Jump to content

Urban exploration! Opuszczone i zapomniane miejsca. Zwiedzasz?


Rattata

Recommended Posts

Posted

Cześć! Jestem zafascynowana eksploracją opuszczonych i zapomnianych miejsc. Odkąd pamiętam zawsze przyciągały mnie  niedostępne tereny z dużą i mocną historią. Urban exploration nabrało w Polsce mocy bardzo niedawno. Powstaje coraz więcej grup fanatyków w/w punków, doszukałam się nawet bardzo interesujących profili na YouTube, gdzie w dość profesjonalny sposób pokazują zapomniane oblicza naszego kraju.  

Podoba mi się główna zasada eksploracji, mianowicie : take only pictures, leave only footsteps. A więc, zawsze zostawiamy miejsce w stanie zastanym, nie niszcząc i nie kradnąc.  

Wydaje mi się, że jest to piękna forma poznania naszego świata, odkrycia tajemnic i możliwość przeżycia wielu ciekawych sytuacji. Dodatkowo bardzo często się zdarza, że wiele lokalizacji nabiera nowego życia. Świadomość, że jeszcze jakiś czas temu miało się możliwość zobaczenia danego miejsca w dziewiczej formie i bardzo prawdopodobne jest to, że było się ostatnią osobą w murach danego obiektu przed nadaniem mu nowego życia lub zlikwidowaniem go na zawsze jest niedopisania. 

Takie miejsca mają swoją specyficzną aurę. Co jest kapitalne! 

Czy ktoś z Was również jest zakochany w takiej formie spędzania wolnego czasu? W poznaniu w pewnym sensie historii? Może macie w planach taką wyprawę w upatrzone miejsce? Macie swoje historie związane z urban exploration? 

Co o tym myślisz? Jesteś na tak czy na nie? 

 

92123ac36588c8052ed3ae97b12822d2-d6zr0iq.jpg

Link to comment
Posted

Jasne, że mnie to kręci. Są natomiast dwa problemy co do spędzania czasu w taki sposób.

Po pierwsze, brak takich miejsc w moich okolicach, po drugie brak znajomych którzy też by chceli się zabrać.

Link to comment
Posted
Teraz, Borowy napisał:

Jasne, że mnie to kręci. Są natomiast dwa problemy co do spędzania czasu w taki sposób.

Po pierwsze, brak takich miejsc w moich okolicach, po drugie brak znajomych którzy też by chceli się zabrać.

Brak miejsc w Twojej okolicy to nie problem! Własnie o to w tym chodzi, aby zapakować plecak i w drogę! Im dalej, im mniej wiemy, im więcej utrudnień tym lepiej. 

Znajomi zawsze się znajdą :) zachęć ich znajdując w sieci dobre i smakowite rzeczy aby złapali bakcyla. Jeśli podejmiecie się pierwszej wyprawy potem zabraknie Wam czasu na kolejne atrakcje! 

Link to comment
Posted
1 minutę temu, Rattata napisał:

Brak miejsc w Twojej okolicy to nie problem! Własnie o to w tym chodzi, aby zapakować plecak i w drogę! Im dalej, im mniej wiemy, im więcej utrudnień tym lepiej. 

Piszesz to do pierwszego Włóczykija tego forum. Mogę chodzić po kilkadziesiąt kilometrów dziennie, ale wole raczej przez las, niż stopami żeby pochodzić godzinę po ruderach.

2 minuty temu, Rattata napisał:

Znajomi zawsze się znajdą :) zachęć ich znajdując w sieci dobre i smakowite rzeczy aby złapali bakcyla. Jeśli podejmiecie się pierwszej wyprawy potem zabraknie Wam czasu na kolejne atrakcje! 

Na takie wyprawy to i czas i kasa, u nas z tym cienko. Bo ludzie starają się być dorośli. 

Link to comment
Posted
3 minuty temu, Borowy napisał:

Piszesz to do pierwszego Włóczykija tego forum. Mogę chodzić po kilkadziesiąt kilometrów dziennie, ale wole raczej przez las, niż stopami żeby pochodzić godzinę po ruderach.

Widocznie nie kręci Cię to na tyle mocno aby się delikatnie poświecić się dla tematu:) 

Zachęcam! 

Link to comment
Posted

Podoba mi się to. Tyle, że w moim mieście, nie ma raczej zbyt wielu takich miejsc, choć wiadomo, że jakieś pojedyncze, to zawsze się znajdą. Niemniej, jestem na tak, na takie spędzanie czasu. (; To dość ciekawe, a zdjęcie, które dałaś w załączniku, jest też bardzo ładne. Czy to nie przypadkiem zamek Miranda w Belgii? Chciałabym go kiedyś odwiedzić. Jest niesamowity.

Link to comment
Posted
3 minuty temu, LadyMeary napisał:

Czy to nie przypadkiem zamek Miranda w Belgii? Chciałabym go kiedyś odwiedzić. Jest niesamowity.

Tak! To dokładnie ten zamek! I zgadzam się, jest niesamowity. Mam go na swojej liście obiektów ( rarytasów) do odhaczenia :) 

Link to comment
Posted

Można powiedzieć, że w pewnym sensie [ale tylko w pewnym] to praktykuję - od dawna moim ulubionym sposobem spędzania czasu poza domem w cieplejszej porze roku jest wędrowanie po odludnych, zarośniętych i wciąż jeszcze znajdujących się w sporej części we władaniu natury rodzinnych rejonach mojego miasta, położonych z dala od jego centrum lub wręcz na obrzeżach. Z tym że właśnie: są to tereny "wciąż jeszcze znajdujące się w sporym stopniu we władaniu natury", czyli lasy, łąki, nieużytki, chaszcze, pagórki i bezdroża. A zatem urban exploration tak, ale od nietypowej, przyrodniczej strony. Można czasem być mocno zdziwionym, jak wiele zieleni o wciąż wyczuwalnym mimo upływu lat, wiejskim pochodzeniu da się znaleźć nawet w wielkiej metropolii =)

Oczywiście można natknąć się wśród niej i na stare, opuszczone budynki [wiele spośród których mogłoby wręcz stanowić idealne miejsce akcji jakiegoś horroru], ale nie interesuję się nimi zanadto. Są klimatyczne, owszem, ale mimo wszystko wolę przyrodę.

Interesuję się jednak szeroko pojętą infrastrukturą przemysłową, choć znów - bardziej czynną niż wyłączoną z użytku i opuszczoną [co bynajmniej nie znaczy, że łatwo dostępną, wręcz przeciwnie]. Obiekt mojej fascynacji od dzieciństwa, ogromna elektrociepłownia stanowiąca jeden z najbardziej rozpoznawalnych punktów mojej rodzinnej dzielnicy - po dziś dzień uwielbiam jeździć/chodzić w jej rejon i ją podziwiać [a jest co, to jeden z największych obiektów tego typu w kraju]. Jej "przydatki", imponujące rurociągi i linie przesyłowe również mnie kręcą, z racji swego przebiegu wkomponowując się zresztą często w tak ukochaną przeze mnie, dziką miejską przyrodę.

Jak zatem widać, można powiedzieć, że ocieram się o temat urban exploration, nie zagłębiając jednak w niego w klasycznym znaczeniu.

Link to comment
  • 2 months later...
WszyscyZginiemy
Posted

Również mogłabym się zasłonić brakiem jakiś szczególnych miejsc w mojej okolicy, ale aż tak źle nie jest. Okazało się, że wystarczy trochę poszukać.Poszlajać się po zapomnianych zakątkach miasta. Nie tyle to-to w moim przypadku urban exploration, dla zwiedzania samych opuszczonych miejsc co urozmaicenie długich spacerów. Zapuszczam się coraz częściej w nieznane mi rejony i po prostu a to idąc przez las jak zwykle, albo przez podejrzane osiedle o którym istnieniu nie miałam wcześniej pojęcia, często natykam się na jakieś ruiny budynków, albo budynki w ruinie. Jak kto woli. I wtedy już ciekawość robi swoje i nie pozwala mi przejść obok nich obojętnie.

Mogłabym pobawić się w to bardziej na poważnie, ale chyba moje zainteresowanie jest nie aż tak silne i jeszcze pewna wrodzona strachliwość (bo raczej na razie chodzę sama, znajomi wolą bardziej "cywilizowane" zajęcia). Miałam kiedyś dość bliskiego znajomego, który praktykował urban exploration tak bardzo-bardzo na poważnie, dodać jeszcze do tego zainteresowania survivalem, i wiem że on w Łodzi i okolicach potrafił spędzić długie godziny na wyszukiwaniu takich miejsc. Przez to z jakim zapałem o tym opowiadał i zdjęcia, które pokazywał zainteresowałam się w ogóle taką formą spędzania czasu.

Link to comment
Shady-Lane90
Posted

Mój kolega jest mistrzem w wyszukiwaniu opuszczonych miejsc w naszej okolicy. Swego czasu często zabierał mnie ze sobą na takie wycieczki. Kontakt się jednak nieco zmniejszył, więc teraz niestety rzadziej zdarza mi się odwiedzać opuszczone tereny i budynki. Kiedy jednak znajdę więcej czasu, to sama postaram się wyszukać nowe miejsca, by je poznać w wolnej chwili.

Link to comment
michaelowax3
Posted

Jak najbardziej jestem na tak! ;)

Najczęściej praktykuje to w taki sposób, że biorę rower i jadę przed siebie a gdy tylko jakaś uliczka się pojawi to pędzę to sprawdzić, co tam się znajduję. Niekiedy odkryłam naprawdę ciekawe miejsca, jakieś opuszczone piwniczki, dawniejsze firmy produkcyjne czy inne takie. W sumie zwykle nie potrzebije do tego żadnego towarzystwa bo sama doskonale się bawię spędzając czas w taki właśnie sposób. Poza tym o wiele bardziej lubię takie miejsce aniżeli galerie handlowe i tym podobne. Stronię od ludzi więc takie miejsca wręcz stworzone są dla mnie. Jak dla mnie nie ma czegoś takiego, że nie ma takich miejsc - zawsze jakieś są, wszędzie są jakieś zagadki podchodzące wręcz pod niespodzianki. Zabawnym jest dla mnie fakt, że nawet nie znam jeszcze paru miejsc w swojej własnej wsi a spędziłam tu większość swojego życia.

Link to comment
  • 1 year later...
Posted

Urbex jak najbardziej mnie kręci, ku przerażeniu moich rodziców. Zawsze wlezę gdzie nie trzeba, a to przez płot, a to przez okno. Oczywiście na eskapady wybieram się z moim nieodłącznym przyjacielem aparatem fotograficznym, by uwiecznić co ładniejsze miejsca :D Często nawet, gdy wyjeżdżam na wakacje, wyszukuję ciekawe obiekty po trasie, by móc zrobić parę nieco innych niż standardowo wakacyjnych zdjęć. 

Link to comment
  • 2 years later...
Shady-Lane90
Posted

Odkąd udzielałam odpowiedzi w tym temacie, to trochę się zmieniło. Swego czasu zamieszkałam bardzo daleko od domu z moim (byłym już) partnerem. Bardzo często wybieraliśmy się na różne wycieczki. Mieszkaliśmy w Legnicy, gdzie mieści się jeden z największych opuszczonych szpitali psychiatrycznych w Polsce. Długo zajęło mi przekonywanie mojego byłego, abyśmy się tam wybrali. Ostatecznie jednak się udało i muszę przyznać, że zapamiętam tę wycieczkę na całe życie. Przekupiliśmy strażnika flaszką wódki i ostatecznie pozwolił nam wejść ;D Żałuję, że większość pomieszczeń była już zdewastowana, o sprzętach nie wspomnę, ale mimo wszystko widoki zapierały dech w piersiach. Poza tymże szpitalem zwiedziłam jeszcze kilka takich opuszczonych budynków, mieszczących się w Kotlinie Kłodzkiej. 

Link to comment
Kalafior_Grozy
Posted
O 22.01.2017 at 17:50, Rattata napisał:

Czy ktoś z Was również jest zakochany w takiej formie spędzania wolnego czasu?

Hmm, nie do końca. To znaczy lubię penetrować opuszczone miejsca, ale rzadko kiedy jest to z góry zaplanowane. W znakomitej wiekszości przypadków na jakieś opuszczone budynki trafiam przypadkiem. Mam to do siebie, że unikam "zaludnionych" miejsc. Lubię krzątać się po zakamarkach miasta, gdzie nieraz trudno dotrzeć piechotą a co dopiero dojechać samochodem. Wtedy właśnie odkrywam jakiś opuszczony budynek lub jego pozostałości. Nie zawsze jestem w stanie póxniej zbadać historię tego miejsca bo niemal zawsze te miejsca nie są w jakikolwiek sposób opisane.

O 22.01.2017 at 17:50, Rattata napisał:

Może macie w planach taką wyprawę w upatrzone miejsce?

Chyba najlepszy mój "eksplor" był zaplanowany. Końcówka kwietnia 2019 roku, piękne piątkowe popołudnie, ciepło, słonecznie, niemal bezwietrznie. Cel: opuszczona fabryka cystern na peryferiach miasta. Z tym "eksplorem" trzeba było się spieszyć, ponieważ teren, na którym się ten obiekt znajduje jest w nowej podstrefie ekonomicznej i obok powstawał już wtedy dość spory zakład. Dlatego właśnie wyprawa tam została zaplanowana i "terminy goniły". Jeśli można, wrzucę tu kilka zdjęć.

spacer.png

***

spacer.png

***

spacer.png

***

spacer.png

Tak, wlazłem na suwnicę :)

***

spacer.png

 

Wspaniała to była wycieczka, nie zapomnę jej nigdy ;)

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Xantos
    • yiliyane
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up