Lilla Weneda

Body Positivity

12 postów w tym temacie

Ciałopozytywność - zyskująca coraz większą popularność zarówno na świecie, jak i od niedawna również w Polsce postawa promująca bezwarunkową akceptację i miłość do swej cielesnej powłoki, niezależnie od tego, jak ona wygląda. Dla osoby BoPo każde ludzkie ciało jest piękne: grube, chude, pomarszczone ze starości czy okaleczone / zdeformowane, a cellulit, rozstępy, blizny czy występujące pod pachami / na nogach owłosienie nie stanowią skaz, tylko po prostu kolejną z indywidualnych cech naszego wyglądu (wspaniałą i godną miłości na równi z gładką cerą czy szczupłą sylwetką). Aktywiści ruchu otwarcie walczą z narzucaniem przez media (ale bywa także, że wielowiekową tradycję i ugruntowane od dawien dawna wzorce kulturowe) zwłaszcza kobietom jedynego słusznego ideału urody - m. in. poprzez odważne ukazywanie w sesjach zdjęciowych własnych dalekich od powszechnie obowiązującego kanonu piękna ciał połączone z głośnym wyrażaniem jego samoakceptacji i uwielbienia (jeden z wielu instagramowych przykładów, na naszym podwórku jednym z najgłośniejszych przejawów wcielania tej filozofii w życie jest program Supermodelka Plus Size). Entuzjastycznie przyjmowane m. in. przez osoby walczące z zaburzeniami odżywiania, Body Positivity krytykowane jest często za domniemaną promocję otyłości, niedbania o siebie czy zachowań po prostu obleśnych (ważąca ponad 100 kg kobieta ubrana w kuse szorty? owłosione nogi? fuj!). Kilka przykładów tego, o uznanie równej wartości i piękna czego walczą zwolennicy BoPo:

 

 

I kilka ambasadorek ruchu:

  • Megan Jayne Crabbe - chyba najbardziej znana (m. in. dzięki swym charakterystycznym tęczowym włosom), autorka własnej książki, w przeszłości chorująca na anoreksję
  • Gina Susannah - kolejna osoba, która wygrała walkę z "siostrą Aną"
  • Galanta Lala - polska ikona BoPo, autorka pisanego skądinąd rewelacyjnym stylem bloga


Jakie jest Wasze zdanie na temat tytułowego zjawiska? Czy stanowi coś, na co świat czekał już od dawna czy jednak gloryfikowanie i uznawanie za piękne absolutnie każdego ciała i absolutnie każdej cechy jego wyglądu to mimo wszystko przesada? Jak to jest z naszą materialną powłoką, czy naprawdę sam fakt jej istnienia i bycia czymś, co utrzymuje nas przy życiu wystarcza, by uznać ją za piękną i doskonałą (jak utrzymują ciałopozytywni)? Na czym powinna opierać się nasza akceptacja własnego ciała i miłość do niego?

Jesteście / chcielibyście / staracie się być body positive?

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niestety "body positivity" idzie czasem w totalną skrajność, czyli propagowanie otyłości. Żeby nie było, nie jestem za krytykowaniem cudzych ciał ze względu na to, że są niezdrowe. Tylko tutaj jest pewna nieścisłość wśród ludzi. 

Nie szanuję osób, szczególnie nieznajomych, które wytykają mi palenie fajek, picie alkoholu, czy sporadyczne jedzenie niezdrowych rzeczy. To jest społecznie nie-okej, żeby wyśmiewać ludzi takich jak ja. Jednak społecznie akceptowalne jest bycie chamem wobec osób otyłych, bo są niezdrowe, i tego zdecydowanie nie popieram. 

Niemniej, akcje społeczne informujące społeczeństwo o szkodliwości takiego trybu życia są właściwe. I tutaj pojawiają się ludzie, krytykujący zwykłe uświadamianie innych o tym, jak wpływa na nich nadmierna ilość "ciała". Jestem dzieckiem Tumblra, więc często widuję apele o zaprzestaniu takich akcji. Tak jakby... chcieli wpoić innym, że objadanie się jest zupełnie okej i nie ma wpływu na zdrowie (co jest nieprawdą).

Mam nadzieję, że w miarę jasno to napisałam. Jestem w 100% za akceptowaniem każdego człowieka, docenianiem każdego rodzaju piękna. Jedynie ta najbardziej skrajna skrajność mnie denerwuje - zaprzeczanie oczywistym faktom. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Czyli faktyczne propagowanie niedbania o siebie. Przeciwstawiając się jednej skrajności, popada się w drugą skrajność.

To, że anoreksja jest chorobą, a propagowanie sylwetki zbliżonej do sylwetki anorektyczki jest patologią, nie oznacza, że otyłość jest zdrowa. Wręcz przeciwnie. Otyłość jest równie szkodliwa i niezdrowa jak anoreksja. A okudłaczone kobiece nogi takie jak na zdjęciu wyżej, wyglądają obleśnie i aż niedobrze robi się na ich widok.

Kobieta na tym fotelu (wózku?) wygląda, jakby była chora na słoniowaciznę lub inną okropną chorobę.

Nie mam nic przeciwko programom typu Supermodelka Plus Size ani kobietom o rozmiarze 40 lub większym, jednak przedstawianie otyłości jako fajnej też jest patologią, tylko w drugą stronę niż w dominujących trendach. Żadna skrajność nie jest dobra. I żadne propagowanie niedbania o zdrowie i urodę nie jest dobre.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
22 godzin temu, Absurdalny Widelec napisał:

Niestety "body positivity" idzie czasem w totalną skrajność, czyli propagowanie otyłości.

Wydaje mi się (mnie, osobiście), że masz rację, jednak... według członków samej społeczności - a już zwłaszcza jej "umiarkowanej poglądowo" części (o ile takowa w ogóle istnieje, mówimy o ruchu z założenia radykalnym) - Body Positivity wcale nie propaguje otyłości, a za wystosowanie takiego zarzutu można zebrać solidne słowne baty. Ciałopozytywni nie namawiają nikogo do tuczenia się i podkreślają, że ich celem nie jest zwiększenie liczby grubasów na świecie, tylko sprawienie, by osoby z dodatkowymi kilogramami wreszcie zaakceptowały same siebie we własnej skórze - nie, by wreszcie poczuły się w niej bezpiecznie w społeczeństwie, w którym body shaming jest na porządku dziennym, a propagowanie jedynego słusznego kanonu piękna doprowadza nader często do anoreksji czy bulimii. Trudna prawda zaś jest taka, że bez uprzedniej samoakceptacji nie da się ani prawdziwie (trwale, zdrowo) schudnąć, ani w ogóle wyjść z większości zaburzeń psychicznych (które często towarzyszą / są przyczyną nadwagi i otyłości).

22 godzin temu, Absurdalny Widelec napisał:

I tutaj pojawiają się ludzie, krytykujący zwykłe uświadamianie innych o tym, jak wpływa na nich nadmierna ilość "ciała".

Ciałopozytywni twierdzą, że oni o tym wpływie - wbrew pozorom - doskonale wiedzą i zwyczajnie nie ma potrzeby ich uświadamiać (co więcej, świadczy to po prostu o uważaniu ich za idiotów). Negują ponadto dobre intencje wygłaszających podobne uwagi osób twierdząc, że nie stoi za nimi wcale autentyczna troska o zdrowie tylko ukryta, zinternalizowana tłuszczofobia.

Coś, na co moim zdaniem warto zwrócić uwagę: podlinkowana przeze mnie w pierwszym poście "Królowa BoPo" Megan Jayne Crabbe często podkreśla, że dodatkowe kilogramy żadną miarą nie wyrządzą jej krzywdy takiej, jaką mogłaby wyrządzić (i o mało nie wyrządziła) anoreksja - z której wyszła wraz z wieloma innymi osobami właśnie dzięki odkryciu Body Positivity. Ta filozofia, choć może się to wydawać nieprawdopodobne, nierzadko po prostu ratuje życie.

22 godzin temu, Absurdalny Widelec napisał:

Tak jakby... chcieli wpoić innym, że objadanie się jest zupełnie okej

Objadanie się jest często wynikiem zaburzeń odżywiania, a to sprawia, że ma się nad nim średnią kontrolę. Ponadto tusza stanowi nierzadko rezultat np. chorób metabolicznych czy przyjmowania pewnych leków. Stereotyp grubasa jako osoby bez przerwy poruszającej mielącą żarło gębą (a do tego gnuśnej i mało aktywnej) to kolejna rzecz, która niebywale wkurza osoby ciałopozytywne.

4 godziny temu, Celt napisał:

Kobieta na tym fotelu (wózku?) wygląda, jakby była chora na słoniowaciznę lub inną okropną chorobę.

Owszem, cierpi na lipodemię: obrzęk tłuszczowy, przewlekłą i na dokładkę postępującą chorobę tej tkanki dotykającą zwłaszcza nogi (nawiasem mówiąc, schorzenie o wiele częstsze niż można by sądzić, tylko po prostu rzadko diagnozowane). Co jednak w związku z tym? Takie jakieś oderwane / dziwnie lakoniczne Twoje zdanie mi się wydaje.

... w zdjęciach, które zamieściłam, nie mniej ważne niż same fotografie są ich podpisy - tak naprawdę to one stanowią klucz do interpretacji również i tego obrazka, a krąg Body Positivity obejmuje również ciała okaleczone (w tym ręką samego posiadacza) i zdeformowane.

4 godziny temu, Celt napisał:

Czyli faktyczne propagowanie niedbania o siebie.

Akceptacja takiego siebie, jakim się jest - naprawdę, bez być może upiększających, ale zarazem fałszujących rzeczywistość sztuczek. Poza tym... dlaczego kanon piękna ma wyglądać właśnie tak, a nie inaczej i dlaczego ma być tylko jeden? A i bodi pozi wcale nie zabrania golenia nóg czy podejmowania wysiłków zmierzających do utraty wagi jeśli ktoś tego chce i jest właściwie umotywowany (np. właśnie troską o zdrowie, a nie chęcią podporządkowania się lansowanemu przez media jedynie słusznemu ideałowi piękna) ;) 

***

Żeby nie było, osobiście daleka jestem od nazwania siebie osobą ciałopozytywną (mimo wszystko chyba jednak ze szkodą dla siebie) i mam wobec tej filozofii mieszane odczucia - tak naprawdę sama jeszcze do końca nie wiem jakie, pomimo tego, że bezsprzecznie mnie ona fascynuje i spędziłam wiele godzin na analizie tego zjawiska. Niezależnie jednak od tego, czy BoPo propaguje niechcący pewne szkodliwe wzorce czy nie: ogromnie szanuję dziewczyny (facetów też, jak np. tego pana) za odwagę i uczenie świata tolerancji / akceptacji tych rodzajów inności, do których tolerancji / akceptacji jeszcze nie przywykł (jak pisałam w innym temacie, odmienny kolor skóry, wyznanie czy orientacja seksualna tak naprawdę dawno już się przetrawiły).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
18 godzin temu, Lilla Weneda napisał:

Negują ponadto dobre intencje wygłaszających podobne uwagi osób twierdząc, że nie stoi za nimi wcale autentyczna troska o zdrowie tylko ukryta, zinternalizowana tłuszczofobia.

Nie chodziło mi o uwagi znajomych, czy nieznajomych, tylko o akcje społeczne instytutów zdrowia. O tym, o czym ty mówisz, pisałam na początku:

O 16.04.2018 at 00:03, Absurdalny Widelec napisał:

Jednak społecznie akceptowalne jest bycie chamem wobec osób otyłych, bo są niezdrowe, i tego zdecydowanie nie popieram. 

i zdecydowanie się z tobą zgadzam. Przyjaciel, bliska osoba, który zna sytuację, może pozwolić sobie na martwienie się czyimś stanem zdrowia na podstawie wyglądu. Natomiast tłumaczenie braku akceptacji osób otyłych tym, że "otyłość jest niezdrowa" (odnoszę się do odpowiedzi wyżej) jest trochę śmieszne, bo tak naprawdę nic nas nie obchodzi, czy ktoś jest zdrowy, czy nie. Nie mówiąc już o tym, że nie wiemy, co wpłynęło na taki a nie inny wygląd tego człowieka (bo to też nas nie interesuje, lol, to tylko jakiś random).

18 godzin temu, Lilla Weneda napisał:

Objadanie się jest często wynikiem zaburzeń odżywiania, a to sprawia, że ma się nad nim średnią kontrolę.

To akurat przemawia za tym, że powinno się z nim walczyć, ale rozumiem przesłanie całego akapitu, i zdaję sobie z tego sprawę. Chciałam tylko powiedzieć o tej cienkiej linii, którą ludzie zdają się przekraczać, autentycznie negując jakikolwiek związek zdrowia z wyglądem fizycznym. Być może nie natknęłaś się na aż tak zradykalizowanych ludzi, ale.... jak mówię, jestem dzieckiem Tumblra. Tam takiej przesady jest po dziurki w nosie - a są to ludzie młodzi (czyt. podatni na takie bzdury).

----------

W ogóle, a propos "body positivity", ostatnio reklama jakiegoś kremu po raz pierwszy (przynajmniej w Polsce) pozwoliła sobie na pokazanie kobiety z prawdziwymi (lub wyglądającymi jak prawdziwe) krostami na twarzy. Zazwyczaj wygląd osób z trądzikiem jest tak... kontrowersyjny (?), że nawet w reklamach na pozbycie się tego problemu NIE MOŻNA go pokazać, żeby kogoś przypadkiem nie obrzydzić.

Podobnie ma się sprawa z owłosieniem ciała kobiet. Staliśmy się tak wrażliwi na ten widok, że nigdzie w telewizji nie wolno pokazać włosów na ciele (chyba że w jakichś alternatywnych, naturalistycznych filmach). Normalnie reakcje ludzi są takie, że zdjęcia zarośniętych kobiecych nóg powinni na facebooku oznaczać jako "drastyczne treści":rolleyes:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Zgadzam się, że widok osób mających takie wstydliwe choroby jak lipodemia czy inne, polegające na znacznych patologicznych zmianach skórnych, mięśniowych itd., wywołuje u oglądających uczucie dyskomfortu psychicznego. Dlatego np. przed programami takimi jak cykl "Wstydliwe choroby" lub podobnymi zamieszcza się informację, że niektóre sceny mogą wywołać uczucie dyskomfortu. Podobnie jak przed innego rodzaju programami zamieszcza się informację, że zawierają drastyczne sceny.

Daleko mi do stwierdzenia, że istnieje tylko jeden jedynie słuszny kanon piękna. Mnie osobiście podoba się wiele różnych typów urody. Uznaję za seksowne kobiety o różnych typach sylwetek, o różnych kolorach włosów, o różnych rysach twarzy, zarówno o urodzie typu skandynawskiego, jak i typu latynoskiego, jak i typu słowiańskiego, jak i typu wschodnioazjatyckiego, jak i typu semickiego, jak i typu indiańskiego... W każdym jednak przypadku za seksowne uznaje się te osoby, które sprawiają wrażenie zdrowych i płodnych. A trudno uznać za takie osoby chore na lipodemię. Podobnie jak ludzie z zespołem Downa z reguły nie są uznawane za seksowne, choć to nie tyle choroba, ile zespół wad wrodzonych. Ale jednak wad.

Kobieta pokazana na zdjęciu to przypadek skrajnie owłosionych nóg i naprawdę niewiele osób uznałoby taką kobietę za seksowną i zadbaną, i trudno się dziwić tym ludziom.

Oczywiście nie popieram bycia chamskim wobec osób otyłych ani w ogóle wobec osób chorych, jednak nie dziwię się, że jako wzorce przedstawiane są okazy zdrowia i płodności, a nie ludzie schorowani czy mający zespoły wad wrodzonych. Nie piętnuję osób, które "poprawiają" swoją urodę z takich czy innych powodów, bo rozumiem, że każdy chce wyglądać jak najlepiej. Co oczywiście nie oznacza, że popieram nadużywanie botoksu, skalpela chirurga plastycznego, liposukcji itd. Wszystko z umiarem, bez popadania w skrajności.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
O 17.04.2018 at 17:26, Absurdalny Widelec napisał:

Nie chodziło mi o uwagi znajomych, czy nieznajomych, tylko o akcje społeczne instytutów zdrowia.

Masz rację, przepraszam, niewystarczająco dokładnie wczytałam się w Twoją wypowiedź.

O 17.04.2018 at 17:26, Absurdalny Widelec napisał:

Być może nie natknęłaś się na aż tak zradykalizowanych ludzi, ale.... jak mówię, jestem dzieckiem Tumblra. Tam takiej przesady jest po dziurki w nosie - a są to ludzie młodzi (czyt. podatni na takie bzdury).

Istotnie, ruch Body Positivity znany mi jest przede wszystkim z Instagrama (na którym wydaje się - z naciskiem na te słowa - kwitnąć najbujniej), blogów samych ciałopozytywnych i trochę Pinterest. Nie mam pojęcia jak wygląda na Tumblrze, ale znając z innych przykładów możliwości tego portalu doprowadzania treści wyników wyszukiwania do ekstremum jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, że sprawa ma się właśnie tak jak opisujesz :rolleyes:

@Celt, myślę, że akurat BoPo osób niepełnosprawnych / chorych / okaleczonych może być właśnie najlepszym przykładem tego, że w tej postawie nie chodzi wcale o promowanie spaczonych wzorców piękna, tylko zaprzestanie body shamingu. Skądinąd jednak nawet to, co obecnie uznawane jest za spaczone piękno i oznaka choroby było niegdyś odbierane jako zdrowo wyglądające i apetyczne (klasyczny przykład baroku, ale i pradziejów).

2 godziny temu, Celt napisał:

Kobieta pokazana na zdjęciu to przypadek skrajnie owłosionych nóg i naprawdę niewiele osób uznałoby taką kobietę za seksowną i zadbaną, i trudno się dziwić tym ludziom.

Nie zostałaby jednak uznana za taką z powodu aktualnie obowiązującego, określonego kanonu piękna, a nie "wrodzonego, męskiego instynktu" (popraw mnie jeśli się mylę). Skoro zaś przyczyna leży po stronie kultury, być może warto starać się zmienić / rozszerzyć kanon tak, aby odjąć kobietom wysiłku i problemów związanych z koniecznością regularnej depilacji?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Bardziej chyba chodzi o rozpowszechnienie niecodziennego wyglądu ludzi, aby nie musieli się go wstydzić (aby media nie ostrzegały użytkownika przed takim widokiem, co tylko podkręca jakąś fobię wobec chorych osób) - a nie po to, żeby patrzeć na nich od strony seksualnej. Także seksowna osoba z downem nie ma nic do rzeczy. 

Szerzenie zdjęć takich ludzi - celowych estetycznych sesji zdjęciowych, nie jakichś zdjęć mających budzić "grozę" - pomaga nam oswoić się z tym widokiem i moim zdaniem jest na plus. Dzięki temu, łatwiej jest spojrzeć na chorą osobę na ulicy nie czując dyskomfortu. A brak zdziwionych, zniesmaczonych, zaciekawionych spojrzeń obcych ludzi może okazać się dużym krokiem w stronę samoakceptacji tych osób. (wgl mówiąc o "takich ludziach" mam po prostu na myśli osoby, których wygląd mocno odbiega od jakiejś przyjętej normy)

7 godzin temu, Celt napisał:

Nie piętnuję osób, które "poprawiają" swoją urodę z takich czy innych powodów, bo rozumiem, że każdy chce wyglądać jak najlepiej.

No ok. Ja też. Ale każdy może mieć swoje "najlepiej".

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@Lilla Weneda: o co dokładnie chodzi ze wspomnianym "body shamingiem"? Bo pierwszy raz stykam się z tą frazą. Ogólnie ta fraza oznacza "zawstydzanie ciałem", ale co konkretnie masz na myśli?

Czy dziwisz się ludziom, że chcą oglądać ludzi ładnych, atrakcyjnych fizycznie i zdrowych? I czy dziwisz się mediom, że z tego powodu pokazują właśnie głównie takich ludzi? Ja się nie dziwię. Jest to normalne. Ludzie lubią widoki miłe dla oka. Lubią to, co przyjemnie im się ogląda. To, na co "aż miło popatrzeć". Czy uważasz, że to źle? Czy to źle, że w castingu do filmów z reguły wybiera się osoby atrakcyjne fizycznie? (ok, są wyjątki, jak Ron Perlman, Mirosław Zbrojewicz czy Tomasz Oświeciński, ale to charakterystyczne typy).

A jeśli chodzi o podejście do dbania o własny wygląd, to mam pytanie, czyje podejście bardziej Ci się podoba: podejście Silvio Berlusconiego i Krzysztofa Ibisza, którzy wyglądają naprawdę dobrze jak na swój wiek, czy podejście Ryszarda Terleckiego i Antoniego Macierewicza, którzy wyglądają naprawdę źle jak na swój wiek? Bo ja o wiele lepiej rozumiem podejście Berlusconiego i Ibisza niż podejście Terleckiego i Macierewicza. I osobiście wolę patrzeć na tych pierwszych niż na tych drugich. Pierwsi wyglądają na mniej lat niż mają, a drudzy na więcej lat niż mają.

Napisałem, że dla mnie atrakcyjna fizycznie może być kobieta o różnych figurach. Nie mam nic przeciwko kobietom o rubensowskich kształtach, o ile są zadbane i zgrabne. Osoby mocno otyłe lub chore na lipodemię, z rozstępami, nie wyglądają zgrabnie ani na zadbane. Skrajna otyłość jest równie nieatrakcyjna jak skrajna chudość. Najlepszy jest złoty środek.

Kobieta o owłosionych nogach też wygląda na zaniedbaną i zapuszczoną, i trudno się temu dziwić. Przecież już w starożytności, np. w Egipcie i reszcie rejonu śródziemnomorskiego, kobiety się depilowały. Później chrześcijaństwo uznało "nadmierne" dbanie o ciało za przejaw próżności, pychy i bezbożności, i w Europie kobiety przestały się depilować (jak również myć się i ogólnie dbać o siebie), ale zwyczaj ten utrzymał się na Bliskim Wschodzie, a także w innych rejonach, w których nie było dominującego chrześcijaństwa. To rozpowszechnienie chrześcijaństwa i jego podejścia do cielesności spowodowało zaprzestanie dbania o urodę. Przecież bardzo długo duchowni potępiali nawet robienie makijażu i noszenie seksownych strojów. To duchowni płci męskiej grzmieli do kobiet: "Nie dbajcie zbytnio o swoje ciała i wygląd, bo będziecie próżne i grzeszne i będziecie pociągać mężczyzn do grzechu nieczystości". Czy gdyby kobiety się zapuszczały i nosiły szare worki, to byłoby lepiej, bo nie byłoby wysiłków i problemów związanych z wyglądem zewnętrznym?

Wiem, że często mówi się, że "liczy się wnętrze, inteligencja" itd., i oczywiście, jest to ważne, jednak z drugiej strony, zawsze jest tak, że pierwsze wrażenie ma ogromne znaczenie. Nie tylko podczas rozmowy kwalifikacyjnej i ogólnie sytuacji formalnych, ale każdych. Gdy zrobi się dobre pierwsze wrażenie, to potem dosyć trudno jest je zepsuć. A gdy zrobi się złe pierwsze wrażenie, to potem jest niemal niemożliwe zyskanie w czyichś oczach. Pierwsze wrażenie się liczy - od tego się nie ucieknie.

Przecież kobiet nikt nie zmusza do depilacji - one same z siebie to robią, bo potem dzięki temu czują się lepiej, pewniej, czują się atrakcyjniejsze. Czy wyobrażasz sobie, żeby na plażach opalały się kobiety z owłosionymi nogami? I żeby zostało to w pełni zaakceptowane i polubione? W sytuacji, w której odsłanianie ciała jest uważane za nieobyczajne i grzeszne, w której wszystkie kobiety (i nie tylko kobiety) chodzą zawsze dokładnie zakryte ubraniami i w której ludzie uprawiają seks tylko po ciemku i nie patrząc na siebie, nie-depilowanie się jest do przyjęcia. Ale przy obecnej modzie i strojach plażowych oraz oświetleniu - nie.

Ludzie ze zrośniętymi brwiami też moim zdaniem wyglądają nieatrakcyjnie i dobrze jest, jeśli depilują nadmiar brwi. Wiem, że są ludzie, którym zrośnięte brwi się podobają, ale napisałem moje zdanie, i zdanie wielu innych ludzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, Celt napisał:

@Lilla Weneda: o co dokładnie chodzi ze wspomnianym "body shamingiem"? Bo pierwszy raz stykam się z tą frazą. Ogólnie ta fraza oznacza "zawstydzanie ciałem", ale co konkretnie masz na myśli?

Ten termin nie oznacza "zawstydzania ciałem", tylko "zawstydzanie ciała". Jak nietrudno się domyślić po tym sprostowaniu, określane są nim wszelkie przejawy dyskryminacji na podstawie wyglądu i dawania drugiej osobie odczuć, że z jej fizyczną powłoką jest coś nie tak, a można się z nim nader często spotkać na anglojęzycznych stronach poruszających tematykę Body Positive (ponieważ dużo obcuję z językiem angielskim, często niestety trudno mi znaleźć zgrabny polski odpowiednik dla danej frazy).

10 godzin temu, Celt napisał:

Czy dziwisz się

 

10 godzin temu, Celt napisał:

Czy uważasz

 

10 godzin temu, Celt napisał:

czyje podejście bardziej Ci się podoba

Kolejne wyjaśnienie: to nie są (do końca) moje osobiste poglądy. Nie jestem osobą ciałopozytywną, jedynie wchodzę w rolę takowej na potrzeby dyskusji i przedstawiam jej punkt widzenia - bo choć nie jestem bodi pozi, ruch ten jednak nieodparcie mnie fascynuje. Osobiście nie mam na jego temat jednoznacznie wyrobionego zdania, chociaż czasem zdarzają mi się przebłyski myśli o treści "ej, Lili, dziewczyny ideowo mają rację, jedynie fakt, że twoja własna tłuszczofobia jest nieuleczalna sprawia, że nigdy nie będziesz drugą Megan Jayne Crabbe". Mimo wszystko jednak zdecydowanie należę do teamu ThinsPo i zapewniam, że regularnie starannie depiluję całe ciało co do włoska (;

10 godzin temu, Celt napisał:

Przecież kobiet nikt nie zmusza do depilacji - one same z siebie to robią, bo potem dzięki temu czują się lepiej, pewniej, czują się atrakcyjniejsze.

No i BoPo bynajmniej im tego nie zabrania. KAŻDE ludzkie ciało jest piękne, a więc także to w 100% zgodne z aktualnie obowiązującym kanonem piękna.

10 godzin temu, Celt napisał:

Czy wyobrażasz sobie, żeby na plażach opalały się kobiety z owłosionymi nogami? I żeby zostało to w pełni zaakceptowane i polubione?

Ja nie, ale Body Positivity walczy dokładnie o to - zmianę powszechnych standardów urody na takie, które uznają każde ludzkie ciało za piękne (bo te obecne są często po prostu szkodliwe i leżą u źródeł ludzkiego cierpienia). Często pada w tym miejscu argument odwołujący się paradoksalnie do samej natury oraz porównujący rozmaite kształty i rozmiary ciał do owoców (czy jabłko jest "ładne" lub "brzydkie" tylko dlatego, że jest jabłkiem? a gruszka? co z bananem? nic, każde z nich jest po prostu inne) bądź rozstępy do użyłkowania płatków kwiatu. Przyroda nie tworzy według ciałopozytywnych form szpetnych, jedynie często skrajnie różniące się od siebie, a takie rzeczy jak owłosione nogi są po prostu naturalne i zdecydowanie nie stanowią oznaki żadnej choroby.

10 godzin temu, Celt napisał:

Czy dziwisz się ludziom, że chcą oglądać ludzi ładnych, atrakcyjnych fizycznie i zdrowych? I czy dziwisz się mediom, że z tego powodu pokazują właśnie głównie takich ludzi? Ja się nie dziwię.

Ja też nie. Jednak telewizja nie tylko pokazuje to, co każdy przeciętny człowiek podświadomie chce oglądać. Ona to również (a według aktywistów BoPo przede wszystkim) kreuje. Promowanie wizerunku jedynie pewnej określonej grupy ludzi zaś, niestety, siłą rzeczy wyklucza i spycha na margines wszystkie pozostałe, a brak oswojenia z innością sprawia, że jej się boimy - skąd już tylko krok do dyskryminacji i hejtu.

Powtórzę się - obraz tego, jak właściwie powinna wyglądać osoba "ładna, atrakcyjna fizycznie i zdrowa" nie jest wcale taki oczywisty gdy spojrzy się na bohaterki płócien Rubensa czy prehistoryczne figurki Bogini-Matki (;

10 godzin temu, Celt napisał:

napisałem moje zdanie, i zdanie wielu innych ludzi

Nie staram się - być może wbrew pozorom - nakłonić Cię do jego zmiany, tylko zrozumienia sposobu myślenia ludzi o bardzo egzotycznym i do niedawna w zasadzie chyba w ogóle nieznanym spojrzeniu na świat (uznając posiadanie otwartego umysłu za coś ważnego). "Think Different" to popularny slogan, ale nawet i on stał się z biegiem czasu jedynie kolejną Formą. No i oczywiście próbuję sama (w ten być może cokolwiek niezdarny sposób) jednoznacznie określić swój stosunek do tematu.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Może jest mi łatwiej zaprzyjaźnić się z poglądami body positive, bo nie uważam, że inni ludzie powinni robić mi swoją osobą jakąś przyjemność. W sensie, bardziej liczy się czyjeś bezpieczeństwo i samoakceptacja, niż zaspokojenie moich potrzeb estetycznych. W związku z tym uznaję potrzebę promowania inaczej wyglądających ciał/twarzy, bo według mnie na dłuższą metę pomoże to ich właścicielom zaakceptować swoją odmienność. Ale to chyba kwestia podejścia i tyle.

Nie przekreślam też jakichś operacji plastycznych, ruch body positive też nie. Jeśli ktoś chce w jakiś sposób poprawić swój wygląd, też może to zrobić, bo to jego wybór.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
23 godzin temu, Absurdalny Widelec napisał:

Może jest mi łatwiej zaprzyjaźnić się z poglądami body positive, bo nie uważam, że inni ludzie powinni robić mi swoją osobą jakąś przyjemność. W sensie, bardziej liczy się czyjeś bezpieczeństwo i samoakceptacja, niż zaspokojenie moich potrzeb estetycznych. W związku z tym uznaję potrzebę promowania inaczej wyglądających ciał/twarzy, bo według mnie na dłuższą metę pomoże to ich właścicielom zaakceptować swoją odmienność.

No właśnie, mimo wszystko trudno chyba obiektywnie dyskutować na temat ruchu Body Positivity czy oceniać go nie uwzględniając gruntu, z jakiego wyrósł - a jest nim w dużej mierze walka z zaburzeniami odżywiania, za których jedną z głównych przyczyn uznaje się właśnie lansowanie przez media tylko jednego, określonego typu sylwetki. O czym zaś warto pamiętać i co niektórych być może zaskoczy: to anoreksja jest najbardziej śmiertelnym ze wszystkich zaburzeń psychicznych, nie depresja czy schizofrenia.

... myślę, że naprawdę warto spróbować spojrzeć na to nie tylko z zewnątrz, okiem (zwłaszcza męskiego) widza, ale i od środka, oczami samej takiej osoby. Przynajmniej ja nie umiem przejść obojętnie obok dosłownie promieniejących szczęściem i deklarujących nareszcie całkowitą wolność ikon BoPo, mimo że absolutnie nie wyobrażam sobie siebie nawet w całkiem lajtowym jak na plus sajzowe standardy rozmiarze Megan Jayne Crabbe.

  • + 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Borowy
    • Absurdalny Widelec
  • Ostatnie aktualizacje statusu

    • Nineku
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      To uczucie kiedy odpalasz jutuba z nudów i oglądasz jakieś randomowe skróty meczów z III ligi. I tak oglądasz i oglądasz aż w końcu trafiasz na filmik na którym Japoniec wypierdziwuje żółtą chmurę z dupy i traktuje ją z karate pokazując jak uciec przed własnym pierdem.
      · 0 odpowiedzi
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

       
      · 0 odpowiedzi
    • Borowy

      Borowy

      Bycie dorosłym jest oczekiwaniem na wypłatę, by potem spłacić swoje miesięczne zobowiązania i sprawdzić ile kasy zostało ci na cieszenie się życiem.
      · 6 odpowiedzi
    • Nineku

      Nineku

      Far Cry 5, mają ładne indyki.
      · 7 odpowiedzi
  • Posty

    • Nineku
      Chcę...
      oczyścić duszę.
    • Anarchist
      Chcę...
      Chcę zdać w tym roku to prawko i poprawić maturę z rozszerzeń.
    • Anarchist
      Przyjaźnie utrzymywane w internecie.
      Moja najlepsza przyjaciółka jest właśnie osobą poznaną z internetu i zawsze mi pomoże oraz wesprze mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia. Sądzę, że osobie z internetu łatwiej jest zaufać niż z "podwórka", ponieważ mamy pewność, że owa osoba nie zdradzi naszych sekretów ani wstydliwych spraw innym, bo po pierwsze nie zna naszych znajomych z okolic ani nie ma w tym żadnej korzyści.Często w internecie można swobodnie wypowiedzieć się na dany temat niżeli, gdy przychodzi do tego w rzeczywistym świecie, gdzie następuje skok adrenaliny i blokada przed 2 osoba.
    • Lilla Weneda
      Wasz ostatni zakup.
      Wczoraj zamówiłam sobie takie oto cacko i jestem bardzo ciekawa, czy rzeczywiście okaże się tak spektakularne w działaniu jak głosi fama. Dziś wieczorem natomiast zamawiam następujący książkowy zestaw znamienitego skądinąd autora:
    • Sibethesto
      Samobójstwo
      Mam myśli samobójcze. Nie jestem pewna dlaczego, bo nie zamierzam próbować się zabić. Świat bywa bardzo złym miejscem, ale są i cudowne chwile. Generalnie samobójcy nie kojarzą mi się zbyt dobrze. Rozumiem, że czasem po prostu nie można wytrzymać, ale gdy ważna osoba próbuje czegoś takiego, to... cóż, w takich chwilach trudno spojrzeć na to z dystansem. W zasadzie to, mimo współczucia, mam ochotę znienawidzić część samobójców. Za ich bliskich, którzy strasznie cierpią, obwiniają się. Znajomości z ludźmi na krawędzi potrafią wykończyć psychicznie.
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      Bloody.
      Bloody.
      3
    2. 2
      Lilla Weneda
      Lilla Weneda
      2
    3. 3
      Shady-Lane90
      Shady-Lane90
      2
    4. 4
      korop
      korop
      1
    5. 5
      Anarchist
      Anarchist
      1