Jump to content

Pseudo Brat


Suboshi

Recommended Posts

Posted

Witam

Piszę do was z nietypowym problemem, mam nadzieje, że może coś mi na to doradzicie albo przynajmniej potwierdzą się moje przemyślenia dotyczące tego problemu i będę mógł zadziałać zgodnie z własnym sumieniem. Mianowicie posiadam fajną paczkę przyjaciół, właściwie to jesteśmy bardziej dla siebie jak rodzina. Pewnego razu, jakiś czas temu osobnik płci męskiej właśnie z tej naszej paczki zapragnał częstego kontaktu ze mną ni stąd ni zowąt ( dzwonienie i rozmawianie o jego problemach, to samo na skype itp ) Do tej pory był mi on tylko kolegą, z czasem jak ten kontakt zaczął być coraz częstszy stał się on jednocześnie o wiele lepszy, zajebisty wręcz, okazało się, że świetnie się rozumiemy i dogadujemy, to właśnie on wciągnął mnie w gry typu minecraft, lol a także w sesje warhammera itp graliśmy z naszą paczką, dużo gadaliśmy, żartowaliśmy, on też pare razy zaprosił mnie do siebie żeby pójść na jakieś piwko w parę osób czy na bilarda. Ten okres wspominam jako jeden z najlepszych, czułem się naprawdę szczęśliwy. Do tego zawiązała się między nami taka braterska więź a ja naprawdę zacząłem go traktować jak mojego młodszego brata. Ale sielanka nie mogła trwać wiecznie. Pewnego razu po prostu sie na mnie wkurzyl jak chcialem sobie wyjasnic z nim pewną kwestię ( ja już tak mam, że jak coś jest nie tak, nie halo to wolę to od razu sobie wyjaśnić niż trzymać urazę w sobie i zawsze tak z nim robiłem, że po prostu szczerze rozmawialiśmy o tym co nas boli ). No i po tym jak odstawil na mnie focha ( co się później okazało to u niego normalne obrażanie się jak małe dziecko albo jak dziewczyna w ciąży ) wszystko zaczęło się powoli psuć zaczal zmieniac sie w stosunku do mnie na gorsze, praktycznie juz nie bylo zadnego kontaktu, tym bardziej zadnych gier, sesji, zero wspólnych wyjść, co sie czlowiek do niego nie odezwal to trzeba bylo uwazac jak z tykajacą bombą zegarową, żeby przypadkiem nie wybuch i nie odstawił kolejnej dramy i sie nie obrazil. Ja chcialem sobie z nim to wszystko wyjasnic, on nie chcial, olewal, potem za 2 dni dzwonil przepraszal, mówił, że zrozumiał i już bedzie ok, potem znowu olewał a jak sie człowiek odezwał do niego to się znowu wkurzał i znowu foch, po 2 dniach znowu przepraszam i że już nie będzie i potem w kółko to samo, ten sam scenariusz się teraz przewija ciągle. Ja naprawdę już przestałem wierzyć, że on się kiedykolwiek zmieni, okazało się, że nie tylko mnie traktował delikatnie mówiąc "nie wporządku" ale sporo osób się znalazło i praktycznie cała nasza ekipa ma go dosyć za odstawianie dram i fochów i skłócanie ludzi. Tylko zastanawia mnie jedno jakim perfidnym k.... trzeba byc zeby tak motac ludziom w glowach slodkim pierdzeniem w stylu "jestes moim bratem, ochy achy pod niebiosa" a jak już człowiek naprawdę w to uwierzy, że jest dla kogoś kimś tak ważnym....zacząć zachowywać się jak ostatni ch....Obecnie mam z nim zero kontaktu co w sumie mi pasuje, odżyłem po tym wszystkim co mi zafundował. Olewam go, ale z drugiej strony jednak szkoda mi tego wszystkiego tak przekreslać i podświadomie jakoś szukam też innego rozwiązania tej sytuacji dlatego napisałem tutaj. Co o tym sądzicie ? Olać gościa czy jeszcze próbować się dogadać jednak ?

Link to comment
Posted

Naprawdę masz ochotę na takie emocjonalne huśtawki? Ty wyciągniesz do niego rękę, pogodzicie się a potem on znowu znajdzie powód do focha. Niestety niektóre osoby tak mają. Może jak chłopak dorośnie i dojrzeje to sam się do Ciebie odezwie. Póki co uważam, że nie jesteście małżeństwem żebyś miał znosić jego wieczne humory : )

Link to comment
Posted

ni stąd ni zowąd

Oczywiście,że olać! Po co sobie psuć nerwy na jakąś pizdeczkę - pierwsza myśl po przeczytaniu o tych jego fochach. Nie ma sensu! On pewnie gdy zostanie sam jak palec to się odezwie, ale wtedy musisz mieć myśl w głowie: Nie. Nie będziemy ,braćmi'. Przypomnij sobie jak CIę potraktował i odechce Ci się kontaktu z tym osobnikiem raz na zawsze;

Link to comment
Posted
Witam

Piszę do was z nietypowym problemem, mam nadzieje, że może coś mi na to doradzicie albo przynajmniej potwierdzą się moje przemyślenia dotyczące tego problemu i będę mógł zadziałać zgodnie z własnym sumieniem. Mianowicie posiadam fajną paczkę przyjaciół, właściwie to jesteśmy bardziej dla siebie jak rodzina. Pewnego razu, jakiś czas temu osobnik płci męskiej właśnie z tej naszej paczki zapragnał częstego kontaktu ze mną ni stąd ni zowąt ( dzwonienie i rozmawianie o jego problemach, to samo na skype itp ) Do tej pory był mi on tylko kolegą, z czasem jak ten kontakt zaczął być coraz częstszy stał się on jednocześnie o wiele lepszy, zajebisty wręcz, okazało się, że świetnie się rozumiemy i dogadujemy, to właśnie on wciągnął mnie w gry typu minecraft, lol a także w sesje warhammera itp graliśmy z naszą paczką, dużo gadaliśmy, żartowaliśmy, on też pare razy zaprosił mnie do siebie żeby pójść na jakieś piwko w parę osób czy na bilarda. Ten okres wspominam jako jeden z najlepszych, czułem się naprawdę szczęśliwy. Do tego zawiązała się między nami taka braterska więź a ja naprawdę zacząłem go traktować jak mojego młodszego brata. Ale sielanka nie mogła trwać wiecznie. Pewnego razu po prostu sie na mnie wkurzyl jak chcialem sobie wyjasnic z nim pewną kwestię ( ja już tak mam, że jak coś jest nie tak, nie halo to wolę to od razu sobie wyjaśnić niż trzymać urazę w sobie i zawsze tak z nim robiłem, że po prostu szczerze rozmawialiśmy o tym co nas boli ). No i po tym jak odstawil na mnie focha ( co się później okazało to u niego normalne obrażanie się jak małe dziecko albo jak dziewczyna w ciąży ) wszystko zaczęło się powoli psuć zaczal zmieniac sie w stosunku do mnie na gorsze, praktycznie juz nie bylo zadnego kontaktu, tym bardziej zadnych gier, sesji, zero wspólnych wyjść, co sie czlowiek do niego nie odezwal to trzeba bylo uwazac jak z tykajacą bombą zegarową, żeby przypadkiem nie wybuch i nie odstawił kolejnej dramy i sie nie obrazil. Ja chcialem sobie z nim to wszystko wyjasnic, on nie chcial, olewal, potem za 2 dni dzwonil przepraszal, mówił, że zrozumiał i już bedzie ok, potem znowu olewał a jak sie człowiek odezwał do niego to się znowu wkurzał i znowu foch, po 2 dniach znowu przepraszam i że już nie będzie i potem w kółko to samo, ten sam scenariusz się teraz przewija ciągle. Ja naprawdę już przestałem wierzyć, że on się kiedykolwiek zmieni, okazało się, że nie tylko mnie traktował delikatnie mówiąc "nie wporządku" ale sporo osób się znalazło i praktycznie cała nasza ekipa ma go dosyć za odstawianie dram i fochów i skłócanie ludzi. Tylko zastanawia mnie jedno jakim perfidnym k.... trzeba byc zeby tak motac ludziom w glowach slodkim pierdzeniem w stylu "jestes moim bratem, ochy achy pod niebiosa" a jak już człowiek naprawdę w to uwierzy, że jest dla kogoś kimś tak ważnym....zacząć zachowywać się jak ostatni ch....Obecnie mam z nim zero kontaktu co w sumie mi pasuje, odżyłem po tym wszystkim co mi zafundował. Olewam go, ale z drugiej strony jednak szkoda mi tego wszystkiego tak przekreslać i podświadomie jakoś szukam też innego rozwiązania tej sytuacji dlatego napisałem tutaj. Co o tym sądzicie ? Olać gościa czy jeszcze próbować się dogadać jednak ?

Olej go!

Taki ma charakter i tego się nie zmieni, przeszkadza Ci przecież jego osobowość więc nie ma sensu sobie nim d... zawracać.

Link to comment
Posted

A może rzeczywiście mówicie mu coś, co nie jest na miejscu, i ma powód, by się obrażać?

Link to comment
Posted

Wiesz, że sama natrafiłam na taką osobę w żeńskim wykonaniu?

Kac moralny po przyjaciółce, bo tak traktowałam tą osobę, nie dawał mi żyć długi czas.

Straciłam zaufanie do tej osoby, właściwie, to sam fakt kontaktu z nią sprawia, że staram się tego unikać, jak mogę. Odciąć się od niej, by nie czuć już nic.

Polecam i Tobie, amputację ten znajomości.

Link to comment
Posted

Avrukk - nigdy nie dałem mu ku temu powodów, zawsze z nim rozmawiałem normalnie, nigdy go nie wyzywałem ani nic, nawet jak mieliśmy drażliwe kwestie do wyjaśnienia, nawet reszcie ekipy nic o tym nie mówiłem, bo uważałem, że to jest sprawa tylko pomiędzy nami ( oczywiście on musiał się o wszystkim pochwalić i jeszcze obrażał mnie przy ludziach, którzy na ten moment mnie jeszcze wtedy nie znali ). Bo jak to on mówił "jak jest wkurzony to nie myśli" takie jego tłumaczenie...

Nineku - doskonale cię rozumiem...ten "kac moralny" to jedna z najgorszych rzeczy jakie może przeżyć człowiek. Wybija cię to totalnie z rytmu i powoduje, że już zupełnie inaczej zaczynasz odbierać rzeczywistość i ludzi po takich przejściach.

Gość krótko mówiąc psychicznie mnie wykończył tymi swoimi wahaniami nastrojów i wiecznym kłóceniem się i przepraszaniem, gdyby nie pomoc ludzi, którzy pomogli mi się z tym uporać i zrozumieli co przechodziłem, bo sami mieli z nim podobne przejscia i tez go juz mieli dosyć, nie wiem kiedy bym się z tego podniósł i otrząsnął.

Najlepsze jet to, że gość żyje w przeświadczeniu, że wszyscy go ubóstwiają bo on taki zajefajny i wogóle wszystko wie najlepiej...a taka prawda, że wszyscy mają już go dość, sami mi to zresztą mówili i widać to po zachowaniach ludzi. Nadal nie mogę zrozumieć jakim trzeba być #$@! żeby potraktować tak osobę, która uważa się za "brata".

Link to comment
Posted

Suboshi, podziękuj tej osobie za znajomość. Jeśli uważa się za przyjaciela, da Ci spokój, nie może trzymać Cię na emocjonalnej uwięzi.

Przyjaciół poznaje się w biedzie, zapewniam Cię, że pośród grona Twoich znajomych są wartościowe osoby, czasem stoją na uboczu, nie można zamykać się przez to na ludzi.

Z perspektywy czasu zobaczysz, że lepiej Ci bez "brata". :)

Trzymam kciuki za Ciebie

Link to comment
Posted

Dzięki Nineku :) właśnie przez tą całą sytuację zrozumiałem kto tak naprawdę zasłużył na miano "brata". Nie dam się gościowi szantażować, bo przeprosi i za parę dni znowu mu się odwidzi i zacznie zachowywać się jak palant. Żałuje, że dałem się tak omamić, ale nie mogłem przewidzieć tego, co się stanie. W ogóle on chyba nie ma pojęcia co to oznacza prawdziwe braterstwo, bo olewanie na całej linii na pewno się do tego nie zalicza.

-- Dodano 20 Lip 2013, 22:25: --

Teraz zaczynam mieć wyrzuty sumienia...że to wszystko jednak moja wina i wszystko spieprzyłem. Nie wiem czy powinienem się tak obwiniać ale dziwnie się z tym czuje....niby jest ok i zyje sobie normalnie ale jednak w środku biję się ciągle z myślami. Nie chciałem, żeby to tak się skończyło, zawsze dąże do tego, żeby wszystko było ok szczególnie między ludźmi, których tak cenię. A teraz mam takie dziwne wrażenie, że wszystko się sprzysięgnie przeciwko mnie i ja wyjdę na tego najgorszego a tamten się wybieli. Sorry za to chwilowe załamanie, ale zaczynają mi takie teraz myśli krążyć po głowie.

Link to comment
Posted
Teraz zaczynam mieć wyrzuty sumienia...że to wszystko jednak moja wina i wszystko spieprzyłem. Nie wiem czy powinienem się tak obwiniać ale dziwnie się z tym czuje....niby jest ok i zyje sobie normalnie ale jednak w środku biję się ciągle z myślami. Nie chciałem, żeby to tak się skończyło, zawsze dąże do tego, żeby wszystko było ok szczególnie między ludźmi, których tak cenię. A teraz mam takie dziwne wrażenie, że wszystko się sprzysięgnie przeciwko mnie i ja wyjdę na tego najgorszego a tamten się wybieli. Sorry za to chwilowe załamanie, ale zaczynają mi takie teraz myśli krążyć po głowie.

Nie możesz się o wszystko obwiniać.

To On wszystko zniszczył.

Ty niczemu nie jesteś winien! Uświadom to sobie!

Link to comment
Posted

Miałem takiego kolegę w sumie znajomy , nawet nie lubiłem go. Stara recydywa, kryminalista. I mówi do mnie kiedyś tak: koledzy są ,ale tylko do czasu.

Później zrozumiałem o co mu chodziło. Dzisiaj twoja paczka jest , a jutro może już jej nie być. Dlatego zanim nazwę kogoś swoim bratem musi upłynąć naprawdę dużo czasu.

Link to comment
Posted

Martwi mnie tylko jedna rzecz, że on usilnie chce nastawiać ludzi przeciwko mnie. Opowiada swoje dyrdymały o tym jaki to ja jestem zły i niedobry a on biedaczek przeze mnie pokrzywdzony. Kazdy ma na niego wywalone i się nim nie przejmuje ani jego gadaniem bo go znają i wiedzą jaki jest...no ale mimo wszystko nie chce żeby robił mi kwas, troche mnie to irytuje, bo opowiada o mnie takie rzeczy, że wlos się jeży na głowie, jeszcze sobie ktoś pomyśli, że naprawdę tak jest jak on gada i sie do mnie uprzedzi.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted

A co Cię obchodzi zdanie innych? Ja zawsze wychodzę z założenia, że wszyscy moi najbliżsi mi ludzie na których zdaniu faktycznie mi zależy znają mnie i na tego typu plotki po prostu nie będą reagować. A inni mogą sobie słuchać o mnie, co im tam kto do ucha szepcze, a to, czy w to wierzą, czy nie to już mi lata i powiewa ; )

Link to comment
Posted

W sumie masz rację, staram się też tak robić, ale drażni mnie fakt, że niektóre osoby, które wcześniej lubiłem i z wzajemnością nagle zostają nastawione przeciwko mnie poprzez głupie gadanie tego idioty. Z czasem wiadomo to się i tak wszystko zweryfikuje, ale niesmak i tak pozostanie.

Link to comment
Posted

Spróbujcie całą paczką z nim porozmawiać. Musicie postawić sprawę jasno. Wy też jesteście ludźmi, jednak wasza cierpliwość również ma swoje granice. Każdy z nas miewa gorsze dni ale nikt nie ma prawa się na nikim wyżywać. Postawcie sprawę jasno, albo się zmieni, albo będziecie zmuszeni zakończyć tą znajomość.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
W sumie masz rację, staram się też tak robić, ale drażni mnie fakt, że niektóre osoby, które wcześniej lubiłem i z wzajemnością nagle zostają nastawione przeciwko mnie poprzez głupie gadanie tego idioty.

Tego typu sytuacje pozornie mogą się wydawać ciężkie i nieznośne, ale popatrz na to z drugiej strony. Czy to aby przypadkiem nie oznacza, że takie osoby wcale nigdy nie były Twoimi dobrymi znajomymi, czy przyjaciółmi? Lepiej później niż wcale. Ciesz się, że o kilku fałszywców mniej.

Link to comment
Posted

Masz rację, smutne ale prawdziwe. Usłyszałem ostatnio jakie to historyjki natworzył ten gość...to po prostu mój opad szczęki było słychać chyba w całym mieście O_O. Ja nie wiem jaką trzeba mieć fantazje (chyba rodem z brazylijskiej telenoweli), żeby tak wymyślać i przeinaczać czyjeś słowa...no po prostu byłem w szoku, a tym bardziej przeraża mnie fakt, że mógł ktoś w te brednie rodem z baśni 1000 i jednej nocy uwierzyć O_o.

-- Dodano 16 Sty 2014, 04:16: --

Hej

Reaktywuje temat po kilku miesiącach. Jak to się wszystko dalej potoczyło ? Otóż (jak się tego zresztą spodziewałem) gość ewidentnie chciał (i nadal to robi) nastawić ludzi przeciwko mnie, jego kampania "antyzadawaniasięzemną" osiągnęła już chyba apogeum, kilka przykładów:

- notoryczne gadanie do wspólnych znajomych, żeby na mnie uważać, z takim wydźwiękiem jakbym był co najmniej seryjnym mordercą

- oczernianie mnie to już raczej norma w jego ustach, może nie będę przytaczać przykładów, ale jest ich dużo i są dosyć osobliwe a ja nie chce się od nowa denerwować i śmiać na przemian (skąd to wiem ? znajomi pokazali mi jego rozmowy na mój temat na fejsbuku)

- ostatnio załapał się na admina i chcąc w jego mniemaniu pokazać "jaki to on jest teraz lepszy ode mnie" usunął mnie ze strony, gdzie są nasi wszyscy wspólni znajomi określając to jako "drobną zmianę, w celu zablokowania niepokojących opcji", nie ma żadnego regulaminu, poza tym, przestrzegam netykiety więc to było jego zwykłe "widzimisię i teraz ja ci pokaże" co moim zdaniem jest żałosne i poniżej wszelkiego poziomu, a przynajmniej porządny admin powinien być ponad takie rzeczy.

- sugerowanie mi przez niektóre osoby, które jeszcze ewidentnie mają klapki na oczach i dały się omamić jego gadkom(nawet nie wysłuchawszy mojej wersji), że to ja jestem wszystkiemu winien a on biedna, skrzywdzona sierotka marysia, ktorej każde najbardziej naganne zachowanie znajdzie jakieś usprawiedliwienie w ich ustach, ale spróbuj postąpić tak samo - bądź pewny, że polecą gromy.(swoją drogą przeraża mnie ta bezkrytyczna tolerancja wobec jego humorków, bo zawsze jest usprawiedliwienie, że to inni są winni wszystkiemu a nie on, nie wiem co ci ludzie mają w głowach O_o)

Rozmawiałem ostatnio z zaufaną osobą, przedstawiłem jej całą sytuację, chociaż nie chciałem jej w to wtajemniczać bo i tak by to nic nie zmieniło, ale przynajmniej mnie wysłuchała. Powiedziała mi wprost, że gość jest o mnie zazdrosny i widzi we mnie rywala (fakt, w sumie nie mam nigdy problemów z nawiązywaniem nowych znajomości i generalnie ludzie mnie lubią za to jaki jestem, zawsze staram się być w porządku wobec innych osób i nie wstydzę się przeprosić, jeśli coś pójdzie nie tak, jestem z natury spokojnym człowiekiem i mam anielską cierpliwość więc żeby doprowadzić mnie do stanu wrzenia, trzeba się solidnie postarać), mówiła więc, że te jego działania mają na celu pogrążenie mnie za wszelką cenę, bo on raczej nie ma nic więcej do zaoferowania, zresztą z tych jego telefonicznych żalów, którymi mnie raczył swojego czasu niemal codziennie, sam przyznawał, że nikt go nie lubi, że ma ochote się zabić (wtf?) itp a wyperswaduj mu coś w jego zachowaniu, oczywiście żeby polepszyć jakoś jego relacje z innymi ludzi - awantura, dramat i dodatkowo foch z przytupem w edycji bardzo hardcorowej i oczywiscie MOJA WINA BO SIĘ CZEPIAM, ale potem jest przepraszam, rozumiem itp i zabawa od nowa, takie błędne koło, co finalnie naszą znajomość zakończyło. Był okres, kiedy byłem wściekły na niego i na całą sytuację jaka mnie uraczył, przyznam, że dawałem upust swoim emocjom dość wtedy często ze znajomymi, którzy też za nim nie przepadali, ale musiałem jakoś odreagować...za bardzo mnie to bolało i zbyt głeboko siedziało, żebym to zignorował i żył tak jakby nic się nie stało. Było, mineło, kawał czasu już upłynął, sytuacja się uspokoiła chociaż nasze stosunki nie uległy poprawie, ale chyba naiwnie myślałem, że już będzie spokój (a tak btw. jego laska, której de facto nic nie zrobiłem stoi za nim murem, ale w sumie rozumiem to, choć robi bardzo głupio, bo sama nie raz się z nim kłóci i narzeka na niego dosyć ostro itp ale ok). Otóż nie, niestety właśnie ostatnia sytuacją z tą stroną odświeżyła sprawę od nowa i włożyła kij w mrowisko. Powiedziałem dość, tego było już za wiele, teraz tego nie popuszczę i zastanawiam się nad jakimś dobrym sposobem czy też wyjściem, czy może po prostu odpuścić, zapomnieć i niech wyniszczą się sami ? Sam już nie wiem...

-- Dodano 16 Sty 2014, 04:54: --

Hej

Reaktywuje temat po kilku miesiącach. Jak to się wszystko dalej potoczyło ? Otóż (jak się tego zresztą spodziewałem) gość ewidentnie chciał (i nadal to robi) nastawić ludzi przeciwko mnie, jego kampania "antyzadawaniasięzemną" osiągnęła już chyba apogeum, kilka przykładów:

- notoryczne gadanie do wspólnych znajomych, żeby na mnie uważać, z takim wydźwiękiem jakbym był co najmniej seryjnym mordercą

- oczernianie mnie to już raczej norma w jego ustach, może nie będę przytaczać przykładów, ale jest ich dużo i są dosyć osobliwe a ja nie chce się od nowa denerwować i śmiać na przemian (skąd to wiem ? znajomi pokazali mi jego rozmowy na mój temat na fejsbuku)

- ostatnio załapał się na admina i chcąc w jego mniemaniu pokazać "jaki to on jest teraz lepszy ode mnie" usunął mnie ze strony, gdzie są nasi wszyscy wspólni znajomi określając to jako "drobną zmianę, w celu zablokowania niepokojących opcji", nie ma żadnego regulaminu, poza tym, przestrzegam netykiety więc to było jego zwykłe "widzimisię i teraz ja ci pokaże" co moim zdaniem jest żałosne i poniżej wszelkiego poziomu, a przynajmniej porządny admin powinien być ponad takie rzeczy.

- sugerowanie mi przez niektóre osoby, które jeszcze ewidentnie mają klapki na oczach i dały się omamić jego gadkom(nawet nie wysłuchawszy mojej wersji), że to ja jestem wszystkiemu winien a on biedna, skrzywdzona sierotka marysia, ktorej każde najbardziej naganne zachowanie znajdzie jakieś usprawiedliwienie w ich ustach, ale spróbuj postąpić tak samo - bądź pewny, że polecą gromy.(swoją drogą przeraża mnie ta bezkrytyczna tolerancja wobec jego humorków, bo zawsze jest usprawiedliwienie, że to inni są winni wszystkiemu a nie on, nie wiem co ci ludzie mają w głowach O_o)

Rozmawiałem ostatnio z zaufaną osobą, przedstawiłem jej całą sytuację, chociaż nie chciałem jej w to wtajemniczać bo i tak by to nic nie zmieniło, ale przynajmniej mnie wysłuchała. Powiedziała mi wprost, że gość jest o mnie zazdrosny i widzi we mnie rywala (fakt, w sumie nie mam nigdy problemów z nawiązywaniem nowych znajomości i generalnie ludzie mnie lubią za to jaki jestem, zawsze staram się być w porządku wobec innych osób i nie wstydzę się przeprosić, jeśli coś pójdzie nie tak, jestem z natury spokojnym człowiekiem i mam anielską cierpliwość więc żeby doprowadzić mnie do stanu wrzenia, trzeba się solidnie postarać), mówiła więc, że te jego działania mają na celu pogrążenie mnie za wszelką cenę, bo on raczej nie ma nic więcej do zaoferowania, zresztą z tych jego telefonicznych żalów, którymi mnie raczył swojego czasu niemal codziennie, sam przyznawał, że nikt go nie lubi, że ma ochote się zabić (wtf?) itp a wyperswaduj mu coś w jego zachowaniu, oczywiście żeby polepszyć jakoś jego relacje z innymi ludzi - awantura, dramat i dodatkowo foch z przytupem w edycji bardzo hardcorowej i oczywiscie MOJA WINA BO SIĘ CZEPIAM, ale potem jest przepraszam, rozumiem itp i zabawa od nowa, takie błędne koło, co finalnie naszą znajomość zakończyło. Był okres, kiedy byłem wściekły na niego i na całą sytuację jaka mnie uraczył, przyznam, że dawałem upust swoim emocjom dość wtedy często ze znajomymi, którzy też za nim nie przepadali, ale musiałem jakoś odreagować...za bardzo mnie to bolało i zbyt głeboko siedziało, żebym to zignorował i żył tak jakby nic się nie stało. Było, mineło, kawał czasu już upłynął, sytuacja się uspokoiła chociaż nasze stosunki nie uległy poprawie, ale chyba naiwnie myślałem, że już będzie spokój (a tak btw. jego laska, której de facto nic nie zrobiłem stoi za nim murem, ale w sumie rozumiem to, choć robi bardzo głupio, bo sama nie raz się z nim kłóci i narzeka na niego dosyć ostro itp ale ok). Otóż nie, niestety właśnie ostatnia sytuacją z tą stroną odświeżyła sprawę od nowa i włożyła kij w mrowisko. Powiedziałem dość, tego było już za wiele, teraz tego nie popuszczę i zastanawiam się nad jakimś dobrym sposobem czy też wyjściem, czy może po prostu odpuścić, zapomnieć i niech wyniszczą się sami ? Sam już nie wiem...

Link to comment
  • yiliyane locked this topic
Guest
This topic is now closed to further replies.
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

    • grzechu98
      @Gloria Ale sam w sobie już jestem alertem, jeśli wszystko zbierzemy do kupy. Jeśli nie widziałem do tej pory np spojrzeń.  Tylko nie mam gdzie poznawać młodszych, gdyż na studia nie chodzę, dzienne i zaoczne. Zauważyłem, że dużo właśnie młodszych dziewczyn mało coś od siebie daje; prowadzi tak rozmowę bym ją prowadził i ciągle dawał. Facet introwertyk ma o wiele gorzej w tych sprawach.
    • Gloria
      Moim zdaniem, mógłbyś troszeczkę popracować nad dowartościowaniem się. Na pewno posiadanie dziewczyny nie może być wyznacznikiem tego, jakim człowiekiem jesteś. Co do samego poznawania kobiet, to trzeba by po prostu udać się w miejsca, gdzie kobiety można spotkać (w zasadzie może być to jakiekolwiek miejsce). Piszesz o rówieśniczkach - być może warto zapoznać się z młodszymi dziewczynami? W końcu one także nie powinny mieć dużego doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Często zdarza się, że kobiety szukają starszych od siebie mężczyzn.
    • Gloria
      Słabo się znam, ale jak już mam coś wybierać to może przedział 14 - 17 lat?
    • grzechu98
      Nie wiem jaki sam jestem w skali 1-10. Nigdy nikogo nie pytałem o to, ale jeśli nigdy nie widziałem zaintesowania od drugiej strony, to znaczy że jestem odpadem genetycznym. Warsztów z moich ulubionych dziedzin brak w mojej okolicy. Przeglądam grupy na Facebooku z tym. Oswoilem się wokół kobiet dzięki tej pracy i poprzedniej, gdzie 90% kadry to kobiety w różnym wieku. Dwie tylko moje rówieśniczki. Nie biorę pod uwagę z pracy, bo romansowanie itp w pracy to się źle kończy.  Facet chodzący na prostytutki, pokazuje że nie jest pożądany przez kobiety. A kobiety z tego co widzę, wola tych, co kręci się wokół kobiety. Zresztą skreślamy jest facet, co ma 25 lat i "czystą kartkę" posiada.
    • yiliyane
      I to był błąd. Po pierwsze, skoro ich nie znałeś, nie mogłeś wiedzieć, czy były wolne. Po drugie, jeśli startowałeś do dziewczyn typu supermodelka, samemu będąc przeciętnym... to też nie mogło skończyć się dobrze. Nie zrozum mnie źle, to nie tak, że przeciętny mężczyzna nie może być z piękną kobietą. Tylko musi czymś to nadrobić. A trudno jest to nadrobić, jeśli kompletnie się wcześniej nie znaliście. Bo ona widzi tylko Twoją powierzchnię i wyłącznie na tej podstawie Cię ocenia. Aplikacje randkowe też bazują wyłącznie na wyglądzie. Niczym innym nie można się tam wykazać, więc przeciętni mają znacznie trudniej. I to dotyczy obu płci. Warto to zmienić. Nie po to, by podrywać wszystkie dziewczyny jak leci i a nuż się uda, a by nauczyć się czuć swobodnie w damskim towarzystwie. Gdy się nauczysz, będzie Ci dużo łatwiej poderwać jakąś dziewczynę. Może jakieś warsztaty, kursy, wykłady byłyby dobrym pomysłem? Jako rozwijanie swoich hobby i jako poznawanie nowych ludzi. Czy Twoi znajomi nie spotykają się czasem w szerszym gronie, tj. gronie mieszanym? Może warto byłoby na takie spotkanie pójść. Po to, żeby interakcje z płcią przeciwną były dla Ciebie równie proste jak interakcje z tą samą płcią. Żadna koleżanka z pracy Ci się nie podoba? Mielibyście wspólny punkt zaczepienia. Mógłbyś którąś zaprosić np. na lunch, jeśli macie lunchowe przerwy w pracy. To stereotyp. Chociaż też zależy w jakim środowisku się obracasz. Normalna, zdrowa psychicznie, dojrzała kobieta, szukająca stałego związku będzie chciała wspierającego partnera, który umie słuchać i chce pomagać. Trudno mi to oceniać z medycznego punktu widzenia, ale z punktu widzenia kobiety mężczyzna chodzący na prostytutki jest mało ciekawą partią. Jak rozwiązać ten problem, może by Ci seksuolog doradził. Ja niestety w kwestii medycznej nic Ci nie powiem.
  • Recent Status Updates

    • Lina_Evi

      Lina_Evi

      Witam ponownie.
      · 2 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 4 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      4
    2. 2
      wolnaczeczenia
      wolnaczeczenia
      2
    3. 3
      Celt
      Celt
      2
    4. 4
      wabbit
      wabbit
      1
    5. 5
      Weronika
      Weronika
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    6 posts
    Kerosine
    Kerosine
    5 posts
    grzechu98
    grzechu98
    4 posts
    Celt
    Celt
    3 posts
    MightyWozz
    MightyWozz
    2 posts
    Gloria
    Gloria
    2 posts
    Olcia15273
    Olcia15273
    1 post
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    24 posts
    Celt
    Celt
    17 posts
    yiliyane
    yiliyane
    13 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    480 posts
    yiliyane
    yiliyane
    440 posts
    wardrum
    wardrum
    163 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up