Jump to content

Kult młodości


Maggie

Recommended Posts

Posted

Szczerze mówiąc, nie wiem czy był już taki temat.

Natchnęła mnie dzisiejsza rozmowa z koleżanką. Rozmawiałyśmy o przyszłości i zeszłyśmy na temat tego, co zauważmy w okół siebie, a mianowicie w zastraszającym tempie tworzący się jakiś niemalże ,,kult" młodości. Chyba większość słyszała już krążące po internecie hasła jak: YOLO albo live fast, die young. Nastolatkowie robią sobie nawet tatuaże z tymi bądź podobnymi hasłami, wrzucają foty z ich ,,imprez życia" itp.

Co sądzicie o tych zachowaniach, które w dzisiejszych czasach młodzi ludzie co raz częściej praktykują?

Myślę, że ten cały kult wytworzył się w dużej mierze przez media..

Według mnie samej, jest to głupie i to bez sensowne. Okej rozumiem, cieszenie się młodością i te sprawy, ale wszystko z umiarem.. Czytałam gdzieś też o przypadku jakiegoś rapera, który po pijaku jechał samochodem, zamieścił post o tym wcześniej na twitterze z dopiskiem YOLO (You Only Live once).. Chłopak zginął.

Ja sama bardzo przejmuje się moją przyszłością, ciągle się nią zamartwiam, więc dlatego te zachowania strasznie mnie dziwią.

A co Wy o tym wszystkim sądzicie? Popieracie to całe ,,życie chwilą'', czy też wasze zdanie bliższe jest ku mojemu? I jak myślicie skąd się to bierze?

Zapraszam do dyskusji.

Link to comment
Posted

Siemasz,życie jest to ulotna chwila którą trzeba się cieszyć.Nawet w trudnych chwilach nie poddawać się a iść przed siebie.Po za tym każdy ma inny tok myślenia i historie życia

Link to comment
Posted

Ja mam na przykład problem ze swoim wiekiem. Podświadomie mam wrażenie, że jestem za stara na zaczynanie czegoś nowego, walczenia o jakieś swoje marzenia. Czasami mi się wydaje, że 30 lat to ta granica, za którą już nic nie ma. Nie ma walki o marzenia, lepszą posadę, nowego partnera. Nic tylko owinąć się w kocyk, zaczesać siwy włos i usiąść w wygodnym fotelu i tak do samego końca.

Nie jestem człowiekiem, który żyje szybko. Nie lubię się śpieszyć, co widać np w moim indeksie.. ale o czym to ja, a więc nie żyję szybko, tak. No i co tu dużo mówić, zasiał się we mnie pewien lęk, że kiedyś (czyli bardzo szybko) będę bezużyteczną babą, która lata na wywiadówki i siedzi przez pół dnia w robocie. Kwestia jest też tego typu, że ja bardzo mocno odczuwam upływający czas. Przed chwilą zaczynałam studia, a za dwa tygodnie będzie po wszystkim. Nie wyobrażam sobie mieć 27 lat, co nastąpi za 3 lata, nie mówiąc już o tej przeklętej 30. Mam jakiś kompleks starzenia się. Żadne moje widzi mi się, bo takie dołki dopadają mnie bardzo często, ale w żadnym wypadku nie mam zamiaru wbijać się moją leciwą karocą w mur.

Jeśli chodzi o przytoczonych wyżej totalnych olewaczy życia, to w sumie co mnie to obchodzi. Jeśli nie mają wobec siebie, ani innych żadnych zobowiązań, to niespecjalnie mnie dziwią takie zachowania. Przecież nie od dziś starzy ludzie uważani są za bezużytecznych, zabierających tylko powietrze ludzi, którzy nic nie dają od siebie, a skakać obok nich trzeba, bo tak nas stworzyła natura. To jest tak, że jedni wstrzykują sobie botoks, inni walą głową w mur.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted
Czytałam gdzieś też o przypadku jakiegoś rapera, który po pijaku jechał samochodem, zamieścił post o tym wcześniej na twitterze z dopiskiem YOLO (You Only Live once).. Chłopak zginął.

No tak, no to jest już totalna bezmyślność, to prawda. Ale cóż. Każdy jest kowalem własnego losu.

Ja jestem zdania, że życie chwilą jest cudowne i sama takowe preferuje, jednak nie widzę powodów dla których nie można tego łączyć z jakimiś konkretnymi planami na przyszłość. Można to przecież w doskonały sposób połączyć oczywiście ze zdrowym rozsądkiem nie dopuszczając się podobnych szaleństw jak przytoczony chłopak przez Maggie17. ; )

Link to comment
Posted

generalnie należałoby zacząć od tego jak kto rozumie życie chwilą. Dla jednych to jest totalna olewka, zero planów na przyszlość, zastanowienia się nad sobą. Dla mnie życie chwilą to organizowanie czasu tak, żeby każda chwila była ważna. Potrafię pójść na imprezę, ale też mam jakieś plany na przyszłość, oszczędzam pieniądze i jestem odpowiedzialna. To nie jest tak, że starzy ludzie zabierają powietrze. Każdy myślący człowiek wie, że babcie opiekujące się wnukami bardzo wspierają polską gospodarkę. Dzieciom się wydaje, że tylko w młodości można przeżyć piękne chwile. Kiedy się starzejemy zmienia się nie tylko ciało ale i wnętrze. W każdym wieku czekają nas piękne chwile, a fakt że po pięćdziesiątce nie chce się pójść na imprezę, nie świadczy że życie staje się uboższe. Nigdy nie jest za późno żeby walczyć o siebie. Nawet chodzenie na wywiadówki i stanie przy garach nie jest złe, bo nawet w domu można się rozwijac wewnętrznie, wystarczy tylko chcieć pracować nad sobą. Trzeba ciągle karmić czymś duszę, wtedy każda sytuacja życiowa pozwoli nam uzyskać satysfakcję i ubogacić siebie.

Link to comment
różowy pajacyk
Posted

Dokładnie. blantowa dobrze mówisz. W każdym wieku człowiek jest w stanie dostrzec aspekty swojego życia, które dają mu siłę i chęć do życia. Na realizacje siebie, swoich marzeń zawsze jest pora, wystarczy tylko chcieć. W każdym wieku można być szczęśliwym i czerpać radość z życia i tego co się robi, przeżywa. Nie ograniczajmy się do młodzieńczych lat. Na wszystko jest czas w życiu.

Gdyby się tak głębiej nad tym zastanowić to jestem zdania, że potencjalnemu człowiekowi większe spełnienie życiowe da założenie rodziny, dobrze płatna, stała praca i cudowne małżeństwo niż jednorazowa impreza, która i tak zostanie cichym wspomnieniem z którego wyłowisz tylko poszczególne elementy, bo zalejesz się jak świnia. ; )

Link to comment
Posted

różowy pajacyk, dokładnie się z Tobą zgadzam. Tylko, że młodzież często czuje presje pójścia na imprezę. Mnie samą namawiano, używając zwrotów, raz się żyje, teraz jesteś młoda to imprezuj, później się już nie zabawisz. A skutki imprezy mogą być o wiele gorsze niż zalanie się jak świnia. Bójki, gwałty, wypadki samochodowe. Częste picie niszczy wątrobę...

Link to comment
Posted

Przesadzacie trochę w drugą stronę, odnoszę wrażenie. Od kiedy pójście na imprezę jest równoznaczne z zalaniem się, zaliczeniem zgona i byciem zgwałconym? Wspomniane "siedzenie przy garach" przez większość czasu jest tak samo szkodliwe jak imprezowanie. Tyle że bardziej odciśnie się na psychice niż w sensie fizycznym.

Powiem tak - szaleństwo jest cudowne, ale w granicach rozsądku. I uważam, że to się wcale nie wyklucza tak do końca. Wsiadanie po pijaku do samochodu to czysta głupota i tego nie tłumaczy ani kult młodości ani niczego innego.

Uważam, że powinniśmy celebrować naszą młodość, tak jak każdy inny okres w życiu. Jednak młodość rządzi się własnymi prawami, tak naprawdę niewiele jeszcze musimy, ale wiele możemy, więc dlaczego z tego nie korzystać? Wspomniane przez Ciebie wrzucanie do internetów zdjęć z imprez yolo i tak dalej jest jak dla mnie bardziej obnoszeniem się z tym, że byłam na imprezie niż faktyczne mocne jej przeżycie. Ludzie mają po prostu tendencje to przesadzania w jedną albo w drugą stronę, więc albo siedzą, narzekają i nic z tym nie robią albo rzucają się jak dzikie świnie opowiadając wokół o tym, co głupiego ostatnio zrobili.

Staram się praktykować życie chwilą i nieskromnie powiem, że jak do tej pory całkiem zgrabnie mi to idzie. Nie tykam jednak jakichkolwiek działań, które ewidentnie mogłyby się dla mnie źle skończyć. Bo co z tego, że "you only live once", skoro za chwilę możesz nie mieć okazji wypowiedzieć już żadnego słowa? Za bardzo kocham życie.

Link to comment
Posted

Dla mnie kult młodości przejawia się w innych zachowaniach. Większa dbałość o swój styl życia, sposób odżywiania, wszystiie zabiegi, które mają nam odjąć lat. To naturalne ze względu na zjawisko starzenia się społeczeństwa. Zachowania, które zostały tutaj opisane zawsze były obecne. Swoisty hedonizm, lekkomyślność, chęć zachłyśnięcia się poczuciem nieograniczoności. Współcześnie to po prostu zmieniło formę ze względu na postęp technologii. Poza tym YOLO zostało tutaj przedstawione jedynie w tej skrajnej postaci, a przecież to także pewna siła napędowa umożliwiająca młodym osobom kreowanie swojego życia zgodnie z zamierzeniami. Jednak każda spontaniczność wymaga rozsądku.

Link to comment
Posted

Młodości każdy z nas ma naprawdę niewiele więc myślę, że trzeba ją przeżyć tak, żeby było co wspominać. Zobaczcie na naszych rodziców, dziadków - jak bardzo oni tęsknią za młodością, jak chcieli by przeżyć to jeszcze raz. Młodość to przede wszystkim beztroska i myślę, że dopiero jak się ją utraci to rozumie się o co chodziło.

Z drugiej strony zobaczcie jakie jest teraz pragnienie ludzi, żeby jak najdłużej czuć się i wyglądać młodo. Nie bez powodu chirurdzy plastyczni jeżdżą najnowszymi Mercedesami, dobre wizażystki, kosmetyczki, fryzjerki są oblegane przez klientki, rozwija się pole działania osobistych stylistów. Ludzie w średnim wieku bardzo chcą wyglądać młodo i dużo czasu i pieniędzy temu poświęcają - czasem efekty są śmieszne, czasem spoko, ale to już tak na marginesie.

YOLO to hasło, którym można usprawiedliwiać głupoty jakie się robi, ale dla mnie to też hasło, które przypomina mi, że każdy dzień mogę uczynić niepowtarzalnym i niezapomnianym. Wielu ludzi (w tym ja), żyje nadzieją - kiedyś się zmieni, kiedyś będzie lepiej, kiedyś pojadę tam i tam, kiedyś zrobię coś szalonego, a co jeśli umrzesz i nic z tego nie wyjdzie? Może lepiej zacząć już od dziś, przestać odkładać, szukać wymówek, czekać. Może warto wziąć sprawy w swoje ręce.

Nie jestem przeciwna hasłu YOLO do czasu jeśli nie zagraża to bezpieczeństwu innych. Przypadek jaki opisałaś właśnie do tych należy i to jest po prostu debilne.

Link to comment
  • 2 weeks later...
Posted

Trzeba szaleć, dopóki czas i okoliczności na to pozwalają, tyle. A że niektórzy przesadzają - trudno. Nie podoba mi się określenie ta dzisiejsza młodzież - nasi rodzice, ba, nawet dziadkowie, też byli kiedyś w naszym wieku i też robili niekoniecznie mądre rzeczy. Może nie takie, jakie są na porządku dziennym dziś u dorastających ludzi, ale fakt jest faktem - w życiu każdego człowieka jest dłuższy moment, kiedy to w głowie króluje sieczka.

Link to comment
Posted
w życiu każdego człowieka jest dłuższy moment, kiedy to w głowie króluje sieczka.

Dłuższy okres? Podstawówka się liczy?

Link to comment
Posted
Dłuższy okres? Podstawówka się liczy?

Oczywiście. Pokaż mi dzieciaka z podstawówki, który ma poukładane w głowie. No dobra, może takiego znajdziesz, ale taka jednostka zginie w gąszczu innych.

Link to comment
Posted
Oczywiście. Pokaż mi dzieciaka z podstawówki, który ma poukładane w głowie. No dobra, może takiego znajdziesz, ale taka jednostka zginie w gąszczu innych.

To z tym się jak najbardziej zgadzam, chociaż temat raczej tyczy się młodzieży co najmniej gimbazjalnej (tak mi się wydaje). Oni w sumie też nie maja poukładane w głowie ; p

Link to comment
Posted
To z tym się jak najbardziej zgadzam, chociaż temat raczej tyczy się młodzieży co najmniej gimbazjalnej (tak mi się wydaje). Oni w sumie też nie maja poukładane w głowie ; p

I ja mówię o młodzieży gimnazjalnej, jedynie odpowiedziałam na Twoje pytanie odnośnie dzieciaków z podstawówki.

Tak naprawdę dziś podstawówka a gimnazjum nie różni się niczym. Sama widuję takie kajtki z czwartej klasy, co to piją i palą nawet więcej niż niejeden dorosły. Ale cóż, to jest właśnie robienie głupot. Przejdzie im, miejmy nadzieję.

Link to comment
Posted

Też nie myślę o przyszłości. Dla mnie to temat tak irracjonalny, że zdaje się czasem nie istnieć. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić siebie jako dorosłego człowieka - już po studiach, zajmującego się jedynie pracą i rodziną.

Nie wjechałabym, co prawda, samochodem w mur - ale nie z rozsądku, ale tchórzostwa;)

A skąd się to bierze? Już w podstawówce dziewczynki nazywają się crazy nastolatkami, bo kto nie jest crazy, ten jest lamusem ;D

Link to comment
Posted

Jeszcze odnośnie YOLO, mój kolega używa tego często, ale prześmiewczo, np. pytamy jak tam na kolokwium się nauczył odpowiada "ta stary, YOLO" i bynajmniej nie chodzi tutaj o to, że imprezował i korzystał z życia jak mógł.

Link to comment
Guest Anonymous
Posted
Chyba większość słyszała już krążące po internecie hasła jak: YOLO albo live fast, die young.

Jak dobrze, że jestem zgredem i mnie takie rzeczy omijają szerokim łukiem. Jakby ktoś mnie do tej pory zapytał o YOLO, to pomyślałem, ze chodzi o jakieś żeli lub pianki. : P

Nastolatkowie robią sobie nawet tatuaże z tymi bądź podobnymi hasłami, wrzucają foty z ich ,,imprez życia" itp.

Ludzie tatuują sobie wiele różnych i dziwnych rzeczy - ich sprawa. Te foty z imprez mnie najbardziej śmieszą, bo są czysto na pokaz. Aby pokazać innym, że się "bawię" niż tak naprawdę używać dla samych siebie. A jeszcze śmieszniejsze jest to, że jeśli zapytałabyś taką osobę po słowach "ale świetnie się bawiłam", jak dokładnie się bawiła, to nawet by nie pamiętała... I co w tym takiego fajnego? Oo

Czytałam gdzieś też o przypadku jakiegoś rapera, który po pijaku jechał samochodem, zamieścił post o tym wcześniej na twitterze z dopiskiem YOLO (You Only Live once).. Chłopak zginął.

Jeśli nikogo przy okazji nie zabił, to bardzo dobrze. Selekcja naturalna.

A co Wy o tym wszystkim sądzicie?

Zwisałoby mi to bardzo, gdybym później nie musiał takich debili i darmozjadów utrzymywać z moich podatków.

Popieracie to całe ,,życie chwilą'', czy też wasze zdanie bliższe jest ku mojemu?

Ja tam przejmuje się swoją przyszłością i zamierzam w życiu bardzo dużo osiągnąć.

I jak myślicie skąd się to bierze?

Z głupoty dzieciaków i jeszcze większej głupoty rodziców.

Link to comment
  • 1 month later...
Strangelove
Posted
Ja sama bardzo przejmuje się moją przyszłością, ciągle się nią zamartwiam

Ok ale

ale wszystko z umiarem..

Nie ma co całe życie siedzieć i martwić się przyszłością, jędza przyjdzie nie wiadomo kiedy i bam- stanie się przeszłością. A potem już zamartwianie się że nic się nie zrobiło.

Uderza mnie pewien schemat powtarzany przez niektórych w dyskusji:

1.Znajdź temat o skrajnym zjawisku społecznym

2.Potęp go

3.Przedstaw siebie jako krańcowe przeciwieństwo

4.Czuj się lepszym

Czemu to całe yolo jest (podobno) tak popularne? Wiem czemu jest niepopularne, cykl filozofii życia zmienia się co dekadę:

60s żyj chwilą -> 70s przejściowe -> 80s korpolife ; reset 90s żyj chwilą -> 00s przejściowe -> teraz korpolife.

zatem jest to taka przeciwwaga czy coś w tym stylu.

Może więc z perspektywy żyjących w obecnej dekadzie żeby coś zauważyć musimy to wyolbrzymić, nadać temu kształt. Szalej dziecko, żyjesz raz trzeba podać jako nawalony gość piszący smsy (ćwierkający, boże jak to głupio brzmi) i rozbijający wóz. Oooo tak niech to będzie przestroga, nie bawcie się bo stracicie życie. Siedząc cały dzień w domu i rozsądnie się zamartwiając też się je trochę traci.

Umiar jest dobry gdy działa w obie strony.

Link to comment
Posted

To, że co drugi nastolatek bezrefleksyjne wkleja migające "artystyczne" zdjęcia na zupę czy innego tumblra z wyświechtanymi tekstami w młodzieżowej formie, nie znaczy wcale, że rozumie ich pierwotne przesłanie, czy w ogóle próbuje zgodnie z nim postępować. Tak zwane melanże i sypianie z kim popadnie nie świadczy o tym, że jest się mega szalonym tylko beznadziejnie głupim.

Nie wydaje mi się jakoby dzisiejsza generacja szczególnie intensywnie żyła, nie tracąc ani jednej chwili, bo chyba o to powinno chodzić w tych sloganach. Albo zarabiają w kiepsko płatnych robotach żeby opłacać czesne albo płaczą, że są samotni, bo komputer to ich jedyny świat, czy też "próbują odnaleźć siebie" poprzez dorabianie do tego jakiejś oryginalnej ideologii. Być może właśnie na tym polega młodość, nie wiem, nie potrafię spojrzeć na to obiektywnie będąc na tym etapie.

Osobiście wkurza mnie - uwaga, to zabrzmi przezabawnie - system (fuck the system - moje motto), każdy. Jestem za tym żeby nie planować w ogóle przyszłości, bo i tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć tego, co się stanie jutro, tak bardzo jesteśmy zdani na przypadek i czynniki zewnętrzne. Najlepiej spróbować zadowolić się teraz, robiąc to, co sprawia nam satysfakcję, a wtedy być może jakoś magicznie ułoży się jutro. Choć proste rzeczy przychodzą ponoć najtrudniej.

Praca to dla mnie beznadziejny obowiązek, wolałabym nauczyć się jakiegoś survivalu życiowego, ograniczyć wszelkie potrzeby do minimum (jako że i tak jestem człowiekiem, który nigdy nic nie chce) i zamieszkać w jakimś buszu, przemieszczać się bezcelowo z miejsca na miejsce - bynajmniej nie dlatego, że naoglądałam się sieczki pokroju "Into the wild" i automatycznie zapragnęłam polować na łosie i zakończyć swój żywot złotą myślą w stylu Coelho, ale tylko i wyłącznie dlatego, że jestem najprawdopodobniej wadliwa genetycznie (badania w toku), w związku z czym myśl o tym, że miałabym funkcjonować, jak to zwykło się mówić, normalnie, w pewnym uporządkowanym schemacie praca-dom-praca-dom sprawia, że wpadam w rozpaczliwą depresję. Nie widzę sensu w zaharowywaniu się przez większość swojego istnienia, po to tylko, żeby móc się "jakoś ustawić na starość", kupić sobie mieszkanie, samochód i spokojnie stwierdzić, że osiągnęłam pewien standard i mam co zostawić potomkom. Nie chcę się ustawiać, i w tym kontekście wolę umrzeć wcześniej, być biedna, nie mieć na to czy tamto, ale czuć się swobodnie, wbrew dziwnie narzucanym odgórnie zasadom, niż narzekać, a w końcu będąc po sześćdziesiątce zachwycać się faktem, że ugotowałam ogórkową i byłam po śmietanę w Biedronce, ale w sumie to beznadzieja, bo zostało mi tylko czekać na śmierć.

Zdaję sobie sprawę z tego, że piszę teraz w dość skrajny sposób, ale czy w gruncie rzeczy tak nie wygląda to u większości? Przynajmniej ja spotykam się w głównej mierze z takim podejściem. Na zasadzie - nie ma siły, tak trzeba. Nic nie trzeba, ludzie po prostu nie chcą próbować inaczej. Bo się boją, bo inaczej trzeba by iść pod prąd. I ja także się trochę boję, dlatego jeszcze robię to, co odbiera mi jakakolwiek radość.

(Wcale nie chcę, by ta wypowiedz trąciła jakąkolwiek filozofią dzieci-kwiatów).

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • yiliyane
    • dannonka
  • Popular Now

  • Najnowsze posty

  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      8
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    39 posts
    wardrum
    wardrum
    19 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    Gloria
    Gloria
    11 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    supermati2009
    supermati2009
    3 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    yiliyane
    yiliyane
    53 posts
    Kerosine
    Kerosine
    50 posts
    wardrum
    wardrum
    46 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    403 posts
    wardrum
    wardrum
    129 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up