Sign in to follow this  
Followers0
Kerosine

Opieka/stosunek do swojego zwierzęcia

Recommended Posts

Posiadanie zwierzaka, wiadomo - wymaga opieki nad nim i [w największym skrócie] poświęcenia mu pewnej ilości czasu oraz pieniędzy. Jedzenie, pielęgnacja czy opieka weterynaryjna to kwestie oczywiste, jak jednak wygląda dbanie o nasze zwierzęta w praktycznym i nieco bardziej szczegółowym ujęciu? W jakim stopniu jesteśmy dla nich odpowiedzialnymi/wzorcowymi/świadomymi opiekunami?

 

Na przykładzie jedzenia: czy Wasz pies lub kot jada ogólnodostępne w sklepach karmy typu Pedigree lub Whiskas czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina, Animonda, Hill's]? Jeśli te pierwsze, co jest tego powodem? Kwestia ceny, niewiedzy na temat ich rzeczywistej wartości [Twój kot na pewno nie kupowałby Whiskas] czy po prostu przekonania, iż "byle żarcie wystarczy"?

 

Jeśli chodzi o kastrację/sterylizację - czy zadbaliście o to, aby Wasze zwierzę zostało poddane zabiegowi i nie przyczyniało się tym samym do powiększania problemu bezdomności zwierząt?

 

W przypadku choroby większość z nas zgłosi się ze swoim pupilem do weterynarza i będzie go leczyć, gdzie jednak znajduje się granica, za którą w przypadku naprawdę poważnych problemów ze zdrowiem powiemy "Stop" i podejmiemy decyzję o zaprzestaniu dalszego leczenia? Czym będzie ona bardziej podyktowana - troską o zwierzę i pragnieniem oszczędzenia mu dalszych cierpień czy stanem Waszych finansów? Czy bylibyście gotowi poświęcić wszystkie swoje oszczędności i zadłużyć się dla ratowania swego psa lub kota jeśli okazałoby się, że koszt jego leczenia wynosić będzie tysiące złotych?

 

Idąc dalej tym tropem - czy uważacie, że zwierzę powinno być pełnoprawnym członkiem rodziny, na równi z jej ludzkimi członkami i ze wszystkim, co się z tym wiąże? Jaka sytuacja sprawiłaby, że zrzekłbyś się opieki nad swoim zwierzęciem?

 

Dla rozluźnienia: czy i w jaki sposób rozpieszczacie swoje zwierzaki? Kupujecie im smakołyki, sprawiacie coraz to nowe zabawki i akcesoria itp.? Mówiąc krótko - czy możecie powiedzieć, że macie wręcz obsesję na punkcie swego psa/kota/papużki? :mrgreen:

Share this post


Link to post

Oczywiście że zwierzęta powinny być pełnoprawnym członkiem rodziny, Jeśli chodzi o jedzenie to ja staram się karmić dobrze swojego pieska używam tylko Royal Canin no i oczywiście czasami jakieś smakołyki :). Odpowiednia dieta dla psa jest bardzo ważna tym bardziej że powinna być jak w przypadku ludzi dobierana indywidualnie.

Obsesję :) ? Chyba po cześci tak :) jak kazdy :)

Share this post


Link to post

Mam dwa psy. Ponad 7-letnią kundelkę i 7-mio miesięczną goldenkę. Dwa zupełnie różne psy, o innych wymaganiach i potrzebach. Starsza przejada niecałe 3kg karmy miesięcznie, młodsza 12kg w 30dni. Kiedyś Pereła (kundelka) jadła Pedigree albo Friskies, innych nie chciała, dochodziła też walka z rodzicami, że lepiej kupić 10kg karmy, zamiast w tej samej cenie 3razy mniejszą paczkę. Przy kupnie drugiego psa (jak już utrzymuję się sama i nikt mi prócz faceta do portfela nie zagląda) wzrosła moja świadomość składu karmy, potrzeb żywieniowych zwierzęcia i tych wszystkich okołożywieniowych rzeczy (;

Obie są na dobrej jakościowo karmie. Perła nie toleruje drobiu od zawsze, a Korba jest alergikiem, więc wjeżdża jej automatycznie karma lepsza.

Perła nie jest problematycznym psem, jeśli chodzi o choroby. Nigdy jej nic nie dolegało i weterynarz=szczepienia. Korba przeszła nużycę, łupież, problemy żołądkowe, ostre przeziębienie i nie ma pieniędzy, których nie wydałabym na poprawę zdrowia mojego zwierzęcia. Uśpiłabym, jeśli psisko byłoby naprawdę stare i chore i ulżyłoby to cierpieniu i nie byłoby szans na wyzdrowienie. Zadłużyłabym się, poza tym come on, decydując się na posiadanie zwierzęcia musisz mieć, człowieku, zaplecze finansowe na to!

Według mnie psy powinny być wciągane w ubezpieczenie zdrowotne, jak każdy człowiek rodziny. Opieka weterynaryjna w przypadku choroby kosztuje krocie, to powinno być wciągnięte w NFZ (ahh terminy!).

Mam pierdolca na punkcie swoich psów, ale z rozsądkiem. Mam sporo innych zajęć poza zwierzętami i nie jestem człowiekiem, który skacze nad psem podsuwając mu coraz to nowsze smakołyki. Solidna dawka ruchu, dobre jedzenie, uwaga, miłość i wystarczy. Nie przesadzajmy, pies to pies i musi znać swoje miejsce (;

Share this post


Link to post

Mam 3,5 letniego psa, od 1.5 roku u nas.

Nasz pies ma lepiej ode nas. Lepiej je, lepiej śpi, bardziej dbamy o jego zdrowie.

Bezsprzecznie jest członkiem rodziny.

Trochę mu też rekompensujemy pobyt w schronisku i ewidentnie ciężkie dwa lata.

Długo zajęło zdobywanie jego zaufania, dożywianie żeby nie było widać żeber, przekonywanie, że my nigdy nie uderzymy... wzrusza mnie to stworzenie bardzo.

Poza tym wprowadził dużo spokoju i porządku do naszego życia i po części to on pomógł nam nie mniej niż my jemu... więc teraz się należy, prawda?

Tak więc jest karmiony rekomendowanymi karmami, które specjalnie zamawiamy, regularnie chadza do weta, jest czysty i wyczesany, śpi na samym środku łóżka, ma milion gadżetów i całą półkę dodatkowych smakołyków na specjalne okazje. Masaż brzuszka 60 razy dziennie, telefony puchną od jego zdjęć, ma fanpejdż na fejsie i 3 rodzaje czyścików i szczoteczek do zębów. Był kastrowany w pierwszym miesiącu pobytu u nas - taki był warunek adopcji.

Generalnie ten pies jest ustawiony już do końca życia, Książe puszcza bąki i śpi przez 3/4 doby a naiwniaki się cieszą ;)

Share this post


Link to post
Na przykładzie jedzenia: czy Wasz pies lub kot jada ogólnodostępne w sklepach karmy typu Pedigree lub Whiskas czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina, Animonda, Hill's]? Jeśli te pierwsze, co jest tego powodem? Kwestia ceny, niewiedzy na temat ich rzeczywistej wartości [Twój kot na pewno nie kupowałby Whiskas] czy po prostu przekonania, iż "byle żarcie wystarczy"?

Moja kotka jada i karmę z Puriny, i z Royal Canin, i z Whiskasa. Są po prostu saszetki, które jej smakują z tych firm, to je sobie chrupie. Raczej na niej nie oszczędzamy jakoś bardzo, ba - jednorazowo 2 stówy jesteśmy w stanie wyłożyć.

Jeśli chodzi o kastrację/sterylizację - czy zadbaliście o to, aby Wasze zwierzę zostało poddane zabiegowi i nie przyczyniało się tym samym do powiększania problemu bezdomności zwierząt?

Tak, moja kotka krótko po tym, jak pojawiła się w domu, została poddana zabiegowi. W sumie ja tego trochę żałuję i byłam przeciwna, ale pewnie koniec końców dobrze się stało.

W przypadku choroby większość z nas zgłosi się ze swoim pupilem do weterynarza i będzie go leczyć, gdzie jednak znajduje się granica, za którą w przypadku naprawdę poważnych problemów ze zdrowiem powiemy "Stop" i podejmiemy decyzję o zaprzestaniu dalszego leczenia? Czym będzie ona bardziej podyktowana - troską o zwierzę i pragnieniem oszczędzenia mu dalszych cierpień czy stanem Waszych finansów? Czy bylibyście gotowi poświęcić wszystkie swoje oszczędności i zadłużyć się dla ratowania swego psa lub kota jeśli okazałoby się, że koszt jego leczenia wynosić będzie tysiące złotych?

Hamulec mi się włączy, kiedy zobaczę, że Klara naprawdę cierpi i zwyczajnie lepiej dla niej będzie, jeśli już odejdzie, niż poddawać ją kolejnym zabiegom czy inną formą leczenia. Nie dbam o hajs, po prostu uważam, że nie powinno się przedłużać życia - zwierzęcia czy człowieka - w nieskończoność za wszelką cenę. Czy byłabym się w stanie zadłużyć, żeby ratować pupila? Tylko wtedy, kiedy miałabym absolutną pewność, że ten wyzdrowieje całkowicie.

Idąc dalej tym tropem - czy uważacie, że zwierzę powinno być pełnoprawnym członkiem rodziny, na równi z jej ludzkimi członkami i ze wszystkim, co się z tym wiąże? Jaka sytuacja sprawiłaby, że zrzekłbyś się opieki nad swoim zwierzęciem?

Traktujemy Klarę w domu jak pełnoprawnego członka rodziny i nie wyobrażam sobie innej sytuacji. Oddalibyśmy ją tylko w momencie, kiedy naprawdę nie bylibyśmy w stanie się nią zajmować. C'mon, mojej mamie wykryto jakiś czas temu uczulenie na sierść kocią, lekarz zasugerował oddanie młodej. Nawet o tym nie myślimy, bo ta za długo z nami jest, za bardzo ją kochamy. Mama też się nie dusi przez jej sierść, ma tylko katar i łzawią jej oczy, zresztą ma możliwość przyjmowania szczepionek. Radzimy sobie. Klara jest bezpieczna, póki nagle nie trafi nas cholera. Albo naszych finansów.

Dla rozluźnienia: czy i w jaki sposób rozpieszczacie swoje zwierzaki? Kupujecie im smakołyki, sprawiacie coraz to nowe zabawki i akcesoria itp.? Mówiąc krótko - czy możecie powiedzieć, że macie wręcz obsesję na punkcie swego psa/kota/papużki?

No ba :wink: Pojechaliśmy kiedyś do Niemiec na kilka dni w wakacje, wróciliśmy z zawaloną połową bagażnika. Czym? Smakołykami dla kota :mrgreen:

Share this post


Link to post

Mam psicę owczarka niemieckiego, która ma 7 lat i 3 koty: jeden lat 14, dwa pozostałe po 12.

Jeśli chodzi o żarcie, to każdy ma swoje ulubione przysmaki. Psica nie jest fanką suchej karmy oprócz jednej firmy, ale jak widzi ją w misce, to nie tknie. Trzeba jej nasypać na podłogę albo częstować jak ciasteczkami. Ma też ulubioną mokrą karmę, która nie jest rekomendowana ani wysokich lotów, ale jest jedną z niewielu, którą lubi. Tak, mój pies jest okrutnie wybredny i jednocześnie uparty; jak coś jej nie smakuje albo śmierdzi, to nie tknie i koniec. Nie zliczę ile różnych firm wypróbowaliśmy zanim udało się znaleźć tę, którą teraz pochłania cały czas. Od czasu do czasu dostaje uzupełnienie psiej diety w postaci np. makaronu z wątróbką (uwielbia!) albo kawałka mięsa, z którym snuje się później cały dzień po domu, a koniec końców i tak przychodzi do kogoś z nas z tym gnatem i chce, żeby jej poskubać na małe kawałeczki i ją nakarmić. Straszny pieszczoch z niej, lubi się czuć jak małe dziecko.

Koty od zawsze dają sobie radę jedząc taką karmę, jaka akurat jest. Też nie jest to przeważnie niewiadomoco-głaszczące-podniebienie. Poza tym codziennie w ich misce ląduje też coś innego niż tylko karma - lubią gotowane jajka, biały ser, okrawki ze schabowych też się czasem trafią, a i ziemniakami (tak właśnie) nie gardzą. Uważam, że skoro od tylu lat są zdrowe, szczęśliwe, zadbane, a ich sierść błyszczy na trzy kilometry, to przy takiej diecie nie brakuje im składników odżywczych.

Wszystkie moje zwierzęta są po zabiegach. Kotka, bo po urodzeniu tej dwójki była nimi zmęczona, a przy domu wciąż kręciło się stado kocurów. Jest dosyć dzika, więc sztuką jest wpakować ją do samochodu i zabrać gdziekolwiek, nie wspominając o weterynarzu, a przy zmienianiu opatrunków na brzuchu po operacji dopiero była zabawa! Koty też dosyć szybko zostały wykastrowane i dobrze im to zrobiło, uspokoiły się i nie sikają gdzie popadnie. A z kolei u psicy w wieku pół roku wykryto ropomacicze, więc zabieg został wykonany z dnia na dzień, bo było ryzyko zatrucia organizmu, była w kiepskim stanie. No ale już jest okej.

Moje zwierzęta zdecydowanie są traktowane jak członkowie rodziny (no, może koty zostały trochę zdegradowane od kiedy pojawił się pies - one chyba wciąż nie do końca rozumieją, że psica bardzo je kocha i dlatego lubi przytrzymywać je łapą i lizać po głowach). Jak patrzę na psicę, to czuję się jakbym miała drugą młodszą siostrę, jest przekochana, naprawdę bardzo mądra i wyważona, rozumie dużo. Koty z kolei mają raj w moim pokoju, do którego jest osobne wejście niż do mieszkania - urzędują tam kiedy chcą, ile chcą, mają święty spokój, a w nocy wciskają mi się pod kołdrę.

Co do zabawek - koty nie miały nigdy specjalnego parcia, ich najlepszą zabawką są one same nawzajem i jak czasem włączy im się głupawka, to skaczą po sobie jak porąbane, goniąc się po całym domu i chowając pod łóżkiem. Natomiast psicę rozczula wszystko co miękkie i puchate, w związku z czym zawsze ma jakiegoś misia, który służy zarówno do rzucania i zabawy, czasem pełni rolę prezentu dla któregoś z domowników, gdy ten przychodzi do domu, a poza tym jest najlepszym obrońcą przed burzą!

Share this post


Link to post

Od niedawna mam 3 miesięcznego kota, którego wziąłem z ulicy bo młoda ledwo co chodziła z głodu. I w sumie, żeby o nią zadbać to wystarczy, dać jej dostatek karmy wody, zmieniać jej kuwetę i co jakiś czas weterynarz. Nie muszę robić nic innego sama się bawi,myje albo po prostu śpi. Często wbiega mi spać na kolanach albo żebym się z nią bawił ale dbaniem bym tego nie nazwał. I członkiem rodziny nie jest, to zwykły kot.

Share this post


Link to post
czy Wasz pies lub kot jada ogólnodostępne w sklepach karmy typu Pedigree lub Whiskas czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina, Animonda, Hill's]? Jeśli te pierwsze, co jest tego powodem? Kwestia ceny, niewiedzy na temat ich rzeczywistej wartości [Twój kot na pewno nie kupowałby Whiskas] czy po prostu przekonania, iż "byle żarcie wystarczy"?

Mój pies nie je w ogóle karm, tylko domowe, własnoręcznie przygotowane (dla niej) żarcie i od czasu do czasu niezbyt twarde psie smakołyki; suszone mięso w różnych postaciach, które, kurde, pachnie tak, że sam bym spróbował. :mrgreen: Karmy są nie na jej zęby, jednego zresztą już zgubiła (na pewno nie przez złą dietę, ma swoje lata i na dodatek bardzo lubi bawić się w przeciąganie i szarpanie szmat/ręczników, w dodatku zawsze chwyta z lewej strony i właśnie z tej jej się ruszają). Lubi jeszcze jabłka, co w jej przypadku jest ewenementem, bo żadnych innych ''zielenin'' nie tknie raczej.

Jeśli chodzi o kastrację/sterylizację - czy zadbaliście o to, aby Wasze zwierzę zostało poddane zabiegowi i nie przyczyniało się tym samym do powiększania problemu bezdomności zwierząt?

O to, by się nie rozmnażała - jak najbardziej, zwłaszcza że kiedy była kupiona, ja miałem może 11 lat i nie wiedziałem wtedy, że jak się już kupuje psa, to z rodowodem (a jeszcze lepiej adoptować ze schroniska), by nie wspierać pseudohodowli, moi rodzice też. Kiedy jednak się douczyłem, to skutecznie wybiłem z głowy rodzince durne przeświadczenie, że ''suczka powinna chociaż raz mieć szczeniaki, bo to jej dobrze zrobi''. Jednak nie jest wysterylizowana.

W przypadku choroby większość z nas zgłosi się ze swoim pupilem do weterynarza i będzie go leczyć, gdzie jednak znajduje się granica, za którą w przypadku naprawdę poważnych problemów ze zdrowiem powiemy "Stop" i podejmiemy decyzję o zaprzestaniu dalszego leczenia? Czym będzie ona bardziej podyktowana - troską o zwierzę i pragnieniem oszczędzenia mu dalszych cierpień czy stanem Waszych finansów? Czy bylibyście gotowi poświęcić wszystkie swoje oszczędności i zadłużyć się dla ratowania swego psa lub kota jeśli okazałoby się, że koszt jego leczenia wynosić będzie tysiące złotych?

Ja bym był w stanie poświęcić co tylko bym mógł na ratowanie. Co prawda jeszcze nie pracuję, ale jakieś oszczędności mam i w razie czego mógłbym zdobyć więcej. Nie trafia do mnie (z życia wzięty) argument, że ''ja nie mam na dentystę, a z psem mam chodzić nie wiadomo gdzie''. Bo ząb się wyleczy, a jak nie wyleczy, to wyrwie i wstawi protezę, a tu chodziłoby o coś ważniejszego i bardziej wartościowego. :wink: A z tym powiedzeniem ''stop'', to nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Z jednej strony nie chciałbym tracić psa, z drugiej nie chciałbym, by się męczył, gdyby sytuacja była beznadziejna.

Idąc dalej tym tropem - czy uważacie, że zwierzę powinno być pełnoprawnym członkiem rodziny, na równi z jej ludzkimi członkami i ze wszystkim, co się z tym wiąże? Jaka sytuacja sprawiłaby, że zrzekłbyś się opieki nad swoim zwierzęciem?

Jasne, po to jest, by był uznawany za członka rodziny. Choć nie jestem z tych oszołomów, którzy nazywają siebie ''mamusiami'' i ''tatusiami'' swoich piesków, bo to jest odrobinę śmieszne. I ciężko mi sobie wyobrazić sytuację, w której zrzekłbym się opieki, no musiałaby być naprawdę jakaś ekstremalna.

Dla rozluźnienia: czy i w jaki sposób rozpieszczacie swoje zwierzaki? Kupujecie im smakołyki, sprawiacie coraz to nowe zabawki i akcesoria itp.? Mówiąc krótko - czy możecie powiedzieć, że macie wręcz obsesję na punkcie swego psa/kota/papużki?

Ja mam i przyznaję się do tego bez bicia. :mrgreen: I jednocześnie ciężko mi przełknąć, że z racji przyszłego zawodu raczej przed emeryturą żadnego zwierzęcia mieć nie będę.

Share this post


Link to post

Borowy, zamierzasz wyadoptować swoją kociczkę [bo zdaje się, że miałeś takie plany]? Jak jej dałeś na imię?

Share this post


Link to post
Borowy, zamierzasz wyadoptować swoją kociczkę [bo zdaje się, że miałeś takie plany]? Jak jej dałeś na imię?

Oficjalnie to jest już mój kot i tak zostanie chociaż wkurza niemiłosiernie. A imion ma w sumie wiele i na żadne nie reaguje, ale większość znajomych woła ją po prostu Pussy :wink:

Share this post


Link to post
Na przykładzie jedzenia:

Kotecki jest na tyle wybrednym stworzeniem, że nie zależnie, jak drogą karmę mu kupisz, jeśli coś mu nie podpasuje, nie tknie jej. Urozmaicamy więc mu jedzenie, czasem dostanie przysmaki dla małych kociąt, czasem whiskasa, a czasem ze stołu domowego. Royal Canin nie lubi :crazy: , miski z tym tworem nie tknie.

Jeśli chodzi o kastrację/sterylizację - czy zadbaliście o to, aby Wasze zwierzę zostało poddane zabiegowi i nie przyczyniało się tym samym do powiększania problemu bezdomności zwierząt?

Ze schroniska wzięliśmy już kastrata. Brak jajek nie determinował decyzji, po prostu biedaka nikt nie chciał, do tego nie nadawał się do życia z innymi kotami, tudzież trafił do nas.

zadłużyć się dla ratowania swego psa lub kota jeśli okazałoby się, że koszt jego leczenia wynosić będzie tysiące złotych?

Pytanie czy zwierzak bardziej by się męczył, niż cieszył pozostałym życiem. Fakt faktem, nie nam decydować, kiedy kończy się kres czyjegoś istnienia, ale nie potrafiłabym się zdecydować na długie leczenie, które może, a nie musi przynieść poprawy. Zwłaszcza, że nasz kotecki ma już swoje lata, cudów nie zrobi się ze zwierzęciem po przejściach. Pozostałe kły odkamieniamy, pazury sobie sam zdrapuje, na zewnątrz nie wychodzi. W przypadku gorączki czy niepokojących objawów niezależnie od pory dnia, kontaktujemy się ze specjalistą.

że zwierzę powinno być pełnoprawnym członkiem rodziny

Jest członkiem rodziny, może nie na piedestale już, odkąd pojawił się Piotruś, ale nie został odsunięty na bok, jak mebel, dbamy o niego cały czas :).

Jaka sytuacja sprawiłaby, że zrzekłbyś się opieki nad swoim zwierzęciem?

Kiedy wiem, że moja opieka przyniosłaby więcej szkód niż pożytku

la rozluźnienia: czy i w jaki sposób rozpieszczacie swoje zwierzaki?

Kotecki sam podchodzi, kiedy chce być głaskany, kiedy jestem u rodziców, zawsze przywitam go, choć chwilę wyczeszę. Oni bardziej rozpieszczają go, od spania z nim, po smakołyki, czesanie, rozmowy.

Share this post


Link to post
O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

Na przykładzie jedzenia: czy Wasz pies lub kot jada ogólnodostępne w sklepach karmy typu Pedigree lub Whiskas czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina, Animonda, Hill's]? Jeśli te pierwsze, co jest tego powodem? Kwestia ceny, niewiedzy na temat ich rzeczywistej wartości [Twój kot na pewno nie kupowałby Whiskas] czy po prostu przekonania, iż "byle żarcie wystarczy"?

Moje zwierzaki, najpierw pies, teraz kot, zawsze dobrze jadły. Szczególnie kicia jest rozpieszczana, bo, jak wiadomo, kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii :) Ma cztery różne miski z suchą karmą i jedną miskę z karmą mokrą, na którą szczególnie wybrzydza. Próbowałam różnych karm mokrych, od średnio drogich po drogie, różne wyszukane smaki... i nic. Teraz je łaskawie tuńczyka z krewetkami.

O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

Jeśli chodzi o kastrację/sterylizację - czy zadbaliście o to, aby Wasze zwierzę zostało poddane zabiegowi i nie przyczyniało się tym samym do powiększania problemu bezdomności zwierząt?

Moja kicia była wysterylizowana jeszcze jak była w hodowli, więc ten problem był od razu z głowy.

O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

W przypadku choroby większość z nas zgłosi się ze swoim pupilem do weterynarza i będzie go leczyć, gdzie jednak znajduje się granica, za którą w przypadku naprawdę poważnych problemów ze zdrowiem powiemy "Stop" i podejmiemy decyzję o zaprzestaniu dalszego leczenia? Czym będzie ona bardziej podyktowana - troską o zwierzę i pragnieniem oszczędzenia mu dalszych cierpień czy stanem Waszych finansów? Czy bylibyście gotowi poświęcić wszystkie swoje oszczędności i zadłużyć się dla ratowania swego psa lub kota jeśli okazałoby się, że koszt jego leczenia wynosić będzie tysiące złotych?

Kicia na szczęście młoda jest, bo dwuletnia, więc na razie problemów tej natury nie mam. Gdyby nie daj Boże coś jej się stało, oczywiście ratowałabym jej życie. Za bardzo kocham tego małego skarba :love: Kiedy miałam psa, wystąpił ten problem i wówczas utopiliśmy dobre parę tysięcy złotych. Przedłużyliśmy psu życie, ale po paru miesiącach pogorszyło się na tyle, że weterynarz powiedział, że nie ma szans, że już nic nie da się zrobić... I psa trzeba było uśpić. Bardzo to przeżyłam.

O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

Idąc dalej tym tropem - czy uważacie, że zwierzę powinno być pełnoprawnym członkiem rodziny, na równi z jej ludzkimi członkami i ze wszystkim, co się z tym wiąże? Jaka sytuacja sprawiłaby, że zrzekłbyś się opieki nad swoim zwierzęciem?

W mojej rodzinie zwierzak zawsze był pełnoprawnym członkiem rodziny, chociaż to kot bardziej skradł nasze serca i teraz wręcz mówię, że jestem kocia mama :D Nic by mnie nie zmusiło do zrzeczenia się opieki nad kicią, w ostateczności, gdybym stała się kaleką, ale wtedy kot po prostu przeszedłby na konto mojej mamy.

O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

Dla rozluźnienia: czy i w jaki sposób rozpieszczacie swoje zwierzaki? Kupujecie im smakołyki, sprawiacie coraz to nowe zabawki i akcesoria itp.? Mówiąc krótko - czy możecie powiedzieć, że macie wręcz obsesję na punkcie swego psa/kota/papużki? :mrgreen:

Oczywiście, że mam obsesję :D Kocham tego swojego małego skarba. Smakołyki dostaje (chociaż to niejadek i ciężko mu dogodzić), zabawek też ma całe mnóstwo. No i zawsze może liczyć na dużą porcję głaskania :D

  • + 1

Share this post


Link to post
Godzinę temu, yiliyane napisał:

Szczególnie kicia jest rozpieszczana, bo, jak wiadomo, kot składa się z materii, antymaterii i fanaberii :)

Hahah, zdecydowanie tak właśnie jest :D

Jakiej rasy jest Twoja kociambra, jeśli mogę zapytać? Jestem autorką tego tematu, jeśli to w szczególny sposób uzasadnia ciekawość.

Share this post


Link to post
1 minutę temu, Lilla Weneda napisał:

Hahah, zdecydowanie tak właśnie jest :D

Jakiej rasy jest Twoja kociambra, jeśli mogę zapytać? Jestem autorką tego tematu, jeśli to w szczególny sposób uzasadnia ciekawość.

Maine coon :D

Share this post


Link to post
O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina

Argh, nie mogę znieść wymienienia Royal Canin i Puriny w kategorii "profesjonalnych produktów renomowanych marek" :D Sory, nie mogłam się powstrzymać. 

Ogólnie mieszkam z wieloma zwierzętami (koty, rybka, chomik, jaszczurki, węże), ale do mnie należą tylko dwa gekony i wąż. Pozostałe lubię i pomagam w ich pielęgnacji, jeśli jest taka potrzeba, ale ogólnie nie są moje.

W przypadku kotów, staram się nie wtrącać, bo wiem, że mają zapewnioną dobrą opiekę, na co się składa - brak zbóż w diecie, maksymalna ilość mięsa (tu trochę ubolewam, bo dostają mokre żarcie słabej jakości, ale przynajmniej są karmione też mięsem), kastracja, zablokowane okna w mieszkaniu itepe. Ale mieszkam z dziewczyną, która studiuje razem ze mną, więc raczej o utrzymywaniu kotów nie muszę jej uczyć ;) 

Bardzo bym chciała też wpłynąć na moich rodziców, którym zostawiłam dwa koty. Nie mogę jednak ich przekonać, że nie powinni wypuszczać kotów na dwór, mimo że kotki "bardzo chcą". Moja mama jest też z jakiegoś powodu przekonana o idealnym instynkcie zwierząt utrzymywanych w domu - czyli jeśli chce zjeść majonez to go zje, bo "wie, co dla niego dobre". Ale ciężko jest przekonać do czegoś nowego ludzi, którzy po prostu przez całe życie tak postępowali.

No okej, a jeśli chodzi o moją zwierzętarnię? Jak dba się o dobrostan gadów? Staram się na bieżąco czytać i słuchać ludzi, którzy mają większe doświadczenie i ciągle się douczać. Mam bzika na punkcie zwierząt, które hoduję/utrzymuję i naprawdę próbuję zapewnić im jak najlepsze warunki. 

O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

Mówiąc krótko - czy możecie powiedzieć, że macie wręcz obsesję na punkcie swego psa/kota/papużki?

Zdecydowanie, ale chcę, żeby moja "obsesja" była zdrowa. Bo tutaj też może leżeć problem - pan, który karmi kotka schabowym też może kochać go całym serduszkiem. Podobnie, jak pani, która trzyma żółwia na podłodze, bez terrarium, i nie słyszała, co to suplementacja.

Także miłość miłością, ale marzę o tym, żeby więcej miłośników zwierząt potrafiła znajdować informacje na ich temat.

  • + 1

Share this post


Link to post
16 godzin temu, Widelcze napisał:
O 1.09.2015 at 13:54, Kerosine napisał:

czy profesjonalne produkty renomowanych marek [Royal Canin, Purina

Argh, nie mogę znieść wymienienia Royal Canin i Puriny w kategorii "profesjonalnych produktów renomowanych marek" :D Sory, nie mogłam się powstrzymać. 

To rzeczywiście była wpadka, ale z drugiej strony ten temat ma już prawie trzy lata :D Zakładając go byłam święcie przekonana, że kupując zwłaszcza Royal Canin "robię dobrze" swoim miziastym i pamiętam świetnie, jak oszukana poczułam się gdy odkryłam, że prawda mimo wszystko wygląda inaczej (co swoją drogą miało miejsce niemalże chwilę potem). No, ale o marce usłyszałam po raz pierwszy od osoby, która była naprawdę doświadczona w opiece nad kotami, później zaś karma ta była mi polecana wprost przez samego weterynarza (najpierw co prawda jako lecznicza) - jak mogłam nie ufać lekarzowi?

Oczywiście najlepszy - i prawdę mówiąc jedyny rzeczywiście dobry, także ze względu na ekonomikę - sposób żywienia kotów stanowi BARF, a dopiero jeśli wdrożenie go nie jest z jakiegoś względu możliwe należy uciekać się do gotowych karm: wysokomięsnych i bezzbożowych (także bez dodatku ziemniaków i warzyw strączkowych), o właściwych proporcjach makro- i mikroskładników (spośród których szczególnie istotny jest stosunek białek do tłuszczów oraz wapnia do fosforu, a także odpowiednio niska ilość węglowodanów), optymalnie w 100% pod postacią wilgotnego jedzenia (suchy pokarm niestety obciąża delikatne kocie nerki) lub z tak małą ilością "chrupek", jak to tylko możliwe. Najlepsze marki to Power of Nature, ZiwiPeak i Orijen, warto jednak na bieżąco śledzić składy tych i innych karm z górnej półki oraz nowości.

Skoro zaś już o najlepszych i tych bardziej syfiastych karmach mowa, to...

5kg-ami-cat-wege-karma-dla-kotow.jpg

... ogólnie jestem anty-wege, ale na twórców tego koszmarku czeka w piekle osobny kocioł.

20 godzin temu, yiliyane napisał:

Maine coon :D

Długowłosy, lubię :D Chociaż jeśli chodzi o rasowe mruczki moje serce od dawna należy do newek.

Share this post


Link to post
5 godzin temu, Lilla Weneda napisał:

Oczywiście najlepszy - i prawdę mówiąc jedyny rzeczywiście dobry, także ze względu na ekonomikę - sposób żywienia kotów stanowi BARF

Na BARF jest mocny trend ostatnio i u kotów, i u psów. Czy to najlepszy sposób? Raczej nie, jeśli podaje się surowy drób (Salmonella), wieprzowina też powinna być gotowana. Dodatkowo trzeba bardzo dbać o odpowiednią suplementację, bo koty to special snowflakes, które wielu, wielu substancji nie są w stanie same wytworzyć ;) Nie jest to wadą samego sposobu żywienia, ale po prostu staje się przez to bardzo upierdliwy. 

Aż odgrzebałam fragment pliku, który dotyczy komercyjnych karm "raw food" (dostępnych od dawna za granicą)

Cytuj

One hundred fifty-three of 288 (53%) samples were contaminated with NTSEC. Both raw and prepared foods contained NTSEC during at least 1 culture period. Salmonella enterica was recovered from 17 (5.9%) samples, all of which were raw meat products. Campylobacter spp was not isolated from any samples. In 91 of 288 (31.6%) samples, there was no gram-negative bacterial growth before enrichment and in 48 of 288 (16.7%) samples, there was no aerobic bacterial growth before enrichment. Susceptibility phenotypes were variable. Cryptosporidium spp DNA was detected in 3 samples.

Tutaj odrobina nowszych analiz (sprzed 5 lat, o psach i kotach). Niestety większość z nich dotyczy właśnie komercyjnych karm (ich badanie jest dużo prostsze).

Jedynie to mogłoby się odnieść do domowych mieszanek i stwierdza, że w sumie to nie wiadomo:

Cytuj

Feeding raw meet to pets has been cited as a human risk factor in several review articles related to public health (36–38). However, there have been no studies conclusively documenting the risk to either pets or owners. Salmonella infections have been reported in cats (39–40). In one of the reports, the infection was associated with raw diet and the infection was fatal (39). 

Tutaj jest link, jakby ktoś chciał zobaczyć na przykład źródła z nawiasów, czy coś. Wszystkie przeglądane przeze mnie dokumenty są oczywiście sprzed paru lat, bo brałam je za darmo z archiwów.

Bardziej zbliżonym do natury (dzikie kociaki nie zjadają krów), a także mniej ryzykownym (?) sposobem karmienia kotów byłoby podawanie mrożonych gryzoni (z hodowli karmowych). Trafiłam na niego gadając z innymi kociarzami i, nie powiem, zaciekawił mnie. Ale póki co nie miałam okazji skonsultować tego z nikim, kto miałby lepszą wiedzę o żywieniu kotów, także no, nie mam jeszcze zdania na ten temat. 

Także, póki co, wady BARFu eliminują tylko wysokiej jakości gotowe produkty karmowe, co najmniej 80% mięsa, z dodatkiem witamin, których koty nie wytwarzają (A, B3, D + E, jeśli podajemy dużo ryb) i innych składników (jak tauryna). Sama nie jem surowego mięsa ze strachu, więc nie chciałabym karmić nim swoich podopiecznych (ale może lepsze to niż Whiskas 4% mięsa).

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers0

  • Who's Online (See full list)

    • Shady-Lane90
    • Slipknot87
    • Gloria
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

    • Filip

      Filip

      Słoneczny Filip niczym Słoneczny Patrol 8-) 
      · 4 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Rzadko o coś proszę.
      Ale dzisiaj - proszę Was o pomoc.
      https://zrzutka.pl/bf8wmk
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Filip

      Fifi! Do lekcji! ;D 
      · 3 replies
    • Martusiaaaaaa92

      Martusiaaaaaa92

      Po zamachu na London Bridge media i politycy mówią dobrze o tutejszych Polakach jak nigdy Co ciekawe, głównie lewicowi politycy i media, by pokazać, że imigranci z UE nie są tacy źli jak ich zwolennicy brexitu przedstawiają. Zwłaszcza, że drugi z bohaterów, rodowity Brytyjczyk, okazał się nie być bez skazy: jest mordercą niepełnosprawnej dziewczyny, który dopiero co wyszedł przedterminowo z więzienia.
      · 3 replies
    • Filip

      Filip

      Herbaty dawno nie piłem, tym bardziej na czas, ale podoba mi się kreatywność tych tytułów, z niecierpliwością czekam na następne.  
      · 16 replies
  • Posts

    • Gloria
      Wizyta u psychoterapeuty
      Też miałem na początku takie nastawienie ( i rzeczywiście przy wizycie u psychologa to się sprawdzało), ale zaryzykowałem i u psychoterapeuty było w porządku. I też co istotne było, że terapeuta sam mówił, że mu nie zależy na pieniądzach i też, że patrzy na mnie pod tym kątem (w rozumieniu: nie chcę Cię naciągać na kasę). W przypadku 2 z 4 wizyt na pewno przeciągnąłem czas, a w tym w 1 przypadku z 1 godziny zrobiły się ponad 2... (zapłaciłem za 1) i jeszcze pytał się mnie, czy mam jeszcze jakieś
    • Kerosine
      Piosenka, której obecnie najczęściej słuchasz?
      Chyba odrobinkę zbyt łatwo wpada w ucho, aby bardziej zaawansowani znawcy ciężkich brzmień mogli określić to jako gustowne, ale chu... i tak słucham w pętli ;D 
    • Kerosine
      Hity i Kity Spożywcze
      To jeszcze nic... ta sama Inna Bajka ma w swojej ofercie także ciecierzotto oraz [uwaga, nadchodzi skojarzenie z Bobo Frutem] soczotto ;D Ten producent zdecydowanie jest liderem w zakresie kulinarno-językowych innowacji. Ogólnie jednak tak, zgadzam się jak najbardziej z komentarzem. "Potrawka z kaszy / ciecierzycy / soczewicy" [przykładowo] byłaby zapewne o wiele lepszym i bardziej naturalnie brzmiącym wyborem, aczkolwiek z drugiej strony rozumiem, że w marketingu liczy się zwięzłość nazwy
    • Slipknot87
      Jak zrozumieć zachowanie dziewczyny
      Byc moze ma inne ale widzialem jak sie zachowuje przed zerwaniem kontaktu i sama mowila o nienawisci itp. no i znam ja troche. No zalezy i nie mam jej tego za zle, pisze tylko ze w ogole sie nie spodziewalem odzewu. W sumie kiedys mowila ze nie daje jej tam wsparcia i obecnosci (co bylo troche trudne na tamten moment) ale masz racje moze go nie potrzebowac. Mysle jednak ze czesto ludzie czuja jakas potrzebe naprawienia bledow po czasie nawet jesli do konca nie jest to potrzebne lub sluszne. Wyrz
    • Shady-Lane90
      Hity i Kity Spożywcze
      @Kerosine nazwa gryczotto jest strasznie odpychająca, nie neguję jednak faktu, że może być to smaczne. Mamy już jednak kaszotto, risotto i teraz gryczotto.... brak tylko jeszcze chujotto ;D