Daria.

Akcje promujące czytelnictwo

Recommended Posts

W dobie internetu - a już zwłaszcza wszechobecnego Facebooka i blogów - nie trzeba specjalnie długo szukać, by natknąć się na różnego rodzaju akcje związane z czytaniem książek. Chyba wszyscy znamy wyzwanie, które polega na tym, by przeczytać tyle tytułów w ciągu roku, ile ten rok ma średnio tygodni. Są też wyzwania polegające na tym, by przeczytać książkę pasującą do specjalnego hasła, pozycję, która ma określoną rzecz/kolor na okładce... Tego wszystkiego jest mnóstwo.

A ja chciałabym zapytać Was - jak zapatrujecie się na tego typu akcje? Bierzecie w nich udział? A przede wszystkim - czy uważacie, że wydarzenia tego typu są dobre, potrzebne, pożyteczne? Czy mają szansę wzbudzić w kimś potrzebę czytania?

Przyznam szczerze - jeszcze wcale nie tak dawno temu byłam totalnie negatywnie nastawiona do tego wszystkiego. Dopiero rok temu z ciekawości przystąpiłam do grupy 52 książki - gdzie z ciekawości zaczęłam spisywać i liczyć, ile udaje mi się czytać. Minimalny próg przekroczyłam na długo przed 31 grudnia. Od Nowego Roku bawię się w to dalej, bez stresu, żadnych wyścigów. Oprócz tego - przystąpiłam do zadania polegającego na tym, by te 52 książki przeczytać, ale i dopasować do ściśle wytyczonych haseł - uważam, że to świetna rzecz, przede wszystkim pozwala na poszerzenie horyzontów. Nie od dziś wiadomo, że człowiek, choćby nawet i chciał coś zmienić, wprowadzić w swoje życie coś nowego, to i tak najlepiej będzie się czuł, "siedząc" w tym, co dobrze zna.

Share this post


Link to post
jak zapatrujecie się na tego typu akcje?

Myślę że sprawa jest świetna z punktu widzenia teoretycznego, z punktu widzenia praktycznego właściwie pojęcia nie mam, bo nie śledzę tego typu akcji. Niemniej jednak cieszy fakt, że są ludzie którzy potrafią w jakiś sposób bawić się Swoim hobby, że powstają fajne zdrowe rywalizacje i w jakiś sposób istota tego wszystkiego pokazuje że są też chętni co za tym idzie - jest popyt, jest podaż :wink:

Bierzecie w nich udział?

Może w jakiś nieświadomy sposób tak, ogólnie dość sporo czytam, po części bo muszę, po części bo chce i bardzo lubię. Udziału nie biorę, jakoś oficjalnie - ostatnio widziałem właśnie na FB event "52 książki w rok", strzele to pewnie sporo przed czasem, aczkolwiek nie dołączyłem do tej akcji. Czy sam nie wiem czy biore udział czy nie xD

A przede wszystkim - czy uważacie, że wydarzenia tego typu są dobre, potrzebne, pożyteczne?

A pewnie że tak, skupiają się w jednym miejscu ludzie o określonym celu - przy takich wydarzeniach na zawsze powstają liczne dyskusje, rodzi się pewna opiniotwórcza idea i ludzie wzajemnie się nakręcają, jest ok :wink:

Czy mają szansę wzbudzić w kimś potrzebę czytania?

Tu mam mętlik w głowie, wydaje mi się że czytanie wychodzi gdzieś od środka Nas samych, mamy nad tym pewną "władze" - od nas zależy ile czytamy, jak czytamy, co czytamy. Wszystko możemy dobierać według naszych preferencji. Stąd wydaje mi się że tak naprawdę wszystko zależy od Nas - no ale pewnie jest jakaś grupka ludzi, którzy zamiast chlać browar przed kamerą na czas podejmie się bardziej kreatywnego zadania i weźmie w rękę książkę a nie puszkę, co przypieczętuje sukces i wzbudzi w nich chęć sięgnięcia po dobrą lekturę. :wink:

Share this post


Link to post

Dla kogoś, kto lubi czytać (w tym dla mnie), takie akcje raczej wydają się ciekawe i są szansą dla poszerzenia swoich literackich horyzontów, jednak wydaje mi się, że na osobach lubiących czytać odbiór wyzwań literackich się kończy. Bądź co bądź, są one dość wymagające (np. książka mająca więcej niż 500 stron czy klasyka jakiegoś gatunku, a większość ludzi postrzega klasyki jako nudne) i nie wydaje mi się, że ktoś, kto nie miał styczności z książkami lub chociaż regularnym czytaniem poczułby się zachęcony do podjęcia takiego wyzwania - ja kogoś takiego nie znam. Według mnie do czytania trzeba zachęcać przez proponowanie łatwych, lekkich książek, stopniowo przechodząc do tych napisanym cięższym stylem czy o większej objętości.

Share this post


Link to post

jeśli ktoś przeczyta i coś z tego wyciągnie to spoko; gorzej jak kończy się na dzieleniu listą tytułów na fejsie, wtedy nie widzę sensu

Share this post


Link to post

Miałam okazję śledzić takie akcje (w internecie, jak i szkole), jednak sama w nich nie uczestniczyłam, chociaż dużo czytam. A jeżeli chodzi o nastawienie moich znajomych, którzy w ogóle nie czytają lub czytają, ale niewiele reakcja była negatywna, bo kto kazałby im czytać kiedy mogą w tym czasie siedzieć na fb lub obejrzeć film. Dlatego też uważam, że takie akcje często mijają się z celem. Myślę, że mają szansę działać, ale muszą być dobrze przemyślane i zrobione z jajem.

Share this post


Link to post
Myślę, że mają szansę działać, ale muszą być dobrze przemyślane i zrobione z jajem.

No właśnie, kolejna kwestia, następne pytanie - JAK mogłyby wyglądać akcje promujące czytelnictwo, by przyciągnęły dużo większą liczbę osób? Co to znaczy akcja promująca czytelnictwo zrobiona z jajem?

Share this post


Link to post

Tylko po co promować czytelnictwo, samo nie potrafi się obronić?

gorzej jak kończy się na dzieleniu listą tytułów na fejsie, wtedy nie widzę sensu

Mam wrażenie, że gdzieś w połowie tych przeróżnych akcji chodzi tylko o fejm. Przekładając to na inne dziedziny życia np. "kupuj tylko produkty w niebieskich opakowaniach, a może trafisz na coś innego" całość wydaje się zwyczajnym bezsensem.

Share this post


Link to post
Co to znaczy akcja promująca czytelnictwo zrobiona z jajem?

Myślę, że na pewno powinno się ustalić jako target niewielki segment rynku np. Jedynie dziewczyny w wieku powiedzmy 17 - 18 lat, które słuchają popu/reggae/metalu/czegokolwiek (stworzyć wizerunek potencjalnego odbiorcy do którego chce się trafić.), stworzyć listę książek o tematyce, która może zainteresować docelowy target (ja bym je ustawiła w kolejności od bardzo lekkich po te cięższe, ponieważ często nawet jak ludzie chcą zacząć czytać, nie wiedzą od czego zacząć lub są zniechęceni już przez pierwszą książkę za którą się wezmą). Myślę że mogło by to być stworzone tak, aby uczestnicy dostawali niewielkie, aczkolwiek ciekawe nagrody. Ale to tylko moje luźne przemyślenia, żeby coś konkretniej napisać musiałabym trochę posiedzieć nad tym i głębiej o tym pomyśleć. W każdym razie ogólny pomysł opisałam.

Share this post


Link to post

To zazwyczaj straszne nudy i okazja do tego, by w towarzystwie zaznaczyć, że się czyta. Nie zawsze wiąże się to z autentyczną lekturą.

Mnie to naprawdę niepotrzebne, ale jeśli tylko kogoś sprowokuje to do sięgnięcia po książkę, to jestem bardzo za. To nie zawsze musi być coś oczywistego - czasem wystarczy zobaczyć, że ktoś kogo szanujemy i z czyim zdaniem się liczymy przeczytał jakiś tytuł. Może choćby po to warto się chwalić i sprawdzać czym chwalą się inni.

Share this post


Link to post
Są też wyzwania polegające na tym, by przeczytać książkę pasującą do specjalnego hasła, pozycję, która ma określoną rzecz/kolor na okładce...

matko bosko, serce mnie się kraje jak to czytam!

Ja kompletnie nie nadaję się do realizowania jakichkolwiek wyzwań książkowych. Już pomijając mój nieco specyficzny gust i fakt, że mnie do czytania zachęcać nie trzeba - mam w życiu tyle zobowiązań i rzeczy, których muszę pilnować i o których muszę pamiętać, że jakikolwiek obowiązek związany jeszcze z książkami, skończyłby się pewnie wierutną porażką.

Czytanie jednej książki tygodniowo zupełnie do mnie nie przemawia i wydaje mi się, że skłania do pewnych nadużyć. Czytelnicy chcący skrupulatnie wypełnić zadanie raczej będą sięgać po książki całkiem krótkie, a nie po opasłe tomiska, bo w końcu ciężko jest przeczytać trzy części Potopu w tydzień. Możliwe jest też że wymyślam bzdety :mrgreen: i ludzi mobilizuje taki "bat" nad głową (miecz Damoklesa!?). Jest to kwestia mocno indywidualna.

Co do wyzwań poszerzających horyzonty, o ile polecenie "przeczytaj książkę z czasów dzieciństwa" jeszcze jestem w stanie zaakceptować, tak "przeczytaj książkę z czymś niebieskim na okładce" odbieram poniekąd jako (trudne słowo) potwarz dla w miarę inteligentnego odbiorcy. Dla mnie świętością jest zawartość książki, a to czy na okładce są jabłka czy ogień piekielny, zupełnie mnie nie interesuje.

Share this post


Link to post
"przeczytaj książkę z czymś niebieskim na okładce" odbieram poniekąd jako (trudne słowo) potwarz dla w miarę inteligentnego odbiorcy. Dla mnie świętością jest zawartość książki, a to czy na okładce są jabłka czy ogień piekielny, zupełnie mnie nie interesuje.

Tutaj akurat się zgodzę. Znaczy - ja osobiście przyglądam się zmaganiom innych, którzy szukają książek z danym motywem na okładce, ale sama w takim wyzwaniu nie wzięłabym udziału, to nie dla mnie*. Wyjątkiem jest hasło "książka, której treść zilustrowana jest na okładce", tego jako potwarz nie traktuję.

* Jako wyzwanie się to kompletnie nie nadaje, ale razem z kumpelą-molem książkowym siedziałam ostatnio i się bawiłam w grę Podaj tytuł książki, która..., czyli to samo co wyzwanie, ale bez czytania - mówię Wam, jak się człowiek nudzi, to zabawa przednia :mrgreen:

Share this post


Link to post

"Według badań przeprowadzonych przez MKiDN i Bibliotekę Narodową - 41,7% Polaków oświadczyło, że w 2014 roku przeczytało przynajmniej jedną książkę. To o 2,5 % więcej, niż w 2012!"

Mój naród taki wspaniały. Śpiewałbym dumnie i w głos "Odę do radości" gdyby nie łzy szczęścia, zalewające mi policzki, usta, koszulę i laptop.

Swoją drogą ciekawe ilu Polaków musiało skłamać, żeby ankietujący nareszcie się uci(e)szyli.

(Zastanawia mnie czy tego typu akcje u ludzi, którzy czytać nie chcą i nie będą, nie wzbudzają tylko płytkiego wstydu przed snobistycznie oceniającą resztą narodu).

Share this post


Link to post

Nie biorę udziału w tych wszystkich akcjach. A już zwłaszcza nie rozumiem tej 52 książki. Nie mam zamiaru się ścigać czy popisywać przed kimkolwiek. Najważniejsze jest delektowanie się lekturą, najlepiej w ciszy, spokoju. 

Share this post


Link to post

Jak ktoś ma bardzo słabe motywacje by brania się do czegokolwiek, to akcja przeczytania ileś książek na rok i branie pod uwagę przeczytania książki np. z gatunku przygodowej czy ze specyficzną tematyką (nie takie jak okładka o danym kolorze czy z jakimś rysunkiem...), może komuś pomóc, by zacząć czytać i wyrobić sobie gust czytelniczy, ale! Rok liczy 52 tygodni, czyli akcja 52 książek przewiduje przeczytania jednej książki na tydzień, więc dla kogoś kto ma co robić na co dzień, jest niczym innym jak robieniem na sobie presji, bo od razu myśli, że jest się z tyłu z czytaniem, a ileś brakuje przed sobą. Wtedy to nie jest wejście w świat książek, ale wyścig, właściwie z czym i z kim? Czytanie ma być rozrywką, która może uczyć, albo po prostu być samą w sobie czystą rozrywką jak oglądanie filmu. Są ludzie, którzy dochodzą do takich absurdów, że żeby przeczytać jak najszybciej unikają opisy, takie jak przedstawiające otoczenie w którym jest bohater (na lubimyczytac można trafić na takich ludzi, którzy o tym piszą otwarcie w dyskusjach). Czy to nie jest głupie? Dla mnie to jest tak absurdalne, że aż głupie.

Dla jasności, nic nie mam przeciwko osobom, które biorą udział w takiej akcji, bo to ich sprawa.

Nawiasem mówiąc, na lubimyczytac jest temat zadedykowany jakie tytuły książek się kupiło bądz wypożyczyło w danym miesiącu i śmieję się gdy widzę jak ludzie udowadniają, że ileś książek kupili pokazując zdjęcia ich "stosików" (nazwałabym bardziej stosów). Do czego to ludzie nie dochodzą by zwrócić na siebie uwagę...

Share this post


Link to post
O 12.03.2016 at 16:48, Melodia93 napisał:

śmieję się gdy widzę jak ludzie udowadniają, że ileś książek kupili pokazując zdjęcia ich "stosików"


2014-12-1i8.jpg.4e2e321459b864794044fbfe

Nie, nie robię tego złośliwie. Uznałam, że to zdjęcie idealnie wpasuje się w kontekst :D 

Właściwie również nie byłabym zwolennikiem czytania "na pokaz" (bo i po co), więc myślę, że wiem do czego dążysz, ale  - nadal jestem przede wszystkim zwolennikiem czytania. I jeśli ktoś nawet robi to tylko "na pokaz", to i chwała mu za to. Może z którąś pozycją coś do niego dotrze, wpadnie przypadkiem jakieś mądre zdanie i pokaz zmieni się w doświadczenie, w przeżywanie. Samo zdrowie. Każdy ma własną drogę. A może nawet nie dotrze do niego nic, bo kupionych książek nigdy nie otwiera, ale cóż z tego, skoro samym swoim działaniem wciąż wspiera rynek książki, zostawiając tam swoje oszczędności - i za to też mu chwała. No i na koniec:  są jeszcze ludzie, którzy nie tylko lubią czytać i kupować (taka mania), ale sam widok nowych gorących okładek, czekających na pożarcie, przyprawia ich o dreszcze. Pewnie ślinka im cieknie podobnie jak cieknie technologicznym maniakom, kiedy do sklepów wchodzi nowa wersja tabletu samsunga i chodzą go chociaż pomacać raz w tygodniu (znam takich) - i nie ma co ich za to potępiać. Fetysz jak każdy. Jednego podnieca myśl o nowej zmywarce, innego stos książek, dlatego w pełni zrozumiałe wydaje mi się nawet dzielenie się tą radością z innymi. A dlaczego nie robić tego na forum innych maniaków i fetyszystów (lubimyczytac)? 

Zdjęcia powyżej jeszcze nigdy nie udostępniałam, ale co mi tam. Któregoś razu zrobiłam sobie prezent urodzinowy, zamówiłam chyba z... piętnaście (?) tomików, wydanych przez Biuro Literackie, naraz. Kiedy paczka przyszła, byłam bliska szaleństwa. Wiecie, poza tym, że było ich dużo, to do tego trochę randka w ciemno - kupować poezję przez internet. Podniecenie sięgało zenitu. Merdałabym ogonem, gdybym go miała, ale nie mam - więc zrobiłam sobie zdjęcie na pamiątkę. Taki odpowiednik merdania. Koniec historii. Nie ma nic wspólnego z uwagą. Myślę, że jest wielu takich ludzi i nie trzeba ich od razu posądzać o sztuczność. 

A teraz może do tematu...

 

O 10.01.2015 at 14:27, Daria. napisał:

jak zapatrujecie się na tego typu akcje? Bierzecie w nich udział? A przede wszystkim - czy uważacie, że wydarzenia tego typu są dobre, potrzebne, pożyteczne? Czy mają szansę wzbudzić w kimś potrzebę czytania?

Uśmiecham się, kiedy widzę podobne akcje. Sama jeszcze nie próbowałam, ominęło mnie to jakoś, nie przywiązywałam wagi, ot, miałam inne rzeczy na głowie, ale jakoś tak lubię, kiedy ludzie rozmawiają o książkach. A że przybiera to obrót miejscami wręcz absurdalnej zabawy? I co z tego? Żyjemy w świecie wiecznych niedorosłych, wszystko zaczyna przypominać wesołe miasteczko. Musi być wiele kolorowych, migoczących, a przede wszystkim szybkich akcji. Musi zwracać uwagę, być zwięzłe, a jak przy okazji może to nas wypromować, to super. Nie mówię, że mi się to podoba, ale godzę się z tym, że czasów nie zmienię. Oczywiście, nie wszystkiemu, co mryga bym się poddała, nie wszystko popieram, ale wydaje mi się, że akurat literatura nie musi być panią z wiecznie zadartym noskiem. Nie widzę nic złego w czytaniu książek, wybierając ich pod kątem obecności kwiatka na okładce. Cóż z tego? Jest tyle rzeczy do czytania, a my zwykle sięgamy po to samo, wciąż i wciąż.
-Lubisz fantasy?
"Nie" 
-Dlaczego?
"Nie wiem, nie czytałem"
Ot. Może zmotywowany taką zabawą kilka razy sięgniesz po książkę, kierując się zupełnie odmiennymi kryteriami od tych jedynych dotychczas słusznych ustalonych przez siebie. Może w końcu będziesz miał szansę przekroczyć jakieś granice. Przekraczanie granic jest dobre. Może to nie będzie od razu udane, może trafisz tragicznie. Wtedy książkę odkładasz i idziesz dalej, końca świata nie ma, kary nie będzie. Jest w tym zdecydowanie więcej zalet i możliwości niż upodlenia i "profanacji" literatury. Nie bądźmy tacy nadęci. 

A jeśli są ludzie (bo pewnie są) którzy robią to jedynie po to, żeby komuś zaimponować? Albo kłamią? Ich sprawa. A to kłamstwo może zmotywuje kolejne pięć osób do zabawy. I któraś z tych osób w ten sposób trafi na coś, co zostanie z nią na całe życie. Jestem za chwytaniem szans. 

Share this post


Link to post
2 minuty temu, Lamia napisał:

Myślę, że jest wielu takich ludzi i nie trzeba ich od razu posądzać o sztuczność. 

Może powinnam była bardziej na ten temat więcej napisać. Sama przejrzyj tematy w dyskusjach na lubimyczytac, przeglądaj zdjęcia stosów z każdego miesiąca, zwróć uwagę na powtarzające się nicki (wejdz także do profilu i zobacz ile mają lat) i na komentarze. O nich mówię. Wiem, że to ich sprawa, ale dla mnie liczą się fakty, dlatego o nich wspomniałam.

Share this post


Link to post

Sama jako-tako z tego typu akcjami nie miałam do czynienia. Facebook nie wie o moim istnieniu, na lubimyczytac piszę jedynie opinie. Nie wiem, czy niektóre akcje mają sens. Niby na celowniku jest pobudzenie ludzi do czytania, a finalnie biorą udział w takich akcjach w większości osoby, które już nałogowo czytają. Nawracanie nawróconych. A jeżeli już chodzi o to nawracanie nawróconych, niech to będzie raczej akcja w stylu "sięgnij po nowy gatunek". Chyba już ktoś wyżej to wspominał. Widziałam na jakiejś anglojęzycznej stronie internetowej kiedyś akcję biblioteki "randka w ciemno z książką", podczas której książki pakuje się w szary papier, opisuje w kilku słowach treść, np. "romans, przygoda, fantasy" i wystawia do wypożyczania. Czytelnik poznaje tytuł dopiero po dotarciu do domowego zacisza i, być może, odkrywa miłość życia, autora, który zmieni jego życie na zawsze. Co sądzicie o takiego rodzaju akcji?

Share this post


Link to post

Dobra. Wpadłam dzisiaj na coś. Akcje promujące czytelnictwo to jedno, ale akcje promujące poezję...to dopiero wyzwanie. I tu nie będę taka otwarta. Wyśmiana wcześniej akcja: "Nie czytasz? Nie idę z tobą do łóżka" to przy tym szczyt subtelności. 

Centrum Handlowe organizuje konkurs poetycki. Tak, komercyjny moloch, przybytek pełen urojonych złudzeń postanowił zorganizować KONKURS POETYCKI. Co oferują jako nagrodę za zajęcie pierwszego miejsca? Oryginalną promocję... popularyzacja poezji takie tam. Do każdych zakupów w każdym z salonów dołączany będzie - oprócz paragonu - wiersz zwycięzcy. Do zakupów. Jasne. Czemu nie. Nie wiem. 

Rozumiem, że to może mieć niezwykłą siłę przebicia. Trochę jak piosenka Lisowskiej w reklamie Media. Jak szybko i bezboleśnie zniechęcić ludzi do wierszy? Dołączać je do nowych rajstop czy śledzia... Jak oni na to wpadli?

Share this post


Link to post

Sądzę po prostu, że są miejsca i ludzie bardziej odpowiedni (mówiąc "ludzie" mam na myśli jury z przedstawicielką Centrum Handlowego na czele - oby lubiła poezję). Lubię kreatywne, inspirujące akcje i zwykle nie razi mnie tak bardzo przesuwanie granic, ale to akurat upierdliwie trąca moja poczucie smaku. Może jestem zrzędliwą konserwatystką w tym wypadku, ale uważam, że dodawanie sonetu albo trenu do śledzika jest słabe.

Albo inaczej. Odszczekuję wszystko, jeśli jest szansa, że pojawi się poezja na miarę filozofii Baumana i zagra na nosie erze konsumpcjonizmu. Ale wtedy jury musiałoby mieć niebywałe poczucie humoru. 

Share this post


Link to post

Na szczęście sklepy są od kupowania, wieczory poetyckie od poezjowania i zamiast karać, rozróżniam funkcjonalność tych dwóch.  Nie neguję Centrów Handlowych samych w sobie jako takich, a całe negatywne nacechowanie, które tak usilnie starasz się wykpić, pochodzi od Ciebie.  Planuję dalej kupować śledziki na kilogramy. 

I chyba mylisz wyrażenie własnej opinii z obrazą. Tak, uważam, że pomysł promowania poezji z supermarketu za słaby, ale nie dotyka mnie to osobiście.  Musiałabym być szurnięta. 

 

No, odetchnij 

Share this post


Link to post

Nie biorę udziału w takich akcjach, czytam to, co lubię, w ilości jaka mi pasuje i w momencie, w którym mam na to ochotę. Czytanie nie powinno być wyścigami, byle szybciej, byle więcej książek przeczytać. I chociaż z natury czytam dość szybko, to jednak lubię delektować się powieścią. Nie czuję też potrzeby udowadniania nikomu niczego. Te akcje są głównie na pokaz, żeby pochwalić się w internecie kto nie jest jaki wielce oczytany.

Share this post


Link to post

Wyzwania typu przeczytaj ileś tam książek rocznie mnie nie interesują, jednak są akcje, które uważam za całkiem fajne - w światowy dzień książki i praw autorskich, już od kilku lat we Wrocławiu, Ci którzy w komunikacji miejskiej mają ze sobą książkę nie muszą kasować biletów.

W różnych miejscach miasta są ustawione na stałe specjalne budki, gdzie można zostawić swoją książkę, czy wziąć taką, którą zostawił ktoś inny.

Sam też przypadkowo stałem się uczestnikiem innej akcji, która ma na celu pokazanie czytających Wrocławian - szkoda tylko, że samą moją wypowiedź poprzekręcali dość ostro, a akcję możecie oglądać i czytać tutaj https://www.wroclaw.pl/czytamwroclaw/ - który to ja, Wam nie powiem ;p 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    There are no registered users currently online

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      I'm a negative creep,
      I'm a negative creep,
      I'm a negative creep and I'm stoned!
      · 0 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90

      Razem z @mw2 planujemy spotkanie forumowe za jakiś tam czas. Są tu chętni?  
      · 7 replies
    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Miło, że są tu jeszcze osoby, które mnie pamiętają. Mam nadzieję, że tym razem osiądę tu na dłużej
      · 4 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Borowy

      Do lasu grzybów szukać! 
      · 7 replies
    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  mw2

      Dawaj koty do wyprzytulania! ♥
      · 15 replies
  • Popular Now

  • Posts

    • Gloria
      Czy życie w obecnych czasach jest łatwe?
      Myślę, że postęp technologiczny narzucił pewne podejście do różnych spraw, a szerzej do naszego światopoglądu. Tak samo pewne zachowania są niejako narzucane i w różnych środowiskach szeroko akceptowane i uznawane jako normalne. Być może momentami mamy za łatwo... nieograniczony dostęp do pożywienia, nieograniczony dostęp do zaspokajania swoich potrzeb... następnie rodzi się pytanie: co dalej? Co chcemy dalej robić? Czy wystarcza nam ten (iluzoryczny) świat czy może szukamy czegoś innego? 
    • Kerosine
      Co aktualnie porabiacie?
      Patrzymy razem na świat - ja i <ona, która jest we mnie>. Wspólnie próbujemy dotrzeć do prawdy [choć ona od zawsze wydaje się po prostu wiedzieć] i za każdym razem podjąć decyzję, która okaże się dla nas najlepszą. – Jedynie przeszkadzasz. – I know.
    • Kerosine
      O czym teraz myślisz?
      Pokonam więc siebie, pokonam siebie... Tak często mówi nam się, że powinniśmy dążyć w życiu właśnie do tego. Tylko, że... jeśli naprawdę pokonuję siebie... kto tak naprawdę jest stroną przegraną?
    • Gloria
      Okazywanie uczuć w związku przez mężczyznę
      Tutaj pytanie kieruję bardziej do Pań, a mianowicie jak podchodzicie do okazywania uczyć przez mężczyznę w związku? Czy jest to niejako dla was fundament związku i na tym wszystko opieracie? I jak rozumiem wyrażanie uczuć wiąże się przede wszystkim z ich werbalizowaniem? Czy postawa chłopaka/mężczyzny w stosunku do was (a więc działania podejmowane w stosunku do was - np. wspólne wyjście na spacer, do kina) w zasadzie nic nie znaczy, jeżeli nie ma werbalizowania myśli/uczuć? Wydaje mi się,
    • yiliyane
      Co ostatnio oglądałeś?
      Supergirl SE01E01-SE01E06. Ten serial jest kretyński, ma godne pożałowania efekty komputerowe, a jednak się wciągnęłam :/