Jump to content

Jak ma wyglądać 18stka?


traktat

Recommended Posts

Posted

Temat może i wałkowany wielokrotnie ale chciałbym poznać zdanie konkretnie do mojego przypadku. A więc tak pod koniec sierpnia mam 18 i szczerze powiedziawszy nie wiem jak to ma wyglądać xD Wszystko organizuję sam bez pomocy rodziców ale kasy coś mam. Goście ? kilkunastu najprawdopodobniej sami chłopacy.

Mam załatwiony pusty lokal ( sala + kuchnia + łazienki więc wszystko jest) na dwór też można wyjść. Teraz jak powinna wyglądać ogólnie osiemnasta od początku do... no powiedzmy środka bo potem wiadomo że samo się potoczy. A więc tak na którą zaprosić znajomych ? 16 ? 17 ? 17.30 ? później to już chyba za późno. Na początek co na stół dać do jedzenia ? Chipsy, paluszki, cukierki + napoje coś jeszcze ? Zamawiać tort ? Jak tak to mam już mniej więcej wybrany jaki, a jak tak to kiedy go wnieść i kto powinien go wnieść ? Ja sam ? A może od początku niech na stole będzie. Zimną płytę dawać i kiedy ? Jakieś zakąski może dać od początku ( nie będę miał raczej nikogo do pomocy a gości trochę wstyd prosić). na 19-19.30 będe chciał zamówić kolację( mięsa surówki kluski ziemniaczki pieczone). Jeszcze jaką muzykę dać ? też przydałoby się wiedzieć. Proszę nie komentować głupio tego postu i pisać jak masz coś konkretnego do napisania. Goście są w większości młodsi ode mnie tylko 1 ma juz 18 więc tak wyszło że na 18 jeszcze nie byłem i nie wiem jak powinna wyglądać. Z góry dziękuję

Link to comment
Posted

Soł, co do godziny to tak raczej większość osiemnastek u mnie w otoczeniu była dość późno, około 19 gdzieś i do późnych godzin nocnych, a właściwie rannych, no ale to w sumie zależy od Ciebie. Sama nie robiłam żadnej imprezy, więc nie mam doświadczenia, ale tak z obserwacji mogę coś powiedzieć.

Co do jedzenia, no to zależy od Ciebie, jak chcesz żeby ta impreza wyglądała, różnie z tym bywa. Chipsy, paluszki, cukierki - jasne, ale ja bym dołożyła do tego jeszcze jakąś sałatkę czy jakieś "kolorowe kanapeczki", coś pożywnego na zakąskę. Tort fajnie by było zamówić, nie musi być jakiś mega wypasiony, ale chociaż tak symbolicznie. Muzyka, najlepiej różnorodna, ale tak na prawdę to zależy od Ciebie i kumpli, co słuchacie, co jesteście w stanie zdzierżyć, a czego nie, przy czym dobrze się bawicie. Na pewno jakieś obecne (w sumie stare też!) hity, które każdy zna, coś przy czym można potańczyć, poszaleć, ale też chwilę posiedzieć i odpocząć, nie wiem co doradzić, bo nie wiem w jakich klimatach gustujecie. Niektórzy najlepiej bawią się przy disco polo, inni przy muzyce klubowej, a jeszcze inni przy rocku.

Masz tu nawet kilka tematów, może coś znajdziesz:

post1463279.html#p1463279

post1421525.html?hilit=muzyka%20na%20imprez%C4%99#p1421525

muzyka-na-impreze-t75903.html?hilit=muzyka%20na%20imprez%C4%99#p1375836

post1348241.html?hilit=muzyka%20na%20imprez%C4%99#p1348241

A, i ja osobiście na Twoim miejscu poprosilabym jednak któregoś najlepszego kumpla do pomocy ;)

I nie planuj tak wszystkiego, impreza sama się rozkręci.

Link to comment
Posted

Jeżeli nie będzie żadnych tańców to nie lepiej było w domu zrobić lub zabrać ziomków do baru? Hmm, co do godziny to najlepiej między 19 a 20 zacząć, bo wcześniej nie ma sensu - gorąc największy i jasno. Na stół jakieś przekąski typu chrupki, popcorn i ciasteczka + jakaś sensowna zimna płyta - skrzydełka kurczaka z jakimiś dipami, korki. No i oczywiście jakaś kolacja porządna typu szaszłyki/schab z frytkami/ziemniakami, potem tort i szampan, a jakoś o 1/2 znów coś na ciepło.

Link to comment
Posted

No wlasnie, ja na twoim miejscu zorganizowalabym jednak jakies dziewczyny bo taka meska impreza to jakos nie brzmi zachecajaco. Nie masz jakichs kolezanek, ktore by mogly wpasc? Raczej nikt nie powinien miec nic przeciwko imprezie :P nawet ja bym wpadla jakbys mnie zaprosil :mrgreen:

Link to comment
różowy pajacyk
Posted

A to ma być osiemnastka, czy gej party? ; ) Nie ma co facet, dziewczyny muszą być, jak to tak. Laski zawsze lepiej rozkręcają imprezę od chłopaków. Chyba nie zamierzacie siedzieć cały czas przy stole i pić wódkę? Wypadałoby coś potańczyć, więc panny są tutaj raczej niezbędne. Gości zaprosić proponuje o godzinie 19. Chyba najbardziej optymalnie, zresztą i tak nie wszyscy będą na czas. Co do czegoś na ząb to proponuje od razu postawić to i owo na stole i już więcej koło tego nie latać. Chrupki, precelki, paluszki, czipsy na przekąski. Możesz porobić też wielkie talerze takich malutkich kanapeczek, do tego jakieś surówki na przykład gyrosa, bo raczej każdy lubi i jakie tam jeszcze umiesz. Można też zamówić pizze, jeśli chcecie zjeść coś na ciepło, ale chyba bardziej stawiałabym na grilla. W prawdzie imprezę robisz w lokalu, ale chyba przed wejściem na pewno macie tam trochę miejsca wolnego do dyspozycji. Koniecznie miseczki obładowane korniszonami, bo chyba wódka będzie, a korniszon na zagrychę mile widziany ; )

Link to comment
Posted

To jest właśnie problem bo z laskami może być dość ciężko ;/ wieś gdzie mieszam nie jest zbyt duża ogólnie dość mało osób tu miesza i lasek w moim wieku z którymi utrzymuję znajomość nie ma ;/ z szkoły to jeszcze większy problem bo w klasie 37 synków jest więc też nie ma co szukać.

Link to comment
GoingInside
Posted

Parówkowa impreza \o/. A może dopowiedz zaproszonym żeby każdy w miarę możliwości przyszedł z partnerką? Zrób otwarty event na facebooku, tylko tu może być zagrożenie 60 chłopaków i 4 dziewczyny :D. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że nie ma dziewczyn w Twoim wieku, pewnie Ty po prostu nie znasz. Może poproś kolegę żeby przyprowadził koleżanki. Chociaż to może dziwnie zostać odebrane, że idą na 18stkę gościa, którego nie znają.

Link to comment
Posted

traktat, dokładnie ilu ma być ludzi na 18stce? Nie lepiej było zrobić większego grilla po prostu?

Link to comment
Posted

Jakbym ja miała 18 w sierpniu to bym zrobiła jakiegoś grila na działce, po co jeszcze wynajmować i płacić za lokal? Tym bardziej, że mają być sami chłopacy. Najlepsza osiemnastka na jakiej byłam to był właśnie symboliczny grill. Początek najwcześniej 19, zwykle 20.

Jeśli nie, to musisz mieć oczywiście alkohol, soki, czipsy, paluszki, nie wiem co tam lubicie. Ciepłe danie dajesz na początek i w nocy, już po torcie, też jest dobrze zjeść coś ciepłego, jakieś nagetsy chociażby.

Tort dajesz o 12, a raczej ktoś wnosi, żebyś Ty mógł zdmuchnąć świeczki. Potem dają Ci pasy.

Jeśli chodzi o muzykę to coś co lubicie, możesz poprosić kolegów żeby np. podesłali Ci wcześniej to, co lubią. Niech to będzie coś znanego, przy czym można się bawić. Jak polejesz wódkę to wszystko się samo rozkręci ;)

Tak mniej więcej wyglądały te osiemnastki, na których ja byłam. Powiem Ci, że im bardziej na luzie, tym lepiej : )

Link to comment
subiektywny
Posted

Z doświadczenia wiem, że masa jedzenia to zły pomysł. Teraz mentalność jest taka (z własnych obserwacji), że każdy chce wychlać ile może i iść do domu, przy tym dobrze się bawić. Ogranicz się do przekąsek, tort to średnia opcja również. Godzina 19 najlepiej. Możesz oczywiście zrobić przyjęcie, które będzie wyglądało jak 50 rocznica ślubu czy coś, ale licz się z tym, że koledzy będą kręcić nosem :P

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
    • Xantos
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • yiliyane
      Przyznam, @Xantos, że nie podoba mi się to wszystko. Ona ma jakieś problemy, które powinny być rozpracowane z psychologiem. Można mieć luźniejsze podejście do seksu i mieć wielu partnerów, ale odreagowywanie emocji seksem z przypadkowymi ludźmi i de facto traktowanie ich jako zabawki, nie świadczy o dobrym stanie zdrowia psychicznego. Do tego dochodzi podatność na uzależnienia, problemy z odpowiedzialnością, nieprzepracowana trauma związana ze stratą dziecka. Ona powinna pójść do specjalisty i to nie dla Ciebie i waszego związku, ale dla samej siebie, dla swojego dobrego samopoczucia i swojej przyszłości. Obawiam się jednak, że w chwili obecnej ona nawet sobie nie zdaje sprawy, że ma problem, a wytknięcie jej tego wprost skończy się zaprzeczeniem problemowi i obrażeniem na cały świat. Rozumiem, że ona może Cię wciąż kręcić, że możesz w głębi serca wciąż ją kochać, ale patrząc na to wszystko... ona nie jest dobrym materiałem na żonę ani, tym bardziej, na matkę. Nie w tej chwili w każdym razie. Gdyby zaczęła pracę nad sobą, za kilka lat mogłaby się stać zupełnie inną kobietą. Z przeszłością, z popełnionymi błędami na koncie, ale już na prostej drodze ku lepszemu. Próbując stworzyć z nią związek, kiedy ona jest w tym stanie, mam wrażenie, że tylko stracisz czas i siły. Możesz wciąż ją wspierać, a kiedy napomknie o swoich nocnych przygodach, zwrócić delikatnie uwagę, że jej sposób odreagowywania jest destrukcyjny i zasugerować, że powinna udać się po pomoc... Ale jeśli ona sama nie zechce sobie pomóc, to sam jej nie pomożesz. Nie naprostujesz tego wszystkiego, bo nie jesteś specjalistą. A i sam specjalista nic nie pomoże, jeśli ze strony pacjenta nie będzie chęci. Ja bym na Twoim miejscu nie wracała do niej. Nie musisz całkowicie zrywać kontaktów, ale związek z nią - w tym stanie - nie ma przyszłości.
    • yiliyane
      Zakładam, że chodzi o stały związek (np. małżeństwo), a nie o romans. W przypadku romansu majątek nie gra aż takiej roli, bo liczy się fizyczność, tu i teraz, a nie wspólne życie, ślub i dzieci. Wydaje mi się, że obiektywnie najlepiej jest jeśli: oboje mają podobny poziom inteligencji i typ zainteresowań oboje mają podobny poziom wykształcenia poziom zarobków mężczyzny wyższy od zarobków kobiety o 50-100% (przykład: ona 4000 zł, on 6000-8000 zł) Sytuacja nie jest najgorsza w jednym z tych trzech przypadków: mężczyzna jest nieco lepiej wykształcony od kobiety (np. on ma wykształcenie wyższe, a ona średnie, ale robi różne kursy, rozwija się) mężczyzna zarabia podobnie jak kobieta, czyli do 50% więcej niż ona (przykład: ona 4000 zł, on 4000-6000 zł) mężczyzna zarabia więcej od kobiety, ale maksymalnie o 150% (przykład: ona 4000 zł, on 10 000 zł) Źle jest, jeśli: występuje duża różnica w inteligencji i typie zainteresowań (trudno mi sobie wyobrazić światową osobę o licznych pasjach w związku z kimś, kto tylko leży przed TV) występuje duża różnica w wykształceniu, a osoba o niższym wykształceniu nie planuje się rozwijać, chociażby w postaci kursów doszkalających (ten problem szczególnie wadzi, jeśli to kobieta jest lepiej wykształcona) występuje duża różnica w zarobkach - mężczyzna zarabia dużo więcej od kobiety (o ponad 150% więcej niż ona) lub kobieta zarabia więcej od mężczyzny (o więcej niż 30-40%) Podsumowując, duża różnica majątku może być problemem, jeśli ktoś chce stworzyć rodzinę. Jeżeli on jest bardzo bogaty, a ona biedna lub średniozamożna, istnieje ryzyko przemocy ekonomicznej, strachu przed zostawieniem przemocowego partnera z obawy na pogorszenie swojej i swoich dzieci sytuacji majątkowej i/lub zostania porzuconą po kilku latach, kiedy mężczyzna wymieni żonę na młodszy model. Jeżeli ona jest bogatsza od niego, cała rodzina będzie de facto na jej głowie - nie tylko to ona będzie głównie zapewniać byt rodzinie, ale będzie też - jak to kobieta - opiekunką ogniska domowego. Nawet jeśli mężczyzna dużo pomaga w domu, to i tak większość prac domowych czy opieki nad dziećmi pozostaje kobiecie. Tak nas natura stworzyła i nic na to nie poradzimy. W takiej sytuacji, kobieta będzie zmęczona i rozdrażniona, małżeństwo zacznie się kłócić i pewnie w końcu się rozpadnie - nawet jeśli oboje, obiektywnie, nie są złymi ludźmi. Różnice majątkowe można jednak poniekąd nieco oszukać. Jeżeli ty jesteś tą sporo biedniejszą stroną, działaj, by polepszyć swoją sytuację majątkową. Rozwijaj się, dokończ edukację, doszkalaj się, bądź ambitny/-a. Jeżeli ty jesteś tą dużo bogatszą stroną, przypatrz się jakie ma podejście do życia twoja druga połówka. Czy jest ambitna, czy jest pracowita. Jeśli tak, warto dać szansę, warto czasem wspomóc w drodze do kariery. Jeśli nie, jeśli odpowiada jej swoja marna sytuacja finansowa i intelektualna, wtedy lepiej sobie odpuścić. Na zakończenie drobna uwaga. Wszystko co tu napisałam odnosi się do osób dorosłych a) po zakończeniu edukacji, b) w podobnym wieku. Wiadomo, że jeśli ktoś jeszcze się uczy, to nawet jeśli pracuje, nie będzie zarabiać tyle, co x lat po zakończeniu edukacji i pracy w zawodzie. Jeżeli występuje różnica wieku między partnerami, trzeba wziąć pod uwagę, że młodszy partner ma mniej doświadczenia zawodowego i z tej racji nie będzie zarabiał tyle co ty. W takiej sytuacji porównaj swoje zarobki, kiedy byłeś/-łaś w wieku swojego partnera, przyjrzyj się jego/jej ambicjom i na tej podstawie dopiero oceniaj. I wreszcie, finalna uwaga. Jeżeli ktoś pochodzi z biednej rodziny, nie oznacza to, że nie może się wybić. Wiadomo, bogatym i ze znajomościami jest łatwiej, ale są ludzie, którzy osiągnęli sukces, zaczynając od zera. Jeżeli ktoś jest świeżo po maturze, czy nawet na studiach, a pochodzi z biednej rodziny, nie będzie mógł poszczycić się wielkim majątkiem. Co się liczy, to jego pracowitość i ambicje. Dlatego trzeba patrzeć szerzej niż jedynie na aktualny stan konta.
    • Xantos
      Hej yiliyane, dzięki za twój punkt widzenia, zawsze to zboku więcej i lepij widać wiem coś o tym. Co do pytania o jej moralność, czy to był jednorazowy wyskok? To dosyć skomplikowane, ogólnie jestem jej drugim partnerem. Ona w pierwszym związku była 5 lat, po rozstaniu minęły 2 lata zanim się ze mną związała. Ale od początku bo to nie można tak jednoznacznie odpowiedzieć na te pytanie. Poznałem ją w pracy jak jeszcze była ze swoim poprzednim pierwszym partnerem. Miałem z nią kontakty tylko czysto zawodowe ponieważ jej pierwszy partner był bardzo zazdrosny o nią i zabraniał się jej spotykać z kolegami prywatnie po za pracą, Fakt podobała mi się ale nie zwracałem na nią zbytnio uwagi, bo przecież zajęta kobieta po co się wiedzieć. Ona z tego co mi opowiadała później (bo tak rozmawialiśmy jak już byliśmy ze sobą jak wyglądał jej poprzedni związek dlaczego nie przetrwał itd.) miała kryzys w związku i dali sobie pół roku przerwy, Podczas tej przerwy przespała sie z kolegą poznamy w Internecie ( ciągle ten internet ). Krótki przelotny romans i wróciła do swojego poprzedniego partnera. Z poprzednim partnerem była jeszcze rok potem się rozstali bo on ja zaradził. Po zerwaniu popadła w depresje zaczęła się brzydko się wyrażając szmacić, spała z kim popadnie, miała wielu kochanków. W tym czasie nasz kontakt przerodził sie ze znajomości w przyjaźń i to nie taką że robiłem jakieś podchody do niej czy coś tylko po prostu złapaliśmy wspólny język, zaczęliśmy wspólnie wychodzić itd. Ja ją traktowałem jak przyjaciółkę ponieważ w tym czasie podobała mi się inna dziewczyna wiec nie wyobrażałem sobie nic więcej niż tylko znajomość kumpelska. Wiedziałem że sypia z kim popadnie by zapomnieć o bólu rozstania, mówiłem jej że to jest słabe ale tylko tyle mogłem jako jej przyjaciel. Lecz z czasem mój w pływ na nią zacząć działać przestała sypiać z innymi zaczęło zdroworozsądkowo podchodzić do zżycia. Czy to aby na pewno mój wpływ? Może, ona tak twierdzi że znajomość ze mną wyciągnęła ja z depresji. Ja to mówiła zawsze jej się podobałem, już jak z nią byłem zapytałem ją dlaczego gdy robiła to co robiła z innymi nigdy nie próbowała mnie zaciągnąć do łóżka. Ona na to odpowiedziała że za bardzo mnie ceniła by potraktować mnie jak zabawkę by zapomnieć o byłym. W pewnym momencie tak dobrze się dogadywaliśmy że ją po prostu pocałowałem i od tamtego momentu w brzuchu moim  wybuchły motyle. Nawet się sam z tego śmiałem że latałem za innymi a To jedyną miałem tuż tuż i tego nie widziałem. Sam związek był bardzo dobry, tak szybko ze soba zamieszkaliśmy, dogadywaliśmy się jak mało która inna para znajomych. Co prawda była różnica wieku 9 lat ja 33 a ona 24 przez co nie byłem taki chętny na zabawy po klubach ale nie miałem problemu z tym żeby chodziła ze znajomymi. Wiem że była podrywana na tych imprezach ale była mi wierna i od razu odtrącała każde zaloty. Pod tym względem byliśmy sobie przez cały związek wierni, ja nie otaczałem się koleżankami a ona kolegami, choć nikt nikogo nie zmuszał do tego, to był nasz wybór że tak chcemy postępować. ufałem jej a ona ufała mi. Kiedy przyszły problemy? Problemy przyszły jak ona poroniła, oboje się cieszyliśmy na dziecko ale niestety poszło do nieba. Po tym wszystkim ona zmieniła zdanie, nie chciała już mieć dzieci a ja byłem innego zdania, że warto próbować że to się zdarza ale trzeba podnieść głowę do góry i zapomnieć o smutkach. Niestety jej zachowanie się zmieniło, tutaj mam pretensje do samego siebie że może nie okazałem jej wystarczającego wsparcia po tej traumie, dlaczego? Po poronieniu ja doszedłem do siebie po miesiącu i zacząłem normalnie funkcjonować a ona nie i nie widziałem tego. Przez to zdarzyło jej się zauroczyć w koledze z pracy. Przechodziliśmy przez pierwszy kryzys. Przyznała mi się do tego że się zauroczyła w koledze w pracy ale nie chce mnie tracić dlatego postanowiła urwać tamtą znajomość. Nie zdradziła mnie pod każdym względem, nie całował się z nim czy nie uprawiała sexu. Po prostu znalazła oparcie w kimś innym, Tu zawiodłem. Ale postanowiliśmy sobie dać szanse.... Lecz potem było coraz gorzej. Sam fakt że zauroczyła się w innym oddalił mnie od niej, nie mogłem tego przeboleć. Po czasie jak już w miarę o tym zapomniałem ona zaczęła grać w gry online. Tam znalazła sobie paczkę znajomych i to tam poznała tych dwóch pierwszych o których pisałem w pierwszym poście. Spędzała dużo czasu online zapominając o bożym świecie, o naszym psieku o mnie. Miałem już tego wszystkiego dość, pewnego dnia, po postu zapytałem czy nie wyjdzie ze mną i z piesekim na spacer bo super pogoda ale ona odmówiła bo miała jakiś event online.... W tamtym momencie nie wytrzymałem i napisałem do koleżanki ( o której pisałem że poznałem po rozstaniu a prawda była taka że znalem ją dużo wcześniej i moja była znała ją ale po prostu nie utrzymywaliśmy kontaktu) co tam u nie słychać może odświeżymy znajomość bo nie widzieliśmy się już rok. Moja była jej nie lubiła wiedziała że się jej podobam i nie ufała jej. Spotkałem się z tą koleżanką w geście ja to tak nazywam krzyku rozpaczy bo nie wiedziałem co zrobić by moja była w końcu rzuciła w ta grę w cholere i żeby zachowywała się jak dawniej przed poronieniem. Chciałem ja sprowokować do działania... Ale się przeliczałem te spotkanie z tą koleżanka doprowadziło do naszego rozstania. Spotkanie przebiegało w normalnych warunkach Co tam u Ciebie kawa, herbata itd. Po powrocie do domu ona do mnie podeszła i prosto z mostu zapytała ( bo sie do niej nie odzywałem bo byłem obrażony ) czy nie możemy się rozstać w zgodzie, ja na to tylko krótkie spoko......... Tak jak by czekała na pretekst, żeby to nie ona była winna rozstania.   Podsumowując..... Tak zdarzało się jej sypiać z wieloma facetami ale chyba pierwszy raz z zajętym. W naszym związku czy poprzednim była wierna, nie przekraczała granic.    
    • Martusiaaaaaa92
      To nie Twoja sprawa, z kim się przespała. Z tego co piszesz, już wtedy nie była Twoją dziewczyną. Więc nie zdradziła Cię. Raczej bym Ci odradzała powrót do byłej, skoro tak źle działa na Ciebie to, z kim się przespała nie będąc z Tobą. Wątpię, byś umiał jej zaufać jeśli wrócicie do siebie.
    • yiliyane
      Generalna zasada powinna być taka - nie ma romansów uczniów z nauczycielami (w tym również studentów z wykładowcami), niezależnie od wieku ucznia. Jeżeli sobie wpadną w oko, niech poczekają aż uczeń skończy szkołę/student skończy studia. Koniec, kropka. Gdyby ktoś mi bliski był w takiej relacji, tak bym doradziła. Gdyby sytuacja dotyczyła ucznia, jak podano w przykładzie, wpierw poprosiłabym tego ucznia o zakończenie relacji, a jeśli nie byłoby efektów, czułabym się w obowiązku zgłosić to - wpierw może rodzicom tego dziecka, dopiero potem dyrekcji. W przypadku trenerów/nauczycieli pozaszkolnych powinno się rozróżniać wiek. Młodzież szkolna, w tym dorosła, powinna być szczególnie chroniona. W przypadku starszych dorosłych, powiedzmy koło 30-stki, już nie wypada bawić się w policjanta, aczkolwiek uważam, że taki romans jest niezręczny. W związku partnerzy powinni być na podobnych pozycjach. Jeżeli jeden z nich ma autorytet i władzę, jest starszy, pewnie zamożniejszy, to trudno o partnerstwo. Dlatego unikałabym związków z nauczycielami, trenerami czy szefami. Sami w ten sposób stawiamy się, jako podwładni, na gorszej pozycji.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      4
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      3
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    Kerosine
    Kerosine
    14 posts
    yiliyane
    yiliyane
    12 posts
    wardrum
    wardrum
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Gloria
    Gloria
    5 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    fotograf1981
    fotograf1981
    3 posts
    konserwatoriumchaosu
    konserwatoriumchaosu
    3 posts
    halibutka
    halibutka
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    28 posts
    yiliyane
    yiliyane
    27 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    449 posts
    yiliyane
    yiliyane
    373 posts
    Gloria
    Gloria
    119 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up