dobras4

Satysfakcja z życia

Recommended Posts

Tak jak w tytule ;) Jak oceniacie swoje teraźniejsze życie? Jest wam dobrze, a może coś byście w nim zmienili?

Ja bym parę rzeczy pozmieniał, przede wszystkim  pracę, mieszkanie bliżej swojej kobiety ;) Zapraszam do wypowiedzi

Share this post


Link to post

Jedyne czego bym nie zmienił to wzrost, gust muzyczny i zainteresowania. Na resztę spuszczę ( :D ) kurtynę milczenia.

Share this post


Link to post

Moje życie od pewnego czasu układa się wręcz idealnie. Oczywiście są rzeczy, o których nawet staram się nie myśleć (chociaż się nie da, kiedy stan zdrowia się pogarsza), ale przeważnie jestem szczęśliwa. 

Mam wspaniałych rodziców, którzy wspierają mnie na każdym kroku i kibicują mi, kiedy wybieram daną ścieżkę. Mam wspaniałych przyjaciół, którzy są dla mnie bliżsi niż rodzina. I przede wszystkim mam wspaniałego faceta, który odmienił moje życie na lepsze.

  • + 1

Share this post


Link to post

Od wyjazdu z domu jestem raczej ok. Prawdę mówiąc, gdyby nie jedno wydarzenie sprzed prawie roku, byłabym autentycznie szczęśliwą osobą: studia, związek, życie społeczne, wszystko układa się po mojej myśli. 

Tylko sprawy rodzinne się za mną ciągną i nie pozwalają mi maksymalnie rozwinąć skrzydeł. 

Share this post


Link to post

Można rzec, że jest stabilnie. Wrodzony defetyzm i pesymizm skłaniają mnie jednak do refleksji nad kilkoma podpunktami, najważniejsze że syn jest szczęśliwy, zdrowy najedzony, ma wspaniałą rodzinę, która pomaga mu, kiedy ja nie jestem w stanie. Satysfakcję mam, że nie spi@rdoliłam życia dziecku :D

Share this post


Link to post

Oczywiście, że tak. Wszystko co chcę to mam- praca nad podświadomością. Szczęście i miłość znalazłam w sobie. Nawet ego też szczęśliwe- będzie o mnie w lokalnym radiu i lokalnej gazecie. Żyję jak chcę i robię to co chcę, a dodatkowo zarabiam na tym. :>

Share this post


Link to post

 Jestem zadowolona ze swojego życia, jestem szczęśliwa w związku, z rodzicami też się dogaduję i obecnie niczego bym nie zmieniała.

Share this post


Link to post

Pytanie dosyć ogólne, ale odnosi się do szeroko pojmowanego szczęścia. Patrząc na siebie z dzisiejszej perspektywy, czy jesteście zadowoleni ze swojej sytuacji? To znaczy, czy jesteście zadowoleni z samym siebie znajdując się tu, gdzie się znajdujecie w ramach swojego życia? Czy czujecie się wolni i możecie robić to co chcecie (i to robicie) czy może jest coś, co was ogranicza i nie pozwala w pełni rozwinąć skrzydeł? Czy macie niespełnione marzenia? Czy we wszystkich aspektach swojego życia czujecie spełnienie czy może coś wam się nie podoba i chcielibyście to zmienić? Co wam sprawia radość?

  • + 1

Share this post


Link to post

Patrząc na siebie przez pryzmat swoich lat i doświadczeń życiowych, mogę w pełni stwierdzić, że jestem w najlepszym punkcie mojego życia. Oczywiście bywają gorsze i lepsze momenty - ale tak. Jestem osobą spełnioną i szczęśliwą. Wiadomo, że nie spoczęłam na laurach i wciąż pnę się wyżej, by realizować kolejne, stawiane sobie cele. 

Czy czuję się osobą wolną? Jak najbardziej. Nikt nie decyduje o niczym za mnie. No może czasem kwestie zdrowotne płatają mi figle, ale da się z tym pogodzić i nauczyć żyć z chorobą, a także udowadniać niedowiarkom, że jesteś w stanie dokonać tego, na czym ci tak bardzo zależy, mimo tego, że chorujesz. 

13 minut temu, Gloria napisał:

Czy macie niespełnione marzenia?

Myślę, ze każdy jakieś ma. Nudne byłoby życie, gdyby każde marzenie udało się już spełnić. Sztuką jest spełniać marzenia i zarazem zaczynać marzyć o czymś nowym :)

14 minut temu, Gloria napisał:

Czy we wszystkich aspektach swojego życia czujecie spełnienie czy może coś wam się nie podoba i chcielibyście to zmienić?

Z większości sfer swojego życia jestem więcej niż zadowolona. W kilku brakuje mi dosłownie małych elementów, aby być z nich zadowoloną w pełni. Nauczyłam się brać z życia garściami i nie narzekać na to, że czegoś nie mam, a raczej cieszyć się z rzeczy, które mam.

15 minut temu, Gloria napisał:

Co wam sprawia radość?

Bardzo wiele. Od zupełnych, dla niektórych nieistotnych, błahostek, przez wielkie rzeczy. :) 

  • + 1

Share this post


Link to post
O 15.05.2018 at 19:15, dobras4 napisał:

Jak oceniacie swoje teraźniejsze życie? Jest wam dobrze, a może coś byście w nim zmienili?

Nieczęsto jest kolorowo, ale dzięki dobrym ludziom, których (co prawda rzadko), ale spotykam, chce mi się żyć. Na pewno wiele rzeczy chciałbym zmienić, choć czasu chyba bym nie cofnął, bo nie wiem czy jest sens żałowania jakiegoś czynu, myślę, że jednak to, przez co przeszedłem sprawiło, że stałem się silniejszym człowiekiem. W pewnym sensie jestem z tego dumny, choć oczywiście nie ze wszystkiego co zrobiłem. 

Share this post


Link to post
O 29.10.2019 at 14:30, Gloria napisał:

Patrząc na siebie z dzisiejszej perspektywy, czy jesteście zadowoleni ze swojej sytuacji? To znaczy, czy jesteście zadowoleni z samym siebie znajdując się tu, gdzie się znajdujecie w ramach swojego życia?

Szczerze mówiąc tak. Jest wiele rzeczy, nad którymi muszę lub chcę popracować, jednak spoglądając na swoje życie z obecną wiedzą, nie poszłabym inną drogą. 

O 29.10.2019 at 14:30, Gloria napisał:

Czy czujecie się wolni i możecie robić to co chcecie (i to robicie) czy może jest coś, co was ogranicza i nie pozwala w pełni rozwinąć skrzydeł?

Jest wiele rzeczy, które mnie ogranicza... szczególnie państwo i płacenie podatków, składek... To zdecydowanie nie pomaga rozwinąć skrzydeł :P dodam jeszcze niestety... prokrastynację. 

O 29.10.2019 at 14:30, Gloria napisał:

Czy macie niespełnione marzenia?

Hmm.. jakieś tam każdy ma. Jednak myślę, że dopóki żyjemy, mamy czas zmienić coś w swoim życiu.

Co do pozostałych pytań - myślę, że człowiek powinien cały czas się rozwijać, być coraz doskonalszą wersją siebie, dlatego oczywiście jest sporo rzeczy, jakie chciałabym w sobie/w swoim życiu zmienić.

Wiele rzeczy sprawia mi radość w życiu. 

 

  • + 1

Share this post


Link to post
11 godzin temu, mw2 napisał:

Wiele rzeczy sprawia mi radość w życiu. 

Co na przykład? :wink:

Share this post


Link to post
Godzinę temu, Gloria napisał:

Co na przykład? :wink:

Np. spotkania z ludźmi, których lubię (w pracy i poza nią), zwykły uśmiech obcej osoby na ulicy, jakieś małe sukcesy zawodowe, dawanie komuś prezentów... albo niekoniecznie jest to wydarzenie, ale myśl o czymś, co było dla mnie pozytywne, a zdarzyło się stosunkowo niedawno. 

 W zasadzie od kilku lat praktykuję cieszenie się z tak zwanych "małych rzeczy". Dla przykładu cieszy mnie możliwość picia rano zielonej herbaty zanim jeszcze wyjdę z domu bądź słuchanie muzyki w drodze do pracy czy spacerując. 

  • + 1

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Similar Content

    • michaelowax3
      By michaelowax3
      Mówi się, że to my wariujemy... a czy nie jest tak, że przyszło Nam żyć w zwariowanych czasach?
      Czy życie w obecnych czasach jest de facto łatwe? Czy sami nie potrafimy docenić aktualnych możliwości na każdym polu?
      Może jest tego wszystkiego wręcz za dużo i ludzie się pogubili.. Czy faktycznie wszystko zależy od podejścia człowieka?
      Niby wszystko obecnie się wydaje łatwiejsze a czy nie jest trudniejsze?
    • Od srodka martwa 17
      By Od srodka martwa 17
      Cześć, 
      nie chce od was współczucia, czy porad chciałabym wam tylko opowiedzieć przez co musialam przejść w moim 17 letnim życiu. Od urodzenia miałam przechlapane, ojciec porzucil mnie od razu po porodzie, mama przez odejście ojca załamała się i popadła w alkoholizm. W wieku 7 lat widziałam pierwsza próbę samobójczą mojej mamy, na szczęście bądź nie szczęście zakończyła się niepowodzeniem, uratowałam jej życie tym, że pobieglam po mojego o 12 lat starszego brata (oczywiście mama nie była w tamtym momencie trzeźwa) a on wyrwał jej nóż, którym chciała się zabić. Ale to jeszcze nie wszystko, bo za każdym razem kiedy była pijana to robiła awantury, w których wgl się nie hamowala, alkohol powodował nawet to że uderzyła niejednokrotnie moje starsze rodzeństwo (mam jeszcze o 8 lat starsza siostrę). Kiedy moja siostra zaszła w ciążę miała 18 lat wtedy ja miałam 10 lat, mama zaczęła zostawiać nas same w domu, bez pieniędzy na jedzenie czy cokolwiek. Nie było nam łatwo wypytywalam moja siostrę o moja mame, ona nie widziała co ona ma mi powiedzieć na temat tego gdzie ona jest gdy jej nie ma w domu, więc zbywala mnie innym tematem. Po porodzie mojego siostrzenca, ten cały alkoholizm uspokoił się, mama pila ale tylko max 2 piwa wieczorem mój siostrzeniec był jej najważniejszą osobą w życiu, która byłam ja dopóki on się nie urodził. byłam zazdrosna ale i tak bardzo kocham tego małego zgreda, tylko on potrafi wywołać u mnie uśmiech nawet gdy moja choroba przejmuje władze nademna. (Moja choroba jest choroba psychiczna, a dokładniej choruje na zaburzenia osobowości i zachowań) ale teraz jeszcze nie o mnie. A wiec gdy moja siostra poznała swojego obecnego męża, mama zaczęła znowu pić coraz wiecej i wiecej. Pewnego razu zrobiła znowu awanturę, która widział i słyszał mój malutki siostrzeniec, pamiętam jak bardzo był wtedy przerażony i jak bardzo wtedy płakał nie mogłam go uspokoić tulilam go z całych sił nie pokazywalam żadnych oznak strachu czy przerażenia, nie chciałam go zostawić nawet na sekundę samego spalam z nim nawet gdy awantura ustala. Nie cały miesiąc później moja siostra się wyprowadziła i wtedy zostałam sama z moja mama. Wtedy zaczął się koszmar z którym musialam sobie poradzić aama. Mama zaczęła obwiniac mnie za wszystko, wypowiedziala wiele przykrych slow skierowanych do mojej osoby, mówiła ze mogła zrobić to co mój ojciec jej kazał zanim mnie urodziłam, kazał jej usunąć ciaze, chciał  żebym nigdy się nie urodziła, za każdym razem mówiła mi ze jestem beznadziejna i ze do niczego się nie nadaje się do niczego. Półtorej roku temu poznała takiego faceta związała się z nim, miałam nadzieje ze zmieni się cala ta pojebana sytuacja, ale zaczęło być jeszcze gorzej. Zaczela zostawiać mnie sama w domu, bez pieniędzy bez niczego. Nie raz zostawalam sama na calutki tydzień, nie raz musialam radzić sobie z jednym chlebem i pasztetem, i musialam zająć się jeszcze zwierzętami które miałam w domu czyli św pamięci psa, drugiego psa i kotem. Oczywiście nie było z nimi aż tak źle jak zostawałam sama gorzej było gdy nie było ich karm i musialam dzielić się z nimi tym jednym chlebem i pasztetem, nie prosilam wtedy nikogo o pomoc bo wstydzilam się mówić o tej sytuacji, myślałam  ze będę wysmiewana za moja sytuacje w której sie znajdowałam. Gdy zostawalam sama dostawalam takich jakby atakow, wyglądały mniej więcej tak ze zaczynalam płakać i zastanawiać się nad tymi wszystkimi słowami które uslyszalam od mamy, nie wiedziałam jak pozbyć się tych ataków wiec pewnego dnia wzielam zyletke i przejechalam nią po przedramieniu skupilam się wtedy na bólu fizycznym i zapomnialam o bólu psychicznym. Za każdym razem gdy miałam ten "atak" ciełam się bez opamietania. Takim sposobem zamienialam ból psychiczny na fizyczny. Teraz juz nie robię tego, ponieważ jestem w rodzinie zastępczej, jest nią rodzina mojej przyjaciółki. Gdy zauważyli u mnie pierwsze blizny,  zapytali sie dlaczego to zrobilam przelałam wtedy pierwszy raz swój strach i opowiedzialam wszystko tak jak wam teraz. Po moim wyznaniu powiedzieli mi ze juz nigdy nie bede sama ze pomoga mi wyrwać się z tego koszmaru. Jak powiedziali tak tez zrobili zabrał mnie z domu, zabrał do psychiatry, pomagają mi leczyć ta chorobę, daja mi poczucoe bezpieczenstwa i za każdy razem pokazują mi ze nie jestem beznadziejna. Jak naraz i czuje sie dobrze, jestem wspieranie na każdym kroku, juz nie mecza mnie tak często "ataki" oczywiście jak każda osoba miewam gorsze dni w których spis cały dzień nie jem niczego wybucham nagle złością, niekiedy zdazaja mi sie dni w których palam nienawiścią do każdego i zamykam sie w pokoju. Ale to bardzo rzadko. Na sam koniec dodam jeszcze ze odkąd się tutaj wprowadziłam mama nie odezwala sie do mnie ani razu, wiec mozna powiedziec ze zostalam porzucona przez obojga z rodziców.  
    • CocoChanelXDXDXD
      By CocoChanelXDXDXD
      Cześć. Chyba każdy z was być może myślał o zatrzymaniu czasu by być wiecznie młodym albo przynajmniej o tym żeby się ładnie zestarzec. 
      Otóż mam 19 lat (tak wiem że jestem młodym człowiekiem i nie powinienem myśleć o starości bo życie przede mną). Chodzi mi o to że często popadam w panikę i boję się tego że za rok skończę 20 lat i nie mogę w to kompletnie uwierzyć. I nie mogę uwierzyć w to że tak szybko lata za mną minęły (mam takie wrażenie jakbym nie dawno chodził do gimnazjum, pisał sprawdzian 6klasisty albo nawalil w gacie jako małolat). Przemijania się też boję bo było w moim życiu pamiętam jeszcze tyle ładnych chwil zwłaszcza wakacyjnych które niestety to już wspomnienia które chciało by się przeżyć jeszcze raz. Jak Sb pomyślę o tym że skończę 20 lat (tak jak kiedyś skończę 30, 40, 50 - okrągłe lata) to szczerze chciałbym mieć znowu np 12 lat - pamiętam jak wtedy już pierwszy raz się zakochałem ale to był taki przelotny związek (bo trwał 2 tyg) i to bylo takie fantastyczne i cudowne zakochanie ale potem to już NIE to samo jak miałem 12 lat - od tamtej pory już nie miałem miłości a przeważnie dziewczyny mnie olewaly. Szczerze to nie lubię urodzin i sylwestra, bo mam takie przeczucie ze urodziny i sylwester który początkuje nowy rok to taki jakby kolejny krok do starzenia się. Czasami widzę siebie jak będę wyglądał np w odległej przyszłości. Starzenia i przemijania to boję się bardziej niż śmierci. Czasami się boję nawet ze nie dożyje jakiegoś dnia albo że młodo umre lub nie zdążę czegoś zrobić. 
       
      Kiedy człowiek jest młody (jak ja) to ma takie przeczucie ze jest niby nieśmiertelny. Bo tak jest - jest pełen Energi i ma siłę i ochotę na wszystko (impreza alkohol znajomi sex itd) ale nawet taki człowiek też powinien zdać sobie sprawę że nie będzie żył wiecznie i umrze jak każda żyjąca istota. Czas szybko ucieka a z przemijaniem doświadczyłem wielu innych rzeczy jak np śmierć babci, kolegi który młodo umarł jako 19latek, śmierć wujka, dziadka od strony taty. I czasami się zastanawiam że skoro i tak kiedyś umrzemy i wszystko minie to jaki jest sens życia.
      Jak uważacie 
       
    • Tymon19
      By Tymon19
      Mam pytanie, dotyczące tego powiedzenia:
      ,,Czasem musi się zepsuć, żebyśmy poznali tych ,na których naprawdę warto liczyć.'' 
      Jak to rozumiecie? O co w tej wypowiedzi chodzi? Np Co musi się zepsuć? Akurat wiem z tej całej wypowiedzi ,co to znaczy:, że na kogoś naprawdę warto liczyć( że na przykład na przyjaciół można liczyć) , natomiast pierwszą część trudno mi jest zrozumieć ,nawet jeśli rozumiem drugą część wypowiedzi. Proszę o odpowiedzi różnorodne. Z góry dziękuję
  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • Bloody.
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Trzymam magiczne kciuki! Serduchem jestem z Tobą Fifi! Pamiętaj, że jak coś, to ściągamy odszkodowanie! ;D 
      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      "Żyję w kraju, w którym wszyscy chcą mnie zrobić w ch*ja. Za moją kasę."
      · 4 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      · 9 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Chińska klątwa brzmi: "Obyś żył w ciekawych czasach.".
      I my faktycznie żyjemy w ciekawych czasach.
      · 3 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor, let the bodies hit the floor...
      · 0 replies
  • Posts

    • Kerosine
      Praca w domu POMOCY !!
      Jako że analiza IP wykazała, iż autor tematu i spamer powyżej to jedna i ta sama osoba - zabieram wątek na Śmietnik.
    • Maestro23
      Praca w domu POMOCY !!
      Ja osobiście od ponad roku inwestuje już tylko i wyłącznie w BitCoiny na platformie [ciach] Na start nie wymagało to ode mnie żadnej wiedzy, wszystkiego się nauczyłem tam od specjalisty który doradzał mi co i jak robić.  Aktualnie zarabiam po 4-5 tysięcy tygodniowo i nie wyobrażam znowu pracować fizycznie. Wszystkie informacje znajdziesz na [ciach]
    • mw2
      Praca w domu POMOCY !!
      Wszystko zależy od tego, jakie masz kompetencje... Jeśli praca zdalna to pewnie coś w rodzaju copywritera, jeśli się w tym czujesz bądź coś związanego z IT. Jeśli chcesz inwestować to pytanie w co? Papiery wartościowe, waluty, inwestycje alternatywne...  Możliwości wbrew pozorom trochę jest  
    • Bloody.
      Sztuka współczesna
      @yiliyane Sztuka współczesna – aktualny okres w dziejach sztuki, którego początek umownie wyznaczono na połowę XX wieku (po II wojnie światowej). Nie podlega on jeszcze ustalonym, czasowym podziałom. Na skomplikowany obraz tej sztuki składają się: ruchy artystyczne, tendencje i manifesty.   Trochę słabo, że ograniczasz to do kropki na białej kartce albo do banana przyklejonego na ścianie. 
    • Kerosine
      Masz czy nie masz
      Nie. Masz głowę w chmurach?