Nira

Chyba się uzależniłam

4 posty w tym temacie

Hej, 

Mam 17 lat , 2 lata temu po raz pierwszy spróbowałam "masturbacji" z początku było dziwnie , ale coś mnie do tego ciągnęło więc robiłam to dalej. Zaczęłam to robić regularnie, z każdym razem jednak czułam się coraz gorzej, coraz bardziej winna. Próbowałam z tym skończyć , ale zawsze gdy w tv idzie jakiś lekko erotyczny fragment odczuwam pożądanie. Zanim jeszcze zacznę wiem , że będę tego później żałować ,ale to jest silniejsze ode mnie. Co mam zrobić ? Nie chce tak dalej. Wyczytałam gdzieś, że takie coś może wywołać brak zainteresowania seksualnego innymi osobami , zauważyłam to u siebie , ale wcześniej nie wiedziałam , dlaczego tak jest .? Pomożecie ? :( Jak przestać na stałe ? Miałam kiedyś 2-3 miesięczną przerwę ,ale pewnego dnia mi się strasznie nudziło i znowu zaczęłam...:(  Pomóżcie !

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Musiałabyś zacząć pracować nad sobą, nauczyć się myśli na inny tor kierować, kiedy coś zaczyna podniecać Cię. Masturbacja nie jest zła, powinna być jednak formą zaspokojenia się, przyjemności, a nie wzbudzać niezdrowe poczucie winy czy być wymówką dla nie radzenia sobie z problemami.

Problemem jest uzależnienie od niej czy fakt, że łatwo podniecasz się?

 

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dlaczego myślisz, że uzależniłaś się od masturbacji? Czy odczuwasz wewnętrzny przymus robienia tego kilka razy dziennie, i te myśli przesłaniają Ci wszystko inne, i nie możesz prowadzić przez to normalnego życia?

Czy po prostu chodzi o to, że łatwo się podniecasz?

Jeśli to drugie, to: nie jest to żaden problem. Wręcz przeciwnie: odznacza to, że odczuwasz popęd seksualny i że nie jesteś oziębła. Więc nie ma się czym martwić ani niepokoić.

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Podobna zawartość

    • zostać z chłopakiem czy wrócić do kraju
      Przez Asiula020
      Witajcie,
      może od razu przejdę do rzeczy. Z moim chłopakiem w czerwcu miną nam 4 lata związku. Rok temu w maju po maturze postanowiliśmy pojechać do pracy w UK. Miesiąc później on mnie zapytał czy nie chciałabym tu z nim wrócić we wrześniu spróbować życia na obczyźnie. Zgodziłam się. Mieliśmy wtedy prace, życie za granicą było dla mnie czymś nowym i nie myślałam wtedy jak to będzie jak nie będzie pracy. Ja nie pracuję od paru miesięcy, mój chłopak od stycznia. Teraz od paru dni zastanawiam się nad powrotem do kraju. Myślę nad tym żeby pójść dalej się uczyć w kierunku jakiegoś zawodu. I również tęsknie za rodziną. Mój angielski nie jest dobry, ciężko mi zrozumieć czasem jak ktoś do mnie mówi. Dlatego myślę nad powrotem i dokształceniem się. Mój chłopak nie chce wyjeżdżać. On chcę spróbować jeszcze życia za granicą. Ja nie czuję się tu dobrze. Co z tego, że mamy znajomych, na których możemy liczyć, jak ja tęsknie za tymi w kraju. A rozmowy telefoniczne wcale nie pomagają w tej rozłące. Mówi, że jak wyjadę to dla niego taki związek nie ma sensu. Jednak uszanuję moją decyzję.
      Zastanawiam się co zrobić.. Zostać w UK, chwytać się prac dorywczych (czego nie bardzo chcę, wolałabym mieć coś "stałego") i od września uczyć się angielskiego w szkole, czy może wrócić do rodziny, nauczyć się zawodu oraz języka jednocześnie przekreślać związek (ja bym chciała spróbować na odległość, on wyklucza przez swoje wcześniejsze związki)?
    • Problem z miłością leży we mnie ! Pomocy !!
      Przez anonim21
      Witam serdecznie ! Mam 23 lata i mam bardzo poważny problem. Na wstępie informuje, że jestem odporny na teksty typu masz jeszcze czas, wszystko będzie dobrze czy chłopie głowa do góry. Tyle tego słyszałem, że jeszcze jeden raz i zacznę zabijać !! Jestem bardzo wrażliwym, wstydliwym i tchórzliwym chłopakiem. Zapewniam was, że połączenie tych cech w życiu jest dla człowieka zgubne !! W dzieciństwie nie miałem łatwo. Byłem bardzo gruby, a koledzy mnie wyzywali, bili. O rozmowie z dziewczyną mogłem sobie pomarzyć. Wszystkie uciekiały ode mnie i nazywały mnie bulbazaur. Moi rodzice nie umieli m pomóc w tym temacie, a na wywiadówkach zawsze był problem ze mną czego moi rodzice mieli serdecznie dość. W wieku 16 lat ważyłem już 135 kg przy 170 cm. Zgłosiłem się do poradni gdzie pomogli m zejść z wagi. Teraz mam 85 kg przy 180 cm, a więc uważam, że jest okej jednak cały czas muszę uważać na swoją wagę. Pomyślałem sobie, że fajnie by było mieć kogoś bliskiego, bo z racji tego, że jestem jedynakiem, nikt mnie nie lubił w dzieciństwie, a moi rodzice mało byli zainteresowani jakimś umileniem mi czasu swoją osobą. Zazwyczaj kupowali mi zabawki i mówili, żebym się sam bawił jestem po prostu samotny i potrzebuje kogoś bliskiego. Wiem to, bo moi rodzice są już w bardzo podeszłym wieku przy 70tce. Próbowałem więc, ale nigdy mi nie wychdziło. Zawsze kończyło się tylko na rozmówkach na fejsie, a w realu nogi mi się telepały, a ręce trzęsły. Nigdy nikogo w życiu nie pocałowałem w usta ! Chodziłem nawet do psychologów jednak oni nie potrafili mi pomóc. Jestem studentem i poznałem tam piękną dziewczynę. Praktycznie poczułem coś do niej od początku. Była piękna ! Charakterek miała wredny, ale i też za to bardzo zabawny i lubiła być w centrum uwagi. Starałem się o nią jakiś rok czasu. Raz udało mi się ją nawet pocałować w policzek, co bardzo mnie ucieszyło. Pare razy przytulić. Jednak na tym się kończyło. W realu zaczęła uciekać ode mnie i na koniec zaczęła mi grozić policją, że ją prześladuje. To był cios w moje serce. Odpuściłem. Potem próbowałem z innymi jednak taki sam skutek, a nawet gorszy, bo nie udało mi się nigdy tak zbliżyć. Też hamowało mnie to, że ja chyba nadal ją kocham szkoda, że bez wzajemności. Nie wiem jak to możliwe ! Co ja mam zrobić, żeby w końcu poczuć smak miłości ? Nie widzę już powoli nadziei. Chyba jestem za słaby na to wszystko i powinienem żyć samotnie. Jeśli ktoś jest w stanie mi pomóc proszę o odpowiedź ! Błagam wręcz !! Na teksty jakie napisałem na początku nie odpowiadam. Pozdrawiam was serdecznie !!
    • Narobił mi nadziei a teraz się nie odzywa....
      Przez Zosia
      A więc tak, w te wakacje byłam na obozie. Było naprawde super, pewnego razu gdy poszłam z koleżankami popływać w jeziorze przyszedł chłopak ze swoją ekipą, też postanowili sie kąpać. Wszystko było super, wpychaliśmy sie do wody ale gdy chciałam wyjść z wody TEN chłopak zaczął mnie ciągnąć do wody tak że nie mogłam wyjść. Wystraszyłam się i zakończyłyśmy zabawe. Następnego dnia ( bede go nazywała chlopak X ) x przyszedł do naszego pokoju i postanowił mnie przeprosić, ździwiłam się bo niespodziewałam się ze w ogóle bedzie sie mną przejmował. Jedna kolezanka z pokoju powiedziała " chyba sie mu podobasz!" i takie rzeczy zaczeła gadać. Protestowałam że to nie prawda, ale wiedziałam ze żartuje. Ale to nie koniec jej podejrzeń, pod koniec dnia mówila że cały czas sie na mnie patrzy i nawet pare razy podszedł do mnie, zapytał o imie i skąd jestem ( bo to był obóz z ludzmi z różnych miast) i przyznam że zaczełam przez to bardziej na niego zwracać uwage. I rzeczywiście, gapił sie na mnie i gdy byłam w pobliżu kontem oka widziałam jak mnie całą "skanuje" wzrokiem. Czułam sie troche niezręcznie ale nie zwracałam na to uwagi ( chociaż przez to ze bardziej mu sie przyglądałam , był naprawde ładny). Czasem też dawał mi rózne sygnaly podchodzil, pytal sie o bye co byle tylko zagadac, juz wiedzialam ze cos do mnie czuje. Gdy obóz dobiegł końca przytulił mnie pare razy, co mi sie podobało. Najlepsze na koniec  Dzień po obozie mielimy spotkanie po obozowe w parku, niby gadał ze swoimi kolegami, ale tez patrzyl na mnie a ja na niego gdy on nie patrzył, zdazalo sie ze spotykalismy sie wzrokiem i wtedy bylo niezrecznie. Gdy spotkanie sie skonczyło, musielismy sie pozegnać.... gdy mnie przytulał powiedział mi do ucha " jesteś moim Kraszem" . Byłam zszokowana i sczęśliwa. Do konca dnia myslalam o tych paru sekundach. Zaczął mi sie naprawde podobać, tez zaczynalam go kraszować. Pisaliśmy pare tygodni, aż w koncu.... "ucichł" nie pisał nie odzywał się, gdy ja zaczelam pisac zdawalo mi sie ze pisze z przymusu i nie chce mu sie ze mną gadać. Teraz nie piszemyod jakis paru miesiecy... i nie wiem co mam zrobić... czy dalej probowac walczyc z pisaniem? poczekać do nastepnego obozu jak sie bedzie zachowywał? czy odpuścic całkowicie? 
      Problem też w tym że nie potrafie zapomnieć... i ciagle myśle.
      PS: mam 15 lat jesteśmy w tym samym wieku.
    • Przyjaciółka i jej toksyczny związek
      Przez RandomZInternetu
      Hejo Mam wielki problem i nie wiem jak mam się zachować, ale zanim powiem o co dokładniej chodzi to mam kilka słów prologu by chociaż trochę bardziej zrozumieć sutuacje. Mam 15, prawie 16 lat, od września chodzę do technikum, w maju tego roku poznałem Zuzię, lat 13, dużo spędzałem z nią czasu, i bardzo lubiłem to robić. Czułem coś do niej, byłem w niej bardzo zakochany, ale ona miała chłopaka (Kacpra, mój znajomy), więc nie próbowałem nic bardziej, bo wiedziałem że to nie wyjdzie i będzie bez przyszłości. Traktowała mnie jak BFF, zwierzała mi się ze wszystkiego. Oni zerwali ze sobą w wakacje, ona była bardzo zrozpaczona, ja starałem się ją pocieszać jak tylko potrafię. Naprawdę bardzo dużo o niej myślałem. Mógłbym o tym się dużo więcej rozpisać, ale ten wątek jest o czymś innym.   Przez ostatni miesiąc, dwa, lekko straciliśmy kontakt, ona już mnie nie traktowała jako przyjaciela tak jak kiedyś (Zrobiła coś bardzo niefajnego w stosunku do mnie, ale nie ma teraz sensu mówić co), aż do pewnego momentu, kilka dni temu. Zaczęła ze mną znowu pisać 'po przyjacielsku', zachowywała się tak jak kiedyś gdy się spotykaliśmy, i ogólnie było (nadal jest) fajnie. Powinienem dodać, że mniej więcej od połowy września ma nowego chłopaka, którego jeszcze nigdy nie poznałem. Na początku pomiędzy nimi się układało, ale od paru tygodni z tego co mi mówi to on traktuje ją jak szmate (bardzo obraża, mówi niemiłe rzeczy o niej, poniża ją itp.), a ona przez niego płacze, ale nie potrafi tego zrozumieć że on się nią bawi i najprawdopodobniej nie traktuje jej na poważnie. Słyszałem trochę info o tym jej nowym chłopaku, i każda z nich mówi że oni do siebie nie pasują. Nawet Zuzi tata (Z którym swoją drogą mam całkiem dobry kontakt) uważa, że ona z nim nie powinna być. Ja zresztą też tak uważam. Raz do niej napisałem tak lekko co o tym ich związku myślę, ale jednak niecałkiem bo nie chciałem jej jeszcze bardziej zasmucić. Jeszcze na nikim nigdy mi tak nie zależało jak na Zuzi, traktuję ją jako bardzo bliską mi osobę, chcę być przy niej i chcę by miała jak najlepiej. Staram się z nią spotykać z nią codziennie chociaż na 15 minut (ale nie zawsze jej mama jej pozwala (jej rodzice są po rozwodzie)).  Chciałbym jej powiedzieć to co myślę o tym ich związku i zaproponować jakąś zmianę, albo nawet i by z nim zerwała. Ale problem jest w tym że niebardzo wiem jak to zrobić tak, by nie przyjęła tego źle i by wzięła to co powiedziałem na poważnie. Nie chciałbym też być dla niej za ostry, bo znam ją i wiem że ona potrafi ze wszystkiego być smutna (od maja do sierpnia łapała nawet za żyletki i się cięła, niestety nie wiem jak jest teraz bo nie mam o tym żadnych informacji, a staram się z nią o tym nie gadać).    Ma kto jakieś porady, pomysły, jak mniej więcej zacząć rozmowę o tym temacie i co mam konkretnie powiedzieć tak, aby zrozumiała to co mam na myśli? Z góry dziękuje za poświęcony mi czas i za udzielone odpowiedzi
    • Chorobliwa zazdrość
      Przez lionheartxv
      Hej.
      Jak bardzo zdesperowana muszę być, aby szukać pomocy u obcych ludzi w Internecie? Nie wiem, czy ktokolwiek odpowie mi na tą prośbę, ale cóż... spróbujmy.
      Problemem mojego życia jest zazdrość.
      Jeszcze żeby była to normalna zazdrość, ale nie... to jest chorobliwe poczucie bycia gorszym, chęć znalezienia się w innym miejscu, pozyskania innego życia, bycia w innych okolicznościach z innymi ludźmi. Ten problem dokuczał mi zawsze i zawsze był sprawcą tego, że rozwalały się wszystkie moje relacje. Jednak teraz to zaczęło i działać autodestrukcyjnie na mnie. No, ale o co dokładnie chodzi? Już mówię. Rok temu pojawił się w moim życiu pewien chłopak. Nie będę owijać w bawełnę - spodobał mi się. Po dłuuugich i żmudnych zmaganiach jakoś udało nam się zbliżyć i zostaliśmy parą. Po miesiącu to się rozsypało, a chłopak od tego czasu ma mnie gdzieś, ale nie o tym mowa. Chodzi o to, że chłopak utrzymuje bliskie kontakty z moją przyjaciółką. Cały czas widzę ich razem, świetnie się rozumieją... Po prostu boli mnie, że to już nie jestem ja... I gdy na nich patrzę zaczynam się dziwnie zachowywać - no, jak dzieciak, który nie dostał wymarzonej zabawki... obrażony dzieciak. Wiem, że niszczę tym innych i siebie. Nie mam pojęcia, co z tym zrobić. Jest coraz gorzej. Cały czas się z nią porównuję. Z każdą osobą, z którą rozmawia ten ważny dla mnie mężczyzna... To jest męczące. Chcę wreszcie się od tego uwolnić. Ale jak? To tak bardzo boli...
      Nie musisz na to odpowiadać. Piszę to, bo mam złudną nadzieję, że może ktoś był w takiej sytuacji i już z niej wyszedł, albo po prostu ma tak dobre serce, że się zainteresuje.
      Dzięki, jeśli dotarłeś aż do tego momentu.