Jump to content

Dlaczego faceci uciekają przed ślubem?


Sophiesza

Recommended Posts

Posted

Hej dziewczyny! Jak sądzicie, dlaczego dla niektórych mężczyzn ślub jest oznaką końca wolności i zniewoleniem? W końcu, o ile ludzie się kochają, to po ślubie zostają te same relację między dwojgiem. Nic nie musi się zmieniać.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
ślub jest oznaką końca wolności i zniewoleniem?

Bo tak jest. Tylko to już kwestia tego, czy komuś taki brak wolności i zniewolenia odpowiada. Związek małżeński polega na tym, że związujemy się z drugą osobą na całe życie. W małżeństwie nie powinno dochodzić do zdrad, zdecydowanie się na związek małżeński również tyczy się z przejęciem pewnych nowych obowiązków jak bycia mężem, czy żoną, a za chwilę już matką i ojcem. To może panów przerażać. Jeśli ktoś kogoś bardzo kocha to nie będzie dla niego problemem oddać się w pełni w ręce tej drugiej osoby, a brak wolności nie będzie wcale negatywnie odbierany, a wręcz przeciwnie. Myślę, że to też wiążę się z tym, że tacy panowie nie są pewni swojej miłości. Jednak zawarcie związku małżeńskiego i późniejszy rozwód wiąże się z różnego rodzaju komplikacjami, które mogą być niewygodne, dlatego prostszym rozwiązaniem jest żyć z drugą osobą bez ślubu. W razie kłótni i zakończenia miłości nie trzeba biegać po sądach.

Link to comment
Strangelove
Posted
Bo tak jest. Tylko to już kwestia tego, czy komuś taki brak wolności i zniewolenia odpowiada.

eee, ale jak jesteś z kimś w związku chłopak-dziewczyna to masz pełną wolność i swobodę?

W małżeństwie nie powinno dochodzić do zdrad

a w innym związku tak?

zdecydowanie się na związek małżeński również tyczy się z przejęciem pewnych nowych obowiązków jak bycia mężem, czy żoną

jakie są te obowiązki? Pomijając te, które nakładamy na siebie będąc w związku niesformalizowanym

Link to comment
Posted

Przed ślubem uciekają Ci mężczyźni, którzy go faktycznie nie chcą. Widocznie nie chcieli od początku, ale pewnie za namowami czy partnerki czy rodziny zdecydowali się na ten krok a gdy uświadomili sobie, że już ostatnia szansa aby uciec - uciekli. To tyczy się zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Czasami zbyt długo tkwimy w związku bez przyszłości, tylko z przyzwyczajenia. I po kolei przechodzimy na kolejne etapy tak naprawdę wcale tego nie chcąc. Aż w końcu zdarzy się coś i się ockniemy. I stąd te wszystkie ucieczki sprzed ołtarza.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
eee, ale jak jesteś z kimś w związku chłopak-dziewczyna to masz pełną wolność i swobodę?
a w innym związku tak?

Jasne, że w związku bez ślubu również nie ma tej wolności, a zdrada także nie powinna mieć miejsca. Przecież ja nie powiedziałam, że to obowiązuje tylko w małżeństwie. Przecież to jest chyba jasne. Ale w takim związku konsekwencje naszych czynów są mniejsze. Związek małżeński to bardzo poważna decyzja, na całe życie. Niektórzy boją się, że mimo to złamią przysięgę małżeńską i tyle będzie z tego ślubu. A to wszystko przez ich nieprzemyślane i zbyt pochopne decyzje.

Link to comment
Posted

Z mojej perspektywy - czyli zakochanej, ale przerażonej pomysłem ślubu- wydarzenie to właśnie nie zamyka się na dwóch osobach, a wręcz intymną sprawę między dwojgiem nagle upublicznia.

Gdyby chodziło o "niezmienne relacje między dwojgiem" to po co w ogóle cała ceremonia? Nie można by sobie w kuchni, w swoim towarzystwie przysięgać wierność?

Co mam na myśli: jest super, x miesięcy/lat razem, szczęście, symbioza, patrzo sobie w oczy i wzdychajo.

Aż tu nagle jedno sugeruje ślub.

A drugie z przerażeniem myśli: ALE PO CO?

No bo po co?

a) żeby uregulować sytuację prawną

b) żeby uregulować sytuację we wspólnocie religijnej

c) żeby usankcjonować związek przed rodziną i tym samym w intymną relację dwojga wpakować cały rodzinny majdan

d) żeby sobie zapewnić (często złudne) poczucie rezerwacji miejscówki po ktrejś tam stronie łóżka

e) żeby nadać obrączką komunikat dla reszty świata o zmianie swojego statusu, o przekroczeniu pewnej granicy, o pewnym stylu życia

No więc mieści mi się w głowie,że dla kogoś:

a i b) są wybitnie nieromantyczne i nie ciagnie specjalnie do realizacji tych punktów, bo patrzenie sobie w oczy bez podpisów na papierze zasadniczo jest fajniejsze

d) to jakaś farsa, "bo małżeństwo niczego nie gwarantuje", albo ktoś woli gwarancję własnego słowa niż papier i potrzeba "zakontraktowania związku" odbiera wolność, Wolność przez wielkie W, jako pojęcie znaczące więcej niż prawo do posuwania kogo popadnie

c i e) przerażają, zwyczajnie przerażają, tak, ze się chce wziąć nogi za pas, bo nagle full romantik związkek dwojga taranowany jest przez RZECZYWISTOŚĆ. To, że po ślubie ciotka Rysia będzie co miesiąc pytać "kiedy dzieci", to, że wolni kumple będą mówić, że to życie nudziarza, to, że status mężatki postarza...

.... no nie ważne, wiadomo, że trochę koloryzuje.... rzecz w tym, że jest to rytuał przejścia, który dla niektórych nie sprowadza się do ładnego ubrania a do zamknięcia jednego rozdziału i otworzenia drugiego, na który można zwyczajnie nie mieć ochoty, gotowości...

I co ma robić to drugie z pary jak to pierwsze nie podziela obaw?

Jak kocha to się zmusi - takie panuje przekonanie.

Zawsze to ta osoba negatywnie nastawiona do ślubu jest tą "złą". A dlaczego nigdy nie patrzy się jak na wariatów na te wszystkie bridezille, napalone na tiul laski, które konkurują z kuzynkami o wystawne przyjęcia, albo na tych zazdrośników, którzy kontrakt małżeński uważają za wypełnienie powinności i zakończenie tego nonsensu jakim jest staranie się o drugą osobę, na tych wszystkich, którzy przekalkulowali śluby i stwierdzili, że zasadniczo się opłaca? Ich zawsze się jakoś przełyka, jakoś się stwierdza, że "cudaki takie", ale po ślubie już wszyscy o wszystkim zapominają i staja w kolejce do gratulacji. A uciekiniera, albo kogoś kto ślubu nie chce traktuję się jak potwora albo degenerata i opowiada się o nich dalekiemu kuzynostwu.

moim zdaniem osoba uciekająca sprzed ołtarza nie jest niezdolna do miłości, niekoniecznie przekreśla wszystko co było... tzn może oczywiście to robić, może dostać oświecenia w ostatniej chwili, jasne.

Ale równie dobrze może chodzić o strach przed zmianą statusu społecznego całe to a)b)c)d)e) a nie prawdziwość uczuć względem partnera. Tymczasem partnerki (i partnerzy) zamiast ustalić o co tak na prawdę chodzi najczęściej (=/= zawsze) się po prostu obrażają, przekreślają jakiekolwiek opcje na dogadanie się i szlag trafił cały związek.

Link to comment
Posted

Ślub to tylko papierek. Jeżeli ludzie naprawdę się kochają nie jest im to potrzebne.

W związku niesformalizowanym możemy odejść, ludzie mają często skłonność do zdrady.

W związku sformalizowanym tez można odejść. Owszem mogę się zgodzić z tym, że jak się nie ma ślubu odejście jest łatwiejsze a najczęściej małżeństwa męczą się ze sobą bezsensu bo trzyma ich papierek i z rozwodem nie jest tak łatwo. Moja teściowa nie ma ślubu i żyją razem ponad 20 lat i jest im dobrze. Skłonności do zdrad no nie przesadzajmy, że mają częściej ludzie bez ślubu. Przypomniałam sobie jak ksiądz mówił (nie mamy kościelnego tylko cywilny) że musimy wziąć kościelny bo nie będzie mnie mąż zdradzał hahahah co za bzdura!

ślub jest oznaką końca wolności i zniewoleniem?

Nie łudźmy sie oczywiście że tak! tak samo jak zamieszkanie razem. Może zniewolenie to zbyt przesadne słowo ale tak wygląda partnerstwo. Nie wyjdziesz sobie kiedy i gdzie tylko chcesz zawsze się mówi drugiej połówce co i jak . Nie posiedzisz z kumplami po nocach bo partnerka się wkurzy. Oczywiście sama pozwalam mężowi wyjść z kumplami ale to raz na jakiś czas. Jedynym przywilejem bycia po ślubie sa jakieś tam podatki, dziedziczenie, pogrzebowe itp.

jakie są te obowiązki? Pomijając te, które nakładamy na siebie będąc w związku niesformalizowanym

Obowiązki są takie same jak w sformalizowanym lub nie (ale mieszkających razem). Nie widzę większych różnic.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
Skłonności do zdrad no nie przesadzajmy, że mają częściej ludzie bez ślubu.

Miałam bardziej na myśli to, że decydujemy się na związek małżeński to bądźmy na tyle odpowiedzialni i poważni, by się nie zdradzać. Jaki to sens brać ślub i latać dalej po kątach. Ślub to poważna decyzja, powtórzę się po raz enty i nie można podchodzić do niej tak hop siup. Jeśli są jakiekolwiek wątpliwości to nie widzę sensu, by się z kimś na zawsze wiązać. A bez ślubu ludzie uczą się żyć w związku, mają kilku bądź kilkunastu partnerów zanim zdecydują się na zawarcie związku małżeńskiego i bardzo często przeplatane są przez to zdrady, czy skoki w bok, bo przelotna miłość, bo wszystko się wypaliło. Ale skoro bierzemy ślub to bądźmy tego pewni i nie żyjmy w obłudzie. Nie wyobrażam sobie zdradzić swojego przyszłego męża. Wiem, że kiedy już się zdecyduję na ślub, będzie to ten z którym będę chciała przeżyć resztę swojego życia, a inni panowie nie będą mnie interesować.

Link to comment
Posted

Myślę, że gdyby naprawdę byli zakochani, to nie baliby się przeżyć całego życia razem z żoną. Oczywiście są rozwody, ale myślę, że jak facet jest bardzo zakochany i chcę być z dziewczyną do końca życia, to poprosi ją o rękę. Ale to trzeba być pewnym swoich uczuć.

Link to comment
Strangelove
Posted
Ale w takim związku konsekwencje naszych czynów są mniejsze.

Poza papierami związanymi z rozwodem to konsekwencje nie są takie mniejsze. W grę może wchodzić dziecko (poza małżeństwem też się szkraby trafią tadam!) i problem z ustaleniem opieki nad nim, problem dla samego dziecka bo tata i mama się rozchodzą ; wspólne mieszkanie, samochód i inne rzeczy które nie są zarezerwowane dla małżeństwa.

A konsekwencje natury psychicznej też nie są mniejsze tylko dlatego że x i y po katolicku ślubu nie mieli. W końcu w komediach romantycznych babki opłakują zerwanie opychając się lodami nawet gdy nie był to mąż a zwykły boyfriend.

Biorąc ślub wkraczamy w bardzo poważny, dojrzały związek.

pomijając przypadki związku dwojga ludzi, którzy znają się pół roku i decydują na ślub bo wpadli no i łyso tak przed rodziną, a związki osób którzy są ze sobą od x lat tyle że bez ślubu. O tak 1st znacznie dojrzalszy

W związku niesformalizowanym możemy odejść, ludzie mają często skłonność do zdrady.

W sformalizowanym też, chyba że rozwody zdelegalizowano wtedy biada nam.

A ze skłonnością do zdrady jest tak że występuje ona i w wieloletnich małżeństwach, monotonia, dzieci odchowane, z żoną/mężem kontakt zerowy a ta blondyna przy barze ciągle na mnie spogląda. Just do it.

Nie rozstrzygałbym gdzie jest większa skłonność do zdrady.

Jeśli wchodzimy w związek małżeński powinniśmy być na tyle dojrzali i pewni swych uczuć, by mieć stu procentową gwarancję, że nie dojdzie do tego rodzaju ekscesów.

Idealizmem pojechałaś ; ludzie nie są zawsze na tyle dojrzali, nie zawsze są pewni swoich uczyć, bo nawet jeśli myślą że są może pojawić się nowa sytuacja i bang nie są - okazuje się że pani skrywa pod sukienką fallusa ; i gwarancji nigdy mieć nie będziemy, życie to nie sklep agd.

Ale skoro bierzemy ślub to bądźmy tego pewni i nie żyjmy w obłudzie.

Więc skoki w boki gdy jesteśmy bez ślubu nie są obłudą? Nawet maleńką obłudką?

Nie no coraz bardziej mam wrażenie że związki niesformalizowane aktem małżeństwa są dla ciebie wyłącznie chodzeniem 16latków :mrgreen:

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
pomijając przypadki związku dwojga ludzi, którzy znają się pół roku i decydują na ślub bo wpadli no i łyso tak przed rodziną

To, że ktoś po wpadce leci do ołtarza to jego sprawa. Dla mnie to głupota i nie o to mi się tutaj rozchodziło.

W sformalizowanym też, chyba że rozwody zdelegalizowano wtedy biada nam.

Miałam na myśli pewną różnicę, wiesz? Bez ślubu powiesz kochaniutkiej do widzenia i spadasz, pozbierasz się, ułożysz sobie jakoś życie i tyle. A ze ślubem jest mnóstwo srania w przypadku gdybyś miał się rozwodzić.

Nie rozstrzygałbym gdzie jest większa skłonność do zdrady.

Zdrada występuję i tu i tu. Nie powiedziałam, że w związku niesformalizowanym jej nie ma. Jest. Ale w momencie kiedy jesteś po ślubie - czujesz się jakkolwiek zobowiązany wobec drugiej osoby, a przypomina Ci o tym obrączka na palcu.

ludzie nie są zawsze na tyle dojrzali, nie zawsze są pewni swoich uczyć, bo nawet jeśli myślą że są może pojawić się nowa sytuacja i bang nie są

A więc skoro pojawia się nowa sytuacja i bang nagle pojawiają się wątpliwości co do miłości i planowanego ślubu to idiotyzmem jest go brać. Albo się kogoś kocha albo nie.

Więc skoki w boki gdy jesteśmy bez ślubu nie są obłudą? Nawet maleńką obłudką?

Jest. Nie powiedziałam, że nie, więc nie wiem skąd ten wniosek? Odnosiłam się w tym momencie do samego małżeństwa. Obłuda i w jednym i w drugim przypadku jest obłudą i nie ma tutaj w ogóle o czym dyskutować tylko bardziej po prostu szokuje mnie fakt kiedy ludzie decydują się na ślub, a po kilku latach się zdradzają. Bo o takich, co dwa lata po ślubie doprawiali sobie boki nawzajem też słyszałam. I nie uwierzę jak ktoś mi powie, że po takim czasie się coś między nimi wypaliło. W takim razie podjęli takową decyzję pochopnie albo są nieodpowiedzialnymi ludźmi.

Nie no coraz bardziej mam wrażenie że związki niesformalizowane aktem małżeństwa są dla ciebie wyłącznie chodzeniem 16latków :mrgreen:

Kolejny wniosek wysnuty z kosmosu. I bez ślubu można żyć w normalnym związku, ale niektórzy ludzie nie lgną do ołtarza, bo jest to dla nich definitywne przypieczętowanie miłości, której albo nie są pewni, albo boją się życia z jedną osobą przy tyłku, albo nie mają ochoty cackać się z papierami i w przypadku ślubu i w przypadku rozwodu, jest im to niepotrzebne, bo i bez ślubu można żyć razem i się kochać. Nie jest on niezbędny. Jest to indywidualna sprawa każdego z nas, czy chce powiedzieć drugiej osobie na całe życie "TAK", czy nie.

Link to comment
Posted
Hej dziewczyny! Jak sądzicie, dlaczego dla niektórych mężczyzn ślub jest oznaką końca wolności i zniewoleniem? W końcu, o ile ludzie się kochają, to po ślubie zostają te same relację między dwojgiem. Nic nie musi się zmieniać.

Zaraz zaraz, a kobiety są jakieś święte? :roll:

Równie dobrze to samo można powiedzieć o kobietach.

Link to comment
Strangelove
Posted
To, że ktoś po wpadce leci do ołtarza to jego sprawa. Dla mnie to głupota i nie o to mi się tutaj rozchodziło.

ale pomijasz takie sytuacje, które nie są czymś rzadkim

Bez ślubu powiesz kochaniutkiej do widzenia i spadasz, pozbierasz się, ułożysz sobie jakoś życie i tyle. A ze ślubem jest mnóstwo srania w przypadku gdybyś miał się rozwodzić.

E ok, powtórzę się:

Poza papierami związanymi z rozwodem to konsekwencje nie są takie mniejsze. W grę może wchodzić dziecko (poza małżeństwem też się szkraby trafią tadam!) i problem z ustaleniem opieki nad nim, problem dla samego dziecka bo tata i mama się rozchodzą ; wspólne mieszkanie, samochód i inne rzeczy które nie są zarezerwowane dla małżeństwa.

A konsekwencje natury psychicznej też nie są mniejsze tylko dlatego że x i y po katolicku ślubu nie mieli. W końcu w komediach romantycznych babki opłakują zerwanie opychając się lodami nawet gdy nie był to mąż a zwykły boyfriend.

A więc skoro pojawia się nowa sytuacja i bang nagle pojawiają się wątpliwości co do miłości i planowanego ślubu to idiotyzmem jest go brać. Albo się kogoś kocha albo nie.

A gdy wątpliwości pojawiają się kilka lat po ślubie? 10lat temu byłem w 100% przekonany że Pluton jest planetą, dziś nie.

Bo o takich, co dwa lata po ślubie doprawiali sobie boki nawzajem też słyszałam. I nie uwierzę jak ktoś mi powie, że po takim czasie się coś między nimi wypaliło. W takim razie podjęli takową decyzję pochopnie albo są nieodpowiedzialnymi ludźmi.

Znali się i byli ze sobą 15lat o ślubie myśleli jakieś 3lata zanim się hajtnęli. Po 2latach małżeństwa (i 17latach życia ze sobą )przyszło wypalenie. Możliwe?

W tej ostatniej części chodziło mi o to że najzwyczajniej pomijasz dojrzałe związki bez ślubu, widząc jedynie przelotne miłostki silnie kontrastujące z małżeństwem.

Link to comment
Posted

Wiele par decyduje się na ślub, ze względu na wpadkę, czy chęć stworzenia rodziny dla łatwiejszego zakupu mieszkania, wzięcia kredytów, etc.

O ile nie kwestionuję ich wzajemnych uczuć, brak doświadczenia w życiu razem, wspólnych przeżyć budujących wzajemne relacje (również przykrych), powoduje, że ludzie Ci po kilku latach, nie wiedzą często jak ze sobą rozmawiać.

Wydaje mi się, że może to też powodować, że ludzie czują się niepewnie, kiedy ma nadejść wielka chwila.

Nie wiedzą, co ich czeka na nowej drodze życia, która nie jest drogą własnych aspiracji, realizowania się i własnych problemów, a dzielenia się z drugą osobą całym balastem, przejmowania jej balastu na swoje plecy i wreszcie jej rodziny.

Nie muszę mówić, że wizja dzieci, pieluch, żony w pidżamie i maseczce, czekającej, aż wróci się nad ranem z imprezy, także sprawiają, że pan młody nagle ma wylewane wiadro na głowy z całym czarnym scenariuszem, a przecież sama organizacja ślubu, wesela, rodzina na głowie, panna młoda, która zmienia się w potwora... nie trzeba dokończać. :)

Link to comment
Posted

Ja mam 25 lat i juz bardzo chcialbym sie ozenic tylko nawet dziewczyny nie mam a sam chyba nie znajde. Troche niesmialy jestem i nie umiem zagadywac. To pewnie z tego powodu jestem sam. Jak probowalem zagadywac to wszystko bylo ok ale kontakt zostal tylko kolezenski. Juz nie wiem co robic. Moze pisane mi jest ze bede sam.

Link to comment
Posted

U mnie jest na odwrót. Mój chłopak chce ślubu a ja do końca nie jestem przekonana. :) jeśli kocha to będzie chciał

Link to comment
Posted

Z tego samego powodu z jakiego przestępcy uciekają przed policją.

Link to comment
  • 8 years later...
Posted
O 4.07.2013 at 19:36, vetus napisał:

Z tego samego powodu z jakiego przestępcy uciekają przed policją.

Przypadkiem powiedziałeś prawdę :) Tak, chodzi o to samo - o uniknięcie odpowiedzialności. 


Pozwólcie mi też na pewną paskudną generalizację, dlaczego mężczyznom nie zależy na ślubie, a kiedyś zależało. Tu nie chodzi o romantyzm. W przeszłości ślub był mężczyźnie potrzebny, bo mężczyzna chciał mieć dziedzica. Żeby mógł mieć dziedzica, nie mógł tak po prostu przespać się z jakąś kobietą. Musiała być to odpowiednia kobieta z odpowiednim posagiem, w dodatku poślubiona, bo bez ślubu dziecko (syn zazwyczaj) nie mogłoby dziedziczyć. Wielu mężczyzn też nie chciało się żenić, woleli przygody z kobietami, ale obowiązek w końcu zwyciężał. Tak było przynajmniej w wyższych sferach. W niższych sferach dziedziczenie nie grało aż takiej roli, bo zwyczajnie nie było czego dziedziczyć, grała za to rolę religia i przymus społeczny. Ponadto wielu uboższych mężczyzn inaczej jak na skutek ślubu nie miało jak przespać się z kobietą - a potrzeby przecież mieli. Na prostytutkę nie mieli pieniędzy, a noc z dziewczyną z sąsiedztwa nie była prosta. Rodzice pilnowali cnoty córki, a same dziewczyny też nie idą do łóżka ot tak. Z bogatym księciem pewnie, ale z prostakiem z zagrody obok? Taka noc by im nic nie dała, jedynie hańbę przyniosła. Dlatego więc prości mężczyźni się żenili - by mieć kobietę w łożu, a przy okazji, jak pojawią się dzieci, kogoś do pomocy przy pracy. Teraz sytuacja się zmieniła. Problemów z dziedziczeniem już nie ma. Dzieci nieślubne tak samo mogą dziedziczyć. Poza tym zmieniła się struktura społeczna - nie ma już społeczeństwa feudalnego, gdzie dziedziczyło się olbrzymie majątki. Nie ma już też takiej presji ani religii, ani społeczeństwa na małżeństwo. Ponadto o kobietę znacznie łatwiej - nie trzeba się żenić, żeby się z nią przespać. A skoro można się z nią przespać bez ślubu, to po co się pobierać? To tylko same obowiązki i odpowiedzialność. Dlatego w dzisiejszych czasach kobietom ciężej jest nakłonić mężczyzn, by zawarli związek małżeński. W przeszłości małżeństwo dawało coś wymiernego mężczyźnie, a obecnie - spójrzmy prawdzie w oczy, nie daje. Nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy mężczyźni są źli i unikają małżeństwa, bo pewnie zaraz takie oskarżenia polecą w moją stronę. Chcę tylko wyjaśnić pewien ogólny mechanizm, który miewa niestety zastosowanie. Jeżeli trafiasz na osobę, która jest nastawiona wyłącznie na siebie i swoje korzyści, a nie na tworzenie związku opartego na wzajemnym szacunku i partnerstwie, to tak, taki człowiek nie będzie chciał brać ślubu - z przyczyn, które wyżej wymieniłam.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    39 posts
    wardrum
    wardrum
    19 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    Gloria
    Gloria
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    yiliyane
    yiliyane
    53 posts
    Kerosine
    Kerosine
    50 posts
    wardrum
    wardrum
    46 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    403 posts
    wardrum
    wardrum
    129 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up