invictus006

Odchudzanie raz dwa trzy

13 postów w tym temacie

Drodzy Forumowicze, mam pytanie do osób obeznanych z siłownią, dietami, fitnessem, fistingiem i glutenem.

Widziałem na fejsie znajomych, którzy kiedyś mieli postury ciężarówki, a teraz to oni wyglądają sexi i fit a ja mogę robić za naczepę do stara. Chciałbym to zmienić, ale problem jest w tym, że się kompletnie na tym nie znam. Czy moglibyście mi coś doradzić?

Czy na początek lepiej się wybrać do dietetyka czy na siłownię? Czy szukać porad u trenerów osobistych? Czy w tych całych dietach jest coś co się da przygotować szybko i łatwo, dla nieumiejącego gotować analfabety? Mam 170 cm wzrostu, 85kg wagi i chcę zjechać do 60kg. Jeśli macie jakieś własne doświadczenia proszę o radę. A może korzystał ktoś z usług dostaw jedzenia na życzenie, takie specjalne jakieś, żeby własnie do ćwiczeń było. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Okej, z fitnessem, fistingiem i glutenem nie jestem obeznany, ale co nieco o siłowni i dietach informacji przyswoiłem. To, że chcesz się za siebie zabrać, jest ważne, ale ważniejsze jest to, czy wytrwasz w tym postanowieniu.

Przede wszystkim odpuść sobie dietetyków, bo szkoda kasy na porady w stylu "musisz jeść (i tutaj następuje wymiana żarcia z górnych półek piramidy żywienia)" Pierwsza rzecz, którą wykonujesz przy odchudzaniu, to wyliczenia zapotrzebowania kalorycznego. Masz w Internecie różne kalkulatory. Jeśli już będziesz wiedział ile kalorii potrzebujesz, to od tej wartości odejmujesz jakieś 300 i tyle powinieneś spożywać jeśli chcesz tracić wagę. Więc kupujesz wagę kuchenną i liczysz kalorie które spożywasz. Jeśli chodzi o żarcie. Wciąż musisz dostarczać wszystkich trzech grup produktów: białka, węglowodanów i tłuszczy w odpowiednich proporcjach. Powinieneś oprzeć dietę na węglowodanach złożonych (np. płatki owsiane). Chodzi o to, żeby jeść coś, co długo się trawi i stopniowo uwalnia energię, żeby nie czuć głodu. Poza tym chude białko (drób, jaja, ryby) i z tłuszczy np. oliwa z oliwek. 

Tyle jeśli chodzi o jedzenie, teraz siłownia. Tutaj znów odpuszczasz trenerów personalnych, bo nie są Ci do niczego potrzebni, a pieniądze się przydadzą. Łączysz ćwiczenia siłowe (wyciskania i przyciągania ciężarów) i aerobowe (bieganie, pływanie, rower). Odpuść sobie robienie pierdyliarda brzuszków, bo to nic Ci nie da oprócz problemów z kręgosłupem. Mięśnie brzucha się wzmacniają kiedy robisz przysiad ze sztangą, martwy ciąg, wiosłowanie, podciąganie na drążku. Ogólnie ćwiczenia angażujące wiele grup mięśni. Z suplementów, przydadzą się jakieś witaminy, bo będziesz jadł mniej i trudniej będzie Ci je dostarczyć. To tak mniej więcej na początek powinno wystarczyć. Na priv mogę Ci podesłać kanał na YT gdzie ziomeczek ładnie wszystko tłumaczy opierając się na własnych doświadczeniach i badaniach naukowych. I nie stawiaj takiego odległego celu. Zgubienie 25kg nie wyjdzie Ci na dobre. Myślę, że jak spalisz tłuszcz i odsłonisz mięśnie, to przy 70-75 będziesz wyglądał dobrze. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dzięki za odpowiedź, będę miał na uwadze. Kanał ziomeczka możesz chyba podać tutaj, a jak nie to pewnie, podaj na PW. W robocie przez 4 miechy gubię od 10 do 15 kg, problem zaczyna się głównie w domu bo wtedy dużo siedzę przed komputerem i żrem "na zapas", bo w robocie tylko suchy chleb. Dlatego siłownia to dla mnie mus, bo bez niej i bata na karku efekt jojo będzie mnie dopadał zawsze.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Też się podłączę pod pytanie, mam coś podobnego, potrafię sporo schudnąć w wakacje, bo sporo wtedy podróżuję, dużo jestem na dworze, wracam do pracy, kilka godzin dziennie siedzenia i waga wraca, na razie chcę powalczyć z napadami wilczego apetytu, myślę o herbatach odchudzających z big-active, koszt niewielki więc w sumie co mi szkdzi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

moim zdaniem dobra dietka , jestem na diecie nie liczę kalorii jem dużo często i się najadam a w miesiąc spadło mi 6 kilo z tłuszczu dodam że nie miałem ostatnio za dużo ruchu fizycznego a waga spada teraz pytanie dlaczego : 5 posiłków dziennie dużo warzyw dużo owoców 2 razy w tyg węgle czyt ryz kasza albo jakiś makaron praktycznie cały czas dostarczam organizmowi jakiś pokarm jogurt albo owoc i w tym momencie organizm nie odkłada tłuszczu bo wie ze za 2 godziny znów dostanie jakiś pokarm  wiec kolego znajdź dobrego trenera niech ci rozpisze trening na miesiąc nie harkorowy na sile tylko taki żebyś się wkręcił w treningi przyzwyczaił organizm i do tego stosowna dieta (chodzi o taka ze jak pójdziesz na trening to masz sile żeby podnosić żelastwo ) na samym początku jeśli nie masz "stażu" jako takiego lepiej wydać kasę na rozpisany trening i wydać na jakąś diete(po prostu bez jakiejś wiedzy albo stażu możesz zrobić sobie krzywdę) później jak już poczujesz "bakcyla"  zaczniesz się interesować to już diete i trening sam będziesz w stanie sobie rozpisywać dodawać do diety urozmaicać itd. .

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ja już nie wiem, który raz się zabieram :D
Kiedyś udało mi się pozbyć 15kg w 3-4 miesiące, ale tamten sposób jakoś nie chce już działać

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

No to trzeba się ruszyć :) Nic tak nie pomaga w walce z kilogramami jak aktywność fizyczna. Słyszałam, że trening funkcjonalny bardzo pomaga. On + zbilansowana dieta i sukces murowany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Tak to juz jest - dieta 70%, a cwiczenia reszta :) Jezeli mam byc szczera to jezeli cwiczysz to chce Ci sie zyc i wypracujesz na wymarzona sylwetke :) Wystarczy, ze czlowiek sie troche zmotywuje :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Temat wałkowany, tysiące razy.

1. Zacznij mniej jeść (musi być deficyt kaloryczny)

2. Zacznij się więcej ruszać

3. Żadnych słodyczy, napojów słodzonych

I tyle wystarczy żeby zacząć chudnąć!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Lepiej powoli a skutecznie :) Musisz pokochać aktywność i znaleźć coś, co Cię kręci. U mnie np. jest to rower, siłownia, a niedługo mam zamiar zapisać się na taniec. Znajdź coś, co rzeczywiście sprawia Ci przyjemność. A druga strona to unikanie słodyczy, gazowanych rzeczy i powodujących wzdęcia, dieta lekka i o stałych porach. Ja miałam też swego czasu problemy z podjadaniem i tu pomógł mi błonnik w postaci colon. Musisz zacząć myśleć nad tym co jesz, o jakich porach. Później wejdzie Ci to w nawyk.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Zamiana pewnych produktów na zdrowsze wersje. Np makarony na pełnoziarniste, pieczywo ciemne, ryż brązowy, jogurt naturalny itp. Jesz tak samo ale dużo zdrowsze rzeczy :) Poza tym lepsze od schudnięcia jest wyrobienie tkanki mięśniowej, szczególnie u mężczyzny. Polecam np jeżdżenie na rowerze. Pogoda teraz sprzyja.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Nineku
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Nineku
    • Cyrin
    • Lilla Weneda
      Podpisy
      @LaFleur, brak podpisu (choć w pamięci przebłyskuje mi całkiem śmiało, że istniał w momencie wysyłania powyższego posta), powstrzymuję się więc od oceny.
    • Lilla Weneda
      Dlaczego nie lubicie meczów ???
      Myślę, że na obecnym etapie to już po prostu kwestia przede wszystkim wielopokoleniowej tradycji oraz intensywnej promocji, za którą stoi chęć wydobycia jak największej ilości kasy od kibiców - ostatecznie gdy nie wiadomo o co chodzi, z reguły chodzi o pieniądze :}
    • Celt
      Równouprawnienie
      Dla mnie jest oczywiste, że kobiety powinny mieć te same prawa, co mężczyźni. Że powinny mieć taki sam dostęp do edukacji i wykonywania dowolnych zawodów, do wyboru swojej drogi życiowej (w tym wybory partnera), że w postępowaniu cywilnym i karnym kobiety i mężczyźni powinni być traktowani tak samo. Gdy ktoś sprowadza równouprawnienie do wykonywania tych samych czynności przez mężczyzn i kobiety, w tym czynności zależnych od uwarunkowań fizycznych (jak z jednej strony dźwiganie ciężarów, a z drugiej rodzenie dzieci i karmienie ich piersią), czy nawet do codziennej kurtuazji wynikłej z kodu kulturowego (jak przepuszczanie w drzwiach i obdarowywanie kobiet kwiatami) to wtedy nic, tylko westchnąć. Bo jak sama nazwa wskazuje, równouprawnienie oznacza, że kobiety są uprawnione do tego samego, do czego mężczyźni. Nie oznacza, że wobec kobiet nie należy być szarmanckim, kurtuazyjnym ani że trzeba zmuszać kobiety do wnoszenia lodówki na trzecie piętro. Można jednak zauważyć, że niezależnie od postępującego zrównywania statusu kobiet i mężczyzn i od różnych uprzejmości i drobnych przywilejów przyznawanych kobietom, w kulturze są obecne różne krzywdzące mity i stereotypy dotyczące kobiet i tego, co one powinny i czego nie powinny robić. Szczególnie wyraźnie widać to w porównywaniu swobody seksualnej kobiet i mężczyzn. Kobieta mająca wielu partnerów bardzo często uchodzi za "puszczalską", "łatwą" i nieszanującą się i jest z tego powodu stygmatyzowana i uznawana za gorszą i niezasługującą na szacunek, za to mężczyzna mający wiele partnerek to "prawdziwy mężczyzna", człowiek godny raczej podziwu i docenienia, a nie zasługujący na stygmatyzowanie i brak szacunku. Często używa się tu dość kuriozalnego porównania penisa do klucza i pochwy do zamka, mówiąc, że klucz który otwiera wiele drzwi jest świetny, a zamek który można otworzyć wieloma kluczami jest beznadziejny. I tym podobnych. W każdym razie bardzo często kobietom o wiele chętniej wytyka się i przypisuje prowadzenie "rozwiązłego" trybu życia niż mężczyznom. Mężczyznom łatwiej się to wybacza, i mężczyznom łatwiej wybacza się zdradę. Nie muszę tu chyba dodawać, że w przeszłości za cudzołóstwo karano śmiercią tylko kobiety, a na męskie zdrady patrzono pobłażliwie. Nawet w Biblii (Księga Kapłańska i Księga Powtórzonego Prawa) jest mowa o karaniu śmiercią przez ukamienowanie kobiet za cudzołóstwo, a nie ma nic o karaniu śmiercią (ani karaniu w ogóle) mężczyzn za cudzołóstwo. I jest też coś takiego, jak kultura gwałtu, czyli obwinianie ofiar gwałtów i mówienie, że kobieta może być sama sobie winna lub przynajmniej współwinna temu, że została zgwałcona. Z tym wiąże się wiele mitów i stereotypów. Np. taki, że wyzywający strój kobiety zachęca potencjalnych sprawców gwałtu, mimo że tak naprawdę wyzywający ubiór ofiary nie zwiększa ryzyka gwałtu, a wręcz onieśmiela napastnika. Albo takie, że kobieta mówiąc "nie" myśli "tak", że kobieta zawsze może oprzeć się napastnikowi i uniknąć gwałtu, jeśli naprawdę chce, i że wiele kobiet skrycie chce być gwałconych itd. Więc wiele, jeśli nie większość, gwałtów, nie jest zgłaszanych, bo ofiary boją się napiętnowania i boją się sugerowania, że mogą być współwinne gwałtom - np. pytań o ich życie osobiste mających doprowadzić śledczych do przekonania, że skoro ofiara miała wcześniej wielu partnerów, to znaczy, że jest "łatwa" i że sama jest sobie winna, bo gdyby miała tylko jednego, stałego partnera, to wtedy nikt by jej nie podejrzewał o bycie współwinną gwałtu. Więc istnienie takich mitów i stereotypów krzywdzących dla kobiet można uznać za przejaw nierównego - w pewnych aspektach - statusu mężczyzn i kobiet, mimo formalnej równości praw. Choć z drugiej strony należy zauważyć, że mity i stereotypy dotyczące płci są nie tylko krzywdzące dla kobiet, ale też że czasem utrudniają podjęcie sprawiedliwej decyzji dotyczącej przyznania prawa do opieki nad dziećmi (prawie zawsze przyznaje się je matkom, a bardzo rzadko ojcom), a także że utrudnia ukaranie kobiety winnej czynów, o które zwykle kobiet się nie podejrzewa - np. molestowanie nieletnich. W Polsce za przestępstwa pedofilskie skazano samych mężczyzn, mimo że istnieją udokumentowane fakty, że kobiety też się ich dopuszczają, choć przeciwko nim praktycznie nie wytacza się spraw, bo funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości nie dają temu wiary, bo nie są w stanie wyobrazić sobie, że kobieta może być do tego zdolna. http://www.nto.pl/magazyn/reportaz/art/3955729,pieklo-domowe,id,t.html - np. sprawczyni tego piekła domowego, która przez lata molestowała własnego syna, nigdy nie poniosła kary. Oglądałem też kiedyś film dokumentalny niemieckiej produkcji pt. "Molestowani przez własne matki" i relacje osób, które padły ofiarą molestowania przez matki, są nie mniej wstrząsające od relacji osób molestowanych przez ojców, ojczymów lub innych mężczyzn. I że też był problem z wszczęciem postępowania karnego wobec sprawczyń i ukaraniem ich, właśnie dlatego, że prokuratorzy nie chcieli uwierzyć, że kobiety mogą się tego dopuszczać. Może takie naiwne podejście wynika m.in. z tego, że przez stulecia negowano istnienie kobiecych potrzeb seksualnych lub je umniejszano i spychano na margines, że jest to na swój sposób pokłosie dawnego patriarchatu i patriarchalnej wizji świata, zgodnie z którą to mężczyzna dominuje i ma naturalne skłonności do dominacji, a kobieta ma naturalne skłonności do uległości. Podobnie zresztą, znane są przypadki, że kobieta fałszywie oskarża mężczyznę o gwałt lub napastowanie seksualne, żeby się na nim zemścić, a sąd dał jej wiarę i skazał mężczyznę na więzienie.
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      mw2
      mw2
      4
    2. 2
      Anarchist
      Anarchist
      3
    3. 3
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      2
    4. 4
      duce
      duce
      2
    5. 5
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      1