Strangelove

Książki, które wszyscy lubią ale nie wy

Recommended Posts

Zainspirowany swoim geniuszem i tematem o filmach (tak inspiruję sam siebie, nice) zachęcam was żebyście podzielili się tytułami, które wszyscy wychwalają a wy się dziwicie bo ten zbiór literek większego sensu nie ma

Share this post


Link to post

I wciąż ją kocham - niby super, ale zakończenie nie wyszło...

Zemsta - dużo ludzi mówiło, lekka i fajna lektura, a było to strasznie nudne

I więcej nie pamiętam, staram się omijać gnioty, a poza tym rzadko trafiają w moje ręce.

Share this post


Link to post

Zmierzch. Zabrałem się za to. Po 200 stronnicowym opisywaniu ochów i achów z perspektywy dziewczyny nad wampirem. Jej rozterek, zrezygnowałem. Film mi się całkiem podobał i muzyka wnim. Ale to jak napisana jest książka, przynamniej 1 top. To nie wiem co to jest. Zaspokoi może romantyczne myśli 14-latek.

Share this post


Link to post

Pięćdziesiąt twarzy Greya. O Boże, był taki czas kiedy co chwilę widziałam jakąś dziewczynę w autobusie czy tramwaju zaczytującej się w tej dennej książce. Moje niektóre koleżanki też są fankami. Kiedy usłyszałam o czym jest fabuła stwierdziłam, że to zdecydowanie nie dla mnie, jednakże spróbowałam przeczytać kilka stron. Naprawdę, o większym gniocie nie słyszałam.

Share this post


Link to post

Ooo, jaki przyjemny temat. Na chwilę obecną przychodzą mi do głowy:

Anna Karenina - wszyscy się zachwycają, a mnie nużyła ta książka bardziej niż ciekawiła.

Oskar i pani Róża - nie było to złe, ale jednak spodziewałam się czegoś lepszego.

Dziennik Bridget Jones - główna bohaterka to dla mnie idiotka i czytanie o jej poczynaniach było dla mnie żenujące.

Dosyć lubiany jest też Poradnik pozytywnego myślenia, który kompletnie mi nie podszedł, ani jako książka, ani jako film.

W sumie takich książek jest dużo więcej w moim przypadku, ale musiałabym się dłużej zastanowić.

Share this post


Link to post

Książki Zafóna i Johna Greena. O obu tych autorach sporo dobrego słyszałam, wielu znajomych mi ich polecało, ale żaden nie wpasował się w moje gusta. Obaj rozczarowali.

Zaklinacz koni Evansa. Spodziewałam się znacznie więcej po powieści, która tyle pozytywnych opinii zebrała. Dla mnie była, co najwyżej, przeciętna.

Buszujący w zbożu. Odkąd ją przeczytałam minęło już trochę czasu, ale wciąż nie doszłam do tego skąd tyle szumu wokół niej.

Share this post


Link to post

Zmierzch, Władcy pierścieni, Zemsta nigdy nie mogę do końca przeczytać tych książek, bo zaczynają mnie nudzić a przecież nie o to chodzi, książki mają interesować

Share this post


Link to post
Pięćdziesiąt twarzy Greya. O Boże, był taki czas kiedy co chwilę widziałam jakąś dziewczynę w autobusie czy tramwaju zaczytującej się w tej dennej książce. Moje niektóre koleżanki też są fankami. Kiedy usłyszałam o czym jest fabuła stwierdziłam, że to zdecydowanie nie dla mnie, jednakże spróbowałam przeczytać kilka stron. Naprawdę, o większym gniocie nie słyszałam.

Podpisuję się wszystkimi kończynami. Przy żadnej książce tak mi oczy nie krwawiły.

Share this post


Link to post

Hmm. Fenomen! Pięćdziesiąt twarzy Greya nie jest chyba aż tak lubiane, skoro tak często się tę książkę wymienia. ; >

Choć i tak się pod tym podpiszę... Książka nie zachwyca, ale "coś" wnosi swoją tematyką. Cóż... Każdy szuka czegoś innego w literaturze.

Zmierzch niby też lepszy od filmu, ale czy ja wiem... Chwilę czytałem i nic nadzwyczajnego. Poziom lekko wyższy, niż film.

Buszujący w zbożu. Odkąd ją przeczytałam minęło już trochę czasu, ale wciąż nie doszłam do tego skąd tyle szumu wokół niej.

Rzeczywiście książka nie jest najlepsza, ale czytałem znacznie gorsze. Szum? Cenzurowanie jej jako owocu zakazanego, który demoralizował młodzież sprawiło, iż książka zyskała magiczną aurę "dorosłości".

Mark David Chapman- morderca Johna Lennona, miał ze sobą Buszującego w zbożu.

John Hinckley Jr.był fanatykiem tej książki i głównego bohatera, chciał zmienić nawet swoje imię i nazwisko na jego... Ahh! I próbował zabić Reagana. ; >

Cały szum stworzyły głównie dwie powyższe postacie i z każdą książką byłoby tak samą, jeśli miałby ją przy sobie przestępca.

Share this post


Link to post

Zdecydowanie wspomniane już Pięćdziesiąt twarzy Greya, naprawdę nie rozumiem fenomenu tej książki. Poza tym książki Nicholasa Sparksa, które - według mnie - wszystkie są takie same i nie niosą za sobą żadnej treści oprócz ckliwych haseł o miłości. Podobnie sprawa ma się z twórczością Johna Greena, bohaterowie jego książek, tak uwielbiani przez większość ludzi, których znam, dla mnie są irytujący albo nudni. Dodać jeszcze muszę Paolo Coelho, za pseudofilozoficzny bełkot i brak większej wartości w jego książkach.

Share this post


Link to post

Zmierzch (wampiry wszędzie uhu), książki Paolo Coelho (nie rozumiem zachwytu nad jego twórczością naprawdę).

Share this post


Link to post

Do swojej i tak już dość długiej listy dołączam E. L. James i jej "dzieło" 50 twarzy Greya. Naprawdę, nie wiem, gdzie tu powód do szaleństwa, nie rozumiem fenomenu. To było słabe, żenujące i w sumie śmieszne.

Share this post


Link to post

Hobbit. Nienawidzę większości pozycji fantastycznych, ale ta dumnie zaklasyfikowała się na pierwszym miejscu mojego rankingu.

Pielgrzym P.Coelho. Szedł i szedł całą książkę, a ja zasnęłam gdzieś w miedzy czasie. Choć może jej nie zrozumiałam i dlatego mi się nie podoba.

Share this post


Link to post

Nie będę oryginalna z tym, że nigdy jakoś szczególnie nie jarał mnie Zmierzch.

Share this post


Link to post

"Hunger Games" Suzanny Collins i "Niezgodna" Veroniki Roth. Pierwsza dlatego, że już sama podstawa jest absurdalna ze względu na starsze dzieci, które zabijają młodszych dzieci, wiedząc, że nad tymi ostatnimi mają dużą przewagę. Druga dlatego, że całość kompletnie się nie trzyma, nie jest logiczna, jest pusta i beznadziejnie głupia. Po pierwszych częściach, których zresztą nie doczytałam, czuję niesmak ile razy o tych trylogiach usłyszę.

Share this post


Link to post

Kingowe pierdolety zupełnie mnie nie przekonują. Podobnie książki Cobena i Grishama.

Share this post


Link to post

Alchemik.. książkę przeczytałam i na tym koniec, a nawet więcej zmęczyłam ją...

Share this post


Link to post

Pięćdziesiąt twarzy Greya

Styl autorki to już jest pierwszy sygnał ostrzegawczy. Nie wiem, czy w wydawnictwo nie brało pod uwagę korekty, ale każda strona była dla mnie niesłychaną męczarnią.

Jego skóra jest tak gładka i miękka... i twarda...

Poza tym wychodzę z założenia, że ta książka może jedynie przypaść do gustu osobom, które nigdy nie zaznały seksualnego spełnienia, bądź szukały erotycznej części Zmierzchu. Prono dla gospodyń domowych.

Poza tym cała twórczość Paula Coelho.

Share this post


Link to post

Do listy dochodzi Piekara i cykl o inkwizytorze Mordrecośtamcośtam. Nie do czytania. W sumie ostatnio znowu odbiłem się od drugiego tomu "Pana lodowego ogrodu".

Share this post


Link to post
Poza tym cała twórczość Paula Coelho

I teraz się zastanawiam, czy Twoja tolerancja na gnioty jest tak niewiarygodnie nieprzeciętna skoro przeczytałaś wszystko, czy po prostu z góry założyłaś, że Coelho=dziadostwo? Oczywiście zawsze możesz mi powiedzieć, że nie trzeba jeść cytryny żeby wiedzieć, że jest kwaśna, no ale takie podejście do literatury jest kiepskie, bo może ominęła Cie jakaś niezwykła literacka podróż i nie mam tu już na myśli książek pana C. ;-) (Czepiam się, ale nie mogłam sobie odmówić tego komentarza. Przepraszam).

Nie podobał mi się "Czuły barbarzyńca". O ile "Obsługiwałem angielskiego króla" pod koniec okazała się być dobrą, znośną historią, tak rozchwytywany "Czuły..." zupełnie mi nie podszedł. Nie ogarniam tego, co chciał przekazać mi Hrabal. Może za kilka lat wrócę i się zachwycę, ale dzisiaj jestem na nie.

"Igrzyska śmierci". Trywialne, banalne i przewidywalne. W dodatku słuchałam jako audiobook... Te wszystkie płaczliwe momenty w wykonaniu Dereszowskiej(?) były zbędne i doprowadzały mnie to szału.

"Lśnienie". Nic nie poradzę, że dużo bardziej podobał mi się film, chociaż książka tez miała swoje momenty.

Share this post


Link to post

50 twarzy Grey'a chociaż nie czytałem :P

Share this post


Link to post
I teraz się zastanawiam, czy Twoja tolerancja na gnioty jest tak niewiarygodnie nieprzeciętna skoro przeczytałaś wszystko, czy po prostu z góry założyłaś, że Coelho=dziadostwo?

Przeczytałem połowę "Weronika postanawia umrzeć" (poradzono mi kiedyś, jeszcze w liceum, bym kupił to siostrze na urodziny; czytałem w drodze do domu, w autobusie) i trochę cytatów, tak ochoczo wyśmiewanych w internecie. Uważam, że to naprawdę słaby pisarz. Czy muszę przeczytać wszystkie jego książki, by móc twierdzić, że nie warto tracić na nie czasu? Czy dostrzegasz rozmiary absurdu, w jaki nas zapędzasz? ;-)

50 twarzy Grey'a chociaż nie czytałem

No i przynajmniej jesteś szczery chłop.

Share this post


Link to post

Nie, nie musisz.

-- Dodano 23 Mar 2015, 13:55: --

Literatura to taki twist, któremu należy dawać szansę. Tak, to idiotyczne mówić o książkach, że są kiepskie, skoro nie zna się ich treści.

Share this post


Link to post
Przeczytałem połowę "Weronika postanawia umrzeć" (poradzono mi kiedyś, jeszcze w liceum, bym kupił to siostrze na urodziny; czytałem w drodze do domu, w autobusie) i trochę cytatów, tak ochoczo wyśmiewanych w internecie. Uważam, że to naprawdę słaby pisarz.

Przeczytanie PO

Share this post


Link to post
Akurat w tym przypadku założenie pokrywa się z rzeczywistością...

Ależ ja nie mówię, że nie. Sama do BESTSELLERÓW podchodzę jak do jeża, jeżeli już po nie sięgam, to długo po tym, jak ludzie przestaną na ich punkcie szaleć. Jednak denerwuje mnie, kiedy ludzie wypowiadają się, jak to czegoś nie lubią, jakie coś jest złe, a na końcu dodają: ale ja z tym styczności w ogóle nie miałem. Dla mnie logiczne jest, że żeby coś ocenić, mieć do czegoś jakikolwiek stosunek, trzeba to poznać. I jeśli ktoś mówi, że nie lubi jakiejś książki, chociaż nawet nie miał jej w rękach - dla mnie jest tak żałosny, że aż śmieszny. No ale w sumie to nie moja sprawa, każdy postępuje jak uważa za słuszne.

Share this post


Link to post

Większość popularnych, także tu poleconych książek, nie leżą nawet w marginesie zasięgu mojego zainteresowania, ich tematyka, czy podjęcie tematu dalekie jest od tego, co lubię w literaturze.

Powieści z serii Zmierzch, ni to romans, ni to urban fantasy, postaci nie oddają nawet procenta tego, co człek skosztował w prozie Patricii Briggs.

50 twarzy Greya, miałam wcześniej do czynienia z twórczością de Sade, czytałam wiele powieści w których wysublimowane opisy seksu były apetyczne (Erica Jong, Anais Nin) albo wulgarne i ostre (Miller), ale przy tym, co dane mi było pobieżnie przeczytać, zwyczajnie przypominało to, co spotyka się na blogach, forach, zwyczajnie pozbawiona literackiej lekkości pornografia.

Hej, od tego są filmy, nie książki :crazy: .

"Gra o Tron", próbowałam pierwszy tom przeczytać, wiele lat temu, nim ktokolwiek słyszał jeszcze o serialu. Pojawiła się w bibliotece jakoś równocześnie z Kołem Czasu Jordana, z dwojga złego- nie znoszę takich wielotomowych tasiemców, wybrałam po lekturze to drugie, któremu już więcej serca poświęciłam i cały czas czekam jeśli nie na ekranizację, to chociaż dobry serial :D.

"Diuna", znam fanatyków Franka Herberta i uważam ich za równie niebezpiecznych, co ISIS, gdy powie się, że nie lubi się tej serii, ot nie po drodze całkowicie mi, i znów w zamian fanom tego typu klimatów polecę w zamian Simmons'a Hyperiona, którego wisienką na torcie jest połączenie egzystencjalizmu i katastrofizmu.

Share this post


Link to post
Nie uważasz, że nieumiejętność wyciągnięcia wniosków na temat autora na podstawie połowy jego książki jest słaba?

Szczerze? Nie. Nadal PO

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • Gloria
    • bolek12
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • Kerosine
      O czym teraz myślisz?
      No właśnie obawiam się, że jednak racjonalnie nie ucinam...  Kij z tym, przede wszystkim przydałaby się okejka w temacie ostatecznej kwalifikacji do narkozy, reszta zdecydowanie może poczekać (;
    • Kerosine
      Pochwała
      O jaa, a myślałam, że m. in. [wciąż] zbyt często truję d*pę   Danke schön!
    • michaelowax3
      Wasze osiągnięcia w sporcie ?
      Mam trochę pucharów za pierwsze miejsca w amatorskich maratonach rowerowych. Najwięcej 90 km podczas maratonu przejechane w trzy godziny mniej więcej.
    • Shady-Lane90
      Prawda czy fałsz?
      Prawda. Jestem zimnolubna, toteż w moim pokoju przez cały rok są otwarte oba okna. Problem jest, kiedy na dachu zalega śnieg (mam okna dachowe) - wówczas ciężko je otworzyć. Temperatura, w jakiej czuję się najlepiej, to 16 stopni. Staram się więc właśnie taką utrzymywać we własnym pokoju. Obgryzasz paznokcie.
    • Shady-Lane90
      Gry karciane
      Jestem debilem, jeśli chodzi o gry karciane. Za dzieciaka dużo grałam z wujkiem w "wojnę". I przez wiele lat była to jedyna gra karciana, w jaką potrafiłam grać (poza układaniem pasjansa oczywiście) ;D   Z biegiem lat nauczyłam się także grać w makao. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje zdolności w gry karciane. Chętnie nauczyłabym się jeszcze czegoś, ale myślę, że mogłabym mieć problem z tym, że przegrywam, więc wolę nie ryzykować ;D