mw2

Afery farmaceutyczne

12 postów w tym temacie

Na wstępie zaznaczę, że nie nie mam wykształcenia medycznego, dlatego wszystko będzie moją interpretacją, popartą artykułami czy wiedzą zdobytą wyłącznie z niezawodowego zainteresowania. Może z pomocą przyjdzie @Anarchist? ;) 

 

Afery farmaceutyczne...tak nazwałam ten wątek, bo być może ktoś będzie chciał jeszcze przytoczyć jakieś starsze, ja chciałabym się de facto skupić na tej z "ostatniej chwili", mianowicie na walsartanie. 

Walsartan jest główną substancją czynną leków na nadciśnienie. Z tego co mi wiadomo, kilka miesięcy temu został zawieszony obrót tymi lekami, kilka dni temu partie skażone rakotwórczymi substancjami zostały wycofane oficjalnie z obrotu. 
GIF - decyzje, lista leków wycofanych z obrotu

Wycofano 51 produktów (lista powyżej w linku wraz z seriami). 

Cytuj

- Powodowanie zagrożenia życia lub zdrowia choćby dla jednego, kilku czy jakiejkolwiek innej liczby pacjentów rodzi konieczność nadania niniejszej decyzji rygoru natychmiastowej wykonalności. Zagrożenie to może być spowodowane obecnością zanieczyszczenia N-nitrozodimetyloaminy (NDMA) w substancji czynnej znajdującej się w składzie produktu leczniczego, co może mieć wpływ na zdrowie i życie ludzi - pisze GIF i wyjaśnia, że NDMA to toksyczny związek chemiczny. Jest bardzo niebezpieczny dla wątroby.

Więcej informacji:   Artykuł 1 Artykuł 2 Artykuł 3 (Są też inne, można poszukać) 

 

Kwestie związane ze sprowadzaniem substancji z Chin raczej nie powinny dziwić... ludzie chcą kupować leki jak najtaniej, a firmy farmaceutyczne zarabiać... zwykła ekonomia można by rzec. Jednak po czymś takim, renoma wielu firm spada, nie sądzę, by od razu zbankrutowały, ale na pewno poniosą wysokie koszty związane z narażeniem na utratę zdrowia i/lub życia osób. Jeśli nie będzie to skutek bezpośredni w postaci zbiorowych pozwów sądowych, to nie wyobrażam sobie, jak wszyscy ludzie nadal tak chętnie kupują produkty Polpharmy czy Sandoz. 

Dla mnie osobiście jest to coś... zupełnie nie do pomyślenia. Leki przed wprowadzeniem są (podobno) poddawane różnym testom jakościowym i istnieją procedury związane z ich wprowadzeniem... Nie rozumiem, jak możliwe było sprowadzenie substancji będącej głównym składnikiem leku zanieczyszczonej NDMA ( Więcej informacji o NDMA ), wyprodukowanie leku na nadciśnienie, wprowadzenie ich do obrotu, a nagle po kilku miesiącach okazuje się, że są skażone. To jednak nikt nie przeprowadza żadnych badań jakościowych przy wprowadzaniu kolejnych serii leków? 

 

Osobom, które zażywają leki na nadciśnienie - polecam sprawdzenie na liście opublikowanej przez GIF, czy seria ich leku zawiera zanieczyszczony walsartan. 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wydaje mi się, że pod aferę medyczną podpiąć można niedawno ujawniony proceder wyprowadzania z Polski leków za granicę, by można było tam sprzedać za większą cenę. Najczęściej chodziło o leki deficytowe, przez co wielu pacjentów miało do nich utrudniony dostęp, ale także o insulinę.

Niestety powiedzenie "Polak potrafi" nie zawsze odnosi się do rzeczy legalnych. Kombinatorstwo mamy we krwi i czytając różne prasowe doniesienia czasem chce mi sie smiać z "pomysłów" na jakie wpadają niektórzy.

Kilka lat temu Główny Inspektorat Farmaceutyczny zamknął około 30 aptek w województwie Zachodniopomorskim, bo te odsprzedawały leki za granicę (z takiego Szczecina daleko nie mieli).

Walkę z tym podjęło Ministerstwo Sprawiedliwości poprzez m.in. zaostrzenie kar i zwiększenie kontroli. Ciekawe co z tego wyjdzie.

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja uważam, że firmy wiedziały wcześniej o zanieczyszczeniu leku, ale nie wspomniały o tym, ponieważ popyt by się zmniejszył. Założę się, że zanieczyszczenie leku NDMA było spowodowane produkcją leku w obrębie Chin, gdzie firmy farmaceutyczne sprowadzają część leków, bo wychodzi to o wiele taniej niżeli musieliby w Polsce wyprodukować, ponieważ odczynniki, sprzęt laboratoryjny etc. kosztuje i to sporo, co jest niekorzystne dla firm.

Jedynym pytaniem jakie się może każdemu nasuwać jest: dlaczego lek zanieczyszczono trucizną?Na to pytanie jest wiele odpowiedzi, jedna z nich może dotyczyć taniej siły roboczej w Chinach albo niesterylnego przygotowania leku.  Każdy może mieć własną teorię spiskową, ale ja obstawiam, że tutaj chodzi o kwestie finansowe.Podam swój przykład, na zajęciach z chemii organicznej w grupach, których było 5 każdy z nas musiał zrobić dany związek, mojej grupie trafił się kwas acetylosalicylowy. Każda grupa musiała mieć własne kolby, próbówki, zlewki, zestawy do krystalizacji itp., aby nie zanieczyścić poprzednimi eksperymentami, dlatego myślę, że w Chinach nie jest korzystne finansowo trzymanie higieny w labach, ponieważ po każdym eksperymencie trzeba byłoby wyrzucić odczynniki,które są bardzo drogie i w dodatku ogrzewać fiolki, zlewki itp. w inkubatorze, co zajmuje sporo czasu, a wiadomo czas to pieniądz ;)

Reasumując NDMA mógł dostać się do leku przez eksperymentowanie na tych samym sprzęcie laboratoryjnym, który nie został oczyszczony.

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 8.07.2018 at 12:35, mw2 napisał:

Dla mnie osobiście jest to coś... zupełnie nie do pomyślenia. Leki przed wprowadzeniem są (podobno) poddawane różnym testom jakościowym i istnieją procedury związane z ich wprowadzeniem... Nie rozumiem, jak możliwe było sprowadzenie substancji będącej głównym składnikiem leku zanieczyszczonej NDMA ( Więcej informacji o NDMA  [...] a nagle po kilku miesiącach okazuje się, że są skażone. To jednak nikt nie przeprowadza żadnych badań jakościowych przy wprowadzaniu kolejnych serii leków? 

Masz odpowiedź w artykułach, które przytoczyłaś:

Cytuj

W walsartanie, który polscy producenci leków kupowali w jednej, chińskiej fabryce, wykryto zanieczyszczenie. [...] Europejska Agencja Leków dostała informację od jednej z firm farmaceutycznych. Ta wzięła od Zhejiang Huahai Pharmaceutical partię substancji i po wewnętrznych dodatkowych badaniach stwierdziła, że jest zanieczyszczona.  [...] Problem z walsartanem ma cała Unia Europejska.

Najprawdopodobniej wspomniana firma z Chin została wybrana ze względu na najniższą oferowaną cenę. Co zaś się tyczy testów jakościowych itd. to być może były robione, ale nie robiono testów na występowanie NDMA. Dopiero gdy jedna z firma farmaceutycznych poinformowała Europejską Agencję Leków, przeprowadzono oficjalne badania.

Trudno określić, dlaczego substancja czynna była zanieczyszczona. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

@Kalafior_Grozy:

Nie słyszałam nawet o tym. Faktycznie jest to jakiś rodzaj afer z sektora medycznego, szczególnie jeśli idzie o leki deficytowe. Jednak nie myślę, by próba arbitrażu była dokonywana jedynie przez Polaków. 

Aczkolwiek... co jeśli w przypadku leków występuje ten sam problem co w przypadku sprzętu/żywności/towarów itd. Mam na myśli wyższą jakość produktów w krajach takich jak Niemcy, niższą w Polsce (ten sam produkt, ten sam producent, różna jakość w różnych krajach). 

Skoro firmy farmaceutyczne wybierają swoich dostawców, to niższa cena leków w Polsce może wiązać się z niższą jakością tychże leków lub wyższym ryzykiem wystąpienia negatywnych skutków ubocznych poprzez sprowadzanie substancji z jakichś podejrzanych fabryk?

 

@Anarchist:

Właśnie tego się obawiałam... że producenci wiedzieli, co znajduje się w lekach... Tylko to nie dotyczy tylko polskich firm. Jest np. niemiecki Sandoz..  Muszę sprawdzić, czy w Niemczech wycofali jego leki (a jeśli nie, to przypadkiem nie jest tak, jak powyżej pisałam, że jednak jakościowo leki w różnych krajach się różnią między sobą). 

Taak, na pewno chodziło o względy finansowe i podbicie rentowności. Za koncernami farmaceutycznymi stoją miliony/miliardy zysków. Oczywiście nie należy ukrywać, że często jeden lek pomaga na coś, ale wpływa negatywnie na inne narządy czy inną sferę funkcjonowania organizmu, co przekłada się na korzystanie z nowych leków. W ten sposób firmy farmaceutyczne kreują popyt poprzez zatruwanie ludzi. 

Zastanawia mnie jedno... ta fabryka w Chinach funkcjonowała podobno kilka (kilkanaście lat?) --> nie wiem jakie są odpowiedniki polskiego KRS, by to sprawdzić. Także nie sądzę, by były tam aż tak niesterylne warunki... Aczkolwiek bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń.

Chociaż nadal nie daje mi to spokoju. Czy oszczędności ze sprowadzania substancji zanieczyszczonej NDMA wiedząc o tym przewyższają koszty związane z wycofywaniem leków i kosztami reputacji? Moim zdaniem nie. Chyba, że myśleli, że to nigdy się nie wyda... w zasadzie nie wiadomo, od kiedy truli ludzi... 

O 10.07.2018 at 10:34, Gloria napisał:

Masz odpowiedź w artykułach, które przytoczyłaś:

Najprawdopodobniej wspomniana firma z Chin została wybrana ze względu na najniższą oferowaną cenę. Co zaś się tyczy testów jakościowych itd. to być może były robione, ale nie robiono testów na występowanie NDMA. Dopiero gdy jedna z firma farmaceutycznych poinformowała Europejską Agencję Leków, przeprowadzono oficjalne badania.

Trudno określić, dlaczego substancja czynna była zanieczyszczona. 

To nie jest odpowiedź na moje pytanie ;)   Dygresja i pytanie dotyczyło badanie jakości przez zewnętrzne podmiotu, ale też przez producenta leków, substancji jakie sprowadzają do produkcji leków przed ich wprowadzeniem na rynek. W artykułach nie ma na to pytanie odpowiedzi. Internet także milczy w tej sprawie - przynajmniej ja znalazłam jedynie procedury dotyczące wprowadzania zupełnie nowych leków na rynek (tutaj chodzi o nową serię leku). 


Oczywiście chodzi o obniżenie kosztów - pisałam o tym zresztą. 

Trudno mi sobie wyobrazić robienie testów na X substancji bez substancji które mają bezpośredni wpływ na zagrożenie zdrowia i życia oraz są kancerogenne. 
Bierzesz zwykły lek i nagle się okazuje, że zdiagnozowano u Ciebie raka, bo producenci postanowili obniżyć koszty produkcji i sprowadzać lek z podejrzanej fabryki nie badając substancji pod względem rakotwórczości? Dla mnie to abstrakcja. 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
7 minut temu, mw2 napisał:

co jeśli w przypadku leków występuje ten sam problem co w przypadku sprzętu/żywności/towarów itd. Mam na myśli wyższą jakość produktów w krajach takich jak Niemcy, niższą w Polsce (ten sam produkt, ten sam producent, różna jakość w różnych krajach). 

Wydaje mi się, że ten problem jeśli istnieje, to na nieporównywalnie niższą skalę niż w przypadku "chemii z Niemiec" czy innych "keczupów z kerfura" (oba przykłady podane nieprzypadkowo, ale to chyba temat na inny temat :P ). Być może skoryguje mnie ktoś bardziej wtajemniczony, ale w przypadku leków nie mogą być przekłamania i różnice w składzie i skład powinien być raczej uniwersalny aby lekarz wiedział co komu przepisuje.

14 minut temu, mw2 napisał:

Skoro firmy farmaceutyczne wybierają swoich dostawców, to niższa cena leków w Polsce może wiązać się z niższą jakością tychże leków lub wyższym ryzykiem wystąpienia negatywnych skutków ubocznych poprzez sprowadzanie substancji z jakichś podejrzanych fabryk?

Jeśli chodzi o ten konkretny przekręt to bywało tak, że były zakładane fikcyjne przychodnie. One sobie były przychodniami tylko z nazwy bo nie mogłaś tam iść z powiedzmy przeziębieniem. Te fikcyjne przychodnie skupowały jakiś konkretny lek z aptek. Nie wiem czy miały jakąś zniżkę z tego tytułu że niby przychodnia, w każdym razie te "przychodnie" potem sprzedawały leki np. do Niemiec z kilkukrotną przebitką cenową.

Fakt, że tam chcą zapłacić wiekszą kasę za ten lek co u nas, sprawia że w tym sektorze jakość towarów zdaje się nie mieć narodowości. Tak mi się wydaje, jeśli się mylę - niech mnie ktoś "wyjaśni" :)

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
4 minuty temu, Kalafior_Grozy napisał:

Wydaje mi się, że ten problem jeśli istnieje, to na nieporównywalnie niższą skalę niż w przypadku "chemii z Niemiec" czy innych "keczupów z kerfura" (oba przykłady podane nieprzypadkowo, ale to chyba temat na inny temat :P ). Być może skoryguje mnie ktoś bardziej wtajemniczony, ale w przypadku leków nie mogą być przekłamania i różnice w składzie i skład powinien być raczej uniwersalny aby lekarz wiedział co komu przepisuje.

Pewnie masz rację i na niższą skalę. 
Nie chodziło mi natomiast o inny skład leków. Substancje szczególnie czynne muszą zgadzać się z tym, co ten lek powinien zawierać. Miałam na myśli sprowadzanie substancji czynnej dla produkcji leków i ich eksport do np. Niemiec z renomowanej fabryki (wiadomo, koszt substancji jest wówczas wyższy, co przekłada się na wyższą cenę leku w niemieckich fabrykach) a np. w przypadku produkcji krajowej czy eksportu do Polski sprowadza się tą samą substancję z podrzędnej azjatyckiej fabryki, dzięki czemu koszty są niższe i leki w aptekach są tańsze niż w Niemczech. Czy to co napisałam jest zrozumiałe? :D

9 minut temu, Kalafior_Grozy napisał:

Jeśli chodzi o ten konkretny przekręt to bywało tak, że były zakładane fikcyjne przychodnie. One sobie były przychodniami tylko z nazwy bo nie mogłaś tam iść z powiedzmy przeziębieniem. Te fikcyjne przychodnie skupowały jakiś konkretny lek z aptek. Nie wiem czy miały jakąś zniżkę z tego tytułu że niby przychodnia, w każdym razie te "przychodnie" potem sprzedawały leki np. do Niemiec z kilkukrotną przebitką cenową.

Fakt, że tam chcą zapłacić wiekszą kasę za ten lek co u nas, sprawia że w tym sektorze jakość towarów zdaje się nie mieć narodowości. Tak mi się wydaje, jeśli się mylę - niech mnie ktoś "wyjaśni" :)

Aaaaa, myślałam, że chodzi o normalne apteki. 

Co do ostatniego akapitu - chyba nie mogę się zgodzić. Owszem, mogą chcieć zapłacić więcej za ten lek, ale jestem przekonana, że jest to niższa cena niż jak w obrocie głównym (tj. niższa niż w niemieckich aptekach legalnie sprzedających leki). 
 

  • + 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
2 minuty temu, mw2 napisał:

Co do ostatniego akapitu - chyba nie mogę się zgodzić. Owszem, mogą chcieć zapłacić więcej za ten lek, ale jestem przekonana, że jest to niższa cena niż jak w obrocie głównym (tj. niższa niż w niemieckich aptekach legalnie sprzedających leki). 

Obu stronom biznesik musi się kalkulować i hajsy zgadzać. Gdyby jedna strona była stratna to by pewnie zaniechała procederu :) Co ciekawe wśród najbardziej chodliwych towarów jest insulina. Nie wiem dokładnie kto był odbiorcą leków w Niemczech (czy też innych krajach).

14 minut temu, mw2 napisał:

Nie chodziło mi natomiast o inny skład leków. Substancje szczególnie czynne muszą zgadzać się z tym, co ten lek powinien zawierać. Miałam na myśli sprowadzanie substancji czynnej dla produkcji leków i ich eksport do np. Niemiec z renomowanej fabryki (wiadomo, koszt substancji jest wówczas wyższy, co przekłada się na wyższą cenę leku w niemieckich fabrykach) a np. w przypadku produkcji krajowej czy eksportu do Polski sprowadza się tą samą substancję z podrzędnej azjatyckiej fabryki, dzięki czemu koszty są niższe i leki w aptekach są tańsze niż w Niemczech.

Artykuły, które czytałem na temat tej konkretnej afery nie mówiły nic o pochodzeniu części składowych leków oraz ich przepływie między krajami. W wolnej chwili poszukam więcej informacji na ten temat i jeśli je znajdę, to umieszczę tu cytaty bądź odnośniki.

18 minut temu, mw2 napisał:

Czy to co napisałam jest zrozumiałe? :D

Pomidor :P

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
48 minut temu, Kalafior_Grozy napisał:

Obu stronom biznesik musi się kalkulować i hajsy zgadzać. Gdyby jedna strona była stratna to by pewnie zaniechała procederu :) Co ciekawe wśród najbardziej chodliwych towarów jest insulina. Nie wiem dokładnie kto był odbiorcą leków w Niemczech (czy też innych krajach).

Artykuły, które czytałem na temat tej konkretnej afery nie mówiły nic o pochodzeniu części składowych leków oraz ich przepływie między krajami. W wolnej chwili poszukam więcej informacji na ten temat i jeśli je znajdę, to umieszczę tu cytaty bądź odnośniki.

1. Zgadzam się. Ja widzę funkcjonowania tego tak jak np. w Polsce z papierosami, które można kupić w sklepie, a tymi które są tańsze, ale funkcjonują na czarnym rynku, bo akcyza nie jest odprowadzana. Chyba, że tam coś jeszcze się wlicza? Pewnie VAT...

2. Wiem, wiem :D Po prostu mi się taki wątek zrodził w głowie i się zaczęłam głośno nad tym zastanawiać :D 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
1 godzinę temu, mw2 napisał:

Oczywiście nie należy ukrywać, że często jeden lek pomaga na coś, ale wpływa negatywnie na inne narządy czy inną sferę funkcjonowania organizmu, co przekłada się na korzystanie z nowych leków. W ten sposób firmy farmaceutyczne kreują popyt poprzez zatruwanie ludzi. 

Niestety, jest to smutna prawda, w dodatku potwierdzona przez doktorów nauk farmaceutycznych, w dzisiejszych czasach pieniądz przerósł życie ludzkie.

1 godzinę temu, mw2 napisał:

Zastanawia mnie jedno... ta fabryka w Chinach funkcjonowała podobno kilka (kilkanaście lat?) --> nie wiem jakie są odpowiedniki polskiego KRS, by to sprawdzić. Także nie sądzę, by były tam aż tak niesterylne warunki... Aczkolwiek bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń.

Może coś ala KRS istnieje w Chinach, ale wiadomo, że rząd chiński lubi przymykać oko na wiele spraw, w dodatku na te, w których widzi duży zysk ;)

1 godzinę temu, mw2 napisał:

Czy oszczędności ze sprowadzania substancji zanieczyszczonej NDMA wiedząc o tym przewyższają koszty związane z wycofywaniem leków i kosztami reputacji? Moim zdaniem nie. Chyba, że myśleli, że to nigdy się nie wyda... w zasadzie nie wiadomo, od kiedy truli ludzi... 

Może mieli nadzieję, że nie wybuchnie z tego afera i nadal będą rozprowadzali "towar". Na pewno są stratni teraz przez to, ale nie ma ryzyka nie ma zysku, jak to niektórzy mówią. Ciekawe, czy UE wyciągnie konsekwencję w stosunku do firm, które kolaborowały przy tym w Europie... Należy się wszystkim ludziom duże odszkodowanie i bezpłatna terapia, którzy dostarczali do swojego organizmu "pseudolek".

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 12.07.2018 at 21:04, Anarchist napisał:

Niestety, jest to smutna prawda, w dodatku potwierdzona przez doktorów nauk farmaceutycznych, w dzisiejszych czasach pieniądz przerósł życie ludzkie.

Może coś ala KRS istnieje w Chinach, ale wiadomo, że rząd chiński lubi przymykać oko na wiele spraw, w dodatku na te, w których widzi duży zysk ;)

Może mieli nadzieję, że nie wybuchnie z tego afera i nadal będą rozprowadzali "towar". Na pewno są stratni teraz przez to, ale nie ma ryzyka nie ma zysku, jak to niektórzy mówią. Ciekawe, czy UE wyciągnie konsekwencję w stosunku do firm, które kolaborowały przy tym w Europie... Należy się wszystkim ludziom duże odszkodowanie i bezpłatna terapia, którzy dostarczali do swojego organizmu "pseudolek".

Co z tym można zrobić? Nie leczyć się w ogóle? :/ W zasadzie... o ile mowa o zwykłym przeziębieniu, to nie ma problemu, jednak gdy dochodzą cięższe schorzenia, to w jest się skazanym na określone grupy leków... :( 

To prawda, w Chinach w sumie nadal trochę steruje się ludźmi... więc w zasadzie wszystko może być sfałszowane...

 

Zobaczymy, czy temat nie zostanie zamieciony pod dywan. Chociaż jeśli rozpoczną się zbiorowe pozwy przeciwko tym firmom, to raczej temat tak szybko nie zniknie.  Mogło być tak jak piszesz. Tylko wówczas oznaczałoby to, że przeprowadza się wybiórcze testy jakościowe przed wprowadzeniem leków do obrotu? 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
32 minut temu, mw2 napisał:

Co z tym można zrobić? Nie leczyć się w ogóle? :/ W zasadzie... o ile mowa o zwykłym przeziębieniu, to nie ma problemu, jednak gdy dochodzą cięższe schorzenia, to w jest się skazanym na określone grupy leków... :( 

To prawda, w Chinach w sumie nadal trochę steruje się ludźmi... więc w zasadzie wszystko może być sfałszowane...

 

Zobaczymy, czy temat nie zostanie zamieciony pod dywan. Chociaż jeśli rozpoczną się zbiorowe pozwy przeciwko tym firmom, to raczej temat tak szybko nie zniknie.  Mogło być tak jak piszesz. Tylko wówczas oznaczałoby to, że przeprowadza się wybiórcze testy jakościowe przed wprowadzeniem leków do obrotu? 

Na pewno należy sprawdzić opinię, powiązania danych z firm w krajami, w których owe firmy produkują bądź biorą towar i na podstawie tego ocenić, czy warto kupić od nich lek.

Otóż to, przeprowadzenie solidnych testów jakościowych jest niekorzystne i czasochłonne, toteż nieopłacalne dla firm oraz dla pracowników, aczkolwiek nie tędy droga, bo koszty odszkodować wcale nie są takie małe dla firm jakie mogłyby się wydawać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    Brak zarejestrowanych użytkowników online

  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Nienawidzę przesadzonej świątecznej atmosfery, która obrzydza mi przez ponad miesiąc same święta. 
      · 4 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      We Francji socjalizm odnosi właśnie kolejny sukces. Szkoda tylko, że kosztem normalnych ludzi.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Dzisiejsze losowanie 1/8 Pucharu Polski całkowicie oddało poziom polskiej piłki nożnej
      · 0 odpowiedzi
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Parę miesięcy temu stwierdziłam, że mimo pracy na pełen etat i dzieci, mam za dużo wolnego czasu. Jakieś 20 h tygodniowo spokojnie mogłabym poświęcić na dodatkową pracę. Pomyślałam, żeby wziąć się za tłumaczenia EN <>PL (mam certyfikaty CAE i TOLES). Na razie mogę tylko pomarzyć o tylu zleceniach, by mi 20 h tygodniowo zajęły, więc poświęciłam też czas na szlifowanie francuskiego. I zapisałam się parę dni temu na egzamin DALF (certyfikat z francuskiego). Myślę, że jak zdam DALF, to fajnie by było poszerzyć ofertę o tłumaczenia w parach FR <> PL i FR <> EN.
      · 1 odpowiedź
    • Borowy

      Borowy  »  Liszka

      Żyjesz!
      · 1 odpowiedź
  • Posty

    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Jednego dnia spełniasz swoje największe marzenie a następnego omal nie giniesz wpadając autem w poślizg. Życie kurwa jego mać.
    • Tosca
      O czym teraz myślisz?
      jadę bo wiem że warto. to ostatnio moje ulubione zdanie. nie mam do niego powodu.
    • Lilla Weneda
      O czym teraz myślisz?
      Cała nadzieja, jedyna nadzieja i ostatnia nadzieja w styczniowym eksperymencie (mimo szczerych pewnych chęci prawdopodobnie niestety nie uda mi się ogarnąć sprawy do końca roku). O ile w ogóle do niego dojdzie. O ile choć w części się powiedzie.
    • klaudia84
      Medycyna naturalna
      Zdrowa dieta i nieprzetworzone produkty to najlepsze co można dać organizmowi. Do tego sport, śmiech, a z suplmentów jedynie liposomalna witamina C, czyli np. Ascolip, który nie podrażnia śluzówki i wchłania się w 98%.
    • Lilla Weneda
      Czy tolerujesz wysmiewanie sie?!
      Czasami tak, czasami nie - zależy co lub kto jest obiektem tej haniebnej praktyki. Bywają sytuacje, na widok których niemal fizycznie niedobrze robi mi się z niesmaku i wtedy bynajmniej się nie patyczkuję: opie*dalam wprost i z dogłębną satysfakcją uświadamiam ignorantom rozmiar ich umysłowego ograniczenia (mimo wszystko wolę wierzyć właśnie w nie niż rozmyślne okrucieństwo). Innym razem z kolei marszczę co prawda w duchu nos, ale nie reaguję lub sama jestem stroną heheszkującą. Nie, nie jest to powód do dumy (podobnie jak ja nie jestem dobrym człowiekiem). Temat jest jednak rzecz jasna szerszy niż mogłoby się wydawać poprzestając na odruchowych skojarzeniach, dlatego pozwolę sobie spojrzeć na niego nieco z innej perspektywy - w końcu wyśmiewać można nie tylko to (kogo), z czego (kogo) śmiać się nie wypada, ale zjawiska czy zachowania (o personalnych wycieczkach nie wspominając) w miarę obiektywnie uznawane za negatywne i szkodliwe / głupie / nieodpowiedzialne / poniżej wszelkiego gustu itp. Zastanawiałam się swego czasu czy śmiech w tym kontekście można uznać za coś pozytywnego i doszłam do wniosku, że mimo wszystko chyba jednak nie. Każdy z nas nosi w sercu ziarenko mroku i takie postępowanie nie jest niczym innym jak pozwoleniem mu legalnie, pod pozorem walki z postępującym zidioceniem społeczeństwa (lub jakąkolwiek inną przykrywką), nierzadko w świetle pełnej chwały wychynąć na powierzchnię i zalśnić choć na moment. Tym bardziej, że prawda nigdy nie ma tylko jednego oblicza: tona tapety na twarzy (krzywo położona tapeta! odklejająca się tapeta!), noszenie pośladkowego odpowiednika stanikowych push-upów czy robienie sobie kilkudziesięciu selfie pod rząd mogą wydawać się zabawne czy nawet żałosne, ale dysmorfofobia, potrzaskana na kawałeczki samoocena czy rozpaczliwe pragnienie akceptacji nie są już ani trochę. A przynajmniej tak mi się wydaje. O tym, że słowa nie są jednak nic nie znaczącą i nic nie ważącą zbitką dźwięków nie wspominając. Wybacz ewentualną zbytnią śmiałość / obcesowość, ale czy reagujesz otwarcie na takie sytuacje? To jedyne znaczenie, jakie tak naprawdę mają słowa "nie toleruję", a sama o sobie piszesz często, że jesteś osóbką mocno nieśmiałą (w domyśle: mającą problem z wypowiadaniem własnego zdania i asertywnością).