Jump to content

Postrzeganie / stosunek do własnego ciała


Kerosine

Recommended Posts

Kerosine

Czym jest dla Was Wasze ciało?

Integralną i bardzo ważną częścią Waszej osoby czy tylko łupinką, a Wy sami to tak naprawdę Wasza dusza?

Lubicie swoją cielesną powłokę? Jesteście hedonistami, którzy dbają o nią, dogadzają jej na wszelkie możliwe sposoby i chętnie eksponują? A może przeciwnie, nienawidzicie własnego ciała? Jeśli tak, dlaczego? Macie ku temu [mniej więcej] racjonalne powody czy wstręt spowodowany jest głównie tkwiącymi w Waszej głowie wyobrażeniami i przekonaniami? Na punkcie których części macie kompleksy?

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem [mam tu na myśli wszelką pielęgnację wykraczającą poza zwykłą higienę, odchudzanie, rzeźbienie, modyfikacje, ale także okaleczanie]?

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Link to post

Nie lubię bo mam ograniczony wpływ na swój wygląd. Mogę sobie przypakować, schudnąć, wstrzyknąć botoks, whatever, ale genów nikt nie oszuka.

Link to post
martuśka.

Tak właściwie stając przed lustrem uważam, że wcale nie lubię swojego ciała, nie podoba mi się ono za bardzo. Ale wszystko trwa do momentu ubrania się (choćby w bieliznę) lub komplementów od partnera. Wtedy automatycznie czuję się pewniej i lepiej z własnym ciałem. Jakby nagle nabierało innych kształtów i wymiarów. Nie mam problemu by wyjść na plaże w stroju czy by pokazać się partnerowi.

Nie dbam o ciało za bardzo, ostatnio już nawet balsamowanie wyszło mi z rutyny. A gdzie by tu jakieś zabiegi, ćwiczenia. Chciałabym bardzo coś z tym zrobić ale nie na tyle bardzo by coś jednak robić.

Moje ciało się nie wiele zmienia patrząc na przełom ostatnich lat i to mnie najbardziej cieszy. Brakuje mi tylko ćwiczeń by je wzmocnić.

Żeby pokochać swoje ciało to w przypadku kobiet wystarczy mieć partnera, który zaleczy wszystkie kompleksy:) Nie mogę narzekać przy partnerze na jakąkolwiek część mojego ciała bo od razu mówi, że bzdury gadam - działa. Choć tak naprawdę jak mam się przyczepić do czegoś to do moich paznokci u rąk - są pozbawione jakiegokolwiek normalnego kształtu, każdy inny i w ogóle kiepsko.

A do mojego kościstego ciała się czepiać tu nie będę - muszę się w końcu do tego przyzwyczaić.

Mam za dobre geny by się z kimkolwiek zamieniać na ciało. :)

Link to post
inthedreams

Ciało jest dla mnie ważną sprawą. Kiedy poznajemy ludzi to pierwsze co zwraca się uwagę to wygląd, no nie oszukujmy się tak jest i będzie.

Odchudzałam się wielee razy, niestety wystąpiły efekt jo-jo, teraz jestem na tyle mądrzejsza, że staram się jeść zdrowo, być zdrowym, a nie przez pryzmat byle by schudnąć. Lubię swoje ciało, chętnie pokazuje swoje nogi ^^ Lecz jestem niską osobą co czasami mi to przeszkadza w kontaktach towarzyskich.

Też rzeźbię sylwetkę - chodząc na basen, świetna sprawa, uwielbiam to <3

I mogłabym nie mieć tak jasnej karnacji :(

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Nie, nie zamieniłabym się, to jest moje ciało - trochę akceptacji i dystansu do siebie.

Link to post

Cóż, nosiłem aparat na zęby, przypakowałem, zapuściłem brodę i włosy. Jednak jakoś bardziej szczęśliwy się nie czuję

Link to post
Cairistine

Niby nie jestem religijna, ale dopuszczam istnienie "duszy" (śmiertelnej lub nie). Z tym że, według mojego postrzegania, słowo "dusza" można z łatwością zastąpić jakimś bardziej przyziemnym - osobowość, wnętrze. Zaczęłam się nad tym zastanawiać, bo wiele osób na co dzień używa określenia "ja", właściwie nie wiedząc, do czego dokładnie się odnosi - "moje ciało czegoś potrzebuje, ale ja..." - tak jakby widzieli jakieś rozgraniczenie pomiędzy "sobą" a "swoim ciałem". Może część z nas miewa takie wrażenie (odrębności ciała i "duszy") dlatego, że jesteśmy niesamowicie skomplikowaną maszyną ;) I trudno nam zrozumieć samych siebie, jako ludzi.

Jeśli chodzi o szacunek do mojego ciała i zadowolenie z niego - właściwie nie jest czymś, do czego jestem przywiązana. Ale może pozostawię tę kwestię niedokończoną, bo jeszcze się okaże, że ktoś czyta moje posty, a ja za bardzo się rozgadam (musiałabym bardzo dużo tłumaczyć, aby moje słowa nie zabrzmiały jak takie użalanie się bardzoemonastolatki;)).

Link to post

Mój stosunek do włąsnego ciała doskonale wyrażają słowa utwory Arcade Fire, w ulubionym przeze mnie coverze Peter'a Gabriela:

My body is a cage

That keeps me from dancing with the one I love

My mind holds the key

Link to post

Wszystko co mogłam, zrobiłam, żeby czuć się dobrze w swoim ciele. Nie mam oczywiście na myśli jakiejś chirurgicznej ingerencji w swoje ciało, ale wykorzystałam ogólnodostępne sposoby na poprawienie wyglądu. Aparat załatwił wadę zgryzu, ćwiczenia usunęły to, co zbędne, a uwydatniły to, co potrzebne, odżywki i maski zrobiły z włosów całkiem przyjemny dla oka obraz i znalazłoby się jeszcze więcej rzeczy, nad którymi kiedyś w jakiś sposób pracowałam. Podobam się sobie, choć jak chyba każdy czasami mam do siebie krytyczny stosunek i znajdę coś, czego w sobie nie lubię. Staram się jednak dobrze myśleć o sobie, bo to przekłada się na mój nastrój, a po co go sobie psuć przez głupoty. Chociaż zaraz, nos mogłabym mieć inny, ale jest już jaki jest.

Link to post
Tkaczens^
Czym jest dla Was Wasze ciało?

Czymś czego powinno być zdecydowanie mniej. Czymś co jest moją zmorą, nie czuję się w nim dobrze. Śmietnikiem.

Integralną i bardzo ważną częścią Waszej osoby czy tylko łupinką, a Wy sami to tak naprawdę Wasza dusza?

Ciało ma się nijak do duszy, w środku jestem krucha a na zewnątrz baryła.

A może przeciwnie, nienawidzicie własnego ciała? Jeśli tak, dlaczego?

Niestety tak jest,bo wiem,że nieważne jakby wyglądało to i tak będzie źle, według swoich przekonań, według mnie. Według moich ,wymagań' względem siebie.

Macie ku temu [mniej więcej] racjonalne powody czy wstręt spowodowany jest głównie tkwiącymi w Waszej głowie wyobrażeniami i przekonaniami?

Mam powody w głowie, na wadze, w lustrze, ale najczęściej właśnie niestety w myślach. Nie są pewnie racjonalne, ale tak siebie po prostu postrzegam.

Na punkcie których części macie kompleksy?

Lubię jedynie swoje oczy,także lepiej mi odpowiedzieć tak na to pytanie.

Troszkę zazdroszczę dziewczynom,które lubią/kochają swoje ciało pomimo wszystko. Każda z nas powinna siebie kochać, byłoby nam łatwiej no ale nie ma łatwo bo kobietą zawsze gruz w oczy!

Link to post
Czym jest dla Was Wasze ciało?

Moim ciałem- zdecydowanie.

Integralną i bardzo ważną częścią Waszej osoby czy tylko łupinką, a Wy sami to tak naprawdę Wasza dusza?

Ciało reprezentuje mnie- taka kolorowa wizytówka, która niby ma zachęcić do rozmowy...

Lubicie swoją cielesną powłokę?

Niekoniecznie.

Jesteście hedonistami, którzy dbają o nią, dogadzają jej na wszelkie możliwe sposoby i chętnie eksponują?

Nie.

A może przeciwnie, nienawidzicie własnego ciała? Jeśli tak, dlaczego? Macie ku temu [mniej więcej] racjonalne powody czy wstręt spowodowany jest głównie tkwiącymi w Waszej głowie wyobrażeniami i przekonaniami? Na punkcie których części macie kompleksy?

Jeśli miałbym ku temu powód to byłby on spowodowany przeze mnie.

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem [mam tu na myśli wszelką pielęgnację wykraczającą poza zwykłą higienę, odchudzanie, rzeźbienie, modyfikacje, ale także okaleczanie]?

Hmmm. Nadmiernie dbam o włosy.

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Równie dobrze mógłbym być mniejszy oraz mieć mniejsze stopy, ale to tak dla "wygody".

Link to post
Księżycowa

Ciało jest naszą wizytówką. Kiedy kogoś poznajemy, to zazwyczaj zwracamy najpierw uwagę na to jak ktoś wygląda. Czuję się dobrze w swoim własnym ciele, zawsze mogłoby być lepiej, ale nie mam powodów do narzekania.

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem [mam tu na myśli wszelką pielęgnację wykraczającą poza zwykłą higienę, odchudzanie, rzeźbienie, modyfikacje, ale także okaleczanie]?

Ćwiczę od czasu do czasu, głównie ze względu na problemy z kręgosłupem.

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Chyba nie.

Link to post

Też nie raz nad tym rozmyślałem, z doświadczenia wiem że stan w jakim znajduje się moje ciało zupełnie nie ma wpływu na stan mojego umysłu dopóki nasz stan zdrowia nie wpływa na nas ograniczająco, wiem jak to jest gdy twoje własne ciało odmawia ci posłuszeństwa i wiem jak to jest leżeć w szpitalu nie mogąc wstać z łóżka i jednocześnie być w świetnym nastroju. Moje ciało jest moim narzędziem do wyrażania siebie i spełniania swoich celów, nie mam do niego żadnych zastrzeżeń, a nadmiar tkanki tłuszczowej w niczym mi nie przeszkadza. Moje rysy twarzy mi się nawet podobają. Jedną z bardziej wymagających rzeczy z jaką musiałem się zmierzyć jest przystosowanie się do płci mojego ciała, będąc dzieckiem po prostu byłem sobą na tyle na ile warunki w których się wychowywałem mi pozwalały jednak po przejściu okresu dojrzewania pojawiła się u mnie chęć zdobycia dziewczyny, po dość nieudolnych początkach uświadomiłem sobie że aby to zrobić muszę nauczyć się być mężczyzną co wcale nie było takie proste ponieważ zostałem wychowany głównie przez matkę i babcię i przez większość życia kolegowałem się w większości z dziewczynami nie mogąc znaleźć wspólnego języka z większością chłopaków. Teraz nabrałem męskich cech i czuję się z tym w pełni zintegrowany, jednak uważam że gdyby moje ciało było płci przeciwnej to z czasem również bym się do tego przystosował.

Czym jest dla Was Wasze ciało?

Narzędziem do wyrażania siebie i spełniania własnych celów.

Integralną i bardzo ważną częścią Waszej osoby czy tylko łupinką, a Wy sami to tak naprawdę Wasza dusza?

Nie czuję się jakoś szczególnie przywiązany do swojego ciała, nie przywiązuje też szczególnej uwagi do wyglądu innych, gdy zaczniecie prowadzić z kimś nocne rozmowy bez światła to zrozumiecie jak małe znaczenie ma wygląd przy budowaniu wzajemnych relacji.

Lubicie swoją cielesną powłokę?

Nie narzekam na nią, idealna nie jest, ale spełnia swoje najważniejsze funkcje, mogło być gorzej.

Jesteście hedonistami, którzy dbają o nią, dogadzają jej na wszelkie możliwe sposoby i chętnie eksponują?

Zdecydowanie nie, o wiele chętniej eksponuję swoje wnętrze, aczkolwiek nie mam nic przeciwko dbaniu i dogadzaniu.

A może przeciwnie, nienawidzicie własnego ciała?

Dzięki niemu istnieję, więc jakbym mógł go nienawidzić?

Na punkcie których części macie kompleksy?

Nie mam kompleksów, aczkolwiek nie przepadam za swoją figurą w okolicach klatki piersiowej, jednak nie na tyle, aby pracować nad jej rzeźbieniem.

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem [mam tu na myśli wszelką pielęgnację wykraczającą poza zwykłą higienę, odchudzanie, rzeźbienie, modyfikacje, ale także okaleczanie]?

Nosiłem aparat na zębach, miałem operację wstawienia prętów w kość.

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Bycie sobą jest dla mnie swego rodzaju wyzwaniem, a ja nie lubię się poddawać więc nie chciałbym być kimś innym, aczkolwiek mając taką możliwość zamieniłbym się na jakiś czas ciałem z jakąś dziewczyną, bo na pewno miałbym przy tym niezły ubaw.

Link to post
Anhedonia
Czym jest dla Was Wasze ciało?

Ciekawe pytanie. Nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiałam. Moje ciało jest odzwierciedleniem mojej osobowości, a także uczuć i emocji - zimne, smutne, blade, pokaleczone. Jest pewnego rodzaju pamiętnikiem, który za pośrednictwem blizn przypomina o przeszłości oraz płótnem, które w niedalekiej przyszłości będą zdobić tatuaże. Jest czymś, dzięki czemu mogę wyrażać siebie, chociażby nowym kolorem włosów, makijażem czy ubiorem.

Lubicie swoją cielesną powłokę? Jesteście hedonistami, którzy dbają o nią, dogadzają jej na wszelkie możliwe sposoby i chętnie eksponują?

Nie nazwałabym siebie hedonistą, na pewno nie pod względem fizyczności.

Czy je chętnie eksponuję? Zależy gdzie i przed kim. :devil:

Na co dzień raczej nie ujawniam swojej ekshibicjonistycznej natury i nawet w lecie zakładam długie gotyckie szmatki, dodatkowo chroniąc moją wrażliwą skórę przed słońcem.

A może przeciwnie, nienawidzicie własnego ciała?

Nie nienawidzę mojego ciała. Owszem, daleko mi do ideału, ale akceptuję siebie taką jaka jestem, pomimo nadwagi i niskiego wzrostu.

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem [mam tu na myśli wszelką pielęgnację wykraczającą poza zwykłą higienę, odchudzanie, rzeźbienie, modyfikacje, ale także okaleczanie]?

W sumie to od niedawna jestem na diecie i coś tam ćwiczę, ale głównie ze względów zdrowotnych. Lubię swoje grube nóżki i brzuszek (znajomi faceci zresztą też), więc nie zależy mi na wielkiej utracie zbędnych kilogramów i "idealnej" figurze.

Jeżeli chodzi o modyfikacje, to posiadam kilka kolczyków, planuję zafundować sobie jeszcze kilka dodatkowych i tatuaże.

Moje ciało zdobią też pamiątki po epizodzie autodestrukcji.

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Zdecydowanie nie.

Link to post

Nie lubię swojego ciała. Jest bardzo mocno zdeformowane przez wadę, z którą przyszło mi się urodzić. Deformacja ta jest powodem mojego braku pewności siebie i kompleksów. Do tej pory przeszłam liczne operacje (niezwiązane z tym kompleksem), więc pojawił się kolejny problem - blizny. Te jednak nie przeszkadzają mi aż tak bardzo.

Ostatnio najchętniej bym się schowała i nie wychylała po prostu. Postanowiłam jednak sprawdzić u lekarzy, czy z tym paskudztwem, które zatruwa mi życie, można coś zrobić i mam wielką nadzieję, że tak. Jeśli moje nadzieje się ziszczą, zrobię wszystko, by osiągnąć cel.

Link to post

Chyba mogę powiedzieć, że lubię swoje ciało, w każdym bądź razie nigdy nie miałam żadnych kompleksów związanych z jego wyglądem, które sprawiałyby, że wolałabym się schować w wielkim worze.

Czy ciało jest dla mnie czymś więcej niż tylko łupinką? Nie zastanawiałam się nad tym jakoś specjalnie. Ciało do pewnego stopnia obrazuje daną osobę, jej wnętrze, obserwując charakterystyczne ruchy, reakcje, czy gesty, można sporo powiedzieć o danym człowieku.

Co do tej pory robiliście i robicie z Waszym ciałem (...) ?

Głównie stawiam na zdrowy tryb życia, zdrowa kuchnia, trochę aktywności fizycznej. Raczej nigdy nie zdecyduję się na żadne "ozdoby" typu piercing, tatuaże, różne ingerencje w w to z czym się urodziłam, jak operacje plastyczne, też odpadają.

Czy mając ku temu możliwość zamienilibyście się z kimś ciałem lub stworzyli sobie od podstaw nowe?

Nie.

Link to post

Sama zadbałam o swoje ciało i to ode mnie zależało jak ono teraz wygląda. Podobam się sobie mimo małych wad i nie zamieniłabym go, jestem przyzwyczajona do niego i pasuje do mnie. Przynajmniej tak uważam ja i moi znajomi ;d

Link to post

Moja relacja z własnym ciałem?

To skomplikowane

Wprawdzie na przestrzeni ostatnich miesięcy wiele się zmieniło. Przestałam dążyć do nieokreślonego ideału. Wytykać samej sobie własne niedoskonałości. Powoli pojawiła się akceptacja. Mimo wszystko nie jest to łatwe. Zwłaszcza teraz, gdy #makefithappen stało się nieodłączną częścią naszego życia. Fanki Ewy Chodakowskiej, #fitstagram, poradniki, zdjęć metamorfoz, to wszystko ostatnio zdominowało mi Facebook. Zdjęcia idealnych fit posiłków, ciał, metamorfoz. Stan naszego ciała, zacząć wyznaczać naszą wewnętrzną siłę. Osiągnij sukces- pracuj nad sobą. Podejmij się wyzwania. Zrób Skalpel przez 30 dni.

Osobiście wolę ten inny rodzaj wyzwania. Skupiający się na pokochaniu własnego ciała. Większość kobiet życie w przekonaniu, że jej ciało jest brzydkie. Za grube. Ma zbyt wiele niedoskonałości. Teraz wychodzę z założenia, że jeśli coś zmienię, to super. Jednak jeśli mi się to nie uda. Trudno.

Swoją drogą ostatnio pojawiła się świetna akcja prowadzona przez Taryn Brumfitt

Link to post
Kamineko

Jest kilka niedoskonałości. Przede wszystkim drażni mnie, że mogę jeść baaardzo dużo i nie tyję. To irytujące, mógłbym przytyć te 5kg. Wkurza mnie też fakt, że strasznie brzydko wychodzę na zdjęciach, naprawdę trzeba się postarać, żeby dobrze mnie ująć, chociaż realnie nie uważam, że jest ze mną aż tak źle. I nie lubię swojego zarostu, jest taki łysy, tu jest a tam go nie ma. Generalnie nie jest źle i nie mam jakiegoś wielkiego uprzedzenia do samego siebie gdy patrzę w lustro.

Link to post
  • 4 weeks later...

Nie przywiązuję wielkiej wagi do mojego ciała. Jest mi ono obojętne. Owszem ważna jest dla mnie higiena, wygląd, ale nie zabiegam o to, by wyglądać jak miss świata, nie czuje potrzeby robienia ulepszeń. Dla mnie najważniejsze jest to, by moje ciało było sprawne i się "nie psuło".

Link to post
  • 4 months later...

z zainteresowaniem przeczytałam wszystko, co tu piszecie. Nasz stosunek do siebie może być naprawdę różnorodny. Ale właśnie dlatego uwielbiam swoją pracę, bo pomagam w niej ludziom, którzy ze swojego wyglądu nie są zadowoleni. To wspaniałe uczucie wiedzieć, że poprawiło się czyjś nastrój.

Link to post
michaelowax3

Czuję się dobrze we własnym ciele. Jedynie nos mam niefajny ale tylko z profilu :P

Ogólnie dbam o siebie bo uprawiam sport. A jeżeli chodzi o jakieś niedoskonałości na twarzy zawsze makijaż pomaga. A reszta jest jak najbardziej w porządku :)

Link to post

Mój stosunek do własnego ciała ulegał przekształcaniu na przestrzeni lat. Był w moim życiu okres, kiedy czułam wręcz nienawiść do samej siebie, a ciało zakrywałam bezkształtnymi ubraniami. Zmieniałam się jednak, zarówno fizycznie, jak i psychicznie i zaczęły pojawiać się myśli, że może jednak nie jest tak źle. Wciąż jestem w tej fazie, kiedy moja ocena własnego ciała zależy od dnia/nastroju/pogody i jeszcze innych czynników, jednak coraz częściej, kiedy patrzę w lustro myślę 'ej, wyglądasz całkiem spoko' i wydaje mi się, że jestem na dobrej drodze do całkowitej samoakceptacji. Jest to jednak spowodowane zmianami, które zachodzą, na przykład zrzuceniem paru kilogramów. Ciągle dążę do 'ideału', który sobie wymyśliłam i gdy jestem coraz niego bliżej, tym lepiej się czuję sama ze sobą. Jednocześnie mam świadomość, że są rzeczy, których nie jestem w stanie poprawić albo mnie na to nie stać (na przykład nos) i staram się to zaakceptować takim, jakim jest. Jeśli jednak wiem, że coś mogę poprawić (wspominane wcześniej zbędne kilogramy), staram się do tego dążyć, a nie po prostu 'zaakceptować siebie taką, jaką jestem'.

Link to post

Ja w pełni akceptuję moje ciało. Według mnie jesteśmy całością - ciałem i duchem.

Mężczyzna który nie umie zrobić np. 20 pompek jest tak samo upośledzony jak ten co nie umie dodawać.

Powyższe to tylko przykład, ale dobrze obrazuje mój stosunek.

W chwili obecnej w sferze fizycznej staram się rozwijać siłę i wytrzymałość, a nie rzeźbę. Podoba mi się moje ciało i lubię się nim popisywać. Fakt, że wiele wysiłku kosztowało mnie doprowadzenie go do stanu w jakim jest teraz.

Oczywiście był czas, że pewne rzeczy chciałbym mieć większe - jak pewnie każdy nastolatek - plus zmieniłbym parę rzeczy w sobie (jak gęstszy zarost, wzrost), jednak teraz w pełni akceptuje to co dostałem od Boga.

Oczywiście jak każdy mam niedoskonałości np. wadę wzroku; jednak ostatnio spotykam się z ludźmi naprawdę niepełnosprawnymi - sparaliżowanymi, z Parkinsonem lub innymi chorobami i naprawdę mam za co dziękować.

Link to post
master_jedi

W zależności od mojego sposobu myślenia, moje ciało raz jest integralną częścią mojej osoby, a czasem tylko skorupą.

A jak się z nim czuję? Bardzo dobrze. Cieszę się z swoich wad i zalet, cieszę się, że nie mam problemów z swoimi zmysłami.

Link to post
Mr.November

Jestem wszystkim co moje, także ciałem. Jak każdy przejmuję się tym, jak wyglądam i jak postrzegają je osoby, których zdanie w tej kwestii się liczy. (Nie widzę sensu w udawaniu, że jest inaczej). Dbam o siebie. Jakiś czas temu wróciłem na siłownię i muszę przyznać, że dzięki temu czuję się lepiej fizycznie, ale to także zawsze przyjemne uczucie wiedzieć, że jestem atrakcyjny w ocenie osoby, na której zdaniu mi zależy.

Nie eksponuję go często, ale czasem trzeba. Dobrze jest móc się przed kimś rozebrać i nie myśleć o tym, że widać coś niepożądanego. Jeszcze lepiej jest czuć się z tym dobrze. Wiadomo, że nikt nie jest idealny, ale...

Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • kromik
    • alegoria
  • Najnowsze posty

    • Oliwka 800
      Dziękuję w każdym razie za rady i pomoc  
    • Martusiaaaaaa92
      To spróbuję następnym razem i trzymam za słowo
    • Shady-Lane90
      Mam tyle do roboty, że "rynce opadajo". Jakimś cudem udało mi się jednak wrócić dzisiaj z pracy przed 20. 
    • Shady-Lane90
      Absolutnie nie.  
    • yiliyane
      Największą krzywdą zawsze jest przemoc. I to niezależnie od tego wobec kogo jest ta przemoc stosowana ani przez kogo. Gdyby jednak założyć, że rodzice nie stosują przemocy (ani fizycznej, ani psychicznej) wobec dziecka, to najgorszą rzeczą jaką mogą mu zrobić jest nienauczenie jak sobie radzić w świecie. Przez co należy rozumieć zarówno zbytnie rozpieszczanie i wyręczanie we wszystkim, jak i również nauczenie go służalczości, nienauczenie go poczucia własnej wartości i nienauczenie jak się bronić bądź też wpajanie mu, że obrona przed atakiem jest zła - i tu głównie mam na myśli nie ataki fizyczne, a psychiczne, bo przede wszystkim to na tej płaszczyźnie rodzice polegają.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Kerosine

      Myślę, że ten podcast też Cię zainteresuje.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Kerosine

      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak bardziej...
       
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      Dziś tak poniedziałkowo, choć podobno czwartek
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy  »  Shady-Lane90

      KARATE PUMO LEPSZE NIŻ SUMO!!
      STRASZLIWE CIOSY, ŁAMIĄ SIĘ NOSY!!
      · 3 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      michaelowax3
      michaelowax3
      4
    3. 3
      Kerosine
      Kerosine
      3
    4. 4
      Vertigos
      Vertigos
      2
    5. 5
      Kalafior_Grozy
      Kalafior_Grozy
      2
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    24 posts
    Kerosine
    Kerosine
    18 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    9 posts
    michaelowax3
    michaelowax3
    8 posts
    WszyscyZginiemy
    WszyscyZginiemy
    7 posts
    Kalafior_Grozy
    Kalafior_Grozy
    6 posts
    Highline
    Highline
    6 posts
    Vertigos
    Vertigos
    5 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    yiliyane
    yiliyane
    126 posts
    Kerosine
    Kerosine
    102 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    78 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    1052 posts
    yiliyane
    yiliyane
    930 posts
    Shady-Lane90
    Shady-Lane90
    846 posts
×
×
  • Create New...