slendergirl

ból

144 postów w tym temacie

jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?

czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?

jak reagujecie na widok krwi?

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

ja na siebie raczej uwazam. jak sobie przypomne jak sie raz skaleczylam, to az mi sie slabo robi :? Nie cierpie widoku krwi :P

co nie znaczy, ze w pewnych sytuacjach nie zaryzykuje :twisted:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

ból z zaskoczenia? nie. nie boję się. do takiego jestem przyzwyczajona.

ale nie cierpię świadomych działań.

podobają mi się kolczyki i tatuaże, ale boję się bólu.

boje się depilacji nóg, choć wiem, że az tak to nie boli...

strach mnie paralizuje...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Dokładnie, bez ryzyka nie ma życia :twisted: 8) Bólu się nie boję, bo go doświadczałem xxx razy... Na widok krwi nie reaguje... Nie uważam na siebie (zmartwienie mojej rodziny)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie boję się bólu, nie boję się krwi, są jednym z ostatnich świadectw, że jeszcze żyję, rzadko na siebie uważam, ale też nieczęsto cokolwiek mi się dzieje (oprócz wiecznych siniaków, ale kto by się tam nimi przejmował).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Boje się bólu i go nie znosze :?

Chyba, że ten ból zadaję sobie sama ( chodzi mi np. o przekuwanie uszu czy pepka i innyh czesci ciala - jak przebijam sama to looz).

Bolu z zaskoczenia sie mniej boje, bo skad mam wiedziec, że ten bol mnie spotka? Bolu "zaplanowanego" boje się, ale nie każdego, np dentysty boje sie panicznie, ale pobierania krwi wcale (lekkie bole ale jednak), porodu sie boje ;P

A co do krwi, nie moge patrzec jak jest jej duzo. JAk mi pobieraja w mala strzykawke to looz, ale jak oddawalam krew ( pol litra) to nie moglam patrzec na to, jak czasem widze w necie zdjecia jakis wypadkow to rowniez nie moge patrzec na krew. Bardzo nie lubie widoku krwi bo mi slabo, nawet na PO jak acet gadal o roznych wypadkach to mi sie slabo robilo :roll:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Bólu się nie boję, nawet go lubię czasami.

Jedynie co mnie osłabia to ból innej osoby (widok jak komuś się coś stało, wypadek w wiadomościach, krwawy film).

A jak coś mi sie stanie to wszystko ok, chyba lubię znoszenie tego cierpienia.

Nie wiem...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Mówię "ałć" bez większych emocji - teraz.

Kilka lat temu zemdlałam podczas wgapiania się w krew z przeciętego palca xD

Albo często na czyjś ból nie mogę patrzeć - jak mnie boli to wytrzymuję. Taki prosty przykład - siedząc w poczekalni u dentysty cierpnę cała słuchając głosu świdra i jęków tego kogoś w fotelu. A jak ja sama siedzę, dentysta może mi wiercić ile chce, jakoś dam radę ;]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Albo często na czyjś ból nie mogę patrzeć - jak mnie boli to wytrzymuję. Taki prosty przykład - siedząc w poczekalni u dentysty cierpnę cała słuchając głosu świdra i jęków tego kogoś w fotelu. A jak ja sama siedzę, dentysta może mi wiercić ile chce, jakoś dam radę ;]

Widzę Alob, że mamy podobnie :)

Twardziele z nas ]:->

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

bol jest moich przyjacielem, strach jest mym wrogiem ;) Niespecialnie lubuje sie w swiadomym bolu, mysle ze zycie nie na tym polega. Zeby przypomniec sobie ze zyje, wcale nie musze robic tego poprzez bol i on sam chyba tez temu nie sluzy (?)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

[fquote]jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?[/fquote]

Nie należe do osób, którym odczuwanie bólu sprawia przyjemność.

[fquote]boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?[/fquote]

Nie rozmyślam o bólu, jaki może mnie spotkać. Jedyne skaleczenia, o których sobie przypominam, to te, które dość groźnie wyglądały ;)

[fquote=slendergirl]czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?[/fquote]

Jeśli palca sobie nie odciełam, to się nie przejmuje xD

[fquote]jak reagujecie na widok krwi?[/fquote]

Nie wrzeszczę, nie mdleje, nie robi mi się słabo. Krew nie wzudza we mnie specjalnych odczuć.

[fquote]jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?[/fquote]

Czasmi dopiero po fakcie zdaję sobie sprawę, że mogło mi się stać coś poważnego.

[fquote]czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?[/fquote]

Można żyć bez większego ryzyka. Specjalne sprawianie bólu mnie nie pociąga/nie bawi.

Ale to już temat do głębszych refleksji, a już chyba wystarczająco się rozpisałam ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie lubię bólu ani widoku krwi, chociaż nie mdleję na jej widok i nie przejmuję się byle skaleczeniem - bez przesady. Ale staram się na siebie uważać i nie podejmuję ryzykownych fizycznie działań - głównie dlatego, że nie chcę sobie po prostu zrobić poważnej krzywdy, narażać na szwank naszego zdrowia i życia. Ryzyko dla samego ryzyka, dla dreszczyku emocji i zajrzenia bólowi/śmierci w twarz zupełnie mnie nie pociąga.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Krew mi nie przeszkadza. Ból, no to juz roznie bywa. Nie jestem bardzo wrazliwy na bol fizyczny ale go nie lubie ;)

Jezeli chodzi o tatuaze eee... nie boje sie ;)

Uwazam na siebie staram sie nie zranic bardzo mocno :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
aki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

no ból jak ból , każdy człowiek musi go przeżyć ;)

boicie sie panicznie jakiegos bolesnego wypadku? Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia?

ja tam nie boje sie az tak bólu , uważam ze tyle się nacierpiałem fizycznie to już gorzej nie bedzie ...

czy moze jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji?

ja raczej jestem wtedy wkurzony , nie jest to dla mnie wiekszy ból , ale leci ta krew i leci a mnie to wkurza :P

jak reagujecie na widok krwi?

normalnie , nie ma w tym nic obrzydliwego :P

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

ja raczej jestem nie dbały pod względem własnego bezpieczeństwa , ogólnie wisi mi to c się ze mną stanie ;)

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

no chyba te hasło jest nawet mądre :P

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Bólu fizycznego nie da się wogóle uniknąć. Kiedy mnie coś boli nie mam w związku z tym większych emocji. Boli mnie - i tyle.

Staram się unikac skaleczeń, bo potem trzeba babrać się w plastrach czy bandażach, ale jak już się gdzieś drasnę to nie przeżywam jakoś specjalnie.

Powiem wam, że mnie jakoś widok krwi nie odrzuca. Nie jest dla mnie straszna czy obrzydliwa.

Ale co jest prawdą to to, że bardzo się boję, by nie mieć jakichś ran czy blizn na twarzy. Chociaż kiedys chciałam mieć bliznę na twarzy, bo wyglądalabym bardziej przerażająco ;). Teraz - raczej nie xD

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

Kto nie gra, ten nie wygrywa. Fortuna sprzyja śmiałym. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Zeby przypomniec sobie ze zyje, wcale nie musze robic tego poprzez bol i on sam chyba tez temu nie sluzy (?)

No nie, ból służy do tego, żeby zaalarmować, że coś jest z organizmem nie tak. Ale to pośrednio przypomnienie o życiu - hej to ja, twój organizm, jest mi źle i zajmij się mną ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

[fquote=slendergirl]jak reagujecie na widok krwi?[/fquote]

Nie przeszkadza, czerwień wpływa na mnie pobudzająco.

jestescie ogolnie ostrozni czy raczej niedbali pod wzgledem wlasnego bezpieczenstwa?

Niezbyt troszczę się o własne zdrowie, za to lubię opiekować się innymi, przede wszystkim tymi, którzy nie szanują swojego serca, mają słabą głowę lub też ulegają używkom. Takie małe zboczenie.

czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia?

Podobno 'Kto nie ryzykuje, ten nic nie zyskuje.', ale przez większość czasu mam zbyt małą wiarę w ludzi, w siebie co nie pozwala mi do końca podpisać się pod tym stwierdzeniem.

jaki jest wasz stosunek do fizycznego bólu?

To nic w porównaniu z najsroższymi psychicznymi boleściami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

[fquote=slendergirl]Nie cierpie widoku krwi Razz [/fquote]

Ja zaś uwielbiam ;D

[fquote=slendergirl]czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia? [/fquote]

Dokładnie tak ;))

[fquote]Wzdrygacie sie na samo wspomnienie skaleczenia? [/fquote]

Nie. Rzec można jestem masochistką Hyh. ;D [Nie, nie. Aż tak źle nie jest ze mną;P]

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Takich codzienne sytuacje mnie nie ruszają. Skaleczenia, zadrapania, siniaki, pobieranie krwi, szczepienia, golenie nóg i tego typu głupotki, chwilowe dolegliwości - nie ma problemu.

Bardzo nie lubię widoku ran, dużych ilości krwi, ze względów estetycznych. Ale nie mdleję, nie panikuję. Zachowuję się normalnie chociaż w środku wszystko wywraca mi się na drugą stronę.

Takiego bólu z prawdziwego zdarzenia bardzo się boję. Od kiedy pamiętam panicznie bałam się wypadków samochodowych, katastrof lotniczych. Nie znoszę jeździć samochodem z kimś, kogo nie znam. Pozwalam się wozić tylko kilku zaufanym kierowcom. Taki odchył.

Boję się ciężkiej choroby, długotrwałego cierpienia fizycznego. Spory kawał życia spędziłam w szpitalach, ale cały czas nie potrafię się oswoić z bólem drugiej osoby i nie wiem, jak sama bym sobie z nim poradziła.

Też od zawsze byłam pewna, że naturalny poród w ogóle nie wchodzi w grę - między innymi z powodu dużego strachu przed bólem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Jestem świadoma ze bólu nie da sie uniknac. ale z drugiej strony specjalnie nie pcham sie zeby zrobic sobie krzywde. absolutnie nie rozumiem ludzi którzy sie kalecza etc.

Mnie krew nie przeraza ale nie powiem zebym ja lubiła. Po prostu jest. jesli zdarzy sie ze cos sobie zrobie- no cóz. przeciez bywa.

Nie lubie juz bardziej samego zaklejania, zmieniania opatrunku czy czegos tam. długiego gojenia sie-zwłaszcza jesli efektownie sie paprze.

a tak a propo bólu jakiegos wewnetrznego- zbyt czesto coś mnie boli zeby na to zwracac uwage

[fquote=slendergirl]czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia? [/fquote]

dla mnie robienie sobie krzywdy nie musi sie wiązac z ryzykowaniem by przezyc pełnie zycia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Takiego bólu z prawdziwego zdarzenia bardzo się boję. Od kiedy pamiętam panicznie bałam się wypadków samochodowych (...). Nie znoszę jeździć samochodem z kimś, kogo nie znam. Pozwalam się wozić tylko kilku zaufanym kierowcą. Taki odchył.

Boję się ciężkiej choroby, długotrwałego cierpienia fizycznego. (...)

Też od zawsze byłam pewna, że naturalny poród w ogóle nie wchodzi w grę - między innymi z powodu dużego strachu przed bólem.

Dokładnie to samo mogę odnieść do siebie.

dla mnie robienie sobie krzywdy nie musi sie wiązac z ryzykowaniem by przezyc pełnie zycia.

I pod tym również podpisuję się obiema rękami.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

A mi ból nie przeszkadza. Owszem ból zęba życie uprzykrza, ale nic ponad to. A druga - poważniejsza - forma bólu, taka gdy np. gram w nogę i ktoś mnie kopnie w piszczel czy coś, wpływa na mnie raczej tak, iż umiem się opanować i zacisnąć zęby. Z reguły się udaje... Ot taka próba charaktery sam dla siebie. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Nie boję się bólu fizycznego, krwi owszem. Nie mogę patrzeć na krew - mdleje. Jeśli chodzi o ból fizyczny to jestem przyzwyczajona. Prowadzę taki tryb życia, ze codziennie coś mnie boli xD Gorzej z bólem psychicznym :?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Trochę mnie zaskakuje, jak kobieta mówi, że robi jej się niedobrze na widok nawet małej ilości krwi. Przecież każda z nas styka się z tym widokiem średnio co miesiąc, więc jak może się bać?

Bólu aż tak się nie boję. Kiedyś w desperacji sama sobie sprawiałam fizyczny ból. Przekłuwania ciała też się nie boję. Ale z kolei depilacja woskiem czy elektrycznym depilatorem jest już dla mnie nie do wytrzymania. Dziwny ludek ze mnie ;P.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Ból jak ból, to rzecz ludzka. Każdy go przeżywa. Krew mnie nie obrzydza, nie wywołuje we mnie żadnych emocji. Jakby nie patrzeć to nie dbam o swoje bezpieczeństwo, gdybym zaczęła o nie dbać, to nie mogłabym robić tych rzeczy które teraz robię ;)

[fquote=slendergirl]jak zranicie sobie palec nozem to tylko powiecie "ałć" bez jakis wiekszych emocji? [/fquote]

Tak, dokładnie Choć "ałć" rzadko mówię, zazwyczaj jest to - cholerka, znowu sobie palca ciachłam. Poczekam, aż krew przestanie lecieć i kończę to co w danym momencie robiłam.

[fquote]czy wedlug was bez ryzyka nie ma zycia? [/fquote]

Lubię ryzyko, lubię ten dreszczyk adrenalinki, kiedy walczy się z tym aby strach doszczętnie nas nie sparaliżował ;) Oczywiście są pewne granice, których ja nie przekroczę. Nie raz stoję na przysłowiowej krawędzi urwiska, ale nie spadam, bo w odpowiedniej chwili się wycofuję.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz