slendergirl

ból

144 postów w tym temacie

Większość bólu nie lubi, podobnie ja, więc świadomie się na niego nie narażam. Ale nie mam jakichś większych lęków, jak trzeba to wszystko da się znieść.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nieczytałem jak sie inni wypowiadali powiem swoje zdanie i odczucia...

Zacznę od tezy której sie czymam że Ból to prawdziwy przyjaciel człowieka...

Od małego jak sie skaleczyłem to nie płakałem i pamietam jak kolano miałem rozwalone i skura mi zwisała to poprostu zerwałem to i heya... Do dziś tak mam i codziennie i zawodowo jak sie skalecze to czuć lekki ból ale jak to sie mówi pikuś... Miałem kilka poważnych wypadków i też jakoś nie marudziłem ani nie stekałem jak to zazwyczaj w filmach jest, ból ogromny przy złamaniu zewnętrzym ale nie darłem sie jak to wygląda np w Pile... Czy boje sie fizycznego bólu jak już powiedzialem ból to przyjaciel zawsze był, jest i będzie i nic na to nie poradzimy...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Pewnie, że się boję bólu, może nie jest to jakieś chorobliwie, ale chyba to normalne, że człowiek nie chce cierpieć. Z reguły jestem ostrożna, bo po co później 'płakać'. Nie mam problemów ze skaleczeniami, nie rozczulam się nad sobą z błahych rozcięć na skórze. Nie wiem jakbym zareagowała na gorsze, ale nie chce przekonać się. Panicznie boję się tego jak będę w ciąży i będę musiała urodzić dziecka. Nie wyobrażam sobie tego w ogóle i żadne słowa innych doświadczonych kobiet mnie nie przekonują:P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Oczywiście, że się boję. W ogóle ja jestem strasznie ostrożna, jeśli chodzi o takie rzeczy, wpłynęło na to pewnie moje wychowanie, trochę pod kloszem. Ale muszę przyznać, że jeśli stanie mi się jakaś krzywda, to zazwyczaj bardzo długo wytrzymuję. Może i boli, ale mam zaporę i nie ukazuję tego zazwyczaj, a przetrzymuję jakoś.

Krew w ogóle nie wywołuje u mnie żadnej reakcji, prócz takiej, że muszę znaleźć w pobliżu wodę utlenioną i plaster.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jeśli chodzi o krew itp to mnie nie rusza, mam tez spory próg bólu np niby unerwione i wrażliwe zęby ale zawsze leczę bez znieczulenia i tu wychodzi taki mały defekt bo panicznie boję się igieł nie ważne czy zastrzyk, pobieranie krwi czy zwykła szczepionka, panikuję gorzej niż małe dziecko.

Mam krzywe kości, nawet najdrobniejsza aktywność czasem powoduje niesamowity ból który promieniuje od stóp aż do głowy. Czasem wstaję z łóżka i kładę się z powrotem bo już czuję że nie dam rady tych 7h wytrzymać. Z początku sporo przeceniałam swoje możliwości i w ten sposób zdarzało mi się doprowadzać do stanu gdzie praktycznie mdlałam z bólu. Więc zdarza mi się bać bólu, boję się ze wyjdę z psem pobiegać i zemdleje w polach.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jestem bardzo nieodporna na ból, przez wykonuję wszelkie czynności z największą ostrożnością. Swego czasu miewałam dość ostre skurcze mięśni i pamiętam, jaką wtedy przeżywałam panikę.

Jednak, o ile jeszcze jestem w stanie jakoś się ogarnąć i opatrzyć swoje skaleczenie, tak u innej osoby nie dam rady. Nie tyle rusza mnie widok krwi, co sama świadomość, że drugą osobę coś boli. Dlatego też wszelkie seriale, programy o tematyce medycznej w moim przypadku odpadają. Potrafię siedzieć przed tv i zwijać się, bo ktoś w filmie ma złamaną nogę - często moi bliscy sobie z tego żartują.

Wizyty u dentysty, pobieranie krwi - zwłaszcza to drugie jest u mnie wydarzeniem, które powoduje bezsenność na dwa dni przed, a siedząc już na fotelu z opaską na przedramieniu, potrafię zmieniać kolory twarzy przez zielenie, fiolety, błękity. Zastanawiam się momentami, czy ten strach przed strzykawkami nie podchodzi już pod jakąś fobię.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Widok krwi nie robi na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia. Co do bólu, to jestem panikarą. Gdy lekko się skaleczę, to już płaczę. Jak zaczyna lekko boleć mnie głowa albo brzuch, to od razu biorę tabletkę, żeby mnie mocniej nie bolało. Niezbyt dobrze znoszę ból, ale cóż poradzić. Igły też nie są dla mnie. Każda wizyta u dentysty, na szczepieniu, pobieraniu krwi, jest dla mnie stresującym wydarzeniem. Robię się bardziej blada niż zazwyczaj i mam lekką mgłę przed oczami. A co do ryzyka, to chyba przychodzi mi dość łatwo, ale to bardziej wynika z braku rozsądku w niektórych sytuacjach (jak na przykład łażenie po ciemnym lasie w nocy bez nikogo, genius).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jestem całkiem dobra w olewaniu bólu i wmawianiu sobie, że wcale go nie ma. Skaleczenia nie robią na mnie wrażenia żadnego. Właściwie często mam okaleczone ręce, bo kroiłam marchewkę nożem do mięsa i się zsunął, bo wbiłam sobie szydło na głębokość trzech metrów, a potem złapałam gołą dłonią gorący garnek. Pobierania krwi też się nie boję, dentysty tym bardziej (ale może dlatego, że mam zdrowe zęby i nigdy żaden zabieg nie wymagał nawet znieczulenia). Ale już głębokie otwarte rany z kośćmi na wierzchu, rozpruwanie brzucha, obcinanie głów i wieszanie wrażenie na mnie robią.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jestem raczej odporna na ból fizyczny. Zdecydowanie gorszy jest ból psychiczny. Panicznie boję się pobierania krwi. Na widok igły robi mi się słabo. Dziwne, bo przy przekłuwaniu wargi nie czułam tego strachu.

Reszta nie robi na mnie większego wrażenia. Nawet depilacja woskiem nie jest dla mnie straszna. Wrodzony masochizm. ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jak ktoś nie lubi bólu, to się nie porozciąga. Czujesz że ci dupa pęka, ale inaczej się nie da. Życie to nie bajka

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie, nie boję się bólu fizycznego. Jestem już do niego przyzwyczajona. W sumie rzecz normalna, chociaż nie darzę go przydomkiem przyjaciela.

Pobieranie krwi, widok krwi mnie nie rusza. W sumie tyle razy miałam już pobieraną krew więc jest dla mnie taka normalna rzecz.

Z bólem fizycznym jest tak, że przez tą chwilę będzie bolało lecz przejdzie. To niego można się przyzwyczaić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

Boli.

boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?

Nie.

czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?

Bo to nic takiego. Plaster wystarczy, czasami nawet bez niego się obejdzie.

jak reagujecie na widok krwi?

Nijak. To samo mam w sobie, więc...?

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

Raczej po środku. Nie jestem nadto ostrożny, ale staram się unikać kontuzji i wszelkich urazów.

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

Nie, nie... To wraz z ryzykiem może nie być życia. Cóż... Bój o nagrodę Darwina trwa.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mój stosunek do fizycznego bólu - cóż... poboli i przejdzie, jednak lepiej, żeby za dużo nie bolało ^^

Boję się, że kiedyś coś mi przekłuje oko.. albo poparzeń na całym ciele łącznie z twarzą... jednak nie jest to jakiś paniczny strach : P Po prostu coś, co jest okropne.

Na widok krwi - normalnie :P Toż to nic takiego.

Jeśli idzie o ryzyko.. cóż... są rzeczy, których nigdy nie zrobię, a są, do których mam słabość i które bym zrobiła, pomimo ryzyka, jakie niosą za sobą.

Czy dbam o własne bezpieczeństwo..hmm.. z tym u mnie podobnie jak u LaFleura : P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

Gdy coś cię boli, przynajmniej wiesz, że żyjesz. Gdzieś, kiedyś słyszałam takie zdanie i raczej nie mogę się z nim nie zgodzić.

boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?

Panicznego strachu nie odczuwam, ale jeśli widzę ludzi którzy gdzieś tam, w jakiś sposób zostali poszkodowani, jakiś strach się u mnie pojawia na myśl, że mnie też mogło coś takiego spotkać, chociaż może bardziej jest to strach przed nieznanym niż przed samym bólem, bo żadnego "poważniejszego" bólu fizycznego jeszcze nie doświadczyłam (żadnych złamań, wypadków czy operacji) i mogę się tylko domyślać co człowiek w takich sytuacjach przeżywa.

czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?

Fakt, że zraniłam się w palec czy gdzieś tam się zadrasnęłam, odnotowuję zwykle kiedy zauważam plamy z krwi na ubraniu czy na ciele. Raczej tego typu zdarzeniom nie towarzyszą żadne emocje.

jak reagujecie na widok krwi?

Nie ma paniki i mdlenia. Chyba, że krwi byłoby naprawdę dużo, to już trochę inna sprawa.

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

Przede wszystkim kieruję się zdrowym rozsądkiem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dużo jestem w stanie znieść. Ból fizyczny nie jest mi obcy. Całe szczęście jestem dość odporną osobą. Gorzej, gdy chodzi o ból psychiczny, emocjonalny. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Często się potykam, przewracam, skaleczę w jakiś idiotyczny sposób, uderzę w coś dajmy na to w drzwi, coś mi spadnie na głowę, ktoś mi przywali zbyt intensywnie gestykulując, obleję się wrzątkiem niosąc herbatę, spadnę ze schodów... Dzień jak co dzień. Chodzący wypadek. Jestem cała w siniakach i jakichś co nowszych rankach, których pochodzenia nie dane było mi poznać - więc jestem raczej dość odporna na ból fizyczny. Przyzwyczajona. Często bardziej dramatyzuję czy histeryzuję jak coś sobie zrobię niż rzeczywiście cierpię. Moja skłonność do wypadków jest tylko i wyłącznie spowodowana moją niezdarnością, zupełnym brakiem ostrożności.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

Wzdrygacie się na samo wspomnienie skaleczenia?

...to akurat tak. Mam dość plastyczną wyobraźnie więc jak ktoś mi opowie w obrazowy sposób o jakimś obrzydliwym, czy drastycznym wypadku, ugh!

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Za bólem zwykle oczywiście nie przepadam i wypadków staram się unikać. Wcieleniem wytrzymałości nie jestem, ale nie histeryzuję ani nie mdleję z byle powodu. Chociaż pewnie w przypadku bardzo poważnego urazu bym spanikowała.

Może trochę odchyla mnie od normy uparte zamiłowanie do drobnego samookaleczenia, które czasem daje mi, hmm, aż za wiele radości. Ale postaram się jakoś te skłonności wyplenić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

Im go mniej, tym lepiej, ale to chyba oczywiste.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?

Wolałabym nie mieć pogruchotanych kości, więc można powiedzieć, że boję się bolesnych wypadków. Czasami wzdrygam się na wspomnienie skaleczeń, szczególnie, jeśli skaleczyłam się w palec, a czasami w ogóle się tym nie przejmuję, nawet jeśli krew mocno leci.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?

O, nie, nie. Fuj. Biedny palec. Palce są dość mocno unerwione i wolałabym ich nie kaleczyć.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

jak reagujecie na widok krwi?

Raz mnie brzydzi, a raz w ogóle nic nie czuję. Różnie bywa.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

Jestem ostrożna. Nie lubię się narażać na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

O 2.06.2007 at 19:17, slendergirl napisał:

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

Ryzyko zawsze nam towarzyszy, to prawda, ale to nie oznacza, że trzeba kusić los. Zawsze warto mieć głowę na karku.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz