Rozgoryczona23

Zerwane zaręczyny przez rodzinę

Recommended Posts


Chciałam opisać moja smutna historie. Tydzień temu zerwalam zaręczyny. Uważam że stało się tak przez jego wtracajaca się I narzucająca swoja wole rodzinę.

 Rozstanie to również poklosie kłótni. Nie zawinilam niczym ze się zdenerwował. Jestem pewna że za jego zachowaniem stoi jego matka która go napuscila na mnie ale ja sie z nia nieklocilam ale grzecznie zwrocilam jej uwage.Sprawa jest naprawdę skomplikowana. Ogólnie chodzilo o przygotowania do ślubu i wesela. Jego matka i siostry wpier#aja się w miedzy nas, wszędzie wciskają swoje 3 grosze. Np.kwestia sukienki i dekoracji w kościele to jest mój problem. A one o tu muszą dać swoje rady. Teściowa przyszła ma 65 lat. Powiedziała mi wprost ze mam niezgrabne nogi i musze je ukryć pod prosta sukienka która mnie wysmukli i wyszczupli. Albo dla mnie dekoracje nie mają większego znaczenia, ale mam tam coś obmyslonego, a one mówią, że 3 bukiety do za mało przy ołtarzu głównym a dekoracja ławek co drugą biała szarfa i różyczka to zbyt skromnie. Dla mnie to może być jeden bukiet. Bardziej przywiązuje wagę do tego co w tym kosciele wypowiem tzn.słowa przysięgi i dalsze zycie.
 No właśnie ale oni tego nie rozumieją. Mącily między nami. Ja do jego mamy grzecznie powiedziałam co do tematu sukienki ze uważam ten temat za zamkniety ze sama sobie poradzę ze wszystkim ze mam mamę i siostrę na których mogę polegać itp. I dziękuję za doradztwo  temat sukni uważam za zamknięty.
Tego wieczora siedziałam z nim przed komputerem i przeglądałam na YouTube zespoły na wesele przytulal obejmował całował był mega czuły zapewnial o uczuciu. Dwie godziny później zaczął się sapać do mnie ze nie chciałam posłuchać rad mamy co do sukienki nazwał mnie gowniarą; ze za mało angażuje się w przygotowania. był bardzo nerwowy zmienił mu się ton, naprawdę nie wiedziałam skąd te nerwy. Było mi przykro. Powiedział ze jeśli chce to za chwile mogę wracać do domu. Tłumacze mu ze skoro nie możemy się dogadać to może weźmy cichy ślub w Czestochowie. On do mnie : chyba cie pojebalo.Żebym się rozejrzała czy  wszystko wzięłam. Wiec ja kierowałam się w stronę drzwi i wyszłam pośpiesznie. Wolał bym wracała jednak ja nawet się nie odwróciłam. Szybko wsiadłam do auta i odjechałam. Dzwonił z 5 razy ale nie odbierałam.
Tydzien później gdy byliśmy już pogodzeni powiedziałam mu o swych planach. Ze ślubu w tym roku nie będzie. Powiedziałam mu wprost : Chce zamieszkać przed ślubem. Sprawdzić jakby nam było. Czy będziemy się dogadywac. Jak będziemy znosić codzienność. Itp. Bo ostatnia nasza kłótnia i to jak mnie potraktował pokazała ze ja go tak naprawdę nie poznałam. Wręcz przestraszył... Po złości. Oczywiście tłumaczył ze go poniosło itp. Wiem ze był strofowany i pouczany przez rodzine i go poniosło. Albo wspólne zamieszkanie spróbowanie codzienności albo odmawiamy sale... i księdza. Odmówił wspólnego zamieszkania. Stwierdził że mieszka w małej wiosce i nie chce narażać się ludziom...  takim sposobem spotkaliśmy się i wspólnie pojechaliśmy odwołać księdza, zlozylismy rezygnację z sali i na końcu oddałam mu pierścionek choc go nie chciał. Powiedział, że nie przypuszczał ze tak to się zakończy. Ze cala ta sytuacja to dla niego osobisty dramat. Ale nie zaproponował żadnego rozwiązania. Pokornie przyjął i uszanowal moja decyzję. Powiedzial mi: mów co mam robić.. ( czy miał jakieś wyjście ? Prowadzi dwa gospodarstwa i ma sporo obowiązków z którymi nie dałby sobie rady gdyby nie rodzina. Ze nie może im powiedzieć by się nie wtracali bo są dla niego dużym oparciem.  Jednak ja wiem jedno ze gdybyśmy byli sami w tym związku to by wypalilo i to uslyszal na sam koniec )

Share this post


Link to post

Niedoszła przyszła teściowa to typ, który musi mieć swoje ostateczne zdanie, zacznie się od wyboru sukienki,a skończy na tym, co Twoje dzieci będą musiały jeść na śniadanie i jak złą matką będziesz, gdy coś zrobisz nie po jej myśli.

Mówi się, że wychodzi się za mąż za narzeczonego, a nie jego rodzinę, ale w tym wypadku to rodzina dominuje nad facetem, wpływając na Wasze relacje. Jak mamusia mu zagra, tak on zatańczy.

Dobrze, że wyszło to teraz i masz jeszcze czas wszystko przemyśleć. Albo teraz postawisz na swoim albo będziesz niżej w hierarchii niż ich pies.

Share this post


Link to post
44 minut temu, Nineku napisał:

Niedoszła przyszła teściowa to typ, który musi mieć swoje ostateczne zdanie, zacznie się od wyboru sukienki,a skończy na tym, co Twoje dzieci będą musiały jeść na śniadanie i jak złą matką będziesz, gdy coś zrobisz nie po jej myśli.

Mówi się, że wychodzi się za mąż za narzeczonego, a nie jego rodzinę, ale w tym wypadku to rodzina dominuje nad facetem, wpływając na Wasze relacje. Jak mamusia mu zagra, tak on zatańczy.

Dobrze, że wyszło to teraz i masz jeszcze czas wszystko przemyśleć. Albo teraz postawisz na swoim albo będziesz niżej w hierarchii niż ich pies.

Ale w tej chwili ja juz nie mam możliwości żadnego manewru. Mogę co najwyżej czekać na jego jakiś ruch.

Share this post


Link to post
54 minut temu, Rozgoryczona23 napisał:

Mogę co najwyżej czekać na jego jakiś ruch.

Rzuci rodzinę dla Ciebie? Zerwie z nimi toksyczne relacje?

Share this post


Link to post

Spotkalam go dziś z deka zaniedbanego i nieogolonego. Powiedział ze  ma kłopoty ze zdrowiem. Zaatakował mnie wyrzutami. Wzial mnie na bok i oskarzyl ze zmarnowalam mu tyle lat życia. Ze w tym czasie mógł poznać kogoś.  Rozmowa trwala z 5 minut. Mówił ze brzydko z nim postąpiłam i zagralam na jego uczuciach .Że życzy mi faceta któremu tak bedzie zależało jak mu i tak będzie się starał bo tak jak on zle too może się poczuc tylko facet który zaufał bezgranicznie. Nie dal mi się nawet odniesc do tego co mówił. Dał mi minute na pare słów i więcej czasu już mu nie zmarnuje. Po tej sytuacji cała drzalam.

Share this post


Link to post
O 16.07.2018 at 11:20, Rozgoryczona23 napisał:

Odmówił wspólnego zamieszkania. Stwierdził że mieszka w małej wiosce i nie chce narażać się ludziom... [...] nie zaproponował żadnego rozwiązania. Pokornie przyjął i uszanował moją decyzję. Powiedział mi: mów co mam robić.. 

Jeżeli wyżej stawia opinie ludzi z wioski niż twoją własną, to trudno nie zgodzić się z twoim postępowaniem wobec niego. Bo wychodzi na to, że ważniejsza jest dla niego rodzina niż przyszła małżonka. 

Osobiście uważam, że dobrze postąpiłaś i jeżeli zgadzasz się ze swoją decyzję, to nie powinnaś sobie mieć nic do zarzucenia. I tak jak napisała @Nineku o toksycznych relacjach: trzeba ich unikać jak ognia. Niewielkie są szanse, że rodzina zmieniłaby swoje postępowanie, więc jedyne co mogłaś zmienić, to swoje podejście do nich. I tak się stało.

Każdy ma w swoim życiu jakieś priorytety. On ma inne, ty masz inne. Nie da rady tego pogodzić. I albo szuka się kompromisu, czyli rozwiązania, które byłoby satysfakcjonujące dla wszystkich (najlepsza opcja) albo zostaje podporządkowanie się innym lub zerwanie kontaktów, jeżeli ktoś w ogóle nie potrafi się dogadać i nie idzie na żadne ustępstwa.

  • + 1

Share this post


Link to post
15 godzin temu, Gloria napisał:

Jeżeli wyżej stawia opinie ludzi z wioski niż twoją własną, to trudno nie zgodzić się z twoim postępowaniem wobec niego. Bo wychodzi na to, że ważniejsza jest dla niego rodzina niż przyszła małżonka. 

Osobiście uważam, że dobrze postąpiłaś i jeżeli zgadzasz się ze swoją decyzję, to nie powinnaś sobie mieć nic do zarzucenia. I tak jak napisała @Nineku o toksycznych relacjach: trzeba ich unikać jak ognia. Niewielkie są szanse, że rodzina zmieniłaby swoje postępowanie, więc jedyne co mogłaś zmienić, to swoje podejście do nich. I tak się stało.

Każdy ma w swoim życiu jakieś priorytety. On ma inne, ty masz inne. Nie da rady tego pogodzić. I albo szuka się kompromisu, czyli rozwiązania, które byłoby satysfakcjonujące dla wszystkich (najlepsza opcja) albo zostaje podporządkowanie się innym lub zerwanie kontaktów, jeżeli ktoś w ogóle nie potrafi się dogadać i nie idzie na żadne ustępstwa.

Ale czemu.on tej swojej bidy nie rozumie  jak mu przetłumaczyć w jakim g... tkwi

Share this post


Link to post

@Rozgoryczona23 , a jakie były Twoje stosunki z jego rodziną przed rozpoczęciem przygotowań do ślubu? 

Oczywiście to jest Twój ślub i każdy powinien to zrozumieć. Ty jednak musisz także swojego byłego narzeczonego zrozumieć chociaż połowicznie. Dla niego to są jedne z najważniejszych osób na świecie, zna je dłużej niż Ciebie, więc ich wpływ na jego zachowanie może być większy. Ponadto nie wiesz, czy jego matka powiedziała prawdę, czy też mniej lub bardziej naciągnęła rzeczywistość, by osiągnąć jakąś jego określoną reakcję. 

Życie i relacje z ludźmi nie należą do tak prostych jak się wydaje. Do postawienia się bliskim i walczenie o swoje szczęście trzeba mieć nie tylko wystarczająco dużo siły i odpowiedni charakter, ale przede wszystkim być gotowym do znoszenia prawdopodobnie napiętej atmosfery lub zerwania kontaktu. To już pozostawiam Twojej ocenie, na ile Twój były narzeczony był stanowczy i na ile potrafił dominować. 

Rozumiem Twoją decyzję, bo zamiast Cię wspierać (bo to z Tobą układa sobie życie), stanął praktycznie przeciwko Tobie. Jednak, jak już napisałam wyżej, różnie mogła przebiegać ich rozmowa. Wpływ matki na zachowanie syna to dość łatwo zauważalny przypadek - Ty pewnie musiałaś zwrócić uwagę na jego relacje z matką? 
 

Zależności między nim a jego rodziną w zakresie pomocy w prowadzeniu dwóch gospodarstw, także nie należy bagatelizować. Te wszystkie czynniki wpływają na jego zachowanie. Jego zachowanie, kiedy ostatnio rozmawialiście, potwierdza, że mu na Tobie zależało bardzo. Jednak niesłusznie obwinia Cię o wszystko. 

Jeśli Ty po ślubie miałabyś mieszkać z nim i teściową, to zdecydowanie odradzam. 

14 godzin temu, Rozgoryczona23 napisał:

Ale czemu.on tej swojej bidy nie rozumie  jak mu przetłumaczyć w jakim g... tkwi

Najcześciej się nie da.. Poza tym, ludzie są w stanie pewne rzeczy zrozumieć, jak sami do nich dojdą. Możesz dać mu coś, co spowoduje, że uświadomi sobie swoją pozycję. Jeśli jest uzależniony od osób, które nim manipulują, nie masz dużego pola manewru. Jednak też nie wpisywałabym go w rolę typowej ofiary. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie chce tkwić w takowych relacjach, będzie potrafił znaleźć rozwiązanie.

  • + 1

Share this post


Link to post

on ma bardzo duze zmechanizowane gospodarstwo, a ja wychowalam sie w malym.Jest kawalerem mieszkającym z rodzicami. Ma 2 siostry. Ma pracownika ale tata pomaga mu w gospodarstwie i dopóki tata będzie w stanie mu pomagać to będzie gospodarzyl. Później planuje się przebranzowić i stworzyć gospodarstwo o innym charakterze.

Jest bardzo zależny od rodziny. Czuje ze decyzję w tym domu podejmuje matka a nie on, młody gospodarz. Mama i siostra dominuja. Mama ugotuje opierze a siostra prowadzi tymczasowo ksiegowosc.Jest maminsynkiem. 

Chciałam wyjsc za niego za mąż, już wszystko było w połowie zalatwione, ale gdy zobaczyłam jak cała jego rodzina angażuje się w naszą uroczystość, jak wtrącają się w przygotowania, nawet w organizację tych rzeczy które należą do mnie ? Jak go pouczają jak nim pomiataja,zwłaszcza matka z siostrami to przestraszylam się. To nie było normalne to umeczylo. On jest utwierdzany w przekonaniu ze to z troski ze oni chcą dobrze. Obstawał ze oni się nie wtracaja a chcą pomóc. Ze on nie może powiedzieć zeby się nie wtracali bo rodzina mu duzo pomaga i bez nich nie dałby sobie rady. ale jemu jak i mnie tworzyli tylko w głowie chaos i zamieszanie, jemu głowa pekała od tej ich gadki. Zbrzydlo mi to wszystko dosłownie w tydzień czasu jak zaczęłam na to patrzec i poczułam ze to może przedsmak tego co czeka mnie w przyszłości w tym domu i rodzinie. Doprowadzili do sytuacji ze się poklocilismy tzn.jego matka mu szepnela słówko na mój temat i to rozpetalo burze. 
Po tym jak mnie zaatakował ze niby mało angażuje się w przygotowania , zdecydowałam ze ślubu nie będzie. Po prostu doszłam do wniosku ze nie chce w tej całej szopce brać udziału. On jest ugodowym człowiekiem i skromnym, gdyby nie jego wtracajaca się rodzina dogadalibysmy się sami. Przestalismy być ważni my jako mlodzi. Najważniejsi byli goście gdzie staną jak zostaną ugoszczeni, co ludzie powiedzą ile będzie bukietow itp. Wszystko kręciło się wokół wsyztskeigo poza nami. Mieliśmy zamieszkać w tym domu na gorze ale .. to jednak dalej ten sam dom a jego pasuje odizolować bo ja sobie nie wyobrażam życia w takiej symbiozie. Zaproponowałam mu przełożenie ślubu i spróbowanie zamieszkania razem  celem dotarcia się i lepszego poznania i sprawdzenia. Nie zgodził się. 
Jest poirytowany ta cała sytuacja. Wręcz załamany. Mówi ze zmarnowalam mu czas. Ze bezdusznie postapilam. Ze zabawilam sie jego uczuciami. Nie wiem czy wyjaśniłam mu dostatecznue skąd zmiana mojej decyzji czy on to rozumie. On chyba nie rozumie zgubnego wpływu rodziców i sióstr na jego życie. Ze powinien się odciąć. Nie mowie tu o zrywaniu kontaktów. Ale o oddzieleniu życia stricte  z przyszłą żona i życia z rodziną. Bo ja chcę go mieć po prostu dla siebie a nie dzielić naszego życia z jego siostrami matka i ojcem całej naszej prywatności.
 Kocham go dalej. 2 tyg.temu zerwalismy. Jest rozgoryczony.co robic

Share this post


Link to post

Widzisz, ty wszystko doskonale rozumiesz i wiesz, jaka powinna być sytuacja, żeby było między wami w porządku. Tylko jeżeli jego przywiązanie do rodziny jest o wiele większe (a z tekstu tak wynika) niż do ciebie, to w zasadzie nic ze swojej strony nie możesz zrobić, aby zmienić jego zachowanie. Za daleko to wszystko zaszło, ta cała "symbioza" jak to ładnie nazwałaś, po prostu nie dopuszcza do głosu osób z zewnątrz. On musiałby zrozumieć, że taki układ nie jest dobry dla przyszłej żony i dla niego samego, ale jeżeli cały czas jest mu z tym dobrze, to nie widzi powodu, żeby się zmieniać. Czasami nie można mieć dwóch rzeczy na raz.

Miałem podobną relację z rodziną, a mianowicie z ojcem, od którego bardzo się uzależniłem. Sam tego nie zauważałem przez dłuższy czas, dopiero dzięki pomocy drugiej osoby zrozumiałem, że coś jest nie tak (jednak i tak minęło sporo czasu zanim sobie to uświadomiłem). Po prostu cały czas, praktycznie w każdym zachowaniu, brałem pod uwagę opinię ojca i wszystko z nim konsultowałem i omawiałem. Sądziłem, że tak jest dobrze, i skoro ma więcej doświadczenia życiowego to wie jak postępować i zawsze miał na wszystko wytłumaczenie. Oprócz tego układał mi plan na życie, a jeżeli się z nim nie zgadzałem to się denerwował i próbował wymusić poczucie winy. W międzyczasie chodziłem do psychologa i wspólnymi siłami doszliśmy, że robię wszystko pod ojca, nawet jeżeli się z tym nie zgadzam. Nie potrafiłem się sprzeciwić. To była zła sytuacja, ale nie mogę mieć za złe ojcu, że chciał dla mnie dobrze, bo sam sobie nie zdawał sprawy z tego jak mnie krzywdzi. Mi było z tym w porządku, ale w głębi serca byłem nieszczęśliwy...

Ostatecznie sprzeciwiłem się mu, zrobiłem po swojemu, zostałem zwyzywany i prawie wydziedziczony. Zamieszkałem na swoim. Od tamtej pory nasze kontakty praktycznie nie istnieją. Od kilku miesięcy zero kontaktu. W poprzednim roku próbowałem na święta zadzwonić z życzeniami, ale okazało się, że zablokował mój numer telefonu. Obecnie ojciec żyje z macochą i mają córkę. Zabraniają mi kontaktu z siostrą. Dziadkowe się martwią, że nie mam kontaktu z ojcem, ale co można zrobić? Macocha tak się pokłóciła ze swoim bratem, że od ponad 10 lat ze sobą nie rozmawiają. Czy to jest normalne? Mają swoje życie, a ja nie potrzebuję kontaktu z macochą. Ale czasami smutno jest, że jest taka sytuacja...jednak jak to się mówi: z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.

Podsumowując, musisz zrozumieć, że bardzo trudno jest wyjść z takich rodzinnych układów, a jeżeli już na to zdecydujemy, to trzeba się liczyć z całkowitym zerwaniem kontaktów. I teraz pytanie: jak bardzo ktoś chce się zmienić? Co może dla tego poświęcić? I pamiętaj, przy takim układzie nigdy nie będzie sytuacji, że każda osoba będzie w takim samym stopniu zadowolona. Jeżeli ktoś ma swoje zdanie i sądzi, że jest nieomylny to daleko nie zajdzie. I trzeba przede wszystkim patrzeć na to, co jest dobre dla nas samych. Jeżeli czujemy, że coś nie gra w tej sytuacji albo źle się czujemy, lepiej powiedzieć to wprost i jeżeli dalej nie mamy na to wpływu, odpuścić.

  • + 1

Share this post


Link to post

Nawiazalismy kontakt z moim bylym.Pragnie ślubu jak wcześniej. Nie chce przekładać daty na inny termin. MinEla mi złosc na nirgo i widzę z jego wypowiedzi ze mu zależy ze ma chęć odwrócić to wszystko. 

Byłam trochę zdziwiona ze on po tym jak zerwałam  i go pognałam i narazilam go na tak duży wstyd i dyshonor w rodzinie itp on chce cokolwiek jeszcze naprawiać. Mówi cóż tylko zakochany jest zdolny do takiego szaleństwa.

  • + 1

Share this post


Link to post
14 godzin temu, Rozgoryczona23 napisał:

tylko zakochany jest zdolny do takiego szaleństwa.

 

Laugh-GIF-Image-11.gif

 

 

 

Powodzenia.

Share this post


Link to post

Oboje jesteście zakochani, widać to w Twoich słowach.

To smutne, że na drodze do szczęścia staje taka przeszkoda, której nie da się obejść.

Teraz wybuchła bomba, a mogła już po wszystkim. Po ślubie może być gorzej, Ty też musiałabyś robić wszystko pod dyktando teściowej.

Decyzja należy do Ciebie i dobrze o tym wiesz. Pamiętaj, że jest ona na całe życie.

  • + 1

Share this post


Link to post

Podsumowujac: facet chciał to jeszcze ratować chciał naprawic,proponował dzwonił pytał czy zawalczymy. Przepraszal za swoje zachowanie w czasie klotni ze to najgorszy blad jego zycia ze bardzo tego zaluje ale slow nie cofnie.
Pewnego razu zadzwonil, był ugodowo nastawiony chętny aby uzdrowić sytuacje między nami. Złożył mi propozycje.
Zwazywszy na moje słowa ze ja mowilam ze nie czuje się dla niego na 1 miejscu ze zdanie rodziny ważniejsze ze zarzucałam mu ze często nie stawał za mną, za swoją przyszłą żona chce mnie zaprosić na rozmowe z rodzicami chciałby nadrobić to zaniedbanie na wspólnym spotkaniu, porozmawiać, powiedzieć coś w ich obecności ". Potem jakby ktoś wybił mu to z głowy.

Nastepnie dzwonił do mnie i zaczął od tego ze jego rodzice są poirytowani. Powiedział  ze się za bardzo rozpedzilam w jego domu ze chciałam dominować a nawet czlonkiem rodziny nie byłam i się czepialam i każde słowo matki jego i siostry  kwestionowalam. A oni chcieli dobrze.
Mówił ze chciałby byśmy do siebie wrócili potem namawianie na ślub ze będziemy szczęśliwi ze teraz albo nigdy ze teraz to się na pewno uda wierzy w to i jest pewien ze stworzylibysmy fajna rodzinkę i byłabym dobra matka a jak to będziemy odkładać to już się nie uda, że nie ma sensu przesuwanie ze możemy być pewni że jak odłożymy to się to rozpadnie ze należy iść za ciosem. On ciągle ślub ślub ślub. Ze mnie kocha ze chciał dobrze itp.ale w głębi serca wiedzialam ze coś we mnie pękło. Powiedziałam ze pobierzemy się pod warunkiem że zamieszkamy ze sobą przed ślubem. Nie zgodził się, że jeśli mam obawy to nie wie jaki sens ma wspólne zamieszkanie. Widziałam ze zadalam mu ból ale z drugiej strony wiedziałam że nie jestem pewna ci do ślubu z nim. On wierzył do końca ...

Share this post


Link to post

Niedługo minie 3 miesiące odkąd nie mamy kontaktu. Raz jest lepiej raz gorzej, jednak jakoś żyje. Nie mam depresji. Jednak czasem jeszcze nachodzą mnie gorsze dni kiedy czule go wspominam. Od zerwania poznalam wielu facetów, z którymi się spotykalam jednak z żadnym nie chciałam/ nie potrafiłam wejść w bliższa relacje. Jak sądzicie ile to jeszcze potrwa co może mi pomóc ?

Share this post


Link to post

Pomoże Ci trzeźwe spojrzenie na swoje życie. Ja potrzebowałam wiele lat, żeby zrozumieć, że małżeństwo może być większą fikcją, Kubuś Puchatek czytany na dobranoc. Nie spotkasz szczęścia za rogiem, trzeba czasem poświęcić całe swoje życie, żeby móc w pełni pokochać całym sercem, znaleźć swoje miejsce na Ziemi. 

Share this post


Link to post

Witajcie kochani, oto jestem ponownie, o rok starsza. Mija już mozna powiedzieć rok od tych smutnych wydarzeń. Od tego czasu nie mamy z bylym kontaktu, zadne z nas nie inicjowalo zadnego kontaktu. Niestety mimo prób i chęci nie udało mi się na razie poznać kogoś, kto by mnie zainteresowal i z kim moglabym coś zacząć budować. Czuje sie wyjałowiona uczuciowo, nie zdolna do uczuc wyzszych Jestem sama, samotność mi dokucza, jednak wolę być singielką niż wiązać się z kimś na siłe, do kogo nic nie mogę poczuć. Troszkę mi się w głowie ułożyło , jednak Wciąż miewam takie dni kiedy z sentymentem wracam myślami do związku z byłym,przypominam sobie te dobre chwile i zadaje sobie pytania, czy tak musiało być , czemu tak postąpił i jeszcze klebia się we mnie resztki żalu do niego jak i do siebie. Dlugo długo po rozstaniu miałam nadzieję że może coś do niego dotrze, że brak kontaktu pozwoli mu to przemyśleć i spojrzeć na sprawę z innej perspektywy, jednak czas pokazuje że nie potrzebnie się łudziłam. Postąpił w sposób jakby cała nasza miłość była fikcją i uczucia znikły wraz z rozstaniem niczym bańka mydlana. Jak sądzicie ile to jeszcze może potrwać nim zobojetnieje na niego kompletnie?

Share this post


Link to post
O 9.07.2019 at 14:56, Rozgoryczona23 napisał:

Jak sądzicie ile to jeszcze może potrwać nim zobojetnieje na niego kompletnie?

Wszystko to kwestia indywidualna i zależy także od długości związku, znajomości, intensywności uczuć... W sumie 1,5 roku to już jest bardzo dużo czasu, ale daj sobie chwilkę. Wybacz sobie i nie szukaj kogoś na siłę. Miłość zazwyczaj puka do naszych drzwi niespodziewanie. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • Nieznajoma940801
      By Nieznajoma940801
      Witam. Mam problem z facetem z pracy. Ciągle mnie obserwuje z daleka patrzy się na mnie notorycznie jak idę jak mówię jak coś robię jak siedzę. A z drugiej strony kiedy jestem blisko udaje że mnie olewa nie widzi nie zwraca uwagi. Czasami się uśmiechnie jak przejdzie obok mnie. Ogólnie ciągle czuję jego wzrok na sobie czuje się obserwowana no i staje się to dość męczące, wkurzające. Ogólnie jako facet podoba mi się ale ciężko się z nim rozmawia. W pracy też nie mam jak za bardzo podejsc i zapytać gdyz nie mam czasu. Znalazłam jego profil na FB ale pod inną nazwą ogólnie mało ma ludzi znajomych jakby chciał ten profil zataić i myślę czy dobrym pomysłem było by napisać do niego i zapytać o to czy zaproponować spotkanie, może macie inne pomysły jak rozwiązać ten problem.  Pomóżcie 
    • truemaknae
      By truemaknae
      Cześć Wam wszystkim. Trafiłam na to forum, ponieważ chciałabym się gdzieś wygadać, może otrzymam jakąś poradę.  Zaczynając od początku, pare miesięcy temu na pewnym portalu poznałam 25-latniego obcokrajowca. Ja mam 16 lat. Od początku wpadł mi w oko i dobrze nam się rozmwawiało. Rożnica wieku, rożnica kulturowa i czasowa oraz bariera językowa - jakby nagle zniknęły. Z czasem poczułam, że to jest coś więcej. Pierwsza rzecz jaką robiłam rano i ostatnia jaką robiłam nocą to sprawdzanie czy napisał. Zakochałam się. Jak się potem okazało - ze wzajemnością. On wyznał mi miłość pierwszy, od tamtej pory jesteśmy w internetowym związku, nie ma dnia abyśmy nie pisali czy rozmawiali, ufamy sobie i jesteśmy cierpliwi. Cała ta sytuacja nie trwa nawet pół roku, a ja już czuję, że to jest to. To moja pierwsza prawdziwa miłość. I chyba jedyna osoba na jakiej aktualnie mogę polegać. W zimę mój chłopak planuje podróż po Europie wraz z przyjacielem. Odwiedzą również Polskę. Chciałabym się oczywiście z nim spotkać, nie mogę przepuścić takiej szansy, zanim ja będę w stanie do niego pojechać miną jakieś 3 lata. Nie wiem dokładnie kiedy będzie (prawdopodobnie w okresie moich ferii) na jak długo, ale planuje zatrzymać się w hotelu w mieście 30 minut drogi od mojego. I teraz przejdę do tej problematycznej części mojego zwierzenia, która są moi rodzice. Są oni strasznie nadopiekuńczy i przewrażliwieni. Nigdy nie dałam im powodów, aby tacy byli, zawsze wracam do domu wtedy kiedy powinnam w nim być i mówię im z kim się spotkam. Większość moich znajomych kojarzą. Pomimo tego, oni ciągle myślą, że idę robć nie wiadomo co z kolegami, a z koleżankami idę pić. Dodatkowo uważają mnie za strasznie dziecinną i nie odpowiedzialną. Boją się nawet, gdy sama mam zamykać drzwi od domu. Rany, ludzie, przecież mam 16 lat...Ciągle mają podejrzenia o wszystko, ledwo mi się udaje namówić ich, aby pozwolili mi nocować u mojej przyjaciółki, która mieszka 2 minuty drogi od nas. Obawiam się co zrobię, kiedy on juz będzie w Polsce, chciałabym spędzić z nim każdą dobę jaką tu zostanie. Możliwe, że nie zobaczymy się kolejny raz szybko, ponieważ on studiuje i pracuje, musi się skupić na swoich sprawach. Najlepiej by było gdybym ten zakładając tydzień, jaki tu będzie została z nim w hotelu. Ale wtedy musiałabym powiedzieć o wszystkim rodzicom, odpada zmyślenie, że zostaje u przyjaciółki, dzwoniliby i chcieli usłyszeć ją jako dowód. Jeszcze jak to jednak nie będą ferie tymbardziej nie zgodziliby się, abym olała pare dni szkoły, to musiałby być ważny powód. Wiem, że jak powiem o mojej sytuacji nie uznają to w ten sposób, zaczną się na mnie wydzierać, kazać usunąć jakiekolwiek aplikacje gdzie mogę poznać obcych ludzi i przeszukiwać mi telefon. Zresztą trochę się nie dziwię, różni ludzie są w internecie, mogą uznać, że jest on jakimś starym zboczencem, zresztą różnica 9 lat już sama w sobie jest duża, tymbardziej, że dla większości osób mogę dalej być tylko dzieckiem. Musieliby go poznać, przekonać się, że jest dobrym człowiekiem, ale nie wyobrażam sobie tego. Moi rodzice po prostu by się z nim nie dogadali, nie znają dobrze angielskiego. Gdybym miała nie mówić o niczym rodzicom i ukrywać ten fakt, że mam chlopaka, który teraz jest blisko mnie to od razu mówię nie opłacałoby mi się jechać codziennie do tego miasta na pare godzin po szkole (wciąż zakładając, że to nie będą ferie) i wracać zanim się ściemni, mielibyśmy dla siebie może 2 godziny, dodatkowo samo wyjście w zimę, w trakcie roku szkolnego jest dla mnie czymś co mi rzadko wolno. Po prostu jestem w kropce. Znam moich rodziców, boję się im powiedzieć prawdy, ale wiem, że nie ma innej możliwości niż powiedzieć im prawdziwy powód dlaczego miałabym zrezygmować z kilku dni szkoły co usprawiedliwią mi chorobą i nie wracać w ten czas do domu. Dlatego moja prośba do Was, powiedzcie mi, tymbardziej jeśli ktoś miał podobną sytuację do mnie, jak powiedzieć rodzicom o związku z obcokrajowcem? Dodam, że jedynym faktem, który może sprawić, że nie będą aż w takim szoku, jest to, że zawsze mówiłam jakiej narodowości chłopcy mi się podobają i że chce tam kiedyś wyjechać i poznać jakiegoś. Pomijając kewstię wieku, bo wygląda on na co najmniej 5 lat mniej. Ale dla nich to pewnie wciąż za duża różnica wieku będzie i obawy o złe zamiary wobec mnie. Proszę, doradźcie mi. A może macie jakieś inne pomysły? I bardzo bym chciała, abyście oszczędzili sobie komentarze na temat różnicy wieku, sposobie w jaki go poznałam, że to szybko może się skończyć i jestem łatwowierna, że w realu on może być inny i się odkocham lub będzie mnie chcial tylko wykorzystać - jestem tego wszystkiego świadoma, ale żyję tym co jest teraźniejsze i się tym cieszę, chcę mu ufać bo pierwszy raz czuję się z kimś taka szczęśliwa, a on nigdy nie powiedział nawet nic złego w moim kierunku. Chcę jedynie porady dotyczące kwestii poinformowania o moim związku moich rodziców, reszta mnie nie interesuje. Przepraszam, rozpisałam się, mam nadzieję, że chociaż jedna osoba wytrwa do końca  I wybaczcie jakiekolwiek błędy, pisałam to póżno w nocy.
    • agatek2501
      By agatek2501
      Witam
      Byłam z facetem prawie 3 lata. W zeszłym roku mnie zostawił (kłóciliśmy i to wszystko nas przerosło). Oboje mieszkamy w UK.
      Bardzo cierpiałam po rozstaniu. Po około 2 miesiącach odnowiłam kontakt z dawnym znajomym z Polski (nazwijmy go P.). Dogadywaliśmy się dobrze, chociaż ja nie chciałam traktować go jak tzw.\"plasterek\". Z czasem jak byłam w Polsce doszło do czegoś między mną a P. Oboje tego chcieliśmy, ale nie planowaliśmy być razem.
      Po każdej spędzonej nocy z P. czułam się okropnie - miałam żal do samej siebie że odreagowuję w ten sposób, że przez z seks z P. próbuję zapełnić pustkę po byłym i bliskość której tak bardzo mi brakowało. Czułam jak bardzo tęsknię za exem. Kontaktu z byłym nie miałam wcale, nie narzucałam mu się, on też się nie odzywał. Zdarzyło mi się pod wpływem słabości wysłać raz czy 2 sms że tęsknię, ale on to olewał.
      Czułam się rozdarta - będąc w Polsce chciałam sobie odpuścić byłego, bo tak naprawdę zdawałam sobie sprawę że on już nie wróci. 
      Jak tylko wracałam do UK to z powrotem nie potrafiłam sobie go odpuścić. Po 3 spotkaniach z P. powiedziałam sobie dość. Wróciłam do Anglii i zaczęłam odcinać się od niego. Uznałam, że dłużej tak nie dam rady. Że nie chcę tkwić w jakimś dziwnym układzie. Za każdym razem będąc z P. widziałam mojego byłego, nie miałam satysfakcji z kochania się z nim, nie czułam po prostu nic, jedynie coraz większą pustkę i obrzydzenie do samej siebie. 
      Od nowego roku mój były zaczął się odzywać. Była jedna poważna rozmowa, druga. Powiedziałam mu, że spotykałam się z P. i że coś się między nami wydarzyło. Widziałam, że go to zabolało. W końcu którejś nocy przyszedł do mnie i wyznał, że nadal mu na mnie zależy i bardzo mnie kocha. Ja się rozpłakałam, nie byłam w stanie nic z siebie wydusić. Zaczęliśmy odbudowywać wszystko między nami. W międzyczasie P. coraz bardziej nie odpuszczał, zaczęły się szantaże i jakieś dziwne aluzje z jego strony. W końcu napisał na FB do mojego i opisał mu ze szczegółami co ze mną robił. Sporo faktów sobie dopowiedział i podkoloryzował. Mój stwierdził, że jak tak mogłam po tak krótkim czasie wskoczyć innemu do łóżka, że złamałam mu tym serce, że nie ma tu żadnego znaczenia, że nie byliśmy razem. Myślałam, że wtedy już mnie zostawi, ale następnego dnia uznał, że chce być ze mną mimo wszystko. Chciał tylko wiedzieć czy jestem pewna, że do tamtego nic nie poczułam. Przez 2 miesiące było cudownie. Zapewniał jak bardzo kocha, że jest szczęśliwy że mnie odzyskał, że planuje przyszłość ze mną. A potem nagle wszystko się posypało. On zaczął nową pracę, nadmiar obowiązków i ciągłe zmęczenie powodowały, że chodził rozdrażniony. W końcu oświadczył mi, że to koniec, że wg. niego ten związek się nie uda i że nie potrafi nie wyobrażać sobie mnie z tamtym. Ja jestem w totalnej rozsypce. Boli o wiele bardziej niż za pierwszym razem, bo wszystkie uczucia wróciły dwa razy mocniejsze.
      Żałuję tego co się stało, ale obawiam się że już jest wszystko stracone ;(
    • Ona000
      By Ona000
      z moim chlopakiem znalam sie 2 lata z czego 1,5 roku bylismy para. Jezdzilam do niego do domu a on do mnie. Znaliśmy swoje rodziny. Widzielismy sie co prawda w weekendy bo dzielila nas odleglosc (70km), ale codziennie rozmawialismy przez telefon czy skype, takze wiedzielismy co u nas na bierzaco. Ostatnio zauwazylam ze pewna dziewczyna obserwuje go na fb, nie dodal ja do znajomych wiec sprawdzilam jej profil. Okazalo sie ze od miesiaca dodaje sobie posty z nim piszac: moj kotek itp. Zapytalam go kto to jest, on powiedzial ze znajoma z sieci i ze ma meza i dzieci i ze chyba nie jestem o nia zazdrosna, a to ze dodaje takie posty wytlumaczyl tym ze nie sprawdza codziennie fb i nie wie kto co tam dodaje. Zaczal mowic ze mu nie ufam i kogos wmawiam. Powiedzialam ze skoro nic go z nia nie laczy to ona jako jego znajoma niech napisze do mnie i wyjasni skad takie posty, na co bardzo sie oburzyl i powiedzial ze on mi wyjasnil i ze mu nie ufam a bez zaufania nie ma nic i ze jak chce to zebym sama do niej napisala. Dwa dni sie nie oddzywalismy po czym napisalam do tej dziewczyny. Napisala mi ze z mezem juz nie jest i ze sie spotka z moim chlopakiem za kilka dni i zebym zostawila ich w spokoju. Wiedzialam ze chlopak jedzie za kilka dni do miasta w ktorym mieszka ta dziewczyna (jakies 300km) ze swoja mama, wiec zadzwonilam do niego i zapytalam czy ma zamiar sie z nia spotkac, na co on ze nie, ze dobrze wiem ze jedzie zawiesc tylko tam swoja mame i ze z nikim sie nie spotka. Okazalo sie inaczej, spotkal sie z nia bo widzialam ich zdjecia ktore ta dziewczyna wrzucila na fb a potem szybko zablokowala...spotkali sie pierwszy raz a on mial z nia zdjecia bez koszulki. Ona ma 27 lat i dwojke dzieciaczkow, moj chlopak 21 lat. Wiem ze zawrocila mu w glowie i boje sie ze naciagnie go na dziecko, bo widac ze jest zdesperowana i liczy na alimenty. Mam dylemat bo bardzo zzylam sie z jego rodzina i matka i wiem ze oni nie zaakceptuja dziewczyny ktora ma dwojke malych dzieci meza i nie rozwiodla sie z nim. Ok to ze mnie zostawil w taki sposob boli, ale moge sie z tym pogodzic, nie chcialabym jednak zeby w taki sposob sobie zmarnowal zycie....i nie chodzi tu o to ze ta dziewczyna ma te dzieci bo ja wiem ze roznie w zyciu moze sie poukladac, ale ona ma meza wciaz i za jego plecami go zdradza, dodatkowo nie przeszkadzalo jej ze zniszczyla poniekad moj zwiazek. Wiem tez ze moj chlopak ma juz swoje lata i powinien wiedziec co robi i ze nie jestesmy juz razem, ale naprawde bylam w nim bardzo zakochana i pomimo ze nie jestesmy razem chcialabym dla niego dobrze, zeby nie zniszczyl sobie zycia, ale nie moge z nim teraz nawet porozmawiac. Co o tym sadzicie? Powinnam odpuscic i nie miec pozniej wyrzutow ze nie zrobilam nic zeby temu zapobiec? 
  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • mw2
    • Vertigos
    • Shady-Lane90
    • Kalafior_Grozy
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 8 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
  • Posts

    • Vertigos
      Comic book movies
      Rotten tomatoes xD Pomidory nigdy nie były dla mnie wyznacznikiem czy iść na film czy nie, bo sam system jest dziurawy. Mój główny problem jest taki, że RT promuje przeciętniaków. 100% może uzyskać film, który ma opinie w stylu "film ma swoje problemy, nie jest odkryciem na miarę filmów Kubricka ale wciąż ogląda się przyjemnie". Taka recenzja zaliczana jest do pozytywów. Natomiast film, który powiedzmy będzie odważniejszy, prowokacyjny i zmusi do myślenia, wtedy wiadomo że połowa recen
    • Shady-Lane90
      Najlepsze filmy XXI wieku
      Też nie obejrzałam  Tyle stracić  
    • Vertigos
      Najlepsze filmy XXI wieku
      @Shady-Lane90 Nie obejrzałem jeszcze więc się nie mogę wypowiedzieć :< 
    • Shady-Lane90
      Najlepsze filmy XXI wieku
      @Vertigos co Ty tam wiesz... tylko "Zenek" ;D!!! 
    • Vertigos
      Najlepsze filmy XXI wieku
      The best of the best of the best of XXI part 2:   2011 Koń Turyński Skóra, w której żyję The Artist Słodkich snów - jeden z lepszych hiszpańskich thillerów Intouchables Drive - bo klimat, zdjęcia i muzyka Melancholia   2012 Sugar Man Amour The Master Polowanie aka Dzieci nie kłamią Dredd Django Moonrise Kingdom Skyfall   2013 The Wolf of Wall Street