Jump to content

Następne opowiadanie


Ardar

Recommended Posts

Posted

Czekam na wasze uwagi oraz komentarze odnośnie poniżej przedstawionego tekstu. Wciąż szukam swojego stylu dlatego tak bardzo zależy mi na poznaniu opinii potencjalnego czytelnika. W tym opowiadaniu narracja jest Trzecioosobowa, w miarę rozwinięte opisy oraz dosyć rzadkie " wchodzenie " postacią do głowy.

Oceńcie :

Słońce powoli chyliło się ku horyzontowi rzucając ostatnie promienie na przeludnione ulice nadmorskiego miasta. Nad miasteczkiem powoli zapadał mrok, a przydrożne stoiska ustawione wzdłuż szerokiej promenady zaczynały się zapełniać kolorowymi światełkami, które skutecznie przyciągały uwagę naiwnych turystów. Wśród kilkudziesięciu budek tylko jedna zrezygnowała z jaskrawego oświetlenia na rzecz, staroświeckiej ulicznej latarni rzucającej wyraźne światło na pożółkłe książki niedbale ułożone w brązowych kartonach. Ich właścicielka pomimo przyjaznego wyglądu i szerokiego uśmiechu nie zdołała przyciągnąć klientów, którzy niczym bezmyślne owady mknęli w stronę kolorowych świecidełek abstrakcyjnie ustawionych wokół reszty nikomu niepotrzebnych pamiątek. Przyjazna sprzedawczyni zdawała się nieporuszona tym faktem. Wciąż szeroko się uśmiechała wpatrując się w każdego przechodnia z nutą nadziei w oczach. Po kilku uporczywie długich minutach prośby 40 letniej kobiety zostały w końcu wysłuchane. Przed ladą jej niewielkiego stoiska zamajaczyła postać niespełna 21 letniego blondyna, wyglądającego na znudzonego uczniaka, wałęsającego się bez celu po zaludnionym bruku nadmorskiej promenady. Oczy studenta rozjaśniły się na widok sterty tomisk umieszczonych w niedbale sklejonych kartonach. Z doświadczenia wiedział, że na takich wystawach da się znaleźć nie jednego białego kruka, za którego bogaci kolekcjonerzy byli wstanie zapłacić grube tysiące. Z nową energią zbliżył się do sterty tomisk pozwalając by uliczna latarnia oświetliła jego krępą sylwetkę kontrastującą z wychudłą twarzą i smutnym uśmiechem. Rzucił spojrzenie na 5 niedbale ustawionych kartonów zastanawiając się, który z nich da mu największą szanse na zarobek. Sprzedawczyni zachęcona błyskiem ciekawości w oczach 21-latka, odezwała się przymilnym głosem, jaki sprzedawcy rezerwują specjalnie dla swoich klientów.

-Czy mogę panu w czymś pomóc ??? – spytała

Chłopak zlustrował 40-latke uważnym spojrzeniem. Uznał, że stojąca przed nim kobieta, ani trochę nie zna się na książkach i ich profesjonalnej wycenie. Prawdopodobnie była to tylko prosta gospodyni próbująca zarobić parę groszy na nikomu nie potrzebnych tomiskach. Postanowił posłużyć się jej osobą w swoich profesjonalnych poszukiwaniach.

-Hmm właściwie szukam kilku starych książek do badań na temat długowieczności papieru w poprzednich epokach, może mogłaby mi pani polecić któryś ze znajdujących się tutaj tomów.

-Doskonale pan trafił - twarz kobiety rozjaśniła się w szczerym uśmiechu - mam tutaj pełno starych książek, które na pewno się panu spodobają. Choćby ten karton – tu wskazała na najbardziej niechlujnie posklejane pudło – są tu książki syna mojej niedawno zmarłej przyjaciółki, chłopak był kolekcjonerem i wydawał dużo pieniędzy na powiększanie swojego zbioru. Zechce pan spojrzeć ?

-Z przyjemnością – Student przypatrywał się jak kobieta sięga po rozwalony karton w kolorze khaki. W pudle wypatrzył kilka ciekawych tytułów, a wiele z nich wyglądała jakby została ukradziona z muzeum literatury zamierzchłej. Sprzedawczyni postawiła karton na rozkładanym stoliku i brutalnie wyrzuciła wszystkie książki wzbijając przy tym imponującą chmurę kurzu, która zaczęła dusić zarówno kobietę jak i stojącego przed nią klienta. Gdy powietrze było już wolne od zgubnych oparów, blondyn pochylił się nad stertą książek lustrując je spojrzeniem wytrawnego konesera. Instynkt podpowiadał mu, że znajdzie w tym zbiorze coś naprawdę wyjątkowego, a on już dawno nauczył się ufać swojemu przeczuciu.

- I jak widzi pan tu coś ciekawego – spytała nie bez nadziei wyraźnie pobrzmiewającej w jej przymilnym głosie.

-A jakże, jest tu pare ciekawych książek, ale musiałbym przyjrzeć się im z bliska by zdecydować się na zakup, którejś z nich. Niema pani nic przeciwko jeżeli… - student sięgnął ręką po najbliższy z zakurzonych tomów

-Ależ skąd! Może je pan przeglądać do woli, jeżeli będzie mnie pan potrzebował to proszę powiedzieć. – kobieta z nieśmiertelnym uśmiechem odwróciła się w stronę swojego niedawno opuszczonego siedziska, a blondyn zabrał się za przeglądanie zakurzonych tomów. Uważnie spoglądał na każdą część imponującego zbioru, pochowanego w tekturowym kartonie z dala od ludzi i półek, na których mógłby spocząć. Początkowe emocje wywołane natrafieniem na tak poważną kolekcje szybko spadły do zera wraz z odsłanianiem coraz to nowych pospolitych lektur czy też artykułów. Większość ksiąg znajdujących się w pudle swoją treścią nawiązywała do zagadnień związanych z okultyzmem, niestety żaden ze znalezionych tytułów nie zwiastował grubych tysięcy z jego sprzedaży. Mimowolnie blondyn pomyślał o poprzednim właścicielu zbioru i jego dziwnych upodobaniach literackich. Postać tego tajemniczego człowieka, wzbudzała w nim niebezpieczną ciekawość, z początku odczuwalną po spojrzeniu na skompletowany przez niego zbiór. Sterta nieprzeglądniętych książek ograniczyła się do dwóch tytułów, a myśli o ich poprzednim właścicielu w końcu osiągnęły apogeum. Student przerwał swoje poszukiwania , odzywając się cichym głosem do siedzącej przed nim kobiety.

-Wspominała pani o poprzednim właścicielu tych książek. Może mi pani powiedzieć coś więcej o tym człowieku???

Kobieta z roztargnieniem oderwała wzrok od świateł pobliskich straganów. Zastanowiła się nad swoją odpowiedzią by po chwili ubrać ją w słowa.

-Niedużo o nim wiem – kobieta zastanowiła się nad kolejnymi słowami – Pamiętam go jak przez mgłe. Taki wysoki, czarnowłosy chłopak, jego matka wciąż narzekała, że z niego jest taki odludek wie Pan. Mówiła mi, że przez większość czasu siedział zamknięty na klucz w swoim pokoju. Nikogo tam nie wpuszczał nawet biednej Renaty. Jakieś 3 miesiące temu zaczął tak jakoś dziwnie marnieć, chudł, zrobił się strasznie blady i w ogóle tak mizerniał. Jego matka była przerażona, ale czy jego to przejęło ?! a skądże. Nic go nie obchodziło po za tą kolekcją książek, którą wykupił za pieniądze swojej ciężko pracującej matki, a że Renata miała tylko jego to jak mogła odmówić swojemu jedynemu dziecku. Ten koszmar skończył się niewiele ponad 2 miesiące temu, kiedy Michał no wie pan jej syn, powiesił się we własnym pokoju. Było to bardzo dziwne, ponieważ nie objawiał on żadnych skłonności samobójczych, ale mimo to policja nie miała co do tego wątpliwości. Renata tego nie wytrzymała. Zmarła 3 dni po jego samobójstwie najpewniej z żalu, lecz przed tym dała mi te książki żebym je spaliła…

-Ale pani uznała, że można przecież te książki sprzedać – spytał

-Niech pan mnie nie ocenia. W końcu kryzys nadchodzi trzeba odkładać zaskórniaki na czarną godzinę.

-Całkowicie się z panią zgadzam – odparł ze szczerym uśmiechem na ustach – palenie książek to zbrodnia, za którą powinno się wtrącać do więzienia. To wspaniale, że zdecydowała się pani na ich sprzedaż

-Też tak uważam – kobieta uśmiechnęła się wyraźnie udobruchana – jak idzie panu z książkami, któraś z nich pana zaciekawiła – spytała zmieniając temat

- Zostały mi jeszcze dwie, już kończę i niedługo przedstawię pani wyniki moich poszukiwań

Kobieta przytaknęła z satysfakcją na nowo zwracając spojrzenie w stronę jaskrawych świateł szerokiej promenady. Dwa ostatnie tomy zdawały się wtapiać w ciemność panującą po za światłem staromodnej latarni. Ich czarne okładki wyglądały niemal identycznie, po za jednym, trudnym do zauważenia szczegółem. Na większej z pozostałych książek, małymi niemal niewidocznymi literami zapisany był prosty tytuł pokryty cienką warstwą srebra opus daemonis. Student zabrał ze stolika tom bez zapisanego tytułu. Poczuł chłód skórzanej okładki i nie mogąc już dłużej zwlekać, otworzył zgrabnie wykonany dziennik. Na pierwszej stornie czarnym cienkopisem zapisany był poprzedni właściciel owego dziennika niejaki Michał Korkiewski. Student zamknął książkę kładąc ją po za zasięgiem reszty woluminów, których kupno nie dotyczyło już żadnych negocjacji. Jego uważne spojrzenie spoczęło na ostatniej księdze, która wyglądała najbardziej obiecująco z całego skupiska, niepotrzebnej nikomu makulatury. Z uśmiechem na ustach podniósł tom oprawiony czarną, gładką w dotyku skórą. Opuszkami palców dotknął srebrnej kaligrafii, jaką zapisany był tytuł tajemniczej książki. Chłopak spodziewał się, że znajdująca się przed nim księga, podobnie jak pozostałe, będzie się zaliczała do kanonu traktatów o tematyce okultystycznej. Nie mogąc dłużej znieść rozpierającej go ciekawości, zabrał się za odkrycie tajemnicy zapisanej na kartkach, niewielkiego tomu schludnie układającego się w jego otwartej dłoni. Właśnie wtedy do jego świadomości dotarło dziwne zjawisko początkowo niezauważalne wśród dźwięków zatłoczonej promenady. Student wsłuchał się w rozmowy otaczających go ludzi i uświadomił sobie, że wiele słyszanych przez niego głosów nie ma swoich właścicieli w otaczającym go tłumie. Słyszał ciche szepty. W ich tonacji dało się słyszeć coś złowrogiego i mrocznego, zupełnie nie pasowały do otaczających go zewsząd widoków. Z pomiędzy pojedynczych głosów przebijały się rozpaczliwe jęki udręczonych dusz. Zimny dreszcz przebiegł po plecach, niepanującego nad sobą chłopaka. Chciał krzyczeć, błagać o pomoc, ale nie mógł wydobyć z siebie nawet najcichszego jęku. Głosy zawładnęły jego ciałem i przeszły do umysłu. Upiorna symfonia nie grała już w okuł niego, ale we wnętrzu jego czaszki pokazując mu obrazy, od których niebyło już ucieczki. Po kilku sekundach, które zdawały się ciągnąć w nieskończoność, stworzenia ucichły zwiastując nadejście czegoś gorszego i bardziej mrocznego. Jego oczom ukazała się para czerwonych ślepi, groźnie pobłyskujących w ciemnościach wypełnionych przez ciche szepty nadbiegające z każdego możliwego kierunku. Chłopak zdał sobie sprawę, że wpatrujące się w niego oczy nie mogą należeć do żadnego nawet najokrutniejszego człowieka. Krwiste źrenice pałały prymitywną żądzą mordu, nie szczędząc nikomu cierpienia, obiecywały wieczne tortury wypełnione grozą i bólem nie do przezwyciężenia. Student powoli tracił zmysły, a ciche głosy przerodziły się w przeraźliwe krzyki dobiegające wprost z trzymanego przez niego woluminu. Niewyobrażalnym wysiłkiem woli zmusił się do rozluźnienia uchwytu i wypuszczenia kurczowo trzymanego tomu. Głosy natychmiast ucichły, a wizja nienawistnego spojrzenia przygasła. Przed oczami wciąż widział zarys wzroku mrocznej istoty, jednak dotychczasowa władza, jaką wyczuwał od okrutnego stworzenia znikła. Blondyn oparł roztrzęsione ze strachu ręce na blacie stolika i skierował swój wzrok na tajemniczą księgę leżącą w zasięgu rąk. W głowie wciąż słyszał echo upiornych szeptów, a widok znajdującej się przednim książki tylko potęgował strach, jaki wywołała w nim niedawno ujrzana wizja. Na pomoc ruszyła sprzedawczyni zaniepokojona złym stanem fizycznym swojego klienta:

-Czy wszystko w porządku?? Strasznie pan zbladł czy mam zadzwonić po pogotowie? – spytała ze szczerą troską w głosie

-Nie już jest wszystko dobrze – mężczyzna wyprostował się i włożył ręce do kieszeni starając się uspokoić ich drżenie – czasami zdarza mi się na chwile zasłabnąć, ostatnio źle sypiam, dużo pracuje i pewnie w tym tkwi przyczyna.

-Jest pan pewien?

-Oczywiście. Jak tylko kupie od pani te dwa tomy, pójdę do domu i zafunduje sobie porządną drzemkę.

-A więc jednak coś pan wybrał, ale tylko dwie książki… Czy nie ma tam czegoś jeszcze?? – spytała głosem, w którym można było wyczuć wyraźny zawód

-Reszta mnie nie interesuje – chłopak przepraszająco pokręcił głową – pewnie znajdzie pani na nie innego kupca, ale mnie się one nie przydadzą. Ile będą mnie kosztowały te dwie książki??

-Muszą mieć jakąś wartość skoro chce je pan kupić – w jej oczach pojawiły się niewielkie iskierki chciwości – sprzedam je panu za 200 zł, a w gratisie dostanie pan odemnie siatkę.

-Hmm trochę drogo. Co pani powie na 150 zł plus obietnica dalszych interesów - zaproponował z rozbrajającym uśmiechem, zniszczonym przez iskierki przerażenia wciąż tlące się w głębi strachliwie spoglądających oczu.

-Spotkajmy się w połowie 175 zł i ja już zabieram się za pakowanie zakupu.

-Niech będzie – kobieta skwitowała decyzje szerokim uśmiechem jednocześnie szybkim krokiem ruszając po siatkę leżącą na sklepikowym zapleczu. Jej nieobecność trwała niewiele ponad kilka sekund, a gdy wróciła zabrała się do pakowania, wspomnianych wcześniej książek. Student z niepokojem czekał na moment, w którym sprzedawczyni weźmie do rąk przeklętą księgę, jednak ku jego zdumieniu, 40-latki nie wzruszył dotyk ciemnej skóry. Podała mu niewielką siatkę z uśmiechem samozadowolenia z urzeczywistnionej transakcji. Student zdołał uspokoić prawa ręka, która niepewnie ujęła ramiona plastikowej siatki, równolegle do niej poruszyła się lewa dłoń wędrując do kieszeni po wspomniane wcześniej 175 zł. Oczy kobiety rozjaśniły się na widok niechlujnie pogniecionych banknotów z podobiznami majestatycznie wyprostowanych królów Polski. Wśród banknotów znajdowała się także niewielka kartka z niedbale nakreślonym numerem telefonu.

-Gdyby trafiła się pani kolejna tak ciekawa dostawa to proszę do mnie zadzwonić. Jeszcze 2 tygodnie będę się tu kręcił, tak więc jestem otwarty na wszelkie oferty kupna pani co ciekawszych produktów – zakończył wpatrując się w oczy stojącej przed nim kobiety. Błysk chciwości w jej rozradowanym spojrzeniu upewnił go w przekonaniu, że w razie dostarczenia nowego towaru będzie jedną z pierwszych osób, jaka się o tym dowie.

-Na pewno do pana zadzwonię. Życzę miłej lektury.

Uprzejmie się pożegnali, a student zniknął za rogiem ulicznej latarni strzegącej dostępu do dalszej części promenady. Tuż za nim ciągnęła się woń siarki, wydobywająca się z niewielkiej plastikowej torby zawieszonej na jego nienaturalnie bladych palcach.

-- Dodano 24 Kwi 2013, 17:18: --

Normalnie w Word mam akapity, ale tutaj widzę, że nie można ich zamieścić. Tekst może się przez to wydać trochę niechlujny :)

Link to comment
Posted

Bardzo mi się spodobało opowiadanie. Styl jest bardzo dbały, język bogaty, a fabuła wciągająca i trzymająca w napięciu. Opis tych złych głosów bardzo pobudził moją wyobraźnię. Czekam na kolejny rozdział, bądź część tego opowiadania.

Jeśli chodzi o akapity, które po wklejeniu tekstu, się nie pojawiają, to musisz sam je tutaj oznaczyć. jak wklejałam kiedyś tutaj swój tekst to też tak miałam.

Link to comment
Posted

Dzięki za pierwszy komentarz, bardzo się ciesze, że spodobało Ci się moje opowiadanie.

Mam już napisaną dalszą część tej historii, jednak z jej wklejeniem poczekam kilka dni, by nie odstraszyć reszty członków forum zbyt długim tekstem. :)

Link to comment
Posted

Dzięki za komentarz.

Uwagi są jak najbardziej trafne. Zdaje sobie sprawę, że w kwestiach językowych mam jeszcze wiele do nadrobienia, a twoje spostrzeżenia tylko utwierdziły mnie w tym przekonaniu. Kolejne strony mojego opowiadania wkleję 1 maja lub wcześniej. Przy okazji postaram się by kolejna część była bardziej poprawna językowo. :)

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • Gloria
  • Najnowsze posty

    • Gloria
      Wracając do tematu, w liceum w Warszawie powstała łazienka stworzona z myślą o osobach niebinarnych, transpłciowych oraz nieokreślających się. https://polskatimes.pl/toaleta-dla-transplciowych-i-niebinarnych-dzieci-w-polskim-liceum-przemyslaw-czarnek-szalenstwo/ar/c1-16357345 https://twitter.com/PiotrW1966/status/1528438149243871235
    • Wulf
    • Wulf
      Chodzi o Klausa Schwaba, założyciela światowego forum ekonomicznego w Davos.  Chłopak przeczytał 1 książkę, oglądnął 2 filmy jej autorów na youtube i ewidentnie coś źle zrozumiał.  Inna sprawa, że łatwiej człowiekowi przelać nienawiść i frustracje na konkretną osobę, bo z kapitalizmem nic nie zrobi. 
    • wardrum
      Spotify. Brunetka czy blondynka? 
    • wardrum
      0/10
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      11
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      6
    3. 3
      Martusiaaaaaa92
      Martusiaaaaaa92
      2
    4. 4
      LaFleur
      LaFleur
      1
    5. 5
      Gloria
      Gloria
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    wardrum
    wardrum
    21 posts
    Kerosine
    Kerosine
    18 posts
    yiliyane
    yiliyane
    16 posts
    Gloria
    Gloria
    12 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    7 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    dannonka
    dannonka
    3 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
    yiliyane
    yiliyane
    29 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    453 posts
    yiliyane
    yiliyane
    380 posts
    Gloria
    Gloria
    128 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up