Kerosine

Jaka jest Wasza wiara/religia?

Recommended Posts

Wiem, że taki temat jeszcze do niedawna można było znaleźć w tym dziale, ale jako że wskutek pomyłki moderatora został nieodwołalnie wysłany w niebyt pozwolę sobie założyć go jeszcze raz. A więc - jak określilibyście swoją wiarę/przynależność do konkretnej religii?

Osobiście jestem agnostyczką, której wedle znajdującej się na Wikipedii definicji najbliżej chyba do odłamu zwanego "agnostycyzmem religijnym" [bądź "teizmem agnostycznym"]. Nie wierzę w typowym tego słowa znaczeniu, mój stosunek do tych tez/koncepcji/dogmatów, które uznaję za najbardziej prawdopodobne najlepiej określają słowa "dopuszczam możliwość istnienia/możliwe, że tak właśnie jest" [podczas gdy z ogólnego punktu widzenia jest to wielkie "wiem, że nic nie wiem"]. Nie odrzucam jednak całkowicie ani istnienia Boga/bogów, ani obiektywnego Dobra i Zła, ani rozmaitych form życia po śmierci [tak naprawdę zdarza mi się uznawać za prawdopodobne całkiem egzotyczne idee, jak na przykład tę, że to wiara ludzi ożywia Boga/bogów; wiele "moich" koncepcji jest też zwyczajnie ze sobą sprzecznych]. Kiedyś usłyszałam, że skoro nie odrzucam definitywnie tej lub innej tezy oznacza to, że jakąś cząstką w nią wierzę i w sumie się z tym zgodzę. W takim ujęciu całkiem trafne byłoby stwierdzenie, że "wierzę we wszystko, zarazem do końca nie wierząc w nic". Nade wszystko jednak poszukuję Prawdy, można powiedzieć, że moim wielkim marzeniem jeśli chodzi o sferę duchową jest ustalenie [na podstawie samodzielnych refleksji i/bądź osobistych doświadczeń] stanu faktycznego - nawet jeśli stoi to w sprzeczności z założeniami wiary/religii jako takiej.

A w co Wy wierzycie/wyznawcami jakiej religii jesteście?

Share this post


Link to post

Zabrzmi to dziwnie (może nawet "poleco hejty" :D), ale gdybym miał jak najdokładniej określić swoje wyznanie, powiedziałbym że jestem taką dziwną odmianą Katolika.

Dlaczego dziwną? Skoro Katolik to wierzę w Boga - zgadza się. Jednak w swoim pokrętnym rozumowaniu marginalizuję rolę Boga w swoim życiu tylko i wyłącznie do roli obserwatora. On tak sobie siedzi w fotelu, podjada popcorn i obserwuje Kalafiorka by po śmierci poważnie z nim pogadać. Bóg nie nagrodzi mnie za życia za to, że uratuję komuś życie i nie da mi wygrać z tego powodu w totolotka, bo totolotek to losowanie czyli wygrana zależy od fuksa osoby grającej. Bóg nie ukarze mnie za życia za to, że skrzywdziłem człowieka i nie wepchnie mnie niewidzialną nogą pod przejeżdżający autobus. Ukarze mnie sąd albo zemści się osoba skrzywdzona.

Bóg nie podliczy odmówionych "zdrowasiek" i wizyt w kościele bo nie ma takiego sensu. "Zdrowaśki" i wizyty w kościele nie sprawią że jestem dobrym człowiekiem. To ja sam sprawiam że jestem lepszym (lub gorszym) człowiekiem przez swoje czyny. Szanuję chrześcijańskie tradycje, ale daleko mi do ortodoksyjnego świętowania (moge nie ubrać choinki i nie poświęcić koszyka - ważne że nie robię krzywdy drugiej osobie - to jest dla mnie najważniejsze). Praca w niedzielę? Jeśli jest niezbędna lub ma mi sprawić frajdę to czemu nie. Jedzenie mięsa w piątek? Jeśli mam ochotę na kotleta to zjem kotleta. A skoro Bóg jest wszędzie to ja mogę rozmawiać z nim wszędzie. Nie potrzebuję do tego kościoła. Mogę z Bogiem rozmawiać stojąc w korku albo idąc po ziemniaki na bazarek.

Niebo i piekło? Nie wiem, nikt jeszcze stamtąd nie wrócił i nie powiedział jak tam jest. Przekonam się w swoim czasie.

Staram się nie podporządkowywać swojego życia religii, ponieważ życie mam jedno i chcę je przeżyć po swojemu. Wierzę że Bóg to rozumie i że dla Niego liczy się przede wszystkim to jaki za życia byłem dla innych a nie ile rzuciłem na tacę.

Share this post


Link to post

Wierzę w psychologiczną skuteczność modlitwy, nieważne do kogo ona jest zanoszona do Boga, Jahwe, Buddy czy Allaha. Jeśli osoba ją zanosząca niezachwianie wierzy w jej urzeczywistnienie, dostanie to o co prosi. Jeśli dostanie przeciwieństwo tego o co prosiła, to pewnie popadła w niepewność jej wiara została zachwiana. Ogólnie w moim przypadku kluczowym słowem jest "wiara". Nieważne jaka by była, na kulcie jakiego boga lub idei by się nie opierała, albo nawet zwykła wiara ateisty we własne możliwości. Wiara może zdziałać cuda.

Przyjmuję też, że na świecie musi zostać zachowana pewna równowaga, więc może istnieje jakaś tam karma. (W tym przypadku, ja w poprzednim wcieleniu musiałam być bardzo złym człowiekiem i karma się mści do teraz. Fatum pecha nade mną wisi :P ) Ale bliższe niż karma jest mi stwierdzenie, że "w naturze nic nie znika" ( czy jak to szło?), złe czyny prędzej czy później do nas wrócą, jak i dobre nawet jeśli tego nie zauważymy lub wrócą w innej formie niż się tego spodziewaliśmy.

Takie to pogmatwane i raczej bez sensu, no ale staram się znaleźć własne spojrzenie na każdą sprawę. Jak podkreślił Pan wyżej :

5 godzin temu, Kalafior_Grozy napisał:

życie mam jedno i chcę je przeżyć po swojemu.

Tylko w moim przypadku, mam własny rozum i chcę wyważyć wszystko po swojemu. A jak błędnie, to jestem tylko człowiekiem, mam prawo do błędów. Zawsze mogę potem zmienić zdanie, w końcu jestem też kobietą. :)

Share this post


Link to post
1 godzinę temu, Oksymoron napisał:

Wierzę w psychologiczną skuteczność modlitwy, nieważne do kogo ona jest zanoszona do Boga, Jahwe, Buddy czy Allaha. Jeśli osoba ją zanosząca niezachwianie wierzy w jej urzeczywistnienie, dostanie to o co prosi. Jeśli dostanie przeciwieństwo tego o co prosiła, to pewnie popadła w niepewność jej wiara została zachwiana. Ogólnie w moim przypadku kluczowym słowem jest "wiara". Nieważne jaka by była, na kulcie jakiego boga lub idei by się nie opierała, albo nawet zwykła wiara ateisty we własne możliwości. Wiara może zdziałać cuda.

Tak tylko gwoli ścisłości - to, o czym piszesz jest tak naprawdę magią, nie modlitwą. W modlitwie to strona boska decyduje o przyznaniu Ci lub nie gratyfikacji i to, jak bardzo wierzysz w spełnienie swej prośby nie ma tak naprawdę większego znaczenia. Natomiast wiara w siłę sprawczą ludzkich myśli i to, że dzięki nim człowiek SAM może wywierać wpływ na rzeczywistość stanowi esencję idei magii [jeśli pozostajemy przy terminologii właściwej sprawom duchowym, a nie wkraczamy już w sferę psychologii]. Swoją drogą, c'mon, traktować modlitwę jedynie jako okazję do złożenia przed Bogiem/bogami listy życzeń? :rolleyes:

Żeby nie było, zgadzam się z Tobą i jak najbardziej wierzę w to, że jeśli wierzymy w coś dostatecznie mocno i poprzemy to odpowiednim działaniem w materialnym świecie dostąpimy spełnienia pragnienia - ale z modlitwą nie ma to jednak zbyt wiele wspólnego.

Share this post


Link to post
3 minuty temu, Kerosine napisał:

Swoją drogą, c'mon, traktować modlitwę jedynie jako okazję do złożenia przed Bogiem/bogami listy życzeń? :rolleyes:

Żeby nie było, zgadzam się z Tobą i jak najbardziej wierzę w to, że jeśli wierzymy w coś dostatecznie mocno i poprzemy to odpowiednim działaniem w materialnym świecie dostąpimy spełnienia pragnienia - ale z modlitwą nie ma to jednak zbyt wiele wspólnego.

No szczerze większość osób traktuje tak modlitwę, jak listę życzeń. Ja byłam uczona w modlitwie składać nieegoistyczne prośby, chociaż wtedy nie rozumiałam co to znaczy posłusznie modliłam się o zdrowie dla rodziny i szczęście dla wszystkich ludzi. Teraz się nie modlę do Boga/bogów, czymś równoważnym z modlitwą jest dla mnie rzucenie jakiegoś życzenia/postanowienia w niebyt, w którego spełnienie wierzę. Tak, zakrawa więcej to pod magię niż modlitwę ale chyba nie potrafiłam tego lepiej ująć, bo w sumie spełnienie modlitwy jest czymś magicznym.

No zawsze jest modlitwa psychologiczna, albo zasada afirmacji. Gdzie można odbiec od zasady, że "modlitwa jest rozmową z Bogiem", a zupełnie zmienić to w listę życzeń.

Share this post


Link to post
35 minut temu, Oksymoron napisał:

No szczerze większość osób traktuje tak modlitwę, jak listę życzeń.

To, że większość tak robi nie znaczy jeszcze, że postępuje właściwie i że taki właśnie jest sens modlitwy (; Ten punkt dyskusji to tak naprawdę dobry moment na refleksję nad tym, ilu ludzi odrzuca tę lub inną religię [w całości lub jedynie częściowo], bo zwyczajnie błędnie/niedostatecznie rozumie jej prawdy i zasady lub zasłaniając się chłodną logiką i "mędrca szkiełkiem i okiem" po prostu wybiera siebie, a nie bóstwo.

46 minut temu, Oksymoron napisał:

w sumie spełnienie modlitwy jest czymś magicznym

W sumie tak i rozumiem, co chcesz przekazać, warto jednak podkreślić, że w prawdziwej magii nie jest obecny żaden element fantastyki.

Share this post


Link to post
8 godzin temu, Kerosine napisał:

To, że większość tak robi nie znaczy jeszcze, że postępuje właściwie i że taki właśnie jest sens modlitwy (; Ten punkt dyskusji to tak naprawdę dobry moment na refleksję nad tym, ilu ludzi odrzuca tę lub inną religię [w całości lub jedynie częściowo], bo zwyczajnie błędnie/niedostatecznie rozumie jej prawdy i zasady lub zasłaniając się chłodną logiką i "mędrca szkiełkiem i okiem" po prostu wybiera siebie, a nie bóstwo.

Przyznam się, że do dziś nigdy jakoś głębiej nie zastanawiałam się nad sensem modlitwy. No można w niej prosić, dziękować, żałować swoich win... ale czemu? Poradzilibyśmy sobie bez tego, a może nie? W sumie te pytania mogę zostawić bez odpowiedzi.

Właśnie za to lubię dyskusje, są narzędziem do zmieniania/korygowania mojej opinii/sposobu patrzenia na coś. Często coś co brzmi dobrze w mojej głowie, nie koniecznie brzmi dobrze już w formie pisanej, albo nie tak jak bym chciała. Nie potrafię swoich odczuć ubrać w słowa.

8 godzin temu, Kerosine napisał:

W sumie tak i rozumiem, co chcesz przekazać, warto jednak podkreślić, że w prawdziwej magii nie jest obecny żaden element fantastyki.

 Rzeczy (mniej lub bardziej) "magiczne" dzieją się na co dzień, to czy je, jako takie postrzegamy jest kwestią naszego/punktu widzenie, a może czegoś w rodzaju wyboru (?).

Share this post


Link to post
Godzinę temu, Oksymoron napisał:

Przyznam się, że do dziś nigdy jakoś głębiej nie zastanawiałam się nad sensem modlitwy. No można w niej prosić, dziękować, żałować swoich win... ale czemu? Poradzilibyśmy sobie bez tego, a może nie?

W modlitwie chodzi po prostu o kontakt z bóstwem i sferą sacrum. Osobiste spotkanie. Skierowanie swych myśli na Absolut, a nie na siebie i swe zakorzenione w świecie materialnym pragnienia, możliwość dotknięcia innej rzeczywistości [według religii - jedynej, która tak naprawdę ma znaczenie]. Odpowiedź na pytanie, czy poradzilibyśmy sobie bez tego czy nie zależy od tego, na ile ważny jest dla nas duchowy aspekt rzeczywistości i czy w ogóle uznajemy jego istnienie [jak również na ile poważnie bierzemy sobie do serca nauki choćby Kościoła Katolickiego o zbawieniu - przy okazji, choć tak wiele uznających się za wierzące osób uważa, że może obejść się bez modlitwy lub uczestnictwa w mszy, one naprawdę są ważne, aby ów kontakt ze sferą sacrum podtrzymać].

2 godziny temu, Oksymoron napisał:

No można w niej prosić, dziękować, żałować swoich win... ale czemu?

Ze względu na Boga-Stwórcę i naszą relację z Nim jako Jego dzieci, dążenie do uzyskania zbawienia, szeroko pojętą "higienę duszy"... wszystko obraca się wokół sfery sacrum, ale by rzeczywiście miało sens trzeba najpierw w ogóle uznać [lub tylko dopuścić taką ewentualność] jej istnienie i zaakceptować prawa.

2 godziny temu, Oksymoron napisał:

Rzeczy (mniej lub bardziej) "magiczne" dzieją się na co dzień, to czy je, jako takie postrzegamy jest kwestią naszego/punktu widzenie, a może czegoś w rodzaju wyboru (?).

Chodziło mi bardziej o to, że prawdziwa magia - ta, którą rozumiem jako wywieranie samemu wpływu na rzeczywistość poprzez swoją Wolę - nie wymaga ani kadzidełek, ani olejków, ani ziół, ani kamieni [pół]szlachetnych czy jakichkolwiek innych tak często z nią kojarzonych akcesoriów ;) Ich wykorzystanie jest naturalnie możliwe [jeśli ktoś czuje, że właśnie one mu się przysłużą], ale w żadnym wypadku nie stanowi konieczności.

Share this post


Link to post
2 godziny temu, Kerosine napisał:

W modlitwie chodzi po prostu o kontakt z bóstwem i sferą sacrum. Osobiste spotkanie. Skierowanie swych myśli na Absolut, a nie na siebie i swe zakorzenione w świecie materialnym pragnienia, możliwość dotknięcia innej rzeczywistości [według religii - jedynej, która tak naprawdę ma znaczenie]. Odpowiedź na pytanie, czy poradzilibyśmy sobie bez tego czy nie zależy od tego, na ile ważny jest dla nas duchowy aspekt rzeczywistości i czy w ogóle uznajemy jego istnienie [jak również na ile poważnie bierzemy sobie do serca nauki choćby Kościoła Katolickiego o zbawieniu - przy okazji, choć tak wiele uznających się za wierzące osób uważa, że może obejść się bez modlitwy lub uczestnictwa w mszy, one naprawdę są ważne, aby ów kontakt ze sferą sacrum podtrzymać].

Ze względu na Boga-Stwórcę i naszą relację z Nim jako Jego dzieci, dążenie do uzyskania zbawienia, szeroko pojętą "higienę duszy"... wszystko obraca się wokół sfery sacrum, ale by rzeczywiście miało sens trzeba najpierw w ogóle uznać [lub tylko dopuścić taką ewentualność] jej istnienie i zaakceptować prawa.

Jeśli chodzi o pytania, dziękuje za odpowiedź... Chociaż były to pytania kierowane bardziej do mnie samej, nad którymi muszę się sama zastanowić, żeby sobie "przyswoić" (?!). Widzę, że faktycznie dobrze czujesz się w tym temacie i masz w nim dużą wiedzę. Ja (jeszcze) nie miałam czasu, no i chęci się zagłębić ale dzięki Tobie chyba to będzie musiało się zmienić, bo mnie zainteresowałaś (tematem). :) 

2 godziny temu, Kerosine napisał:

Chodziło mi bardziej o to, że prawdziwa magia - ta, którą rozumiem jako wywieranie samemu wpływu na rzeczywistość poprzez swoją Wolę - nie wymaga ani kadzidełek, ani olejków, ani ziół, ani kamieni [pół]szlachetnych czy jakichkolwiek innych tak często z nią kojarzonych akcesoriów ;) Ich wykorzystanie jest naturalnie możliwe [jeśli ktoś czuje, że właśnie one mu się przysłużą], ale w żadnym wypadku nie stanowi konieczności.

Te wszystkie kadzidełka, olejki, zioła i reszta akcesoriów "magicznych" to nic więcej niż sceneria, która dodaje dla jednych wiarygodności dla innych groteskowości. Właśnie ta "prawdziwa magia - ta, którą rozumiem jako wywieranie samemu wpływu na rzeczywistość poprzez swoją Wolę" - była tym co chciałam też zawrzeć w sile wiary, potędze naszego umysłu i niezwykłym zdolnością naszej podświadomości (w które wierzę), niepotrzebnie zwracając/odnosząc się do modlitwy. 

Share this post


Link to post
19 godzin temu, Oksymoron napisał:

Jeśli chodzi o pytania, dziękuje za odpowiedź... Chociaż były to pytania kierowane bardziej do mnie samej, nad którymi muszę się sama zastanowić, żeby sobie "przyswoić" (?!). Widzę, że faktycznie dobrze czujesz się w tym temacie i masz w nim dużą wiedzę. Ja (jeszcze) nie miałam czasu, no i chęci się zagłębić ale dzięki Tobie chyba to będzie musiało się zmienić, bo mnie zainteresowałaś (tematem). :)

Oj, bo się zarumienię.

19 godzin temu, Oksymoron napisał:

Te wszystkie kadzidełka, olejki, zioła i reszta akcesoriów "magicznych" to nic więcej niż sceneria, która dodaje dla jednych wiarygodności dla innych groteskowości.

Wiesz, jeśli ktoś uważa, że wykorzystanie tego lub innego przedmiotu dobrze przysłuży się jego Celowi [bo załóżmy ów przedmiot jest z nim bezpośrednio związany, jak np. fragment ubrania czy kosmyk włosów należący do osoby, która jest obiektem naszego magicznego zainteresowania] to wbrew pozorom ma to sens. Dana rzecz działa wtedy poniekąd jako soczewka/przekaźnik/nośnik, ułatwia koncentrację i umożliwia skanalizowanie energii [choć nawet wtedy trzeba koniecznie wierzyć w to, że tego typu działanie jest/może okazać się skuteczne]. Tym, co sensu nie ma jest przypisywanie samym olejkom, ziołom czy kamieniom magicznych właściwości - jedyną rzeczą, która jest w stanie nadać im moc [jeśli już w ogóle to zrobi] jest zawsze Myśl. Tylko Wola i Intencja mogą naprawdę oddziaływać na rzeczywistość. 

Najlepiej zaś w ogóle nasączać swymi myślami i intencjami przede wszystkim działania, które tak czy siak doprowadziłyby nas do osiągnięcia celu - prawdziwy mag nigdy nie polega w pierwszej kolejności [ani tym bardziej jedynie] na mimo wszystko mniej lub bardziej oderwanych od rzeczywistości rytuałach i samych tylko pobożnych życzeniach. Przede wszystkim skupia się na materialnym świecie i konwencjonalnych środkach, magię traktując jedynie jako dodatkowy środek wspomagający jego/jej poczynania.

 

Share this post


Link to post

Nie chcę określać się i przypisywać do danej religii. Interesuje się religią/filozofią Rastafari, ale nie tylko. Nie chodzę do kościoła, wolę sama czytać, dowiadywać się, interpretować, poznawać. Wiara nie jest po to żeby się ograniczać, ale też po to, by uczyć się życia, samodzielnego myślenia, decydowania o sobie i nie widzę potrzeby podpinania się w tej chwili pod dane wyznanie. Szukanie nie jest grzechem. :)

Share this post


Link to post

Nigdy nie odnalazłem Boga, ani też kogo lub czegokolwiek co nadałoby jakiś sens. Jest to o tyle dziwne, iż wychowałem się w rodzinie bardzo wierzącej. Ba! Jako dzieciak uwielbiałem co niedzielę chodzić do cerkwi(tak jest prawosławny, ale nie wpływa to raczej na ogół sytuacji). Z jednej strony myślę, że to mogło się zmienić pod wpływem śmierci babci, bo to ona najżarliwiej uczyła mnie modlitw i zabierała na nabożeństwa... Jednak kiedy się zastanowię to jeszcze przed tym wydarzeniem coś "zasiało" we mnie ziarno niewierności. To nie jest jednak miejsce na te przemyślenia.

W co wierzę? W fakty, naukę i ogólnie pojęty empiryzm. Wierzę w siebie i ludzi mnie otaczających. Wierzę w ludzkość jakkolwiek to nie zabrzmiałoby infantylnie. Jednak biorąc pod uwagę moje skłonności do życia w ogólnie symbiozie zmienia się to z infantylnego poglądu w beznadziejną utopię. 
Wychowanie mnie w wierze, która jest mniejszością zostawiła jedynie piętno stygmatyzacji, jako tego, co musi być "ruski" lub jakkolwiek z nimi związany. Kacap! To słyszałem w dzieciństwie. Teraz mimo braku wiary, wciąż utożsamiam się z prawosławnymi jako grupą społeczną, nie jestem wierzący, ale wciąż wychowany poniekąd w tej kulturze będę bronił jej, zwłaszcza kiedy jest obrażana i błędnie interpretowana. Choć nie wiem jak wpłynęło to na moje życie, bo nie wydaje mi się, aby potrzebował piątego przykazania, aby nie zabijać.

Nie wiem czy w jakikolwiek sposób odniosłem się właściwie do tematu, bo jest to to taki zlepek przemyśleń. Jednak jak już napisałem wyżej- wierzę w ludzi, bo to my jesteśmy siłą, która zmienia świat; to my tworzymy i niszczymy; to my dajemy nadzieję i ją zabieramy. Brzmi to jeszcze gorzej, niż w mojej głowie, więc chyba zostawię to w tym momencie.

Nie wierzę w nic, ale utożsamiam się z wiarą prawosławną przez wychowanie w niej, to chyba powinno być jedyne zdanie w tym poście. 

Share this post


Link to post

Wierzę w Boga, ale nie takiego z doktryn i schematów. Osobiście uważam, że Bóg jest jeden a istnienie religii i doktryn to wyłącznie sprawka człowieka, któremu wygodnie było dorobić sobie do tego ideologię i oczywiście w celu manipulacji wielkimi masami ludzkimi, w celu podziału ludzi.
Zamykanie się w schematach i twierdzenie, że to czego nie znamy jest złe jest rakiem dzisiejszych czasów. 90% ludzi żyje w matrixie, ma program na łbie i nie ma pojęcia co i dlaczego właściwie się dzieje.

Share this post


Link to post
O 12/10/2016 at 00:05, LaFleur napisał:

W co wierzę? W fakty, naukę i ogólnie pojęty empiryzm. 

Wiem, że to trochę czepianie się ale empiryzm stoi w dość mocnej sprzeczności z nauką ;-)

Share this post


Link to post
22 godzin temu, Quizer napisał:

Wiem, że to trochę czepianie się ale empiryzm stoi w dość mocnej sprzeczności z nauką ;-)

Chodziło mi bardziej o zestawienie "przeciwieństw" wiary, na wyrost nauka została użyta, ale pasowała do ogólnej koncepcji. 

Share this post


Link to post

Jestem katoliczką.

Wierzę w Boga. Chodzę do kościoła, szukam obecności Jezusa w każdym miejscu na świecie i w każdym człowieku, którego spotkam. 

Staram się być dobrym człowiekem, nigdy nikogo nie namawiałam do wiary. Uważam, że jeżeli ktoś chce wierzyć, to już jego indywidualna sprawa. 

Dlaczego moja wiara jest tak mocna? Być może dla większości zabrzmi to jako głupota, ale doświadczyłam w swoim życiu cudów. I nic nie jest w stanie zachwiać mojej wiary :)

Share this post


Link to post

Zakładam, że większość z nas jest dorosła i ma za sobą ten "pierwszy raz". Zakładam też, że mnożenie przez zero równa się zero. Zakładam też, że jak byliśmy mali to rozmawialiśmy z lalką lub misiem. Zakładam też, że są wśród nas osoby dorosłe które dalej rozmawiają ze swoim pluszakiem.

Reasumując człowiek musi w coś wierzyć. Ja wierzę w rodzinę, przyjaciół i pozytywne nastawienie do świata. Koleżanka z góry pisała o cudach które doświadczyła przez Boga...Mi miś nawet nie powiedział dziękuję kiedy mamusia wszywała mu guzik bo biedny z jednym okiem widział tylko 1/2 świata....obecnie mój pluszak gdzieś za szafą leży, Ale!! może kiedyś spróbuję z nim jeszcze raz porozmawiać. 

Share this post


Link to post

Ciężko będzie mi odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ mój światopogląd jest związany z silnym ateizmem, przez co nie wierzę w boga.Wierzę w ewolucję oraz metafizykę, uważam, że przyczyną stworzenia "życia" były siły Yin&Yang, które ukształtowały wszechświat oraz przyczyniły się do Wielkiego Wybuchu, co zapoczątkowało istnienie i dalszą ewolucję.

Share this post


Link to post

Jestem ateistką, jak dotąd nie widziałam rzeczy, które przekonałyby mnie że istota wyższa istnieje.

Share this post


Link to post

Wielokrotnie mówiłam, że wierzę w Boga, a nie w kościół. Wielokrotnie ludzie przekonywali mnie, że to wzajemnie się wyklucza. Wielokrotnie radziłam im, by poczytali Biblię, a dopiero potem wypowiadali się w tej kwestii. Czasem się udawało i ludzie przyznawali mi rację. Zdarzało się jednak i tak, że trafiałam na naprawdę oporne istoty, które myślą, że Biblia i Pismo Święte to zupełnie co innego (!). 

Moje poglądy są stateczne od wielu lat. Wiem, ze kościół jest zakłamany i sam łamie własne reguły. Swoją drogą.. czy ktoś kiedykolwiek słyszał w kościele prawdziwą, nieco dłuższą biblijną wersję 10 przykazań? Ja nie. A gdyby się temu przyjrzeć bliżej, to od razu rzuca się w oczy to, że kościół te przykazania jawnie łamie. Niestety praktykujący katolicy często są tak ślepo zapatrzeni w swoich "wieszczy", że zapominają sięgnąć do źródła, na którym opiera się ich "wiara". 

Share this post


Link to post
1 godzinę temu, Shady-Lane90 napisał:

Swoją drogą.. czy ktoś kiedykolwiek słyszał w kościele prawdziwą, nieco dłuższą biblijną wersję 10 przykazań? Ja nie. A gdyby się temu przyjrzeć bliżej, to od razu rzuca się w oczy to, że kościół te przykazania jawnie łamie. Niestety praktykujący katolicy często są tak ślepo zapatrzeni w swoich "wieszczy", że zapominają sięgnąć do źródła, na którym opiera się ich "wiara". 

Również nie słyszałam. Co więcej, nawet znaczna część praktykujących katolików Biblii nie zna, co jest niedorzeczne, jeśli ta religia się na nim opiera. To z kolei byłoby nie na rękę instytucji rzymsko-katolickiej, wówczas ludzie zadawaliby coraz więcej pytań dotyczących sprzeczności Pisma z nauką kościoła. 

W zasadzie od jakiegoś jestem niewierząca. Początkowo był to agnostycyzm, obecnie ateizm. Są rzeczy, których mój umysł jeszcze nie ogarnia np.: zastanawianie się nad samym początkiem zaistnienia czegokolwiek... bądź tego, jak to jest, gdy nie ma już zupełnie nic po śmierci.

Share this post


Link to post
O 1.11.2017 at 11:02, Shady-Lane90 napisał:

Moje poglądy są stateczne od wielu lat. Wiem, ze kościół jest zakłamany i sam łamie własne reguły. Swoją drogą.. czy ktoś kiedykolwiek słyszał w kościele prawdziwą, nieco dłuższą biblijną wersję 10 przykazań? Ja nie. A gdyby się temu przyjrzeć bliżej, to od razu rzuca się w oczy to, że kościół te przykazania jawnie łamie. Niestety praktykujący katolicy często są tak ślepo zapatrzeni w swoich "wieszczy", że zapominają sięgnąć do źródła, na którym opiera się ich "wiara". 

Zarzut łamania własnych reguł jest nieco chybiony, gdyż podstawowym źródłem wiary jest Tradycja (niby komplementarna z Pismem św. ale tak na serio dopiero gdzieś od XIX wieku). Do tego KKK jasno mówi, że nie jest to religia księgi co należy rozumieć w ten sposób, że nie należy rozumieć jej dosłownie.
 

O 1.11.2017 at 12:44, mw2 napisał:

Co więcej, nawet znaczna część praktykujących katolików Biblii nie zna, co jest niedorzeczne, jeśli ta religia się na nim opiera.

Zabawna sprawa, ale jak pokazuje historia to wcale nie. Kościół bardzo długo ograniczał możliwość prywatnego posiadania Biblii (za zgodą spowiednika lub biskupa), oraz jej tłumaczenia na języki narodowe, bądź korzystania z takich tłumaczeń. Podobnie z mszami które odbywały się po wcale nie tak powszechnie znanej łacinie.
No, ale jak już powiedziałem to nie religia księgi ;)

 

O 1.11.2017 at 12:44, mw2 napisał:

zastanawianie się nad samym początkiem zaistnienia czegokolwiek... bądź tego, jak to jest, gdy nie ma już zupełnie nic po śmierci.

Co do pierwszego to może wcale nie ma problemu (np. brak początku), co do drugiego no cóż zapewne wraz ze śmiercią problem sam się rozwiąże.

Share this post


Link to post
10 godzin temu, Wulf napisał:

Zarzut łamania własnych reguł jest nieco chybiony, gdyż podstawowym źródłem wiary jest Tradycja (niby komplementarna z Pismem św. ale tak na serio dopiero gdzieś od XIX wieku).

Może i tak, ale aktualnie mamy XXI wiek i Pismo Święte jest ogólnie dostępne. W kościele zaś przytaczane są jego fragmenty, z pominięciem wielu istotnych "szczegółów". Zatem uważam, że każdy prawdziwy katolik powinien sięgnąć do Biblii. O to mi tutaj chodziło :) 

Share this post


Link to post

Może wyjaśnie to nieco inaczej. Kościół ograniczał tę dostępność celowo, z uwagi na na możliwe herezje spowodowane czytaniem Biblii przez niewykształcone odpowiednio osoby. Patrząc z wewnątrz kościoła argumentacja Biblijna jest niepełna jeśli pomija Tradycję.
Tak więc jeśli katolik chce zająć stanowisko krytyczne to w pierwszej kolejności powinien robić to sięgając do KKK, encyklik itp. niż do Biblii ;]

Share this post


Link to post

Brak wyznania.

Choć można powiedzieć, że wierzę w Absolut. Ten pogląd można uznać za pośredni między deizmem a panteizmem.

Skądś na świecie musiała się wziąć zarówno energia, jak i materia.

I choć nie mam nic do teorii wielkiego wybuchu, to przecież coś musiało wybuchnąć, i coś musiało być wcześniej. Trudno to ogarnąć.

Natomiast religie zakładające istnienie Opatrzności, ingerencji Boga/istot nadprzyrodzonych w wydarzenia historyczne, gniewu bożego i kar boskich za łamanie bożych zakazów/nakazów, uważam za szkodliwe, autorytarne i stworzone jako narzędzia kontroli kapłanów i władców nad wyznawcami. Środek wymuszania posłuszeństwa.

O takich właśnie wierzeniach religijnych można powiedzieć, że dla ludu są prawdą, dla ludzi mądrych są fałszem, a dla władców są po prostu użyteczne (jak stwierdził Seneka Młodszy). Czy chodzi o władców państw, czy o kastę kapłańską.

Share this post


Link to post
7 godzin temu, Celt napisał:

Skądś na świecie musiała się wziąć zarówno energia, jak i materia.

Czemu nie może być wieczna?
 

7 godzin temu, Celt napisał:

I choć nie mam nic do teorii wielkiego wybuchu, to przecież coś musiało wybuchnąć,

Po prawdzie to w teorii WW tak naprawdę nic nie wybucha i raczej określa się ten moment jako początek TEGO wszechświata niż istnienia w ogóle.

Share this post


Link to post

@Wulf: skoro coś jest wieczne, to skąd się to wzięło i skąd się wziął czas? I co było przed nastaniem wieczności?

A Wszechświatów może być nieskończenie wiele. Wielki wybuch dotyczy powstania znanego nam Wszechświata.

Share this post


Link to post
O 13.11.2017 at 11:06, Celt napisał:

@Wulf: skoro coś jest wieczne, to skąd się to wzięło i skąd się wziął czas? I co było przed nastaniem wieczności?

A Wszechświatów może być nieskończenie wiele. Wielki wybuch dotyczy powstania znanego nam Wszechświata.

Koncept wieczności ma to do siebie, że nie ma "przed". Koncepcja wiecznej materii/energii jest o tyle lepsza, że nie dodaje nieempirycznego bytu obdarzonego tym samym problemem.
Przy okazji jeśli przyjąć klasyczną koncepcję WW, to pytanie o czas nie jest poprawne, bo zgodnie z panującą nam Einstenowską fizyką jest on jednym z wymiarów czasoprzestrzeni która powstała w wyniku WW, innymi słowy przed nim nie było czasu.
Byłbym raczej za tym, że "było" ich nieskończenie wiele od WW do WW.

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • michaelowax3
      Wasze osiągnięcia w sporcie ?
      Mam trochę pucharów za pierwsze miejsca w amatorskich maratonach rowerowych. Najwięcej 90 km podczas maratonu przejechane w trzy godziny mniej więcej.
    • Shady-Lane90
      Prawda czy fałsz?
      Prawda. Jestem zimnolubna, toteż w moim pokoju przez cały rok są otwarte oba okna. Problem jest, kiedy na dachu zalega śnieg (mam okna dachowe) - wówczas ciężko je otworzyć. Temperatura, w jakiej czuję się najlepiej, to 16 stopni. Staram się więc właśnie taką utrzymywać we własnym pokoju. Obgryzasz paznokcie.
    • Shady-Lane90
      Gry karciane
      Jestem debilem, jeśli chodzi o gry karciane. Za dzieciaka dużo grałam z wujkiem w "wojnę". I przez wiele lat była to jedyna gra karciana, w jaką potrafiłam grać (poza układaniem pasjansa oczywiście) ;D   Z biegiem lat nauczyłam się także grać w makao. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje zdolności w gry karciane. Chętnie nauczyłabym się jeszcze czegoś, ale myślę, że mogłabym mieć problem z tym, że przegrywam, więc wolę nie ryzykować ;D 
    • Shady-Lane90
      Jaka muzyka teraz u Ciebie leci?
      Nostalgicznie. Kochałam ten numer, kiedy byłam gówniarą. 
    • Shady-Lane90
      Ile macie najbliższych osób?
      Nie prowadzę listy, na którą wpisuję bliskie mi osoby. Jest ich kilka. Oczywiście przede wszystkim są to rodzice. Jeżeli chodzi o bliskich, niespokrewnionych, to myślę, że do grupy takich naprawdę bliskich mi osób zaliczyć mogę około 5.