Jump to content

Ciężka choroba żony/męża


belle.de.nuit

Recommended Posts

belle.de.nuit
Posted

Ostatnio przeczytałam artykuł o pewnej pani której mąż ciężko zachorował, a ona opiekowała się nim, mimo że wymagało to od niej dużego poświęcenia.

Wiadomo że to zależy od sytuacji, ale jak myślicie że byście postąpili w takim wypadku?

Rozmawiałam z pewną osobą i ona mniej więcej powiedziała coś takiego : "Bo ty myślisz że są jakieś bożki i po życiu będziesz za to w raju. A ma się tylko jedno życie i nikt nie chciał by go zmarnować przykuty do jednej osoby którą niby się kocha. To osoba która oczekuje że się nią będzie opiekować jest egoistką."

Co myślicie o takim podejściu?

Link to comment
dziewczyna39
Posted

Nie ma tu obiektywnego "dobry", "zly". zazwyczaj w zwiazku jest taka relacja i taki poziom szczerosci, ze po prostu sie wie, jak partner postapilby w takiej sytuacji. i jesli to, co wiemy nam sie nie podoba, zawsze mozna sprobowac ja zmienic.

Link to comment
Posted

Nie myślałabym tu o raju i o bożkach, a o tym, że go bardzo kocham i nie umiem bez niego żyć. Na chwilę obecną, bym go nie zostawiła, ale życie wszystko weryfikuje.

Link to comment
Posted
Co myślicie o takim podejściu?

Straszne ku*estwo. Nie żyję w cukierkowej bajce, ale jak miałabym budować swój związek na zaufaniu ze świadomością, że mój partner kieruje się dewizą: jak jest dobrze to jest dobrze, a jak jest źle, to spi*rdalam?

Link to comment
Posted

Nie oceniam takich sytuacji. Obecnie jestem pewna, że darzę swojego partnera miłością i chciałabym z nim spędzić resztę swojego życia. Niemniej pod wpływem choroby człowiek potrafi diametralnie zmienić swoje oblicze. Możemy w tym temacie idealizować, żyć w przekonaniu, że my z pewnością byśmy nie zostawili w takiej sytuacji swojego partnera. Jednak rzeczywistość to przedstawia zupełnie inny obraz, daleki od romantycznych dramatów. Przecież to niekiedy jest konieczność poświecenia całego swojego życia na rzecz choroby tej osoby. Zrezygnowanie z aspiracji, intymności, pracy, po prostu życia.

Osobiście nie wiem, czy podjęłabym się tego zadania bez profesjonalnej pomocy. Nie sądzę, by także mój Narzeczony tego ode mnie wymagał. Ja nie chciałabym, by rezygnował z 'siebie' na rzecz mojej choroby. Nie mam tu na myśli rozstania. Póki co nie wyobrażam sobie bez niego życia. Często jednak zapominamy, że nieuleczalne choroby to czasem konieczność zmiany pieluch, karmienia, kąpania, jeżdżenia na rehabilitację lub do szpitala. Znoszenie złości, rozpaczy, krzyków agonii. Nieprzespane nocy. Niewyobrażalny stres.

Link to comment
Posted

Nie chce nawet myśleć o tym, że musiałabym kiedykolwiek patrzeć na jego cierpienie. Najgorsze co może być, widzieć jak ukochana osoba cierpi i nie móc nic z tym zrobić. Poza tym ludzie naprawdę mają takie myślenie "pomogę w czymś bo pójdę za to do nieba"? Ja pomagam bo chcę pomagać, bo nie wyobrażam sobie inaczej, nie oczekuje żadnej nagrody. Oczywiście, że nie zostawiłabym męża w chorobie bo go kocham i nie chcę układać sobie życia z nikim innym. Małżeństwo to nie jest związek dzieciaków, którzy są ze sobą kiedy jest dobrze, a gdy pojawiają się problemy to się rozstają, tylko poważna relacja do końca życia.

Link to comment
dziewczyna39
Posted
Straszne ku*estwo.

Związek dwóch egoistów egocentryków, którzy mają umowę "jakby przestało mi się podobać, to nie zamierzam w tym tkwić dalej" wydaje mi się jak najbardziej fair. Dlaczego kurestwo?

Link to comment
Guest Anonymous
Posted
Związek dwóch egoistów egocentryków, którzy mają umowę "jakby przestało mi się podobać, to nie zamierzam w tym tkwić dalej" wydaje mi się jak najbardziej fair. Dlaczego kurestwo?

Ale oni mają umowę, więc dotrzymują po prostu jej warunków. Nie wiem jak można tak po prostu ulotnić się i zostawić kogoś z powodu choroby, mi to by nawet przez myśl nie przeszło dlatego bazując na własnych odczuciach - jeśli ktoś to czyni do do drugiej osoby po prostu nic nie czuje i był z nią dla hecy. W takim wypadku, jeśli żadnej tego typu umowy nie było, to na szacunek nie zasługuje.

Link to comment
Posted
Dlaczego kurestwo?

Hmm, przeanalizujmy.

Kobieta zachorowała ciężko, kontaktuje, ale fizycznie nie jest w stanie sobie poradzić, potrzebuje opieki. Następuje rozmowa na temat przyszłości. Kobieta słyszy:

Bo ty myślisz że są jakieś bożki i po życiu będziesz za to w raju.

"Myślisz, ze ja będę się Tobą opiekował, żeby pracować na jakiś raj, którego nie ma?"

A ma się tylko jedno życie i nikt nie chciał by go zmarnować

"Mam jedno życie i co, myślisz, że zmarnuje je dla Ciebie?"

przykuty do jednej osoby którą niby się kocha.

"Kochałem Cię, jak było dobrze, a teraz dochodzę do wniosku, że to nie było nic prawdziwego."

To osoba która oczekuje że się nią będzie opiekować jest egoistką."

Byłaś ze mną, jak było dobrze, ale Ty egoistko nie wyobrażaj sobie, ze dam się obciążyć Twoją chorobą."

W tej scence rodzajowej brakuje tylko kopnięcia glanem między oczy tej chorej i podpalenie jej mieszkania.

Link to comment
dziewczyna39
Posted

Hard Candy, Cmb, a skąd wiecie jakie między nimi były relacje?;) Skąd ta pewność, że oni nie mieli takiej, a nie innej umowy. Oczywiście, Cmb, jeśli nie było i ktoś dawał konkretne złudzenie miłości i opieki mimo wszystko, rozumiem. No, ale zdarzają się przypadki, gdy ludzie są ze sobą i jest jasno powiedziane, że jest miło, ale ten związek ma jakieś ograniczenia. Patrzycie na sprawę przez pryzmat swoich zasad i swojego życia. Takie "co, jakby mi się to przytrafiło". Są ludzie całkowicie świadomi, że od kogoś, z kim aktualnie się spotykają żadnego wsparcia by nie dostali, ale nie wymagają tego. Nie jesteśmy zwierzątkami, które umierają, gdy nie mają silniejszego samca obok i nasza moralność niekoniecznie musi się opierać na zasadach ewolucji. Może, ale nie musi, właśnie przez to, że potrafimy wyraźnie powiedzieć "mam takie warunki".

Link to comment
Guest Anonymous
Posted
No, ale zdarzają się przypadki, gdy ludzie są ze sobą i jest jasno powiedziane, że jest miło, ale ten związek ma jakieś ograniczenia.

No ale skoro to jest jasno powiedziane to chyba wtedy jest trochę inna sytuacja, co? Skoro mają umowę na zasadzie "zachorujesz to spadam" to ich sprawa i okej jak się tak stanie, ale sam temat chyba mówi o czymś nieco innym.

Patrzycie na sprawę przez pryzmat swoich zasad i swojego życia. Takie "co, jakby mi się to przytrafiło".

A jak mamy na to patrzeć?

Co myślicie o takim podejściu?

Autorka jasno zapytała o moją subiektywną opinię.

Link to comment
Posted

Dziwnym trafem wczoraj koleżanka mi opowiadała o podobnym przypadku. Jej chłopaka ciotka miała poważny wypadek i jest zależna od swojego męża, który dla niej rzucił pracę, siedzi z nią w domu, uczy ją życia od nowa, robi dla niej wszystko,a przed wypadkiem nie byli kochającym się małżeństwem.

Trzeba być ostatnim tchórzem,żeby uciec od osoby którą się kocha, zostawić ją bo jest chora. Nie wyobrażam sobie, żeby mój chłopak leżał połamany, a ja tłumaczyłabym swoje odejście: Kocham go, ALE. Nie ma żadnego ale, ludziom się pomaga i jest się z nimi na dobre i na złe! Nawet gdybym nie wiedziała jak mogłabym komuś pomóc, to robiłabym wszystko,żeby się uśmiechali. Dałabym każdemu odczuć, że robię to z własnej nieprzymuszonej woli i robiłabym to z gulą w sercu, płakałabym pewnie po kątach, bo taka jestem posrana emocjonalnie, ale pomagałabym, bo to jest ludzkie, normalne.

Bo ty myślisz że są jakieś bożki i po życiu będziesz za to w raju. A ma się tylko jedno życie i nikt nie chciał by go zmarnować przykuty do jednej osoby którą niby się kocha. To osoba która oczekuje że się nią będzie opiekować jest egoistką."

Jeśli kocha się kogoś ,na niby', no to nie ma sensu w ciągnięciu tego kłamstwa. Może jestem naiwna, a może po prostu kocham do szaleństwa i wiem,że zrobiłabym wszystko,żeby nie widzieć bólu na twarzy mojego chłopaka.

Link to comment
Posted

Ja pozwolę sobie ugryźć temat nieco inaczej, ze względu na mój stan fizyczny.

Otóż, jak chyba wszyscy wiecie, ja fizycznie nie jestem sobie w stanie poradzić, bo jeżdżę na wózku. W wielu - nie powiem, że we wszystkich, no ale jednak w wielu - sprawach potrzebuję pomocy drugiej osoby, bo sama nie ogarnę. I wiecie co? Panicznie się boję wejść w jakikolwiek związek. Nawet teraz czuję, że niszczę życie własnej mamy, która dla mnie poświęciła bardzo dużo, a co dopiero facet? Powiecie: hej, ale Ty przecież miałaś faceta. Tak, miałam. Tylko że to jest właśnie to, że ja nie miałam od niego żadnego wsparcia i pomocy. No i on też był chory. I naprawdę, zdroworozsądkowo patrząc, to ja nie jestem w stanie uwierzyć, że mną mógłby się zainteresować mężczyzna zdrowy. Zdaję sobie sprawę, że takie myślenie jest pośrednio wynikiem poprzedniego związku - facet się nade mną znęcał psychicznie - ale nawet odcinając się od tego: co może być przyciągającego uwagę i zatrzymującego na dłużej w dziewczynie, której trzeba niemal ciągle pomagać?

Link to comment
dziewczyna39
Posted
A jak mamy na to patrzeć?

Może nie tak jednowymiarowo? Że to złe i koniec. Ja wiem, że się od nas wymaga jasnej deklaracji postawy, ale czasami warto spojrzeć na sprawę z perspektywy innej osoby. I coś, o czym z przyjemnością zawsze przypominam, subiektywna ocena nie jest jakąś etykietką, którą można nakleić na głupi pogląd i która broni człowieka mimo wszystko. Zauważyłeś, że ten cytat także jest subiektywną oceną, a Ty go krytykujesz?

Dlaczego właściwie się czepiam? Bo może się zdarzyć, że ktoś opuścił bliskiego w potrzebie i jest piętnowany społecznie, a tak naprawdę miał masę powodów i sam chory nie ma do niego pretensji. Po prostu nie cierpię uogólnień, bo prowadzą do szybkiej, powierzchownej oceny typu "kurestwo".

Link to comment
Guest Anonymous
Posted
Może nie tak jednowymiarowo? Że to złe i koniec. Ja wiem, że się od nas wymaga jasnej deklaracji postawy, ale czasami warto spojrzeć na sprawę z perspektywy innej osoby.

I dlatego podany przez Ciebie przykład "umowy" nie jest traktowany przeze mnie jako zły, ja nigdzie tak nie napisałem. ;p

Zauważyłeś, że ten cytat także jest subiektywną oceną, a Ty go krytykujesz?

Mowa o cytacie znajomego autorki? Nie skrytykowałem go, jedynie wyraziłem także moją subiektywną opinię, która mówi, że granie na czyichś uczuciach to czyste sk*rwysyństwo.

Po prostu nie cierpię uogólnień, bo prowadzą do szybkiej, powierzchownej oceny typu "kurestwo".

Candy też wyraziła swoją subiektywną opinię, więc to raczej nie było uogólnienie bo sama wspomniała o swoim związku, czyli zapewne takiej umowy którą wymieniłaś by nie zawarła.

Ale w sumie skończmy. ;D

Link to comment
dziewczyna39
Posted

mhm, tez tak mysle^^

Link to comment
Posted
Dlaczego właściwie się czepiam? Bo może się zdarzyć, że ktoś opuścił bliskiego w potrzebie i jest piętnowany społecznie, a tak naprawdę miał masę powodów i sam chory nie ma do niego pretensji. Po prostu nie cierpię uogólnień, bo prowadzą do szybkiej, powierzchownej oceny typu "kurestwo".

Widzę kolosalną różnicę w rozpatrywaniu tego tematu jedynie po jego nazwie, a rozpatrywanie go przez pryzmat zacytowanej wypowiedzi zawartej w pierwszym poście. Postawa, którą podsuwa do rozważenia ten temat, to właśnie dla mnie ku*estwo - psychiczne zgnojenie osoby chorej, podważenie prawdziwości wcześniejszych uczuć (wtf?!) i pretensje, że ośmiela się ona w ogóle sadzić, że wielki książę zmarnuje sobie życie dla jakiejś niepełnowartościowej w jego mniemaniu osoby.

Co innego podjecie próby, ale brak wytrzymałości psychicznej i bezsilna rezygnacja, a co innego z automatu postawa obrażonego dziecka.

Link to comment
  • 3 weeks later...
Mart@1995
Posted

A wy sami jak bysćie się poczuli na miejscu tego chorego? Wyobraźcie sobie, że zostajecie dotknięci ciężką chorobą i liczycie na wsparcie od ukochanej osoby, a ona mówi, że nie chce sobie marnować przy was życia. Prawdziwa miłość jest na dobre i na złe.

Link to comment

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
  • Who's Online (See full list)

    • There are no registered users currently online
  • Najnowsze posty

    • wardrum
    • yiliyane
      Otóż to. Na pojęcie samotności trzeba spoglądać szerzej. Brak chłopaka/dziewczyny to nie koniec świata. W każdym razie nie, póki jest się młodym. Gorzej jest, kiedy zbliża się 40-stka, chce się założyć rodzinę, a nikogo na horyzoncie nie ma. Szczególnie to dotyczy kobiet, bo mężczyzna może mieć dzieci właściwie w każdym wieku - kobieta niestety nie. Jeżeli chodzi o mnie, nie czuję się źle z tym, że jestem singielką - i to już od dekady. Mam jeszcze czas, gdybym chciała założyć rodzinę. Zresztą nic na siłę. Większy problem w moim życiu to mała i starzejąca się rodzina i brak znajomych. Brakiem chłopaka na razie się nie przejmuję.
    • yiliyane
      Normalny facet nie interesuje się dziećmi. Koniec, kropka. Mimo że związki z 16-latkami nie są karalne, nie oznacza to, że jest to dobre rozwiązanie. Jak dla mnie to jest duża czerwona flaga. Nie tylko gdybym sama była 16-latką czy bliskim takiej 16-latki, ale nawet gdybym miała być - jako dorosła - partnerką człowieka, który wcześniej spotykał się z dzieckiem lub przejawiał zainteresowanie dziećmi.
    • yiliyane
      Trochę tak, trochę nie. Jeżeli kobieta jest olśniewająco piękna, przeciętny mężczyzna może być nią onieśmielony i nie chcieć zagadać, bojąc się odrzucenia z powodu bycia w niższej lidze. Pięknością chętniej zainteresują się przystojni i/lub bogaci mężczyźni, ale ci stanowią tylko ułamek społeczeństwa - w dodatku część z nich, mimo swojego statusu, nie jest, jako partner, zbytnio wartościowa. Może się zdarzyć, że piękność żyjąca nie w wielkich metropoliach, nie mająca zbyt wielu kontaktów towarzyskich, szczególnie w wyższych sferach, nie zostanie zauważona przez mężczyzn o wyższej pozycji, którzy nie będą peszyli się na jej widok. Może się zdarzyć, że piękność, która ma kontakty w wyższych sferach, będzie przyciągała jedynie mężczyzn złego charakteru. Nie zgodzę się natomiast ze stwierdzeniem, że najpiękniejsza kobieta ma najmniejsze szanse na zdobycie wartościowego mężczyzny. Najtrudniej jest brzydkim kobietom, bo tych nie chcą ani bogaci i przystojni, ani nawet przeciętni.
    • yiliyane
      Powody, dla których kobiety zwykle wybierają starszych mężczyzn są te same od tysięcy lat. Starszy mężczyzna jest dojrzalszy i lepiej sytuowany niż rówieśnik/młodszy mężczyzna. W przeszłości nacisk był kładziony bardziej na majątek, obecnie, mam wrażenie, na dojrzałość. Ale to jest pewna generalizacja. Nie każda kobieta wybierze starszego mężczyznę. Od każdej reguły są przecież wyjątki. A od tej - w dzisiejszych czasach - mam wrażenie, że jest całkiem sporo wyjątków.
  • Recent Status Updates

    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Serdecznie z tego miejsca pozdrawiam Wydział Ruchu Drogowego Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach. Buziaczki <kiss> <kiss>
      · 0 replies
    • Kalafior_Grozy

      Kalafior_Grozy

      Witam Was ponownie po rocznej nieobecności.
      · 5 replies
    • Kerosine

      Kerosine

      Ku pamięci wszystkich naszych bliskich, którzy nie mogą - już nie - zasiąść z nami do wigilijnego stołu i dla wszystkich tych, którzy musieli w kończącym się właśnie roku z kimś pożegnać. Czasami nie to, co jest, a to czego nie ma jest bardziej niż to, co jest.
      · 0 replies
    • Pizzaro

      Pizzaro

      Czy jest tutaj życie?
      · 3 replies
    • _Balladyna_

      _Balladyna_

      idę pogadać z siostrą

      · 0 replies
  • Popular Contributors

    1. 1
      yiliyane
      yiliyane
      7
    2. 2
      Kerosine
      Kerosine
      3
    3. 3
      kasia_demańska
      kasia_demańska
      1
    4. 4
      Xantos
      Xantos
      1
  • Top użytkownicy (7 dni)

    yiliyane
    yiliyane
    30 posts
    Kerosine
    Kerosine
    17 posts
    wardrum
    wardrum
    14 posts
    Gloria
    Gloria
    10 posts
    Martusiaaaaaa92
    Martusiaaaaaa92
    5 posts
    Xantos
    Xantos
    4 posts
    Adam3344
    Adam3344
    4 posts
    kasia_demańska
    kasia_demańska
    3 posts
    Wulf
    Wulf
    2 posts
  • Top użytkownicy (miesiąc)

    Kerosine
    Kerosine
    48 posts
    yiliyane
    yiliyane
    45 posts
    wardrum
    wardrum
    39 posts
  • Top użytkownicy (rok)

    Kerosine
    Kerosine
    457 posts
    yiliyane
    yiliyane
    394 posts
    Gloria
    Gloria
    127 posts
×
×
  • Create New...
Please Sign In or Sign Up