helje

Kuchnia

Recommended Posts

Jak jest z kuchnią w Waszym domu? Służy tylko i wyłącznie do przygotowywania posiłków, czy jest domową wyspą ciepła, gdzie spędzacie dużo czasu wraz z lokatorami? Jej powierzchnia i układ sprzyjają integracji czy wręcz przeciwnie? Lubicie w niej przebywać, czy równie dobrze moglibyście trzymać lodówkę w pokoju?

Share this post


Link to post

Od 3 lat w remoncie :D Służy tylko do odgrzewania jedzenia i jako miejsce w którym stoi lodówka. Tylko w weekend ojciec pichci coś na obiad. Po prostu nie lubię tego miejsca.

Share this post


Link to post

Zarówno w domu rodzinnym, jak i na stancji (chociaż 2m na 3m :P) to kuchnia jest takim 'pokojem zwierzeń'. Spędzam w niej duuużo czasu wraz z rodziną i znajomymi. Inaczej jest w moim mieszkaniu gdzie w kuchni nie robię nic, poza gotowaniem.

Share this post


Link to post

Zawsze marzyła nam się duża kuchnia, z miejscem do siedzenia, jedzenia posiłków. Mamy to, co mamy, czyli mało miejsca 4mx2m nie robi wrażenia, sprzętu, szafek dużo, więc jedynie się tam gotuje. Jak gotuję razem z mamą, to kuchnia jest miejscem rozmów, jakąś ostoją.

W swoim przyszłym domku chciałabym mieć dużą kuchnię, bądź aneks przy salonie. Zapach gotowanych potraw, ciepło pary unoszącej się nad garnkami tworzą przyjemną atmosferę.

Share this post


Link to post

Nie mam dużej kuchni a właśnie tak mi się marzy, duża przestronna, przytulna. Nie tylko do przyrządzania posiłków, ale właśnie po to, by usiąść i tam przebywać. Kuchnia to właśnie takie miejsce, gdzie bardzo lubię przebywać.

Share this post


Link to post

Od paru miesięcy moja kuchnia to cmentarz dla niepozmywanych naczyń, kiedyś miejsce pogaduszek, jedzenia, picia i gry w karty.

PS I jakoś tak, nie marzę o dużej kuchni. Gdybym mogła wybrać, idealną wydaje się być przytulna, z garnkami powywieszanymi na ścianach, czosnkiem, blacie na którym można siadać (jak to robiłam w rodzinnym domu), mnóstwem roślinek i wyjściem na symboliczny balkonik.

Share this post


Link to post

Kuchnię mam sporą, na oko jest to jakieś 25m2. To kuchnia i jadalnia w jednym, w prostokącie więc nie mamy popisu co do aranżacji tego miejsca (czytaj nie ma możliwości zrobienia wyspy kuchennej). I to kuchnia jest miejscem gdzie bardzo często goście chcą siedzieć i się gościć. Owszem, zapraszamy do salonu ale niektórzy goście nie dają się przekonać i wymuszają zostanie w kuchni:) Przyznaje, że ja też wolę siedzieć w kuchni. Jest jasna (okna mamy na trzech ścianach) i zawsze z którejś strony słońce zaświeci niezależnie od pory dnia (o ile w ogóle słońce jest). To chyba jej ogromna zaleta. Poza tym w kuchni robi się jedzenie a jedzenie zawsze dobrze się kojarzy stąd w kuchni jest najlepiej:)

I jedyny minus to ogrom do sprzątania - nienawidzę mycia podłogi w kuchni, która jest niemal biała i szybko się brudzi (jak to w kuchni). Jeśli ktoś marzy o dużej kuchni to polecam zastanowić się nad dobrym zagospodarowaniem i wyborem dobrej podłogi - inaczej umarł w butach:)

Share this post


Link to post

Nie zapraszam do kuchni gości bo uważam, że nie jest to specjalnie ładne pomieszczenie, jest też dość małe. Nie spędzamy tam z domownikami dużo czasu wspólnie, ale dość często zdarza mi się tam rozmawiać z mamą i wtedy te rozmowy są inne, lepsze. Chyba dlatego, że nie ma tam telewizora ;)

Share this post


Link to post

U siebie w mieszkaniu mam kuchnię, która łączy się z salonem. Z tego powodu służy przede wszystkim do przygotowywania posiłków. Marzy mi się jednak niewielki stół na cztery osoby lub zrobienie dużego barku.

W moim rodzinnym domu także nie mamy dużej kuchni. Mimo to wiąże z nią naprawdę ciepłe wspomnienia. Przygotowywanie ciast, wspólne lepienie pierogów. Rozmowy przy kawie i papierosie z tatą. Słuchanie lokalnych wiadomości w radiu. U mnie w rodzinie nie ma zwyczaju jedzenia przy stole (jedynie od święta). Zwykle siadało się na kanapie lub na podłodze przy kominku w salonie, a barek w kuchni służył jako szwedzki stół.

Share this post


Link to post

W domu mam dosyć małą i nieustawną kuchnię, 3 osoby tam to już tłok. krótki stół a'la barowy też nie sprzyja integracji, tym bardziej, że mieszczą się przy nim dwa krzesła. Mimo wszystko lubię tam spędzać czas, bo ogólnie lubię gotować. Pichcenie z mamą też sprawia mi radość, wtedy jeszcze zwykle przychodzi moja siostra, która siedzi na podłodze z psem i jest swojsko i domowo, mimo wszystko.

Za to w mieszkaniu mam naprawdę super kuchnię. Bardzo przestronną, jasną, z dużym oknem i stołem. Większość znajomych, którzy nas odwiedzają, automatycznie spędzają część czasu w kuchni przy herbacie. Prawie cały czas jest tam włączone radio, przeważnie pachnie kawą, herbatą albo tostami. Odruchowo nie ucieka się z posiłkami do siebie do pokoju, tylko jemy w kuchni i to jest super. Zdecydowanie lubię tam spędzać czas.

Share this post


Link to post

Kocham duże, przestronne kuchnie! Będę mieć kiedyś z taką wyspą i windą na żareło! W domu mamy średnią kuchnię, a teraz jak wynajmuję to jest kliteczka w której pijemy w sumie kawę i jemy, ale bez luksusu. Najpierw jedna robi sobie papu a później druga. Jest ciasno, ale da się przeżyć. Oczywiście,że mogłabym trzymać lodówkę w pokoju, ale wtedy skończyłoby się to rozmiarami szafy 3-drzwiowej. Obgadujemy wszystkich w naszej małej kuchni. Jest czysta i ładna. Mogłaby być większa, ale nie mam co narzekać, bo kiedyś wynajmowałam taki pokój ,że w ogóle nie mogłam zrobić sobie nic w kuchni.

W kuchni zawsze wszystko smakuje najlepiej!

Share this post


Link to post

W domu mam malutką kuchnię, która kompletnie nie sprzyja integracji domowników czy też przyjmowaniu gości. Służy właściwie wyłącznie do gotowania. Zdarza się, że posiedzę sobie w kuchni z mamą i nie powiem, jest miło. Ale tak na dobrą sprawę dla większej ilości ludzi nie zostaje już za dużo miejsca, jedna osoba jeszcze się zmieści, ale przy czterech osobach ciężko się ruszyć.

W mieszkaniu, które wynajmuje jest natomiast świetna kuchnia, która jak najbardziej sprzyja integracji, jest "centrum kulturalnym" naszego mieszkania, tu wszystko się dzieje. Najwięcej czasu spędzamy własnie tutaj, jakoś wolimy siedzieć razem przy stole w kuchni niż w pokojach. Jak przychodzą jacyś ludzie to też zawsze ugaszczamy ich w kuchni i każdy jest zachwycony. Posiłki spożywamy w kuchni, nie jest tak, że przyrządzamy jedzenie i uciekamy z nim do pokoju, nie, jemy w kuchni gdzie wszystko smakuje o niebo lepiej. W moim przyszłym domu chciałabym mieć właśnie taką kuchnię, kuchnię, która "żyje".

Share this post


Link to post

Kiedy jeszcze mieszkałam w bloku to często siedziałam z mamą w kuchni. Był drewniany stół, była ława na której można było posiedzieć, wypić herbatkę. Albo usiąść przy oknie i posłuchać radia.

W domu mam dosyć małą i nieustawną kuchnię, 3 osoby tam to już tłok. krótki stół a'la barowy też nie sprzyja integracji, tym bardziej, że mieszczą się przy nim dwa krzesła.

dzisiaj mam dokładnie tak samo. Moja kuchnia raczej nie zachęca do spędzania w niej czasu, bo zwyczajnie nie ma jak. Gdybym wypieprzyła część barową, to zrobiłoby się trochę więcej przestrzeni i nawet jakiś mały stolik by się zmieścił, żeby posiedzieć normalnie jak człowiek. Gdybym usunęła ścianę między pokojem a kuchnią to już w ogóle czad, bo zrobiłoby się coś jak kuchnia z jadalnią. No ale takie remonty to za sto lat dopiero. Lubię w niej gotować, ale nie siedzieć.

Share this post


Link to post

Nie traktuję swojej kuchni jako sanktuarium. Jest to jedno z pomieszczeń, nic specjalnego. Jednak dawniej zdarzało mi się przesiadywać w kuchni od tak. Bez jakiegoś szczególnego powodu. Zwykłam lubić to miejsce, w szczególności gdy miałam dużo czasu i oczekiwałam sobie na obiadek. Miłe wspomnienia.

Jeśli chodzi o przestronność, kłamać nie będę, zbyt duża to ta kuchnia nie jest. Jest wystarczająco dużo miejsca i na gotowanie, i na przeszkadzanie osobie gotującej. Jak tak sobie dumam, to nawet nie chciałabym żeby była ona niewyobrażalnie duża. Wolę aby była w sam raz. Nie za duża, nie za mała. Biorę również pod uwagę względy czysto praktyczne: małą kuchnię jest łatwiej i szybciej posprzątać. Ale przede wszystkim musi być przytulnym, ciepłym miejscem.

Share this post


Link to post

W moim rodzinnym domu kuchnia to miejsce, w którym najczęściej przebywam ja albo moja siostra. Rodzice gotują od wielkiego święta - przy swoim obecnym trybie życia, bywają w domu tylko przelotem, a do kuchni zaglądają tylko po to, żeby sprawdzić, czy jest coś do odgrzania. Z bratem jest tak samo - zagląda, jak jest głodny, w innym razie nie raczy nawet odnieść swoich brudnych naczyń do zmywarki.

Jeśli zaczyna denerwować mnie mój pokój, to następnym miejscem, do którego się przeniosę będzie właśnie kuchnia. Nie jest zbyt przestronna, ale jest gdzie usiąść. W sam raz, żeby zaszyć się z książką i kubkiem kawy/herbaty.

Share this post


Link to post
Jak jest z kuchnią w Waszym domu?

Jest to dość duże, przestronne pomieszczenie połączone bezpośrednio z tarasem. Dodatkowym atutem jest usytuowanie od wschodu, zawsze rano jest tam niezwykle słonecznie.

czy jest domową wyspą ciepła

Na mą twarz wpłynął kpiarski uśmieszek, przez wyobrażenie sobie tej domowej wyspy ciepła w obecnym wydaniu. Cóż, za czasów życia mojego Dziadka zawsze siedzieliśmy tam w trójkę z babcią i sobie rozmawialiśmy, wtedy faktycznie było tam o wiele więcej tego ciepła (choć z naszymi charakterami była to raczej ostoja sarkazmu i ironii), obecnie od kiedy jest nas w domu nieco mniej... Cała ta tradycja wspólnych posiłków zaginęła. A i ja tam siedzę bardzo rzadko, bo i po co jeśli tak naprawdę nie ma z kim?

Jej powierzchnia i układ sprzyjają integracji czy wręcz przeciwnie?

Sprzyjają. Jest spora, mamy całkiem fajny stół więc wszyscy spokojnie się zmieszczą. Bynajmniej jednak jej układ przestrzenny jest jedynym elementem sprzyjającym integracji :roll:

W każdym razie szczerze lubię to pomieszczenie przede wszystkim za wiele dobrych lat, które obecnie są moimi najpiękniejszymi wspomnieniami. Na plus przemawia również to, że kuchnia jest moim małym królestwem z racji tego, że z całej familii gotuję najlepiej, więc często coś dla kogoś przygotowuję.

Share this post


Link to post

Niestety u mnie raczej służy jedynie do przygotowywania posiłków i bardzo nad tym ubolewam.

Share this post


Link to post
O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

(...) czy równie dobrze moglibyście trzymać lodówkę w pokoju?

Mój pokój nie jest na tyle duży ;D Skądinąd jednak autentycznie trzymam w nim mikrofalówkę oraz piekarnik [model wolnostojący, o niewielkich gabarytach] - jak również czajnik i ogólnie sporo naczyń / pojemników / przyborów kuchennych; w dużej mierze także u siebie przygotowuję sobie posiłki. Pomimo mieszkania bowiem pod jednym dachem z rodziną prowadzę w dużej mierze osobną kuchnię, zresztą w użytkowanym przez nas pomieszczeniu o tej nieadekwatnie szumnej nazwie wszystkie powyższe rzeczy nawet by się nie pomieściły.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jak jest z kuchnią w Waszym domu? Służy tylko i wyłącznie do przygotowywania posiłków (...)?

Zgadza się.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jej powierzchnia i układ sprzyjają integracji czy wręcz przeciwnie?

Wręcz przeciwnie.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Lubicie w niej przebywać (...)?

Nie.

Nasza obecna kuchnia jest dla mnie źródłem traumy, natomiast ta wymarzona to PRZESTRONNE, czyste i ultra ergonomicznie urządzone pomieszczenie z mnóstwem szafek, szuflad, schowków i przeróżnej maści pojemników oraz komfortowo szerokimi blatami i zlewem; utrzymane w tradycyjnym, a nawet mniej lub bardziej wyraźnie zaznaczonym rustykalnym stylu opartym na dużej ilości klasycznych, harmonijnych form i drewnie oraz o ciepłej kolorystyce. Na przykład coś mniej więcej takiego [choć w tej konkretnej akurat wzmocniłabym barwę ścian i (ewentualnie) glazury oraz uprościła nieco zdobienia]:

07.jpg

Share this post


Link to post
O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jak jest z kuchnią w Waszym domu? Służy tylko i wyłącznie do przygotowywania posiłków, czy jest domową wyspą ciepła, gdzie spędzacie dużo czasu wraz z lokatorami? 

Tylko do przygotowania posiłków. Do wspólnego spędzania czasu z rodziną jest jadalnia i salon.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jej powierzchnia i układ sprzyjają integracji czy wręcz przeciwnie?

Nie narzekam na rozmiar i układ kuchni w moim domu. Jest w sam raz. A co do sprzyjania integracji, to myślę, że nie jest to najważniejszy wyznacznik jakości kuchni :rolleyes:

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Lubicie w niej przebywać, czy równie dobrze moglibyście trzymać lodówkę w pokoju?

Przebywam, kiedy trzeba. Jak podkradam jedzenie albo jak sama gotuję. Moim ulubionym pomieszczeniem w domu jest mój pokój, w którym spędzam większość dnia. Jeżeli nie krzątam się przy przygotowaniu posiłku lub zrobieniu sobie herbaty, to nie siedzę w kuchni - wolę własny pokój. Co nie oznacza, że z tego pokoju nie wychodzę jak czegoś nie potrzebuję. Lodówki w pokoju bym mieć nie chciała, to naprawdę nie problem udać się te parę kroków do kuchni. Wolę mieć u siebie przestrzeń niż graciarnię :P

Share this post


Link to post
O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jak jest z kuchnią w Waszym domu?

U nas kuchnia służy do gotowania... i plotkowania. :wink: Przy okazji większych imprez często zdarza się, że kobiety zbierają się w kuchni "do pomocy", a w rzeczywistości zostawiwszy męską część przy, a my tu stole sobie plotkujemy na tematy nie zawsze dla ich uszu przeznaczone.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

czy jest domową wyspą ciepła, gdzie spędzacie dużo czasu wraz z lokatorami?

Wspólnie w kuchni jemy okazjonalnie, przez różne godziny powrotów, ale staramy się przynajmniej raz w tygodniu, w weekend.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Jej powierzchnia i układ sprzyjają integracji czy wręcz przeciwnie?

Jest dość przestronna, chociaż jeżeli się gotuje, to gdy jest tam więcej niż te 2/3 osoby robi się tłocznie.

O 26.10.2013 at 08:54, helje napisał:

Lubicie w niej przebywać, czy równie dobrze moglibyście trzymać lodówkę w pokoju?

Uwielbiam przebywać w naszej kuchni (tam gdzie kobieta być powinna :lol:), a jak w końcu będę miała tą swoją własną, będzie moim królestwem i pewnie miejscem gdzie będę spędzać większą ilość wolnego czasu. 

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • Kerosine
    • bolek12
  • Chatbox

    Load More
    You don't have permission to chat.
  • Recent Status Updates

  • Posts

    • michaelowax3
      Wasze osiągnięcia w sporcie ?
      Mam trochę pucharów za pierwsze miejsca w amatorskich maratonach rowerowych. Najwięcej 90 km podczas maratonu przejechane w trzy godziny mniej więcej.
    • Shady-Lane90
      Prawda czy fałsz?
      Prawda. Jestem zimnolubna, toteż w moim pokoju przez cały rok są otwarte oba okna. Problem jest, kiedy na dachu zalega śnieg (mam okna dachowe) - wówczas ciężko je otworzyć. Temperatura, w jakiej czuję się najlepiej, to 16 stopni. Staram się więc właśnie taką utrzymywać we własnym pokoju. Obgryzasz paznokcie.
    • Shady-Lane90
      Gry karciane
      Jestem debilem, jeśli chodzi o gry karciane. Za dzieciaka dużo grałam z wujkiem w "wojnę". I przez wiele lat była to jedyna gra karciana, w jaką potrafiłam grać (poza układaniem pasjansa oczywiście) ;D   Z biegiem lat nauczyłam się także grać w makao. I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moje zdolności w gry karciane. Chętnie nauczyłabym się jeszcze czegoś, ale myślę, że mogłabym mieć problem z tym, że przegrywam, więc wolę nie ryzykować ;D 
    • Shady-Lane90
      Jaka muzyka teraz u Ciebie leci?
      Nostalgicznie. Kochałam ten numer, kiedy byłam gówniarą. 
    • Shady-Lane90
      Ile macie najbliższych osób?
      Nie prowadzę listy, na którą wpisuję bliskie mi osoby. Jest ich kilka. Oczywiście przede wszystkim są to rodzice. Jeżeli chodzi o bliskich, niespokrewnionych, to myślę, że do grupy takich naprawdę bliskich mi osób zaliczyć mogę około 5.