Focio

Jestem porażką

20 postów w tym temacie

Witam. Mam 16 lat. 3 gim

 

Od podstawówki byłem gnebiony bity , wyzywany. Byłem takim orłem ofiarnym . Rodzice nie zwracali na to uwagi. 

Zacząłem czytać by się odciąć Od nich.  Nie pomagało. Prawie  kazali rb mi im loda. 

W gimnazjum troszkę lepiej. Lecz tu nawet dziewczyny nie lubią.  Co rb to się ze mnie rb pośmiewisko. Co czytam itp.

Banda brata mojego kolegi zaczęli mnie dręczy od 1 klasy.

Nw czy wpadam w depresję dz nie. Jestem smutny, mało jem, jestem antyspoleczny , ale chce by mnie zauważono I dlatego się wychyla do kolegow z klasy. 

A w rodzinie nie lepiej.

Też kozioł ofiarnym. 

Nie sprawiedliwość.

Od roku nie ma ojca. To dobrze. Nie ma bicia.  Krzykow aż takich . Ale mama zaczęła się zmieniać na gorsze. 

Zaczęła krzyczeć więcej. Zaczęła się o najdrobniejszy szczegół. Zawsze krytykuje A nigdy nie pochwalić.

Obniża nasze morale.

Brakuje mi bliskości i pewnie dlatego mam post w zakładce w problemy se...

A dziadkowie sa nie do zniesienia 

Doradzicie coś prosze.

Ps. Sorry za błędy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli nie możesz zmienić innych, zminysya sam. Ustaw swój cel i idź do niej. Nie zwracając uwagi na innych. Jeśli trudno to zrobić samemu - zwróć się do psychologa. 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
11 godzin temu, Focio napisał:

orłem ofiarnym

Orzeł by się obraził :biggrin:

Musisz zwrócić się do kogokolwiek. W takim przypadku, jeśli nie masz żadnego bliskiego przyjaciela, możesz od razu zwrócić się do psychologa. "Nw czy pomoże" to nie odpowiedź, po prostu spróbuj.

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Boję się. 

Jestem przekonany że nie pomoże tylko pogorszy. Nawet nwjak zacząć

. Choć mnie obrażają I wykorzystują to jestem takim typem człowieka który szybko wybacza. Czemu taki jestem?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
10 minut temu, Focio napisał:

Czemu taki jestem?

Bo pozwalasz innym na to. Jest piękna zasada "Kto się daje dymać, tego ktoś wydyma!", a ty stoisz z gaciami przy kostkach, wypięty. w koszulce z napisem "Zapraszam!". Ogarnij się zwyczajnie, zaciśnij zęby i sam zaatakuj nawet, może nie pięściami ale postaw się. To, że nie chcesz iść do psychologa uważam jako błąd, lecz jeszcze większym błędem są te skrótowce "nw", "rb" i podobne.

 

 

  • + 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mój przedmówca dobrze prawi!

Poszukaj pomocy u psychologa/psychiatry. Ale przede wszystkim przestań nadstawiać policzek, bo inaczej będziesz dostawał w niego całe życie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
4 godziny temu, Focio napisał:

Ja nie mam celu.

Bo jest nie osiagalny

Czy możesz to rozwinąć? Jak to rozumieć? Czy masz marzenia?

4 godziny temu, Focio napisał:

A sam się nie zmienię. Probowalem

W jaki sposób próbowałeś? Przez jak długo?

59 minut temu, Focio napisał:

Choć mnie obrażają I wykorzystują to jestem takim typem człowieka który szybko wybacza. Czemu taki jestem?

To zależy od typu charaktery, predyspozycji, ale także przeszłych zachowań. Dobra jest jednak to, że asertywności można się nauczyć. Nie z dnia na dzień, ale powoli, krok za krokiem. Po czasie wypracujesz swoje zdanie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
4 godziny temu, Focio napisał:

A sam się nie zmienię.

A jednak będziesz musiał to zrobić, bo przemiana jakiej potrzebujesz może dokonać się jedynie od wewnątrz i wynikać z Twego najgłębszego jestestwa. Żadne zewnętrzne oddziaływanie jej nie uskuteczni, co najwyżej może jedynie pomóc (skądinąd jednak ta pomoc może okazać się niezbędna).

Bycie ofiarą stanowi wybór - musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy (i ewentualnie jak długo) chcesz pozostawać w tej roli. A odpowiedź nie jest wbrew pozorom wcale oczywista, bo nawet z tak wydawałoby się żałosnej i poniżającej funkcji jednostka jest w stanie czerpać pewne korzyści (robi to jednak na poziomie podświadomości, dlatego Twoje przytomne "ja" może żachnąć się z oburzeniem na tę sugestię). W takim wypadku sprawa byłaby o wiele bardziej skomplikowana, bo mimo wygłaszanych tak przed innymi, jak i przed samym sobą deklaracji chęci zmiany swojej sytuacji mógłbyś tak naprawdę... wcale jej nie chcieć. I moim zdaniem wiele niestety na to właśnie wskazuje.

4 godziny temu, Focio napisał:

Probowalem

Jak napisałam, przemiana jakiej wymaga Twoja osoba może wynikać jedynie z jej najgłębszego jestestwa. Nie wystarczy jedynie pewnego ranka stanąć przed lustrem i na afirmacyjną modłę powiedzieć swemu odbiciu "od dziś się nie daję!" albo mechanicznie oddać cios gdy ktoś podniesie na Ciebie rękę - to wszystko musi płynąć ze środka i być absolutnie szczere, a Ty w 100% o tym przekonany. Inaczej nawet będąc doraźnie / pozornie skutecznym nie będzie właściwie trybić i w którymś momencie nastąpi zgrzyt. 

Ponieważ zaś bycie ofiarą to wybór, wyborów zaś dokonujemy przede wszystkim w sytuacji gdy musimy to zrobić - całkiem możliwe, że dla Ciebie odpowiedni (czyt. wystarczająco krytyczny) moment na zmianę po prostu jeszcze nie nadszedł.

58 minut temu, Focio napisał:

Choć mnie obrażają I wykorzystują to jestem takim typem człowieka który szybko wybacza. Czemu taki jestem?

Po prostu taka jest Twoja natura. Z naturą zaś nie ma co walczyć, można jedynie ją zaakceptować i nauczyć się wykorzystywać jej najbardziej dominujące cechy jako atuty zamiast wady. Twój typ osobowości / charakteru wbrew pozorom także ma zalety, nawet ta wymieniona w przytoczonym przeze mnie cytacie cecha może być jedną z nich =)

Ogólnie polecam Ci przede wszystkim dokonanie szczegółowego - i szczerego! - wglądu we własną osobę oraz zbadanie ukrytych motywów, jakie Tobą kierują. Pierwszym krokiem na drodze do zmiany jest właśnie samopoznanie (skądinąd fascynująca przygoda).

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
5 godzin temu, Borowy napisał:

zaatakuj nawet, może nie pięściami ale postaw się

Próbuje Ale nie działa.

5 godzin temu, Shady-Lane90 napisał:

 Ale przede wszystkim przestań nadstawiać policzek, bo inaczej będziesz dostawał w niego całe życie. 

Jak ktoś cię uderzy w policzek nastaw mu drugi.

5 godzin temu, Gloria napisał:

Czy możesz to rozwinąć? Jak to rozumieć? Czy masz marzenia?

W jaki sposób próbowałeś? Przez jak długo?

To zależy od typu charaktery, predyspozycji, ale także przeszłych zachowań. Dobra jest jednak to, że asertywności można się nauczyć. Nie z dnia na dzień, ale powoli, krok za krokiem. Po czasie wypracujesz swoje zdanie.

Moje marzenia są fantastyczne. Realnych nie mam.

Przez tydzień. Nie odzywać się. Unikać.

Pozniej stanowczo.

Mam swoje zdanie Ale nie mg wyjść z tego dołka.

2 godziny temu, Lilla Weneda napisał:

A jednak będziesz musiał to zrobić, bo przemiana jakiej potrzebujesz może dokonać się jedynie od wewnątrz i wynikać z Twego najgłębszego jestestwa. Żadne zewnętrzne oddziaływanie jej nie uskuteczni, co najwyżej może jedynie pomóc (skądinąd jednak ta pomoc może okazać się niezbędna).

Bycie ofiarą stanowi wybór - musisz sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy (i ewentualnie jak długo) chcesz pozostawać w tej roli. A odpowiedź nie jest wbrew pozorom wcale oczywista, bo nawet z tak wydawałoby się żałosnej i poniżającej funkcji jednostka jest w stanie czerpać pewne korzyści (robi to jednak na poziomie podświadomości, dlatego Twoje przytomne "ja" może żachnąć się z oburzeniem na tę sugestię). W takim wypadku sprawa byłaby o wiele bardziej skomplikowana, bo mimo wygłaszanych tak przed innymi, jak i przed samym sobą deklaracji chęci zmiany swojej sytuacji mógłbyś tak naprawdę... wcale jej nie chcieć. I moim zdaniem wiele niestety na to właśnie wskazuje.

Jak napisałam, przemiana jakiej wymaga Twoja osoba może wynikać jedynie z jej najgłębszego jestestwa. Nie wystarczy jedynie pewnego ranka stanąć przed lustrem i na afirmacyjną modłę powiedzieć swemu odbiciu "od dziś się nie daję!" albo mechanicznie oddać cios gdy ktoś podniesie na Ciebie rękę - to wszystko musi płynąć ze środka i być absolutnie szczere, a Ty w 100% o tym przekonany. Inaczej nawet będąc doraźnie / pozornie skutecznym nie będzie właściwie trybić i w którymś momencie nastąpi zgrzyt. 

Ponieważ zaś bycie ofiarą to wybór, wyborów zaś dokonujemy przede wszystkim w sytuacji gdy musimy to zrobić - całkiem możliwe, że dla Ciebie odpowiedni (czyt. wystarczająco krytyczny) moment na zmianę po prostu jeszcze nie nadszedł.

Ogólnie polecam Ci przede wszystkim dokonanie szczegółowego - i szczerego! - wglądu we własną osobę oraz zbadanie ukrytych motywów, jakie Tobą kierują. Pierwszym krokiem na drodze do zmiany jest właśnie samopoznanie (skądinąd fascynująca przygoda).

Ja nie wybrałem bycia ofiarą. Sami mnie wybrali. Próbowałem być jak oni. Nic. Być jak kolega ' niemowa '. Też nic. 

Mam przeczucie że jestem specjalną kłoda,  przeszkodą dla innych od Boga w mieli jakąś lekcję.

NIE WIEM jak się sam samopoznac. Nie wiem jak to się robi. Pomóż. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
19 godzin temu, Focio napisał:

Witam. Mam 16 lat. 3 gim

Masz 16 lat i problemy ze złożeniem zdania bez błędu.

 

19 godzin temu, Focio napisał:

Ale mama zaczęła się zmieniać na gorsze. 

Usiądź z nią i porozmawiaj, przynajmniej spróbuj znaleźć jakikolwiek kontakt.

 

19 godzin temu, Focio napisał:

Obniża nasze morale.

Nasze, to znaczy czyje?

9 minut temu, Focio napisał:

przeszkodą dla innych od Boga

Bóg nie istnieje.

 

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

 

5 minut temu, Nineku napisał:

Masz 16 lat i problemy ze złożeniem zdania bez błędu.

 

Usiądź z nią i porozmawiaj, przynajmniej spróbuj znaleźć jakikolwiek kontakt.

 

Nasze, to znaczy czyje?

Bóg nie istnieje.

 

BÓG ISTNIEJE!!!

dysleksja

Nie da się

Mnie I rodzeństwa

 

  • - 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
13 godzin temu, Focio napisał:

BÓG ISTNIEJE!!!

Istnieje, istnieje, a nawet kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu. :D

13 godzin temu, Focio napisał:

dysleksja

Też mi kiedyś stwierdzili dysleksję, ale to nie wymówka do pisania poprawnie.

13 godzin temu, Focio napisał:

Nie da się

A próbowałeś?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
16 godzin temu, Focio napisał:

BÓG ISTNIEJE!!!

A Ty musisz wybrać - czy chcesz zostać Jego świętym (tym z rodzaju męczenników), czy przetrwać (i, kto wie, być może nawet coś jeszcze z życia mieć). Innego wyboru niestety nie ma.

Twój obecny stosunek do religii jest wysoce destrukcyjny - to kolejny obszar, nad którym powinieneś mocno popracować. Być może nawet w pierwszej kolejności.

16 godzin temu, Focio napisał:

Sami mnie wybrali.

Ale pewnie się wystawiam

Dokładnie to robisz =) Ludzie w grupie (zwłaszcza nieobrobieni, tacy jakich można spotkać przede wszystkim właśnie w szkołach) jeśli chodzi o słabość są niczym wilki w stadzie. Gdy ją wyczują to tak jakby zwęszyli krew i niestety nie trzeba im się w tym celu specjalnie podkładać - wystarczy do tego sama egzystencja.

16 godzin temu, Focio napisał:

Próbuje Ale nie działa.

Bo właśnie istnieje niespójność między tym, co robisz (próbujesz robić), a tym co naprawdę myślisz i czujesz. To nie płynie z Twojego wnętrza, a Twoi oprawcy świetnie to wyczuwają.

Niestety, istnieje możliwość, że ze względu na owe nieudane próby będziesz musiał - gdy już wreszcie do tego dojrzejesz - postawić im się dwa razy bardziej niż miałoby to miejsce w zwykłych okolicznościach.

16 godzin temu, Focio napisał:

NIE WIEM jak się sam samopoznac. Nie wiem jak to się robi. Pomóż.

Tu może istnieć pewien problem, bo jeśli o mnie chodzi po prostu od urodzenia mam ciągotki do zgłębiania i drążenia natury rzeczy, odkrywania przyczyn, rozgryzania mechanizmów działania itp. Ty tej cechy jesteś pozbawiony, a ponadto ogólnie wydaje się, że zamiast poszukiwać Prawdę wolisz akceptować gotowe rozwiązania (które podsuwa m. in. właśnie religia)...

Samopoznawanie - przynajmniej w wersji à la Lilla Weneda - polega w dużej mierze na ustawicznym stawianiu samemu sobie pytania "dlaczego?". Dlaczego w tej konkretnej sytuacji i jej podobnych zareagowałem / am i reaguję właśnie w ten sposób, co mną kierowało / kieruje, jakie były / są pozorne i rzeczywiste motywy? Przydaje się do tego celu choćby podstawowa znajomość psychologii, chociaż osobiście do większości wiedzy i wniosków doszłam sama (to jednak z tego względu, że moje zdolności analityczne są naprawdę wysoko rozwinięte). Samopoznawanie to tak naprawdę medytacja nad własną osobą =)

Wielką pomocą są również techniki zewnętrzne: testy psychologiczne (ale dobre testy! żadne głupie quizy rodem z Bravo czy Pudla), enneagram, grafologia, a nawet... astrologia (znów, profesjonalna i związana z analizą urodzeniowego kosmogramu, a nie gazetowy chłam). Wynikający z nich przekaz poddajesz krytycznej - to ważne - ocenie i porównujesz z własnym obrazem własnej osoby, zatrzymując się nawet nad (być może jedynie pozornymi) niezgodnościami.

Ogólnie jednak podtrzymuję swą wcześniejszą diagnozę: tak naprawdę wcale nie chcesz zmiany ani nie jesteś jeszcze na nią naprawdę gotowy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

"Nikt Ci nie pomoże jak sam sobie nie pomożesz" to jest najlepszy cytat w Twojej sytuacji. Jak Ci się coś nie podoba to to po prostu zmień, czego się nie da zmienić, to ignorujesz, proste ale skuteczne. Zresztą jesteś w 3 gim. czyli zaczynasz praktycznie nowe życie, idziesz do innej szkoły, więc pamiętaj, żeby wejść tam na pełnej k*rwie i nie powtarzaj starych błędów, powodzenia. Masz tu jeszcze scenę z Rocky'ego jako mały motywator :)

 

 

  • + 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Gimnazjum miało być moim nowy życiem.

Lecz nic z tego.

Ja ni chce tak żyć. 

Boję się że w technikum będzie tak samo. Nie chce zawieść nikogo.

Próbuje rb jak moge by byli zadowoleni A się nasmiewaja .

Robię to co oni też nic.

Ignorancja na kilka lekcji.

Jestem typem zależnym można to wykorzenic?

Działem czasem impulsywnie I wtedy stanowczo.

Lub teraz z rozwagą Ale bez impentu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • barba
  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Nienawidzę przesadzonej świątecznej atmosfery, która obrzydza mi przez ponad miesiąc same święta. 
      · 4 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      We Francji socjalizm odnosi właśnie kolejny sukces. Szkoda tylko, że kosztem normalnych ludzi.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Dzisiejsze losowanie 1/8 Pucharu Polski całkowicie oddało poziom polskiej piłki nożnej
      · 0 odpowiedzi
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Parę miesięcy temu stwierdziłam, że mimo pracy na pełen etat i dzieci, mam za dużo wolnego czasu. Jakieś 20 h tygodniowo spokojnie mogłabym poświęcić na dodatkową pracę. Pomyślałam, żeby wziąć się za tłumaczenia EN <>PL (mam certyfikaty CAE i TOLES). Na razie mogę tylko pomarzyć o tylu zleceniach, by mi 20 h tygodniowo zajęły, więc poświęciłam też czas na szlifowanie francuskiego. I zapisałam się parę dni temu na egzamin DALF (certyfikat z francuskiego). Myślę, że jak zdam DALF, to fajnie by było poszerzyć ofertę o tłumaczenia w parach FR <> PL i FR <> EN.
      · 1 odpowiedź
    • Borowy

      Borowy  »  Liszka

      Żyjesz!
      · 1 odpowiedź
  • Posty

    • Kalafior_Grozy
      O czym teraz myślisz?
      Jednego dnia spełniasz swoje największe marzenie a następnego omal nie giniesz wpadając autem w poślizg. Życie kurwa jego mać.
    • Tosca
      O czym teraz myślisz?
      jadę bo wiem że warto. to ostatnio moje ulubione zdanie. nie mam do niego powodu.
    • Lilla Weneda
      O czym teraz myślisz?
      Cała nadzieja, jedyna nadzieja i ostatnia nadzieja w styczniowym eksperymencie (mimo szczerych pewnych chęci prawdopodobnie niestety nie uda mi się ogarnąć sprawy do końca roku). O ile w ogóle do niego dojdzie. O ile choć w części się powiedzie.
    • klaudia84
      Medycyna naturalna
      Zdrowa dieta i nieprzetworzone produkty to najlepsze co można dać organizmowi. Do tego sport, śmiech, a z suplmentów jedynie liposomalna witamina C, czyli np. Ascolip, który nie podrażnia śluzówki i wchłania się w 98%.
    • Lilla Weneda
      Czy tolerujesz wysmiewanie sie?!
      Czasami tak, czasami nie - zależy co lub kto jest obiektem tej haniebnej praktyki. Bywają sytuacje, na widok których niemal fizycznie niedobrze robi mi się z niesmaku i wtedy bynajmniej się nie patyczkuję: opie*dalam wprost i z dogłębną satysfakcją uświadamiam ignorantom rozmiar ich umysłowego ograniczenia (mimo wszystko wolę wierzyć właśnie w nie niż rozmyślne okrucieństwo). Innym razem z kolei marszczę co prawda w duchu nos, ale nie reaguję lub sama jestem stroną heheszkującą. Nie, nie jest to powód do dumy (podobnie jak ja nie jestem dobrym człowiekiem). Temat jest jednak rzecz jasna szerszy niż mogłoby się wydawać poprzestając na odruchowych skojarzeniach, dlatego pozwolę sobie spojrzeć na niego nieco z innej perspektywy - w końcu wyśmiewać można nie tylko to (kogo), z czego (kogo) śmiać się nie wypada, ale zjawiska czy zachowania (o personalnych wycieczkach nie wspominając) w miarę obiektywnie uznawane za negatywne i szkodliwe / głupie / nieodpowiedzialne / poniżej wszelkiego gustu itp. Zastanawiałam się swego czasu czy śmiech w tym kontekście można uznać za coś pozytywnego i doszłam do wniosku, że mimo wszystko chyba jednak nie. Każdy z nas nosi w sercu ziarenko mroku i takie postępowanie nie jest niczym innym jak pozwoleniem mu legalnie, pod pozorem walki z postępującym zidioceniem społeczeństwa (lub jakąkolwiek inną przykrywką), nierzadko w świetle pełnej chwały wychynąć na powierzchnię i zalśnić choć na moment. Tym bardziej, że prawda nigdy nie ma tylko jednego oblicza: tona tapety na twarzy (krzywo położona tapeta! odklejająca się tapeta!), noszenie pośladkowego odpowiednika stanikowych push-upów czy robienie sobie kilkudziesięciu selfie pod rząd mogą wydawać się zabawne czy nawet żałosne, ale dysmorfofobia, potrzaskana na kawałeczki samoocena czy rozpaczliwe pragnienie akceptacji nie są już ani trochę. A przynajmniej tak mi się wydaje. O tym, że słowa nie są jednak nic nie znaczącą i nic nie ważącą zbitką dźwięków nie wspominając. Wybacz ewentualną zbytnią śmiałość / obcesowość, ale czy reagujesz otwarcie na takie sytuacje? To jedyne znaczenie, jakie tak naprawdę mają słowa "nie toleruję", a sama o sobie piszesz często, że jesteś osóbką mocno nieśmiałą (w domyśle: mającą problem z wypowiadaniem własnego zdania i asertywnością).