Jump to content

Czy jest możliwe, że człowiek dobry może stać się złym i odwrotnie?


Melodia93

Recommended Posts

Posted

Do stworzenia tego tematu zainspirowała mnie wypowiedź w pierwszym zdaniu @Ann_ i do tego komentarz  @Kerosine w temacie o sensu cierpienia i smutku w życiu. Pozwolę zacytować, tylko nie potrafię wkleić tak, jak się należy, może nawet nie ma takiej możliwości by z innego tematu przenieść tutaj:

Ann_ "Są potrzebne. To one w dużej mierze kształtują w nas empatię, miłość do drugiego człowieka, pozwalają nam lepiej poznać nas samych, kształtują nas."

Kerosine "Albo ich pozbawiają."

W ciągu całego naszego życia jesteśmy stawiani pod niezliczoną ilością próbami, można by tak je nazwać, niektóre łatwiejsze do przejścia, inne bardzo trudne, ale czy naprawdę człowiek dobry może stać się złym? A zły dobrym? Oczywiście, mam na myśli osób dorosłych, które już mają wyrobiony charakter i spojrzenie na życie, nie o dzieciach.

Mnie trochę trudno to sobie wyobrazić, bo myślę sobie, że jeżeli ktoś jest naprawdę dobry, to widzi jakie są niesprawiedliwości, więc nie może stać się złym, bo by czuł się źle z samym sobą, by czuł się, że jest potworem jak inni, których widzi/widział w akcji. Natomiast w przypadku złego człowieka... Wydaje mi się, że gdzieś w tym skamieniałym sercu musiał pulsować płomyk dobroci, tylko że był cały czas tłumiony, ale to zaprzecza powyższą moją tezę... No i jestem w punkcie wyjścia.

Chętnie poczytam Wasze zdanie na ten temat :biggrin:.

Link to comment
Posted

Przychodząc na świat jesteśmy neutralni, określiłabym nawet, że "czyści", czyli ani dobrzy, ani źli. Później dopiero życie doświadcza Nas na wszelakie sposoby. Wyrabia postawy, które pod wpływem chwili mogą radykalnie Nas zmienić. Możemy opiewać dobrocią, by za chwilę nosić znamię złego. Sądzę, że to w dużej mierze zależy od charakteru człowieka oraz sytuacji, w jakiej znalazł się w danej chwili. Na złą ścieżkę bardzo łatwo zboczyć. Dobroć w dzisiejszych czasach, wydaje się być przereklamowana. Bo zapominamy o bezinteresowności i wyciąganiu pomocnej dłoni. A jeśli już, nikt szczególnie o tym nie mówi.

Ciężko też jednoznacznie określić, czym jest dobro, a co kryje się za złem. To Nasze wybory, pewne decyzje, utarte szlaki czy hierarchia wartości, będą określać, jakimi jesteśmy ludźmi w oczach innych.

Link to comment
Posted

To co ma na nas wpływ to banały takie jak kwestia środowiska wychowawczego: dom, szkoła, podwórko. Nie rodzimy się źli. To od nas zależy, czy tacy się staniemy. Każdy z nas czerpie wzorce z tego, co go otacza. Coś, co dla jednego jest złe, dla innego może być dobre. Poza tym, kim w ogóle jest zły człowiek? Czy da się to jakoś określić? Przecież nie istnieje definicja, która określa taką personę. To wszystko to kwestia indywidualna. 

Link to comment
Posted

Granica między dobrym a złym bywa czasem dość niewyraźna a samo określenie kogoś jako wyłącznie dobrego, albo wyłącznie złego jest niemal niemożliwe (oczywiście jeśli zdejmiemy uprzednio stereotypowe okulary). Ludzie to bardziej złożone istoty niż tylko "chodzące dobro" pod postacią czystych aniołów/anielic, albo "czyste zło" w czarnej pelerynie i rogami na głowie. Czasami możemy uznać kogoś za dobrego, bo na przykład udziela się społecznie i ma przyjemną aparycję. Nie znaczy to jednak, że taka osoba nie ma trochę brudów za uszami, albo, że nie ma w ogóle skłonności do robienia rzeczy uchodzących za złe. Może i trochę łopatologicznie to napisałam, ale ostatnio takie banały to jedyne na co stać mój mózg. Inną kwestią jest też to jak my samych siebie postrzegamy, a jak postrzegają nas poszczególne inne osoby.

To co nas popycha do robienia rzeczy uchodzących za złe, albo dobre to też ciekawa kwestia. Powodów dla których ktoś zachowa się tak a nie inaczej może być multum i nie w każdej sytuacji ten sam czyn określilibyśmy jako "dobry" albo jako "zły".

Link to comment
Posted

Bo to jest tak, że będąc dobrym na koniec gdy oczekujesz dobra od innych zostajesz odprawiony środkowym palcem. A gdy jesteś zły i dobrym stać się chcesz nikt już w dobroć Twą nie wierzy. A gdy dobry jesteś a zły chcesz stać się stajesz się demonem i świat się Ciebie boi!

Nie da się precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. Prawdą jest to o czym się tu piszę, że to życie nas kształtuje, to co nas spotyka, to jakie osoby mamy w swoim otoczeniu [będąc w złym dajmy na to ulegamy wpływom zaczynamy robić coś aby się przypodobać niekoniecznie myśląc o konsekwencjach]

W sumie dobre pytanie co dla kogo oznacza dobro a co zło. Dobry człowiek to taki co z nikim się nie pokłóci, nigdy z jego ust nie padnie niecenzuralne słowo, nigdy nie poszaleję bo tak nakazuję jego dobroć - tak się nie da. Różne wybryki mogą świadczyć o człowieku ale jednak stawianie na szali dobra/zła jest złudne. Każdy z nas jest jaki jest, to jacy jesteśmy zależy od tego jakie wzorce zostaną nam przekazane i czy odpowiednie raczymy je wykorzystać. Ale każdy jest na swój sposób i dobrym i złym człowiekiem. 

Zgadzam się w sumie z Kero, że nie jesteśmy w stanie z dobrego człowieka stać się totalnie złym, że jednak istnieje jakaś granica. Jest to możliwe ale rzadko kiedy przeciętny Kowalski zamienia się w zabójcę na przykład. Co czyni go złym człowiekiem.

Link to comment
Posted

Am ; no generałowie naziści i szeregowi od naciskania spustu od różnych gazów ; też pewnie chodzili wcześniej do kościoła dawali na tacę i pomagali bezdomnym.
Wszystko zależy od okoliczności, praktycznie każdy człowiek ze zwykłego dobro-ducha może zamienić się w serial killera.

Link to comment
Posted

Polecam przeczytać sobie książkę pt. "Efekt Lucyfera" napisaną przez profesora Zimbardo. Opisuje historię eksperymentu stanfordzkiego, udowadniającego że każdy człowiek jest zdolny do popełnienia najgorszego zła, jeśli tylko zadziałają odpowiednie uwarunkowania sytuacyjne.

Link to comment
Posted

Myślę, że na to pytanie odpowiedzią są wszelkiego rodzaju eksperymenty (np. stanfordzki eksperyment więzienny) bądź sytuacje kryzysowe. Choć nie wiem czy to nad tym się zastanawiasz. O, ja tu się produkuję i dopiero spojrzałam na post wyżej. Davidoff o tym już wspomniał. Pogadam więc sobie jeszcze troszkę.

Bardzo łatwo stać się tym "złym", kiedy jesteśmy pod ścianą, ale nie wiem czy to miarodajne stwierdzenie, bo to jednak "kryzys". No, może nie "bardzo łatwo", ale to możliwe. Na kryzysy warto patrzeć inaczej. Chyba. A może nie? Nie wiem, coś się we mnie ze mną spiera. Bo patrząc na kogoś, kto w danej sytuacji zachowa się jak "ten zły" przecież nie rozpatrujemy jego przeszłości, porównując z "tym dobrym". Przynajmniej na gorąco tego nie rozpatrujemy. Kiedy ktoś zachowa się w  sposób nieelegancki w stosunku do nas, przeważnie nie myślimy "ojej, może dziewczyna go rzuciła, biedny człowiek", a raczej "ale burak, zgnij w piekle". Dobrze, może ja tak ostatnio myślę - że jest biedny i że ktoś mu nie dał wystarczająco dużo miłości. Myślę tak o każdym złośliwym palancie, którego spotykam. Pobudki czysto egoistyczne. Współczucie mnie nie zatruwa tak jak bezsensowna złość, więc robię to tylko dla siebie. 

Tak naprawdę uznając kogoś za "złego" raczej nie analizujemy więc jego przeszłości. Chyba, że szukamy sprawiedliwości czy czegoś. Czy powinniśmy? Nie wiem, nigdy nie będziemy tacy sami i ludzie zawsze będą mieli różne doświadczenia, wskutek których będą mniej lub bardziej źli i dobrzy. Dobrze więc chyba traktować doświadczenia innych jako poniekąd integralną część ich samych. Zresztą, ostatnio mocno wierzę w prawo przyciągania, ale nie będę się w to zagłębiać teraz, bo to szeroki temat. I nie, nie chcę powiedzieć, że całe zło, które Was spotyka wydarza się dlatego, że na to zasłużyliście.

Dobrze, czyli. Skoro w kryzysie można, to zawsze można. Kryzys tylko wspiera, jest motywatorem. Bo to w nas siedzi. Jedno i drugie. Dobro i zło, czarne i białe, dwie strony medalu, inne takie. Rozpisałam się, a wnioski były wiadome od początku do końca.

Czy źli ludzie mogą stać się dobrzy? Wierzyłam w to czytając "Polyannę". Kiedy trochę poznałam ludzi... nie wiem. Może. W tę stronę jest trudniej. Może trzeba umieć trafić. Może trzeba odpowiednich ludzi do odpowiednich ludzi, by zaszła interakcja. Chcę wierzyć, że nawet osły to nie osły i mają w sobie dość ludzkich pierwiastków, by być zdolnymi do zmian. Często w to wątpię. Jakby niektóre mózgi były zupełne wypalone. To smutne. 

Link to comment
Posted
O 28.01.2016 at 19:12, Melodia93 napisał:

czy naprawdę człowiek dobry może stać się złym? A zły dobrym?

Tak. To nie jest tak, że jaki się człowiek ukształtuje, to już taki będzie. Owszem, pewne zachowania mogą być u niego stałe, ale wiele też zależy od tego, w jakiej sytuacji się znajdziemy. W tych nieprzewidzianych, najczęściej złych, niebezpiecznych okolicznościach często się okazuje, że człowiek jest w stanie zrobić wiele złego, np. w obronie bliskich. Ciężkie doświadczenia też zostawiają blizny na charakterze.

Link to comment
  • 5 years later...
Posted

Obydwa te scenariusze są jak najbardziej możliwe. Myślę jednak, że łatwiej jest, aby dobry człowiek stał się złym niż na odwrót. Dobro z człowieka można łatwo wyplenić, zło - już niekoniecznie. Aby człowiek zrezygnował z bycia złym, musi sam przeanalizować swoje czyny, dojść do wniosku, że to co robił, było złe i wytrzymać w postanowieniu poprawy. To wymaga masy wysiłku. I jakiegoś punktu przełomowego, który byłby w stanie zapoczątkować proces autoanalizy. W przypadku zmiany od dobra do zła, drogi są dwie i w dodatku dużo prostsze. Po pierwsze, każdego można złamać. Gwarantuję wam, zapewne w większości dobrym albo przynajmniej neutralnym ludziom, że wprawni ludzie potrafiliby obrócić wasz światopogląd o 180 stopni - metodami różnorakimi, począwszy od manipulacji, przez zastraszanie, na przemocy kończąc. I na początku pewnie wasze sumienie by się broniło przed złem, ale po długim czasie brnięcia w zło spadłaby na was obojętność - ot, zwykły mechanizm obronny. To jest jedna z dróg ku złu. Druga droga jest drogą małych kroczków. Sami, zdążając ku jakiemuś celowi, przesuwamy coraz bardziej swoje granice. Wpływ zewnętrzny może w tym być, choć nie musi, i jest znacznie bardziej subtelny - w tym przypadku na manipulacji się kończy, nie zaczyna. I tak przesuwając swoje granice po odrobinie, człowiek nawet się nie orientuje, że przebył nie jeden krok, ale wielki dystans w swojej podróży od dobra do zła.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Celt
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • grzechu98
      @Gloria Ale sam w sobie już jestem alertem, jeśli wszystko zbierzemy do kupy. Jeśli nie widziałem do tej pory np spojrzeń.  Tylko nie mam gdzie poznawać młodszych, gdyż na studia nie chodzę, dzienne i zaoczne. Zauważyłem, że dużo właśnie młodszych dziewczyn mało coś od siebie daje; prowadzi tak rozmowę bym ją prowadził i ciągle dawał. Facet introwertyk ma o wiele gorzej w tych sprawach.
    • Gloria
      Moim zdaniem, mógłbyś troszeczkę popracować nad dowartościowaniem się. Na pewno posiadanie dziewczyny nie może być wyznacznikiem tego, jakim człowiekiem jesteś. Co do samego poznawania kobiet, to trzeba by po prostu udać się w miejsca, gdzie kobiety można spotkać (w zasadzie może być to jakiekolwiek miejsce). Piszesz o rówieśniczkach - być może warto zapoznać się z młodszymi dziewczynami? W końcu one także nie powinny mieć dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Często zdarza się, że kobiety szukają starszych od siebie mężczyzn.
    • Gloria
      Słabo się znam, ale jak już mam coś wybierać to może przedział 14 - 17 lat?
    • grzechu98
      Nie wiem jaki sam jestem w skali 1-10. Nigdy nikogo nie pytałem o to, ale jeśli nigdy nie widziałem zaintesowania od drugiej strony, to znaczy że jestem odpadem genetycznym. Warsztów z moich ulubionych dziedzin brak w mojej okolicy. Przeglądam grupy na Facebooku z tym. Oswoilem się wokół kobiet dzięki tej pracy i poprzedniej, gdzie 90% kadry to kobiety w różnym wieku. Dwie tylko moje rówieśniczki. Nie biorę pod uwagę z pracy, bo romansowanie itp w pracy to się źle kończy.  Facet chodzący na prostytutki, pokazuje że nie jest pożądany przez kobiety. A kobiety z tego co widzę, wola tych, co kręci się wokół kobiety. Zresztą skreślamy jest facet, co ma 25 lat i "czystą kartkę" posiada.
    • yiliyane
      I to był błąd. Po pierwsze, skoro ich nie znałeś, nie mogłeś wiedzieć, czy były wolne. Po drugie, jeśli startowałeś do dziewczyn typu supermodelka, samemu będąc przeciętnym... to też nie mogło skończyć się dobrze. Nie zrozum mnie źle, to nie tak, że przeciętny mężczyzna nie może być z piękną kobietą. Tylko musi czymś to nadrobić. A trudno jest to nadrobić, jeśli kompletnie się wcześniej nie znaliście. Bo ona widzi tylko Twoją powierzchnię i wyłącznie na tej podstawie Cię ocenia. Aplikacje randkowe też bazują wyłącznie na wyglądzie. Niczym innym nie można się tam wykazać, więc przeciętni mają znacznie trudniej. I to dotyczy obu płci. Warto to zmienić. Nie po to, by podrywać wszystkie dziewczyny jak leci i a nuż się uda, a by nauczyć się czuć swobodnie w damskim towarzystwie. Gdy się nauczysz, będzie Ci dużo łatwiej poderwać jakąś dziewczynę. Może jakieś warsztaty, kursy, wykłady byłyby dobrym pomysłem? Jako rozwijanie swoich hobby i jako poznawanie nowych ludzi. Czy Twoi znajomi nie spotykają się czasem w szerszym gronie, tj. gronie mieszanym? Może warto byłoby na takie spotkanie pójść. Po to, żeby interakcje z płcią przeciwną były dla Ciebie równie proste jak interakcje z tą samą płcią. Żadna koleżanka z pracy Ci się nie podoba? Mielibyście wspólny punkt zaczepienia. Mógłbyś którąś zaprosić np. na lunch, jeśli macie lunchowe przerwy w pracy. To stereotyp. Chociaż też zależy w jakim środowisku się obracasz. Normalna, zdrowa psychicznie, dojrzała kobieta, szukająca stałego związku będzie chciała wspierającego partnera, który umie słuchać i chce pomagać. Trudno mi to oceniać z medycznego punktu widzenia, ale z punktu widzenia kobiety mężczyzna chodzący na prostytutki jest mało ciekawą partią. Jak rozwiązać ten problem, może by Ci seksuolog doradził. Ja niestety w kwestii medycznej nic Ci nie powiem.
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      wolnaczeczenia
      wolnaczeczenia
      2
    3. 3
      Celt
      Celt
      2
    4. 4
      wabbit
      wabbit
      1
    5. 5
      Weronika
      Weronika
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    grzechu98
    grzechu98
    4 posts
    Celt
    Celt
    3 posts
    MightyWozz
    MightyWozz
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    2 posts
    Olcia15273
    Olcia15273
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    24 posts
    Celt
    Celt
    17 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    480 posts
    yiliyane
    yiliyane
    440 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up