Jump to content

Samobójstwa wśród dzieci i nastolatków


Księżycowa

Recommended Posts

Księżycowa
Posted

Wiem, że temat samobójstw był już poruszany nie raz na forum, ale wydaje mi się, że wszyscy skupiali się tam bardziej na dorosłych, niż na dzieciach.

Każdy kto trochę czyta co się dzieje na świecie może zauważyć, że coraz poważniejszym problemem staje się popełnianie samobójstw przez nastolatków, a nawet i przez młodsze dzieci. W gazecie w ciągu ostatnich paru miesięcy przeczytałam już chyba z sześć artykułów o 10-14 latkach, którzy odbierają sobie życie. Na pewno każdy słyszał chociażby o 14-latku, który zabił się w maju z powodu przemocy psychicznej i fizycznej ze strony rówieśników.

Jak myślicie, co jest powodem samobójstw tych młodych ludzi? Dlaczego dzieci młodsze i starsze są coraz bardziej słabe psychicznie, do tego stopnia, że postanawiają pożegnać się ze światem? I przede wszystkim, gdzie są rodzice i nauczyciele, którzy powinni pomagać, a zazwyczaj niestety nie reagują na problem?

Link to comment
Posted

Miałam kiedyś naście lat, może nie było to zupełnie wczoraj, jednak w pamięci wciąż mam wpisy z pamiętnika, okraszone demonicznymi cytatami o śmierci, niedożyciu 30 i o tym, jak świat mnie nie rozumie.

Patrząc teraz, jako osoba dojrzała (w uproszczeniu używając tego zwrotu), myślę, że po prostu brak kontaktu z rodzicami, alienacja od rówieśników (stereotyp dziecka szatana) i ogólna fascynacja śmiercią, jako odpowiedzią na ból egzystencjalny przyczyniły się do skrajnych zachowań, czy wręcz zupełnie niepotrzebnych ciągotek. Zachłysnęłam się buntem na tyle, by do dziś leczyć się z nałogów, dopiero poprawiać kontakt z rodziną i zacząć cieszyć się życiem.

Młodzi ludzie pozostawieni samym sobie tak mają, że szukają uwagi, akceptacji i zarazem traktowania jako jednostek niezależnych. Są zagubieni w burzy hormonalnej, popędzie i szukaniu autorytetów. Może nawet nie chodzi o słabość, bo samobójcy zdarzają się w każdym pokoleniu.

Kilka lat temu i moi rówieśnicy skakali z okien, zaćpali się na śmierć, czy wieszali na strychach bo zerwała z nimi połówka, a w szkole zostali zgnojeni.

Nie było może facebooka, czy innych mediów społecznościowych, jak chciałeś kogoś zhejtować, to pod szkołą czekało się na delikwenta całą ekipą i klepało go, w kiblu na ścianie pisało się o nim "hymny pochwalne"albo rozpuszczało plotki na korytarzu.

gdzie są rodzice i nauczyciele, którzy powinni pomagać, a zazwyczaj niestety nie reagują na problem?

Nauczyciel gówno widzi podczas zajęć, kiedy ma 30 wyrostków, musi wyrobić się z programem, a do tego ma własne problemy.

Rodzice albo pracują, albo rozwodzą, zostawiają wychowanie szkole, nie wiem nawet czy chcą widzieć problemy pociech.

Wszyscy budzą się, gdy jest za późno, zostawiając niezrozumiałe emocje, strach i przeciążenie materiału komuś małemu w środku.

Link to comment
Księżycowa
Posted
Może nawet nie chodzi o słabość, bo samobójcy zdarzają się w każdym pokoleniu.

Ja mam jednak wrażenie, że w przeszłości (nie tak odległej) dzieci były bardziej odporne na okrucieństwo świata. Bardziej sobie radziły i nie podejmowały tak strasznych kroków, jak odbieranie sobie życia. Jak Ci kiedyś Kowalski z 1a powiedział, że jesteś ciotą, to się trochę pobiliście i po sprawie. Oczywiście nie uważam, że przemoc to rozwiązanie. Tyle że mam wrażenie, że większość dzieci nie potrafi się postawić. Zamykają się w sobie, bo nie widzą nigdzie ratunku ani rozwiązania, no i dochodzi do tragedii.

Ale może po prostu zawsze tak było, tylko teraz więcej się o tym mówi.

Link to comment
Posted

Moim nieskromnym dość zdaniem, nie były odporniejsze, nie było tylko tak głośno o tragediach, nie było w Internecie miejsca na nie, a w TV panowały inne tematy zastępcze. :)

Dziewczyny w gimnazjum tak samo zachodziły w ciążę, szóstoklasiści sępili fajki od starszych roczników, zamiast dopalaczy królowały lekarstwa, było więcej trawy i alkohol można było tak samo kupić.

Teraz w szkołach jest monitoring, gówniarze mają większe pole do popisu w sieci, przez co ciężej jest kontrolować ich agresję poza kontaktem w szkole czy na podwórku.

Zmieniły się formy ataku, do których nie są przystosowani opiekunowie. Pokolenie dzisiejszych rodziców musi już nauczyć się filtrować treści z Internetu dwulatkom (może troszkę przesadziłam, ale w sumie to nie jestem pewna, kiedy maluchy stają się użytkownikami wartościowymi mediów i Internetu).

Opieka społeczna nie była tak często wzywana do rodzin, kuratorzy nie interesowali się młodzieżą, chyba, że ta stawała się recydywistami.

Teraz odbiera się dzieciaki z domów, jeśli sąsiadka zakabluje, że rodzice nie płacą rachunków.

większość dzieci nie potrafi się postawić

Z jednej strony można to nazwać naturalną selekcją, z drugiej może cholera po prostu my rodzice dajmy dupy i nie uczymy dzieci bronić się.

Może uważamy, że skoro u nas było to samo, młody człowiek poradzi sobie. :(

Link to comment
Księżycowa
Posted
A są? Czy to tylko twój subiektywizm po przeczytaniu 6 artykułów o samobójach?

To nie tylko moje zdanie, ale też psychologów, którzy wypowiadali się na ten temat. Nie musisz się z tym zgadzać ; )

Pokolenie dzisiejszych rodziców musi już nauczyć się filtrować treści z Internetu dwulatkom (może troszkę przesadziłam, ale w sumie to nie jestem pewna, kiedy maluchy stają się użytkownikami wartościowymi mediów i Internetu).

Nie przesadzasz. Mój siostrzeniec jak miał 5 lat, to już korzystał z internetu. Niestety.

Z jednej strony można to nazwać naturalną selekcją, z drugiej może cholera po prostu my rodzice dajmy dupy i nie uczymy dzieci bronić się.

To jest właśnie coś co przeraża mnie najbardziej. Że także w naszych rodzinach może dojść do takiej tragicznej sytuacji. Nikomu tego nie życzę, ale mam wrażenie, że wielu rodzicom wydaje się, że to wszystko takie odległe, wręcz nierealne, a potem otwierają szeroko oczy i na własnym przykładzie dowiadują się, że takie sytuacje mogą dotyczyć także naszego bliskiego otoczenia i jednak nie są takie odległe jak myśleli. Ale wtedy jest już po fakcie i nic się nie da zrobić.

Link to comment
Posted
Jak myślicie, co jest powodem samobójstw tych młodych ludzi?

Odpowiedź jest prosta, przemoc psychiczna, przemoc fizyczna, często połączenie obu metod. Do tego mogą się one łączyć z takimi rzeczami jak problemy w domu, poczucie odrębności od grupy (wygląd ogólny, styl ubioru, system wartości itd.) czy wrzucenie w nowe środowisko.

I przede wszystkim, gdzie są rodzice i nauczyciele, którzy powinni pomagać, a zazwyczaj niestety nie reagują na problem?

Przede wszystkim aby komuś pomóc trzeba najpierw wiedzieć, że ma problem. I o ile przemoc fizyczną da się dosyć łatwo wyłapać, tak nie bez powodu się mówi, że przemoc psychiczna dotyka 100 razy bardziej. Osoby prześladowane często nie chcą lub nawet nie potrafią uzewnętrznić tego co czują w środku. Po prostu sądzą, że ujawnienie tego co je spotyka tylko pogorszy sytuację. I cóż, ze szkołą jest trochę tak jak z więzieniem. Może i twój wróg przy "klawiszu" powie, że przeprasza co nie zmienia faktu, że nadal jesteście w tym samym budynku, a ty go właśnie wsypałeś. Odrębną kwestią jest bagatelizowanie problemu nawet gdy ktoś się przełamie. Idzie syn do taty i mówi "Tato, jestem maltretowany" , a tata zamiast wniknąć w temat mówi: "No to się im postaw, synek" i wraca do majsterkowania czy czegokolwiek innego. Do następnego dnia o tym zapomni, a wróci to do niego dopiero gdy będzie zbyt późno. Rzeczą poza skalą są placówki gdzie nauczyciel widzi, że ktoś jest prześladowany lecz szkoła zamiast podjąć działania chroniące prześladowanego,podejmuje działania maskujące oprawców, by nie rozeszła się tylko wieść po mieście co w tej szkole się wyprawia. Takie miejsca powinny być równane z ziemią i budowane od nowa.

Link to comment
Posted

Świat jest teraz inny. Dzieci są często z przypadku, więcej jest nieudanych związków, nieszczęśliwych małżenstw, samotnych rodziców. Dzisiejszy świat to pogoń za ideałem: musisz mieć idealnie dużo pieniędzy, musisz być ładny, chudy, przebojowy, mieć dobrą pracę, mieć piękny dom/mieszkanie, dobre auto, fajnych znajomych, udzielać się towarzysko, a na to wszystko potrzeba pieniędzy i wszystko się zapętla.

Frustracja, wyścig szczurów, kłótnie, własne sprawy, praca, dom, praca, dom, narastające problemy, a gdzieś w środku tego wszystkiego dziecko. Nieważne, czy ma lat 5, 10, czy 17 - wciąż jest dzieckiem potrzebującym uwagi, nawet jak krzyczy, że jej nie chce. Pozwalają się dzieciakom zamykać w pokojach, albo wręcz przeciwnie - nie słuchając wypychają z domu. Zarzucają je natłokiem zajęć, albo nie dają szansy na rozwój. Co rodzina, to inna skrajność.

Ustrój szkolny nie pomaga w tym wszystkim, przychodzi "trudny wiek", a dzieciak zmienia środowisko i idzie do gimnazjum. Znam to z autopsji - sama nie miałam pojęcia, kim jestem, próbowałam się dostosować, motałam się, a na dodatek mama starała się wciąż utrzymać klosz nad moją głową, z którego uczyłam się mniej, lub bardziej umiejętnie wymykać. Nie byłam lubiana, nie byłam popularna - chciałam.

Dzieci są coraz bardziej okrutne. Mają poglądy wykreowane przez Internet i media, nie lubią inności. Mają łatwy dostęp do Internetu, do telewizora. Przetrwają najsilniejsi i wyrosną z tego niekoniecznie z niezszarganą psychiką.

Nastały naprawdę trudne czasy i potrzeba mądrych dorosłych, żeby pomóc dorastać dzieciom.

Link to comment
Posted
Ja mam jednak wrażenie, że w przeszłości (nie tak odległej) dzieci były bardziej odporne na okrucieństwo świata. Bardziej sobie radziły i nie podejmowały tak strasznych kroków, jak odbieranie sobie życia.

Nie zgodzę się z tym, kiedyś po prostu ich rówieśnicy nie byli, aż tak brutalni. Kiedyś jeżeli im dokuczano, to tylko w klasie/szkole, w domu mieli spokój, a o dokuczaniu wiedziała jedynie garstka osób. Teraz dokuczanie, chociaż sama raczej nazwałabym to gnębieniem, przenosi się również do internetu, a dziecko nie ma chwili wytchnienia i nie czuje się nigdzie bezpieczne, nawet we własnym domu. Poza tym to już nie jest upokorzone jedynie przed klasą/szkołą/podwórkiem, ale przed wieloma osobami, często nawet tymi, których nie znają, w tych czasach to się dzieje w większej skali. Kiedy miałam 16 lat sama byłam ofiarą cyberbullyingu i czułam się z tym potwornie, a dzieckiem już jako takim nie byłam, na szczęście sprawa została szybko opanowana przez szkołę.

Nauczyciel gówno widzi podczas zajęć, kiedy ma 30 wyrostków, musi wyrobić się z programem, a do tego ma własne problemy.

Rodzice albo pracują, albo rozwodzą, zostawiają wychowanie szkole, nie wiem nawet czy chcą widzieć problemy pociech.

Nie wierzę, że nie widzą, po prostu mają to w dupie, bo tak jest łatwiej, niż użerać się z "niesfornym" dzieciakiem. A czasami nawet sami dołączają się do tego gnębienia, kiedyś miałam bardzo duże problemy z Angielskim, a zbliżały się święta i nauczycielka urządziła głosowanie, czy chcemy mieć normalną lekcję z podręcznika, czy świąteczną (po prostu inny temat, może jakaś muzyka) i kiedy przyłączyłam się do głosowania, przed całą klasą stwierdziła, że ja nie mam prawa głosować i powinnam się lepiej pouczyć, i kiedy miałam te może 9-10 lat poczułam się upokorzona. Teraz uważam, ze to duży brak profesjonalizmu, uważam, że nie powinna się tak odezwać, a skoro ma takie podejście do ucznia, nawet nie powinna wykonywać zawodu, bo niestety nie każdy jest orłem (później wyszło, że to ona nie potrafiła nauczać, bo z innymi nauczycielkami zaczęłam wychodzić na prostą, teraz z Angielskiego jestem bardzo dobra, a i przedmiot oraz język sam w sobie lubię). W każdym razie do czego zmierzam? Że nie ma co usprawiedliwiać nauczycieli i twierdzić, że mają własne problemy, bo kasjerka w sklepie też je ma, a jej (przepraszam za słownictwo) zasranym obowiązkiem jest nas obsłużyć i tak samo jest z nauczycielem, który powinien być przykładem i wsparciem dla uczniów.

W takim razie Ci rodzice nie powinni mieć dzieci, ponieważ nie są one przy nich bezpieczne, a później jest wielki płacz jak to się stało i dlaczego dziecko zdecydowało się na tak ostateczny krok. Czasami są przypadki, kiedy rodzice stwierdzają, że ich zdaniem sytuacja nie jest tak poważna, aby ingerować, więc jedynie gadają z dzieciakami i informują o tym nauczyciela, ale przynajmniej wtedy chociaż trochę działają i to jest już bardziej odpowiednim zachowaniem, kiedy ich dziecku dzieje się większa lub mniejsza krzywda, a w większości przypadków jednak widać, że coś z dzieckiem się dzieje, zwłaszcza rodzic powinien zauważyć.

Link to comment
  • 1 month later...
Posted

Niestety to prawda, że młodzież ma coraz słabszą psychikę..

Link to comment
  • 3 years later...
Posted
O 17.07.2015 at 19:45, Księżycowa napisał:

Jak myślicie, co jest powodem samobójstw tych młodych ludzi?

... nie sądzę, żeby istniała jedna / prosta odpowiedź na to pytanie [a większość z tych cząstkowych została już w temacie udzielona]. Na pewno prawdą jest, że świat się zmienił i nadal zmienia, coraz szybciej, a spora część zarówno dzieci, jak i dorosłych po prostu nie nadąża za tempem tych przemian i stawianymi przez nie wymaganiami. Polska znajduje się jednak w ścisłej czołówce krajów europejskich pod względem liczby samobójstw popełnianych przez dzieci i młodzież [więc skądinąd słuszne jest zwrócenie uwagi na ten problem przez @Księżycowa ], zastanawiam się czy niezależnie od różnej maści zjawisk i trendów globalnych nie jest to może przynajmniej w jakimś stopniu odległe pokłosie transformacji ustrojowo-gospodarczej sprzed 30 lat? Could be.

Z rzeczy dotychczas w wątku nie wymienionych: polska służba zdrowia od wielu lat cierpi na rozpaczliwy brak specjalistów od psychologii i psychiatrii dziecięcej oraz miejsc na stosownych oddziałach / samych oddziałów, a depresja u 10-latka może istotnie różnić się od tej osoby dorosłej [m. in. objawiać nie obezwładniającym brakiem energii i legendarnym "lenistwem" chorych, tylko przeciwnie - pobudzeniem psychoruchowym czy wręcz agresją]. Mające się znakomicie stereotypy i stygmatyzacja zarówno zaburzeń psychicznych, jak i samobójstw również stanowią zapewne istotny powód, dla którego nadwiślański klimat wydaje się szczególnie sprzyjać tego typu aktom. Nie posiadamy niestety odpowiedniej wiedzy na te tematy, nie potrafimy oraz - co jest chyba najsmutniejsze - często nie chcemy w ogóle o nich rozmawiać. Polacy to naród z nabożnym lękiem podchodzący do tabu [nie tylko zresztą w tej dziedzinie].

O 17.07.2015 at 22:22, Avrukk napisał:

Przede wszystkim aby komuś pomóc trzeba najpierw wiedzieć, że ma problem.

Powiedziałabym, że przede wszystkim trzeba posiadać umiejętność rozpoznawania sygnałów mówiących o tych problemach, dzieci [dorośli również] dają znać o nich, naprawdę.

Link to comment
Posted
2 godziny temu, Lilla Weneda napisał:

Powiedziałabym, że przede wszystkim trzeba posiadać umiejętność rozpoznawania sygnałów mówiących o tych problemach, dzieci [dorośli również] dają znać o nich, naprawdę.

Obawiam się, że równie problematyczne jest to, że ktoś tej pomocy nie potrafi/ nie jest w stanie przyjąć.

Mam wyjątkowo prostolinijne zdanie o samobójcach, nie tylko tych młodych, ale w ogóle. W moim otoczeniu - i trochę bliższym, i dalszym - na przestrzeni lat, kilka skutecznych prób miało miejsce. Ludzie się zabijają bo... NIE CHCĄ żyć. Tak po prostu. Nie zabijają się, bo są chorzy - chorzy ludzie się leczą, nie zabijają się bo są załamani, załamani idą na psychoterapię, zabijają się, bo eskalacja ich problemów sprawiła, że nie chcą żyć - odebrano im wolę walki. A jak umierać to tylko w walce!

 

 

Link to comment
Posted
3 godziny temu, Cwaniaczek napisał:

Obawiam się, że równie problematyczne jest to, że ktoś tej pomocy nie potrafi/ nie jest w stanie przyjąć.

... to prawda =)

3 godziny temu, Cwaniaczek napisał:

Ludzie się zabijają bo... NIE CHCĄ żyć. Tak po prostu.

Na pewno też, przynajmniej w tych najcięższych [?] przypadkach. Gdyby jednak sprawa była aż tak prosta czy istnieliby niedoszli samobójcy, którzy odratowani / powstrzymani w trakcie i poddani leczeniu jednak ową chęć życia jakimś cudem [od]zyskują...? 

Do samobójstwa można startować - że tak to ujmę - z wielu poziomów i może do niego prowadzić tysiąc dróg [nieświadomość tego faktu to skądinąd jedno z największych nieporozumień związanych z tematem]. Z pewnością samobójcy mają w sobie coś, co odróżnia ich od "normalnych" ludzi [ostatecznie nie każda osoba przytłoczona nawet z obiektywnego punktu widzenia bardzo poważnymi problemami i nieszczęściami pomyśli o właśnie takim sposobie ich rozwiązania, a już na pewno nie każda go zrealizuje], nie sądzę jednak, żeby miało to w każdym przypadku absolutnie i nieodwołalnie determinować ich los.

<można zresztą podejść do sprawy na poły filozoficznie i spytać czy głęboka, wykazywana być może nawet od urodzenia recesywność względem życia z definicji nie świadczy o braku piątej klepki>

3 godziny temu, Cwaniaczek napisał:

Nie zabijają się, bo są chorzy - chorzy ludzie się leczą

Zgodziłabym się gdyby nie chodziło w głównej mierze o zaburzenia psychiczne - one jednak potrafią wpłynąć w ogromnym stopniu na procesy myślowe i podejmowane decyzje.

3 godziny temu, Cwaniaczek napisał:

odebrano im wolę walki

Odebrano czy sami zrezygnowali? :rolleyes:

Link to comment
Posted
O 24.02.2019 at 20:13, Lilla Weneda napisał:

Na pewno też, przynajmniej w tych najcięższych [?] przypadkach. Gdyby jednak sprawa była aż tak prosta czy istnieliby niedoszli samobójcy, którzy odratowani / powstrzymani w trakcie i poddani leczeniu jednak ową chęć życia jakimś cudem [od]zyskują...? 

Lwia część niedoszłych samobójców, to ludzie którzy chcieli na siebie (swój problem?) zwrócić uwagę, a nie umrzeć. Kogoś, kto utracił chęć życia - wydaje się - nic nie powstrzyma, i ten zrobi to skutecznie. Przyznam, że taka ciemność i taka pustka wykracza poza moją wyobraźnię; moja empatia ma za krótkie nogi, by móc zobaczyć brak koloru i usłyszeć głuszę. Takiego stanu totalnie nie potrafię wsadzić w ramy zrozumienia, poznania.

 

O 24.02.2019 at 20:13, Lilla Weneda napisał:

Zgodziłabym się gdyby nie chodziło w głównej mierze o zaburzenia psychiczne - one jednak potrafią wpłynąć w ogromnym stopniu na procesy myślowe i podejmowane decyzje.

Myślę, że nieco się rozminęliśmy. Miałem na myśli to, że nie świadomość choroby jest przyczynkiem rozumianym jako powód. Bo to, że percepcja i samoświadomość u osoby "chorej" odbiega od telenowelowej nie podlega dyskusji - nie śmiem temu przeczyć :)

O 24.02.2019 at 20:13, Lilla Weneda napisał:

Odebrano czy sami zrezygnowali? :rolleyes:

Nieistotne. Jej brak jest istotny. Chociaż z "rezygnacją" moja wypowiedź byłaby, faktycznie, spójniejsza :D

Link to comment
Posted
15 godzin temu, Cwaniaczek napisał:

Lwia część niedoszłych samobójców, to ludzie którzy chcieli na siebie (swój problem?) zwrócić uwagę, a nie umrzeć.

Według suicydologów większość samobójców ogólnie to osoby, które tak naprawdę wcale nie chciały pożegnać się z tym światem =) Faktyczne "urzeczenie śmiercią" zdarza się tak naprawdę rzadko.

Odnośnie tak często niedocenianego [?] i lekceważonego bycia attention whore... osobiście zwykle w takich sytuacjach myślę sobie / mówię, że uwagę można próbować zwrócić na siebie w różny sposób. Wybranie akurat tego prawie zawsze świadczy według mnie o równoczesnej obecności mniej lub bardziej jawnych skłonności do autodestrukcji*, spektrum których samobójstwo stanowi jedynie [aż] kraniec. Szczególnie wyraźnie jest to widoczne w przypadku osób cierpiących na BPD [zaburzenie osobowości z pogranicza], gdzie groźby i próby samobójcze towarzyszą często nadużywaniu alkoholu i innych używek, podejmowaniu ryzykownych zachowań seksualnych, zamiłowaniu do brawurowej jazdy samochodem / sportów ekstremalnych / niebezpiecznych zawodów, niefrasobliwości finansowej itp. Nigdy nie można z całą pewnością powiedzieć, że nic nie jest na rzeczy.

Nie wspominając rzecz jasna o fakcie, że nawet "demonstracyjna" próba jak najbardziej może się powieść :rolleyes:

15 godzin temu, Cwaniaczek napisał:

Przyznam, że taka ciemność i taka pustka wykracza poza moją wyobraźnię; moja empatia ma za krótkie nogi, by móc zobaczyć brak koloru i usłyszeć głuszę. Takiego stanu totalnie nie potrafię wsadzić w ramy zrozumienia, poznania.

W zasadzie nie dziwię się temu, nawet najtęższe astrofizyczne głowy mają problem z przełożeniem na ludzki język i wyobrażeniem sobie rzeczywistości czarnej dziury i świata istniejącego wewnątrz horyzontu zdarzeń... osobliwości.

15 godzin temu, Cwaniaczek napisał:

Myślę, że nieco się rozminęliśmy. Miałem na myśli to, że nie świadomość choroby jest przyczynkiem rozumianym jako powód. Bo to, że percepcja i samoświadomość u osoby "chorej" odbiega od telenowelowej nie podlega dyskusji - nie śmiem temu przeczyć :)

Co za ulga, już się bałam :) Warto jednak myślę w tym miejscu podkreślić, że wpływ zarówno depresji, jak i zaburzeń osobowości / stanów psychotycznych może być tak subtelny - przynajmniej dla samej osoby zaburzonej - że autentycznie może sobie ona nie zdawać z niego sprawy.

w której, nawiasem mówiąc, niekoniecznie musi chodzić jedynie / przede wszystkim o położenie kresu życiu jako takiemu, ale także o unicestwienie osoby uznawanej przez samą siebie za monstrum

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • Olcia15273
      Zastanawiam się na ile lat brzmi mój głos dlatego proszę o pomoc. 7 sie, 19.50​.aac
    • yiliyane
      Przytulenie powinieneś zostawić na koniec. Jeżeli znacie się tylko z cześć-cześć, to byłoby trochę dziwne, gdybyś nagle ją przytulił, mogłaby się speszyć i straciłbyś wszystko co osiągnąłeś do tej pory. Skupiłabym się na zaproszeniu jej gdzieś. Próbuj ją upolować jak będzie sama, a jeżeli zawsze porusza się z koleżankami, podejdź do nich, przywitaj się ze wszystkimi i poproś Twoją wybrankę na stronę i wtedy zapytaj ją czy nie chciałaby gdzieś z Tobą wyskoczyć.
    • Kerosine
      ... ciekawe czy żyłam tym życiem już kiedyś. I czy będę żyć jeszcze. Dopóki wreszcie nie dokonam właściwych wyborów...
    • Kerosine
      Założyłeś już taki temat:
    • MightyWozz
      Witam mam 11 lat chodzę do 6 klasy od 1 chodzi do szkoły taka pewna dziewczyna, no tam anime lubi, jest wesoła, no ogólnie bomba. Dałem jej już różę ale teraz mam w planach ją objąć no ale wszystko tkwi w tym że ona cały czas łazi z dwoma koleżankami więc jakby to ująć nie mam jak jej "przytulić" zaprosić na jakieś pogadanko też raczej jest trudno bo albo ona wraca z tymi koleżankami do domu albo... No no poprostu się nie da.. Plis dajcie radę co zrobić w takiej sytuacji bo jeszcze ta klasa i następne dwie to niedługo a później jej raczej nie spotkam. 
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      3
    2. 2
      wolnaczeczenia
      wolnaczeczenia
      2
    3. 3
      Celt
      Celt
      2
    4. 4
      wabbit
      wabbit
      1
    5. 5
      Weronika
      Weronika
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Celt
    Celt
    4 posts
    Kerosine
    Kerosine
    4 posts
    MightyWozz
    MightyWozz
    3 posts
    Nieprzenikniona
    Nieprzenikniona
    2 posts
    supermati2009
    supermati2009
    1 post
    nadia13_modelowa
    nadia13_modelowa
    1 post
    Kreciolek16
    Kreciolek16
    1 post
    Olcia15273
    Olcia15273
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    24 posts
    Celt
    Celt
    17 posts
    yiliyane
    yiliyane
    16 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    478 posts
    yiliyane
    yiliyane
    438 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up