Kicek

Gdzie i jak tworzycie?

Recommended Posts

Tak jak w temacie, gdzie piszecie, nagrywacie, malujecie itd? Jak wygląda akt tworzenia u Was?

Macie specjalne miejsce? Preferujecie komputer, papier i długopis, używacie swoich instrumentów?

Ile czasu poświęcacie na proces twórczy i stworzenie czegoś?

Share this post


Link to post

Nie jestem co prawda jakąś artystyczną duszą, nie śpiewam, nie gram na instrumencie, nie nagrywam, nie piszę opowiadań, książki też się nie zapowiada. Jednak pisanie zwykłego bloga o czymś, co mnie pasjonuje, też podciągam do rangi tworzenia. Piszę teksty u siebie w pokoju, na łóżku, gdzie mam wszystko, co mi potrzebne. Napisanie jednego tekstu zajmuje mi około godziny, choć zdarza się, że piszę znacznie dłużej.

Share this post


Link to post

Zajmuję się lomografią, więc tworzę gdzie popadnie. Używam tylko i wyłącznie aparatów analogowych. Potrzebuję do nich filmów z którymi też się często zabawiam. Traktuję je parą, wrzątkiem, a nawet czasem idą do zmywarki, innym zaś razem zapalam papierosa i dmucham na nie dymem podczas zwijania. Wszystko po to, żeby efekty były jak najbardziej zwariowane i nieoczekiwane. Staram się też wywoływać filmy w innej chemii, wtedy zdjęcia są jaskrawe, a kolory przesycone. Aparat analogowy ma tę zaletę, że mogę robić multiekspozycje, czyli zrobić dwa zdjęcia na jednej klatce, mogę się bawić światłem i wyobrażać sobie, jakie cuda z tego wyjdą. Zdarza mi się otwierać aparat na kilka sekund, żeby były prześwietlenia. Moje aparaty nie są automatami, dlatego filmy muszę zwijać sama, a do tego służy mi garderoba, gdzie nie ma okna i wiem, że nie będzie niespodzianki. Robię to ręcznie, więc na końcu bolą mnie paluchy. Planuję zakup skanera, żebym mogła sobie sama je skanować, bo czasami jak je odbieram od fotografa to pożal się borze. Ale wszystko w swoim czasie!

Mam aparaty na różne rodzaje filmów. Prawdę mówiąc używam tych standardowych, czyli 35mm. Mając aparat na film 120mm muszę używać pociętej gąbki, żeby film trzymał się w środku aparatu no i oczywiście wszystko uzupełnia czarna taśma chroniąca film przed światłem z zewnątrz. Kiedy okazuje się, że któryś film nie został zeskanowany przyklejam kliszę na szybę i robię jej zdjęcie cyfrówką. Najlepiej mieć do tego jak ja to mówię "mleczną szybę", mocną lampę i wtedy nawet nie trzeba mieć skanera ani zanosić filmu i bulić za skan.

Co do czasu wykonania, to wtedy, kiedy skończy mi się film. Nigdy nie wiem kiedy to będzie, bo liczniki w tych aparatach oszukują, a niektóre nie maja ich w ogóle. Na końcu jest komputer, gdzie przycinam, ewentualnie ratuję co się da uratować i kataloguję wg. dat.

Najwięcej radości i tak sprawia mi odbieranie kliszy od fotografa. W takie dni kompletnie nic nie może mi zepsuć humoru. No chyba, że okaże się, że nic nie wyszło, a takie sytuacje też się zdarzają. Zawsze mam przy sobie któreś z moich analogowych dzieci. Ludzie już się przyzwyczaili, że wyciągam i robię zdjęcia im, lub otoczeniu. Chaotycznie opisane, ale w tym wszystkim chodzi o dobrą zabawę.

Share this post


Link to post

Miejsce zależy od tego co akurat tworze...z lustrzanka jestem wszędzie, gdzie tylko mi się widzi, a potem spędzam czas na ewentualnej obróbce zdjęć przed kompem;). Rysuję najczęściej u siebie na łóżku, albo, w mojej ulubionej pozycji- na parapecie. Pomysły na wiersze, szkice i opowiadania napadają mnie wszędzie tam gdzie nie mam ani jednej kartki, więc najczęściej notowane są byle gdzie( dosyć dużo w zeszycie od matematyki....), a potem odszyfrowywane i poprawiane(wiersze) lub pisane od nowa(opowiadania) u mnie łóżeczku. Na kompie, a raczej laptopie powstają ewentualne wersje ostateczne, natomiast wszystko inne praktycznie powstaje na karteczkach, które potem lądują w wyjątkowo obszernej szufladzie biurka. A ile czasu to strasznie względnie, bo czasami jeden szkic powstaje przez dwa tygodnie, a opowiadanie potrafi powstać w trzy godziny, i na odwrót, więc...i praktycznie każde zostaje milion razy poprawiane po tygodniu, dwóch trzech...

yncydent- straasznie podziałaś mi na wyobraźnie tym co napisałaś...

Share this post


Link to post

Ostatnio moja 'twórczość' ograniczała się jedynie do tworzenia rozmaitych projektów socjalnych i warsztatów z terapii zajęciowej. Mam pewne wątpliwości, czy w ogóle można to uznać za jakąkolwiek formę 'twórczości', ale na swój sposób wymaga to w końcu swoistej kreatywności. Niestety w tym zakresie pomysły przychodzą mi w najmniej oczekiwanych momentach, więc zwykle zapisuję je w kalendarzu albo w tablecie.

A tak na poważnie, to nie tworzę. W przeszłości pisałam opowiadania. Prowadziłam skrupulatnie bloga. Później grałam w teatrze i współtworzyłam spektakle offowe. Przechodziłam także przez fazę robienia zdjęć analogowych. Nie miałam jednak miejsca, które służyłoby mi do tworzenia czegokolwiek. Tańczyć w domu nie lubię. Nie mam także zwykle czasu na to, by tworzyć własne układy. Jedynie "ucząc" tańca korzystam z własnych pomysłów. Jednak to wszystko dzieje się spontanicznie.

Share this post


Link to post

Pisze głównie na komputerze, ale żeby zacząć jakiś koncept, dobrać hasła, potrzebuje papieru, gryzmolenie, wciskanie pewnych wniosków, strzałki, łatwiej i szybciej na kartce :) Przed wymyśleniem nowych pomysłów lubię wyjść na rower, puścić sobie dobrą muzykę filmową/orkiestrową i zanurzyć się w wyimaginowanym świecie. Jak jest cieplej lubię także wyjść do parku z laptopem i tam pisać. Ile czasu poświęcam? Tylko wtedy gdy natchnie mnie wena - nie śpieszę się z twórczością, czasem zdarza mi się nie napisać nic przez tygodnie, aż zbiorę myśli i nad książką przesiedzę tydzień.

Share this post


Link to post

Tworzę głównie na komputerze, Photoshop, Illustator, czasem sięgam po ołówek, który doprowadza mnie do szewskiej pasji, ale ujarzmię go, w końcu go ujarzmię. Jak wygląda tworzenie? Najlepsze rzeczy wychodzą mi przez połączenie planowania ze spontanicznością. Brzmi to dosyć dziwnie, mam ogólny zarys, lecz podczas pracy plany się zmieniają, czasem praca przypomina to co sobie założyłem na początku, czasami mniej. Często tworzę coś pod wpływem chwili. Nie mniej jednak będę musiał nauczyć się tworzyć regularnie, pracować codziennie, co nie będzie proste. Wymagać tego będzie prawdopodobnie moja przyszła praca, czyli tworzenie na zamówienie. Sądzę, że mam potencjał, tylko ciężką pracą muszę go obudzić, bo zasnął jakiś czas temu :twisted:

Share this post


Link to post

Piszę bloga z opowiadaniami oraz książkę z elementami autobiografii :)

To gdzie piszę zależy od tego czy mam przy sobie jakiś zeszyt i coś do pisania czy nie. Jak akurat np. jadę autobusem i przyjdzie mi coś do głowy, to wolę sobie to zapisać w zeszycie zanim mi ucieknie :) Ale jak jestem w domu i czuję wenę to siadam do kompa i piszę :)

Share this post


Link to post

Ja zazwyczaj piszę. Staram się to robić na komputerze, bo wychodzi estetyczniej i da się odczytać. A poza tym mniej jest przepisywania, gdyby wyszło mi jakieś "arcydzieło", które muszę pokazać komuś z ważnych przyczyn. Niestety, w większości przypadków stare teksty, niezatytułowane, obdarzone tylko czymś w rodzaju numeru seryjnego, lądują w głębi mojego biednego dysku. Pomysły przychodzą jednak nie przy komputerze, ale w najmniej oczekiwanych momentach - dlatego zawsze noszę przy sobie mechaniczny ołówek i mały notes. Można w nim znaleźć niezliczone mapy myśli, nabazgrane szybko pomysły, pytania, szkice, słowa-klucze, wiersze, dialogi, nawet bezmyślnie poprawiane raz po raz symbole i wyrazy, które czasami są przepustką do cudownych historii.

Które w większości przypadków zostają w notesie. Albo zostają z lekka dopieszczone i porzucone w folderze "cosie" na komputerze...

Jedynymi wyjątkami są te, które powstają, gdy jestem chora, leżę z prawie czterdziestostopniową gorączką i poruszam się we własnym umyśle jak dziecko we mgle. W grudniu zeszłego roku spisałam tak około 11 000 słów jednego dnia, które później okazały się najgenialniejszą opowieścią, jaka kiedykolwiek wyszła spod moich palców. Wirusy górą!

Inna sprawa jest z szydełkowaniem i haftowaniem. To najlepiej mi się robi w pełni przytomności, przy biurku, oglądając na komputerze film bądź serial. Jeżeli nie mam ochoty na ruchome obrazy, wyłączam sprzęt i uruchamiam wieżę, wsuwam audiobooka "Harry'ego Pottera" i macham prawym nadgarstkiem tak długo, aż nie poczuję tego rwącego bólu w całym ramieniu lub płyta się nie skończy, lub kręgosłup nie odmówi posłuszeństwa. Ewentualnie wybieram któryś z kryminałów Cobena. Zazwyczaj po tym, jak płaczę sobie po szóstej części "Harry'ego". Za każdym jednak razem przyłapuję się na tym, że porównuję doświadczenie słuchania książki z trzymaniem papierowego egzemplarza, z jego zapachem, fakturą, ciężarem. Ale przecież jakoś trzeba sobie dorobić na te książki, prawda?

Share this post


Link to post

Zawsze kiedy udawało mi się coś spłodzić działo się to nocą. Potrafiłam się obudzić po kilku godzinach snu, żeby napisać lub narysować to, co ułożyło mi się w głowie. Najlepiej mi było z dala od domu. Trochę jakby uczucie zmiany i świeżości mnie pobudzało. A to dawno i nieprawda...
Rysunek porzuciłam dobre pięć lat temu, pisanie tak samo.
Na gitarze gram za słabo by móc stworzyć coś swojego.
 

Share this post


Link to post

Najlepsze pomysły przychodzą mi wieczorem na spacerze, gdy jest cicho, nikt się nie kręcie, nie hałasuje. A samo wdrażanie tych pomysłów, to zamknięty w swoim pokoju, w ciszy i spokoju.

Share this post


Link to post

Chyba w czerwcu pomyślałam. I to pomyślenie uczyniłam sobie codziennością. A pomyślałam, że mogłabym pisać haiku. No i piszę i bywa mi to haiku całkiem ładne. Prawie do pochwalenia się szufladzie, albo psom. I drażni mi miękisz wyobraźni, a ona robi roszady i wychodzi niepojęte. Zupełnie.

Nie celebruję tych momentów, kiedy je piszę. Nie potrzebuję Księżyca w pełni, ciepłego psiego brzucha na stopach i szczególnie smutna też nie muszę być (bo mogę być tak jak zwykle). Głowa, kartka i ołówek. To wystarczy. I czasem chęci. Ale to czasem. Bardzo czasem.

Share this post


Link to post

Potrzebuję przestrzeni. I ludzi (o ironio dla domu, z którego wychodzę, żeby mieć ekran czysty od spojrzeń innych niż moje). Lubię, jak nad głową szarpią się gałęzie, jak spadają liście i włosy wpadają mi w zdanie. Mogę podnieść wzrok i nie czuć, że marnuję czas, gapiąc się w pustą ścianę. Na zewnątrz zawsze jest na czym się zatrzymać. I parkowy gwar, ciepły chaos. Dopiero wśród ludzi, którzy mnie nie widzą, czuję się dość sama, by się skupić.

Kiedyś tak nie było. Nie wiem, co zrobię, gdy skończy się lato. 

Share this post


Link to post

Bez rytuałów, czasami z doskoku, czasem na kartce, ale zwykle po prostu na komputerze w moim ciasnym mieszkaniu, kiedy mam czas.

Share this post


Link to post

Robię zdjęcia. Mam bloga, fanpage na Fb, niebawem może profil na Insta. Moim zdaniem, social media w dzisiejszych czasach to podstawa!

Share this post


Link to post

Chciałabym mieć kiedyś swoje studio. Ale jest to raczej nierealne więc w planach mam przerobić jeden pokój na pracownie. 

Najlepiej mi się maluje przy muzyce. Uwielbiam to, aktualnie nie mam z czego puścić sobie muzyki. Więc mecze się bez. Maluje na płótnie farba akrylowa używam do tego szpachli różnych wielkości, czasem po prostu dłońmi. Jestem naturszczykiem.

Najgorzej jest jak nie mam weny, z reguły muszą mnie rozrywać jakieś emocje od środka. Wtedy szukam inspiracji u innych artystów bądź staram się zrobić coś szalonego ;)

Mam dużo zamówień i nie nadążam, nie trzymam się terminów w ogole. Nie dlatego, że ignoruje klienta ale jak jestem wypalona to co mam zrobić ;)

Share this post


Link to post

Wypowiem się o procesie pracy nad tekstem literackim (epickim). To ciężkie rzemiosło :)

Piszę na komputerze, bo w edytorze tekstu jest o wiele łatwiej poprawiać niż na rękopisie. Jednak kiedy już napiszę dłuższy fragment tekstu, drukuję go i sczytuję obowiązkowo na wydruku - wtedy widzę literówki i niedociągnięcia (stylu, rytmu itp.), które umykają mi na ekranie. Po poprawieniu usterek ręcznie na wydruku staram się jak najszybciej przenieść zmiany na plik elektroniczny, drukuję go jeszcze raz po poprawkach i znowu sczytuję. Czasami praca nad jednym fragmentem zajmuje kilka takich "cykli". Po napisaniu całości sczytuję globalnie wszystko - i na tym etapie też jest mnóstwo poprawek.

Ile czasu to trwa? Zależy od długości tekstu. Powieść, którą aktualnie publikuję na swoim blogu, w pliku Word liczy 520 stron (pojedynczą interlinią), czyli ponad 1 850 000 znaków :) Ten tekst pisałam pełny rok (w wolnym czasie, ale przyznaję, że poświęcałam go na to dużo), a i tak dopracowuję go na bieżąco przy okazji publikacji kolejnych odcinków. Prawda jest taka, że napisany tekst można by cyzelować bez końca, bo zawsze znajdzie się w nim coś, co "nie gra". Jednak kiedyś trzeba się zatrzymać :)

Share this post


Link to post

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now

  • Who's Online (See full list)

    • yung20
  • Recent Status Updates

    • Shady-Lane90

      Shady-Lane90  »  Kalafior_Grozy

      Jak się nazywa ten większy dzyndzel, co się go zakłada na mniejszy dzyndzel przy słuchawkach? Takie to samo, ale większe braciszku.  
      · 1 reply
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Nie ma to jak świętować 30. rocznicę odzyskania wolności, która jeszcze nie przyszła.
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      · 0 replies
    • Borowy

      Borowy

      Witajcie, mam do Was ogromną prośbę... potrzebuje wypełnionych ankiet do badań naukowych... na koniec maja mam termin oddania. Temat Tabu - SEKSUALNOŚĆ, dlatego rodzice do których kierowałem tą ankietę nie chcą mi jej wypełniać, choć uważam, że nie ingeruję w ich życie intymne. 2 miesiące temu ankieta już istniała online, a dostałem tylko 4 odpowiedzi :c Zajmie od 5 do 10 minut. Prawie wszystkie zadania zamknięte.
      Musielibyście wcielić się w rodzica, który ma dziecko z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. Ankieta jest oczywiście anonimowa.

      https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSc35FjqvALX9OYdkmC8p4LFMjfvp9sEyGFAuHiG6MCFurqWBQ/viewform?fbclid=IwAR0BBy3Clovc9HZH-pMkOzC8sUF6UJ-LuOPcDC2HSLdZsHL_dVYN5zb9mzE
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Czy posiadanie "judasza" w drzwiach to już antysemityzm?
      · 3 replies
  • Posts