2 posty w tym temacie

Hejka,

Mam 16 lat, przybywam na to forum ponieważ poszukuje osoby z internetu, która by mi pomogła z dziewczyną i z którą mógłbym popisać o różnych problemach. Najlepiej by to była osoba doświadczona w sprawach miłosnych. Taka osoba jest mi naprawdę bardzo potrzebna. Chciałbym zaprosić taką osobe do znajomych na facebooku by móc w miarę możliwości napisać o jakąś porade albo coś. Jeżeli jesteś chętny/chętna to proszę, napisz. Byłbym ci bardzo wdzięczny. Dziękuję :)

0

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Temat ląduje w śmietniku. Nie widzę tu żadnego problemu.

 

-1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

  • Podobna zawartość

    • Czy ona chce ze mną mieszkać?
      Przez Tymon19
      Witam , mam straszny problem acz kolwiek czas oczekiwania na to w co wierzy kobieta. Nie mogę napisać dzisiaj że jest moja, bo praktycznie nie odzywamy się do siebie , ponieważ związku na odległość nie traktujemy na tyle poważnie, bo wtedy tęsknota nas przewyższa i czujemy się po spotkaniu jeszcze gorzej niż gdy bywaliśmy sami oddzielnie. I ustaliliśmy ze albo jesteśmy cieleśnie ze sobą zawsze każdej nocy lub każdego dnia albo po prostu nie jesteśmy razem.  
      Ona mieszka u siebie z rodzicami, na wsi. Za to ja mieszkam w mieście, w wynajmowanym przez siebie pokoju , obok  w pokoju mieszkają obcy ludzie, ale za jakis czas sie wyprowadzają i bedzie remont mieszkania, gdzie bedzie trzeba sie wyprowadzić na inny pokoj. Ta kobieta z która chciałbym mieszkać , ktora zaprosiłem do siebie . Ona zaledwie tydzień temu Obiecała mi że ,się do mnie wprowadzi i poszuka pracy, lecz jest po szkole średniej tylko i trudno jej znaleźć coś dla siebie, co by jej odpowiadało jeśli chodzi o robotę. Szukaliśmy jej pracy jeszcze kilka dni przed jej wprowadzka, ale mimo tego ze znaleźliśmy z kilka ostatecznie jej odpowiadających ofert pracy i mimo ze wypełniała formularze sprawa powiodła sie inaczej.
      Tak jak powiedziala mi , tak się stało , dotrzymała słowa , dotrzymała obietnicy i wprowadziła się do mnie w terminie który razem ustaliliśmy, wprowadziła sie wraz z walizka, nawet z jedzeniem ktore mozna schować do lodówki, wraz z zamiennym obowiem i wieloma parami bielizny. A do tego uraczyła mnie czekoladkami i ciastem które kupili dla nas jej rodzice w sklepie. Niestety zostaliśmy oszukani przez los, moja nie znalazła ani pracy , ani kolejnego kursu. Poniewaz wypełniała formularz na kurs i odpowiedzieli jej przez telefon że niestety nie moze uczestniczyć w tym kursie i bla bla bla bla bla... A te oferty pracy ktore juz były wczesniej poznikały i miejsca w nowej pracy pozajmowali inni ludzie. Rozmawialiśmy przez ta sytuacje bardzo poważnie i szczerze, i powiedziala mi ze pytała sie rodzicow , a szczegolnie mamy , czy pozwolili by jej na to bym sie do niej wprowadził , bym mieszkał z nia w jej pokoju , na jej lozku z jej rodzicami... Oni zgodzili sie pod jednym warunkiem: jak jej siostra sie wyprowadzi to On (czyli Ja ) moze sie wprowadzić. (poniewaz jej siostra sie wyprowadza od miesiąca czasu i nadal sie nie wyprowadziła...) powiedziala ze chce ze mna mieszkac ale narazie nie ma pracy i u siebie tam gdzie ma wlasna ekipę i rodzine to tam zacznie szukać pracy. Wyprowadziła sie spowrotem do siebie z trzy dni po tym jak do mnie przyjechała. I zamieszkała spowrotem u swoich rodziców. I od tej pory czekamy na moment gdy jej siostra sie wyprowadzi.
       
       
      Mam strasznie nurtujące mnie pytanie: Czy kobieta którą chciałbym spowrotem mieć przy sobie chce rzeczywiście ze mną zamieszkać, tak bardzo jak Ja czy jednak nie ?
    • Nie wiem czy jestem dobry czy zły
      Przez Zagubiony999
      Witam, jeśli to nie odpowiednie miejsce najmocniej przepraszam. Od jakiegoś czasu mam problem, który nie daje mi spokoju i jest dość uciążliwy. W kwietniu zerwała ze mną moja dziewczyna, którą kochałem. Od tamtego czasu bardzo się zmieniłem. Zostawiła mnie dla przyjaciela, a ja nie mogę się z tym pogodzić. Wpadłem w depresję i przechodzę częste zmiany nastroju, a mój terapeuta rozkłada ręce... Kiedy o niej myślę, a robię to często, czuję ból w klatce piersiowej i wielki żal do siebie że tak to się potoczyło. Nie mamy kontaktu wcale, próbowałem zostać z nią w przyjacielskich stosunkach ale ona udaje że mnie nie zna  Nie to jest jednak najgorsze. Modliłem się do Boga, o to by choć raz się odezwała, czekałem i nic. Wydaje mi się że mogłem stracić wiarę i przejść bardziej na złą stronę. Kiedy myślę o tym jak mnie potraktowała na koniec, że kiedy jak głupi robiłem dla niej wszystko byle zobaczyć jej uśmiech, a ona kopnęła mnie w dupę, staję się zły. Ostatnio kiedy zobaczyłem ich razem, tak skoczyło mi ciśnienie że wyklinałem ją w myślach i życzyłem jej na prawdę tego by poczuła się jak ja, czułem że wręcz szczerze jej nienawidzę i życzyłem jej wszystkiego najgorszego, ale potem kiedy spojrzałem na nasze zdjęcia i zacząłem wspominać jak było, ryczałem jak dziecko  Ostatnio przytrafiła mi się okazja do zemsty, ponieważ jej koleżanka wygadała się o jej przewinieniu ( całowała się na imprezie ze swoim kumplem) i przez długi czas zastanawiałem się czy tego nie wykorzystać, byłem wściekły że zerwała ze mną dla gościa którego niby nienawidziła, a potem obrabiała mi dupę z koleżankami że niby traktowałem ją jak szmatę i zablokowała mnie gdzie tylko się dało, a nawet zmieniła numer. Próbowałem z nią porozmawiać, ale zaczęła krzyczeć na ulicy żebym spier*alał i nie chce mnie widzieć. Miałem ochotę zrobić jej krzywdę, zemścić się, zrobić cokolwiek żeby poczuła ból, ale nie potrafiłem nic zrobić. Kocham ją i jednocześnie nienawidzę. Czasami moje myślenie przekracza pojęcie ludzkie, ile jest we mnie nienawiści, żywię wtedy niechęć do wszystkich ludzi, nie ufam im a przed oczami mam ostatnie trudne przeżycia, jakie mi zafundowali. Próbowałem być z kimś w związku, była miła ale nie podobało mi się że jej najlepszy przyjaciel robił do niej maślane oczy, nie wiem dlaczego ale już na pierwszym spotkaniu z nim to zauważyłem. Zostawiłem ją, bo bałem się że zdrada się powtórzy. Nie żałuję że tak postąpiłem, ostatnio widziałem ich na mieście jak szli za ręce. Może szukałem pocieszenia,może tylko się oszukiwałem że ją kocham. Co do pierwszej, nie mogę przestać o niej myśleć, ani wyjść z tego syfu. Wszystko mi o niej przypomina. Jestem na nią potwornie zły, ale kiedy ją widzę mięknę. Mógłbym się zemścić, ale boję się że trafią mnie wyrzuty sumienia. Z jednej strony chcę żeby cierpiała i poczuła to co ja czuję, gdy rozwaliła mi cały świat, z drugiej odzywa się mój wewnętrzny głos który każe mi rzucić tym wszystkim o ścianę, zamknąć drzwi i wyjść z tego gówna. Raz staram się zrozumieć, dlaczego Bóg nie pozwala mi tego naprawić, że może tak musiało być i muszę się z tym pogodzić, a raz umysłem bliżej mi do samego diabła. Jestem wtedy kimś zupełnie innym, patrzę w lustro i nie poznaje samego siebie, szukam ofiar, kogoś kim mógłbym się zabawić, zaciągnąć do łóżka, ale wtedy kiedy jestem już u celu i nie wiele mi brakuje, łapią mnie wyrzuty sumienia, przypomina mi się ona i nie jestem w stanie celowo zranić żadnej dziewczyny by poczuć się lepiej. Próbowałem szukać problemu u lekarzy, ale terapeuta który ze mną pracuje, uważa że poza niewielką depresją po rozstaniu nic mi nie dolega. Może ja jestem jakiś dziwny, skoro nawet nie wiem czy jestem dobry czy zły?
    • Próba naprawienia relacji
      Przez peaceofmind
      Witam, w skrócie przedstawię o co chodzi. Rok temu pokłóciłem się z pewną dziewczyną. Od tego czasu nie mieliśmy kontaktu. Ostatnio się przypadkowo widzieliśmy, ona ciągle pierwsza się na mnie patrzyła i uśmiechała. Ja dalej coś do niej czuję. Na urodziny chcę jej dać po cichu list w formie wiersza. Myślicie, że ma to jakiekolwiek szanse na naprawienie naszych relacji?? Czy może wyjdę na debila? Co byście mi doradzili.
    • Czy nadal mam się z nią przyjaźnić , jest warto?
      Przez DonnaNancy16
      Hey, mój dokładny problem polega na przyjaźni.
      Mniej więcej, o mojej przyjaźni z byłą przyjaciółką. Chcę się z nią dalej przyjaźnić, jednak nie wiem, czy to ma jakiś sens. Od pierwszej klasy podstawówki trzymaliśmy się ze sobą, ja wtedy uważałam że jest moją jedyną i specjalną przyjaciółką, nawet wyobrażałam sobie że nie ma żadnych wad. Chciałam mieć taką przyjaciółkę, jak w amerykańskich filmach. W czwartej klasie przeprowadziłam się z rodzicami i bratem do innej miejscowości i do innej szkoły. Mimo dzielącej nas miejscowości , przyjeżdżałam do niej na nocki, zapraszałam ją wszędzie by spędzić z nią czas , byłam nieznośna i kapryśna w tamtym czasie , bo bardzo zależało mi żeby spędzała ze mną czas . Mieliśmy różne zainteresowania jak i hobby, ale to mi nie przeszkadzało. Lubiałam z nią rozmawiać. Śmiać się. I robić tyle rzeczy a nawet te nudzące. Jednak wraz z kolejnym rokiem, zauważyłam że nie ma tego co kiedyś , odczuwałam wrażenie że ona w ogóle nie chce ze mną się nadal przyjaźnić. Miałam takie myśli, aż za często. Później było pójście do Gimnazjum, ja zostałam w mojej wsi bo była podstawówka połączona z Gimnazjum i miałam z domu prosto do szkoły , zaledwie 10 minut drogi. Ona poznała mnóstwo koleżanek i kolegów i kolejne przyjaciółki ( wielkie miasto ) i mieliśmy mało czasu by się spotykać. Próbowałam z nią rozmawiać na skype, ale ona wmawiała mi że nie ma wcale skype , bo jej się popsuł. Różne wymówki. W wakacje, częściej jechałam do niej , chciałam ciągnąć dalej tą przyjaźń , ale ona wygląda na niezbyt. Byliśmy w innych szkołach, o czym moglibyśmy rozmawiać? Ja miałam wiele nowych tematów, ona albo nie wiedziała co powiedzieć albo się w ogóle nie odzywała ,albo mówiła krótko i koniec. Dzisiaj, jestem w trzeciej ostatniej klasie gimnazjum. W mojej szkole mam tylko znajomych , w sumie nie wiem czy można nazywać osoby w mojej klasie, jako "moi dobrzy znajomi czy dobrzy koledzy" ze względu że jestem w tej klasie kozłem ofiarnym, są afery w mojej szkole. Chciałam mieć kogoś z kim mogłabym się przyjaźnić i ten ktoś był równie dla mnie dobrym przyjacielem. Może jestem po prostu zdesperowana i szukam na siłę i wciąż ciągnę tą przyjaźń? Nie mam bladego pojęcia. Chciałabym kogoś poznać.
      Wracając , w zeszłym roku jak i tym, również szukałam sposobów ale kończyło się tym, że pisaliśmy na messengerze. Ja zawsze się pierwsza odzywałam, ona albo odczytała wiadomość  i ignorowała. Zdaję sobie sprawę, że ma swoje życie i nie musi być na każde moje zawołanie, a może robiła w tamtym czasie, ale jak już się odezwie zwykłym cześć, jestem tak szczęśliwa że w końcu się odezwała.Niestety gdy  nawiązuje ciekawy temat do rozmów, to ja się prędzej rozgadam a ona tylko krótkie odpowiedzi i koniec. Niedawno napisałam do niej , nie wiem czy to  był dobry pomysł , że zastanawiam się dlaczego wciąż się przyjaźnimy, skoro widzę wyraźną niechęć z jej strony i liczne wymówki. Ona uważa , że nie trzeba mieć tematów do rozmów by być z kimś blisko - jako przyjaciele. 
      Dlatego , piszę to tutaj, i chciałabym wiedzieć co myślicie o tym, macie jakieś rady? Czy warto bym dalej się z nią przyjaźniła? 
      Pozdrawiam
      DonnaNancy16
    • Chłopak- jak znaleźć tego jedynego?
      Przez Julciak125
      Cześćmam mały problem zbliżają się walentynki i to mnie dobija, czuję sie strasznie samotna poszukuję kogoś idealnego ale mam problem gdyż nie znam się na chłopakach Czy ktoś mi może pomóc?