onlyimagination

długość snu

17 postów w tym temacie

14 godzin temu, Shady-Lane90 napisał:

Dziennie? 0 godzin. Nocnie? ze 3, 4 godziny max. Często jednak nie śpię w ogóle. I dobrze mi z tym. 

Chodziło mi o średnią ilość snu w ciągu doby. Ja osobiście mam tak że w tygodniu przeważnie nie śpię w ogóle przez jakieś 2, a nawet 3 noce, 1-2 noce śpię po jakieś ok. 3 h. Ale muszę mieć min. 2 dni w tygodniu w których        odsypiam. Najdłużej przeważnie między piątkiem a sobotą wtedy wychodzi czasem nawet 10-12 h i między sobotą a niedzielą(wtedy ok. 8h przeważnie).

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dla mnie optymalna ilość snu to 7-7,5 h. Najczęściej śpię 5-7h. Czasami mniej, jednak źle się czuję, jak nie prześpię tych 6-7h. Do tego nie piję żadnej kawy ani energetyków.
 

O 25.11.2017 at 17:35, onlyimagination napisał:

Ile najdłużej zdarzało Wam się wytrzymać bez snu?

Gdzieś ok. 40h. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dla mnie optymalna ilość snu to jednak 7-8 godzin. Nie lubię spać mniej, jednak sen to samo zdrowie. Niestety ostatnio nie jest mi dane, by dłużej spać i sama mam problemy ze snem.

O 25.11.2017 at 17:35, onlyimagination napisał:

Ile najdłużej zdarzało Wam się wytrzymać bez snu?

Około 24 godzin.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ogólnie śpię coraz więcej, w tygodniu kiedyś dla mnie normą było po 3-4 godziny, ale teraz śpię nawet i po sześć. :)

W weekendy dalej śpię mało, ale to z własnej woli, lubię rano wychodzić. 

Przynajmniej jedna nocka w tygodniu jest taka, że nie mogę usnąć. Ale nie po niej, nie czuje jakiegoś większego zmęczenia więc nie narzekam, więcej czasu na rozmyślenia.

Najwięcej bez snu to było z jakieś niecałe trzy dni, ale długo je odsypiałem. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Od zawsze śpię nieco ponad "przeciętną". Myślę że moja średnia to 8,5 godziny i to tak w dni robocze. Gdy mogę się wyspać do woli to śpię średnio 9 godzin, ale 10 godzin i więcej też się czasem zdarzy. Do tego nie ma opcji żebym mógł wstać wyspany i zadowolony na godzinę np 7 rano bez względu o której pójdę spać.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Śpię po 5 godzin dziennie, chociaż powinnam 8-10. Tylko dlatego, bo mój tż chodzi spać o 1-2 rano, a do pracy trzeba wstać o 7.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Poniedziałek - Sobota tyle bez snu wytrzymałem. 

Ogólnie śpię po 4 godziny,ale od dzisiaj się to zmieni bo mam suple na regenerację :-) 

Bezsenne noce się zdarzały, albo z miłości w młodości, albo z błędów weekendowych.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Świadomość ,że niektórzy śpią po marne 3 godziny jest dla mnie szokiem. Nie uważam tego za zdrowe,choć jednocześnie zastanawiam się jak udało się wam to osiągnąć. Podejrzewam,że naturalnie mniej możecie czerpać z dnia po małej ilości snu. Nie rozumiem w ogóle co ma na celu zarywanie nocek. Śpię około 8 godzin. Były w moim życiu nieprzespane noce,jednak nie wyniosłam z nich nic. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 15.01.2018 at 18:07, Paawel napisał:

Poniedziałek - Sobota tyle bez snu wytrzymałem. 

Ogólnie śpię po 4 godziny,ale od dzisiaj się to zmieni bo mam suple na regenerację :-) 

Bezsenne noce się zdarzały, albo z miłości w młodości, albo z błędów weekendowych.

W jaki sposób udało się wytrzymac 6 dni bez snu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Przeczytajcie artykuł z ostatniego Przekroju o śnie. Pomysł na 8 godzinny tryb snu to nowożytna i postmodernistyczna bujda. Od wieków ludzie spali podług dostępu do światła dzienniego. Kładli się koło 20:00, wstawali wypoczęci koło północy, 1-2 godziny na pogawędki i sprawy domowe i potem znowu dosypiali 4 godziny do poranka. Aktualnie tryb 6 godzinny jest najsensowniejszy, według badaczy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
18 godzin temu, onlyimagination napisał:

W jaki sposób udało się wytrzymac 6 dni bez snu?

Da się z pewnymi wspomagaczami. :-) nic przyjemnego jak jest zjazd

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Najzdrowiej dla nas jest przespać nie mniej niż 8 godz. oczywiście należy się położyć spać przed 22.00 - 23.00. Zresztą sen dobry jest na wszystko,a przede wszyskim dobrze wpływa na nasze zdrowie.

Ja ostatnio przesypiam  do 10 godz. może dlatego, że długo w nocy nie mogę zasnąć,chodzę po mieszkaniu,czytam,a i tak czasami rano jestem nieprzytomna. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Zwykle śpię 10-12h, a i tak jestem potem zmęczona, jakbym miała zarwaną noc. Absolutnym minimum snu jest dla mnie 6h, które pozwala rano na krótkie i niezbyt efektywne pracowanie. Niestety, ale po południu wymaga odespania - inaczej moja głowa po prostu eksploduje, a do tego mam problem z utrzymaniem równowagi. Kiedyś zdarzyło mi się nie przespać całą noc (jako głupia gimnazjalistka przesiedziałam ten czas w necie), ale potem byłam nie do życia.Teraz to nawet o czymś takim mogę zapomnieć, bo prędzej wykituję niż cokolwiek zrobię po nieprzespanej nocy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja bym Ci radził spać gòra 7-8h a wszystko wròci do normy, 10h to przesada potem głowa ciężka, zamulenie itp. wytrzymaj tak z miesiąc, dwa i zobaczysz czy będzie lepiej :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Nineku
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Nineku
    • Cyrin
    • Lilla Weneda
      Podpisy
      @LaFleur, brak podpisu (choć w pamięci przebłyskuje mi całkiem śmiało, że istniał w momencie wysyłania powyższego posta), powstrzymuję się więc od oceny.
    • Lilla Weneda
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Myślę, że na obecnym etapie to już po prostu kwestia przede wszystkim wielopokoleniowej tradycji oraz intensywnej promocji, za którą stoi chęć wydobycia jak największej ilości kasy od kibiców - ostatecznie gdy nie wiadomo o co chodzi, z reguły chodzi o pieniądze :}
    • Celt
      Równouprawnienie
      Dla mnie jest oczywiste, że kobiety powinny mieć te same prawa, co mężczyźni. Że powinny mieć taki sam dostęp do edukacji i wykonywania dowolnych zawodów, do wyboru swojej drogi życiowej (w tym wybory partnera), że w postępowaniu cywilnym i karnym kobiety i mężczyźni powinni być traktowani tak samo. Gdy ktoś sprowadza równouprawnienie do wykonywania tych samych czynności przez mężczyzn i kobiety, w tym czynności zależnych od uwarunkowań fizycznych (jak z jednej strony dźwiganie ciężarów, a z drugiej rodzenie dzieci i karmienie ich piersią), czy nawet do codziennej kurtuazji wynikłej z kodu kulturowego (jak przepuszczanie w drzwiach i obdarowywanie kobiet kwiatami) to wtedy nic, tylko westchnąć. Bo jak sama nazwa wskazuje, równouprawnienie oznacza, że kobiety są uprawnione do tego samego, do czego mężczyźni. Nie oznacza, że wobec kobiet nie należy być szarmanckim, kurtuazyjnym ani że trzeba zmuszać kobiety do wnoszenia lodówki na trzecie piętro. Można jednak zauważyć, że niezależnie od postępującego zrównywania statusu kobiet i mężczyzn i od różnych uprzejmości i drobnych przywilejów przyznawanych kobietom, w kulturze są obecne różne krzywdzące mity i stereotypy dotyczące kobiet i tego, co one powinny i czego nie powinny robić. Szczególnie wyraźnie widać to w porównywaniu swobody seksualnej kobiet i mężczyzn. Kobieta mająca wielu partnerów bardzo często uchodzi za "puszczalską", "łatwą" i nieszanującą się i jest z tego powodu stygmatyzowana i uznawana za gorszą i niezasługującą na szacunek, za to mężczyzna mający wiele partnerek to "prawdziwy mężczyzna", człowiek godny raczej podziwu i docenienia, a nie zasługujący na stygmatyzowanie i brak szacunku. Często używa się tu dość kuriozalnego porównania penisa do klucza i pochwy do zamka, mówiąc, że klucz który otwiera wiele drzwi jest świetny, a zamek który można otworzyć wieloma kluczami jest beznadziejny. I tym podobnych. W każdym razie bardzo często kobietom o wiele chętniej wytyka się i przypisuje prowadzenie "rozwiązłego" trybu życia niż mężczyznom. Mężczyznom łatwiej się to wybacza, i mężczyznom łatwiej wybacza się zdradę. Nie muszę tu chyba dodawać, że w przeszłości za cudzołóstwo karano śmiercią tylko kobiety, a na męskie zdrady patrzono pobłażliwie. Nawet w Biblii (Księga Kapłańska i Księga Powtórzonego Prawa) jest mowa o karaniu śmiercią przez ukamienowanie kobiet za cudzołóstwo, a nie ma nic o karaniu śmiercią (ani karaniu w ogóle) mężczyzn za cudzołóstwo. I jest też coś takiego, jak kultura gwałtu, czyli obwinianie ofiar gwałtów i mówienie, że kobieta może być sama sobie winna lub przynajmniej współwinna temu, że została zgwałcona. Z tym wiąże się wiele mitów i stereotypów. Np. taki, że wyzywający strój kobiety zachęca potencjalnych sprawców gwałtu, mimo że tak naprawdę wyzywający ubiór ofiary nie zwiększa ryzyka gwałtu, a wręcz onieśmiela napastnika. Albo takie, że kobieta mówiąc "nie" myśli "tak", że kobieta zawsze może oprzeć się napastnikowi i uniknąć gwałtu, jeśli naprawdę chce, i że wiele kobiet skrycie chce być gwałconych itd. Więc wiele, jeśli nie większość, gwałtów, nie jest zgłaszanych, bo ofiary boją się napiętnowania i boją się sugerowania, że mogą być współwinne gwałtom - np. pytań o ich życie osobiste mających doprowadzić śledczych do przekonania, że skoro ofiara miała wcześniej wielu partnerów, to znaczy, że jest "łatwa" i że sama jest sobie winna, bo gdyby miała tylko jednego, stałego partnera, to wtedy nikt by jej nie podejrzewał o bycie współwinną gwałtu. Więc istnienie takich mitów i stereotypów krzywdzących dla kobiet można uznać za przejaw nierównego - w pewnych aspektach - statusu mężczyzn i kobiet, mimo formalnej równości praw. Choć z drugiej strony należy zauważyć, że mity i stereotypy dotyczące płci są nie tylko krzywdzące dla kobiet, ale też że czasem utrudniają podjęcie sprawiedliwej decyzji dotyczącej przyznania prawa do opieki nad dziećmi (prawie zawsze przyznaje się je matkom, a bardzo rzadko ojcom), a także że utrudnia ukaranie kobiety winnej czynów, o które zwykle kobiet się nie podejrzewa - np. molestowanie nieletnich. W Polsce za przestępstwa pedofilskie skazano samych mężczyzn, mimo że istnieją udokumentowane fakty, że kobiety też się ich dopuszczają, choć przeciwko nim praktycznie nie wytacza się spraw, bo funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości nie dają temu wiary, bo nie są w stanie wyobrazić sobie, że kobieta może być do tego zdolna. http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/3955729,pieklo-domowe,id,t.html - np. sprawczyni tego piekła domowego, która przez lata molestowała własnego syna, nigdy nie poniosła kary. Oglądałem też kiedyś film dokumentalny niemieckiej produkcji pt. "Molestowani przez własne matki" i relacje osób, które padły ofiarą molestowania przez matki, są nie mniej wstrząsające od relacji osób molestowanych przez ojców, ojczymów lub innych mężczyzn. I że też był problem z wszczęciem postępowania karnego wobec sprawczyń i ukaraniem ich, właśnie dlatego, że prokuratorzy nie chcieli uwierzyć, że kobiety mogą się tego dopuszczać. Może takie naiwne podejście wynika m.in. z tego, że przez stulecia negowano istnienie kobiecych potrzeb seksualnych lub je umniejszano i spychano na margines, że jest to na swój sposób pokłosie dawnego patriarchatu i patriarchalnej wizji świata, zgodnie z którą to mężczyzna dominuje i ma naturalne skłonności do dominacji, a kobieta ma naturalne skłonności do uległości. Podobnie zresztą, znane są przypadki, że kobieta fałszywie oskarża mężczyznę o gwałt lub napastowanie seksualne, żeby się na nim zemścić, a sąd dał jej wiarę i skazał mężczyznę na więzienie.
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      mw2
      mw2
      4
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      3
    3. 3
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      2
    4. 4
      duce
      duce
      2
    5. 5
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      1