damianiik

Partnerka lub żona jako Pani domu

27 postów w tym temacie

Gdyby Wasza partnerka/żona chciała zrezygnować z pracy i zostać Panią domu, co za tym idzie realizować się tylko na tym polu zakładając, że dawałoby to jej satysfakcję i byłaby szczęśliwa, a jednocześnie rozwijałaby swoje pasje i zajmowała się rodziną, zgodzilibyście się, pasowałby Wam taki układ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

W dużej mierze zależałoby to od finansów. Jeśli byśmy dali radę wyżyć, utrzymać dach nad głową itp. za jedną wypłatę to myślę, że bym się zgodził. Druga sprawa to czy na pewno by się zajmowała tymi sprawami w domu, czy by nie było szybkiego porządku, i błyskawicznego obiadu przed moim powrotem z pracy, a resztę przedpołudnia spędziła z serialami na kanapie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie byłbym w takiej sytuacji, bo nie do końca sobie wyobrażam bliższą relację z kimś, kto nie pracuje z wyboru. I tu przyznaję, że jestem ciekaw, jak to wygląda od drugiej strony, bo przecież są takie układy i ludzie są w nich szczęśliwi (czasem to nawet faceci opiekują się domem). 

A w ogóle jakiś kontekst do sytuacji, czy nie bardzo? To taka decyzja ni z gruszki, ni z pietruszki?

No i co masz na myśli, pisząc, że chciałaby się realizować na tym polu? Chodzi Ci o porządek w domu, dzieci otoczone opieką, obiad na stole i świeże kwiaty w wazonach? Do tego nie trzeba rezygnować z pracy. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mnie zdecydowanie nie. Obydwoje z moją dziewczyną jesteśmy aktywni zawodowo. W wolnej chwili wolimy gdzieś wyjść, a obowiązkami się dzielimy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mnie by pasował. Jeśli tylko byłaby szczęśliwa, to czemu nie? :wink: Rozumiem, że jednych może kręcić kariera zawodowa, a dla innych priorytetem jest dom/rodzina i realizują się na tym polu.

7 godzin temu, Mr.November napisał:

No i co masz na myśli, pisząc, że chciałaby się realizować na tym polu? Chodzi Ci o porządek w domu, dzieci otoczone opieką, obiad na stole i świeże kwiaty w wazonach? Do tego nie trzeba rezygnować z pracy. 

Nie masz dzieci, prawda? :rolleyes: Przecież przy małych dzieciach jest masa roboty i przez pierwsze lata, to do pracy wręcz iść się nie da, jedna ze stron musi zostać w domu, chyba że zatrudnisz nianię i sprzątaczkę, a Ty rzucisz się w wir pracy "odchowując" a nie "wychowując" dzieciaka. Sam nie mam dzieci, lecz przez kilka miesięcy mieszkałem z siostrą, która ma i wiem jak to wyglądało, straszne. Nigdy w życiu bym nie chciał, żeby moja partnerka wykańczała się w robocie, nie miała czasu dla dziecka, chodziła sfrustrowana, nie miała czasu na nic, ani dla domu, ani dla siebie. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Teraz, quixnekim napisał:

Nie masz dzieci, prawda? :rolleyes:

Czy protekcjonalne traktowanie rozmówcy, który jest gotów podjąć dyskusję i spróbować zrozumieć, jest najlepszym sposobem na kontakt?

Teraz, quixnekim napisał:

przez pierwsze lata, to do pracy wręcz iść się nie da

Znam ludzi, którzy zadają swoim życiem kłam temu twierdzeniu. Oczywiście wierzę, że te przypadki drastycznie się od siebie różnią, no ale c'mon. 

  • - 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

@Mr.November To zależy również od dziecka. Ja z tego co wiem, to w dzieciństwie byłem spokojny, choć miałem starszego brata, ale myślę , że i bez niego rodzice by sobie poradzili.

Nie masz dzieci, prawda? :rolleyes:

Nie zarabiasz 100 tys. rocznie, prawda? :rolleyes: To co ty wiesz o życiu... Wierzysz? Powinieneś.

Ahh to "zyskiwanie" przewagi nad innymi rozmówcami. Nie radzę ci mieć dzieci, jeśli wychowasz je na takich zarozumialców. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

 

O 31.08.2016 at 08:36, Mavlree napisał:

@Mr.November To zależy również od dziecka. Ja z tego co wiem, to w dzieciństwie byłem spokojny, choć miałem starszego brata, ale myślę , że i bez niego rodzice by sobie poradzili.

Nie zarabiasz 100 tys. rocznie, prawda? :rolleyes: To co ty wiesz o życiu... Wierzysz? Powinieneś.

Ahh to "zyskiwanie" przewagi nad innymi rozmówcami. Nie radzę ci mieć dzieci, jeśli wychowasz je na takich zarozumialców. 

Ok, czyli twierdzisz, że jestem zarozumiały, bo sposób w jaki wypowiadał się ten użytkownik świadczył o tym, że nie ma pojęcia o wychowywaniu małych dzieci, dodatkowo lekceważy i umniejsza pracy kobiet w domu, wiec zadałem zwykłe pytanie sugerując, że ich nie ma, aby się upewnić? Tak, masz rację.        

 

21 godzin temu, Mr.November napisał:

Jesteś świadom, że mamy rok 2016?

Ale co to zmienia? Co się zmieniło oprócz tego, że mamy równouprawnienie i kobiety mogą pracować? Teraz jest im to wręcz narzucane. Praca w domu wraz z minionym czasem wcale nie stała się leksza, więc nie wiem co rok ma do tego...  Z całym szacunkiem, ale powtórzę... mam wrażenie, że nigdy nie mieszkałeś, nie miałeś styczności z takimi małymi rozwrzeszczanymi dziećmi (i nie, nie piszę tego w sposób wywyższający się czy zaczepny), ale niektórych rzeczy się nie zrozumie jak się nie doświadczy na własnej skórze. Co innego, gdy mieszka się z samą partnerką- wtedy jestem w stanie zrozumieć Twoje sugestie, że pewnie większość dnia by się obijała, bo no...co można robić przy dwóch dorosłych osobach :rolleyes: ale nie wiem jak można tak pisać, gdy w grę wchodzi dziecko. Wtedy nie ma się czasu na nic, bo wymaga ono 24 godzinnej opieki i naharujesz się przy nim więcej niż w pracy. No chyba, że tak jak wcześniej wspominałem zatrudni się opiekunkę, bądź ma się oparcie w dziadkach, wtedy oboje mogą iść do pracy, wracać wieczorami i widzieć dziecko tylko parę godzin, a w między czasie zająć się domem, zrobić obiad, kolację, posprzątać, zrobić zakupy, no chyba że gosposię też się zatrudni. Życie jak w Madrycie :smile: Mnie jest obojętne czy moja partnerka by pracowała czy nie. Jeśli by chciała, to super. Jeśli nie, to też ok. Nie umniejszam komuś tylko ze względu na wykonywaną pracę, bo tak Gospodyni Domowa, to też praca. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 31.08.2016 at 13:06, Mr.November napisał:

Jesteś świadom, że mamy rok 2016?

i co w związku z tym? mezczyzna zajmuje się różnymi domowymi sprawami typu cieknący kran, koszenie trawy, naprawianie samochodu, a kobieta ma swoje zajęcia. Co ma do tego rok?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Tak, nie mam dzieci. Mam za to znajomych.

Przykład pierwszy. Znajoma urodziła w wakacje rok temu i wzięła rok dziekanki, znajomy najpierw wziął miesiąc wychowawczego, a potem pomagał, ile mógł. Home office, elastyczne godziny pracy, w weekendy poświęcał tyle czasu, ile sytuacja od niego wymagała (czyli mnóstwo, nie dosypiał itd.). Dziekanka znajomej skończyła się i od października wraca na uczelnię, żeby wykładać. 

Przykład drugi. Koleżanka z pracy wzięła urlop macierzyński, potem wychowawczy. Nie było jej w pracy bardzo długo (niech mnie szlag, jeśli pamiętam dokładnie), ale wróciła i pracuje już od ponad roku. Ma nawet nadzieję na awans, ale wszyscy wiemy, jakimi optymistami są marketingowcy.

Mogę wymieniać dalej. W każdym razie istnieją również kobiety, które w trakcie urlopu wychowawczego zachodziły powtórnie w ciążę, to trochę wydłużało cały proces. A potem kontynuowały karierę. Oczywiście upraszczam sprawę, poza tym ciąża ciąży nierówna, bywają różne przypadki. 

Na pewno jest dużo prawdy w tym, co piszesz, i nie mam wątpliwości, że to bardzo trudna sprawa. Ale przy tym sam dodajesz, że jeśli kobieta chce wrócić do pracy, niech wraca. Czyli jednak się da. Tylko o to mi chodzi. Nie uważam bezwzględnie, że kobieta musi wrócić do pracy. Ale umyka nam jeszcze coś.

Otóż założyciel tematu używał słowa "rodzina", nie wspomniał dzieci. To może być bezdzietna para (dowolnej orientacji) i chomik. Cholera, mogą też żyć bez chomika i nadal tworzą rodzinę. Dlatego pytałem o kontekst. Później dodałem te dzieci, ale przecież one nie są konieczne w tym równaniu. Możemy chyba brać różne opcje pod uwagę. 

Teraz, quixnekim napisał:

wtedy jestem w stanie zrozumieć Twoje sugestie, że pewnie większość dnia by się obijała

Nie to napisałem. Gospodyni domowa to też praca, jak sam piszesz.

Teraz, quixnekim napisał:

Ale co to zmienia?

Dziwią mnie kategoryczne prawidła nt. tego, co należy do Żony, a co do Męża. Ale to pewnie dlatego, że dawno nie czytałem Pisma i odzwyczaiłem się od tych zasad sprzed dwóch tysięcy lat.

Nie, kobieta nie musi zająć się domem. Może to zrobić mężczyzna. Może to zrobić pani sprzątająca. Nadgorliwa babcia. Nie lubię pisania, że kobieta musi, ponieważ jest to kłamstwo. Nie musi.

Teraz, zartyzartami napisał:

i co w związku z tym?

Miałem napisać coś protekcjonalnego, ale zamiast tego może ustalmy, że świadomie i aktywnie cię ignoruję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
2 godziny temu, Mr.November napisał:

Tak, nie mam dzieci. Mam za to znajomych.

Przykład pierwszy. Znajoma urodziła w wakacje rok temu i wzięła rok dziekanki, znajomy najpierw wziął miesiąc wychowawczego, a potem pomagał, ile mógł. Home office, elastyczne godziny pracy, w weekendy poświęcał tyle czasu, ile sytuacja od niego wymagała (czyli mnóstwo, nie dosypiał itd.). Dziekanka znajomej skończyła się i od października wraca na uczelnię, żeby wykładać. 

Przykład drugi. Koleżanka z pracy wzięła urlop macierzyński, potem wychowawczy. Nie było jej w pracy bardzo długo (niech mnie szlag, jeśli pamiętam dokładnie), ale wróciła i pracuje już od ponad roku. Ma nawet nadzieję na awans, ale wszyscy wiemy, jakimi optymistami są marketingowcy.

Mogę wymieniać dalej. W każdym razie istnieją również kobiety, które w trakcie urlopu wychowawczego zachodziły powtórnie w ciążę, to trochę wydłużało cały proces. A potem kontynuowały karierę. Oczywiście upraszczam sprawę, poza tym ciąża ciąży nierówna, bywają różne przypadki. 

Na pewno jest dużo prawdy w tym, co piszesz, i nie mam wątpliwości, że to bardzo trudna sprawa. Ale przy tym sam dodajesz, że jeśli kobieta chce wrócić do pracy, niech wraca. Czyli jednak się da. Tylko o to mi chodzi. Nie uważam bezwzględnie, że kobieta musi wrócić do pracy. Ale umyka nam jeszcze coś.

Otóż założyciel tematu używał słowa "rodzina", nie wspomniał dzieci. To może być bezdzietna para (dowolnej orientacji) i chomik. Cholera, mogą też żyć bez chomika i nadal tworzą rodzinę. Dlatego pytałem o kontekst. Później dodałem te dzieci, ale przecież one nie są konieczne w tym równaniu. Możemy chyba brać różne opcje pod uwagę. 

Nie to napisałem. Gospodyni domowa to też praca, jak sam piszesz.

Dziwią mnie kategoryczne prawidła nt. tego, co należy do Żony, a co do Męża. Ale to pewnie dlatego, że dawno nie czytałem Pisma i odzwyczaiłem się od tych zasad sprzed dwóch tysięcy lat.

Nie, kobieta nie musi zająć się domem. Może to zrobić mężczyzna. Może to zrobić pani sprzątająca. Nadgorliwa babcia. Nie lubię pisania, że kobieta musi, ponieważ jest to kłamstwo. Nie musi.

Miałem napisać coś protekcjonalnego, ale zamiast tego może ustalmy, że świadomie i aktywnie cię ignoruję.

ty pewnie prasujesz i gotujesz a twoja zonka sie robi kariere... z szefem na zapleczu

  • - 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
18 godzin temu, zartyzartami napisał:

ty pewnie prasujesz i gotujesz a twoja zonka sie robi kariere... z szefem na zapleczu

Ile ty masz lat, dwanaście? ;-)

  • - 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wybaczcie, że wcinam się w Świat Mężczyzn, ale... Jak czytam posty tak zacofanych ludzi (mówię o konkretnych osobnikach w tym temacie, nie o wszystkich), to aż czuję przerażeniem że takie osoby mają prawo głosować w wyborach! Nie rozumiem pytania "Czy zgodziłbyś się na to?". No bo co tu się zgadzać? Każdy ma prawo decydować o swoim życiu. Zajmować się domem może się dwójka dorosłych ludzi nie rezygnując z pracy. Co do wychowania dzieci - matki mogą podzielić się z ojcami ich dzieci urlopem. I w tym momencie skraca się urlop matek, które mogą iść do pracy, a pojawia się urlop "tacierzyński". A to może mieć tylko pozytywne skutki, bo dziecko potrzebuje obojga rodziców. A co do zatrudniania opiekunek... Moja mama opiekuje się dziećmi. I jak ja widzę, co robią rodzice dla tych dzieci, to aż ręce opadają. Nie mają czasu dla swoich pociech. Spełniają każde zachcianki, no bo przecież łatwiej jest zapchać buzię płaczącego, wymuszającego bachora czekoladą. Łatwiej jest dać smartfona/PSP/inną konsolę/komputer/telewizor niż rzeczywiście zająć się maluchem. Aż dziw bierze, że kiedyś, bez ery elektronicznej rozrywki, rodzice jakoś sobie radzili. Doba chyba trwała 72 godziny!

Facet i kobieta, oboje, są potrzebni w domu. Do sprzątania - bo przecież oboje korzystają z wszystkiego. Do dekorowania - bo dobrze mieć wpływ na to, jak się mieszka. Do opieki nad dzieckiem - bo dobrze by było, gdyby oboje nauczyli się organizacji czasu i odpowiedzialności. No i pokazali dziecku miłość. Oboje.

  • - 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 3.09.2016 at 09:18, hetake napisał:

 Nie rozumiem pytania "Czy zgodziłbyś się na to?".

Wybacz, ale poprawie Cie. Autor zwyczajnie zapytał "rozwijałaby swoje pasje i zajmowała się rodziną, zgodzilibyście się, pasowałby Wam taki układ?" - Wiesz, brzmi jak normalne pytanie. Nie wiem w czym widzisz problem. 

O 3.09.2016 at 09:18, hetake napisał:

No bo co tu się zgadzać? Każdy ma prawo decydować o swoim życiu.

To prawda, tylko że partnerowi musi odpowiadać życie z osobą o takich poglądach. Po co w takim razie zatem w ogóle wchodzić w związek, skoro zdanie partnera się nie liczy, a patrzy się tylko na siebie? Wybacz, ale jak widać to jednak ważna kwestia. 
Bo potem taka pani, która chce się poświęcić rodzinie i nie chce pracować zawodowo zwiąże się np. z osobą o takich poglądach jak  Mr.November, który nie wyobraża sobie być z taką partnerką i byłyby wieczne żale i pretensje.

 

O 3.09.2016 at 09:18, hetake napisał:

Zajmować się domem może się dwójka dorosłych ludzi nie rezygnując z pracy.

Owszem, może. Ale autor pyta czy pasowałby NAM układ, gdzie partnerka chce się realizować w domu. Już zostało powiedziane, że jak się bardzo chce, to jest się w stanie pracować i wychowywać dziecko, ale jakim kosztem, to już inna kwestia :) 

 

O 3.09.2016 at 09:18, hetake napisał:

 bo dziecko potrzebuje obojga rodziców.

Oczywiście, że potrzebuje obojga. Ale skoro, oboje rodziców wraca z pracy dajmy na to 16/17, to kiedy mają znaleźć czas dla tego dziecka, skoro po powrocie z pracy zostaje masa obowiązków do wykonania w domu, już nie mówiąc o zajęciu się sobą, gdzie jest czas dla tego dziecka? Żeby z nim gdziekolwiek wyjść? Pobawić się? Pokazać świat? Zająć?

 

O 3.09.2016 at 09:18, hetake napisał:

Facet i kobieta, oboje, są potrzebni w domu. Do sprzątania - bo przecież oboje korzystają z wszystkiego. 

Chyba nie zrozumiałaś. Bo wiesz..właśnie na tym to wszystko polega. Gdy oboje partnerów pracuje, to dzielą się obowiązkami w domu, chodzi mi teraz o czynności domowe, nie dziecko.
Gdy sam mężczyzna pracuje, to żona pracuje w domu, ogarnia wszystkie obowiązki domowe, sama. Wtedy mężczyzna wraca do domu i ma czas na zabawę z dzieckiem, wszystko jest zrobione, bo żona PRACUJE w domu i bez względu na to jaki jest układ pomiędzy partnerami, to OBOJE powinni zajmować się dzieckiem. Oba układy są sprawiedliwe.

A temat chyba miał na celu zobaczenie jak na tę sprawę zaopatrują się mężczyźni. Naprawdę nie wiem, gdzie widzisz tutaj problem i cały Twój post jest o tym, że można się dzielić obowiązkami, a czy ktoś napisał, że nie? Kobiety są różne i nie każda daje rady, nie każda jest w ten sposób szczęśliwa. A skoro teoretycznie kobieta, którą kocham męczy się pracując zawodowo i byłaby szczęśliwa w domu z dziećmi, to nie rozumiem dlaczego miałbym ją z tego powodu skreślić, ale to moja opinia. A w tym temacie chyba chodziło o wyrażenie swojej opinii na ten określony temat, a nie na umoralnianiu, ŻE SIĘ DA :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Masakra, jak kobieta może siedzieć w domu? W dodatku młoda. Obowiązki domowe powinny być po 50%, a kobieta powinna sie realizować zawodowo. Pozdrawiam

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Absolutnie.

Nie wyobrażam sobie patriarchalnego stylu życia i tejże sztucznej hierarchii.Uważam, że kobieta powinna być czynna zawodowo niżeli być przysłowiową "kurą domową". Uważam, że podział obowiązków domowych powinien być podzielony na pół.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Praca, dom albo Ty sama, jedno z tych trzech z racji ograniczonej ilością godzin doby i wydolnością organizmu odpadnie. Możesz poświęcić się pracy, osiem godzin, wpadasz do domu, szybko gotujesz-odgrzewasz, nastawiasz pranie, zgarniasz dzieciaki do obowiązków i przy kolacji uświadamiasz sobie, że zostało Ci przy dobrych wiatrach 6 godzin snu.

Scenariusz dom- Ty, czyli jesteś zadbaną gospodynią domową z żurnala,  wiesz, jakie trendy modowe panują teraz w szkole u twojego dziecka, z kim sypia sąsiadka z trzeciego piętra i czekasz z kawą rękach na powrót pana domu... albo nie pana, bo posądzą mnie o seksizm. No w każdym bądź razie na tego, który sponsoruje Twój pobyt w domu.

 

Praca i Ty, nie okłamujmy się, że poświęcisz w przerwie pomiędzy pracą a zajęciami rumby wystarczająco dużo czasu na odrabianie zająć z dzieckiem, podwieczorkiem z mężem, gdzie będziecie mieli dość czasu na rozmowę i jeszcze umyjesz podłogę w kuchni, gdzie właśnie ktoś wylał olej z patelni.

Jesteś wiecznie zmęczoną, rozdartą na pracę i dom osobą, która u fryzjerki była po narodzinach pierwszego dziecka, a odkryła, że laska wynajmująca obok mieszkanie uczesze Cię taniej i szybciej.

Wiesz ile zajmuje powrót ze szkoły Twojego dziecka, co do minuty, by zdążyć jeszcze po pracy kupić coś do jedzenia. Odliczasz dni do weekendu albo świąt, ostatecznie strzelasz sobie w głowę, gdy wszyscy domownicy chorują na grypę, ale ktoś ten burdel musi ogarnąć.

Pani domu? Kiedy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Chyba okres próbny od pracy byłby wskazany. Nie zawsze jest tak że bez pracy czujemy się lepiej. Po dłuższej przerwie w pracy możemy czuć się zmęczeni taką sytuacją ( na pewno nie wszystkich to dotyczy). 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Szczerze, to wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, bo moje partnerki zawsze wykazywały chęć pracy, ale teraz jak nad tym myślę, to taki układ, gdzie kobieta się rozwija i realizuje zawodowo ma chyba więcej plusów. Odpocznie od domu i nie będzie jej wszystko tak denerwować, jak wychodzi spotkać się z koleżankami czy kolegami w pracy, to ma większą motywację, żeby o siebie dbać, niż kiedy widzą ją tylko w sklepie spożywczym i na placu zabaw. Wolę chyba zjeść obiad z mrożonki zamiast 3 dań, ale mieć zadowoloną z życia kobietę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

W życiu. Kobieta to przecież nie sprzątaczka. Też ma prawo się rozwijać i realizować własne marzenia. Nie uważam, że zamknięcie jej w domu z dziećmi jest co najmniej etyczne. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Bardzo wątpię czy kobieta będzie szczęśliwa pozostając w domu i zajmując się wyłącznie "taką realizacją", kobiety raczej realizują się osiągając zadowolenie z pracy,a nie sprzątając mieszkanie i stojąc przy garach.Jest równouprawnienie i te czynności mogą równie dobrze wykonywać mężczyźni.Kobieta też ma prawo decydować o sobie,a już z całą pewnością realizować się i owszem,ale w pracy. Dzisiaj każdy goni za dobrze płatną pracą,awansem,czasami nie ma się czasu na nic innego i to daje im szczęście,są szczęśliwi gdy mają zajęcie,ale nie w domu,a właśnie tam gdzie są doceniani ,awansowani,.Wieczny ruch,przebywanie wśród ludzi to jest to co kobiety uwielbiają.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Wierz mi, że praca potrafi zmęczyć. Nie tylko kobietę. Sam odszedłem z etatu na swoje i nie żałuję. Przekonałem żonę, że ona też może ale nie musi. Została w pracy na 1/2 etatu i jesteśmy zadowoleni. Bez tego pędu w życiu za pieniądzem, którego nie ma czasu wydawać. Bez kłótni z powodu zostania po godzinach i wielu innych problemów rodzinnych wynikających z braku czasu i rozmów. Można być i Panią Domu i Zadbaną Kobietą. No chyba, że ktoś ma internet tylko w pracy :D i dalej uważa, że starsza sąsiadka może rzucać uroki. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
7 godzin temu, Lasota napisał:

Wierz mi, że praca potrafi zmęczyć. Nie tylko kobietę. Sam odszedłem z etatu na swoje i nie żałuję. Przekonałem żonę, że ona też może ale nie musi. Została w pracy na 1/2 etatu i jesteśmy zadowoleni. Bez tego pędu w życiu za pieniądzem, którego nie ma czasu wydawać. Bez kłótni z powodu zostania po godzinach i wielu innych problemów rodzinnych wynikających z braku czasu i rozmów. Można być i Panią Domu i Zadbaną Kobietą. No chyba, że ktoś ma internet tylko w pracy :D i dalej uważa, że starsza sąsiadka może rzucać uroki. 

W dzisiejszych czasach praca jest bardzo ważna,chyba, że ktoś ma jakieś zasoby pieniężne,które pozwalają bez wysiłku żyć na odpowiednim poziomie. A kobieta wtedy jest zadowolona z życia,kiedy spełnia się zawodowo,co nie znaczy, że ma cały dzień przesiadywać za biurkiem,w domu także należy nieco pomieszkać,ale jak wspomniałam mąż też powinien pomagać żonie w obowiązkach domowych,bo kobiety dzisiaj nie będą jedynie sprzątaczkami, kucharkami i niańkami niezdarnych małżonków, bo takich facetów jest bardzo dużo,dlatego popieram kobiety które realizują się w swoich marzeniach.One i tak mają wszystko na głowie i bywają bardzo często niedoceniane. :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz

  • Kto jest online? (Zobacz całą listę)

    • Borowy
    • Raffael95
    • nulla
    • Wrażliwy smutas
  • Ostatnie aktualizacje statusu

  • Posty

    • Anarchist
      O czym teraz myślisz?
      Po intensywnej nauce i zaliczeniu dzisiejszego egzaminu i tak musisz się martwić, bo pojutrze czeka egzamin combo.
    • Borowy
      Chciałbym aby się spełniło moje największe marzenie
      Załóż kanał na YT, jeśli jesteś w tym dobry, to jest dość duża szansa, że, zostaniesz zauważony i może coś z tego wyjdzie.
    • Borowy
      Trudny Charakter
        No ja osobiście bym podziękował..  
    • Wrażliwy smutas
      Trudny Charakter
      Witam wszystkich użytkowników tego forum. Z góry uprzedzam że nie mam na celu wychwalania sie. Tylko mam problem. Mianowicie jestem zwykłym 19 latkiem ktory w październiku rozpoczyna studia. Chodzi o to że nigdy nie miałem prawdziwego przyjaciela. Wszstko przez moje takie dwie zjechane cechy charakteru mianowicie wrażliwość i empatia. Tak w skrócie. Jestem bardzo opiekuńczy nie przechodze obojętnie wobec ludziej krzywdy zawsze wysłuchuje uważnie czyiś problemów oraz je przeżwywam razem z tą osobą. Ciesze sie szczęściem drugiej osoby szybciej sie zakochuje przywiązuje i wgl nie mam żadnego problemu z okazywaniem uczuć. Jeżeli lubie przyjaciela i jest dla mnie ważny do nie widze problemu by mówić mu o tym otwarcie. Jeżeli chce zrobić głupotę to wybić mu to z głowy. Martwić sie o niego tęsknić jak sie niewidzimy dłuszy czas. Przyulić w gorszy dzień. Na przywitanie i porzegnanie. Problem jest w tym że ludzie to wykorzystują. Jak jestem im potrzebny to walą drzwiami i oknami a jak ja chce wsparcia to nagle wszystkim telefony wysiadają. Mam 2 zanjomych ale mnie wgl nie rozumieją. A trzymam z nimi bo samotność jest gorsza niż udręka. Chciałbym poznać kogoś nowego ale nie wiem co zagadać na początek? Jestem dojrzały jak na swój wiek i inteligentny. Ponadto jestem stały w uczuciach i jak przyjaźń to do końca życia. Miłość tak samo. Seks tylko z miłości. Wgl jestem pusty emocjonalnie. I dokucza mi samotność. Przez to jestem sumtny. Czy panie były by w stanie być z takim facetem? Czy panowie byli by w stanie zaprzyjaźnić sie z taką "ciepłą kluchą"?
    • duce
      Mundial 2018 w Rosji - temat zbiorczy
      Grupa G
      Tunezja - Anglia 1:2
  • Aktywni użytkownicy

    1. 1
      Shady-Lane90
      Shady-Lane90
      7
    2. 2
      Nineku
      Nineku
      6
    3. 3
      Gloria
      Gloria
      6
    4. 4
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      4
    5. 5
      Widelcze
      Widelcze
      3