiązać jakikolwiek bliższy kontakt? Ciekawość jest dużą.

Cóż, istnieje tylko jeden sposób, by ją zaspokoić, prawda? ;) Moim zdaniem warto, nawet jeśli koniec końców nic z tego nie wyjdzie zyskasz przesłankę ku temu, by baczniej przyjrzeć się swemu wnętrzu i płynącym z niego odczuciom. Intuicja - jeśli to ona - potrafi okazać się nieraz niczym "drugi mózg", ale nauczyć się poprawnie interpretować [w ogóle rozpoznawać!] jej cichy głos także trzeba umieć i potrafi to być wcale niełatwe. Zawsze możesz to też potraktować jako kolejne doświadczenie w dziedzinie zapoznawania nieznajomych dziewczyn, zagadywania ich itp.

17 godzin temu, Gloria napisał:

Nie wiem za bardzo, jak interpretować taką chemię między dwiema osobami. Nie chcę polegać tylko i wyłącznie na niepojętym siłom - w końcu samo zauroczenie czy wygląd fizyczny to nie wszystko. Czy może natura tak ukierunkowuje nas, aby koniecznie z daną osobą nawiązać bliższą relację?

Trudno powiedzieć. Spotkałam się kiedyś z teorią [nie wiem na ile prawdziwą, choć prawie na pewno badaną poważnie przez naukowców], że za tzw. "chemię" odpowiedzialne są w dużym / głównym stopniu feromony, a to ograniczałoby źródło lub źródła zjawiska przede wszystkim / jedynie do sfery czysto fizycznej. Mimo wszystko nie umiem do końca wykluczyć tezy, że przynajmniej w pewnych przypadkach w grę wchodzą także jakieś nadnaturalne czynniki w rodzaju intuicji / szóstego zmysłu czy przeznaczenia... kto wie, być może istnieje po prostu kilka rodzajów "chemii" lub ma ona genezę złożoną i wywołuje ją więcej niż jeden czynnik. 

17 godzin temu, Gloria napisał:

Kiedyś efekt mojej chemii był taki, że dziewczyna, która mi się podobała ostatecznie okazała się nie aż tak bardzo tą, za kogo ją miałem. Oczywiście, w kwestii wyglądu fizycznego nie było żadnych zastrzeżeń, ale mentalnie to nie było zbyt dobre zgranie.

Było to więc po prostu zauroczenie natury czysto fizycznej [stanowiące jednak argument za tezą feromonową / "naturalną"]. No i ważna wskazówka - nie zawsze na tego typu sygnałach można polegać, a przynajmniej nie zawsze poleganie na nich sprawdza się w Twoim przypadku.

  • + 1

Share this post


Link to post

Dobra, potrzebowałam trochę więcej czasu na zastanowienie się nad w miarę sensowną i logiczną odpowiedzią.

Uważam, że pomiędzy ludźmi występują różne rodzaje chemii.

Te, z którymi osobiście spotkałam się:

1. Duże pokrewieństwo dusz, wspólne zainteresowania, poglądy, nie występowanie przy tym żadnych wpływów towarzyszących flirtom, czy romansom. Po prostu spotkanie osoby, która nadawałaby się na Twojego duchowego bliźniaka, przyjaciela, który myśli jak Ty.

Zero dopasowania seksualnego, czy braku chemii sprzyjającej pogłębianiu relacji.

2. Owe zakochanie, któremu towarzyszą podniosłe fanfary w sercu, motylki w jelicie grubym i zaciekawienie oscylujące na granicy manii.

Brak powietrza bez tej osoby, silne uzależnienie od rozmów, przypadkowego kontaktu. Detoks sprawia, że czujesz się, jak osoba której amputowano kończynę istotną dla dalszej egzystencji. Brak skutecznej fizjoterapii czy rehabilitacji.

3. Głęboka niechęć, a próba przełamania lodów kończy się narastającym konfliktem.
Spotykasz tę osobę i już z kilometra czujesz odrazę do niej, a każda sekunda w jej pobliżu jest jak posypywanie świeżej rany solą.

 

 

 

 

 

Share this post


Link to post

@Lilla Weneda Co do feromonów, to też się nad tym zastanawiałem - może coś w tym jest. Tylko przy tym ostatnim spotkaniu z chemią odległość między nami była znaczna, więc nie jestem pewny, czy feromony działają na dużą odległość. Bardziej skłaniałbym się do opcji z czymś psychofizycznym, telepatycznym. Albo to po prostu wszystko siedzi w naszej głowie, a usprawiedliwiające teorie dopisujemy sobie sami.

3 godziny temu, Nineku napisał:

2. Owe zakochanie, któremu towarzyszą podniosłe fanfary w sercu, motylki w jelicie grubym i zaciekawienie oscylujące na granicy manii.

To ma być rozumiane jako wstęp do miłości czy po prostu zauroczenie?

3 godziny temu, Nineku napisał:

3. Głęboka niechęć, a próba przełamania lodów kończy się narastającym konfliktem.
Spotykasz tę osobę i już z kilometra czujesz odrazę do niej, a każda sekunda w jej pobliżu jest jak posypywanie świeżej rany solą.

Czy to nie jest przypadkiem tak, że to my sami określamy (z sobie znanych nam powodów), czy kogoś polubimy lub nie? I potem, bazując na tym wybierze, zachowujemy się tak, aby usprawiedliwiać nasz wybór? Przyznam, że w ostatnich miesiącach zdarzyły mi się sytuację, że zakwalifikowałem kogoś, jako osobę, z którą raczej nie chciałbym nawiązać kontaktu, ale po pewnym czasie okazało się, że miałem złe wyobrażenie o tej osobie. Były też sytuacje, że jest ta niechęć rzeczywiście była usprawiedliwiona (choćby podświadomie). Nie jestem przekonany, czy warto polegać tylko i wyłącznie na naszej intuicji... bo czasem może się to sprawdzić, a czasem nie. Dodajmy do tego logiczne podejście do sytuacji i wyjdzie nam rzeczywisty obraz osoby, która została przez nas wcześniej oceniona.

Share this post


Link to post
12 minut temu, Gloria napisał:
4 godziny temu, Nineku napisał:

2. Owe zakochanie, któremu towarzyszą podniosłe fanfary w sercu, motylki w jelicie grubym i zaciekawienie oscylujące na granicy manii.

To ma być rozumiane jako wstęp do miłości czy po prostu zauroczenie?

Wg mnie, nie podpartej żadnymi naukowymi dowodami, czujemy jakieś przyciąganie w stosunku do kogoś, po czym dochodzą powyższe symptomy i wraz z rozwojem fabuły, możemy zakochać się bądź zauroczyć. Albo, po poznaniu okaże się, że reakcja chemiczna jednak "nada", bo coś nie zaskoczyło.

15 minut temu, Gloria napisał:

Czy to nie jest przypadkiem tak, że to my sami określamy (z sobie znanych nam powodów), czy kogoś polubimy lub nie?

w ludziach lubimy cechy odpowiadające nam bądź bazujące na jakimś podobieństwie pomiędzy nami.

Podświadomie jesteśmy w stanie wyłapać jednostki, które będą dla nas dobre i takie, które stanowią zagrożenie, czy pozycji w stadzie-miejscu pracy, czy zdominują nas, czy co gorsza pozbawią utraty zdrowia lub życia.

17 minut temu, Gloria napisał:

zakwalifikowałem kogoś, jako osobę, z którą raczej nie chciałbym nawiązać kontaktu, ale po pewnym czasie okazało się, że miałem złe wyobrażenie o tej osobie

Kwestia poznania; cechy łączące Was lub te, które sprawiają, że lubisz kogoś przeważyły nad negatywnymi, odbijającymi Ci obraz tej osoby.

19 minut temu, Gloria napisał:

Nie jestem przekonany, czy warto polegać tylko i wyłącznie na naszej intuicji

Serce i umysł nie kłamią nigdy jednocześnie. Czymś w życiu trzeba się kierować, intuicja nie idzie w parze z uczuciami, jest jak ten kanarek w kopalni, tylko że pozbawi nas relacji polegających na uczuciach.
 

  • + 1

Share this post


Link to post
22 godzin temu, Gloria napisał:

Nie jestem przekonany, czy warto polegać tylko i wyłącznie na naszej intuicji... bo czasem może się to sprawdzić, a czasem nie.

Istnieje teoria - i muszę powiedzieć, że wywarła na mnie swego czasu naprawdę duże wrażenie - wedle której człowiek na swym najgłębszym poziomie wie tak naprawdę wszystko: jak powinien postąpić w rozmaitych, często niezwykle trudnych i pokomplikowanych życiowych sytuacjach; uleczyć siebie z doznanych traum; widzi prawdziwe oblicze ludzi, którzy go otaczają itp. W myśl tej teorii intuicja nie myli się nigdy, szkopuł polega jednak na tym, że wraz z jej głosem do naszego "świadomego" ja docierają z wnętrza także różne inne impulsy [np. lęki]. Oczywiście oznacza to, że - przynajmniej nie mając na obecnym etapie swego rozwoju wystarczająco dobrego kontaktu z własnym wnętrzem - przynajmniej w zwykłych, codziennych sytuacjach nie należy kierować się tylko i wyłącznie nią, ale przede wszystkim, że powinno się [i można!] dążyć do poprawy tej sytuacji i wyostrzenia swojego "szóstego zmysłu". Naprawdę bowiem stanowi supermoc [a jej istotę bardzo dobrze opisuje kolejny angielski cytat: it is supernatural, but in no means unnatural] =)

Tak jeszcze spytam trochę poza tematem, interesujesz się może bardziej ogólnie tego typu zagadnieniami?

  • + 1

Share this post


Link to post
33 minut temu, Lilla Weneda napisał:

Tak jeszcze spytam trochę poza tematem, interesujesz się może bardziej ogólnie tego typu zagadnieniami?

Interesuje się zarówno psychologią (np. badania nad zachowaniem ludzi), jak również interesuje mnie sfera duchowa, czyli to, czego nauka nie obejmuje. I cały szkopuł jest w tym, aby połączyć sferę duchową ze sferą materialną. Nie wydaje mi się, aby jedno bez drugiego mogło funkcjonować, ale wiadomo, że nie każdy w swoim zachowaniu kieruje się zarówno logiką, jak i sercem. I dochodzi do tego kwestia rozgraniczenia: które rzeczy mamy zaprogramowane w sobie, a które są ponad nami.

Też chodzi o to, czy wspomniana chemia, to bardziej coś rzeczywistego, namacalnego, czy może raczej właśnie powiązane jest to ze sferą duchową? A może dotyczy jednego i drugiego? 

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że sami - idąc przez życie - możemy sprawdzać, testować różne rozwiązania. I nawet gdy popełniamy błędy, to są to lekcje. W późniejszym czasie możemy się inaczej zachować. I przez cały czas balansujemy pomiędzy logiką a intuicją.

Share this post


Link to post
O 29.08.2018 at 20:12, Gloria napisał:

I dochodzi do tego kwestia rozgraniczenia: które rzeczy mamy zaprogramowane w sobie, a które są ponad nami.

... wydaje mi się, że tak naprawdę są one rozgraniczone jedynie pozornie / na ludzkim poziomie postrzegania. Tak jak astrofizycy i kosmologowie poszukują - w rzeczy samej wydając się być coraz bliżej sformułowania - "Teorii Ostatecznej" łączącej wszystkie występujące we Wszechświecie oddziaływania i formy materii w jedną całość, tak całkiem możliwe, że sfera materialna i duchowa stanowią jedynie różne przejawy tego samego, łączą się ze sobą wzajemnie przenikając oraz przechodzą mniej lub bardziej płynnie jedna w drugą.

Anyway, natknęłam się dzisiaj na dość ciekawy artykuł: https://www.polityka.pl/jamyoni/1727654,1,czy-istnieje-cos-takiego-jak-chemia-miedzy-ludzmi.read

Wynika z niego, że za "chemię" między ludźmi może być odpowiedzialna także m. in. reinkarnacja:

(...) nie można wykluczyć, że miłość od pierwszego wejrzenia to tzw. spotkanie karmiczne, czyli spotkanie dusz, które we wcześniejszych istnieniach i postaciach już się kiedyś spotkały i po to, aby mogły rozwijać się dalej, muszą w aktualnej odsłonie istnienia spędzić razem życie lub przynajmniej jakiś znaczący okres. Wtedy rozpoznają się na zupełnie nieświadomym, intuicyjnym poziomie i często mają poczucie déjà vu, czyli że już się skądś znają.

Eichelberger zwraca również uwagę na niebagatelną rolę dzieciństwa w powstawaniu tego fenomenu - wzorców osobowych kształtowanych w tym okresie i braków powstających w obszarze zaspokojenia potrzeb jako czynników bywa, że w decydujący sposób określających typy ludzi, do jakich instynktownie lgniemy [i jacy nas odpychają].

  • + 1

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • isia2408
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Gdzie jest Fifi :> ;D 
      · 17 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Borowy

      Bierz kalendarze z pracy.
      Rozkręcamy biznes. Zyskiem podzielimy się po połowie ;D
      · 19 replies
  • Posts

    • Kalafior_Grozy
      Jak zginęło 1000 chomików?
      Chomik 636. Był domorosłym hodowcą świń. Jedną ze świnek właśnie chciał ubić, ale jako typowy  majsterkowicz chciał sobie jakoś ów proces usprawnić. Chciał on opracować domowej roboty paralizator. Świnka była pokaźnych rozmiarów, więc nasz dzielny chomiczek "zaprosił" do pomocy dwóch swoich koleżków. Plan nie był skomplikowany: nasz chomiczek miał złapać świniaka, pierwszy kolega miał mu zapodać odpowiednią dawkę prądu a drugi miał jak to mówią "pomagać". Dodam, że testów urządzenia wc
    • Kalafior_Grozy
      Oceń muze
      Kompletnie nie moje klimaty.    
    • Kalafior_Grozy
      Pytania i odpowiedzi
      Osobiście należę do tej nielicznej grupy facetów, którym chu*owo jest zarówno z zarostem jak i bez niego. Wydaje mi się, że nie ma na to złotego środka. Przy pewnych rysach twarzy lepiej mieć zarost, przy innych nie. Dla mnie ideałem typa z zarostem jest Leszek Lichota w czasie pierwszego sezonu "Watahy". Chciałbym wyglądać choć w połowie tak jak on.   Jakie masz poglądy polityczne i dlaczego akurat takie?
    • Kalafior_Grozy
      Co Ci sprawiło dzisiaj radość?
      Piwny wypad z bratem D. w miejsca gdzie jeszcze nie byłem.
    • Kerosine
      Wraca isia2408
      Witaj z powrotem